Reklama
  • mbogdan2011-10-28 08:21:07

    W dziale IV część 3 punkt 3.11 jest przepis zabraniający wprowadzać do wód ryby przeznaczonej na przynętę, jeśli nie pochodzi z wody w której jest połów.
    W związku z tym mam pytanie: czy rybę która jest przynętą, jest zapięta na haczyku czy też kotwicy można uznać zarybę wprowadzaną do wody. Ryba ta ma bardzo małe szanse na przeżycie.
    Pytam, bo spotkałem się na łowisku z interpretacją tego przepisu, że nie wolno łowić na żywca pochodzącego z innej wody. Myślę, że nie o taką interpretację chodziło ustawodawcy. Moim zdaniem jest to naginanie regulaminu.

  • Jędrula 2011-10-28 08:44:14

     

    Spotkałeś się z taka interpretacją – czyli cały czas łowisz na rybki z innych jezior :)))))))))? Hehehehe , ja się spotkałem nawet z taką ""….na naszych wodach to się nie przyjęło"" – chodziło właśnie o przepis wspomniany przez Ciebie . Jednak to wcale nie znaczy , że ów przepis należy opacznie rozumieć . Jest tylko jedna interpretacja która jasno stanowi , że nie możesz łowić na ryby – żywce które pochodzą z innych jezior . I nie tylko chodzi o to , że żywiec ma małe szanse przeżycia po kilkugodzinnym przebywaniu na haku ale chodzi również o to , że rybka ta może przenieść do zbiornika groźne choroby czy pasożyty .

    Według mnie , przepis ten jest niedopracowany i martwy jednak sama idea jest bardzo dobra dla nas wędkarzy i póki co musimy się stosować .

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 09:34:38

    Co tu masz nie zrozumiałe? Masz rybkę z tej wody gdzie łowisz i możesz ją puścić jako żywca. Masz z innej wody walnij ją na grilla a na tej wodzie se złam.Po kiego szukasz dziury?"jest przepis zabraniający wprowadzać do wód ryby przeznaczonej na przynętę, jeśli nie pochodzi z wody w której jest połów"Czy jak wejdziesz z dziadkiem do sklepu to go wprowadzisz czy sam wlezie?A może po twojemu powinni wymieniać wszystkie wyrazy równoważne i powinno to brzmieć jakoś tak:jest przepis (akt prawny, norma prawna prawo, regulacja, rozporządzenie, unormowanie, uregulowanie, ustawa, zarządzenie, nakaz, prawidło, przykazanie, sposób postępowania, kodeks, nakaz, regulamin, statut, ustawa) zabraniający (zakazujący) wprowadzać (wejść, wkroczyć, wnieść, wpuścić, wpisać, wstąpić) do wód (tlenek wodoru) ryby przeznaczonej (alokowanej, asygnowanej, przydzielonej, zaplanowanej) itd....

  • 89krzysztof 2011-10-28 09:44:37

    Niedługo nowy rok, będzie zmiana w regulaminie. Na powrót będzie można łowić na przyniesionego ze sobą żywca.
    Bo ten przepis jest chory. Nie wyobrażam sobie jechać jakieś 50km na łowisko i dopiero potem próbować złapać żywca na podrywkę. A jak się nie uda to co ? Zwinąć manatki i uciekać do domu. Znowu 50km? C h o r e ...

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 09:51:40

    Przepis jak dla mnie dobry. A co jest w nim złego? Że chorą rybę możesz przewieźć i zasyfić zbiornik? Jak nie umiesz złowić żywca to nie łów na niego. Proste

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 09:52:48

    Wcale nie musisz żywca pozyskać podrywką. 

  • Gebczak 2011-10-28 10:10:08

    A co z żywcami zakupionymi w sklepie wędkarskim ogólnodostępnymi. Też nie pochodzą z danej ody na którą się wybieramy, to co tedy zachować paragon :). Dla mnie przepis dobry ale nie dopracowany- u nas nie ma szans bytu.

