Witam kolegów. Ostatnio jak łowiłem spinningowo szczupaka na blaszkę, to w pewnym momencie miałem zaczep. I to nie był zwykły zaczep. Zarzucam wędkę, zwijam kołowrotek a tu PACH!!! Zaczep... ciągnę z popuszczonym hamulcem i nic, skręcam go i dalej nic, myślę sobie " albo złamać wędkę albo stracić wolfram z blaszką". Wybrałem to drugie. Złapałem za plecionkę i ciągnę z całej siły, coś poszło. Poszedł wolfram z krętlikiem i blaszką heh. Od tamtej pory zbroje się przed wyjazdem w blaszki i wolframy. I końcowe pytanie: jak radzić sobie z tym rodzajem zaczepów? Aha, i jeszcze jedno, ta blacha zaczepiła się chyba za jakiś 20 kg kamień bo nawet najsilniejsze ciągnięcie nic nie dawało, a bałem się mocno ciągnąć bo mam plecionkę 0,08mm. Proszę o odpowiedź i dziękuje wszystkim za odpowiedzi. ;)
Zakup "odczepiacz" przynęt, czasami zwykła butelka i kawałek żyłki/ sznurka daje radę (rzucamy to to przeplecione przez żyłkę za zaczep i szarpiemy), ewentualnie gruba pleciona co kotwice łamie.
Ale osobiście to nigdy nie liczę kosztów zakupu przynęt, które tracę. Po pierwsze na Wiśle taniej by wyszedł zakup łososia w sklepie (ryby zawsze i tak wypuszczam) jak zakup wobków czy blach, a po drugie to nie o to chodzi w tej zabawie.
Jeśli łowisz na plecionkę, to lepszym sposobem jest "odstrzelenie" przynęty.
Ja kupiłem odczepiacz dwa lata temu, ale jeszcze nigdy go nie użyłem, bo na plecionce 0,15 udaje mi sie "odstrzelić" około 70-80% zaczepów.
Zapomniałem dodać że ja praktycznie łowię na gumy, a gumę jest łatwiej odstrzelić niż woblera czy blachę. Choć gumy z dozbrojkami w większości przypadków też udaje się odstrzelić.
Zakup "odczepiacz" przynęt, czasami zwykła butelka i kawałek żyłki/ sznurka daje radę (rzucamy to to przeplecione przez żyłkę za zaczep i szarpiemy), ewentualnie gruba pleciona co kotwice łamie.
Co do odczepiacza do przynęt np. typu V-free to muszę powiedzieć, że dają radę tylko jak zaczep jest blisko brzegu powiedzmy do 5 GÓRA 10m. Przy czym jeśli łowisz w rzecze o silnym uciągu to i o tych 10m zapomnij. Co więcej jeśli jesteś sam to naprawdę trzeba się nieźle nagimnastykować by w ogóle puścić odczepiacz po żyłce/plecionce w kierunku zaczepu. Samo zawieszenie na żyłce i spuszczanie niewiele daje bo w połączeniu z przymocowanym sznurkiem ledwo wjeżdża do wody która dodatkowo go wyhamowuje. Drugą ręką trzeba jeszcze szczytówkę trzymać bo przy jego wadze - ponad 100 gr można ją łatwo złamać (zwłaszcza okoniowe wklejanki). Żeby odczepiacz był w miarę skuteczny to trzeba go z zamachem po żyłce "posłać". Osobiście miałem sporo zaczepów na Warcie, które przy współudziale kolegi udało się odzyskać. ALe mam też niedaleko domu zbiornik zaporowy z dużą ilością sporych kamieni przy brzegu i tam mimo bliskich zaczepów tracę do 90% przynęt.
