Ja się tu produkuję, a ty jesteś kolejnym klonem. Teraz widzę...
No to działaj, będzie taka możliwość to się przejadę i zobaczymy, a jak chcesz produkować to łowisko nie spełni zakładanych przez ciebie celów.
Adn. klona za wikipedią: Klon (Acer L.) – rodzaj roślin z rodziny mydleńcowatych (Sapindaceae) (czasem, zwłaszcza dawniej z wyodrębnianej osobno rodziny klonowatych Aceraceae). Do rodzaju należy około 100 gatunków drzewiastych i krzewiastych (według niektórych źródeł jest to nawet 150 gatunków[2]), występujących głównie w strefie umiarkowanej (kilka w górach tropikalnych). Występują w największym zróżnicowaniu w Azji, poza tym w Ameryce Północnej i Środkowej, Europie, północnej Afryce. Gatunkiem typowym jest klon jawor (Acer pseudoplatanus L.)
I to wszystko co mogę napisać na temat twoich zgaduj zgadula jędrula.
Raz jeszcze napiszę: Działaj i tyle ode mnie. Powodzenia w realizacji łowiska zgodnego z twoimi planami. Może przekonasz mnie do komercji w co niestety bardzo wątpię, aczkolwiek jestem otwarty na nowe, nieznane mi wody.
Jondruś - ty bedziesz szczęśliwym posiadaczem najnowszego Merca, a ja odrapanego Opla... jednak bedziemy jeździć po tych samych drogach, niezależnie od tego, czy będzie to płatna autostrada, czy polna szutrówka na Zadupiu Wielkim. Nawet płacić bedziemy tyle samo -te same składki i ubezpieczenia. Więc jak bedziesz juz królem komercyjnych łowisk, to raz przyjadę przewąchać sprawę. Oby ci sie powiodło.
Howgh.
Nie stać cię, nie spotkamy się! To tak, jak z dobrymi furami. Masz kasę to jeździsz Mercem, nie, to jakimś starym, porysowanym oplem.
I tu się kolego Jędrula bardzo mylisz. Zdziwiłbyś się jak wiele osób mogłoby jeżdzić klasą S czy serią 7 a jeżdżą innymi markami
bo po prostu nie potrzebują się dowartościowywać gwiazdą na masce czy trzema paskami na dresie ;-)
Alle jak już to ekstra łowisko będzie funkcjonować to daj znać, bardzo chętnie podjadę, nie mercem i nie oplem
he he i połowię na tym zarządzanym przez ichtiologa cudzie z rybami.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
Czyli... Pawelz podsumowując to co napisałeś, skoro ktoś jest bogaty, to będzie łowił na drogich łowiskach i PZW nie jest mu potrzebne...
inaczej.... skoro są ludzie bogaci, którym PZW nie jest potrzebne, bo stać ich na wędkowanie na drogich łowiskach, to rozpierdolić PZW, po co bidota ma się szwendać po świecie z kijami, skoro i tak nic nie złowi....
Gratuluję podejścia do problemu.
Czy Ci co jezdza mercedesami chca zaprzestania produkcji opli, fiatow czy innych tanszych modeli ?.
Z wedkarstwem powinno byc tak samo. Lowiska dla kazdego. Problem w tym, ze nawet te tansze auta nie powinny ( i pewnie nie sa) deficytowe. Przynosza jakis tam dochod. A wlasciciel nie doplaca. I da sie jakos w miare komfortowo jezdzic. A co mamy w PZW ?. nawet nie chce mi sie rozpisywac. Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
pawelz: auto do pracy zwłaszcza reprezentacyjne to cokolwiek innego, aniżeli to czego używamy czy używają inni na co dzień jeżdżąc. Ja np. nad wodę jeżdżę min. fiatem uno bo mi po prostu szkoda mojego deczko lepsiejszego samochodu na "góry i doliny" oraz krzaczory. Po każdym prawie wypadzie musiałbym albo polerować albo lakierować boki samochodu także nie sądze aby właściciel A 7 śmigał nim po łąkach bo też liczyć potrafi, a lakierowane boki znacznie zaniżyłyby mu ewentualną wartość auta przy odsprzedaży. A uniaka mi nie szkoda, a i naprawy tanie jak barszcz. I nie dlatego, że mnie nie stać na zakup innego, ale dlatego, że nie chcę napędzać zwariowanej maszyny marketingowej, która już niemalże nakazuje (sic !) wszystko wymieniać na nowszy model ... Chcę także aby dzieci nauczyły się szacunku do tego co posiadają i szanowały to co co mają.
Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek.
Na wodach pzw powyższy pomysł jest nie realny kolokwialnie rzecz ujmująć. Koszty utrzymania tylu strażników, którzy mieliby to kontrolować byłyby wręcz kosmiczne bo przecież musiałbyś ich zatrudniać przez całą dobę praktycznie 365 dni w roku ... a to dopiero początek, potem sprzęt itp. Nie każdy też zabiera tyle ryb ile złowi, a znakomita większość to przecież ekipa no kill ... Na komercji i kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu hektarach to zgodzę się, że bez problemu da się to egzekwować. Dlatego jak juz pisałem ja jestem za pzw pod warunkiem głąbokich reform, a i państwo powinno dołożyć co nieco do wód naszych wspaniałych.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
pawelz: auto do pracy zwłaszcza reprezentacyjne to cokolwiek innego, aniżeli to czego używamy czy używają inni na co dzień jeżdżąc. Ja np. nad wodę jeżdżę min. fiatem uno bo mi po prostu szkoda mojego deczko lepsiejszego samochodu na "góry i doliny" oraz krzaczory. Po każdym prawie wypadzie musiałbym albo polerować albo lakierować boki samochodu także nie sądze aby właściciel A 7 śmigał nim po łąkach bo też liczyć potrafi, a lakierowane boki znacznie zaniżyłyby mu ewentualną wartość auta przy odsprzedaży. A uniaka mi nie szkoda, a i naprawy tanie jak barszcz. I nie dlatego, że mnie nie stać na zakup innego, ale dlatego, że nie chcę napędzać zwariowanej maszyny marketingowej, która już niemalże nakazuje (sic !) wszystko wymieniać na nowszy model ... Chcę także aby dzieci nauczyły się szacunku do tego co posiadają i szanowały to co co mają.
Pelna zgoda. Tyle tylko, ze nalezy rozgraniczyc przeznaczenie roznego rodzaju dobr. Tez na ryby jezdze micra za 2000 zl bo raz ze pali polowe tego co moje drugie auto a dwa ze cala micra jest mniej warta niz zawieszenie w tym drugim aucie. Poza tym jest ono na tyle niskie, ze na ryby nie bardzo mimo ze ma staly naped na 4 kola :). Ale nie o tym. Chodzi o fakt, ze jesli kogos stac na drogie rzeczy, nie mozna mu w imie jakiejs sprawiedliwosci spolecznej tego zabraniac i jeszcze na dodatek w jakis sposob go szkalowac czy nazywac bucem. A tak czesto bywa. Jak ktos jest ubrany w drogie ciuchy na rybach, lowi wedkami za kilka tys zl/ sztuke to czesto za jego plecami padaja niezbyt mile slowa. A jego po prostu stac na takie rzeczy i czemu mialby ich nie kupowac. A twierdzenia ze tansze jest tak samo dobro najczesciej padaja z ust ludzi ktorzy tego drozszego nigdy nie stosowali bo ich zwyczajnie nie stac. I dla jasnosci, sam uzywam sredniej klasy sprzetu, ciuchy tez nie jakies nadzwyczajne bo po prostu nie mam tyle kasy aby kipic sobie np portki Simms'a G4. Ale chcialbym je miec i nigdy by mi nie przyszlo do glowy, aby stwierdzic ze oddychacze z Decathlonu sa podobnej jakosci. Moze kiedys, choc zaczyna zycia brakowac :(.
Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek.
Na wodach pzw powyższy pomysł jest nie realny kolokwialnie rzecz ujmująć. Koszty utrzymania tylu strażników, którzy mieliby to kontrolować byłyby wręcz kosmiczne bo przecież musiałbyś ich zatrudniać przez całą dobę praktycznie 365 dni w roku ... a to dopiero początek, potem sprzęt itp. Nie każdy też zabiera tyle ryb ile złowi, a znakomita większość to przecież ekipa no kill ... Na komercji i kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu hektarach to zgodzę się, że bez problemu da się to egzekwować. Dlatego jak juz pisałem ja jestem za pzw pod warunkiem głąbokich reform, a i państwo powinno dołożyć co nieco do wód naszych wspaniałych.
