te przelotki są na wysokich stopkach i jest ich tyle,żeby żyłka nie kleiła się do blanku,bo to poważnie skraca rzuty.zwłaszcza,że używa się raczej cienkich linek.
pozdr
Bardzo ważne jest aby żyłka się nie kleiła do wędki, dzieje się tak zwłaszcza podczas deszczu, dlatego rozumiem te wysokie stopki. Ale czy przy dużej ilości przelotek nie jest zwiększone tarcie żyłki o przelotki co skraca rzuty?
Większa ilość przelotek zwłaszcza na długich stopkach powoduje dłuższe rzuty.Żyłka nie klei się do wędziska i nie skręca między przelotkami co w efekcie żyłka lepiej się odwija.Nie bez znaczenia ma też kołowrotek.Powinien mieć płytką szpulę i duże przełożenie przynajmniej 1 do 6,1.
dlatego pierścienie przelotek muszą być gładkie (bardzo dobrze wypolerowane podczas wytwarzania) i oczywiście wkładka przelotki powinna być z dobrego materiału, bo to też wpływa trwałość żyłki.
Ja mam pytanie. Z jakich źródeł czerpiecie informację, że do metody angielskiej żyłka 0,18mm jest za gruba? Przeglądałem wiele stron brytyjskich i tam bardzo rzadko można się spotkać z podawaniem średnicy żyłki - oni operują jej rzeczywistą wytrzymałością a nie średnicą.
Co do grubości 0,3-0,35 do łowienia z delikatnym kijem nie ma sensu, bo po prostu uszkodzi się wędkę.
Odnośnie łowienia metodą angielską - różnie można to zinterpretować. W UK łowią wędkami spławikowymi:
-w rzekach spławiczkami np. typu stick, avon lub chuber (tu żyłka powinna być pływająca, ponieważ nie będzie można kontrolować spływu spławika).
-z tonącą żyłką w pozostałych przypadkach. Tez spotkałem się z opinią, że jeżeli nie wieje wiatr, można żyłki nie zatapiać.
Mam prośbę, Ci co używają żyłki 0,16mm i uważają, że grubszej nie można używać, to niech użyją skalibrowanego mikrometra i możne dostaną olśnienia.
Niewiem "ms" czy twoje ostatnie zdanie było do mnie,ale pewnie tak.Więc Ci odpowiem.Ja w odróżnieniu od ciebie,nie czytam angielskich stron.Powiedz mi kiedy nie wieje wiatr....jest wogóle taki dzień.........no może pod wieczór jak cienienie sie wyrówna,ale to co mam wtedy zmienic żyłke na kołowrotku,żeby za jakiś,czas ponownie załozyc tonacą.......śmieszne co piszesz.Byłes kiedys wogóle na rybach,czy twoje wiadomości wynikaja, li tylko z czytania stron.Co innego przepływanka....,nie myl pojęć.To co ja pisze ,wynika w wiekszości z mojego doświadczenia.
Jak jestem zalogowany na tym portalu, to dowiedziałem się, że wszystko co robię jest złe i niepoprawne. Jednak polemiozowanie z tą prawdą nawet mnie nie interesuje, ponieważ metody moje są skuteczne. A dowiedziałem sie tutaj, ze w spinningu to tylko zyłkę 0.10 mozna stosować, bo na grubszej nie można posyłać przynęty dostatecznie daleko. Dowiedziałem się też, że na takim włosku doskonale wyciąga sie ogromne szczupadła i inne ryby. Następnie dowiedziałem się, że przy gruntowym połowie, nie mozna stosować grubszej zyły niż 0,25, bo ryba czuje opór i nie bierze gdzy żyłka jest grubsza. Potem dowiedziałem się, że tylko plecionka jest dobra, a zyłki są do dupy. I tak mogę wymieniać czego się tu dowiedziałem, aż mi się klawiatura spali. ALE SĄ TO WIERUTNE BZDURY I GŁUPOTY, PISANE POD DYKTANDO PODRĘCZNIKÓW WĘDKARSKICH. Metoda jest dobra wtedy, kidy przynosi odpowiedni skutek. Z powodzeniem śmigam spinem z żyłką o przekroju 0,20, z równym powodzeniem łowię gruntowo używając żyłki 0,30 i 0,35, a na rzece nawet 0,40 (dodam tylko, że czasem łowię z gruntu w miejscach, gdzie nurt ściąga nawet 200 g ołowiu. I tak samo skutecznie łowię spławikowo z uzyciem zyłki o przekroju 0,20 i 0,22 (choć uzywam też cienszych. Dlatego całe to gadanie o zyłkach ma tyle sensu, co skuteczność łowienia przy ich zastosowaniu. Życzę powodzenia, mozecie nawet na grunt zakładać 0,10. Jak kto lubi.... to proszę.
