Reklama
  • maryynarzz 2013-04-01 23:46:51

    podpowiem ci panie Romualdzie.
    zagladaj czasem w kolo zapasowe bo tam lubia czesto chowac rybe na ktora jest limit albo zakaz polowu albo 20 30 metrow lezy w krzakach wypatroszona i oblozona lisciami pokrzywy ilu wedkarzy tyle pomyslow

  • pawelz 2013-04-02 09:03:51

    Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.

     

    Kolego morze i na śląsku macie Eldorado i Kanadę itp.

    I można u was co dzień można złowić 5kg. Białej ryby i zabrać do domu - gratuluję


    U nas w Polsce centralnej dzięki chordom rybaków spod szyldu PZW .

    Tysiącom kormoranów i zwykłych kłusoli .

    Aby zabrać 5kg. Białej ryby trzeba siedzieć tydzień .


    Zapraszam do nas i pokaż jak to się łowi i wypuszcza co dzienny limit drapieżników (których nie ma)


    najpierw ta ryba musi być , potem trzema umieć ją złowić , a potem można się zastanowić czy ją zabrać czy wypuścić.


    A nie tylko machać szabelką i pokrzykiwać jacy to wędkarze są źli , be , brzydcy , zabierają co dzień pięć kg. Białej ryby na której utuczyły by się twoje spinningowe drapieżniki które potem byś złowił i wypuścił .

    Nie dajmy się zwariować podtrawiam .



    Kolego, skoro jest tak zle, to nie przyszlo Ci do glowy, aby tym bardziej ryby wypuszczac ?.
    Chcesz dobic resztki tego co plywa, czy pozwolic odrodzic sie populacji ryb ?.
    Zabierac mozemy, czemu nie, ale tam gdzie populacja ryb jest silna i zjedzenie jakiejs czesci niw wplynie negatywnie na ich populacje. Ale zabranie ostatnich np 5 szczupakow z jakiejs wody to barbarzynstwo i zaden RAPR tego nie tlumaczy.

  • Artur z Ketrzyna 2013-04-02 09:36:23

    Nie można wędkarzowi odmówić zabrania ryby ale podkreślam to zawsze. RAPR nie może być dla nas wyznacznikiem Bóg wie czego. Po jaką cholerę ciągać codziennie siatki ryb do domu tylko dlatego, że mam takie prawo. Trzeba zacząć samemu myśleć i analizować czy tyle ryby mi się przyda. Owszem, każdemu z nas zdarzyło się zabrać złowioną rybkę dla kolegi czy kogoś tam ale bez przesady, żeby robić z siebie hurtownie ryb dla wszystkich znajomych tylko dlatego, że mogę robić to w świetle prawa. Trzeba się oduczyć takiego czegoś, że jak coś jest dozwolone to trzeba to wykorzystać do dna. Prosty przykład : dobry wędkarz potrafi spod lodu nałapać masę okoni, teraz niech ktoś sobie wyobrazi jak zgodnie z regulaminem targa 5 kg dziennie do domu - przecież ma takie prawo.

     

    Kolego morze i na śląsku macie Eldorado i Kanadę itp.

    I można u was co dzień można złowić 5kg. Białej ryby i zabrać do domu - gratuluję


    U nas w Polsce centralnej dzięki chordom rybaków spod szyldu PZW .

    Tysiącom kormoranów i zwykłych kłusoli .

    Aby zabrać 5kg. Białej ryby trzeba siedzieć tydzień .


    Zapraszam do nas i pokaż jak to się łowi i wypuszcza co dzienny limit drapieżników (których nie ma)


    najpierw ta ryba musi być , potem trzema umieć ją złowić , a potem można się zastanowić czy ją zabrać czy wypuścić.


    A nie tylko machać szabelką i pokrzykiwać jacy to wędkarze są źli , be , brzydcy , zabierają co dzień pięć kg. Białej ryby na której utuczyły by się twoje spinningowe drapieżniki które potem byś złowił i wypuścił .

    Nie dajmy się zwariować podtrawiam .



    Kolego, skoro jest tak zle, to nie przyszlo Ci do glowy, aby tym bardziej ryby wypuszczac ?.
    Chcesz dobic resztki tego co plywa, czy pozwolic odrodzic sie populacji ryb ?.
    Zabierac mozemy, czemu nie, ale tam gdzie populacja ryb jest silna i zjedzenie jakiejs czesci niw wplynie negatywnie na ich populacje. Ale zabranie ostatnich np 5 szczupakow z jakiejs wody to barbarzynstwo i zaden RAPR tego nie tlumaczy.

    Płacimy składki na ochronę i zagospodarowanie wód. Tak więc też tego powinniśmy wymagać od władz PZW. Tyle że to trzeba robić na zebraniach.
    Nie tylko przez zarybienia, można zadbać o populację rybek, zwłaszcza naszych rodzimych. Wystarczy też na wiosnę postawić kilka krześlisk, parę godzin pracy dla kilku osób i nakład nie duży, bo to są gałązki świerku zawieszone na lince między kilkoma palikami. Czy też takie na dno kładzione skrzyneczki z gałązkami swierkowymi. Tym sposobem nawy sporo więcej narybku...
    No i zdrowy rozsądek wędkarzy też tu ma dużo do znaczenia. Bo jednak trzeba troszkę zadbać o łowisko i strzec je przed kłusolami trucicielami.
    My wedkarze wiemy co w naszej wodzie pływa i czym by się dało odrybić, I to jest najważniejsze by na zebraniu poruszać czy nawet wniosek złożyć....

  • Reklama
  • yba 2013-04-02 10:20:41

    A ja zabieram rybki tylko wtedy kiedy złapie mnie ochota na nie . Ale mogę zapewnić że jest to bardzo rzadko bo nie przepadam za dłubaniem w ościach.