Alez jak najbardziej realny. Tylko trzeba mierzyc sily na zamiary. A po cholere trzymac tysiace hektarow nieuzytkow. Nie lepiej ograniczyc sie do 30% ale za to dobrze zagospodarowanej wody ?. Po co placi, zarybiac (bo tego wymagaja operaty) jakies bajorka czy lowiska ktore i tak nie sa pilnowane i wszyscy wiedza, ze jesli tylko cos sie tam pojawi to zostanie zjedzone a wczesniej sklusowane ?. Czemu PZW nie stworzy np w kazdym okregu 2-3 lowisk NK dodatkowo platnych ?. Powinno byc to obligatoryjne. A reszta wod jak dotychczas. Wiesz czemu. Z dwoch powodow. Sam sie o jednym bolesnie przekonalem. Bo dziadki nie oddadza m kwadratowego wody pod NK. Nie wazne ze 90% pozostalych wod pozostanie bez zmian. te 10 % bedzie ich tak meczyc, ze ktos fajnie lowi a oni nie moga isc tam i zlapac ryby na kolacje, ze w imie zawisci nie oddadza. A dwa, ze przy takich lowiskach niestety trzeba popracowac. Same sie nie utrzymaja. Trzeba cos zrobic, zeby byli wedkarze, a beda tylko jak beda lowic tam satysfakcjonujace ilosci ryb. Nie da sie tak jak teraz, siedziec na dupie za stolkiem, nic nie robic i liczyc wplywy ze skladek.
Piszesz ze na niewielkich lowiskach jest to mozliwe. Upilnowanie lowisk. To oddac wody stowarzyszeniom, klubom czy tym wstretnym prywaciarzom. Niech kazdy ma po 1000-2000 ha wod i niech pilnuje. A co nie znajdzie nabywcy, niech przejmie panstwo albo wlasnie PZW i stanie w szranki z innymi.
Tyle tylko, ze wtedy nalezaloby zaplacic za usluge, co juz nie kazdemu sie podoba, bo jak tu zrezygnowac z darmochy. Nie naleze do ludzi zamoznych, ale osobiscie wolalbym pojechac 20 razy do roku na porzadne ryby i zaplacic za to niz tak jak teraz byc 80 razy z czego 90% lowienia to rzezbienie palcem w g..e. Jak bede chcial odpoczac na lonie natury na woda to nie potrzebna mi bedzie wedka. Na bezrybie PZW moge pojechac z lezakiem i browarem.
W decathlon to ja nie kupuję nic, bo A nie chcę tam kupować, a B jakość jak napisałeś pozostawia wiele do życzenia. Ja nikomu nie odmawiam kupowania rzeczy z najwyższej nawet półki. Ma kasę jego sprawa, ale teksty nie stać Cię to się nie spotkamy, czy aluzje pt. kierowca opla jest biednym wędkarzem bo jeździ tym czy być może lubi są zupełnie nie na miejscu. Co do kasy. To np. z odległościówek miałem między innymi modele proteus czy aqualite, a pomimo to sprzedałem i zostałem wiadomo przy czym bo mi akurat te wędki po prostu podpasowały, a że starszy model i tańsze i to sporo ? Mi to nie przeszkadza. Mało tego dla mnie to jest zaleta. Sprzęt sprawdzony i do tego w dobrej cenie. Jak komuś przeszkadza to niech śmiga co roku do sklepu, ja tam wolę tę kasę na co innego przeznaczyć np. zakup pontonu, którego nie posiadam i który nie jest mi wybitnie potrzebny, ale od czasu do czasu skorzystam jak zakupię choć raczej po to aby z dziećmi popływać aniżeli z niego połowić. Reasumując: ja kupuję to co mi pasuje i się sprawdza nad wodą w przypadku wędkowania i bardzo podobnie postępuję z innymi zakupami. Nie oceniam także nikogo po tym w czym chodzi czy czym jeździ albo gdzie mieszka, ale po jego wypowiedziach coś tam już wywnioskować można. Połamania.
Nie naleze do ludzi zamoznych, ale osobiscie wolalbym pojechac 20 razy do roku na porzadne ryby i zaplacic za to niz tak jak teraz byc 80 razy z czego 90% lowienia to rzezbienie palcem w g..e. Jak bede chcial odpoczac na lonie natury na woda to nie potrzebna mi bedzie wedka. Na bezrybie PZW moge pojechac z lezakiem i browarem.