I dodam tylko tyle, że te gęsto poukładane przelotki maja większe znaczenie podczas holu ryby, niz przy zarzucie. Chodzi o rozkład sił wzdłuż wędziska. Ale to juz inna bajka, bo jak widzę, to metodą " ODLEGŁOŚCIOWĄ" Koledzy tu obecni poławiają tylko malutkie płotki i leszczyki, a to żałosne. Ta metoda służy tez do innych celów, ale tłumaczenie tego jest bezcelowe..... jak widzę.
Żyłka nie klei się do wędziska nawet przy zwykłym kiju. tylko trzeba rzucać z głową.... myśleć.... i nawet deszcz mi nie przeszkadza, tylko trzeba czachą ruszyć.
Dobra trzeba chyba kończyc ten watek,bo to juz staje sie nudne. Ale tak jak ty, "GHOSTMIR" masz wszystkie rady w d....,bo masz swoje doświadczenie,i masz do tego prawo,tak samo ja jak mi sie ktoś,o cos pyta,a przwaznie sa to żółtodzioby,którzy tu sa mocni bo mają kompa,poczytają w necie,tylko,że nieraz niewiedzą nawet co czytają,to im radze,jak potrafie. Więc mnie trafia,jak dany osobnik,który nie potrafiłby zawiązać haczyka,mądruje się przed monitorem kompa,udając fachowca.Ja tez duzo nie wiem i uczę się,cały czas,ale,juz trochę lat spędziłem z kijem w reku.
To może piszmy o naszych spostrzezeniach, a nie o podręcznikowych szablonach? Po co wędkujemy te kilka lat? Moze więcej niz kilka.... żeby tryskać podręcznikowymi cytatami??? No nie myślałem.............
Jeśli tak dobrze, wiesz, że, Wg twojej wiedzy (jak sądzę definicyjnej) bo tak próbujesz ją przedstawiać, żyłka "max. 0,16 to powiedz mi dlaczego producenci angielscy (i nie tylko) produkują i sprzedają żyłki "matchowe" o grubości 0,22 a nawet 0,25?? jeśli zgrywasz takiego mądrego to rób to do końca, bo błędy może łątwo wytknąć tobie każdy, kto nie obawia się twoje pozornie pewnej siebie gadki :) pozdrawiam
Kalmar,odpuść sobie......mam gdzieś,to co myślisz.I nie zgrywam ,żadnego mądrego.Według,mnie możesz sobie załozyć nawet strune od gitary,to twoja sprawa.
Metoda angielska ( o której wiem niewiele co przekłada się bezpośrednio na wybór metod przeze mnie stosowanych ) - jest techniką finezyjną a stosowane do niej żyłki są zwykle dosyć cienkie , tonące i mające stonowaną ( ciemną ) barwę .Zestawy oparte o średnice żyłki rzędu 0,20 , 022 lub nawet 0,25 mm wyposażone są zwykle w tzw przypon strzałowy będący wzmocnieniem konstrukcyjnym i stosowane do odległościowego połowu dużych ryb ( karp , leszcz a nawet mmniejszy amur - tam gdzie ten SZKODNIK WYSTĘPUJE ) na dużych dystansach 40 - 80 m od brzegu .
Coś jest na rzeczy w tym co piszesz GHOSTMIR o sumach i innych drapieżnikach łowionych metodą spławikową . Ciężki zestaw przeznaczony do połowu dużych ryb drapieżnych nie wyklucza przecież "łowienia odległościowego " tyle ze zestaw uzbrojony w ciężki dalekosiężny spławik będzie już tylko spławikówką z wagglerem nie zaś klasyczną metodą angielską , której zamysły są "nieco " inne .
Strunę od gitary powiadasz Robson ?Niektórzy łowiąc karpie metodą "odległościową "( a w każdym razie jej polską strywializowaną odmianą ) robią przypony z nici kevlarowej po to by waleczny przecież karp podczas holu nie przeciął przyponu ostrymi promieniami płetwy grzbietowej .Polacy odpuśćmy sobie dywagacje na temat "METODY ANGIELSKIEJ " my się do tej metody naprawdę nie nadajemy . U nas podobnie jak u wschodnich sąsiadów wszystko musi być siermiężne , ciężkie , przysadziste i " NADIOŻNE " (!) mówiąc językiem wschodnich sojuszników HA HA HA .
te przelotki są na wysokich stopkach i jest ich tyle,żeby żyłka nie kleiła się do blanku,bo to poważnie skraca rzuty.zwłaszcza,że używa się raczej cienkich linek. pozdr
Bardzo ważne jest aby żyłka się nie kleiła do wędki, dzieje się tak zwłaszcza podczas deszczu, dlatego rozumiem te wysokie stopki. Ale czy przy dużej ilości przelotek nie jest zwiększone tarcie żyłki o przelotki co skraca rzuty?
