w ostatnim sezonie zacząłem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Tu znajdziesz odpowiedz na pytanie. Nie będę tego opisywał ponieważ i tak nie zrozumiesz dlatego lepiej będzie obejrzeć.
Ps. Co do tego pelletu trapera to do metod akurat nie polecam. Ja wolo stosować lorpio i to w dwóch rozmiarach w proporcji pół na pół (dwu i cztero milimetrowy). Ten traper to nie jet żadna rewelacja na dodatek zauważyłem że jakaś część tego pelletu kiedyś mi wypłynęła podczas wywożenia zanęty ale to akurat z metodą nie ma nic wspólnego.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Youtube jest pełne filmów pokazujących jak skutecznie przygotować pellet do methody.
A fora wieloznacznych opinii o skuteczności stosowania pelletów w wodach "dzikich". Od hurra-optymistycznych, po bardzo krytyczne. Wydaje się, ze najwięcej pozytywnych opinii zbierają jednak mixy 50/50
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika. Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie. Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika. Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie. Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika. Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie. Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Tylko na taką odpowiedź czekałem i spodziewałem się jej. Nosz kurde, tylko z pistoletem tu pogonić.Wiesz jak pomalować aluminium? Tego nie pomalujesz - BO TO AMELINIUM. Wędkarstwo musi być trochę kanciaste, z trudem przyjmuje więc debilizmy wymyślone, gdzieś tam - za morzem a napływające właśnie dla wędkarzy na dorobku -myślących, że "nowa metoda" - da im wiedzę jak łowić ryby: wszystkie, wszędzie i zawsze.
Nie ma takiej metody... i powie to każdy wędkarz znad wody.Słuchaj panów:Janków, Heniów, Franków znad rzeki - może nie mają cudownych wędek, ale za to nierzadko wiedzę godną Nobla.Oni jedyni pamiętają jeszcze jakie łowiło się ryby przed wojną. A Ty, kolego - wędkarzu? Złowisz krzyżówkę jesiotrowatych bądź sterleta ( mam na myśl zdjęcie profilowe) i nazywasz go jesiotrem, mianem ryby o ,której wiesz mniej niż ludzie o UFO.
Są tylko udoskonalenia i nowe pomysły. Dotyczą one sygnalizacji, jak choćby w drgającej szczytówce: quiver tip, swing tip itp, w drgającej szczytówce - wyróżniamy picker,feeder, winklepicker, czy cały pojemny temat łowienia karpia metodą włosową, z gruntu. Są to gruntówki denne! Specjalnie i czysto metodycznie dla potrzeb łowienia karpi ( karpiarstwa) udoskonalono starą jak syf i gruźlica, metodę łowienia na sprężynę, nazywając ją "metodą" - feederowcy z kolei wzięli przykład z karpiarzy i oto jest cała ta "nowa metoda". Ja bardzo dobrze wiem o czym mowa ,ale widzę też, że rozpanoszyło się w wędkarskich kręgach dyletanctwo i snobizm, które należy ostro ganić i potępiać. A tak nawiasem mówiąc: opis łowienia na "metodę" czyli nic innego jak na odkurzoną sprężynę w wersji "Carp" jest jak najbardziej spójny i poprawny. Dałby Bóg, żebyś choć trochę wiedział coś na temat ryb a nie tylko na temat nowinek i całego blitzkriegu, który otacza dziś wędkarstwo.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika. Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie. Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Metody...Wszystkie one - i ciężkie i lekkie i te bardziej komunikatywne lub mniej, biorą się z "denki". Wiesz co to kozulka , zawodniak?Sprawdź w internecie np: na portalu Wedkuje.pl. To kawał historii łowienia z ciężkim ołowiem dennym, choć dziś z wędkarstwem niewiele miałoby to wspólnego.Nikt nie musi uczyć się wędkarstwa archaicznego ,ale dla niektórych wędkarzy - liczą się tylko "nowe metody". Metody na co? Powyżej opisałem udoskonalony sposób łowienia na sprężynę - tak, na sprężynę bo jeszcze do połowy minionej dekady, żadnemu wędkarzowi - w tym karpiarzom, nie przychodziła inna nazwa jak "the method", "metoda" , "method feeder". Tak, to nie pomyłka - 10 lat temu w ten sposób nazywano "nowinkę " z zachodu czyli łowienie na sprężynę w typowo karpiowym wcieleniu.
Haha:) Proponuje na wstępie zaparzyć sobie meliskę ( nie myl z melasą panie obeznany). Jak już uspokoisz skołatane nerwy, zrozum, że ja mam inny pogląd na wędkarstwo gruntowe, czy jak wolisz denne. Dla mnie koszyki drenana to nie do końca sprężyna i nie świadczy to przecież o moim dyletanctwie jak to ładnie przedstawiłeś. Wręcz przeciwne, szukam nowych metod i sposobów by skutecznie i przyjemnie łowić ryby. Odbiegłeś od tematu, jak widzę z premedytacją by teraz smutki wylewać. Wiem, że z trudem przyjmujesz nowinki wędkarskie bo zatrzymałeś się gdzieś na etapie doboru koloru kołowrotka do wędki:):) Aha prośba- wędkarstwa też mnie nie musisz uczyć bo tego nie potrzebuje, zwłaszcza z twojej strony. Co się tyczy jesiotra z hodowli, którego udało mi się na method feedera złapać ( nie mylić ze sprężyną) to możesz mi najwyżej oczko puścić panie karaś anonim:)
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika. Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie. Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Metody...Wszystkie one - i ciężkie i lekkie i te bardziej komunikatywne lub mniej, biorą się z "denki". Wiesz co to kozulka , zawodniak?Sprawdź w internecie np: na portalu Wedkuje.pl. To kawał historii łowienia z ciężkim ołowiem dennym, choć dziś z wędkarstwem niewiele miałoby to wspólnego.Nikt nie musi uczyć się wędkarstwa archaicznego ,ale dla niektórych wędkarzy - liczą się tylko "nowe metody". Metody na co? Powyżej opisałem udoskonalony sposób łowienia na sprężynę - tak, na sprężynę bo jeszcze do połowy minionej dekady, żadnemu wędkarzowi - w tym karpiarzom, nie przychodziła inna nazwa jak "the method", "metoda" , "method feeder". Tak, to nie pomyłka - 10 lat temu w ten sposób nazywano "nowinkę " z zachodu czyli łowienie na sprężynę w typowo karpiowym wcieleniu.
Wiesz łowię ponad 15 lat i jeżeli chodzi o wędkarstwo gruntowe to m.in. od sprężyny zaczynałem. Różnimy się tym, że ja poznaję i ćwiczę nowe metody, bo zwyczajnie lubię i sprawia mi to przyjemność. Na ten przykład w spinningu zdało to w moim przypadku rezultat, bo na moich przełowionych i przebłystkowanych wodach już dobrych kilka lat temu gumowe imitacje ryb (kopyta, ripery, twistery) dawały mi lepsze wyniki. Tak jest z każdą dziedziną w wędkarstwie. Ale absolutnie nie zamierzam cię do tego przekonywać bo masz swój pogląd na to hobby. Fajnie by było jakbyś równiez nie próbował mnie uczyć:)
Karasek , jak zwykle kiedy brakuje Ci wiedzy albo coś chlapnąłeś ( "" Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia. "" ) Zaczynasz drukować , drukować i drukować . Widać gołym okiem , że nie miałeś styczności z tą metoda a chcesz tu komuś radzić i uczyć . Ale w jednym zbliżyłeś się do prawdy , the method -feeder to stary ale ulepszony sposób łowienia ryb . W latach 80-tych były podobne samoróbki zwane kopytkami a na śląsku grzybki . Poszukaj w necie , jesteś w tym dobry to na pewno znajdziesz .