Mam tak samo, wręcz biedny jestem, ale ja nie jeżdże nad wodę aby połowić wybitnie choć wiadomo, że jak sie połowi to satysfakcja jest olbrzymia, ale po to aby od zgiełku odpocząć i im częściej to robię tym lepiej sie czuję. Ostatnio nawet telefonu już nie zabieram. A Ty jak chcesz pojechać na porządne ryby to na komerchę wal jak dym ;-) Zmierzam do tego, że każdy łowi jak lubi, kupuję jak lubi itp. I chodzi o to aby tego "odmieńca" zdanie uszanować jeżeli nie wykracza poza ogólnie przyjęte normy. Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących.
Jondruś - ty bedziesz szczęśliwym posiadaczem najnowszego Merca, a ja odrapanego Opla... jednak bedziemy jeździć po tych samych drogach, niezależnie od tego, czy będzie to płatna autostrada, czy polna szutrówka na Zadupiu Wielkim. Nawet płacić bedziemy tyle samo -te same składki i ubezpieczenia. Więc jak bedziesz juz królem komercyjnych łowisk, to raz przyjadę przewąchać sprawę. Oby ci sie powiodło.
Howgh.
Ja się tu produkuję, a ty jesteś kolejnym klonem. Teraz widzę... No to działaj, będzie taka możliwość to się przejadę i zobaczymy, a jak chcesz produkować to łowisko nie spełni zakładanych przez ciebie celów.
Adn. klona za wikipedią: Klon (Acer L.) – rodzaj roślin z rodziny mydleńcowatych (Sapindaceae) (czasem, zwłaszcza dawniej z wyodrębnianej osobno rodziny klonowatych Aceraceae). Do rodzaju należy około 100 gatunków drzewiastych i krzewiastych (według niektórych źródeł jest to nawet 150 gatunków[2]), występujących głównie w strefie umiarkowanej (kilka w górach tropikalnych). Występują w największym zróżnicowaniu w Azji, poza tym w Ameryce Północnej i Środkowej, Europie, północnej Afryce. Gatunkiem typowym jest klon jawor (Acer pseudoplatanus L.)
I to wszystko co mogę napisać na temat twoich zgaduj zgadula jędrula.
Raz jeszcze napiszę: Działaj i tyle ode mnie. Powodzenia w realizacji łowiska zgodnego z twoimi planami. Może przekonasz mnie do komercji w co niestety bardzo wątpię, aczkolwiek jestem otwarty na nowe, nieznane mi wody.
Jondruś - ty bedziesz szczęśliwym posiadaczem najnowszego Merca, a ja odrapanego Opla... jednak bedziemy jeździć po tych samych drogach, niezależnie od tego, czy będzie to płatna autostrada, czy polna szutrówka na Zadupiu Wielkim. Nawet płacić bedziemy tyle samo -te same składki i ubezpieczenia. Więc jak bedziesz juz królem komercyjnych łowisk, to raz przyjadę przewąchać sprawę. Oby ci sie powiodło.
Howgh.
Nie stać cię, nie spotkamy się! To tak, jak z dobrymi furami. Masz kasę to jeździsz Mercem, nie, to jakimś starym, porysowanym oplem. I tu się kolego Jędrula bardzo mylisz. Zdziwiłbyś się jak wiele osób mogłoby jeżdzić klasą S czy serią 7 a jeżdżą innymi markami
bo po prostu nie potrzebują się dowartościowywać gwiazdą na masce czy trzema paskami na dresie ;-)
Alle jak już to ekstra łowisko będzie funkcjonować to daj znać, bardzo chętnie podjadę, nie mercem i nie oplem
he he i połowię na tym zarządzanym przez ichtiologa cudzie z rybami.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
Czyli... Pawelz podsumowując to co napisałeś, skoro ktoś jest bogaty, to będzie łowił na drogich łowiskach i PZW nie jest mu potrzebne...
inaczej.... skoro są ludzie bogaci, którym PZW nie jest potrzebne, bo stać ich na wędkowanie na drogich łowiskach, to rozpierdolić PZW, po co bidota ma się szwendać po świecie z kijami, skoro i tak nic nie złowi....