Krótko - spinningując trzeba się liczyć ze stratami które są nieuniknione, albo zacząć łowić w basenie:) Pozdrawiam
zaczepy sa nie uniknione, jedne da rade inne nie. Za te przynęty które straciłem taniej by wyszlo kupic rybe, ale to jest wlasnie ten urok spinningu. Co do odczepiacza, myślałem, że będzie lepszy, tzn. tak jak koledzy pisali trzeba niezle sie nagimnastykować żeby go spuścić. Wszystko też zależy od tego czy łowisz z brzegu czy z środków pływających.
Używam v-free już 3 sezon i jest to najlepsze mi znane rozwiązanie na zaczepy. Z łódki sprawdza się w 100% no chyba że jest uszkodzony przypon. Podobnie na Drwęcy. Na Wiśle skuteczność jego spada do 60-70% ale i tak warto go używać. Co do samych zaczepów i ich odległości to ja daję radę na Wiśle do 15m ponieważ nie używam sznurka lecz plecionkę na sumowe przypony o wytrzymałości 110 lbs i takie rozwiązanie proponuję Wam drodzy Koledzy. v-free+gruba plećka a w kieszeni zostaje kupę kasy. Zresztą podam przykład: Zawsze idąc czy to ma Wisłę czy Drwęcę liczę się z kilkoma zaczepami których nie dam rady odczepić. Guma + główka to koszt ok 4 do 5 zeta więc uwolnienie już tylko 5-6 przynęt powoduje zwrot kasy za odczepiacz. Warto? Moim zdaniem jak najbardziej bo praktycznie za każdym wyjściem na ryby taki v-free mi się zwraca. A plećkę i tak kupowałem specjalnie na przypony wiec tego wydatku nie liczę.
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Pozdrawiam
Nie przesadzam, takie są wyniki moich obserwacji przez niecałe 3 lata a jestem zapalonym spinningistą. Na łodzi nic nie tracę, na Drwęcy też bo zawsze mam blisko do zaczepu jedynie na Wisełce trochę gum zostawiam. Haki prostuję a jak trzeba to i podostrzę, gumy używam duże więc są one odporniejsze niż paproszki a żelastwa nie używam bo szkoda mi pleciek. Ps. Nie produkuję v-free i nie jestem znajomym producenta;) a tylko chwalę świetny produkt.
Spróbuj odstrzelić przynęte mocno napinając żyłke w ręce ( niewiem czy z plecionką sie uda ale warto próbować ) i błyskawicznie puszczać . Kilka takich szybkich "strzałów" nieraz uratowało moje pzrynęty ...Pozdrawiam i POŁAMANIA KIJA ........-tylko nie na zaczepie ;)
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Pozdrawiam
A w czym problem odciąć kotwicę w obrotówce i zamocować ją na kółku łącznikowym? I wierz mi, opłaca się używać odczepiacza i zmieniać haki. Strata ulubionej blachy zawsze boli. Nieważne czy to mepps lusox za +/- 20zł czy wirek za 4. Koszt kotwiczki to jakieś 2-2,50.
Witam wszyskich! Przedstawie wam moją nietypową metode odczepiania zaczepów :D W miesiacach lipiecsierpien i przy dobrej pogodzie wrzesien odzyskuje wszystkie przynety i w dodatku nie musze kupowac nowych bo na okragło mam inne... Jeśli zachacze za korzen albo zatopione drzewo rozbieram się i poprostu plyne odczepic swoja przynete i zaczepiam za zatopiony uwad linke z ogromną kotwicą. Wychodze na brzeg i sciagam zawad do brzegu :P Obecnie tym sposobem posiadam pokaźną kolekcje przynet, poniewarz na wyciągnietym np: drzewie znajduje sie wiele innych przynęt niz tylko moja :D
Z brzegu strata przynęt wzrasta zdecydowanie, a ostrzenie to nie to samo co "prostowanie" haczyka.
