Reklama

Odczepiacze spinningowe

28/08/2009 23:20
Będąc na rybach, zawsze byłem bardzo niezadowolony z faktu utraty jakiejkolwiek przynęty spinningowej, w szczególności zaś nie tak tanich woblerów. Albo przez jakieś zarośla, albo zwalone do wody drzewa. Uwolnienie przynęty z reguły sprawiało wiele kłopotu, a czasem było to wręcz niemożliwe i kończyło się po prostu jej zerwaniem.

Sytuacja uległa poprawie, gdy na rynku pojawiły się odczepiacze (uwalniacze) przynęt spinningowych. Chcę pokrótce wyrazić swoją opinię na temat niektórych z nich, zarówno seryjnej produkcji, jak i chałupniczej. Nie będę opierał się tutaj tylko i wyłącznie na własnych doświadczeniach (sprawdzone w praktyce), ale również na przemyśleniach oraz porównaniu konstrukcji. Należy zauważyć, że najlepsze efekty w uwalnianiu przynęt są, gdy kąt opadania uwalniacza po żyłce czy plecionce jest większy niż 20 stopni. I ta zasada dotyczy wszystkich odczepiaczy.

Na początek weźmy pod uwagę te produkowane seryjnie czyli GROM i kanadyjski SNAGAWAY. Ten pierwszy jest dość dobry i skuteczny, jednakże tylko i wyłącznie na cieki o wolnym biegu lub stojące oraz o mało zróżnicowanym charakterze zawad i roślin. Zbyt krótkie ramię chwytające krętlik nie może się do niego dostać, gdy przynęta wpadnie w bardzo zarośnięte podłoże lub obfito rozgałęzione, zwalone do wody drzewo, albo bardzo kamieniste, gdzie może utknąć pomiędzy nimi. Widziałem jak inni wędkarze mieli problemy i kilkanaście razy opuszczali odczepiacz bez skutku (nawet 185g). Podobnie będzie się miała rzecz z SNAGAWAY, a co gorsza (jeżeli nawet przynęta zostanie uchwycona) może nastąpić jej uszkodzenie. Szczególnie woblery i obrotówki, a wahadłówka może być najmniej wrażliwa na uszkodzenia. Analizując zdjęcie oraz zasadę jego działania, taki wniosek jest zasadny. Konstrukcja natomiast wskazuje na to, że totalnie nie nadaje się do użycia w ciekach niestojących.

Najlepszym rozwiązaniem, w celu uzyskania wysokiej efektywności działania jest odpowiednio dobrana waga (cieki o wolnym i średnim biegu powyżej 200g) z wydłużonym ramieniem chwytającym (wykonany chałupniczo). Zapewnia to przedarcie się przez gąszcz podwodnych roślin oraz obficie rozgałęzione, zwalone drzewa czy zwisające do wody krzaki. Sprawdzona konstrukcja (na zdjęciach - mojego kolegi) i niejednokrotnie uratowała przynęty, podczas gdy GROM nie był w stanie tego zrobić. Tak samo ma się sprawa z odczepiaczem v-free, którego zasada działania jest taka sama. Długie ramię chwyta za agrafkę lub krętlik i po sprawie (więcej na stronie http://v-free.pl/).

Oczywiście, zdarzają się wyjątki od reguły oraz każdy może mieć swoje własne zdanie. Tutaj przedstawiłem tylko moje skromne zdanie na temat wybranych odczepiaczy spinningowych, decyzja i tak zależy od indywidualnego przekonania i upodobania.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama