Co do tej łopaty, to nie łopatą a pałką ( humanitarnie) i wędkarza miał by prawo do tego. Niemcy szanują wszystko co ich, gorzej jak są na obcej ziemi, biorą co im w łapy wpadnie. Zasada "złów i wypuść" silnie rozwinięta jest na Wyspach Brytyjskich. Dziwi, że naród, który w swoim jadłospisie ma dużo potraw z ryb łowi i wypuszcza. Tak wypuszcza, gdyż w ich jadłospisie są ryby morskie a nie słodkowodne, najwyżej łosoś, pstrąg. Analogiczną sytuacją było by zakazanie Polakom zbierania grzybów, gdyż Szwedzi, Anglicy i jeszcze wiele nacji europejskich grzybów nie zbiera, nie marynuje i nie suszy. Niemcy uznają kurki, inne grzyby to dla nich abstrakcja. My na wielką skalę nie spożywamy ślimaków i mają się one u nas doskonale, gorzej jest z tym we Francji dlatego postawiono tam na import. Wydaje mi się, że wychwalanie wszystkich wędkarzy, którzy wypuszczają złowione ryby, nadawanie temu działaniu splendoru, kłanianie się z szacunkiem jest lekką przesadą. Każdy na tym forum jest w jakiś sposób związany z tym hobby i każdemu z nas należy się odpowiedni szacunek, gratulacje, gdy złowi piękną sztukę. Włożył w to trud, czas i pieniądze, lubi to robić. Być może mój post odbiega nieco od tematu zamieszczonego przez kolegę, ale poruszyła mnie dyskusja zamieszczona poniżej, szczególnie " u nas na dzień dobry dostałby łopatą w łeb itd". Czytam czasami tematy na innych forach, szczególnie komentarze pod filmami typu-prawdziwy wędkarz to wypuszcza złowione ryby. Nie powiem rośnie mi wtedy ciśnienie, ale ja wiem swoje, jak wielu kolegów na tym forum. Zakończę post przysłowiem " Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje"- niech każdy dopasuje sobie to przysłowie do swojego postępowania. Ja nie ukrywam tego, że ten sandacz nie wróciłby do wody, gdybym ja był jego pogromcą, nie znaczy to, że nie czuję się prawdziwym wędkarzem. Gdy prawo zabroni mi zabierać ryb z łowiska to się do tego przystosuję. Pozdrawiam.
widzialem juz ten filmik dawno.Jak najbardziej sa to niemcy i sandacz mial dokladnie 1metr.i zgadzam sie z krapiotr69 tez bym jej nie wypuscil gdyz po tro jezdze na rybki oplacam karte i wydaje pieniazki zebym sobie przywiozl od czasu do czasu rybke do zjedzenia.a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Piotrek bardzo dobrze to ująłeś nic dodać nic ująć , a Ci co krzycza o wypuszczaniu i nawołują do tego niech wypuszczaja i koniec. Ja mam swoje zdanie i jeśli ,mam ochotę biorę , uważam aby wypuścic , wypuszczam.............
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska. Rozumiem, ze dla niektorych ryba na talerzu jest dodatkiem do milo spedzonego czasu. Ale jesli ta ryba jest wartoscia sama w sobie, to zaczyna byc zle. Jesli ktos zrezygnowalby z wedkowania bo nie moglby zjesc tego co zlowi, to nikt mi nie wmowi ze dla niego wedkarstwo to hobby
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska. Rozumiem, ze dla niektorych ryba na talerzu jest dodatkiem do milo spedzonego czasu. Ale jesli ta ryba jest wartoscia sama w sobie, to zaczyna byc zle. Jesli ktos zrezygnowalby z wedkowania bo nie moglby zjesc tego co zlowi, to nikt mi nie wmowi ze dla niego wedkarstwo to hobby
SZACUNECZEK KOLEDZE:) Na fali pseudo-etycznych pseudo-wędkarzy którzy i tak walą ryby w łeb kiedy nikt nie widzi mało jest takich dla których ryba jest miłym dodatkiem do możliwości odetchnięcia od pracy, stresu, od całego codziennego syfu... Lubicie chlastać się we flakach- wasza sprawa. Nie bądźcie jednak Panowie aż tak radykalni dla ludzi którzy wolą wypuścić rybę niż ją opatroszyć i usmażyć na oleju słonecznikowym. Może dla nas sam fakt złowienia jest wystarczający, a nie musimy koniecznie uśmiercać tych ryb? W końcu natura(czyli my) wyeliminuje te egzemplarze które ufniej podchodzą do przynęt. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy, niezależnie od poglądów na pewne sprawy.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
ja tam do Kolegów wyżej ,ciekawe kto wam powiedział że szfaby wypuszczają ryby i nie zabierają do domu ha ha chyba się zleje zapraszam do mnie to zobaczycie jak wracają rybki do wody ha ha dobre
Witam kolegów. Po trosze ustosunkuję się do wszystkich wypowiedzi, ale będę brał za przykład swoją osobę. Karę wędkarską otrzymałem dokładnie w 1982 roku. Otrzymałem ją wraz z kijem bambusowym długości 4,50 i kołowrotkiem marki Rex. Starsi wędkarze wiedzą co to za sprzęt na owe czasy. Dostałem ten prezent od mojego guru wędkarskiego, który wszczepił mi to hobby. Przyjeżdżał do leśniczówki co rok i przebywał w pokoju gościnnym dwa, trzy miesiące. To była moja pierwsza karta wędkarska, taka niebieska książeczka z wklejanymi znaczkami. Kolejną kartę wędkarska otrzymałem od Starosty Powiatowego w Kwidzynie po zdaniu egzaminu przed komisją w Niezależnym Towarzystwie Wędkarskim w Kwidzynie. Był to rok 1996 i datuje się od tego momentu mój powrót do wędkarstwa. Jeden z kolegów pisząc, że zastanawia się czy niektórzy powinni mieć karty wędkarskie. Odpowiedź jest prosta. Nie kolega egzaminował i wydawał decyzję administracyjną i nie koledze orzekać, czy ktoś powinien kartę mieć lub nie. Napisałem, że ja bym tego sandała nie wypuścił i tak by było. W ocenie niektórych jestem niegodny miana wędkarza. Panowie- stwierdzam, że na klawiaturze bardzo szybko potraficie przypiąć łatkę i osądzić drugiego człowieka. Jeszcze raz podkreślam, że drażni mnie jedno w tym wszystkim co nazywa się "złów i wypuść". Jest to uniżone kłanianie się na forum tym osobom, wręcz padanie do nóg i okrzykiwanie się nawzajem prawdziwymi wędkarzami, atakowanie zajadle wszystkich osób odmiennego zdania. Jestem ciekaw szanowni wędkarze ilu z was no kilowców zrobiło coś więcej dla środowiska oprócz wypuszczenia ryby, w ilu akcjach np. sprzątania uczestniczyliście, ile takich akcji zostało przez was zainicjowanych. Ja osobiście prze pół życia uganiałem się za kłusownikami rybackimi jak i łowieckimi. Społecznie robię to do chwili obecnej. Mam jeszcze w sobie odwagę zwrócić uwagę wędkarzowi, który czyni źle. Mam odwagę chwycić za telefon i dzwonić na Policję i wskazać sprawców. Szanuję poglądy każdego człowieka, tak zostałem wychowany. Podkreślam, że szanuję sposób wędkowania kolegów no kilowców,ale są też inni wędkarze i bez względu na to czy się to komuś podoba czy nie jeżeli przestrzegają postanowień Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, Ustawy Prawo Wodne i stworzonego na tej podstawie regulaminu są wędkarzami czy się to komuś podoba czy nie. Pozdrawiam.
widzialem juz ten filmik dawno.Jak najbardziej sa to niemcy i sandacz mial dokladnie 1metr.i zgadzam sie z krapiotr69 tez bym jej nie wypuscil gdyz po tro jezdze na rybki oplacam karte i wydaje pieniazki zebym sobie przywiozl od czasu do czasu rybke do zjedzenia.a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Przynajmniej kolega jest szczery. I co Panowie to w Waszej ocenie nie jest wędkarz ?. W mojej jest i to pełną gębą.