  • dendrobena 2011-10-28 10:17:39

     

  • Reklama
  • JaroDaw 2011-10-28 10:31:22

    A co z żywcami zakupionymi w sklepie wędkarskim ogólnodostępnymi. Też nie pochodzą z danej ody na którą się wybieramy, to co tedy zachować paragon :). Dla mnie przepis dobry ale nie dopracowany- u nas nie ma szans bytu.
    Takich wedle obowiązujących przepisów stosować nie wolno, bo pochodzą ze sklepu, a nie z danego łowiska.  

  • Gebczak 2011-10-28 10:36:07

    No właśnie to wiem tylko dlaczego są  dostępne w sprzedaży?

  • 89krzysztof 2011-10-28 10:39:14

    Przepis jak dla mnie dobry. A co jest w nim złego? Że chorą rybę możesz przewieźć i zasyfić zbiornik? Jak nie umiesz złowić żywca to nie łów na niego. Proste


    Nie umiesz złowić ryby to nie łów ryb wcale. Proste... (chyba coś z głową masz głosząc takie teorie, albo po prostu taki internetowy kozak)

    Jak świat światem ludzie łowili na żywca i nie zasyfiali zbiorników tak, jak robiły to fabryki i inne przedsiębiorstwa produkcyjne. Nagle teraz ekologiczne myślenie się odezwało w tych siedzących wyżej.

  • JaroDaw 2011-10-28 10:46:24

    A tak między Bogiem a prawdą, po mimo słusznych intencji przepis jest bardzo krzywdzący dla wędkarzy. Ma on niby w teorii ograniczyć rozprzestrzenianie się chorób na inne zbiorniki wodne, a w rzeczywistości utrudnia, często skutecznie połów drapieżnika na "żywca" wędkarzom szanującym przepisy RAPR"u. Więc w praktyce Ci co traktują z przymrużeniem oka RAPR"u jak i UORŚL i tak wpuszczają sklepowe (niewiadomego pochodzenia) rybki, a ci co chcą być etyczni dostają po dupie. Wniosek: Ustawodawca ...... a sami go wyciągnijcie.. ;)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 10:47:01

    Jak dla mnie jest to przepis z założenia słuszny, acz całkowicie martwy i w praktyce nieegzekwowany. Nawet karaski sprzedawane w sklepach wędkarskich nie mają metryki urodzenia. Sprzedawca nawet jakby chciał nie jest w stanie przedstawić wędkarzom wiarygodnych informacji na temat tego, z jakiej konkretnie wody one pochodzą (lub inaczej mówiąc - w jakiej wodzie mogą być na wyłączność "użyte").

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 10:48:11

    A co z żywcami zakupionymi w sklepie wędkarskim ogólnodostępnymi. Też nie pochodzą z danej ody na którą się wybieramy, to co tedy zachować paragon :). Dla mnie przepis dobry ale nie dopracowany- u nas nie ma szans bytu.
    Takich wedle obowiązujących przepisów stosować nie wolno, bo pochodzą ze sklepu, a nie z danego łowiska.  

    Urodziły się na zapleczu? ;D

  • JaroDaw 2011-10-28 10:48:30

    No właśnie to wiem tylko dlaczego są ogólno dostępne w sprzedarzy?? 
    W teorii możesz je kupić i wykorzystać na prywatnych wodach, a w prak...... ;/

  • JaroDaw 2011-10-28 10:51:44

    A co z żywcami zakupionymi w sklepie wędkarskim ogólnodostępnymi. Też nie pochodzą z danej ody na którą się wybieramy, to co tedy zachować paragon :). Dla mnie przepis dobry ale nie dopracowany- u nas nie ma szans bytu.
    Takich wedle obowiązujących przepisów stosować nie wolno, bo pochodzą ze sklepu, a nie z danego łowiska.  

    Urodziły się na zapleczu? ;D

    Jak wyżej napisałeś nikt tego nie wie, może . Nie bywam na zapleczach sklepów wędkarskich ;)

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 11:02:09

    89krzysztof teorię o nie łowieniu wcale wysnułeś ty wiec to chyba ty masz coś z głową.

    Ja napisałem na temat żywca. Zawsze masz inne alternatywy (białoryb, spining, mucha i wiele innych)

    Ocknij się albo przeliteruj sobie te literki co widzisz na monitorze bo chyba masz z ich składaniem problem.

  • Reklama
  • Jędrula 2011-10-28 11:18:39

    Spokojnie koledzy , daliście sobie po razie i to wystarczy . Pamiętajcie , każdy tutaj ma prawo mieć swoje zdanie i nie wolno go za to obrażać . Zdrowia życzę i wracajmy do tematu ale już bez bólu głowy .

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 11:21:01

    A moim zdaniem drodzy koledzy, ten przepis ma racje bytu, ale jest niedopracowany i zbyt zawile i za prosto skonstruowany. Czy oglądaliście może wczoraj program "Sprawa dla reportera"? Był właśnie poruszony temat skażenia ryb na kilkudziesięciu hektarach lustra wody stawów rybnych. Facet dopuścił ileś tam rzekomo przebadanych (!) przez powiatowego lekarza weterynarii sztuk karpi, które w ciągu dwóch tygodni wykończyły mu 80% ryb w połączonych ze sobą stawach. Były to ryby z tego samego źródła, w którym brał je od lat. Jeden durny wirus wykończył mu rodzinny interes prowadzony od pokoleń. Pracę straciło kilkanaście osób, z dawniej wyławianych dwudziestu ton karpia, wyłowił tylko 2 tony, a reszta padniętych sztuk poszła do utylizacji. Ustawa nie przewiduje rekompensaty finansowej dla hodowcy ryb, jeśli nie jest to katastrofa ekologiczna, lub choroba tropikalna ryb. Facet jest bankrutem. Tylko dlatego, że wprowadził chore ryby do swoich stawów. Aha, jako że stawy są połączone, a w sąsiedztwie jest więcej innych hodowców ryb, to kilku sąsiadujących hodowców również potraciło swoje hodowle. A co do sprzedających karasie w sklepach, to nikt im tego nie zabroni, bo ludzie kupują u nich też te karaski do swoich stawików, oczek itd. I co kupiec zrobi z tymi rybkami, to sprzedawcy już nie obchodzi. A rybki te, kupują ze stawów hodowlanych, niby z certyfikatami i świadectwami ichtiologa, ale kupują tylko np. 30 szt. Resztę 300-500 szt i więcej kupują od domorosłych hodowców z ich oczek wodnych na działce, którzy jak się domyślacie papierków nie dają do rybek.. A żeby zakazić jakimś syfem cały staw, jezioro, czy inne łowisko, wystarczy tylko jedna chora rybka. A jak ktoś nie potrafi złowić żywca wędką, albo już nawet podrywką, to sorry ale powinien zmienić hobby na znaczki albo motylki, lub zabrać się za wędkowanie z większym zapałem i się tego nauczyć.