  • Forum wedkuje.pl 2013-04-02 12:22:34

    Ja wymiarowe bierę jak leci bo karta musi mnie się zwrócić a po za tym by mnie kobzita z domu wygnała jak bym nic nie przyniósł,  połowę najczęściej potem wyrzucamy bo nie ma komu jeść a że w naszych wodach między innymi przez takich jak ja nie ma ryb to mnie nie interesuje, chciał bym jeszcze dodać że jak złowię okaz który się nie nadaje do zjedzenia to też bierę oczywiście  bo muszę się sąsiadowi pochwalić i łep ususzyć bo pięknie zakurzony wygląda na ścianie. 

  • wojtek161919 2013-04-02 15:35:13

    teoria którą przedstawił założyciel tego wątku jest jak dla mnie debilna 

  • adam-konopnicki 2013-04-02 15:56:17

    Debilna czy nie debilna. Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią.

  • Reklama
  • Artur z Ketrzyna 2013-04-02 16:32:37

    Debilna czy nie debilna. Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią.
    Tak mogą, ale skąd mają wiedzieć czego chcą wędkarze. Przecież na zebrania nie przychodzą. I wiedzą tylko że chcą jak najwięcej za jak najmniej.
    Skąd mają wiedzieć że wędkarz co wpisał w rejestrze (o ile wogóle go czytają) że  zabrał 3 kg płoci, tylko tyle złowił, czy może 2 razy tyle wypuścił...
    Mają operat i zarybiają według jego, a czy jest to wystarczające, czy jest trafione. Oni są kryci...
     Kogo ma obchodzić jak samych wędkarzy łowiących w tych akwenach nie obchodzi?
    Kontrole są przeprowadzane, czy jest prowadzona racjonalna gospodarka ryb. Na papierze są widoczne zarybienioa zgodne z operatem. Ale tego co w wodzie się dzieje, nie widać. Bo kontrolujący nie ma jak sprawdzić...

  • adam-konopnicki 2013-04-02 16:55:53

    No to ciekawe jak to jest możliwe, jak zwracałem uwagę na walnym, że zarybienia są prowadzone bezmyślnie, to dostawałem odpowiedź, że nic nie można zrobić i karpia dalej będą puszczać do glinianek wielkości boiska piłkarskiego.

  • Artur z Ketrzyna 2013-04-02 17:32:33

    No to ciekawe jak to jest możliwe, jak zwracałem uwagę na walnym, że zarybienia są prowadzone bezmyślnie, to dostawałem odpowiedź, że nic nie można zrobić i karpia dalej będą puszczać do glinianek wielkości boiska piłkarskiego.
    Co do karpia to już pisałem co gdzie i jak. Po drugi na walnym uchwalacie i piszecie petycję, żeby danych zbiorników nie zarybiać daną rybą.
    Możecie inny gatunek wskazać i jeśli jest zgodny z operatem nie powinni mieć przeciwwskazań, tyle że musicie zaproponować by kwotę zarybieniową karpia przeznaczyć zastąpić kwota zarybieniową np; lina. Wtedy oni też nie tracą bo kasy tyle samo wydali, a i wędkarzy maja zadowolonych.
    A jak delegaci tego nie dopilnują, to są jeszcze możliwości odwołania.
    Czy warto się odwoływać? tak bo w tym roku nie wyszło, ale w nastepnym już powinno, i jeśli już się ruszy, to będzie to szło w dobrym kierunku.
    O tym pisałem...

  • pawelz 2013-04-03 10:14:53

    Debilna czy nie debilna. Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić ale z drugiej strony limity i wymiary są nieprzemyślane i zamiast wyzywać zabierających ZGODNIE Z LIMITAMI od najgorszych to właśnie trzeba to zmienić. Na każdym łowisku rybostan jest inny i to wędkarz łowiący powinien wiedzieć czy większą szkodę zrobi zabierając czy wypuszczając daną rybę ;) Teoretycznie okręgi mogą ingerować w wymiary itd  ale się do tego nie kwapią.


    Z wiekszoscia wypowiedzi kolegi sie raczej zgadzam. Ale jedno zdanie mnie zaintrygowalo:
    " Są to kwestie sporne, bo z jednej strony wędkarz ma prawo do zabrania ryb i nie można mu tego prawa zabronić......"

    Zadam jedno proste pytanie. Czemu nie mozna ?. Przeciez placimy skladke za przynaleznosc d o PZW (otrzymujac w zamian Zezwolenie na polow ryb). W ktorym miejscu jest stwierdzenie, ze placimy za darmowe mieso na obiad ?.
    Powiem tak. Zabronic mozna (przykladem niech beda niektore okregi ktore wprowadzily calkowity NK na wybrane gatunki ryb), ale chocby bylo to na wskros uzasadnione, to i tak wiekszosc bedzie myslala tylko przez pryzmat wlasnego zoladka i nie dopusci do tego.

  • Reklama
  • przemas1a 2013-04-03 10:34:41

    pierdolenie łowie trzy lata i nie spotkałem osoby która by wypuściła rybę. sam zabieram do domu tylko ryby drapieżne( szczupak, sandacz) chodz lowie również płocie karpie i leszcz. łowię na zbiorniku domaniów i drzewica

  • 89krzysztof 2013-04-03 10:40:33

    Zadam jedno proste pytanie. Czemu nie mozna ?. Przeciez placimy skladke za przynaleznosc d o PZW (otrzymujac w zamian Zezwolenie na polow ryb). W ktorym miejscu jest stwierdzenie, ze placimy za darmowe mieso na obiad ?.
    Powiem tak. Zabronic mozna (przykladem niech beda niektore okregi ktore wprowadzily calkowity NK na wybrane gatunki ryb), ale chocby bylo to na wskros uzasadnione, to i tak wiekszosc bedzie myslala tylko przez pryzmat wlasnego zoladka i nie dopusci do tego.