Co do wypowiedzi kolegi krapiotr69, to oczywiście, jeśli ktoś lubi ryby i łowi zgodnie z regulaminem - nie ma nawet dyskusji. Chce to bierze i ma do tego święte prawo. Mi jednak ojciec wpoił że najładniejszy widok to ogon ryby machający na pożegnanie. Nie szukam u nikogo poklasku, poglądy jakie mam takie mam. I czy dlatego mam czuć się gorszy? Że obecna moda jest w zgodzie z tym co robił mój ojciec jeszcze w głębokiej komunie i mnie nauczył tego samego? Nie mam zamiaru być jak chorągiewka na wietrze i nie będę się wycofywał z już obranej ścieżki. To jakie kto ma podejście do ryby to już inna bajka której ten wątek chyba nie dotyczy. Pozdrawiam.
Szanowny kolego @regnok i o to chodzi, szczerość za szczerość. Zresztą kolega jak widzę po wielu postach nie należy do osób, które bezmyślnie dopuszczają się krytyki. Ma kolega swój styl i pełen szacunek dla niego, ja i wielu innych mamy swój styl i to moim zdaniem nie powinno być postawą do dyskusji, która metoda jest lepsza. Moim zdaniem każda, jeżeli jest ukształtowana przekonaniem, że to co się robi jest właściwe. Najwięcej o łowieniu w Niemczech na bieżąco to może powiedzieć tutaj Piotrek ( piotr100574). Pozdrawiam wszystkich.
Mógłbym w tym temacie napisac kilka zdań, jednakże w odniesieniu do słów Kolegi krapiotr69 nie wniósł bym nic nowego. Również preferuję taki racjonalizm w dziedzinie wypuszczania złowionych ryb. Ciekaw jestem, czy do takiego podejścia trzeba kilkudziesięciu lat z wędką w ręce? Trzeba przejść cały proces promocji, kill czy też no kill... (?)
Panie Piotrze, ma Pan również moje pełne uznanie. To jakie kto ma poglądy na różne sprawy nie powinno dzielić, lecz łączyć do dyskusji(rzeczowej i kulturalnej w miarę możliwości;)) na pewne tematy w których da się osiągnąć jakiś konsensus. W temaci zaś na którym jesteśmy nie da się po prostu wszystkich uszczęśliwić. Pozdrawiam.
Po przeczytaniu wszystkich postów i ja coś dodam od siebie:)
Nie chcę się chwalić, tłumaczyć, czy coś podobnego, tylko jak koledzy podkreślają: SZCZEROŚĆ:)
Więc moja wypowiedź będzie szczera, prawdziwa:)
Gdy zaczynałem wędkować, byłem małych chłopcem i nie wypuszczałem ryb, powód - trzeba się pochwalić w domu, co złapałem, a jak była fotka zrobiona nad wodą, to i tak to było za mało i złowione przeze mnie ryby "jechały" ze mną do domu...
Gdy zapoznałem się jakiś spory czas temu (kwiecień "08) z Pawłem Mireckim, to po zdjęciach do filmu pt. "Przyczajony jaź, ukryty kleń", w którym wypuszczaliśmy złowione ryby, zaraziłem się C&R (za co jestem Pawłowi wdzięczny!), i od tamtej pory, zabrałem z łowiska zaledwie kilka ryb (bodaj 4).
Powód?
2 już nie odpłynęły:
-brzana miała jakąś narośl w pysku, w którą wbił się haczyk i praktycznie od razu po wyjęciu z wody "odleciała":(
-pstrąg zahaczył się na tyle niefortunnie, że nie przeżył:(
Był smaczny, lubie pstrągi, ale mimo to, wypuszczam je, zdecydowanie lepiej "smakuje" potokowiec, jak odpływa, niż ten z patelni:)
2 kolejne zostały zabrane pod presją kolegi:(
Łatwo można powiedzieć: DAŁEŚ SIĘ, ale gdybyście byli w mojej sytuacji, to byście zmienili zdanie:(
Od tamtej pory złowione przeze mnie ryby, miały ze mna pamiątkową fotkę, były mierzone i ważone.
Ale do czasu.
Kilka miesięcy po kolejnym filmie "Sposób na szczupaka", w którym złowiłem m.in. zębatego 114 cm, którego nie zważyliśmy (a była taka możliwość), przestałem ważyć ryby, uznając, że jest to dodatkowe męczenie ich i długość ryb mi wystarczy (wagi po filmie doczekało się jeszcze kilka ryb, tj. 2 leszcze ponad 50 cm, 2 bolenie ponad 60 cm, szczupak, sandacz (oba bez mała 60 cm)...)
Aha i w tym roku zabrałem jedną rybę!
Czyli od tamtej pory to piąta sztuka.
Był to dorsz 42 cm.
Ale... i tego bym wypuścił, gdyby...:)
Co do szacunku, to mam szacunek, do postawy ludzi, którzy wypuszczają złowione ryby!:)
Jak dla mnie, to nie ma nic piękniejszego, jak zrobić sobie zdjęcie z "fotogeniczną" rybą i zwrócić jej wolność!:)
Owszem, każdy ma prawo zabrać z łowiska, np. 50 cm leszcza, czy 2x70 cm sandacza i zabronić tego nikomu nie mogę, lecz taki widoć budzi we mnie pewien niesmak.
Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, które jest w 100% SZCZERE, PRAWDZIWE, które nie każdemu może się spodobać i jest to zdanie, którego na dzień dzisiejszy nie zmienię:)
Mógłbym jeszcze troszkę popisać, opisać dokładnie każdy detal, ale już ta godzina, że człowiek nie myśli w 100% "trzeźwo" i na pewno przekręci to i owo...:)
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))
Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa. Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba. Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))
Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa. Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba. Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
człowieku czego Ty chcesz ode mnie????łapałem łapie i będę łapał rybki i brał je do domu względem mojego zdania i regulaminowego wymiaru oczywiscie i nikt mi za to nic nie może zrobić ,nie kłusuje trzymasm się regulaminów więc czuje się wędkarzem a ani TY ani nikt inny nie będzie mi mówił czy powinienem lub też nie mieć kartę wędkarską.i powtórze to raz jeszcze ten sandacz o którym mowa na początku postu NIE WRÓCIŁBY do wody ponieważ uwielbiam sandacza i z pewnością trafiłby na patelnie czy to Ci się podoba czy nie.Wymiar miał więc mógłbym go zabrać,prawa bym nie złamał.Koniec .AMEN
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))
Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa. Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba. Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
człowieku czego Ty chcesz ode mnie????łapałem łapie i będę łapał rybki i brał je do domu względem mojego zdania i regulaminowego wymiaru oczywiscie i nikt mi za to nic nie może zrobić ,nie kłusuje trzymasm się regulaminów więc czuje się wędkarzem a ani TY ani nikt inny nie będzie mi mówił czy powinienem lub też nie mieć kartę wędkarską.i powtórze to raz jeszcze ten sandacz o którym mowa na początku postu NIE WRÓCIŁBY do wody ponieważ uwielbiam sandacza i z pewnością trafiłby na patelnie czy to Ci się podoba czy nie.Wymiar miał więc mógłbym go zabrać,prawa bym nie złamał.Koniec .AMEN
Nikt nie zabrania zabierac ci ryby. Twoje prawo. ale jesli piszesz ze jesli zostanie wprowadzony zakaz zabierania ryb, to Ty przestaniesz oplacac karte wedkarska, to dla mnie nie jestes wedkarzem. I kropka. Wazniejsze miecho niz ryby.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Nikt nie zabrania zabierac ci ryby. Twoje prawo. ale jesli piszesz ze jesli zostanie wprowadzony zakaz zabierania ryb, to Ty przestaniesz oplacac karte wedkarska, to dla mnie nie jestes wedkarzem. I kropka. Wazniejsze miecho niz ryby.