  • Woa-VooDoo 2011-10-28 15:26:08

    A moim zdaniem drodzy koledzy, ten przepis ma racje bytu, ale jest niedopracowany i zbyt zawile i za prosto skonstruowany. Czy oglądaliście może wczoraj program "Sprawa dla reportera"? Był właśnie poruszony temat skażenia ryb na kilkudziesięciu hektarach lustra wody stawów rybnych. Facet dopuścił ileś tam rzekomo przebadanych (!) przez powiatowego lekarza weterynarii sztuk karpi, które w ciągu dwóch tygodni wykończyły mu 80% ryb w połączonych ze sobą stawach. Były to ryby z tego samego źródła, w którym brał je od lat. Jeden durny wirus wykończył mu rodzinny interes prowadzony od pokoleń. Pracę straciło kilkanaście osób, z dawniej wyławianych dwudziestu ton karpia, wyłowił tylko 2 tony, a reszta padniętych sztuk poszła do utylizacji. Ustawa nie przewiduje rekompensaty finansowej dla hodowcy ryb, jeśli nie jest to katastrofa ekologiczna, lub choroba tropikalna ryb. Facet jest bankrutem. Tylko dlatego, że wprowadził chore ryby do swoich stawów. Aha, jako że stawy są połączone, a w sąsiedztwie jest więcej innych hodowców ryb, to kilku sąsiadujących hodowców również potraciło swoje hodowle. A co do sprzedających karasie w sklepach, to nikt im tego nie zabroni, bo ludzie kupują u nich też te karaski do swoich stawików, oczek itd. I co kupiec zrobi z tymi rybkami, to sprzedawcy już nie obchodzi. A rybki te, kupują ze stawów hodowlanych, niby z certyfikatami i świadectwami ichtiologa, ale kupują tylko np. 30 szt. Resztę 300-500 szt i więcej kupują od domorosłych hodowców z ich oczek wodnych na działce, którzy jak się domyślacie papierków nie dają do rybek.. A żeby zakazić jakimś syfem cały staw, jezioro, czy inne łowisko, wystarczy tylko jedna chora rybka. A jak ktoś nie potrafi złowić żywca wędką, albo już nawet podrywką, to sorry ale powinien zmienić hobby na znaczki albo motylki, lub zabrać się za wędkowanie z większym zapałem i się tego nauczyć.



    Jadąc za  sandaczem nie potrzebuje 800 kg płoci z stawu hodowlanego a zaledwie 4 sztuki które po nałożeniu na kotwicę nie mają szansy przeżycia , więc szkodę którą wyrządzam jest znikoma, zresztą nigdy nie słyszałem aby ktoś zniszczył jezioro bo wypuścił karaśka zdjętego z haczyka .
    Ten punkt regulaminu powinien obowiązywać tylko zarząd PZW którzy biorą chorą rybe z promocyjnych okazji.

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 15:33:42

    Jadąc za  sandaczem nie potrzebuje 800 kg płoci z stawu hodowlanego a zaledwie 4 sztuki które po nałożeniu na kotwicę nie mają szansy przeżycia , więc szkodę którą wyrządzam jest znikoma, zresztą nigdy nie słyszałem aby ktoś zniszczył jezioro bo wypuścił karaśka zdjętego z haczyka .
    Ten punkt regulaminu powinien obowiązywać tylko zarząd PZW którzy biorą chorą rybe z promocyjnych okazji.



    A jak to sprawdzisz? Chyba, ze celowo ktoś wpuszcza chorą rybę i czeka na efekty.Ale ta płotka wcale nie musi przeżyć, żeby zarazić jakimś choróbskiem ichtiofaunę łowiska. Wystarczy żeby szczupak zjadł taką chorą rybę i po herbacie.

  • mateuszwos 2011-10-28 15:53:52

    A moim zdaniem drodzy koledzy, ten przepis ma racje bytu, ale jest niedopracowany i zbyt zawile i za prosto skonstruowany. Czy oglądaliście może wczoraj program "Sprawa dla reportera"? Był właśnie poruszony temat skażenia ryb na kilkudziesięciu hektarach lustra wody stawów rybnych. Facet dopuścił ileś tam rzekomo przebadanych (!) przez powiatowego lekarza weterynarii sztuk karpi, które w ciągu dwóch tygodni wykończyły mu 80% ryb w połączonych ze sobą stawach. Były to ryby z tego samego źródła, w którym brał je od lat. Jeden durny wirus wykończył mu rodzinny interes prowadzony od pokoleń. Pracę straciło kilkanaście osób, z dawniej wyławianych dwudziestu ton karpia, wyłowił tylko 2 tony, a reszta padniętych sztuk poszła do utylizacji. Ustawa nie przewiduje rekompensaty finansowej dla hodowcy ryb, jeśli nie jest to katastrofa ekologiczna, lub choroba tropikalna ryb. Facet jest bankrutem. Tylko dlatego, że wprowadził chore ryby do swoich stawów. Aha, jako że stawy są połączone, a w sąsiedztwie jest więcej innych hodowców ryb, to kilku sąsiadujących hodowców również potraciło swoje hodowle. A co do sprzedających karasie w sklepach, to nikt im tego nie zabroni, bo ludzie kupują u nich też te karaski do swoich stawików, oczek itd. I co kupiec zrobi z tymi rybkami, to sprzedawcy już nie obchodzi. A rybki te, kupują ze stawów hodowlanych, niby z certyfikatami i świadectwami ichtiologa, ale kupują tylko np. 30 szt. Resztę 300-500 szt i więcej kupują od domorosłych hodowców z ich oczek wodnych na działce, którzy jak się domyślacie papierków nie dają do rybek.. A żeby zakazić jakimś syfem cały staw, jezioro, czy inne łowisko, wystarczy tylko jedna chora rybka. A jak ktoś nie potrafi złowić żywca wędką, albo już nawet podrywką, to sorry ale powinien zmienić hobby na znaczki albo motylki, lub zabrać się za wędkowanie z większym zapałem i się tego nauczyć.