    A czemu służą zarybienia ? Bo mi się wydaje, że utrzymaniu gatunków. Gdyby ludzie ryb nie zabierali, to nie byłoby potrzeby zarybień. A jak wiadomo pieniądze, które płacimy za zezwolenia idą również na zarybianie. Gdyby każdy chodził na ryby tylko posiedzieć, nie zabierając ich to ludzi opłacających składki byłoby z 70% mniej.
    Już pomijając fakt, że z pozostałych 30% propagujących C&R tylko mały odsetek rzeczywiście ryby wypuszcza. A reszta, jak żona powie że ma rybę przynieść, to posłusznie w zębach przynosi, nie zważając na swoją [forumową/internetową] zasadę, w sieci głoszoną.

  • pawelz 2013-04-03 11:02:47

    Uwazasz, ze zarybienia maja pokrywac to co zostanie zabrane z wody ?. I ze gdyby nikt nie bral ryb, to zarybienia nie bylyby potrzebne ?.
    Oj to grubo sie mylisz.

    1) Nawet calkowity NK nie prowadzi do calkowitej przezywalnosci lowionych ryb. Niestety, ale przy nieodpowiednim traktowaniu ryb, sporo mimo nazwijmy to "wypuszczenia" ginie.
    2) klusownictwo (to amatorskie jak i wyczynowe).
    3) degradacja srodowiska. Ryby nie maja miejsca na naturalne tarlo. Wiec skad maja sie brac ?.

    A teraz powroce do poprzedniej wypowiedzi. Nie twierdze ze nalezy wprowadzic calkowity zakaz zabierania ryb, ale stwierdzenie, ze nie mozna tego zrobic, bo ktos placi skladki, jest troche niepowazne. A jesli juz chcielibysmy przeliczac kwote przeznaczona na zarybienia z tym co mozemy zabrac, to prosze. Stac Cie na 1-2 szczupaki w roku.
    Problem jest w tym, ze przecietny Kowalski placa skladke powiedzmy 200 zl/rok uwaza, ze przynajmniej za tyle powinien zabrac. Ale poszperac i poszukac ile z tych 200zl laduje w wodzie w postaci ryb, to juz sie nie chce. Bo po co. Jeszcze trzeba by zweryfikowac swoj poglad na kwestie - place wiec zabieram.

  • 89krzysztof 2013-04-03 11:21:53

    Wolę zjeść rybę, którą sam złowię, chociażby ze względu na to, że wiem skąd pochodzi i czym jest karmiona. Ryby z jeziora, w którym łowię nie są karmione paszami i innymi genetycznie modyfikowanymi świństwami. Złowię, przywożę do domu, zabijam i zjadam świeżą rybę. Nie mrożoną, przechowywaną w nie wiadomo jakich warunkach.
    Mieszkam w takim rejonie Polski, że co roku udaje mi się złowić więcej ryb niż w poprzednim sezonie. Nie wydaje mi się, żeby było ich aż tak mało...
    Przeciętny Kowalski niech zabiera sobie ryby w równowartości 200zł. Nie przeszkadza mi to, ponieważ przeciętny Kowalski jest w stanie złowić tylko płotki, leszcze i karasie, ewentualnie jakiegoś karpia. Czyli ryby, które mnie mało interesują :)

    A tak na marginesie - nie jem szczupaków, nie lubię się babrać w ościach. 

  • mastifff 2013-04-03 12:33:58

    A ja tam biorę wszystko powyżej 15 cm, smażonko, w ocet ładowanko, do słoika wkładanko i wpier....lanko i jest gites, karta musi sie zwrócić w 2 tydodnie ;-)

  • Reklama
  • pawelz 2013-04-03 12:59:36

    Wolę zjeść rybę, którą sam złowię, chociażby ze względu na to, że wiem skąd pochodzi i czym jest karmiona. Ryby z jeziora, w którym łowię nie są karmione paszami i innymi genetycznie modyfikowanymi świństwami. Złowię, przywożę do domu, zabijam i zjadam świeżą rybę. Nie mrożoną, przechowywaną w nie wiadomo jakich warunkach.
    Mieszkam w takim rejonie Polski, że co roku udaje mi się złowić więcej ryb niż w poprzednim sezonie. Nie wydaje mi się, żeby było ich aż tak mało...
    Przeciętny Kowalski niech zabiera sobie ryby w równowartości 200zł. Nie przeszkadza mi to, ponieważ przeciętny Kowalski jest w stanie złowić tylko płotki, leszcze i karasie, ewentualnie jakiegoś karpia. Czyli ryby, które mnie mało interesują :)

    A tak na marginesie - nie jem szczupaków, nie lubię się babrać w ościach. 

    Jestes pewnien, ze wiesz co jesz ?.
    Jakis czas temu byla publikacja jakiegos profesora (dawalem link na tym forum - teraz juz nie moge go znalezc) o tym co zawieraja w sobie ryby z regionu Slaska. Tablica Mendelejewa.
    probowalem gdzies znalezc ta publikacje, ale niestety nie moge. W kazdym badz razie ryby z tego regionu na pewno do najzdrowszego pokarmu nie nalezaly.
    A tak wogole, to paradoksalnie Twoje rejony sa naprawde rybne. W porownaniu z centralna Polska to niemal eldorado. Mam kilku znajomych z Twoich okolic (glownie muszkarze, ale i lowia innymi metodami) i z tego co mowia, to tylko zostaje mi zazdrosc :)

  • Bernard51 2013-04-03 13:27:32

    Jestes pewnien, ze wiesz co jesz ?.
    Jakis czas temu byla publikacja jakiegos profesora (dawalem link na tym forum - teraz juz nie moge go znalezc) o tym co zawieraja w sobie ryby z regionu Slaska. Tablica Mendelejewa.

    To jest historia...A dlaczego jest eldorado,,  sprawdż ilu wędkarzy przypada na 1 h wody a po drugie w tym rejonie jeszcze ( ze względu na Pruski ordung) jest wrodzona uczciwość do obowiązków.