No tu nie pierwszy raz się zgodzę z pawelz sam szamam ryby co widać niekiedy po fotkach i nie mam zamiaru się z tym kryć, lecz na pewno nie przestanę łowić gdyby kos mi zabronił zabierania ryb. Toż to przecież jest w tym najlepsze, a że można wziąć rybę to dodatek. Fakt dziwnie troszeczkę zabrzmiały słowa napisane przez kolegę tomidoris choć wiem że nie to miał na myśli może w afekcie nieprzemyślanej riposty tak napisał.
Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa. Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba. Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
a ty nie masz nic przeciwko ale...wolisz zeby tego nie robic,tak?czyli jestes za a jednak przeciw? powiem krotko ty jestes no killowiec a ja killowiec i tu sie roznimy.tyle tylko ze ja leszcza np do 50cm nie zabieram do domu tylko ma wolnosc .a jak pisalem na poczatku nie zabieram wszystkich ryb tylko od czasu do czasu,mam wybredne podniebienie i lubie tylko leszcza ,sandacza i szczupaka i przewaznie na te ryby sie nastawiam i od czasu do czasu wegorz jak sie trafi ale za wegorzem nie przepadam.nie laduje siaty do pelna tylko jak sie uda oczywiscie to zabieram tylko tyle ile uwarzam ze zjem z rodzinka.moim zdanie miej tam sobie swoje poglady bo np,mi to zwisa i powiewa czy ty rybe zabierzesz czy tez ja wypuscisz?robta co chceta.ale ja ci nie mowie czy ty powinienes miec karte czy nie bo ja bym zabral metrowego metnookiego do domu,smieszne :).
Czy naprawde czytanie prostego tekstu ze zrozumieniem jest az tak trudne ?. Moze nalezaloby pisac wieksza czcionka. Napisalem, ze to czy zabierasz ryby czy nie niewiele mnie interesuje. Twoje prawo, wiec sobie je zabieraj. Wolalbym, aby w naszych wodach wprowadzona zostala zasada NK. Ale poki prawo jest jakie jest, nie moge nikogo potepiac za to ze bierze ryby zgodnie z przepisami. Odnioslem sie do Twojej wypowiedzi, ze gdybys nie mogl jesc zlowionych ryb, to przestalbys byc wedkarzem. Sa ludzie, mysle ze w zdecydowanej wiekszosci, ktorzy nie zrezygnowaliliby z lowienia gdyby nie mogli zabierac ryb, mimo ze obecnie to robia. I to sa wedkarze. Dla nich wazniejsze od jedzenia jest lowienie. Dla Ciebie, jak to wynika z tego co sam napisales, nie. Dla Ciebie wazniejsze jest mieso, bo bez niego nie lowilbys ryb. Nigdzie nie napisalem, ze Ci co zabieraja sa gorsi i nie powinni otrzymac karty za to ze biora ryby. Karte wedkarska powinno sie wydawac wedkarzom, dla ktorych lowienie samo w sobie jest przyjemnoscia.
Gdyby zabroniono zabierania ryb z łowiska, uznałbym to za całkowite wypaczenie sensu naszego hobby. Ilekroć czytam zwierzenia portalowiczów dotyczące tego ile i jakie ryby wypuszczają - tracą oni szacunek w moich oczach. Wiem wówczas, że robią to nie tylko z powodu dbałości o rybostan,(itp), ale z całkiem innych - przyziemnych powodów. Gardzę takimi ludźmi.
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie" Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3
sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki? Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie" Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3
sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Panie @Lampe, pomimo całego szacunku jaki żywię do Pańskiej osoby muszę powiedzieć że troszkę się Pan czepia. Wiem, będzie zaraz larum i pospolite ruszenie ponieważ:
1.TAK, JA OSOBIŚCIE UWAŻAM ŻE W WIELU PUNKTACH REGULAMIN JEST DO D...
2. Mnie taki widok (wypuszczanej ryby) równeż cieszy, i niestety również rzadko to widzę.
3. Według mnie wcale nie jestem gorszy dlatego że wypuszczam ryby. Zostałem tego nauczony tak jak pewnych zasad etycznych i kulturowych, zatem-niech nikt nie bierze tego do siebie, ale nie mam zamiaru chować głowy kiedy ktoś krzywo na mnie spojrzy. Wypuszczałem, wypuszczam i wypuszczał będę żeby inni mogli zaspokoić łowieckie pasje.
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie" Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3
sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Panie @Lampe, pomimo całego szacunku jaki żywię do Pańskiej osoby muszę powiedzieć że troszkę się Pan czepia. Wiem, będzie zaraz larum i pospolite ruszenie ponieważ:
1.TAK, JA OSOBIŚCIE UWAŻAM ŻE W WIELU PUNKTACH REGULAMIN JEST DO D...
2. Mnie taki widok (wypuszczanej ryby) równeż cieszy, i niestety również rzadko to widzę.
3. Według mnie wcale nie jestem gorszy dlatego że wypuszczam ryby. Zostałem tego nauczony tak jak pewnych zasad etycznych i kulturowych, zatem-niech nikt nie bierze tego do siebie, ale nie mam zamiaru chować głowy kiedy ktoś krzywo na mnie spojrzy. Wypuszczałem, wypuszczam i wypuszczał będę żeby inni mogli zaspokoić łowieckie pasje.
Kol. regnok - czepiam się tylko wtedy, gdy widzę poważne luki w argumentowaniu tez stawianych przez niektórych użytkowników. Wcale nie sugeruję, że ten kto wypuszcza ryby jest gorszy. Nigdy nad wodą nie zauważyłem jakiejkolwiek reakcji innych wędkarzy, na fakt wypuszczania przeze mnie ryb. Nie widzę, bo nie zwracam na to najmniejszej uwagi. Tak samo jak nie zwracam uwagi czy ktoś inny ją bierze - czy WYPUSZCZA.
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie" Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3 sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki? Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Miałem na myśli to, że z biegiem lat byłaby poprawa (może i znikoma, ale byłaby) w pogłowiu ryb w naszych wodach i tym samym byłaby większa szansa na złowienie "rekordowej sztuki":)
Zgadza się, "przesiąknąłem" no-killaniem:)
Nie znam osobiście w/w wędkarza, był to spinningista, który uwolnił bolenia z przynęty i wypuścił, nawet nie dotykając go:)
Ucieszył mnie ten widok, ponieważ nie na codzień widuje się takie (godne naśladowania) zachowanie wędkarza:)
Niestety najczęściej się widzi, jak złowiona ryba od razu ląduje w siatce lub dostaje "w łeb", a taki widok nie napawa optymizmem:(
ja mam jedno pytanie do no killowcow,czy wy naprawde myslicie ze jak wedkarz weznie rybe czy dwie do domu to juz grozi brakiem ryb w wodach????pomyslcie troche!problem tkwi w klusolach a nie w nas wedkarzach.wiecej nie bede sie wypowiadal w tym temacie bo jak zwykle do niczego dobrego to nie dazy.ale zanim cos powiecie to przemyslcie troszke.narka
moich wypowiedzi na ten temat koniec i nie dlatego ze sie chce ukryc bo wprost przeciwnie.lecz dlatego ze nie chce mi sie z nikim uzerac.kazdy ma swoje do powiedzenia a kazdy robi jak chce nad woda jaesli robi wszystko zgodnie z prawem CHWALA MU ZA TO.
ja mam jedno pytanie do no killowcow,czy wy naprawde myslicie ze jak wedkarz weznie rybe czy dwie do domu to juz grozi brakiem ryb w wodach????pomyslcie troche!
problem tkwi w klusolach a nie w nas wedkarzach.wiecej nie bede sie wypowiadal w tym temacie bo jak zwykle do niczego dobrego to nie dazy.ale zanim cos powiecie to przemyslcie troszke.narka
A ja myślę że się mylisz. Problem jest w wędkarzach i to wielki. Jeśli taki wędkarz weźmie do domu jedna czy dwie ryby, ok nie ma problemu. Ale ilu jest takich wędkarzy???