Karasek , jak zwykle kiedy brakuje Ci wiedzy albo coś chlapnąłeś ( "" Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia. "" ) Zaczynasz drukować , drukować i drukować . Widać gołym okiem , że nie miałeś styczności z tą metoda a chcesz tu komuś radzić i uczyć . Ale w jednym zbliżyłeś się do prawdy , the method -feeder to stary ale ulepszony sposób łowienia ryb . W latach 80-tych były podobne samoróbki zwane kopytkami a na śląsku grzybki . Poszukaj w necie , jesteś w tym dobry to na pewno znajdziesz . Wcale nie brakuje mi wiedzy ani też nie chlapnąłem. Zanęta mój drogi Kolego, do "metody " musi być taka aby to ryba ją rozbiła. Taka sprężyna (koszyk) w "metodzie" ("the method "), nierzadko waży nawet do 100 a czasem i nawet więcej gramów razem z górną blokadą, ten ciężar samego tylko koszyczka pomaga w samozacięciu) .Nie rozbija się taka zanęta o wodę po zarzuceniu, nie rozpada się osiadając na dnie. Chodzi o to ,że króciutki przypon wkleja się w zanętę na koszyku żebrowym ( koszyku do "metody"), żerujący karp rozbija zanętę i trafia na kulkę na włosie. Słyszałeś o czymś takim jak "patent Ritchwortha"? O grzybku -metodzie gruntowej, mógłbym podyskutować.Daj znać, kiedy znajdziesz to w Internecie.Pozdrawiam.
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę .
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Ma pracować - nikt nie mówi, że ma to być beton... Jednak to zadaniem karpia jest znaleźć haczyk z włosem, który jest wklejony w kulę zanęty na koszyczku żebrowym. Karp potrafi bardzo mocno wbić się pyskiem w muł, tak samo jest w przypadku kuli zanęty okrywającej koszyczek zanętowy wraz z króciutkim przyponem. Wklejenie przyponu w zanętę oraz jego niewielka długość w przypadku "metody" - eliminuje też ryzyko splątania czy zahaczenia się przyponu o żyłkę (plecionkę) lub o sam koszyk.Jeżeli już tak mocno się upierasz abym skorzystał z dobrodziejstw internetu, to prześlę Ci linki opisujące z dokładnością łowienie na "metodę". Z tych opisów korzystałem łowiąc czasem po 8 dużych leszczy i 2- 3 karpi (2,5 -4 kg) w ciągu jednej 6- godzinnej zasiadki.
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Ma pracować - nikt nie mówi, że ma to być beton... Jednak to zadaniem karpia jest znaleźć haczyk z włosem, który jest wklejony w kulę zanęty na koszyczku żebrowym. Karp potrafi bardzo mocno wbić się pyskiem w muł, tak samo jest w przypadku kuli zanęty okrywającej koszyczek zanętowy wraz z króciutkim przyponem. Wklejenie przyponu w zanętę oraz jego niewielka długość w przypadku "metody" - eliminuje też ryzyko splątania czy zahaczenia się przyponu o żyłkę (plecionkę) lub o sam koszyk.Jeżeli już tak mocno się upierasz abym skorzystał z dobrodziejstw internetu, to prześlę Ci linki opisujące z dokładnością łowienie na "metodę". Z tych opisów korzystałem łowiąc czasem po 8 dużych leszczy i 2- 3 karpi (2,5 -4 kg) w ciągu jednej 6- godzinnej zasiadki. Teraz ta technika już mi się znudziła, nie wędkuję już na jeziorze, które było wprost stworzone do "metody".
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.
Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę .
Trzecim elementem zestawu jest przypon. Właściwie
można by o nim powiedzieć tylko tyle, że musi mieć 5 - 7 cm i powinien
być wykonany z miękkiej plecionki. Długość wynika z tego, iż przynęta,
którą najczęściej jest pływająca kulka proteinowa, wciśnięta zostaje do
zanęty, znajdującej się w koszyku. Zastosowanie dłuższego przyponu
byłoby po prostu rozwiązaniem irracjonalnym. Ponadto zdarza się czasami,
że w trakcie wyrzutu przynęta wyskakuje z zanęty. Gdyby przypon miał
kilkanaście centymetrów zahaczyłaby o żyłkę główną. Długość przyponu
powinna być więc tak dobrana, by jego koniec nie mógł dotknąć żyłki, jak
widać na zdjęciu.
(...)Być może jestem trochę upierdliwy męcząc was tak
szczegółowo konstrukcją tak prostego zestawu, ale mam po prostu nadzieję
zapobiec błędom, jakie można popełnić na starcie.
O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania
metody jest bardzo prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty
tak długo, aż mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się
do góry przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na
smakowicie wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek.
Te kilka zdań powinno zmusić nas do krótkiej
refleksji. Przede wszystkim zachowania szybkiego odruchu charakteryzują
głównie małe karpie, czy w ogóle małe ryby spokojnego żeru. Łupem
wędkarza będą więc przede wszystkim karpie 2 - 4 kg. Tylko czasami udaje
się złowić ryby 7 - 10 kg. Fakt ten pozwala wyciągnąć wniosek na temat
czwartego elementu zestawu tj. haczyka.
(...)O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania metody jest bardzo
prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty tak długo, aż
mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się do góry
przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na smakowicie
wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek. (...)
(...)Metoda nie wywodzi się wprawdzie od śląskiej sprężyny z deklem… jednak
idea działania jest bardzo zbliżona. Są 4 elementy zestawu: specjalny
koszyk do metody, krętlik, przypon i haczyk. Dobór pierwszych dwóch
elementów jest zadaniem kluczowym i kłopotliwym w praktyce. Łowienie
karpi różni się od łowienia pozostałych ryb tym, iż ważne jest tzw.
samozacięcie. Zestaw do metody jest zestawem samozacinającym, bowiem
haczyk wbija się w pysk karpia w trakcie ucieczki ryby, przy czym
jedynym obciążeniem, które do tego prowadzi, jest koszyk. Musi on być
więc przymocowany do haczyka na sztywno. Uzyskuje się to dzięki
zastosowaniu odpowiedniego krętlika. Koszyki do metody są skonstruowane w
taki sposób, by krętlik zatrzaskiwał się w specjalnym otworze.(...)
(...)Krętlik wchodzi w mocowanie koszyka pod sporym oporem. Dzięki temu
trzyma się w nim pewnie i podczas brania doprowadzi do samozacięcia przy
pomocy obciążenia, które wbudowane jest w koszyk. Prawidłowo
skonstruowany zestaw łatwo przetestować:(...)