  • kedzio 2013-04-03 14:06:57

    Ubawiłem się. To by znaczyło, że na Śląsku nic nie nadaje się do jedzenia. Cóż takiego zawierają nasze ryby, czego nie zawierają owoce, warzywa, mięso zwierząt hodowlanych i w ogóle wszystko w otoczeniu? Koledzy codziennie wtryniają produkty żywnościowe do których nieuczciwi wytwórcy dodają różnego rodzaju syf, a co do niektórych produktów nikt nie ma zielonego pojęcia skąd się wzięły. Ta ryba, którą ja złowię, to o niebo lepsza żywność, niż to, co kupie w sklepie. Też macie problemy. Aż mnie rozbawiliście.

  • pawelz 2013-04-03 14:58:32

    Rozmawiamy o rybach i artykul byl o rybach. Pewnie inna zywnosc nie jest wiele lepsza, nie wiem. Odnosze sie tylko do wynikow badan, ktore czytalem.

    Gdzies na tym forum jest byc moze jeszcze podany przeze mnie link.
    Ale sposob wyszukiwania czegokolwiek jest zenujacy.
    Ktos kto ma bezposredni dostep do bazy danych bez problemu znajdzie moj post.
    Moze jakiemus adminowi bedzie sie chcialo. Wystarczy proste zapytanie SQL"owe.

  • 89krzysztof 2013-04-03 15:08:15

    Jeśli ryby, które najczęściej łowię i zabieram do domu pochodzą z ujęcia wody pitnej, która dociera do połowy śląskich kranów, to mimo wszystko wierzę, że ryby tam są zdrowe i bez dużej zawartości środków chemicznych.

    I dlatego, że mieszkam na śląsku i mam sporo ryb w wodzie, mogę zabierać i się z tym nie kryć :)

  • pstrag222 2013-04-03 15:12:33

    A więc tak...łowię bo lubię...zabieram rybki wtedy kiedy mam na to ochotę aczkolwiek bardzo lubię zjeść np. filet z sandacza inne jadam rzadko i nie kieruję się tym że muszę zabrać ich takie ilości aby zwróciła mi się kwota wydana na zezwolenia...akurat w tym roku wyniosło mnie to około 1 000 zł...nie idę takim tokiem myślenia...w zabieraniu złowionych ryb kierujmy się raczej tzw. zdrowym rozsądkiem i regulaminem połowu...:)

    P:)

    zdrowe podejscie do tematu

  • pawelz 2013-04-03 15:17:06

    A jak myslisz, gdzie jest np. ujecie wody pitnej dla W-wy ?.
    Wisla. Nie wiem czy kiedys byles na Wisla w W-wie. Sam widok odstrasza.
    Fakt, ze gdzies jest ujecie wody pitnej kompletnie o niczym nie swiadczy.
    Dla Lodzi bylo (nie wiem czy jeszcze jest) z Zalewu Sulejowskiego. Mieszkam w Tomaszowie wiec nad Zalew mam 10km. Takiego szamba szukac w calym kraju. Latem co rok sanepid zamyka plaze. No ale masz ujecie wody pitnej w Bronislawowie (a przynajmniej do niedawna bylo).

  • Reklama
  • kazik 2013-04-03 16:07:40

    Kolego ,,pawelz” a czy wiesz co tak naprawdę jesz kupując w marketach i sklepach .

    Co raz wybucha jakiś skandal ,np. ostatnio w Kieleckim ze zdechłymi krowami .

    Lepiej już czasami zjeść to co samemu złowimy dostarczając wiele pierwiastków organizmowi niż kupować jakieś stworki w sklepach , zwłaszcza że nie wiadomo czy to ryba , koń , czy prosiak kupując łososia , czy karpia , bo do tego ostatnio dochodzi .

  • pawelz 2013-04-03 16:36:06

    Kolego ,,pawelz” a czy wiesz co tak naprawdę jesz kupując w marketach i sklepach .

    Co raz wybucha jakiś skandal ,np. ostatnio w Kieleckim ze zdechłymi krowami .

    Lepiej już czasami zjeść to co samemu złowimy dostarczając wiele pierwiastków organizmowi niż kupować jakieś stworki w sklepach , zwłaszcza że nie wiadomo czy to ryba , koń , czy prosiak kupując łososia , czy karpia , bo do tego ostatnio dochodzi .

    Oczywiscie, ze kupujac w sklepie (nie tylko ryby) kupuje sie najczesciej jakies swinstwa. Wcale tego nie neguje. Ale temat jest o rybach i syf sprzedawany w sklepach nie oznacza, ze to co lowimy jest juz cacy. Bo stwierdzenie, ze lowiem i wiem co jem jest lekko nieprawdziwe. I tylko o to mi chodzi. Nie dorabiam jakiejs teorii i wyzszosci jednego pokarmu nad drugim (to tak dla jasnosci).

  • kazik 2013-04-03 17:00:27

    Dobra to nie reguła , jednak to co złowię jest bardziej pewne niż kupię i to jest na pewno prawdziwe . Co się tyczy tego że płacę więc  mi się należy to zgodzę się z tym . Czym więcej place tym więcej mi się należy , mniej płacę to i mniej mi się należy  i to jest typowa ekonomia i gospodarka w dzisiejszych czasach . W końcu po to tworzą te płatne , prywatne i wydzielone  łowiska , aby wędkujący opłacając mieli coś z tego .

  • Forum wedkuje.pl 2013-04-03 19:02:48

    Ja wymiarowe bierę jak leci bo karta musi mnie się zwrócić a po za tym by mnie kobzita z domu wygnała jak bym nic nie przyniósł,  połowę najczęściej potem wyrzucamy bo nie ma komu jeść a że w naszych wodach między innymi przez takich jak ja nie ma ryb to mnie nie interesuje, chciał bym jeszcze dodać że jak złowię okaz który się nie nadaje do zjedzenia to też bierę oczywiście  bo muszę się sąsiadowi pochwalić i łep ususzyć bo pięknie zakurzony wygląda na ścianie. 