Gratuluję podejścia do problemu.
Czy Ci co jezdza mercedesami chca zaprzestania produkcji opli, fiatow czy innych tanszych modeli ?. Z wedkarstwem powinno byc tak samo. Lowiska dla kazdego. Problem w tym, ze nawet te tansze auta nie powinny ( i pewnie nie sa) deficytowe. Przynosza jakis tam dochod. A wlasciciel nie doplaca. I da sie jakos w miare komfortowo jezdzic. A co mamy w PZW ?. nawet nie chce mi sie rozpisywac. Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
pawelz: auto do pracy zwłaszcza reprezentacyjne to cokolwiek innego, aniżeli to czego używamy czy używają inni na co dzień jeżdżąc. Ja np. nad wodę jeżdżę min. fiatem uno bo mi po prostu szkoda mojego deczko lepsiejszego samochodu na "góry i doliny" oraz krzaczory. Po każdym prawie wypadzie musiałbym albo polerować albo lakierować boki samochodu także nie sądze aby właściciel A 7 śmigał nim po łąkach bo też liczyć potrafi, a lakierowane boki znacznie zaniżyłyby mu ewentualną wartość auta przy odsprzedaży. A uniaka mi nie szkoda, a i naprawy tanie jak barszcz. I nie dlatego, że mnie nie stać na zakup innego, ale dlatego, że nie chcę napędzać zwariowanej maszyny marketingowej, która już niemalże nakazuje (sic !) wszystko wymieniać na nowszy model ... Chcę także aby dzieci nauczyły się szacunku do tego co posiadają i szanowały to co co mają.
Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek. Na wodach pzw powyższy pomysł jest nie realny kolokwialnie rzecz ujmująć. Koszty utrzymania tylu strażników, którzy mieliby to kontrolować byłyby wręcz kosmiczne bo przecież musiałbyś ich zatrudniać przez całą dobę praktycznie 365 dni w roku ... a to dopiero początek, potem sprzęt itp. Nie każdy też zabiera tyle ryb ile złowi, a znakomita większość to przecież ekipa no kill ... Na komercji i kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu hektarach to zgodzę się, że bez problemu da się to egzekwować. Dlatego jak juz pisałem ja jestem za pzw pod warunkiem głąbokich reform, a i państwo powinno dołożyć co nieco do wód naszych wspaniałych.
I tu sie kolego mylisz. Kupujac takie auto prezes duzej firmy czy inna bogata osoba nie robi to po to, zeby sie dowartosciowac, ale z kilku innych powodow. Dla luksusu, wygody, bo ucieka od podatkow czy dla prestizu. Czasami aby podpisywac duze kontrakty musisz tez odpowiednio sie prezentowac. Tak jest w swiecie duzego biznesu i tego nie zmianisz. Mam kolege ktorego stac bylo prawie ze na dowolna marke i model. Kupil Aud A7. Nie dlatego zeby szpanowac. Przetestowal wiele aut, zanim wybral. I te powiedzmy klasy sredniej i premium. I jesli ktos mowi, ze np Toyota Avensis jest porownywalna z A7 to chyba nigdy w tych dwoch autach nie siedzial.
Uwazam, ze jesli kogos stac na takie auto, to je kupuje. A tlumaczenie tego, ze nie ma sensu przeplacac, znaczy tylko tyle, ze tak naprawde auto jest poza czyims zasiegiem.
pawelz: auto do pracy zwłaszcza reprezentacyjne to cokolwiek innego, aniżeli to czego używamy czy używają inni na co dzień jeżdżąc. Ja np. nad wodę jeżdżę min. fiatem uno bo mi po prostu szkoda mojego deczko lepsiejszego samochodu na "góry i doliny" oraz krzaczory. Po każdym prawie wypadzie musiałbym albo polerować albo lakierować boki samochodu także nie sądze aby właściciel A 7 śmigał nim po łąkach bo też liczyć potrafi, a lakierowane boki znacznie zaniżyłyby mu ewentualną wartość auta przy odsprzedaży. A uniaka mi nie szkoda, a i naprawy tanie jak barszcz. I nie dlatego, że mnie nie stać na zakup innego, ale dlatego, że nie chcę napędzać zwariowanej maszyny marketingowej, która już niemalże nakazuje (sic !) wszystko wymieniać na nowszy model ... Chcę także aby dzieci nauczyły się szacunku do tego co posiadają i szanowały to co co mają.