Podam Ci przyklad z życia wzięty. Znam na Narwi pewne takie łowisko leszczowe. Miejsca na tym łowisku jest gdzieś dla 15 wędkarzy. Kilka lat temu na tym łowisku złowić w ciągu dnia 20, 30 ładnych leszczy nie było problemem dla byle jakiego wędkarza. Rekordziści ktorzy potrafili podnęcić wyciągali spokojnie po 50, 60 leszczy. Łowili tam przeważnie miejscowi i nieważne ile złowili, wszystko brali. Od jakis trzech lat jadąc tam na weekedowe wędkowanie wyczynem jest zlowić 10 leszczy przez cały weekend. Jak myślisz gdzie te ryby się podziały? Otóż myślę że wyłowili je pazerni wędkarze, którzy zajmowali miejscówki praktycznie na cały zezon i zmieniali na tzw telefon. Praktycznie od maja do końca wrzesnia miejscówka była okupowana w 100%, każdego dnia. Niech każdy tylko zlowi 10 leszczy, to ile jest to sztuk w skali jednego sezonu.
To opis tylko jednego łowiska na Narwi, kiedys było takich świetnych łowisk wiele. Niestety przez pazerność wędkarzy takie łowiska sie kończą.
Zaznaczam nie jestem no kilowaty, bo czasami zabieram ryby, ale wszystko w granicach rozsądku. Bo na hu... mi trzydzieści leszczy, wystarczą mi dwa.
Ale uwierz mi że mnóstwo jest takich co zlowi trzydzieści i zabierze trzydzieści.
Wiele razy też spotkałem się z propozycja że jak wszystkich leszczyków nie zabieram to może je oddam - szlak mnie trafia od takich propozycji.
Może jeszcze kiedys w naszych wodach będą ryby, ale najpierw musi się zmienić mentalność nas wędkarzy. Że od czasu do czasu złowiona rybka na talerzu jest tylko pysznym dodatkiem do naszego hobby. Że wędkarstwo nie polega na tym że karta musi mi sie zwrócić, że muszę zapchać rybami zamrażalke na zime sobie, rodzinie i sąsiadom.
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez picia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu. Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie.
W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez picia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu.
Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie.
W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Czy kolega ma problem z czytaniem ze zrozumieniem?
Problem nie leży w tym że ktoś zabiera w ciągu roku 10 czy 12 rybek. Problem lezy w tych wędkarzach którzy biorą wszystko, na jednym wypadzie potrafią zabrać 30 czy 40 ryb, a więc ile zabieraja w skali roku??? A takich jest wielu.
Myślę że no killowcy nie mają nic przeciwko tym co zabierają ryby z umiarem i podchodzą do tego rozsądnie. Ale są przeciwko tym o których napisalem wyżej.
Zreszta sam nie jestem no killowcem, ale zdecydowanie jestem przeciwko tym co takie ilości ryb zabierają.
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez bicia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu.
Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie.
W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Czy kolega ma problem z czytaniem ze zrozumieniem?
Problem nie leży w tym że ktoś zabiera w ciągu roku 10 czy 12 rybek. Problem lezy w tych wędkarzach którzy biorą wszystko, na jednym wypadzie potrafią zabrać 30 czy 40 ryb, a więc ile zabieraja w skali roku??? A takich jest wielu.
Myślę że no killowcy nie mają nic przeciwko tym co zabierają ryby z umiarem i podchodzą do tego rozsądnie. Ale są przeciwko tym o których napisalem wyżej.
Zreszta sam nie jestem no killowcem, ale zdecydowanie jestem przeciwko tym co takie ilości ryb zabierają.
Pozdrawiam
Kolego nie mam problemu. Za to Ty masz chyba problem ze zrozumieniem RAPR. Czy gdzieś jest tam napisane że nie wolno im zabierać tylu ryb. Czy jest tam gdzieś napisane że trzeba wypuszczać ryby powyżej jakiegoś wymiaru.
Ryby wędkarze brali zawsze, i dokąd nie będzie zmian w RAPR będą brać, byle zgodnie z nim i nikt nie może uważać ich za gorszych wędkarzy tylko dlatego że biorą ryby.
Nie chodzi tutaj o to, gdzie był podhaczony, lecz o postawę wędkarza!:)
http://video.google.com/videoplay?docid=-8591627102710323900#
Oglądając ten film, miałem w głowie pewne obawy, a mianowicie: CO ON ZROBI Z TĄ RYBĄ?!
Zaskoczył mnie niesamowicie, gdy widziałem, jak zonder odpływa!:)
Szacuneczek!:)
Teraz już wiem o co chodzi:)
Zobaczcie sami część mojej rozmowy z Pawłem:)
wedkarz2309
20:33:50
http://video.google.com/videoplay?docid=-8591627102710323900#
20:33:57
obawialem sie, co z nim zrobi!!
gruncik28
20:37:06
a co zrobił??
wedkarz2309
20:38:45
wypuscil!!!!
20:38:47
:)
gruncik28
20:39:15
no bo to szwaby;P oni nie zabierają ryb;P
wedkarz2309
20:43:49
a ja nie wiem, kto to, bo glosu nie mam;P
gruncik28
20:44:21
szwaby;P
20:44:47
w polsce on by na dzień dobry łopatą w łeb dostał
Co do tej łopaty, to nie łopatą a pałką ( humanitarnie) i wędkarza miał by prawo do tego. Niemcy szanują wszystko co ich, gorzej jak są na obcej ziemi, biorą co im w łapy wpadnie. Zasada "złów i wypuść" silnie rozwinięta jest na Wyspach Brytyjskich. Dziwi, że naród, który w swoim jadłospisie ma dużo potraw z ryb łowi i wypuszcza. Tak wypuszcza, gdyż w ich jadłospisie są ryby morskie a nie słodkowodne, najwyżej łosoś, pstrąg. Analogiczną sytuacją było by zakazanie Polakom zbierania grzybów, gdyż Szwedzi, Anglicy i jeszcze wiele nacji europejskich grzybów nie zbiera, nie marynuje i nie suszy. Niemcy uznają kurki, inne grzyby to dla nich abstrakcja. My na wielką skalę nie spożywamy ślimaków i mają się one u nas doskonale, gorzej jest z tym we Francji dlatego postawiono tam na import. Wydaje mi się, że wychwalanie wszystkich wędkarzy, którzy wypuszczają złowione ryby, nadawanie temu działaniu splendoru, kłanianie się z szacunkiem jest lekką przesadą. Każdy na tym forum jest w jakiś sposób związany z tym hobby i każdemu z nas należy się odpowiedni szacunek, gratulacje, gdy złowi piękną sztukę. Włożył w to trud, czas i pieniądze, lubi to robić. Być może mój post odbiega nieco od tematu zamieszczonego przez kolegę, ale poruszyła mnie dyskusja zamieszczona poniżej, szczególnie " u nas na dzień dobry dostałby łopatą w łeb itd". Czytam czasami tematy na innych forach, szczególnie komentarze pod filmami typu-prawdziwy wędkarz to wypuszcza złowione ryby. Nie powiem rośnie mi wtedy ciśnienie, ale ja wiem swoje, jak wielu kolegów na tym forum. Zakończę post przysłowiem " Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje"- niech każdy dopasuje sobie to przysłowie do swojego postępowania. Ja nie ukrywam tego, że ten sandacz nie wróciłby do wody, gdybym ja był jego pogromcą, nie znaczy to, że nie czuję się prawdziwym wędkarzem. Gdy prawo zabroni mi zabierać ryb z łowiska to się do tego przystosuję. Pozdrawiam.
widzialem juz ten filmik dawno.Jak najbardziej sa to niemcy i sandacz mial dokladnie 1metr.i zgadzam sie z krapiotr69 tez bym jej nie wypuscil gdyz po tro jezdze na rybki oplacam karte i wydaje pieniazki zebym sobie przywiozl od czasu do czasu rybke do zjedzenia.a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Piotrek bardzo dobrze to ująłeś nic dodać nic ująć , a Ci co krzycza o wypuszczaniu i nawołują do tego niech wypuszczaja i koniec. Ja mam swoje zdanie i jeśli ,mam ochotę biorę , uważam aby wypuścic , wypuszczam.............