    Piotrek ale żeś pojechał po bandzie ;D

  • wojtek161919 2013-04-03 20:02:22

    nie mam nic do ludzi zabierających ryby z łowiska w granicach razsądku ale łowienie żeby mi się karta zwóciła mija sie jak dla mnie z celem idę na ryby aby odpocząc a ryba jest tylko miłym dodatkiem nie myśłę o tym żeby siaty napchać świeżym mięsem 

  • Jimmy 2013-04-03 20:25:13

    Ja wymiarowe bierę jak leci bo karta musi mnie się zwrócić a po za tym by mnie kobzita z domu wygnała jak bym nic nie przyniósł,  połowę najczęściej potem wyrzucamy bo nie ma komu jeść a że w naszych wodach między innymi przez takich jak ja nie ma ryb to mnie nie interesuje, chciał bym jeszcze dodać że jak złowię okaz który się nie nadaje do zjedzenia to też bierę oczywiście  bo muszę się sąsiadowi pochwalić i łep ususzyć bo pięknie zakurzony wygląda na ścianie. 

    Dokładnie, tak jak mówisz. Ja robię tak samo, a jak jadę na dorsza to mam ze sobą co najmniej dwie lodówy na mięcho, żeby te 2 stówy mi się zwróciły i mam gdzieś limity, benza droga dojechac trzeba, niby mam blisko, ale żreć coś trzeba.

  • Alex13 2013-04-03 20:49:14

    A ja równie jak łowienie ryb lubię zbieranie grzybów. Ale ponieważ grzybów nie lubię, nigdy tego co znajdę nie zabieram do domu. Gdyby tak każdy grzybiarz chciał zabierać wszystkie grzyby, które znajdzie, to w naszych lasach nie byłoby już dawno ani borowików, ani maślaków, rydzów, czy nawet podgrzybków. Robie sobie zdjęcie z grzybem i ide dalej.

    Zaś mój sąsiad jest myśliwym. Namiętnie poluje. Ale również ustrzelonej zwierzyny nie zabiera, tylko wypuszcza po zrobieniu zdjęcia, bo dziczyzna mu nie smakuje. Po wtóre, gdyby tak każdy chciał wszystko zabierać to w lasach nie byłoby zajęcy, saren, dzików.

    I taki sens, jak to, co napisałem powyżej, ma cała ta dyskusja.

    Panowie ekolodzy. Jeśli łowicie dla sportu, to pytam - dla sportu, dla swojej przyjemności męczycie, kaleczycie ryby? Nie lepiej pobiegać albo uprawiać nordic walking, albo po prostu pograć w szachy?

    Płacę i łowię, ale nie po to, aby mi sie zwróciło, ale lubię ryby, lubię zjeść nie tylko kupne, ale i złowione przez siebie. Nie kłusuję, rzetelnie opłacam składki, pracuję na rzecz koła, udzielam się, sprzątam na łowisku po sobie i po innych. I w zamian za to mam czasem smaczną kolację.  Zabiorę w roku kilka czy kilkanaście limitowanych ryb, kilka kilo nielimitowanych i tacy jak niektórzy obrońcy przyrody mogą mnie ... skoczyć... tam, gdzie pan może pana majstra w d... pocałować.

    I nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby pojechać sobie na łowisko tylko po to, żeby pokaleczyć dzisiątki ryb dla sportu - dla karpiarstwa na przykład. Łowię, a jak mi starczy na obiad i dwie kolacje to zwijam sprzęt i jadę do domu. A nie czekam tydzień, żeby dla sportu zrobić sobie zdjęcie z umęczonym przez kilkudziesięciominutowy hol karpiem.

    Taki ma sens całe PZW, opłacanie składek, wyrabianie karty wędkarskiej, regulamin, limity okresy ochronne i wymiary. Chcesz się jeden z drugim pobawić wedką, idź na zawody w rzucaniu spinningiem do celu, albo w tym podobnych, a nie truj d...y, za przeproszeniem, innym, jaki to z ciebie obrońca środowiska naturalnego.

  • kedzio 2013-04-04 08:41:45

    A ja równie jak łowienie ryb lubię zbieranie grzybów. Ale ponieważ grzybów nie lubię, nigdy tego co znajdę nie zabieram do domu. Gdyby tak każdy grzybiarz chciał zabierać wszystkie grzyby, które znajdzie, to w naszych lasach nie byłoby już dawno ani borowików, ani maślaków, rydzów, czy nawet podgrzybków. Robie sobie zdjęcie z grzybem i ide dalej.

    Zaś mój sąsiad jest myśliwym. Namiętnie poluje. Ale również ustrzelonej zwierzyny nie zabiera, tylko wypuszcza po zrobieniu zdjęcia, bo dziczyzna mu nie smakuje. Po wtóre, gdyby tak każdy chciał wszystko zabierać to w lasach nie byłoby zajęcy, saren, dzików.

    I taki sens, jak to, co napisałem powyżej, ma cała ta dyskusja.

    Panowie ekolodzy. Jeśli łowicie dla sportu, to pytam - dla sportu, dla swojej przyjemności męczycie, kaleczycie ryby? Nie lepiej pobiegać albo uprawiać nordic walking, albo po prostu pograć w szachy?

    Płacę i łowię, ale nie po to, aby mi sie zwróciło, ale lubię ryby, lubię zjeść nie tylko kupne, ale i złowione przez siebie. Nie kłusuję, rzetelnie opłacam składki, pracuję na rzecz koła, udzielam się, sprzątam na łowisku po sobie i po innych. I w zamian za to mam czasem smaczną kolację.  Zabiorę w roku kilka czy kilkanaście limitowanych ryb, kilka kilo nielimitowanych i tacy jak niektórzy obrońcy przyrody mogą mnie ... skoczyć... tam, gdzie pan może pana majstra w d... pocałować.

    I nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby pojechać sobie na łowisko tylko po to, żeby pokaleczyć dzisiątki ryb dla sportu - dla karpiarstwa na przykład. Łowię, a jak mi starczy na obiad i dwie kolacje to zwijam sprzęt i jadę do domu. A nie czekam tydzień, żeby dla sportu zrobić sobie zdjęcie z umęczonym przez kilkudziesięciominutowy hol karpiem.