Nie rozumiem. Pisałem przecież wyraźnie: Z łódki i na Drwęcy- jest to rzeka na której wolno łapać tylko z brzegu mam praktycznie 100% a na Wiśle z brzegu 60-70% skuteczności tego odczepiacza. Haki prostuję bo wiadomo że się odginają przy siłowym wyczepianiu a jak się przytępią to je podostrzę. Więc o co Koledze chodzi?
Witam wszyskich! Przedstawie wam moją nietypową metode odczepiania zaczepów :D W miesiacach lipiecsierpien i przy dobrej pogodzie wrzesien odzyskuje wszystkie przynety i w dodatku nie musze kupowac nowych bo na okragło mam inne... Jeśli zachacze za korzen albo zatopione drzewo rozbieram się i poprostu plyne odczepic swoja przynete i zaczepiam za zatopiony uwad linke z ogromną kotwicą. Wychodze na brzeg i sciagam zawad do brzegu :P Obecnie tym sposobem posiadam pokaźną kolekcje przynet, poniewarz na wyciągnietym np: drzewie znajduje sie wiele innych przynęt niz tylko moja :D
Kolega "błysnął" więc zapraszam nad Królową polskich rzek Wisłę do Torunia lub jeszcze niżej. Tu raczej nie pokąpiesz się, no chyba że życie Ci nie miłe.
Na rzece czasami pomaga taki sposób: po owadzeniu nie szarpiemy, tylko wypuszczamy kilkanaście metrów linki (żyłki, plecionki) z biegiem wody. Zamykamy kabłąk i podcinamy pod prąd. Powstałe wybrzuszenie może być pomocne w odczepieniu przynęty. Moje spostrzeżenia co do skuteczności odczepiania są podobne do @Tomas81.
Tomas81 kolego chodzi mi o to, że nie zawsze hak z przynętą zaczepia się o lilię wodną, drzewo, siatkę kłusowniczą itp. Tam gdzie ja wędkuję jest dużo kamieni (ostrych kamieni) wedkując i korzystając z żyłki możesz spokojnie co kilka razy wiązać od nowa przypon np. wolfram bo jest tak przetarty, że "strzela" w rękach. Jeśli wędkuje to staram się nie dopuszczać do opadania przynęty miedzy kamienie bo przy zaklinowaniu np. główki z hakiem między kamieniami możesz co jedynie sobie tylko popływać jak radził kolega, a proponowany (reklamowany) uwalniacz spuszczać po żyłce tam i spowrotem.
Kolega "błysnął" więc zapraszam nad Królową polskich rzek Wisłę do Torunia lub jeszcze niżej. Tu raczej nie pokąpiesz się, no chyba że życie Ci nie miłe.
Przyznaje Ci racje kolego poniewaz nad wislą nidy nie pływalem ale wiem jaka jest niebezpieczna.Obecnie wędkuje nad wieprzem i moja metoda sie sprawdza. Zazwyczaj mam zaczep blisko brzegu i nie musze daleko płynąc zeby odzyskac przynete
Witam kolegów. Ostatnio jak łowiłem spinningowo szczupaka na blaszkę, to w pewnym momencie miałem zaczep. I to nie był zwykły zaczep. Zarzucam wędkę, zwijam kołowrotek a tu PACH!!! Zaczep... ciągnę z popuszczonym hamulcem i nic, skręcam go i dalej nic, myślę sobie " albo złamać wędkę albo stracić wolfram z blaszką". Wybrałem to drugie. Złapałem za plecionkę i ciągnę z całej siły, coś poszło. Poszedł wolfram z krętlikiem i blaszką heh. Od tamtej pory zbroje się przed wyjazdem w blaszki i wolframy. I końcowe pytanie: jak radzić sobie z tym rodzajem zaczepów? Aha, i jeszcze jedno, ta blacha zaczepiła się chyba za jakiś 20 kg kamień bo nawet najsilniejsze ciągnięcie nic nie dawało, a bałem się mocno ciągnąć bo mam plecionkę 0,08mm. Proszę o odpowiedź i dziękuje wszystkim za odpowiedzi. ;)
Zakup "odczepiacz" przynęt, czasami zwykła butelka i kawałek żyłki/ sznurka daje radę (rzucamy to to przeplecione przez żyłkę za zaczep i szarpiemy), ewentualnie gruba pleciona co kotwice łamie.