Pelna zgoda. Tyle tylko, ze nalezy rozgraniczyc przeznaczenie roznego rodzaju dobr. Tez na ryby jezdze micra za 2000 zl bo raz ze pali polowe tego co moje drugie auto a dwa ze cala micra jest mniej warta niz zawieszenie w tym drugim aucie. Poza tym jest ono na tyle niskie, ze na ryby nie bardzo mimo ze ma staly naped na 4 kola :). Ale nie o tym. Chodzi o fakt, ze jesli kogos stac na drogie rzeczy, nie mozna mu w imie jakiejs sprawiedliwosci spolecznej tego zabraniac i jeszcze na dodatek w jakis sposob go szkalowac czy nazywac bucem. A tak czesto bywa. Jak ktos jest ubrany w drogie ciuchy na rybach, lowi wedkami za kilka tys zl/ sztuke to czesto za jego plecami padaja niezbyt mile slowa. A jego po prostu stac na takie rzeczy i czemu mialby ich nie kupowac. A twierdzenia ze tansze jest tak samo dobro najczesciej padaja z ust ludzi ktorzy tego drozszego nigdy nie stosowali bo ich zwyczajnie nie stac. I dla jasnosci, sam uzywam sredniej klasy sprzetu, ciuchy tez nie jakies nadzwyczajne bo po prostu nie mam tyle kasy aby kipic sobie np portki Simms'a G4. Ale chcialbym je miec i nigdy by mi nie przyszlo do glowy, aby stwierdzic ze oddychacze z Decathlonu sa podobnej jakosci. Moze kiedys, choc zaczyna zycia brakowac :(.
Marzy mi sie tylko tyle, aby kazdy zaplacil za tyle ile lowi i ile zabiera. Tak po prostu sprawiedliwie. Bo nie wmowisz mi ze gosc ktory zabierze w ciagu roku 10 sandaczy po powiedzmy 2 kg zaplacil za nie w postaci oplaty za skladki. Taki sposob zarzadzania nie ma prawa przyniesc odpowiednich efektow. Powinnismy placic za to co otrzymujemy. A wielkosc tych oplat najlepiej zweryfikuje rynek. Na wodach pzw powyższy pomysł jest nie realny kolokwialnie rzecz ujmująć. Koszty utrzymania tylu strażników, którzy mieliby to kontrolować byłyby wręcz kosmiczne bo przecież musiałbyś ich zatrudniać przez całą dobę praktycznie 365 dni w roku ... a to dopiero początek, potem sprzęt itp. Nie każdy też zabiera tyle ryb ile złowi, a znakomita większość to przecież ekipa no kill ... Na komercji i kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu hektarach to zgodzę się, że bez problemu da się to egzekwować. Dlatego jak juz pisałem ja jestem za pzw pod warunkiem głąbokich reform, a i państwo powinno dołożyć co nieco do wód naszych wspaniałych.
Alez jak najbardziej realny. Tylko trzeba mierzyc sily na zamiary. A po cholere trzymac tysiace hektarow nieuzytkow. Nie lepiej ograniczyc sie do 30% ale za to dobrze zagospodarowanej wody ?. Po co placi, zarybiac (bo tego wymagaja operaty) jakies bajorka czy lowiska ktore i tak nie sa pilnowane i wszyscy wiedza, ze jesli tylko cos sie tam pojawi to zostanie zjedzone a wczesniej sklusowane ?. Czemu PZW nie stworzy np w kazdym okregu 2-3 lowisk NK dodatkowo platnych ?. Powinno byc to obligatoryjne. A reszta wod jak dotychczas. Wiesz czemu. Z dwoch powodow. Sam sie o jednym bolesnie przekonalem. Bo dziadki nie oddadza m kwadratowego wody pod NK. Nie wazne ze 90% pozostalych wod pozostanie bez zmian. te 10 % bedzie ich tak meczyc, ze ktos fajnie lowi a oni nie moga isc tam i zlapac ryby na kolacje, ze w imie zawisci nie oddadza. A dwa, ze przy takich lowiskach niestety trzeba popracowac. Same sie nie utrzymaja. Trzeba cos zrobic, zeby byli wedkarze, a beda tylko jak beda lowic tam satysfakcjonujace ilosci ryb. Nie da sie tak jak teraz, siedziec na dupie za stolkiem, nic nie robic i liczyc wplywy ze skladek.