    Taki ma sens całe PZW, opłacanie składek, wyrabianie karty wędkarskiej, regulamin, limity okresy ochronne i wymiary. Chcesz się jeden z drugim pobawić wedką, idź na zawody w rzucaniu spinningiem do celu, albo w tym podobnych, a nie truj d...y, za przeproszeniem, innym, jaki to z ciebie obrońca środowiska naturalnego.



    Fajne jest to o strzelaniu do zwierząt. Mam w rodzinie 5 myśliwych. Wiem jak wygląda łowiectwo.

  • kedzio 2013-04-04 08:41:47

    A ja równie jak łowienie ryb lubię zbieranie grzybów. Ale ponieważ grzybów nie lubię, nigdy tego co znajdę nie zabieram do domu. Gdyby tak każdy grzybiarz chciał zabierać wszystkie grzyby, które znajdzie, to w naszych lasach nie byłoby już dawno ani borowików, ani maślaków, rydzów, czy nawet podgrzybków. Robie sobie zdjęcie z grzybem i ide dalej.

    Zaś mój sąsiad jest myśliwym. Namiętnie poluje. Ale również ustrzelonej zwierzyny nie zabiera, tylko wypuszcza po zrobieniu zdjęcia, bo dziczyzna mu nie smakuje. Po wtóre, gdyby tak każdy chciał wszystko zabierać to w lasach nie byłoby zajęcy, saren, dzików.

    I taki sens, jak to, co napisałem powyżej, ma cała ta dyskusja.

    Panowie ekolodzy. Jeśli łowicie dla sportu, to pytam - dla sportu, dla swojej przyjemności męczycie, kaleczycie ryby? Nie lepiej pobiegać albo uprawiać nordic walking, albo po prostu pograć w szachy?

    Płacę i łowię, ale nie po to, aby mi sie zwróciło, ale lubię ryby, lubię zjeść nie tylko kupne, ale i złowione przez siebie. Nie kłusuję, rzetelnie opłacam składki, pracuję na rzecz koła, udzielam się, sprzątam na łowisku po sobie i po innych. I w zamian za to mam czasem smaczną kolację.  Zabiorę w roku kilka czy kilkanaście limitowanych ryb, kilka kilo nielimitowanych i tacy jak niektórzy obrońcy przyrody mogą mnie ... skoczyć... tam, gdzie pan może pana majstra w d... pocałować.

    I nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby pojechać sobie na łowisko tylko po to, żeby pokaleczyć dzisiątki ryb dla sportu - dla karpiarstwa na przykład. Łowię, a jak mi starczy na obiad i dwie kolacje to zwijam sprzęt i jadę do domu. A nie czekam tydzień, żeby dla sportu zrobić sobie zdjęcie z umęczonym przez kilkudziesięciominutowy hol karpiem.

    Taki ma sens całe PZW, opłacanie składek, wyrabianie karty wędkarskiej, regulamin, limity okresy ochronne i wymiary. Chcesz się jeden z drugim pobawić wedką, idź na zawody w rzucaniu spinningiem do celu, albo w tym podobnych, a nie truj d...y, za przeproszeniem, innym, jaki to z ciebie obrońca środowiska naturalnego.



    Fajne jest to o strzelaniu do zwierząt. Mam w rodzinie 5 myśliwych. Wiem jak wygląda łowiectwo.

  • perwer 2013-04-04 08:48:34

    Forum wędkarskie, gdzie w jednym temacie forumowicze będą przedłużać okresy ochronne ryb dla wszystkich wędkarzy ,a w następnym umoralniać i wyliczać  ile ryb mozna zabrać.
     Jak już wczesniej w tym temacie pisałem : jeśli wędkarz łowi zgodnie z regulaminem :przestrzega limitów ,wymiarów i okresów ochronnych ryb - to gówno każdemu z tego forum do niego ,czy dziennie weźmie sobie leszcza ,czy płoć ,czy co tam uda mu sie złapać .
     PATRZCIE NA SIEBIE .

  • naruto1919 2013-04-04 09:19:17

    tak jest Perwer strzał w dychę :)nic dodać nic ująć 

  • kedzio 2013-04-04 16:09:19

    Forum wędkarskie, gdzie w jednym temacie forumowicze będą przedłużać okresy ochronne ryb dla wszystkich wędkarzy ,a w następnym umoralniać i wyliczać  ile ryb mozna zabrać.
     Jak już wczesniej w tym temacie pisałem : jeśli wędkarz łowi zgodnie z regulaminem :przestrzega limitów ,wymiarów i okresów ochronnych ryb - to gówno każdemu z tego forum do niego ,czy dziennie weźmie sobie leszcza ,czy płoć ,czy co tam uda mu sie złapać .
     PATRZCIE NA SIEBIE .


    No nie mogę! Ja się z kolegą zgadzam! Nie zawsze, ale tym razem nie mogę inaczej.

  • lucjanson 2013-04-04 21:05:09

    przepisów na ryby jest mnóstwo i jeśli ktoś lubi to kusi :) ale bez jakiejś przesady aby się opłaty wróciły. według mnie w granicach rozsądku.  z drugiej strony ci którzy twierdzą że wszystko trzeba wypuścić to po prostu nie potrafią dobrze przyrządzić lub wcale nie lubią jeść ryb.

  • n-glass 2013-04-04 21:34:29

    Widzę że dyskusja wrze na dobre, każdy ma prawo wyboru a przede wszystkim szacunku do innych i ich decyzji, nieraz spotkałem się z stwierdzeniami typu "co Ty robisz, po co wypuszczasz ja bym na Twoim miejscu włożył w ocet" to czy ja wezmę jedną rybę, wszystkie czy żadnej to moja i tylko moja decyzja nie zamierzam z nikim o tym polemizować, uważam że każdy kto łowi ma prawo wyboru. Zupełnie inną sytuacją jest kiedy jedziesz z kolegą któremu się naprawdę nie przelewa na nockę ty łapiesz a on nic, sam wtedy zaproponuję czy chce ale w innej sytuacji nie dam nikomu ryby jak ja nie chce to buzi i do wody. To tylko moje zdanie i wielu może się z nim nie zgodzić ale ja wędkuję bo lubię a nie że nie mam co zjeść. Pozdrawiam wszystkich i życzę owocnej dyskusji.