(...)Trzecim elementem zestawu jest przypon. Właściwie można by o nim
powiedzieć tylko tyle, że musi mieć 5 - 7 cm i powinien być wykonany z
miękkiej plecionki. Długość wynika z tego, iż przynęta, którą
najczęściej jest pływająca kulka proteinowa, wciśnięta zostaje do
zanęty, znajdującej się w koszyku. Zastosowanie dłuższego przyponu
byłoby po prostu rozwiązaniem irracjonalnym. Ponadto zdarza się czasami,
że w trakcie wyrzutu przynęta wyskakuje z zanęty. Gdyby przypon miał
kilkanaście centymetrów zahaczyłaby o żyłkę główną. Długość przyponu
powinna być więc tak dobrana, by jego koniec nie mógł dotknąć żyłki, jak
widać na zdjęciu.(...)
"O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania
metody jest bardzo prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty
tak długo, aż mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się
do góry przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na
smakowicie wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek.
Te kilka zdań powinno zmusić nas do krótkiej
refleksji. Przede wszystkim zachowania szybkiego odruchu charakteryzują
głównie małe karpie, czy w ogóle małe ryby spokojnego żeru. Łupem
wędkarza będą więc przede wszystkim karpie 2 - 4 kg. Tylko czasami udaje
się złowić ryby 7 - 10 kg. Fakt ten pozwala wyciągnąć wniosek na temat
czwartego elementu zestawu tj. haczyka."
". Ostateczna konsystencja powinna przypominać spoistość ciasta.
Przygotowanie takiej zanęty wymaga kilku godzin, gdyż pellet wolno wpija
wodę. Zanętę przygotowujemy więc dzień wcześniej. Pół kilograma suchego
granulatu wystarczy na 8 godzin łowienia jednym kijem. Zanętę, której
nie wykorzystamy, można zamrozić."
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . " Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method. Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów. Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method. JK
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . " Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method. Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów. Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method. JK Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :)
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . " Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method. Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów. Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method. JK Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning? Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder... Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo??
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . " Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method. Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów. Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method. JK Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning? Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder... Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo??
Nie ma powodów to kłótni. Ja świetnie się bawię na forum już od ładnych paru lat. Każdy łowi jak lubi- byle skutecznie i zgodnie z literą prawa oraz szeroko pojętą etyką . Pozdrawiam.
Widzę , że dyskusja zeszła na dobra drogę :) To cieszy :) A propos tego co Janusz mówił o zmielonej zanęcie -
Ogólnie Kolega Luk ma fajne pomysły warte wykorzystanie , nie tylko w MF/TM .
Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.
Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.
I jeszcze jeden cytat z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.
Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.
Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.
I jeszcze jeden cytat z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez
sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z
gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie
rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam
"pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki
przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp
roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją,
wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk
-ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała
istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie
sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i
wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem
dopiero po 2 godzinach.
Skoro tak dobrze mi ryby brały, to jak mogłem wyciągać zestaw co dwie godziny? Poza tym jest to przykład - czasem siedziałem dłużej , czasem krócej. Karp to tylko ryba, wykonuje różne ruchy - dla Ciebie nie zawsze zrozumiałe. Jak mogę tylko powiedzieć, że gdy zestaw jest dobrze zrobiony, to metoda jest skuteczna. Jeśli się coś spapra, jest to tylko bezsensowne łowienie na sprężynę - to tak jakbyś ubijak do białka założył zamiast sprężyny i jeszcze do środka kamień. W tym sposobie , wszystko musi grać - inaczej cwany lis jakim jest karp wypnie na Ciebie tyłek.Mnie brania leszczy sprzyjały na pewnej zasiadce - złowiłem 8 sporych sztuk na pływającą kulkę 12mm. Zmiana koszyczka na cięższy (40 g), zaowocowały braniem karpi. O ile pamiętam dodałem jeszcze wtedy Sensas Gardonix, ale nie wiem czy to miało wpływ na brania.
Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.
Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?
Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.
Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?
Dokuczać to potrafisz : jakieś wypociny tu mi zarzucasz itp. ale czytać ze zrozumieniem już słabiej, jak jakaś ślamanoga.W czasie kiedy łowiłem na "metodę"! To opis ogólny, nie dotyczy konkretnego dnia. Nie łowiłem tylko raz na "the method". Bywało, że ryby nie brały tak dobrze , zdarzały się wyniki mizerne - najlepsze jak zachodni wietrzyk marszczył lustro jeziora.Jeśli nie chce Ci się dyskutować ze mną, to krzyż na drogę. Kibini matry.
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i potrafi nawet zniechęcić - w przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.
Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i potrafi nawet zniechęcić - w przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.
Cholera jasna ! do tej pory myślałem , że na tym forum jest tylko Artur...teraz już wiem , że jest was dwóch :)
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Zwykły wędkarz,skromny człowiek, ale jednak roznosi go energia, spala się w tej roli - chce jak najszybciej podzielić się z innymi "tym co wie"! Taki człowiek sprawia wrażenie kogoś kto myśli, że zdobył jakąś formułę a inni wezmą z niego teraz przykład. To postawa wyższościowa, zawoalowana próżność i misja posłannicza nauki wędkowania. Nigdy się nie słyszy z ust tych doradców stwierdzeń typu ;" Teraz synu gdy już rozumiesz(...)" ,ale jednak czuje się, że pouczanie innych i doradzanie, to myśl przewodnia. Co innego film wędkarski, gdzie ktoś wędkuje a nie doradza a co innego film instruktażowy. Niech każdy sam główkuje:co zrobić, jak , kiedy i dlaczego nad wodą- aby ryby zaczęły brać.
Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :)
4 lata temu PZW zrzekło się dzierżawy tego akwenu ,od 2 lat znów mamy to jezioro we władaniu ,ale to już nie ten sam zbiornik. Sieci przetrzebiły leszcza , odłowiono karpie a amury i tołpygi (też przecież istoty żywe ) - od razu poszły "pod siekierę".Potem przyszła zima, lód utworzył się wtedy bardzo szybko, zmącone sieciami osady denne odtleniły wodę - na wiosnę było biało nad brzegiem. 2 lata temu zbiornik dorybiono karpiem, płotką...Nie zaglądam nad to jezioro bo nie ma po co.
Czy koledzy mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami z połowem innych ( poza karpiem ) gatunków na method ?
Tylko , jesli można bardzo uprzejmie poprosić doświadczeniami, a nie "wrzuciłem i miałem pełną siatkę ". Milo byloby przeczytac coś co będzie podstawa do wlasnych eksperymentów, bo ze stwierdzeń z gatunku " jaki to ja jestem zaj*" nie wynika dla innych nic. Generalnie ogromnie interesuje mnie przewaga method ( lub jej brak ) nad tradycyjnym koszyczkiem. P.S. Dla mnie - całkowicie prywatnie - method to sposób podania przynety bezpośrednio na kupce zanęty. Reszta to bicie piany i marketing. Czy więc taki sposób podania przynety rzeczywiście jest skuteczniejszy ? I czy ten sposób polowu ma sens w dużych zbiornikach ( np zaporowych )
I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?
I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?