    Tak to bywa jak chcemy na siłę hodować coś czego w Polsce być nie powinno. To się musi tak skończyć prędzej czy później. Ryba taka jak karp, amur, tołpyga nie jest przystosowana do życia w naszych warunkach stąd też podatność na choroby. To tak jak by ktoś obsadził 100 hektarów pola bananowcami i się zdziwił że zimą mu wszystko przemarzło. Warunki klimatyczne nie pozwalają na hodowlę bananowca i jak się okazuje karpia także.

  • mateuszwos 2011-10-28 16:04:36

    No ale jak by nie patrzeć przenoszenie ryb ze zbiornika do zbiornika może nieść ze sobą niepowołane konsekwencje.

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:15:31

    Mateuszwos mówisz dobrze. Ale bardziej mnie śmieszy interpretacja tego przepisu przez domorosłych fachowców. Przepis jest tak prost i jasny, że mało który przepis może być tak zrozumiały jak ten. Ryba z innego zbiornika nie może być wprowadzona do zbiornika na którym się łowi. Proste i jasne aż boli. A ci co kupują żywce w sklepach dobrze wiedzą że łamią kanonu obowiązujących przepisów. Mnie tylko dziwi fakt, że ludzi którzy powinni to prawo egzekwować dyskutują z jego zasadnością.  To jeden z najzrozumialszych przepisów w całym RAPR.

  • Reklama
  • wojtek75 2011-10-28 19:26:05

    witam

    moze jest prosty ale bezsensowny.po 1 tyle lat sie przenosiło żywce i jakoś katastrofy ekologicznej nie było raczej.po 2 zeby miało sens to badzmy konsekwetni i nakażmy ptactwu zywiacemu sie rybami wypróznianie sie na tym zbiorniku na którym jadły.nie mowiac o tym ze skoro przenosza ikre to tym bardziej choroby.takie jest moje skromne aczkolwiekchyba logiczne zdanie .pozdrawiam.

  • Jack14 2011-10-28 19:26:58

    Może nie tak do końca.

    Wyłapałem kilka rybek przeznaczonych na żywca 1 kilometr od miejsca do planowanego wędkowania.

    Złamalem przepis czy nie ?

    Dodam, że jest to rzeka.

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:29:33

    Tak. Trafne porównanie. Wędkarz -ptactwo wodne. Ja mam rozum i przepisy stosuję w życiu. Ptaki czytać nie potrafią. A jak szybko będzie się rozprzestrzeniać np. wirus powodujący niebezpieczną chorobę? Jak będziemy temu ptactwu pomagać?

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:29:40

    Może nie tak do końca.

    Wyłapałem kilka rybek przeznaczonych na żywca 1 kilometr od miejsca do planowanego wędkowania.

    Złamalem przepis czy nie ?

    Dodam, że jest to rzeka.




    Oczywiście, że nie.