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Rozumiem, ze dla niektorych ryba na talerzu jest dodatkiem do milo spedzonego czasu.
Ale jesli ta ryba jest wartoscia sama w sobie, to zaczyna byc zle. Jesli ktos zrezygnowalby z wedkowania bo nie moglby zjesc tego co zlowi, to nikt mi nie wmowi ze dla niego wedkarstwo to hobby
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Rozumiem, ze dla niektorych ryba na talerzu jest dodatkiem do milo spedzonego czasu.
Ale jesli ta ryba jest wartoscia sama w sobie, to zaczyna byc zle. Jesli ktos zrezygnowalby z wedkowania bo nie moglby zjesc tego co zlowi, to nikt mi nie wmowi ze dla niego wedkarstwo to hobby
SZACUNECZEK KOLEDZE:) Na fali pseudo-etycznych pseudo-wędkarzy którzy i tak walą ryby w łeb kiedy nikt nie widzi mało jest takich dla których ryba jest miłym dodatkiem do możliwości odetchnięcia od pracy, stresu, od całego codziennego syfu... Lubicie chlastać się we flakach- wasza sprawa. Nie bądźcie jednak Panowie aż tak radykalni dla ludzi którzy wolą wypuścić rybę niż ją opatroszyć i usmażyć na oleju słonecznikowym. Może dla nas sam fakt złowienia jest wystarczający, a nie musimy koniecznie uśmiercać tych ryb? W końcu natura(czyli my) wyeliminuje te egzemplarze które ufniej podchodzą do przynęt. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy, niezależnie od poglądów na pewne sprawy.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektorzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
Lopez bez obrazy lubisz kolorowanki ?
powiedz mi co napisane jest na zielono .....
szlag mnie trafia..............
mmm piękny sandaczyk
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))Teraz tak dzieki serdeczne.....
Pozdrawiam....
ja tam do Kolegów wyżej ,ciekawe kto wam powiedział że szfaby wypuszczają ryby i nie zabierają do domu ha ha chyba się zleje zapraszam do mnie to zobaczycie jak wracają rybki do wody ha ha dobre
Witam kolegów. Po trosze ustosunkuję się do wszystkich wypowiedzi, ale będę brał za przykład swoją osobę. Karę wędkarską otrzymałem dokładnie w 1982 roku. Otrzymałem ją wraz z kijem bambusowym długości 4,50 i kołowrotkiem marki Rex. Starsi wędkarze wiedzą co to za sprzęt na owe czasy. Dostałem ten prezent od mojego guru wędkarskiego, który wszczepił mi to hobby. Przyjeżdżał do leśniczówki co rok i przebywał w pokoju gościnnym dwa, trzy miesiące. To była moja pierwsza karta wędkarska, taka niebieska książeczka z wklejanymi znaczkami. Kolejną kartę wędkarska otrzymałem od Starosty Powiatowego w Kwidzynie po zdaniu egzaminu przed komisją w Niezależnym Towarzystwie Wędkarskim w Kwidzynie. Był to rok 1996 i datuje się od tego momentu mój powrót do wędkarstwa. Jeden z kolegów pisząc, że zastanawia się czy niektórzy powinni mieć karty wędkarskie. Odpowiedź jest prosta. Nie kolega egzaminował i wydawał decyzję administracyjną i nie koledze orzekać, czy ktoś powinien kartę mieć lub nie. Napisałem, że ja bym tego sandała nie wypuścił i tak by było. W ocenie niektórych jestem niegodny miana wędkarza. Panowie- stwierdzam, że na klawiaturze bardzo szybko potraficie przypiąć łatkę i osądzić drugiego człowieka. Jeszcze raz podkreślam, że drażni mnie jedno w tym wszystkim co nazywa się "złów i wypuść". Jest to uniżone kłanianie się na forum tym osobom, wręcz padanie do nóg i okrzykiwanie się nawzajem prawdziwymi wędkarzami, atakowanie zajadle wszystkich osób odmiennego zdania. Jestem ciekaw szanowni wędkarze ilu z was no kilowców zrobiło coś więcej dla środowiska oprócz wypuszczenia ryby, w ilu akcjach np. sprzątania uczestniczyliście, ile takich akcji zostało przez was zainicjowanych. Ja osobiście prze pół życia uganiałem się za kłusownikami rybackimi jak i łowieckimi. Społecznie robię to do chwili obecnej. Mam jeszcze w sobie odwagę zwrócić uwagę wędkarzowi, który czyni źle. Mam odwagę chwycić za telefon i dzwonić na Policję i wskazać sprawców. Szanuję poglądy każdego człowieka, tak zostałem wychowany. Podkreślam, że szanuję sposób wędkowania kolegów no kilowców,ale są też inni wędkarze i bez względu na to czy się to komuś podoba czy nie jeżeli przestrzegają postanowień Ustawy o Rybactwie Śródlądowym, Ustawy Prawo Wodne i stworzonego na tej podstawie regulaminu są wędkarzami czy się to komuś podoba czy nie. Pozdrawiam.
widzialem juz ten filmik dawno.Jak najbardziej sa to niemcy i sandacz mial dokladnie 1metr.i zgadzam sie z krapiotr69 tez bym jej nie wypuscil gdyz po tro jezdze na rybki oplacam karte i wydaje pieniazki zebym sobie przywiozl od czasu do czasu rybke do zjedzenia.a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Przynajmniej kolega jest szczery. I co Panowie to w Waszej ocenie nie jest wędkarz ?. W mojej jest i to pełną gębą.
AMEN.............
Piotrze na forum to oni wszyscy wypuszczają mało jest ludzi co powiedzą prosto z mostu wziołem i zżarłem
Co do wypowiedzi kolegi krapiotr69, to oczywiście, jeśli ktoś lubi ryby i łowi zgodnie z regulaminem - nie ma nawet dyskusji. Chce to bierze i ma do tego święte prawo. Mi jednak ojciec wpoił że najładniejszy widok to ogon ryby machający na pożegnanie. Nie szukam u nikogo poklasku, poglądy jakie mam takie mam. I czy dlatego mam czuć się gorszy? Że obecna moda jest w zgodzie z tym co robił mój ojciec jeszcze w głębokiej komunie i mnie nauczył tego samego? Nie mam zamiaru być jak chorągiewka na wietrze i nie będę się wycofywał z już obranej ścieżki. To jakie kto ma podejście do ryby to już inna bajka której ten wątek chyba nie dotyczy. Pozdrawiam.
temat rzeka chce zabiera do domu i zjada nie chce to wypuszcza do wody każdego sprawa indywidualna mamy prawo zabrać rybę i możemy darować jej wolność
Szanowny kolego @regnok i o to chodzi, szczerość za szczerość. Zresztą kolega jak widzę po wielu postach nie należy do osób, które bezmyślnie dopuszczają się krytyki. Ma kolega swój styl i pełen szacunek dla niego, ja i wielu innych mamy swój styl i to moim zdaniem nie powinno być postawą do dyskusji, która metoda jest lepsza. Moim zdaniem każda, jeżeli jest ukształtowana przekonaniem, że to co się robi jest właściwe. Najwięcej o łowieniu w Niemczech na bieżąco to może powiedzieć tutaj Piotrek ( piotr100574). Pozdrawiam wszystkich.