Z mojej praktyki wynika, że mikro pellet jest skuteczny na każdej wodzie, ale niestety o dopalaniu jak na razie jeszcze nic nie mogę powiedzieć, bo nie praktykowałem. W tym roku planuję przetestować osławiony dip "Goo" Kordy, w wersji halibut i truskawka.
PS. Dołączam jeszcze dwa linki do filmów, gdzie autor wędkuje metodą z dopalaczem "Goo", efekty ma rewelacyjne.
W moich okolicach dobrych miejscówek umozliwiających zaparkowanie auta tak , by można było się w nim zdrzemnąć ( czyli w okolicy wedek ) jest jak na lekarstwo, więc te które sa , są oblegane, co skutkuje przyzwyczajeniem ryby do okreslonych zanęt. Co w zdecydowanej więszości leci do wody ?? Ano Traper z jakimis tam dodatkami.
Cos tam planuje na nadchodzacy sezon i zastanawiam się więc, czy uzycie micropeletu spowoduje, ze inni będa patrzec na mnie z zazrością, czy wręcz przeciwnie - nie zobaczę rybiego ogona , jako że ryba jest przyzwyczajnona do okreslonej przynety.
Wiem, ze próba nie strzelba i że będe miał dwie wędki :D.. ale wiedzy wstepnej nigdy za duzo :-)
Próbuj, a się przekonasz... Najważniejsze, aby wymacać markerem coś do 3m, nie siać tym pelletem bezmyślnie. W sumie chyba o tym wiesz, bo kumaty z ciebie chłop. Myślę, że jak trafisz na dobrą miejscówkę, to fachowcy od traperów, będą z zazdroscią podziwiali jak się ryby łowi, albo zgrzytali z zawiści i na końcu Cię utopią Heh.:)
w ostatnim sezonie zacząłem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
https://www.youtube.com/watch?v=8SRqQHx666w
Tu znajdziesz odpowiedz na pytanie. Nie będę tego opisywał ponieważ i tak nie zrozumiesz dlatego lepiej będzie obejrzeć.
Ps. Co do tego pelletu trapera to do metod akurat nie polecam. Ja wolo stosować lorpio i to w dwóch rozmiarach w proporcji pół na pół (dwu i cztero milimetrowy). Ten traper to nie jet żadna rewelacja na dodatek zauważyłem że jakaś część tego pelletu kiedyś mi wypłynęła podczas wywożenia zanęty ale to akurat z metodą nie ma nic wspólnego.
Również z czystym sumieniem polecam kolego pellet Lorpio.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Youtube jest pełne filmów pokazujących jak skutecznie przygotować pellet do methody.
A fora wieloznacznych opinii o skuteczności stosowania pelletów w wodach "dzikich".
Od hurra-optymistycznych, po bardzo krytyczne.
Wydaje się, ze najwięcej pozytywnych opinii zbierają jednak mixy 50/50
Do takiego miksu również trzeba przygotować odpowiednio pellet :)
Do koszyka daję pastę peletową na dno a przykrywam zanętą, pasty wystarcza na 3-5 rzutów.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika.
Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie.
Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika.
Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie.
Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika.
Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie.
Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Tylko na taką odpowiedź czekałem i spodziewałem się jej. Nosz kurde, tylko z pistoletem tu pogonić.Wiesz jak pomalować aluminium? Tego nie pomalujesz - BO TO AMELINIUM.
Wędkarstwo musi być trochę kanciaste, z trudem przyjmuje więc debilizmy wymyślone, gdzieś tam - za morzem a napływające właśnie dla wędkarzy na dorobku -myślących, że "nowa metoda" - da im wiedzę jak łowić ryby: wszystkie, wszędzie i zawsze.
Nie ma takiej metody... i powie to każdy wędkarz znad wody.Słuchaj panów:Janków, Heniów, Franków znad rzeki - może nie mają cudownych wędek, ale za to nierzadko wiedzę godną Nobla.Oni jedyni pamiętają jeszcze jakie łowiło się ryby przed wojną. A Ty, kolego - wędkarzu? Złowisz krzyżówkę jesiotrowatych bądź sterleta ( mam na myśl zdjęcie profilowe) i nazywasz go jesiotrem, mianem ryby o ,której wiesz mniej niż ludzie o UFO.
Są tylko udoskonalenia i nowe pomysły. Dotyczą one sygnalizacji, jak choćby w drgającej szczytówce: quiver tip, swing tip itp, w drgającej szczytówce - wyróżniamy picker,feeder, winklepicker, czy cały pojemny temat łowienia karpia metodą włosową, z gruntu. Są to gruntówki denne!
Specjalnie i czysto metodycznie dla potrzeb łowienia karpi ( karpiarstwa) udoskonalono starą jak syf i gruźlica, metodę łowienia na sprężynę, nazywając ją "metodą" - feederowcy z kolei wzięli przykład z karpiarzy i oto jest cała ta "nowa metoda". Ja bardzo dobrze wiem o czym mowa ,ale widzę też, że rozpanoszyło się w wędkarskich kręgach dyletanctwo i snobizm, które należy ostro ganić i potępiać. A tak nawiasem mówiąc: opis łowienia na "metodę" czyli nic innego jak na odkurzoną sprężynę w wersji "Carp" jest jak najbardziej spójny i poprawny. Dałby Bóg, żebyś choć trochę wiedział coś na temat ryb a nie tylko na temat nowinek i całego blitzkriegu, który otacza dziś wędkarstwo.
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika.
Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie.
Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Metody...Wszystkie one - i ciężkie i lekkie i te bardziej komunikatywne lub mniej, biorą się z "denki".
Wiesz co to kozulka , zawodniak?Sprawdź w internecie np: na portalu Wedkuje.pl. To kawał historii łowienia z ciężkim ołowiem dennym, choć dziś z wędkarstwem niewiele miałoby to wspólnego.Nikt nie musi uczyć się wędkarstwa archaicznego ,ale dla niektórych wędkarzy - liczą się tylko "nowe metody". Metody na co?
Powyżej opisałem udoskonalony sposób łowienia na sprężynę - tak, na sprężynę bo jeszcze do połowy minionej dekady, żadnemu wędkarzowi - w tym karpiarzom, nie przychodziła inna nazwa jak "the method", "metoda" , "method feeder". Tak, to nie pomyłka - 10 lat temu w ten sposób nazywano "nowinkę " z zachodu czyli łowienie na sprężynę w typowo karpiowym wcieleniu.
Haha:) Proponuje na wstępie zaparzyć sobie meliskę ( nie myl z melasą panie obeznany). Jak już uspokoisz skołatane nerwy, zrozum, że ja mam inny pogląd na wędkarstwo gruntowe, czy jak wolisz denne. Dla mnie koszyki drenana to nie do końca sprężyna i nie świadczy to przecież o moim dyletanctwie jak to ładnie przedstawiłeś. Wręcz przeciwne, szukam nowych metod i sposobów by skutecznie i przyjemnie łowić ryby. Odbiegłeś od tematu, jak widzę z premedytacją by teraz smutki wylewać. Wiem, że z trudem przyjmujesz nowinki wędkarskie bo zatrzymałeś się gdzieś na etapie doboru koloru kołowrotka do wędki:):) Aha prośba- wędkarstwa też mnie nie musisz uczyć bo tego nie potrzebuje, zwłaszcza z twojej strony. Co się tyczy jesiotra z hodowli, którego udało mi się na method feedera złapać ( nie mylić ze sprężyną) to możesz mi najwyżej oczko puścić panie karaś anonim:)
w ostatnim sezonie zaczełem się interesować method feeder lecz nie wiem jak przygotować pelet jest on firmy traper pelet ma 4 m i nie wiem czy nadaje się do methody jeśli nie napiszcie mi jaki stosować najlepiej ? i czy pelet trapera się nadaje?
