Cześć
Bartek czy Ty myślisz, że Amerykę odkryłeś.
Była świńska grypa,wściekłe krowy,ptasia grypa i zakażone ogórki. Już nic mnie nie zaskoczy ...
A poza tym aż dziwne, że przed Wigilią ten wirus się objawił a karp ma kosztować około 15zł za kilo. Jak dla mnie kruczek, wybieg - jak zwał tak zwał ale chodzi, żeby cenę podnieść. I dziwne, że ten wirus dotyka ryb typowo hodowlanych.
A taka moja uwaga do wszystkich anty - jest taka postawa co się nazywa tolerancja.
Toleruję innych wędkarzy i inne ryby.
Janusz JKarp
Dobrze że tolerujesz w naszych wodach jazie czy klenie kolego JKarp.:) Niestety mnie jako wędkarza nie tolerują łowcy karpików jak i PZW .Płacę składki,po co ? PZW kupi za nie karpiowe mięcho i wrzuci do dwóch zbiorników zaporowych w mojej miejscowości.Nie połowię tam bo ciężko rzucić spinningiem wśród setek zestawów karpiowych ,feeder też nie ma sensu bo tam nie ma ryb tylko karpie. Ja też toleruje wiele i jestem za tym by oddzielić sztuczność od polskiej natury.Niech ktoś kto chce się bawić w karpie ma do tego możliwość ale nie w naturalnych wodach stawy,komercja tak. Niestety póki co mogę zrobić tylko to co napisał kolega wyżej . Nie łowię karpi,nie jem, nie kupuję. Cześć Jego pamięci.:)
Cześć
Prawie się zgadzamy :-)
Też jestem przeciwny wpuszczaniu karpi byle gdzie aby dużo. Ja podchodzę do tego pragmatycznie: mi jest szkoda tych ryb na takie zarybienie. Z resztą nawet gdyby zarybiano karasiem i wodę by zamknięto to i tak pojawili by się nad wodą wędkarze w dniu otwarcia zbiornika po zakazie połowów.
Troszkę złośliwie: dołącz do Bartka i zacznijcie kampanię STOP DLA karpia. Będzie was dwóch plus pewnie kilkunastu przeciwników tej ryby. Na zebraniu koła postaw wniosek i czekaj na reakcję tych co jeżdżą na stawy gdzie jest karp. Zaproponujcie leszcza, płotkę może lina i karasie. Ja widziałem już reakcję reszty po takiej propozycji więc radzę: dobre rowery lub samochody zostawcie w łatwo dostępnym miejscu.
Janusz JKarp
Nie jestem chętny do walki kolego JKarp. Tylko napisałem co myślę. Co do rowerów czy samochodów to się cieszę że mieszkam w normalnym świecie i zostawiam skuter ( bo nim przeważnie jeżdżę na ryby ) 500 m od stanowiska ,nie widzę go ale wiem że nikt go nie ruszy.Każdy mnie tu zna i każdy szanuje moją własność ,tak jak ja szanuje cudzą własność.
Cześć
Bartek czy Ty myślisz, że Amerykę odkryłeś.
Była świńska grypa,wściekłe krowy,ptasia grypa i zakażone ogórki. Już nic mnie nie zaskoczy ...
A poza tym aż dziwne, że przed Wigilią ten wirus się objawił a karp ma kosztować około 15zł za kilo. Jak dla mnie kruczek, wybieg - jak zwał tak zwał ale chodzi, żeby cenę podnieść. I dziwne, że ten wirus dotyka ryb typowo hodowlanych.
A taka moja uwaga do wszystkich anty - jest taka postawa co się nazywa tolerancja.
Toleruję innych wędkarzy i inne ryby.
Janusz JKarp
Dobrze że tolerujesz w naszych wodach jazie czy klenie kolego JKarp.:) Niestety mnie jako wędkarza nie tolerują łowcy karpików jak i PZW .Płacę składki,po co ? To zdanie mi się podoba. Strzał w 10. Tak , to nie do pomyślenia , że płacisz składkę , by PZW mogło zarybić wodę tym co najtańsze i najrentowniejsze - karpiem. ONI CIĘ NIE SZANUJĄ , nie respektują twoich praw , bo większość ( czyli siła ludu mająca kontrolę ) i tak przeforsuje swój plan zarybień , w miejsce właściwej ochrony rzecz jasna...