Ale osobiście to nigdy nie liczę kosztów zakupu przynęt, które tracę. Po pierwsze na Wiśle taniej by wyszedł zakup łososia w sklepie (ryby zawsze i tak wypuszczam) jak zakup wobków czy blach, a po drugie to nie o to chodzi w tej zabawie.
Pzdr.
dzieki
Odczepiacz spiningowy sprawdza się, ale z łódki.
Z brzegu odczepisz nim 1 na 10 zaczepów.
Jeśli łowisz na plecionkę, to lepszym sposobem jest "odstrzelenie" przynęty.
Ja kupiłem odczepiacz dwa lata temu, ale jeszcze nigdy go nie użyłem, bo na plecionce 0,15 udaje mi sie "odstrzelić" około 70-80% zaczepów.
Odczepiacz spiningowy sprawdza się, ale z łódki.
Z brzegu odczepisz nim 1 na 10 zaczepów.
Jeśli łowisz na plecionkę, to lepszym sposobem jest "odstrzelenie" przynęty.
Ja kupiłem odczepiacz dwa lata temu, ale jeszcze nigdy go nie użyłem, bo na plecionce 0,15 udaje mi sie "odstrzelić" około 70-80% zaczepów.
Zapomniałem dodać że ja praktycznie łowię na gumy, a gumę jest łatwiej odstrzelić niż woblera czy blachę. Choć gumy z dozbrojkami w większości przypadków też udaje się odstrzelić.Zakup "odczepiacz" przynęt, czasami zwykła butelka i kawałek żyłki/ sznurka daje radę (rzucamy to to przeplecione przez żyłkę za zaczep i szarpiemy), ewentualnie gruba pleciona co kotwice łamie.
Co do odczepiacza do przynęt np. typu V-free to muszę powiedzieć, że dają radę tylko jak zaczep jest blisko brzegu powiedzmy do 5 GÓRA 10m. Przy czym jeśli łowisz w rzecze o silnym uciągu to i o tych 10m zapomnij. Co więcej jeśli jesteś sam to naprawdę trzeba się nieźle nagimnastykować by w ogóle puścić odczepiacz po żyłce/plecionce w kierunku zaczepu. Samo zawieszenie na żyłce i spuszczanie niewiele daje bo w połączeniu z przymocowanym sznurkiem ledwo wjeżdża do wody która dodatkowo go wyhamowuje. Drugą ręką trzeba jeszcze szczytówkę trzymać bo przy jego wadze - ponad 100 gr można ją łatwo złamać (zwłaszcza okoniowe wklejanki). Żeby odczepiacz był w miarę skuteczny to trzeba go z zamachem po żyłce "posłać". Osobiście miałem sporo zaczepów na Warcie, które przy współudziale kolegi udało się odzyskać. ALe mam też niedaleko domu zbiornik zaporowy z dużą ilością sporych kamieni przy brzegu i tam mimo bliskich zaczepów tracę do 90% przynęt.
Krótko - spinningując trzeba się liczyć ze stratami które są nieuniknione, albo zacząć łowić w basenie:)
Pozdrawiam
zaczepy sa nie uniknione, jedne da rade inne nie. Za te przynęty które straciłem taniej by wyszlo kupic rybe, ale to jest wlasnie ten urok spinningu. Co do odczepiacza, myślałem, że będzie lepszy, tzn. tak jak koledzy pisali trzeba niezle sie nagimnastykować żeby go spuścić. Wszystko też zależy od tego czy łowisz z brzegu czy z środków pływających.