Wytłumacz wędkarzom wreszcie o jaką metodę łowienia chodzi - bo z tego co piszesz niewiele wynika.
Jeśli masz na myśli "metodę ("The Method ) na karpia, to powiem Ci, że kluczowym elementem tej techniki jest zanęta. Zanęta taka, nie może się rozpadać po uderzeniu o wodę ani też w momencie, gdy osiądzie na dnie. To zadaniem ryby (karpia), jest rozbić kulę zanęty oblepiającej koszyczek ( sprężynę z dociążeniem, koszyk żebrowy itp). Ryba rozbija pyskiem kulę zanęty a tam tkwi pułapka: króciutki 10 -15 cm przypon z haczykiem z włosem i kulką. Rybka chwyta kulkę,zasysa - wyczuwa "coś" niejadalnego (haczyk) i próbuje uciekać - w tym czasie hak pod wpływem ciężaru zestawu łatwo wbija się w pysk ryby a górna blokada koszyczka, powoduje kontrę, zacięcie ( samozacięcie). Koszyk uzależniony jest od rodzaju dna i odległości łowienia - im większa tym trudniej zacinać - tutaj zatem pomaga samozacięcie.
Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia.
Kolega wyraznie napisał, że chodzi mu o method feeder, więc Twoje pretensję są co najmniej dziwne:) Natomiast porady nie trafione bo nie o tej metodzie:):)
Metody...Wszystkie one - i ciężkie i lekkie i te bardziej komunikatywne lub mniej, biorą się z "denki".
Wiesz co to kozulka , zawodniak?Sprawdź w internecie np: na portalu Wedkuje.pl. To kawał historii łowienia z ciężkim ołowiem dennym, choć dziś z wędkarstwem niewiele miałoby to wspólnego.Nikt nie musi uczyć się wędkarstwa archaicznego ,ale dla niektórych wędkarzy - liczą się tylko "nowe metody". Metody na co?
Powyżej opisałem udoskonalony sposób łowienia na sprężynę - tak, na sprężynę bo jeszcze do połowy minionej dekady, żadnemu wędkarzowi - w tym karpiarzom, nie przychodziła inna nazwa jak "the method", "metoda" , "method feeder". Tak, to nie pomyłka - 10 lat temu w ten sposób nazywano "nowinkę " z zachodu czyli łowienie na sprężynę w typowo karpiowym wcieleniu.
Wiesz łowię ponad 15 lat i jeżeli chodzi o wędkarstwo gruntowe to m.in. od sprężyny zaczynałem. Różnimy się tym, że ja poznaję i ćwiczę nowe metody, bo zwyczajnie lubię i sprawia mi to przyjemność. Na ten przykład w spinningu zdało to w moim przypadku rezultat, bo na moich przełowionych i przebłystkowanych wodach już dobrych kilka lat temu gumowe imitacje ryb (kopyta, ripery, twistery) dawały mi lepsze wyniki. Tak jest z każdą dziedziną w wędkarstwie. Ale absolutnie nie zamierzam cię do tego przekonywać bo masz swój pogląd na to hobby. Fajnie by było jakbyś równiez nie próbował mnie uczyć:)
Karasek , jak zwykle kiedy brakuje Ci wiedzy albo coś chlapnąłeś ( "" Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia. "" ) Zaczynasz drukować , drukować i drukować . Widać gołym okiem , że nie miałeś styczności z tą metoda a chcesz tu komuś radzić i uczyć . Ale w jednym zbliżyłeś się do prawdy , the method -feeder to stary ale ulepszony sposób łowienia ryb . W latach 80-tych były podobne samoróbki zwane kopytkami a na śląsku grzybki . Poszukaj w necie , jesteś w tym dobry to na pewno znajdziesz .
Karasek , jak zwykle kiedy brakuje Ci wiedzy albo coś chlapnąłeś ( "" Zanęta do "metody" na karpia musi być taka aby się nie rozpadała bez ingerencji ryby czyli karpia. "" ) Zaczynasz drukować , drukować i drukować . Widać gołym okiem , że nie miałeś styczności z tą metoda a chcesz tu komuś radzić i uczyć . Ale w jednym zbliżyłeś się do prawdy , the method -feeder to stary ale ulepszony sposób łowienia ryb . W latach 80-tych były podobne samoróbki zwane kopytkami a na śląsku grzybki . Poszukaj w necie , jesteś w tym dobry to na pewno znajdziesz .
Wcale nie brakuje mi wiedzy ani też nie chlapnąłem. Zanęta mój drogi Kolego, do "metody " musi być taka aby to ryba ją rozbiła. Taka sprężyna (koszyk) w "metodzie" ("the method "), nierzadko waży nawet do 100 a czasem i nawet więcej gramów razem z górną blokadą, ten ciężar samego tylko koszyczka pomaga w samozacięciu) .Nie rozbija się taka zanęta o wodę po zarzuceniu, nie rozpada się osiadając na dnie. Chodzi o to ,że króciutki przypon wkleja się w zanętę na koszyku żebrowym ( koszyku do "metody"), żerujący karp rozbija zanętę i trafia na kulkę na włosie. Słyszałeś o czymś takim jak " patent Ritchwortha"? O grzybku -metodzie gruntowej, mógłbym podyskutować.Daj znać, kiedy znajdziesz to w Internecie.Pozdrawiam.
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę .
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Ma pracować - nikt nie mówi, że ma to być beton... Jednak to zadaniem karpia jest znaleźć haczyk z włosem, który jest wklejony w kulę zanęty na koszyczku żebrowym. Karp potrafi bardzo mocno wbić się pyskiem w muł, tak samo jest w przypadku kuli zanęty okrywającej koszyczek zanętowy wraz z króciutkim przyponem. Wklejenie przyponu w zanętę oraz jego niewielka długość w przypadku "metody" - eliminuje też ryzyko splątania czy zahaczenia się przyponu o żyłkę (plecionkę) lub o sam koszyk.Jeżeli już tak mocno się upierasz abym skorzystał z dobrodziejstw internetu, to prześlę Ci linki opisujące z dokładnością łowienie na "metodę". Z tych opisów korzystałem łowiąc czasem po 8 dużych leszczy i 2- 3 karpi (2,5 -4 kg) w ciągu jednej 6- godzinnej zasiadki.