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
To może zbierz kilkunastu takich wędkarzy i stań do przetargu o jakąś wodę , wygracie , to będziecie mogli wrzucać tam po 2 tony sandacza i setki kg innej białej ryby :)Aha żeby nie było : karpie powinno się wpuszczać tyko na duże zbiorniki zaporowe gdzie mają szanse przetrwać , bo zarybianie kałuży karpiem który zostanie wyłowiony w tydzień zupełnie nie ma sensu.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
To może zbierz kilkunastu takich wędkarzy i stań do przetargu o jakąś wodę , wygracie , to będziecie mogli wrzucać tam po 2 tony sandacza i setki kg innej białej ryby :)Aha żeby nie było : karpie powinno się wpuszczać tyko na duże zbiorniki zaporowe gdzie mają szanse przetrwać , bo zarybianie kałuży karpiem który zostanie wyłowiony w tydzień zupełnie nie ma sensu.
Nie INNEJ ryby tylko ryby, bo takie o jakich piszesz to mam w chlewie u sąsiada jak dorośnie dostanie w łeb i będzie zjedzona (nawet już wiem ile mnie to będzie kosztowało:)).
Cześć Bartek czy Ty myślisz, że Amerykę odkryłeś. Była świńska grypa,wściekłe krowy,ptasia grypa i zakażone ogórki. Już nic mnie nie zaskoczy ... A poza tym aż dziwne, że przed Wigilią ten wirus się objawił a karp ma kosztować około 15zł za kilo. Jak dla mnie kruczek, wybieg - jak zwał tak zwał ale chodzi, żeby cenę podnieść. I dziwne, że ten wirus dotyka ryb typowo hodowlanych. A taka moja uwaga do wszystkich anty - jest taka postawa co się nazywa tolerancja. Toleruję innych wędkarzy i inne ryby. Janusz JKarp
Dobrze że tolerujesz w naszych wodach jazie czy klenie kolego JKarp.:)
Niestety mnie jako wędkarza nie tolerują łowcy karpików jak i PZW .Płacę składki,po co ?
PZW kupi za nie karpiowe mięcho i wrzuci do dwóch zbiorników zaporowych w mojej miejscowości.Nie połowię tam bo ciężko rzucić spinningiem wśród setek zestawów karpiowych ,feeder też nie ma sensu bo tam nie ma ryb tylko karpie.
Ja też toleruje wiele i jestem za tym by oddzielić sztuczność od polskiej natury.Niech ktoś kto chce się bawić w karpie ma do tego możliwość ale nie w naturalnych wodach stawy,komercja tak.
Niestety póki co mogę zrobić tylko to co napisał kolega wyżej .
Nie łowię karpi,nie jem, nie kupuję. Cześć Jego pamięci.:)
Cześć Prawie się zgadzamy :-) Też jestem przeciwny wpuszczaniu karpi byle gdzie aby dużo. Ja podchodzę do tego pragmatycznie: mi jest szkoda tych ryb na takie zarybienie. Z resztą nawet gdyby zarybiano karasiem i wodę by zamknięto to i tak pojawili by się nad wodą wędkarze w dniu otwarcia zbiornika po zakazie połowów. Troszkę złośliwie: dołącz do Bartka i zacznijcie kampanię STOP DLA karpia. Będzie was dwóch plus pewnie kilkunastu przeciwników tej ryby. Na zebraniu koła postaw wniosek i czekaj na reakcję tych co jeżdżą na stawy gdzie jest karp. Zaproponujcie leszcza, płotkę może lina i karasie. Ja widziałem już reakcję reszty po takiej propozycji więc radzę: dobre rowery lub samochody zostawcie w łatwo dostępnym miejscu. Janusz JKarp
Nie jestem chętny do walki kolego JKarp. Tylko napisałem co myślę.