łowię z brzegu i jeżdżę we dwoje z kumplem dużo starszym
Używam v-free już 3 sezon i jest to najlepsze mi znane rozwiązanie na zaczepy. Z łódki sprawdza się w 100% no chyba że jest uszkodzony przypon. Podobnie na Drwęcy. Na Wiśle skuteczność jego spada do 60-70% ale i tak warto go używać. Co do samych zaczepów i ich odległości to ja daję radę na Wiśle do 15m ponieważ nie używam sznurka lecz plecionkę na sumowe przypony o wytrzymałości 110 lbs i takie rozwiązanie proponuję Wam drodzy Koledzy. v-free+gruba plećka a w kieszeni zostaje kupę kasy. Zresztą podam przykład: Zawsze idąc czy to ma Wisłę czy Drwęcę liczę się z kilkoma zaczepami których nie dam rady odczepić. Guma + główka to koszt ok 4 do 5 zeta więc uwolnienie już tylko 5-6 przynęt powoduje zwrot kasy za odczepiacz. Warto? Moim zdaniem jak najbardziej bo praktycznie za każdym wyjściem na ryby taki v-free mi się zwraca. A plećkę i tak kupowałem specjalnie na przypony wiec tego wydatku nie liczę.
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Pozdrawiam
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Pozdrawiam
Nie przesadzam, takie są wyniki moich obserwacji przez niecałe 3 lata a jestem zapalonym spinningistą. Na łodzi nic nie tracę, na Drwęcy też bo zawsze mam blisko do zaczepu jedynie na Wisełce trochę gum zostawiam. Haki prostuję a jak trzeba to i podostrzę, gumy używam duże więc są one odporniejsze niż paproszki a żelastwa nie używam bo szkoda mi pleciek. Ps. Nie produkuję v-free i nie jestem znajomym producenta;) a tylko chwalę świetny produkt.
Na łodzi tak ale z brzegu?
Z brzegu strata przynęt wzrasta zdecydowanie, a ostrzenie to nie to samo co "prostowanie" haczyka.
Spróbuj odstrzelić przynęte mocno napinając żyłke w ręce ( niewiem czy z plecionką sie uda ale warto próbować ) i błyskawicznie puszczać . Kilka takich szybkich "strzałów" nieraz uratowało moje pzrynęty ...Pozdrawiam i POŁAMANIA KIJA ........-tylko nie na zaczepie ;)
Tomas81 z całym szacunkiem ale chyba przesadziłeś.
Na głębszej wodzie odzyskuję np, 30% twisterów tylko dlatego, że główki i haki obecnie produkowane i mi dostępne są miękkie jak z miedzi, a te właśnie gumy które zostają na wyprostowanych haczykach nadają się tylko do recyklingu, a nie ponownego założenia jako przynęta (takie jest moje zdanie).
Wszelkiego rodzaju "żelastwo" błystki itp. może warto odzyskać choć część ale i tak jest kłopotliwa wymiana np. uszkodzonej kotwicy i dla zwykłego zjadacza chleba nie opłacalna.
Pozdrawiam
A w czym problem odciąć kotwicę w obrotówce i zamocować ją na kółku łącznikowym? I wierz mi, opłaca się używać odczepiacza i zmieniać haki. Strata ulubionej blachy zawsze boli. Nieważne czy to mepps lusox za +/- 20zł czy wirek za 4. Koszt kotwiczki to jakieś 2-2,50.
a mógł bym jakis link do tego odczepiacza
z góry dziękuje
Odczepiacze spinningowe
Ja od kilkunastu lat używam z dużym powodzeniem GROMA - polecam. Chociaż V-free jest tańszy a też dobry.
Grom - http://www.trotka.pl/p/pl/grom/odczepiacz_grom.html
V-free - http://allegro.pl/listing.php/search?string=odczepiacz+v-free&sourceid=Mozilla-search
Witam wszyskich! Przedstawie wam moją nietypową metode odczepiania zaczepów :D
W miesiacach lipiecsierpien i przy dobrej pogodzie wrzesien odzyskuje wszystkie przynety
i w dodatku nie musze kupowac nowych bo na okragło mam inne...