  • Jack14 2011-10-28 19:34:37

    Zepsułeś całą "zabawę" Maćku :(

  • wojtek75 2011-10-28 19:35:12

    Tak. Trafne porównanie. Wędkarz -ptactwo wodne. Ja mam rozum i przepisy stosuję w życiu. Ptaki czytać nie potrafią. A jak szybko będzie się rozprzestrzeniać np. wirus powodujący niebezpieczną chorobę? Jak będziemy temu ptactwu pomagać?



    jasne.przepisów drogowych też nikt nie łamie.hehe.

    nie chodzi o porównanie a o wykazanie bezsensu i tyle..

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:36:06

    Zepsułeś całą "zabawę" Maćku :(





    Dobra, to czaruję i pstryk!* .....nic nie pisałem :)

  • roman76 2011-10-28 19:39:09

    idąc dalej tym tropem to powinno również być zakazane zarybianie zbiorników ,no chyba że się mylę

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:47:46

    W Słupi masowo pojawiły się chore ryby. Ich skóra pokryta jest wielkimi plamami przypominającymi liszaje - podaje gp24.pl

    Zjedzenie chorej ryby może spowodować zatrucie. 

    Kontrolujący ryby wędkarze szacują, że co druga ryba łososiowata pływająca w Słupi jest chora. - Ostatnio taka choroba pojawiła się u nas 7 lat temu - mówi Teodor Rudnik, prezes słupskiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego. 

    - Odławiamy chore ryby na przepławce i utylizujemy je. Na razie nie wiemy, co możemy więcej zrobić, bo nie wiemy, co to za choroba. 

    Oprócz troci i łososi na chorobę tę chorują również szczupaki, karasie, liny i pstrągi źródlane. Kilka złowionych w Słupi ryb słupscy wędkarze wysłali do badań laboratoryjnych do Koszalina. Nam udało się ustalić, że ryby już przebadano. Wykryto u nich wrzodzienicę, czyli chorobę bakteryjną. 

    - Na rybach są też inne bakterie - informuje Witold Mazur z Wojewódzkiej Inspekcji Weterynaryjnej w Koszalinie. - Nie ma powodów do paniki. Ryby nie wytrują się nam masowo. Trzeba będzie odkazić ikrę, żeby choroba nie przeniosła się na późniejsze pokolenia. 

    Chore ryby są słabsze i dlatego pływają bliżej brzegów rzek i stawiają słaby opór w czasie wyciągania ich z wody. Do 1 stycznia trwa okres ochronny troci i łososi, a osłabienie ryb sprawia, że są one łatwym łupem dla kłusowników. 

    - Ostrzegam, że zjedzenia takiej chorej ryby może spowodować zatrucie żołądkowe, biegunki i wymioty - zaznacza Witold Mazur.

    Ryby chorują w tym roku także w innych rzekach nadmorskich, m.in. w Parsęcie. Na razie chorych osobników nie znaleziono w Łupawie, Łebie i Redzie. Co mogło spowodować nagły wybuch epidemii?

    Weterynarze twierdzą, że powodem może być większe w tym roku zanieczyszczenie Bałtyku i nadmiernie rozwijanie się bakterii z powodu wysokich tej jesieni temperatur w wodzie i w powietrzu. 

    Wędkarze przypuszczają, że chorobę mógł roznieść chory pstrąg, który uciekł z jakiegoś stawu hodowlanego .




    I teraz wystarczy wziąć niepewnego karasia z takiego stawu i użyć go na żywca w stawie, jeziorze, rzece... WARTO RYZYKOWAĆ?

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 19:49:39

    idąc dalej tym tropem to powinno również być zakazane zarybianie zbiorników ,no chyba że się mylę





    Zarybiać i to jak najwięcej, ale weterynarze powinni szczegółowo zawsze badać materiał zarybieniowy. 

  • roman76 2011-10-28 19:58:46

    no tak ale jak sami piszecie jeden czy dwa karasie mogą wywołać jakąś chorobę to co może zrobić tona chorego narybku???tego chyba nikt nie wziął pod uwagę

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 20:15:12

    no tak ale jak sami piszecie jeden czy dwa karasie mogą wywołać jakąś chorobę to co może zrobić tona chorego narybku???tego chyba nikt nie wziął pod uwagę 





    No i tak się już zdarzało. Na małych łowiskach to pół bidy, bo albo prądem wytłukli wszystko i utylizowali, albo sypali tony leków za grubą kasę do wody i blokowali łowisko na długą kwarantannę jak było na tyle atrakcyjne, że opłacało się je ratować.