Większa ilość przelotek zwłaszcza na długich stopkach powoduje dłuższe rzuty.Żyłka nie klei się do wędziska i nie skręca między przelotkami co w efekcie żyłka lepiej się odwija.Nie bez znaczenia ma też kołowrotek.Powinien mieć płytką szpulę i duże przełożenie przynajmniej 1 do 6,1.
dlatego pierścienie przelotek muszą być gładkie (bardzo dobrze wypolerowane podczas wytwarzania) i oczywiście wkładka przelotki powinna być z dobrego materiału, bo to też wpływa trwałość żyłki.
Ja mam pytanie. Z jakich źródeł czerpiecie informację, że do metody angielskiej żyłka 0,18mm jest za gruba? Przeglądałem wiele stron brytyjskich i tam bardzo rzadko można się spotkać z podawaniem średnicy żyłki - oni operują jej rzeczywistą wytrzymałością a nie średnicą. Co do grubości 0,3-0,35 do łowienia z delikatnym kijem nie ma sensu, bo po prostu uszkodzi się wędkę. Odnośnie łowienia metodą angielską - różnie można to zinterpretować. W UK łowią wędkami spławikowymi: -w rzekach spławiczkami np. typu stick, avon lub chuber (tu żyłka powinna być pływająca, ponieważ nie będzie można kontrolować spływu spławika). -z tonącą żyłką w pozostałych przypadkach. Tez spotkałem się z opinią, że jeżeli nie wieje wiatr, można żyłki nie zatapiać. Mam prośbę, Ci co używają żyłki 0,16mm i uważają, że grubszej nie można używać, to niech użyją skalibrowanego mikrometra i możne dostaną olśnienia.
Niewiem "ms" czy twoje ostatnie zdanie było do mnie,ale pewnie tak.Więc Ci odpowiem.Ja w odróżnieniu od ciebie,nie czytam angielskich stron.Powiedz mi kiedy nie wieje wiatr....jest wogóle taki dzień.........no może pod wieczór jak cienienie sie wyrówna,ale to co mam wtedy zmienic żyłke na kołowrotku,żeby za jakiś,czas ponownie załozyc tonacą.......śmieszne co piszesz.Byłes kiedys wogóle na rybach,czy twoje wiadomości wynikaja, li tylko z czytania stron.Co innego przepływanka....,nie myl pojęć.To co ja pisze ,wynika w wiekszości z mojego doświadczenia.
Jak jestem zalogowany na tym portalu, to dowiedziałem się, że wszystko co robię jest złe i niepoprawne. Jednak polemiozowanie z tą prawdą nawet mnie nie interesuje, ponieważ metody moje są skuteczne. A dowiedziałem sie tutaj, ze w spinningu to tylko zyłkę 0.10 mozna stosować, bo na grubszej nie można posyłać przynęty dostatecznie daleko. Dowiedziałem się też, że na takim włosku doskonale wyciąga sie ogromne szczupadła i inne ryby. Następnie dowiedziałem się, że przy gruntowym połowie, nie mozna stosować grubszej zyły niż 0,25, bo ryba czuje opór i nie bierze gdzy żyłka jest grubsza. Potem dowiedziałem się, że tylko plecionka jest dobra, a zyłki są do dupy. I tak mogę wymieniać czego się tu dowiedziałem, aż mi się klawiatura spali. ALE SĄ TO WIERUTNE BZDURY I GŁUPOTY, PISANE POD DYKTANDO PODRĘCZNIKÓW WĘDKARSKICH. Metoda jest dobra wtedy, kidy przynosi odpowiedni skutek. Z powodzeniem śmigam spinem z żyłką o przekroju 0,20, z równym powodzeniem łowię gruntowo używając żyłki 0,30 i 0,35, a na rzece nawet 0,40 (dodam tylko, że czasem łowię z gruntu w miejscach, gdzie nurt ściąga nawet 200 g ołowiu. I tak samo skutecznie łowię spławikowo z uzyciem zyłki o przekroju 0,20 i 0,22 (choć uzywam też cienszych. Dlatego całe to gadanie o zyłkach ma tyle sensu, co skuteczność łowienia przy ich zastosowaniu. Życzę powodzenia, mozecie nawet na grunt zakładać 0,10. Jak kto lubi.... to proszę.