  • Deedol 2013-04-04 21:59:59



    Fajne jest to o strzelaniu do zwierząt. Mam w rodzinie 5 myśliwych. Wiem jak wygląda łowiectwo.


    Kedzio... tak czytam twe posty i nie mogę wyjsc z podziwu , znasz sie na wszystkim, masz w domu wszystko i do tego jeszcze teraz widze ze polowania to prawie"familli biznes" szcun szacun i jeszcze raz szacun, nie masz jakiegoś fanclubu z chęcią sie zapiszę ... :)

    Moj śp. mentor , często mi powtarzał, Darek, nie możesz znać się na wszystkim , bo Ci co znaja się na wszystkim nie znaja się na niczym..... Zaczynam myśleć że sie mylił.... :) Są wśród nas "mistszowie" przez duże SZ ktorym żaden temat nie straszny.
    Trampki z głow... czy jakoś tak .
    :)))))))))

    A co do tematu , ja nie zabieram ryb, wiem jak ich jest malo, z tym ze jezeli ktoś zabiera zgodnie z regulaminem nie bede tego krytykował, działał zgodnie z prawem, a ze za kilka lat nie bedzie ryb w naszych rzekach jeziorach to inna sprawa. Ci co teraz "maja ciezko" beda miec ciezej, a ci co maja kase pojada do Szwecji i beda sie cieszyć swoim hobby.
    Pytanie co lepsze pozostawiam kolegą wędkarzom do własnego przemyślenia.

    Pozdrawiam Dee

  • kedzio 2013-04-04 22:34:39

    Twoje osobiste animozje do mojej osoby zaczynają zaśmiecać forum. To tak na marginesie. Poza tym mój dziadek był myśliwym przez ( uważaj młody) 65 LAT! Mój wujek, Jerzy, polował razem z nim od smarkacza i wreszcie sam został myśliwym. Poluje po dziś dzień, już od 40 lat. Jego dwaj synowie, moi kuzyni, polują po około 20 lat. Poza tym, co oczywiste, kilka osób w rodzinie łyknęło bakcyla, a o masie znajomych nie wspomnę. Poza tym, kim ty jesteś, że usiłujesz tu tworzyć mój profil i rozkminiać moją osobowość?  Ja z nimi wiele razy chodziłem po nagonkach, nieraz miałem okazję strzelać. Ty pewnie nie trzymałeś fuzji czy sztucera w dłoni. Byłem strzelcem specjalnym - jeśli wiesz, co to jest "strzelec specjalny" ( wojsko). Ty co najwyżej strzeliłeś kilka razy z wiatrówki na jarmarku. Chcesz jeszcze podyskutować? 

  • adam-konopnicki 2013-04-04 22:35:17

    Spokojnie ;) Jak rybacy i kłusownicy nam wody nie przetrzepią to wędkarz zgodnie z limitami i odrobiną rozsądku krzywdy nie zrobi. Byle by nie był pazerny. Wszak rekordy się z roku na rok poprawia wiec raczej ryb jak i okazów tak gwałtownie nie ubywa. Co prawda najwięcej rekordów biją sumiarze i karpiarze i chylę przed nimi czoła za wyciągniecie takich monstrum z wody ( osobiście sam sobie nie wyobrażam jak wyciągam ponad stu kilogramowego bydlaka z wody ), lecz aż takiej tragedii to chyba sami wędkarze, podkreślam normalni którzy jeśli ryby zabierają to znają umiar bez względu na regulamin.
    Aby ryb nie ubywało to najpierw jako wędkarze nauczmy się reagować na przejawy kłusownictwa czy nagminnego łamania regulaminu na łowiskach. Nie bójmy się zgłosić tego tam gdzie trzeba, wszak to o naszą sprawę chodzi, o nasze ryby ! Zamiast biadolić na forum czy pod sklepem wędkarskim jak to ryb ubywa przez kłusowników, to zgłaszajmy przejawy tego procederu, na walnych walczmy o to aby rybaków na naszych wodach nie było. Róbmy coś wpierw z tym a później płaczmy, że człowiek który zabierze kilka ryb w miesiącu jest wielkim szkodnikiem.

  • Deedol 2013-04-04 22:53:03

    Twoje osobiste animozje do mojej osoby zaczynają zaśmiecać forum. To tak na marginesie. Poza tym mój dziadek był myśliwym przez ( uważaj młody) 65 LAT! Mój wujek, Jerzy, polował razem z nim od smarkacza i wreszcie sam został myśliwym. Poluje po dziś dzień, już od 40 lat. Jego dwaj synowie, moi kuzyni, polują po około 20 lat. Poza tym, co oczywiste, kilka osób w rodzinie łyknęło bakcyla, a o masie znajomych nie wspomnę. Poza tym, kim ty jesteś, że usiłujesz tu tworzyć mój profil i rozkminiać moją osobowość?  Ja z nimi wiele razy chodziłem po nagonkach, nieraz miałem okazję strzelać. Ty pewnie nie trzymałeś fuzji czy sztucera w dłoni. Byłem strzelcem specjalnym - jeśli wiesz, co to jest "strzelec specjalny" ( wojsko). Ty co najwyżej strzeliłeś kilka razy z wiatrówki na jarmarku. Chcesz jeszcze podyskutować?

    Twoja osoba jest mi łagodnie mówiąc obojętna.... Twoje "betonowe" podejście do argumentów wysuwanych przez adwersarzy, upieranie się przy swoim mimo iż większośc mowi Ci ze nie masz racji, oraz łagodnie mowiąc niemiłe traktowanie oponenta atakowanie go i próba osmieszenia aby umniejszyć w oczach czytających jego wiedzy jest żenujące i nietaktowne....
    Totalny brak kultury. Ale  moze sie myle,... przeciez to ty jesteś "Strzelcem specjalnym" a to daje (tak mysle ze myslisz) wspaniała pozycje wyjściową do wszelakich dyskusji.
     