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Ma pracować - nikt nie mówi, że ma to być beton... Jednak to zadaniem karpia jest znaleźć haczyk z włosem, który jest wklejony w kulę zanęty na koszyczku żebrowym. Karp potrafi bardzo mocno wbić się pyskiem w muł, tak samo jest w przypadku kuli zanęty okrywającej koszyczek zanętowy wraz z króciutkim przyponem. Wklejenie przyponu w zanętę oraz jego niewielka długość w przypadku "metody" - eliminuje też ryzyko splątania czy zahaczenia się przyponu o żyłkę (plecionkę) lub o sam koszyk.Jeżeli już tak mocno się upierasz abym skorzystał z dobrodziejstw internetu, to prześlę Ci linki opisujące z dokładnością łowienie na "metodę". Z tych opisów korzystałem łowiąc czasem po 8 dużych leszczy i 2- 3 karpi (2,5 -4 kg) w ciągu jednej 6- godzinnej zasiadki.
Teraz ta technika już mi się znudziła, nie wędkuję już na jeziorze, które było wprost stworzone do "metody".
Otóż to :) Pozdrawiam Kolego i dużo zdrowia życzę .
Dalej pleciesz trzy po trzy . Zanęta/pelet ma pracować a nie opadać zabetonowana na dno i czekać aż dopiero karp czy inna ryba zacznie grzebać w koszyku ( chyba wiesz , że tą metoda można łowić inne ryby ) , pelet min swoją pracą nęci ryby w pobliże przynety . Jakieś kiepskie filmy oglądasz na YT . Na koniec dodam , iż ogólnie zanęta powinna pracować , z taką ideą wrzuca się ją do wody . To jakbyś nie wiedział :)
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.
Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę .
Trzecim elementem zestawu jest przypon. Właściwie można by o nim powiedzieć tylko tyle, że musi mieć 5 - 7 cm i powinien być wykonany z miękkiej plecionki. Długość wynika z tego, iż przynęta, którą najczęściej jest pływająca kulka proteinowa, wciśnięta zostaje do zanęty, znajdującej się w koszyku. Zastosowanie dłuższego przyponu byłoby po prostu rozwiązaniem irracjonalnym. Ponadto zdarza się czasami, że w trakcie wyrzutu przynęta wyskakuje z zanęty. Gdyby przypon miał kilkanaście centymetrów zahaczyłaby o żyłkę główną. Długość przyponu powinna być więc tak dobrana, by jego koniec nie mógł dotknąć żyłki, jak widać na zdjęciu.
(...)Być może jestem trochę upierdliwy męcząc was tak szczegółowo konstrukcją tak prostego zestawu, ale mam po prostu nadzieję zapobiec błędom, jakie można popełnić na starcie.
O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania metody jest bardzo prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty tak długo, aż mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się do góry przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na smakowicie wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek.
Te kilka zdań powinno zmusić nas do krótkiej refleksji. Przede wszystkim zachowania szybkiego odruchu charakteryzują głównie małe karpie, czy w ogóle małe ryby spokojnego żeru. Łupem wędkarza będą więc przede wszystkim karpie 2 - 4 kg. Tylko czasami udaje się złowić ryby 7 - 10 kg. Fakt ten pozwala wyciągnąć wniosek na temat czwartego elementu zestawu tj. haczyka.
(...)http://www.bez-cisnien.neostrada.pl/gismo0009.html
(...)O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania metody jest bardzo prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty tak długo, aż mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się do góry przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na smakowicie wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek. (...)
(...)Metoda nie wywodzi się wprawdzie od śląskiej sprężyny z deklem… jednak idea działania jest bardzo zbliżona. Są 4 elementy zestawu: specjalny koszyk do metody, krętlik, przypon i haczyk. Dobór pierwszych dwóch elementów jest zadaniem kluczowym i kłopotliwym w praktyce. Łowienie karpi różni się od łowienia pozostałych ryb tym, iż ważne jest tzw. samozacięcie. Zestaw do metody jest zestawem samozacinającym, bowiem haczyk wbija się w pysk karpia w trakcie ucieczki ryby, przy czym jedynym obciążeniem, które do tego prowadzi, jest koszyk. Musi on być więc przymocowany do haczyka na sztywno. Uzyskuje się to dzięki zastosowaniu odpowiedniego krętlika. Koszyki do metody są skonstruowane w taki sposób, by krętlik zatrzaskiwał się w specjalnym otworze.(...)
(...)Krętlik wchodzi w mocowanie koszyka pod sporym oporem. Dzięki temu trzyma się w nim pewnie i podczas brania doprowadzi do samozacięcia przy pomocy obciążenia, które wbudowane jest w koszyk. Prawidłowo skonstruowany zestaw łatwo przetestować:(...)
(...)Trzecim elementem zestawu jest przypon. Właściwie można by o nim powiedzieć tylko tyle, że musi mieć 5 - 7 cm i powinien być wykonany z miękkiej plecionki. Długość wynika z tego, iż przynęta, którą najczęściej jest pływająca kulka proteinowa, wciśnięta zostaje do zanęty, znajdującej się w koszyku. Zastosowanie dłuższego przyponu byłoby po prostu rozwiązaniem irracjonalnym. Ponadto zdarza się czasami, że w trakcie wyrzutu przynęta wyskakuje z zanęty. Gdyby przypon miał kilkanaście centymetrów zahaczyłaby o żyłkę główną. Długość przyponu powinna być więc tak dobrana, by jego koniec nie mógł dotknąć żyłki, jak widać na zdjęciu.(...)
"O ile kulka nie wypadnie z zanęty, to idea działania metody jest bardzo prosta. Żerujące karpie oczyszczają koszyk z zanęty tak długo, aż mocowana w niej kulka nie zostanie uwolniona. Unosząca się do góry przynęta wywołuje odruchowy atak karpi, które rzucają się na smakowicie wyglądający i uciekający ku powierzchni kąsek.
Te kilka zdań powinno zmusić nas do krótkiej refleksji. Przede wszystkim zachowania szybkiego odruchu charakteryzują głównie małe karpie, czy w ogóle małe ryby spokojnego żeru. Łupem wędkarza będą więc przede wszystkim karpie 2 - 4 kg. Tylko czasami udaje się złowić ryby 7 - 10 kg. Fakt ten pozwala wyciągnąć wniosek na temat czwartego elementu zestawu tj. haczyka."
". Ostateczna konsystencja powinna przypominać spoistość ciasta. Przygotowanie takiej zanęty wymaga kilku godzin, gdyż pellet wolno wpija wodę. Zanętę przygotowujemy więc dzień wcześniej. Pół kilograma suchego granulatu wystarczy na 8 godzin łowienia jednym kijem. Zanętę, której nie wykorzystamy, można zamrozić."Otóż to :) Pozdrawiam Kolego i dużo zdrowia życzę .
Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego.
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method.
Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów.
Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.
JK
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method.
Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów.
Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.
JK
Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :)
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method.
Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów.
Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.
JK
Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning?
Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder...
Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo??
"Tu masz świetny przykład na pracę zanęty w MF , oczywiście znając Twoje podejście jestem przekonany , że Cię to nie przekona i jak zwykle obrócisz kota ogonem . Po prostu potraktuj ten film jako ciekawostkę . "
Method Feeder - a film pokazuje The Method. To są dwa różne sposoby. Do The Method stosuje się specjalne zanęty najczęściej mające w nazwie Method Mix. Takie zanęty pracują dużo dłużej niż te drobne pellety zalane wodą do Method Feeder. Jedną z najlepszych zanęt jakie miałem do The Method była zanęta Method Mix Zawodniczy CDB. Wyglądała jakby ktoś przez pomyłkę zmielił na pył zanętę. Jednak po właściwy domoczeniu pracowała nawet pięć godzin na koszyku.Link prowadzi do opisu The Method.