I dodam tylko tyle, że te gęsto poukładane przelotki maja większe znaczenie podczas holu ryby, niz przy zarzucie. Chodzi o rozkład sił wzdłuż wędziska. Ale to juz inna bajka, bo jak widzę, to metodą " ODLEGŁOŚCIOWĄ" Koledzy tu obecni poławiają tylko malutkie płotki i leszczyki, a to żałosne. Ta metoda służy tez do innych celów, ale tłumaczenie tego jest bezcelowe..... jak widzę.
Żyłka nie klei się do wędziska nawet przy zwykłym kiju. tylko trzeba rzucać z głową.... myśleć.... i nawet deszcz mi nie przeszkadza, tylko trzeba czachą ruszyć.
Dobra trzeba chyba kończyc ten watek,bo to juz staje sie nudne.
Ale tak jak ty, "GHOSTMIR" masz wszystkie rady w d....,bo masz swoje doświadczenie,i masz do tego prawo,tak samo ja jak mi sie ktoś,o cos pyta,a przwaznie sa to żółtodzioby,którzy tu sa mocni bo mają kompa,poczytają w necie,tylko,że nieraz niewiedzą nawet co czytają,to im radze,jak potrafie.
Więc mnie trafia,jak dany osobnik,który nie potrafiłby zawiązać haczyka,mądruje się przed monitorem kompa,udając fachowca.Ja tez duzo nie wiem i uczę się,cały czas,ale,juz trochę lat spędziłem z kijem w reku.
To może piszmy o naszych spostrzezeniach, a nie o podręcznikowych szablonach? Po co wędkujemy te kilka lat? Moze więcej niz kilka.... żeby tryskać podręcznikowymi cytatami??? No nie myślałem.............
Też tak myślę że teraz najlepiej będzie wziąć kij i nad wodę.Koniec z tymi poradami bo co niektórym za bardzo pokręci się w głowie.
te robson :) jak się tobie słabo robi to się połóż :)
Jeśli tak dobrze, wiesz, że, Wg twojej wiedzy (jak sądzę definicyjnej) bo tak próbujesz ją przedstawiać, żyłka "max. 0,16 to powiedz mi dlaczego producenci angielscy (i nie tylko) produkują i sprzedają żyłki "matchowe" o grubości 0,22 a nawet 0,25?? jeśli zgrywasz takiego mądrego to rób to do końca, bo błędy może łątwo wytknąć tobie każdy, kto nie obawia się twoje pozornie pewnej siebie gadki :) pozdrawiam
Spadam nad Odrę na trzy dni. Założę sobie żyłkę 0.08 i będę łowił sumy giganty............. hehe. A przypon 0.04. Mam dość tej dysputy.
Kalmar,odpuść sobie......mam gdzieś,to co myślisz.I nie zgrywam ,żadnego mądrego.Według,mnie możesz sobie załozyć nawet strune od gitary,to twoja sprawa.
Metoda angielska ( o której wiem niewiele co przekłada się bezpośrednio na wybór metod przeze mnie stosowanych ) - jest techniką finezyjną a stosowane do niej żyłki są zwykle dosyć cienkie , tonące i mające stonowaną ( ciemną ) barwę .Zestawy oparte o średnice żyłki rzędu 0,20 , 022 lub nawet 0,25 mm wyposażone są zwykle w tzw przypon strzałowy będący wzmocnieniem konstrukcyjnym i stosowane do odległościowego połowu dużych ryb ( karp , leszcz a nawet mmniejszy amur - tam gdzie ten SZKODNIK WYSTĘPUJE ) na dużych dystansach 40 - 80 m od brzegu .
Coś jest na rzeczy w tym co piszesz GHOSTMIR o sumach i innych drapieżnikach łowionych metodą spławikową . Ciężki zestaw przeznaczony do połowu dużych ryb drapieżnych nie wyklucza przecież "łowienia odległościowego " tyle ze zestaw uzbrojony w ciężki dalekosiężny spławik będzie już tylko spławikówką z wagglerem nie zaś klasyczną metodą angielską , której zamysły są "nieco " inne .
Strunę od gitary powiadasz Robson ?Niektórzy łowiąc karpie metodą "odległościową "( a w każdym razie jej polską strywializowaną odmianą ) robią przypony z nici kevlarowej po to by waleczny przecież karp podczas holu nie przeciął przyponu ostrymi promieniami płetwy grzbietowej .Polacy odpuśćmy sobie dywagacje na temat "METODY ANGIELSKIEJ " my się do tej metody naprawdę nie nadajemy . U nas podobnie jak u wschodnich sąsiadów wszystko musi być siermiężne , ciężkie , przysadziste i " NADIOŻNE " (!) mówiąc językiem wschodnich sojuszników HA HA HA .
Amen.