  • FLO92 2011-10-28 20:22:17

    łowiąc np na karasia srebrzystego ktory wystepuje praktycznie w kazdej wodzie a my przyniesiemy go ze swojego stawu zawsze mozemy powiedziec strazniko przeciez ze te zywce sa z tej wody i nikt nam nie udowodni ze akurat tutaj ich nie zlowilismy

  • wojtek75 2011-10-28 20:40:16

    tu nie chodzi o sposoby i wymówki a sens:)

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 20:40:56

    A może koledzy problem rozwiazało by świadectwo zdrowia karasek które przywozimy na inne łowisko.Łowimy japońce dajemy do zbadania otrzymujemy świadectwo,że sa zdrowe płacimy np.250 zł weterynarzowi i z tym świstkiem jedziemy sobie bezpiecznie jakies 100 km na szczupaki.Jesli bedzie kontrol mamy papier i jest gitara.Fajne co!!!popieprzony przepis i ciekawe jak daleko pójdziemy w takie absurdy.Niedługo  na haczyk nie założymy białego robaka bo go bedzie bolało!!!

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 20:43:11

    łowiąc np na karasia srebrzystego ktory wystepuje praktycznie w kazdej wodzie a my przyniesiemy go ze swojego stawu zawsze mozemy powiedziec strazniko przeciez ze te zywce sa z tej wody i nikt nam nie udowodni ze akurat tutaj ich nie zlowilismy


    Ciepło, ciepło, coraz bliżej :)
    Powoli, wspólnymi siłami, zbliżamy się do sedna "martwoty" tego przepisu.

    Teraz pytanie z 100 pkt. :

    Kto i w jaki sposób ma / może / powinien wykazać/udowodnić wędkarzowi, że rybki w jego sadzyku, popularnie nazywane żywcami (dla ułatwienia można przyjąć, że są to popularne karasie ze sklepu), z którymi przybył nad wodę, nie pochodzą z łowiska, w którym zamierza wędkować? ;)

    Należy przyjąć, że ten zakaz jest niejako dobrą i słuszną radą, czy raczej prośbą skierowaną do użytkowników wód (nie tylko do wędkarzy, do akwarystów również, jeśli nie zwłaszcza - piranie :D) ... jeśli chodzi o ewentualną sankcyjność tego przepisu, to w grę wchodzą moim zdaniem jedynie zarybienia.

    A zarybiać trzeba i należy, rodzimymi gatunkami ... oczywiście zdrowym narybkiem

  • FLO92 2011-10-28 20:52:46

    nikt ;) jeśli te ryby wystepują w tym łowisku ale w przypadku karasie srebrzystego marna szansa żeby ich w łowisku nie było

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 21:07:15

    Teraz pytanie z 100 pkt. :

    Kto i w jaki sposób ma / może / powinien udowodnić wędkarzowi, że rybki w jego sadzyku, popularnie nazywane żywcami (dla ułatwienia można przyjąć, że są to popularne karasie ze sklepu), z którymi przybył nad wodę, nie pochodzą z łowiska, w którym zamierza wędkować? ;)




    Nie znam takiego strażnika, który by mając świadomość, że w danym łowisku występuje np. karaś, pytał o pochodzenie takowego w sadzyku. Chyba, że strażnik potrafi zadać odpowiednie pytanie mając wątpliwości i wędkarz sam się "wysypie".


  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 21:08:55

    nikt ;) jeśli te ryby wystepują w tym łowisku ale w przypadku karasie srebrzystego marna szansa żeby ich w łowisku nie było



    U mnie łowiska z karasiem można policzyć na palcach jednej ręki. Identycznie z karpiem, a z byczkiem nie ma wcale.