Różnica jest paradoksalna - do The Method używamy wędek karpiowych ponieważ koszyczki do tego sposobu bywają bardzo ciężkie. Do Method Feeder federów.
Żeby było śmieszniej producenci stosują jedną nazwę nazywając koszyczki Method Feeder. Kilka lat temu były tylko dostępne koszyczki z opisem The Method.
JK
Ja tego nie mylę. Wiem ,że istnieje coś takiego - nie można tego jednak nazwać odrębną metodą , kiedy karpiarze na swoje potrzeby udoskonalili łowienie na sprężynę, nazywając to metodą a potem przykład z nich wzięli feederowcy, korzystając z pewnych zapożyczeń opartych właśnie na kanwie "sprężyny w wersji karp".
Idąc tym tokiem rozumowania to w spinningu np.nie ma takich dziedzin jak wędkarstwo jigowe, dropshot, czy nawet boczny trok?? to wszystko to po prostu spinning?
Skoro mówisz, że karpiarze na swoje potrzeby stworzyli metodę, to co w tym dziwnego, że łowiący drgającą dostosowali koszyki do swoich potrzeb dając początek method feeder...
Zresztą o co ta kłótnia o nazewnictwo??
Nie ma powodów to kłótni. Ja świetnie się bawię na forum już od ładnych paru lat. Każdy łowi jak lubi- byle skutecznie i zgodnie z literą prawa oraz szeroko pojętą etyką . Pozdrawiam.
I na tym mogę zakończyć, zresztą i tak uciekam do pracy ;) Pozdrawiam
Widzę , że dyskusja zeszła na dobra drogę :) To cieszy :) A propos tego co Janusz mówił o zmielonej zanęcie - Ogólnie Kolega Luk ma fajne pomysły warte wykorzystanie , nie tylko w MF/TM .
Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.
Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.
I jeszcze jeden cytat z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.
Kolego Karasek ubawiłem się przednio czytając Twoje teksty na temat MF. "Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". Pytanie w formie żartu: Skąd wiesz, że karp cofa się po ukłuciu haczykiem? Ja na miejscu karpia raczej bym uciekał. I chyba raczej zrobiłbym to do przodu. I chyba karpie które łowiłem na MF raczej zawsze uciekały do przodu - tak sądze, bo czasami to chciały feedera do wody wciągnąć.
Z innej beczki to w tej metodzie można z powodzeniem łowić na koszyczki założone przelotowo, zwłaszcza w okresie słabszych brań.
I jeszcze jeden cytat z twoich rozmyślań: "Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach" Kiedy zdążyłeś łowić tyle dużych leszczy i karpi podczas sześciogodzinnej zasiadki jak wyciągałeś zestaw dopiero po dwóch godzinach?? Trochę pokory i mniej filozofowania życzę i pozdrawiam.
Gdyby to każdą zanętę można było wykorzystać w ten sposób, byłoby to bez sensu i nikt nie odróżniałby tego od zwykłego, sennego łowienia z gruntu na sprężynę. Koszyk tutaj jest ciężki, zanęta taka żeby się nie rozpadała z byle g* powodu. To przede wszystkim zwabiony karp ma tam "pracować " nad zjadaniem tej zanęty aż w końcu trafia na krótki przypon z kulką na włosie, który był wlepiony w tę kulę zanęty. Karp roztrząsa taką kupkę żarcia, po czym trafia na kulkę - zasysa ją, wyczuwa niejadalny haczyk, chce wypluć, cofa się - hak wbija się w pysk -ciężki koszyk zanętowy z górną blokadą kontruje ... I to jest cała istota "metody". To udoskonalenie tylko starej sprężyny.Daj chłopie sobie coś powiedzieć. Wcale nie sprzeczam się z tym ,że zanęta pracuje i wabi - robi to jednak w specyficzny sposób , ja zestaw wyciągałem dopiero po 2 godzinach.
Skoro tak dobrze mi ryby brały, to jak mogłem wyciągać zestaw co dwie godziny? Poza tym jest to przykład - czasem siedziałem dłużej , czasem krócej. Karp to tylko ryba, wykonuje różne ruchy - dla Ciebie nie zawsze zrozumiałe. Jak mogę tylko powiedzieć, że gdy zestaw jest dobrze zrobiony, to metoda jest skuteczna. Jeśli się coś spapra, jest to tylko bezsensowne łowienie na sprężynę - to tak jakbyś ubijak do białka założył zamiast sprężyny i jeszcze do środka kamień. W tym sposobie , wszystko musi grać - inaczej cwany lis jakim jest karp wypnie na Ciebie tyłek.Mnie brania leszczy sprzyjały na pewnej zasiadce - złowiłem 8 sporych sztuk na pływającą kulkę 12mm. Zmiana koszyczka na cięższy (40 g), zaowocowały braniem karpi. O ile pamiętam dodałem jeszcze wtedy Sensas Gardonix, ale nie wiem czy to miało wpływ na brania.
Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.
Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?
Nie chce mi się z Tobą Kolego Karasek dalej dyskutować. Widzę, że jakby nawet sto osób napisało Ci to samo to dalej byś uważał, że jesteś nieomylny. A do tego masz fantastyczny dar wplatania w Twoje wypociny tekstów obrażających piszących coś przeciwko Tobie. Przypominasz mi jednego polskiego polityka - wszyscy są ograniczeni, niezorientowani i omylni - tylko nie Ty.
Ps. Sam napisałeś, że wyciągałeś zestaw pod dwóch godzinach. Więc o co Ci chodzi?
Dokuczać to potrafisz : jakieś wypociny tu mi zarzucasz itp. ale czytać ze zrozumieniem już słabiej, jak jakaś ślamanoga.W czasie kiedy łowiłem na "metodę"! To opis ogólny, nie dotyczy konkretnego dnia. Nie łowiłem tylko raz na "the method". Bywało, że ryby nie brały tak dobrze , zdarzały się wyniki mizerne - najlepsze jak zachodni wietrzyk marszczył lustro jeziora.Jeśli nie chce Ci się dyskutować ze mną, to krzyż na drogę. Kibini matry.
Amen Karasek, amen. A Ty jesteś pospolity, czy srebrzysty tzw. japoniec?
wpisać w youtube Luksilva107
Wszystko o Method Feeder i nie tylko. Można dużo sie nauczyć, kolega łowi w UK.
również zapraszam na forum które podaje w filmach. Pozdrawiam :)
Link :
https://www.youtube.com/user/LukSilva107
Ja znam i polecam fajny człowiek i cenne porady:)
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i potrafi nawet zniechęcić - w przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.