Mógłbym w tym temacie napisac kilka zdań, jednakże w odniesieniu do słów Kolegi krapiotr69 nie wniósł bym nic nowego. Również preferuję taki racjonalizm w dziedzinie wypuszczania złowionych ryb. Ciekaw jestem, czy do takiego podejścia trzeba kilkudziesięciu lat z wędką w ręce? Trzeba przejść cały proces promocji, kill czy też no kill... (?)
Szanowny Panie Lampe ,nic z tych rzeczy poprostu szacunek do przyrody i wędkarstwa,bo nie wielu Takich zostało
Panie Piotrze, ma Pan również moje pełne uznanie. To jakie kto ma poglądy na różne sprawy nie powinno dzielić, lecz łączyć do dyskusji(rzeczowej i kulturalnej w miarę możliwości;)) na pewne tematy w których da się osiągnąć jakiś konsensus. W temaci zaś na którym jesteśmy nie da się po prostu wszystkich uszczęśliwić. Pozdrawiam.
Po przeczytaniu wszystkich postów i ja coś dodam od siebie:)
Nie chcę się chwalić, tłumaczyć, czy coś podobnego, tylko jak koledzy podkreślają: SZCZEROŚĆ:)
Więc moja wypowiedź będzie szczera, prawdziwa:)
Gdy zaczynałem wędkować, byłem małych chłopcem i nie wypuszczałem ryb, powód - trzeba się pochwalić w domu, co złapałem, a jak była fotka zrobiona nad wodą, to i tak to było za mało i złowione przeze mnie ryby "jechały" ze mną do domu...
Gdy zapoznałem się jakiś spory czas temu (kwiecień "08) z Pawłem Mireckim, to po zdjęciach do filmu pt. "Przyczajony jaź, ukryty kleń", w którym wypuszczaliśmy złowione ryby, zaraziłem się C&R (za co jestem Pawłowi wdzięczny!), i od tamtej pory, zabrałem z łowiska zaledwie kilka ryb (bodaj 4).
Powód?
2 już nie odpłynęły:
-brzana miała jakąś narośl w pysku, w którą wbił się haczyk i praktycznie od razu po wyjęciu z wody "odleciała":(
-pstrąg zahaczył się na tyle niefortunnie, że nie przeżył:(
Był smaczny, lubie pstrągi, ale mimo to, wypuszczam je, zdecydowanie lepiej "smakuje" potokowiec, jak odpływa, niż ten z patelni:)
2 kolejne zostały zabrane pod presją kolegi:(
Łatwo można powiedzieć: DAŁEŚ SIĘ, ale gdybyście byli w mojej sytuacji, to byście zmienili zdanie:(
Od tamtej pory złowione przeze mnie ryby, miały ze mna pamiątkową fotkę, były mierzone i ważone.
Ale do czasu.
Kilka miesięcy po kolejnym filmie "Sposób na szczupaka", w którym złowiłem m.in. zębatego 114 cm, którego nie zważyliśmy (a była taka możliwość), przestałem ważyć ryby, uznając, że jest to dodatkowe męczenie ich i długość ryb mi wystarczy (wagi po filmie doczekało się jeszcze kilka ryb, tj. 2 leszcze ponad 50 cm, 2 bolenie ponad 60 cm, szczupak, sandacz (oba bez mała 60 cm)...)
Aha i w tym roku zabrałem jedną rybę!
Czyli od tamtej pory to piąta sztuka.
Był to dorsz 42 cm.
Ale... i tego bym wypuścił, gdyby...:)
Co do szacunku, to mam szacunek, do postawy ludzi, którzy wypuszczają złowione ryby!:)
Jak dla mnie, to nie ma nic piękniejszego, jak zrobić sobie zdjęcie z "fotogeniczną" rybą i zwrócić jej wolność!:)
Owszem, każdy ma prawo zabrać z łowiska, np. 50 cm leszcza, czy 2x70 cm sandacza i zabronić tego nikomu nie mogę, lecz taki widoć budzi we mnie pewien niesmak.
Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, które jest w 100% SZCZERE, PRAWDZIWE, które nie każdemu może się spodobać i jest to zdanie, którego na dzień dzisiejszy nie zmienię:)
Szacun kolego.
Dzięx kol. mario73:)
Jak szczerość, to szczerość:)
Mógłbym jeszcze troszkę popisać, opisać dokładnie każdy detal, ale już ta godzina, że człowiek nie myśli w 100% "trzeźwo" i na pewno przekręci to i owo...:)
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa.
Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba.
Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa.
Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba.
Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
człowieku czego Ty chcesz ode mnie????łapałem łapie i będę łapał rybki i brał je do domu względem mojego zdania i regulaminowego wymiaru oczywiscie i nikt mi za to nic nie może zrobić ,nie kłusuje trzymasm się regulaminów więc czuje się wędkarzem a ani TY ani nikt inny nie będzie mi mówił czy powinienem lub też nie mieć kartę wędkarską.i powtórze to raz jeszcze ten sandacz o którym mowa na początku postu NIE WRÓCIŁBY do wody ponieważ uwielbiam sandacza i z pewnością trafiłby na patelnie czy to Ci się podoba czy nie.Wymiar miał więc mógłbym go zabrać,prawa bym nie złamał.Koniec .AMEN
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Sorry, ale jak czytam takie teksty, to zastanawiam sie czy niektórzy naprawde powinni otrzymac karte wedkarska.
Muszę się odnieść do tego drugiego wątku. Czy Ci wypuszczają złowione przez siebie ryby są lepsi od tych co je zabierają? Ciekawe kryterium przyznawania kart wędkarskich. Moim zdaniem RAPR nakłada na wędkarza prawa i obowiązki. Cóż ja chyba będę musiał moją kartę wędkarską zwrócić.
Pozdrawiam Serdecznie Lopez
P.s. Lepiej :)))Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa.
Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba.
Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
człowieku czego Ty chcesz ode mnie????łapałem łapie i będę łapał rybki i brał je do domu względem mojego zdania i regulaminowego wymiaru oczywiscie i nikt mi za to nic nie może zrobić ,nie kłusuje trzymasm się regulaminów więc czuje się wędkarzem a ani TY ani nikt inny nie będzie mi mówił czy powinienem lub też nie mieć kartę wędkarską.i powtórze to raz jeszcze ten sandacz o którym mowa na początku postu NIE WRÓCIŁBY do wody ponieważ uwielbiam sandacza i z pewnością trafiłby na patelnie czy to Ci się podoba czy nie.Wymiar miał więc mógłbym go zabrać,prawa bym nie złamał.Koniec .AMEN
Nikt nie zabrania zabierac ci ryby. Twoje prawo. ale jesli piszesz ze jesli zostanie wprowadzony zakaz zabierania ryb, to Ty przestaniesz oplacac karte wedkarska, to dla mnie nie jestes wedkarzem. I kropka. Wazniejsze miecho niz ryby.
....a jak bym mial wypuszczac to nie oplacalbym karty tylko jezdzil do marketu po rybki,niestety wole osobiscie posiedziec nad woda jak kupywac w markecie :P.pozdrawiam
Nikt nie zabrania zabierac ci ryby. Twoje prawo. ale jesli piszesz ze jesli zostanie wprowadzony zakaz zabierania ryb, to Ty przestaniesz oplacac karte wedkarska, to dla mnie nie jestes wedkarzem. I kropka. Wazniejsze miecho niz ryby.