Piszesz ze na niewielkich lowiskach jest to mozliwe. Upilnowanie lowisk. To oddac wody stowarzyszeniom, klubom czy tym wstretnym prywaciarzom. Niech kazdy ma po 1000-2000 ha wod i niech pilnuje. A co nie znajdzie nabywcy, niech przejmie panstwo albo wlasnie PZW i stanie w szranki z innymi.
Tyle tylko, ze wtedy nalezaloby zaplacic za usluge, co juz nie kazdemu sie podoba, bo jak tu zrezygnowac z darmochy. Nie naleze do ludzi zamoznych, ale osobiscie wolalbym pojechac 20 razy do roku na porzadne ryby i zaplacic za to niz tak jak teraz byc 80 razy z czego 90% lowienia to rzezbienie palcem w g..e. Jak bede chcial odpoczac na lonie natury na woda to nie potrzebna mi bedzie wedka. Na bezrybie PZW moge pojechac z lezakiem i browarem.
W decathlon to ja nie kupuję nic, bo A nie chcę tam kupować, a B jakość jak napisałeś pozostawia wiele do życzenia. Ja nikomu nie odmawiam kupowania rzeczy z najwyższej nawet półki. Ma kasę jego sprawa, ale teksty nie stać Cię to się nie spotkamy, czy aluzje pt. kierowca opla jest biednym wędkarzem bo jeździ tym czy być może lubi są zupełnie nie na miejscu. Co do kasy. To np. z odległościówek miałem między innymi modele proteus czy aqualite, a pomimo to sprzedałem i zostałem wiadomo przy czym bo mi akurat te wędki po prostu podpasowały, a że starszy model i tańsze i to sporo ? Mi to nie przeszkadza. Mało tego dla mnie to jest zaleta. Sprzęt sprawdzony i do tego w dobrej cenie. Jak komuś przeszkadza to niech śmiga co roku do sklepu, ja tam wolę tę kasę na co innego przeznaczyć np. zakup pontonu, którego nie posiadam i który nie jest mi wybitnie potrzebny, ale od czasu do czasu skorzystam jak zakupię choć raczej po to aby z dziećmi popływać aniżeli z niego połowić. Reasumując: ja kupuję to co mi pasuje i się sprawdza nad wodą w przypadku wędkowania i bardzo podobnie postępuję z innymi zakupami. Nie oceniam także nikogo po tym w czym chodzi czy czym jeździ albo gdzie mieszka, ale po jego wypowiedziach coś tam już wywnioskować można. Połamania.
Nie naleze do ludzi zamoznych, ale osobiscie wolalbym pojechac 20 razy do roku na porzadne ryby i zaplacic za to niz tak jak teraz byc 80 razy z czego 90% lowienia to rzezbienie palcem w g..e. Jak bede chcial odpoczac na lonie natury na woda to nie potrzebna mi bedzie wedka. Na bezrybie PZW moge pojechac z lezakiem i browarem. Mam tak samo, wręcz biedny jestem, ale ja nie jeżdże nad wodę aby połowić wybitnie choć wiadomo, że jak sie połowi to satysfakcja jest olbrzymia, ale po to aby od zgiełku odpocząć i im częściej to robię tym lepiej sie czuję. Ostatnio nawet telefonu już nie zabieram. A Ty jak chcesz pojechać na porządne ryby to na komerchę wal jak dym ;-) Zmierzam do tego, że każdy łowi jak lubi, kupuję jak lubi itp. I chodzi o to aby tego "odmieńca" zdanie uszanować jeżeli nie wykracza poza ogólnie przyjęte normy. Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących.
Jondruś - ty bedziesz szczęśliwym posiadaczem najnowszego Merca, a ja odrapanego Opla... jednak bedziemy jeździć po tych samych drogach, niezależnie od tego, czy będzie to płatna autostrada, czy polna szutrówka na Zadupiu Wielkim. Nawet płacić bedziemy tyle samo -te same składki i ubezpieczenia. Więc jak bedziesz juz królem komercyjnych łowisk, to raz przyjadę przewąchać sprawę. Oby ci sie powiodło.
Howgh.
Dzięki, dam Ci ponosić koronę... :)