  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 21:15:46

    a co mają powiedzieć ci z kolegów, którzy złowili piranie, które jak wiadomo nie występują w polskich łowiskach? ... że ich nie złowili, tylko przynieśli z domowego akwarium i nabili na haczyk?

  • bugsbunny 2011-10-28 21:58:20

    Ten przepis jest jasny i zrozumiały. Tylko my wedkarze decydujemy o tym czy przepis jest stosowany czy nie. A ma byc stosowany, bo to przepis z naszego regulaminu. I po co ta dyskusja?

  • Forum wedkuje.pl 2011-10-28 22:08:48

    Po co jest dyskusja na forum? Może tak musi być ;)

  • bugsbunny 2011-10-28 22:18:24

    Ale po co dyskutowac o czymś co jest jasne. 

  • mateuszwos 2011-10-28 23:01:31

    Dyskusja zawsze jest potrzebna bo często prowadzi do usprawnień. Inaczej siedzieli byśmy jeszcze w jaskiniach. Przepis jest i należy go szanować. Lepiej dmuchać na zimne. Ja jednak bym zezwolił na łowienie na żywce pozyskane z pewnego źródła z certyfikatem potwierdzającym jego zdrowie. To ułatwiło by życie wielu wędkarzom którzy nie mają czasu na siedzenie ze spławikówką tygodnia czasu aby pozyskać kilka żywców na weekendowe łowienie. Ktoś kto ma kilka godzin na sobotni wypad po tygodniu pracy ma prawdziwy problem bo jesienią złowienie żywca na wędkę jest bardzo trudne. Można i kilka dni nic nie złowić.

  • 89krzysztof 2011-10-29 07:26:09

    A jeśli złowię żywca na małym rozlewisku, które jest bezpośrednio połączone (rów z tego rozlewiska wpada do rzeki) z rzeką Wisłą, to czy mogę na tej rzecze łowić na tego żywca ?
    Jeśli ja nie wpuszczę tej ryby do rzeki, to sama ona tam wpłynie, tylko nieco później.

    A tak trochę z innej beczki. Ciekawe ilu z wypowiadających się tutaj przeciwko przynoszeniu ryb nad wodę robi tak tylko pod publiczkę, a jak przyjdzie co do czego to lecą do sklepu po karasie i rzucają je na żywca....

  • Forum wedkuje.pl 2011-11-01 07:50:08

    Przede wszystkim, jeśli wody dzierżawi PZW, to zasadą jest, że wszystkie "nasze" wody są czyste od chorób tym bardziej groźnych (a bynajmniej każde koło do tego dąży i nie ma chorych ryb w zbiornikach - tak bynajmniej było w moim kole, moim okręgu, w którym działałem). Przykład: co się robi ze stawem przed i po rekultywacji...

    Sprawa druga. Jeśli przeniosę jedną chorą rybę, lub kilka na dany zbiornik, to kto udowodni, że mogą one być powodem zakażenia? Aby człowiek się zakaził daną chorobą, to musi otrzymać nie tak małą dawkę wirusów (czy innego dziadostwa), by zachorować. Tak można zarazić chorobą ryby, kiedy chorych wpuszczamy setki (np. przy zarybianiu rybami z pokątnych źródeł). To samo dzieje się ze zwierzętami. Ptaki, zwierzęta przechodzące ze zbiornika na zbiornik powinny być tępione, bo roznoszą choroby, tak? To czemu tych chorób nie ma?

    Kiedy kupujemy (ja tego nie robię, bo rzadko łowię na żywca, a jeśli już, to łowię żywca w danym zbiorniku, bo dla mnie jest łatwiej a nie dlatego, że "tak mówi prawo") karasie ze sklepu, to sklep też kupuje żywca u producenta, który ma zdrowe ryby z zasady, bo chore by mu padły.

    Jeszcze jedno. Pokażcie mi patogeny, które przeżywają (są żywe po rozerwaniu tkanek przez lód) następnie po rozmrożeniu trupka, którego bierzemy na przynetę... czyli choroby są odporne na minusowe temperatury?...



Reklama
Reklama