No tu nie pierwszy raz się zgodzę z pawelz sam szamam ryby co widać niekiedy po fotkach i nie mam zamiaru się z tym kryć, lecz na pewno nie przestanę łowić gdyby kos mi zabronił zabierania ryb. Toż to przecież jest w tym najlepsze, a że można wziąć rybę to dodatek. Fakt dziwnie troszeczkę zabrzmiały słowa napisane przez kolegę tomidoris choć wiem że nie to miał na myśli może w afekcie nieprzemyślanej riposty tak napisał.
jak juz pare razy pisalem,tak sie bede trzymal ...jem,jadlem i bede jadl rybki.oto moje hobby...jesc rybki :P
Nie mam nic przeciwko temu , ze ktos zabiera ryby. Wolalbym , zeby tego nie robil, ale nie smiem pietnowac nikogo za to, ze nie lamie prawa.
Odnioslem sie do tego, ze dla goscia najwazniejsze w wedkarstwie jest jedzenie (zabieranie) ryb. A wg mnie, nawet dla tych co zabieraja ryby, priorytetem powinno byc lowienie ryb a nie ich zjadanie. Jesli ktos pisze ze zrezygnuje z lowienia jesli zabronia mu zabierac ryby, to wg mnie jedzie nad wode po mieso a nie dla relaksu. A to juz mi sie nie podoba.
Rzeki i jeziora to nie tanie sklepy rybne. I im szybciej to zrozumiemy, tym lepiej bedzie dla srodowiska.
a ty nie masz nic przeciwko ale...wolisz zeby tego nie robic,tak?czyli jestes za a jednak przeciw? powiem krotko ty jestes no killowiec a ja killowiec i tu sie roznimy.tyle tylko ze ja leszcza np do 50cm nie zabieram do domu tylko ma wolnosc .a jak pisalem na poczatku nie zabieram wszystkich ryb tylko od czasu do czasu,mam wybredne podniebienie i lubie tylko leszcza ,sandacza i szczupaka i przewaznie na te ryby sie nastawiam i od czasu do czasu wegorz jak sie trafi ale za wegorzem nie przepadam.nie laduje siaty do pelna tylko jak sie uda oczywiscie to zabieram tylko tyle ile uwarzam ze zjem z rodzinka.moim zdanie miej tam sobie swoje poglady bo np,mi to zwisa i powiewa czy ty rybe zabierzesz czy tez ja wypuscisz?robta co chceta.ale ja ci nie mowie czy ty powinienes miec karte czy nie bo ja bym zabral metrowego metnookiego do domu,smieszne :).
Czy naprawde czytanie prostego tekstu ze zrozumieniem jest az tak trudne ?.
Moze nalezaloby pisac wieksza czcionka.
Napisalem, ze to czy zabierasz ryby czy nie niewiele mnie interesuje. Twoje prawo, wiec sobie je zabieraj. Wolalbym, aby w naszych wodach wprowadzona zostala zasada NK. Ale poki prawo jest jakie jest, nie moge nikogo potepiac za to ze bierze ryby zgodnie z przepisami.
Odnioslem sie do Twojej wypowiedzi, ze gdybys nie mogl jesc zlowionych ryb, to przestalbys byc wedkarzem. Sa ludzie, mysle ze w zdecydowanej wiekszosci, ktorzy nie zrezygnowaliliby z lowienia gdyby nie mogli zabierac ryb, mimo ze obecnie to robia. I to sa wedkarze. Dla nich wazniejsze od jedzenia jest lowienie. Dla Ciebie, jak to wynika z tego co sam napisales, nie. Dla Ciebie wazniejsze jest mieso, bo bez niego nie lowilbys ryb.
Nigdzie nie napisalem, ze Ci co zabieraja sa gorsi i nie powinni otrzymac karty za to ze biora ryby.
Karte wedkarska powinno sie wydawac wedkarzom, dla ktorych lowienie samo w sobie jest przyjemnoscia.
Gdyby zabroniono zabierania ryb z łowiska, uznałbym to za całkowite wypaczenie sensu naszego hobby.
Ilekroć czytam zwierzenia portalowiczów dotyczące tego ile i jakie ryby wypuszczają - tracą oni szacunek w moich oczach. Wiem wówczas, że robią to nie tylko z powodu dbałości o rybostan,(itp), ale z całkiem innych - przyziemnych powodów. Gardzę takimi ludźmi.
Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie:)
Ale na chwilę obecną nie zanosi się na to, mamy taki regulamin, który pozwala zabierać każdego dnia z łowiska, np. 10 kleni, czy 3 sandacze...:/
Niestety nie tylko wędkarze przyczyniają się do tego, że jest tak, a nie inaczej...
W tym roku widziałem jeden (niestety tylko jeden) przypadek, że obcy wędkarz wypuszcza rybę!:)
Był to boleń ok. 50 cm:)
Ucieszył mnie ten widok niesamowicie:)
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie"
Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3 sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie"
Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3 sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Panie @Lampe, pomimo całego szacunku jaki żywię do Pańskiej osoby muszę powiedzieć że troszkę się Pan czepia. Wiem, będzie zaraz larum i pospolite ruszenie ponieważ:
1.TAK, JA OSOBIŚCIE UWAŻAM ŻE W WIELU PUNKTACH REGULAMIN JEST DO D...
2. Mnie taki widok (wypuszczanej ryby) równeż cieszy, i niestety również rzadko to widzę.
3. Według mnie wcale nie jestem gorszy dlatego że wypuszczam ryby. Zostałem tego nauczony tak jak pewnych zasad etycznych i kulturowych, zatem-niech nikt nie bierze tego do siebie, ale nie mam zamiaru chować głowy kiedy ktoś krzywo na mnie spojrzy. Wypuszczałem, wypuszczam i wypuszczał będę żeby inni mogli zaspokoić łowieckie pasje.
Pozdrawiam.
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie"
Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3 sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Panie @Lampe, pomimo całego szacunku jaki żywię do Pańskiej osoby muszę powiedzieć że troszkę się Pan czepia. Wiem, będzie zaraz larum i pospolite ruszenie ponieważ:
1.TAK, JA OSOBIŚCIE UWAŻAM ŻE W WIELU PUNKTACH REGULAMIN JEST DO D...
2. Mnie taki widok (wypuszczanej ryby) równeż cieszy, i niestety również rzadko to widzę.
3. Według mnie wcale nie jestem gorszy dlatego że wypuszczam ryby. Zostałem tego nauczony tak jak pewnych zasad etycznych i kulturowych, zatem-niech nikt nie bierze tego do siebie, ale nie mam zamiaru chować głowy kiedy ktoś krzywo na mnie spojrzy. Wypuszczałem, wypuszczam i wypuszczał będę żeby inni mogli zaspokoić łowieckie pasje.
Pozdrawiam.
Kol. regnok - czepiam się tylko wtedy, gdy widzę poważne luki w argumentowaniu tez stawianych przez niektórych użytkowników. Wcale nie sugeruję, że ten kto wypuszcza ryby jest gorszy. Nigdy nad wodą nie zauważyłem jakiejkolwiek reakcji innych wędkarzy, na fakt wypuszczania przeze mnie ryb. Nie widzę, bo nie zwracam na to najmniejszej uwagi. Tak samo jak nie zwracam uwagi czy ktoś inny ją bierze - czy WYPUSZCZA.
no i ok.pozdrawiam
"Gdyby zabronili zabierania ryb z łowiska, to dla mnie Nasze hobby nie straciłoby sensu - wręcz przeciwnie"
Wręcz przeciwnie? To znaczy, że gdybyś miał odgórny zakaz zabierania ryb, wędkarstwo miało by dla ciebie większy sens? Chyba za bardzo przesiąknąłeś no-killaniem kolego...