Ja myślę, że nikomu te rady nie są potrzebne w czasie gdy wędkuje i sam zdobywa doświadczenie. Ponadto tworzą iluzję: wiele osób po obejrzeniu filmiku myśli, że jak tylko w 100% odwzoruje schemat postępowania z filmu wędkarskiego to natychmiast jego zła passa znad wody się odmieni. To nie tylko usztywnia - bo człowiek taki zaczyna łowić sztywno i schematycznie, stara się postępować zgodnie ze wskazówkami,ale i potrafi nawet zniechęcić - w przypadku gdyby połowy się raz czy drugi nie powiodły. Istotnie, gówno wiem i gówno mnie obchodzą filmy - nad wodą czuję, że odpoczywam i relaksuję się - a mając efekty, mam świadomość, że polegam sam na sobie a nie na telewizyjnych kaznodziejach.
Cholera jasna ! do tej pory myślałem , że na tym forum jest tylko Artur...teraz już wiem , że jest was dwóch :)
Wielkie rzeczy. Gdyby tak tylko podziwiać tych telewizyjno-internetowych wędkarskich czarodziejów, nic by się nie złowiło.Filmy wędkarskie "z mistrzem w roli głównej" są jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy jakie spotyka się w wędkarstwie, a próżność owych rzekomych "mistrzów" nie ma granic, kiedy instruując internautów zdają się mówić do kamery: "Spójrz, ja jestem lepszy, patrz i podziwiaj- to może jeszcze się czegoś nauczysz. Błąd! Nauczyć się wędkować- można tylko nad wodą.Na przestrzeni dwudziestu kilku lat, o ile dobrze pamiętam - trochę tych telewizyjnych wędkarskich doktrynerów się przewinęło.Dziś wędkarska dziatwa bezgranicznie ufa nauczycielom z Internetu- interesujące jest jednak to, że można się bez tego obejść, łowiąc rybki- po prostu łowiąc rybki?
Luk to żaden mistrz , to zwykły wędkarz który chce się podzielić swoją wiedzą z innymi . To bardzo skromny człowiek co zresztą widać w jego filmach . A co do samych mistrzów i ich filmów to gówno wiesz , robią to głównie aby promować i reklamować sprzęt , biznes normalny . Rady i podpowiadane metody to drugi plan .
Zwykły wędkarz,skromny człowiek, ale jednak roznosi go energia, spala się w tej roli - chce jak najszybciej podzielić się z innymi "tym co wie"! Taki człowiek sprawia wrażenie kogoś kto myśli, że zdobył jakąś formułę a inni wezmą z niego teraz przykład. To postawa wyższościowa, zawoalowana próżność i misja posłannicza nauki wędkowania. Nigdy się nie słyszy z ust tych doradców stwierdzeń typu ;" Teraz synu gdy już rozumiesz(...)" ,ale jednak czuje się, że pouczanie innych i doradzanie, to myśl przewodnia. Co innego film wędkarski, gdzie ktoś wędkuje a nie doradza a co innego film instruktażowy. Niech każdy sam główkuje:co zrobić, jak , kiedy i dlaczego nad wodą- aby ryby zaczęły brać.Dokładnie Januszu, na wstępie zaznaczyłem karasiowi, że pytanie w temacie dotyczy moim zdaniem metody z użyciem feedera:) Ponieważ łowie ostatnio w ten sposób i włączyłem się do dyskusji. A ten dalej swoje metoda, metoda, kupa linków i wielce obeznany w temacie, taki ponoć oporny na nowinki za mórz ;) Ale najlepsze, że łowił w ten sposób kupę pięknych ryb ale mu się znudziło, ma już to w nosie i już tak nie łowi :)
4 lata temu PZW zrzekło się dzierżawy tego akwenu ,od 2 lat znów mamy to jezioro we władaniu ,ale to już nie ten sam zbiornik. Sieci przetrzebiły leszcza , odłowiono karpie a amury i tołpygi (też przecież istoty żywe ) - od razu poszły "pod siekierę".Potem przyszła zima, lód utworzył się wtedy bardzo szybko, zmącone sieciami osady denne odtleniły wodę - na wiosnę było biało nad brzegiem. 2 lata temu zbiornik dorybiono karpiem, płotką...Nie zaglądam nad to jezioro bo nie ma po co.
Zupelnie serio....
Czy koledzy mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami z połowem innych ( poza karpiem ) gatunków na method ?
Tylko , jesli można bardzo uprzejmie poprosić doświadczeniami, a nie "wrzuciłem i miałem pełną siatkę ". Milo byloby przeczytac coś co będzie podstawa do wlasnych eksperymentów, bo ze stwierdzeń z gatunku " jaki to ja jestem zaj*" nie wynika dla innych nic.
Generalnie ogromnie interesuje mnie przewaga method ( lub jej brak ) nad tradycyjnym koszyczkiem.
P.S. Dla mnie - całkowicie prywatnie - method to sposób podania przynety bezpośrednio na kupce zanęty. Reszta to bicie piany i marketing.
Czy więc taki sposób podania przynety rzeczywiście jest skuteczniejszy ?
I czy ten sposób polowu ma sens w dużych zbiornikach ( np zaporowych )
I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?
I jeszce jedno... jak ryby reagują na micro pellet z zbiornikach, gdzie ta zaneta jest im nieznana ? Czy nalezy go w takich zbiornikach "dopalać" czy wrecz przeciwnie ?
Z mojej praktyki wynika, że mikro pellet jest skuteczny na każdej wodzie, ale niestety o dopalaniu jak na razie jeszcze nic nie mogę powiedzieć, bo nie praktykowałem. W tym roku planuję przetestować osławiony dip "Goo" Kordy, w wersji halibut i truskawka.
PS. Dołączam jeszcze dwa linki do filmów, gdzie autor wędkuje metodą z dopalaczem "Goo", efekty ma rewelacyjne.
https://www.youtube.com/watch?v=JT2NM_tiDfs
https://www.youtube.com/watch?v=9cfu8VM8Bv8
Dzieki za info :-). Facet jest świetny .
Czy którys z kolegów ma może doświadczenia z naszych - niekomercyjnych - łowisk ?
Napisze w czym rzecz bardziej precyzyjnie.
W moich okolicach dobrych miejscówek umozliwiających zaparkowanie auta tak , by można było się w nim zdrzemnąć ( czyli w okolicy wedek ) jest jak na lekarstwo, więc te które sa , są oblegane, co skutkuje przyzwyczajeniem ryby do okreslonych zanęt.
Co w zdecydowanej więszości leci do wody ?? Ano Traper z jakimis tam dodatkami.
Cos tam planuje na nadchodzacy sezon i zastanawiam się więc, czy uzycie micropeletu spowoduje, ze inni będa patrzec na mnie z zazrością, czy wręcz przeciwnie - nie zobaczę rybiego ogona , jako że ryba jest przyzwyczajnona do okreslonej przynety.
Wiem, ze próba nie strzelba i że będe miał dwie wędki :D.. ale wiedzy wstepnej nigdy za duzo :-)
Próbuj, a się przekonasz... Najważniejsze, aby wymacać markerem coś do 3m, nie siać tym pelletem bezmyślnie. W sumie chyba o tym wiesz, bo kumaty z ciebie chłop.
Myślę, że jak trafisz na dobrą miejscówkę, to fachowcy od traperów, będą z zazdroscią podziwiali jak się ryby łowi, albo zgrzytali z zawiści i na końcu Cię utopią Heh.:)