Jeśli zachacze za korzen albo zatopione drzewo rozbieram się i poprostu plyne odczepic swoja
przynete i zaczepiam za zatopiony uwad linke z ogromną kotwicą. Wychodze na brzeg i sciagam
zawad do brzegu :P Obecnie tym sposobem posiadam pokaźną kolekcje przynet, poniewarz na wyciągnietym np: drzewie znajduje sie wiele innych przynęt niz tylko moja :D
Na łodzi tak ale z brzegu?
Z brzegu strata przynęt wzrasta zdecydowanie, a ostrzenie to nie to samo co "prostowanie" haczyka.
Nie rozumiem. Pisałem przecież wyraźnie: Z łódki i na Drwęcy- jest to rzeka na której wolno łapać tylko z brzegu mam praktycznie 100% a na Wiśle z brzegu 60-70% skuteczności tego odczepiacza. Haki prostuję bo wiadomo że się odginają przy siłowym wyczepianiu a jak się przytępią to je podostrzę. Więc o co Koledze chodzi?
Witam wszyskich! Przedstawie wam moją nietypową metode odczepiania zaczepów :D
W miesiacach lipiecsierpien i przy dobrej pogodzie wrzesien odzyskuje wszystkie przynety
i w dodatku nie musze kupowac nowych bo na okragło mam inne...
Jeśli zachacze za korzen albo zatopione drzewo rozbieram się i poprostu plyne odczepic swoja
przynete i zaczepiam za zatopiony uwad linke z ogromną kotwicą. Wychodze na brzeg i sciagam
zawad do brzegu :P Obecnie tym sposobem posiadam pokaźną kolekcje przynet, poniewarz na wyciągnietym np: drzewie znajduje sie wiele innych przynęt niz tylko moja :D
Kolega "błysnął" więc zapraszam nad Królową polskich rzek Wisłę do Torunia lub jeszcze niżej. Tu raczej nie pokąpiesz się, no chyba że życie Ci nie miłe.
Na rzece czasami pomaga taki sposób: po owadzeniu nie szarpiemy, tylko wypuszczamy kilkanaście metrów linki (żyłki, plecionki) z biegiem wody. Zamykamy kabłąk i podcinamy pod prąd. Powstałe wybrzuszenie może być pomocne w odczepieniu przynęty. Moje spostrzeżenia co do skuteczności odczepiania są podobne do @Tomas81.
Tomas81 kolego chodzi mi o to, że nie zawsze hak z przynętą zaczepia się o lilię wodną, drzewo, siatkę kłusowniczą itp. Tam gdzie ja wędkuję jest dużo kamieni (ostrych kamieni) wedkując i korzystając z żyłki możesz spokojnie co kilka razy wiązać od nowa przypon np. wolfram bo jest tak przetarty, że "strzela" w rękach. Jeśli wędkuje to staram się nie dopuszczać do opadania przynęty miedzy kamienie bo przy zaklinowaniu np. główki z hakiem między kamieniami możesz co jedynie sobie tylko popływać jak radził kolega, a proponowany (reklamowany) uwalniacz spuszczać po żyłce tam i spowrotem.
Kolega "błysnął" więc zapraszam nad Królową polskich rzek Wisłę do Torunia lub jeszcze niżej. Tu raczej nie pokąpiesz się, no chyba że życie Ci nie miłe.
Przyznaje Ci racje kolego poniewaz nad wislą nidy nie pływalem
ale wiem jaka jest niebezpieczna.Obecnie wędkuje nad wieprzem
i moja metoda sie sprawdza. Zazwyczaj mam zaczep blisko brzegu
i nie musze daleko płynąc zeby odzyskac przynete