Co do rowerów czy samochodów to się cieszę że mieszkam w normalnym świecie i zostawiam skuter ( bo nim przeważnie jeżdżę na ryby ) 500 m od stanowiska ,nie widzę go ale wiem że nikt go nie ruszy.Każdy mnie tu zna i każdy szanuje moją własność ,tak jak ja szanuje cudzą własność.
Cześć Ja też nie chcę wojować - też pisze co myślę. A gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania :-) Pozdrawiam z rana JK
Cześć Bartek czy Ty myślisz, że Amerykę odkryłeś. Była świńska grypa,wściekłe krowy,ptasia grypa i zakażone ogórki. Już nic mnie nie zaskoczy ... A poza tym aż dziwne, że przed Wigilią ten wirus się objawił a karp ma kosztować około 15zł za kilo. Jak dla mnie kruczek, wybieg - jak zwał tak zwał ale chodzi, żeby cenę podnieść. I dziwne, że ten wirus dotyka ryb typowo hodowlanych. A taka moja uwaga do wszystkich anty - jest taka postawa co się nazywa tolerancja. Toleruję innych wędkarzy i inne ryby. Janusz JKarp
Dobrze że tolerujesz w naszych wodach jazie czy klenie kolego JKarp.:)
Niestety mnie jako wędkarza nie tolerują łowcy karpików jak i PZW .Płacę składki,po co ?
To zdanie mi się podoba. Strzał w 10. Tak , to nie do pomyślenia , że płacisz składkę , by PZW mogło zarybić wodę tym co najtańsze i najrentowniejsze - karpiem. ONI CIĘ NIE SZANUJĄ , nie respektują twoich praw , bo większość ( czyli siła ludu mająca kontrolę ) i tak przeforsuje swój plan zarybień , w miejsce właściwej ochrony rzecz jasna...
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
To może zbierz kilkunastu takich wędkarzy i stań do przetargu o jakąś wodę , wygracie , to będziecie mogli wrzucać tam po 2 tony sandacza i setki kg innej białej ryby :)Aha żeby nie było : karpie powinno się wpuszczać tyko na duże zbiorniki zaporowe gdzie mają szanse przetrwać , bo zarybianie kałuży karpiem który zostanie wyłowiony w tydzień zupełnie nie ma sensu.
Koledzy nie bardzo się orientują,jak widzę co do istoty działań dzierżawców wód.Otóż właściciel w umowie zastrzega zarybienie konkretną wagą ryb.Gdyby nie karpie nie było by możliwości wywiązać się z umowy.Nie ma bowiem możliwości kupić np 500kg narybku jakichkolwiek ryb.Żadne ośrodki w Polsce nie produkują narybku ani ryby białej ani drapieżników o wielkości kilkunastu czy kilkudziesięciu dkg.A narybkiem kilkudniowym,żerującym nie da się uzyskać wymaganej umową dzierżawna ilości wagowej.Pozostaje więc karp.
Więc niech PZW wycofie się z dzierżawy skoro nie może spełnić oczekiwań członków (od których pobiera kasę)np.moich.Za dobrze im w ZG? (W jakim celu to w ogóle istnieje? )Za fajne pieniądze? Przyjdzie pora się rozstać z komuną i z pzw.
Pół żartem pół serio ,niech ktoś w tym podobno demokratycznym kraju da mi możliwość wyboru.
To może zbierz kilkunastu takich wędkarzy i stań do przetargu o jakąś wodę , wygracie , to będziecie mogli wrzucać tam po 2 tony sandacza i setki kg innej białej ryby :)Aha żeby nie było : karpie powinno się wpuszczać tyko na duże zbiorniki zaporowe gdzie mają szanse przetrwać , bo zarybianie kałuży karpiem który zostanie wyłowiony w tydzień zupełnie nie ma sensu.
Nie INNEJ ryby tylko ryby, bo takie o jakich piszesz to mam w chlewie u sąsiada jak dorośnie dostanie w łeb i będzie zjedzona (nawet już wiem ile mnie to będzie kosztowało:)).