    A co do postu Adama, tak zgadzam sie szczególnie z "odrobiną rozsądku" tylko że niektórym tego rozsądku brak.

    Pozdrawiam Dee

  • robson69 2013-04-05 06:30:34

    czesc bardzo fajny Twój komentaz jestem tego samego  zdania 100%Ciebie popieram daje Ci 10 pkt.za koment pozdro robson...

  • Bernard51 2013-04-05 06:50:08


    Alex13

    A ja równie jak łowienie ryb lubię zbieranie grzybów. Ale ponieważ grzybów nie lubię, nigdy tego co znajdę nie zabieram do domu. Gdyby tak każdy grzybiarz chciał zabierać wszystkie grzyby, które znajdzie, to w naszych lasach nie byłoby już dawno ani borowików, ani maślaków, rydzów, czy nawet podgrzybków. Robie sobie zdjęcie z grzybem i ide dalej.

    Szkoda że w moim rejonie nie ma takich grzybiarzy byloby dla mnie więcej grzybków.

  • Forum wedkuje.pl 2013-04-05 17:14:29

    Ależ dyskusja... Co do myśliwych to któryś z kolegów napisał typu "ustrzel i puść"?!?!? Oczywiste,że się nie da a pomimo tego zwierzyny nie brakuje... Mieszkam w pięknej okolicy,że stado sarn podchodzi na 10m od domu,zające włażą do piwnicy nie mówiąc o wiosennych igraszkach,dziki widzę za każdym wypadem nad wodę(10min drpogi do wody) a lisie stopy są świeże prawie codziennie. Oni dbają o zwierzynę,dokarmiają,a później strzelają,ale wiedzą ile,kiedy i co. Fajnie porozmawiać z wami,ale z tymi co kłusują i mięsiarzami nie pogadamy,bo to też oczywiste. Padło hasło "nie bójmy chociaż mówić się o tym na forum" ,a więc ;w moim regionie jest zakaz pływania spalinówką po międzyodrzu a wszyscy popierdalają na zachodnią na silniku aby jako pierwsi zająć miejscówkę tam gdzie gniazdo sandaczy... W sklepie słyszę jak ktoś przyniósł pięć pieknych sandaczy(do domu nie do sklepu)?!?!  Sram na to jak ktoś mnie namierzy...    ;)

  • pitero12 2013-04-05 21:06:36

    kolego chyba strzelec wyborowy

  • kedzio 2013-04-05 21:31:52

    Tak. W kompanii strzelców specjalnych byli też strzelcy wyborowi. :) I to praktycznie połowa stanu! :) Masz rację. :) Oczywiście :)

  • Deedol 2013-04-05 22:00:31

    Tak. W kompanii strzelców specjalnych byli też strzelcy wyborowi. :) I to praktycznie połowa stanu! :) Masz rację. :) Oczywiście :)

     A kto to w takim razie jest ten strzelec którym byłes , czyli Strzelec Specjalny?? bo wyraznie napisałes że byłeś strzelcem specjalnym , wiec czym on różni sie od strzelca wyborowego?? Z chęcią poznam różnice bo nigdzie nie mogę zasięgnąć info na temat strzelców specjalnych, nawet google milczy w tej materii, ktoś mi odpowiedział ze może chodzi o " strzelca specjalnej troski" ale to chyba nie o to chodzi prawda???

  • krystian252 2013-04-06 00:25:04

    Ten temat to parodia kostiumowa. :((((

  • kedzio 2013-04-06 10:41:37

    Musiałbyś odsłużyć swoje w latach reżimu komunistycznego, poznać zasady działania pewnych jednostek które nie do końca były jawne. Dziś już nie ma takowych. Była to domena formacji która zajmowała się  między innymi testowaniem broni palnej wszelkiego rodzaju, a strzelcy wyborowi tez dzielili się na grupy, które były szkolone do określonych warunków. Ktoś, kto przechodził szkolenie we wszystkich grupach po kolei zostawał "strzelcem specjalnym". Był to ktoś, kto znał wszelkie typy broni, potrafił je wykorzystać w maksymalnym zakresie i w każdych warunkach. Określenie "snajper", czy "strzelec wyborowy", to pojęcia określające tylko jedną z wielu funkcji. Krótko mówiąc, kompania strzelców specjalnych była formacją mającą na celu szkolenie tylko między innymi snajperów, a tak naprawdę miała za zadanie szlifować wiele innych specjalizacji. Jak chcesz bliższych informacji, to musisz napisać do MON, by cię dopuszczono do akt jednostek o przeznaczeniu specjalnym, bo tylko w ten sposób dowiesz się więcej. Ja mam gdzieś twój młody wiek i ciągłe zaczepki. Pisz co chcesz, bo ja się młodzikami nie przejmuję. Moderatorom zaś życzę, by otworzyli oczy i nauczyli się wyławiać podobnych do ciebie mącicieli. Będziesz mnie zaczepiał wszędzie, gdzie się odezwę, ale ja ci dłużny nie pozostanę. I zwisa mi, czy polecisz ty, czy ja. Masz widzę na poziomie dwudziestu kilku lat i nie stanowisz dla mnie obiektu do dyskusji na jakikolwiek temat. 

  • kedzio 2013-04-06 10:52:29

    Od ocieplenia łowimy ryby i wypuszczamy, zbieramy grzyby nie zbierając, strzelamy do zwierząt tylko z odpowiednim zapleczem chirurgicznym i zespołem reanimacyjnym. Głupota, gdyby była warta złotówkę za kilogram, uleczyła by ten Kraj w jeden dzień do południa. Bylibyśmy potęgą na skalę wszechświata. :)



Reklama
Reklama