"Ale na chwilę obecną (...) 10 kleni, czy 3 sandacze...:/" - REGULAMIN JEST DO DUPY
Obcy wędkarz? Kto to taki?
Ucieszył Cię ten widok... ale dlaczego? Konkretnie?
Miałem na myśli to, że z biegiem lat byłaby poprawa (może i znikoma, ale byłaby) w pogłowiu ryb w naszych wodach i tym samym byłaby większa szansa na złowienie "rekordowej sztuki":)
Zgadza się, "przesiąknąłem" no-killaniem:)
Nie znam osobiście w/w wędkarza, był to spinningista, który uwolnił bolenia z przynęty i wypuścił, nawet nie dotykając go:)
Ucieszył mnie ten widok, ponieważ nie na codzień widuje się takie (godne naśladowania) zachowanie wędkarza:)
Niestety najczęściej się widzi, jak złowiona ryba od razu ląduje w siatce lub dostaje "w łeb", a taki widok nie napawa optymizmem:(
ja mam jedno pytanie do no killowcow,czy wy naprawde myslicie ze jak wedkarz weznie rybe czy dwie do domu to juz grozi brakiem ryb w wodach????pomyslcie troche!problem tkwi w klusolach a nie w nas wedkarzach.wiecej nie bede sie wypowiadal w tym temacie bo jak zwykle do niczego dobrego to nie dazy.ale zanim cos powiecie to przemyslcie troszke.narka
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
moich wypowiedzi na ten temat koniec i nie dlatego ze sie chce ukryc bo wprost przeciwnie.lecz dlatego ze nie chce mi sie z nikim uzerac.kazdy ma swoje do powiedzenia a kazdy robi jak chce nad woda jaesli robi wszystko zgodnie z prawem CHWALA MU ZA TO.
ja mam jedno pytanie do no killowcow,czy wy naprawde myslicie ze jak wedkarz weznie rybe czy dwie do domu to juz grozi brakiem ryb w wodach????pomyslcie troche! problem tkwi w klusolach a nie w nas wedkarzach.wiecej nie bede sie wypowiadal w tym temacie bo jak zwykle do niczego dobrego to nie dazy.ale zanim cos powiecie to przemyslcie troszke.narka
A ja myślę że się mylisz. Problem jest w wędkarzach i to wielki. Jeśli taki wędkarz weźmie do domu jedna czy dwie ryby, ok nie ma problemu. Ale ilu jest takich wędkarzy???
Podam Ci przyklad z życia wzięty. Znam na Narwi pewne takie łowisko leszczowe. Miejsca na tym łowisku jest gdzieś dla 15 wędkarzy. Kilka lat temu na tym łowisku złowić w ciągu dnia 20, 30 ładnych leszczy nie było problemem dla byle jakiego wędkarza. Rekordziści ktorzy potrafili podnęcić wyciągali spokojnie po 50, 60 leszczy. Łowili tam przeważnie miejscowi i nieważne ile złowili, wszystko brali. Od jakis trzech lat jadąc tam na weekedowe wędkowanie wyczynem jest zlowić 10 leszczy przez cały weekend. Jak myślisz gdzie te ryby się podziały? Otóż myślę że wyłowili je pazerni wędkarze, którzy zajmowali miejscówki praktycznie na cały zezon i zmieniali na tzw telefon. Praktycznie od maja do końca wrzesnia miejscówka była okupowana w 100%, każdego dnia. Niech każdy tylko zlowi 10 leszczy, to ile jest to sztuk w skali jednego sezonu.
To opis tylko jednego łowiska na Narwi, kiedys było takich świetnych łowisk wiele. Niestety przez pazerność wędkarzy takie łowiska sie kończą.
Zaznaczam nie jestem no kilowaty, bo czasami zabieram ryby, ale wszystko w granicach rozsądku. Bo na hu... mi trzydzieści leszczy, wystarczą mi dwa.
Ale uwierz mi że mnóstwo jest takich co zlowi trzydzieści i zabierze trzydzieści.
Wiele razy też spotkałem się z propozycja że jak wszystkich leszczyków nie zabieram to może je oddam - szlak mnie trafia od takich propozycji.
Może jeszcze kiedys w naszych wodach będą ryby, ale najpierw musi się zmienić mentalność nas wędkarzy. Że od czasu do czasu złowiona rybka na talerzu jest tylko pysznym dodatkiem do naszego hobby. Że wędkarstwo nie polega na tym że karta musi mi sie zwrócić, że muszę zapchać rybami zamrażalke na zime sobie, rodzinie i sąsiadom.
Miłego wieczoru
Pozdrawiam
Dzięki kazik_kz2 za podanie przykładu:)
Też chciałem podać podobny przykład z życia wzięty, ale dałem już sobie spokój:)
Popieram Twoje zdanie:)
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez picia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu. Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie. W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez picia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu. Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie. W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Czy kolega ma problem z czytaniem ze zrozumieniem?
Problem nie leży w tym że ktoś zabiera w ciągu roku 10 czy 12 rybek. Problem lezy w tych wędkarzach którzy biorą wszystko, na jednym wypadzie potrafią zabrać 30 czy 40 ryb, a więc ile zabieraja w skali roku??? A takich jest wielu.
Myślę że no killowcy nie mają nic przeciwko tym co zabierają ryby z umiarem i podchodzą do tego rozsądnie. Ale są przeciwko tym o których napisalem wyżej.
Zreszta sam nie jestem no killowcem, ale zdecydowanie jestem przeciwko tym co takie ilości ryb zabierają.
Pozdrawiam
Mi się wydaje, że wiedzą o co chodzi, tylko udają, że nie wiedzą:)
Chcą dogryźć, zrobić z kogoś głupiego, czy coś?:)
Ale raczej im się to nie uda:)
"Chcą dogryźć, zrobić z kogoś głupiego, czy coś?:)" - niektórym nie trzeba nawet pomagać, sami z siebie takowych robią.
Kol. tomidoris, kłusole też robią swoje, ale my wędkarze też nie jesteśmy bez winy.
Ale nie o kłusolach jest w tym temacie mowa:)
Przyznaję się bez bicia że w zeszłym roku przyczyniłem się do wyrybienia naszych wód bo zabrałem około 10 czy 12 rybek do domu. Proszę wszystkich którzy przez to nie złowili nic o wybaczenie. W tym roku też już przyczyniłem się do wyrybienia jednego zbiornika bo zabrałem z niego 1 lina.
Czy kolega ma problem z czytaniem ze zrozumieniem?
Problem nie leży w tym że ktoś zabiera w ciągu roku 10 czy 12 rybek. Problem lezy w tych wędkarzach którzy biorą wszystko, na jednym wypadzie potrafią zabrać 30 czy 40 ryb, a więc ile zabieraja w skali roku??? A takich jest wielu.
Myślę że no killowcy nie mają nic przeciwko tym co zabierają ryby z umiarem i podchodzą do tego rozsądnie. Ale są przeciwko tym o których napisalem wyżej.
Zreszta sam nie jestem no killowcem, ale zdecydowanie jestem przeciwko tym co takie ilości ryb zabierają.
Pozdrawiam
Kolego nie mam problemu. Za to Ty masz chyba problem ze zrozumieniem RAPR. Czy gdzieś jest tam napisane że nie wolno im zabierać tylu ryb. Czy jest tam gdzieś napisane że trzeba wypuszczać ryby powyżej jakiegoś wymiaru. Ryby wędkarze brali zawsze, i dokąd nie będzie zmian w RAPR będą brać, byle zgodnie z nim i nikt nie może uważać ich za gorszych wędkarzy tylko dlatego że biorą ryby.