PZW działa jak należy :). Ta karta to potrzebna jak dziura w moście. Czy każdy posiadacz karty zna przepisy? Kto chce łowić powinien zapoznać się z RAPR i tyle.... Wyłudzanie pieniędzy i nic więcej.
PZW działa jak należy :). Ta karta to potrzebna jak dziura w moście. Czy każdy posiadacz karty zna przepisy? Kto chce łowić powinien zapoznać się z RAPR i tyle.... Wyłudzanie pieniędzy i nic więcej.
Zbynio, każdy posiadacz karty wedkarskiej powinien znać RAPR? A po co komuś RAPR jeśli wędkuje na wodach RZGW użytkowanych rybacko przez PGR- ryb (Ostrów, Mrągowo itd)
Zaś co do poświadczania nieprawdy, to chyba członkowie zarządów PZW są w tym przodownikami....
Ogólne zadowolenie. Egzaminatorzy „zarobili” bez wysiłku, egzaminowani też bez wysiłku „zdali egzamin”, a uczciwym ludziom ciśnienie skacze. Zamiast egzaminu, wystarczyłoby oświadczenie kandydata na wędkarza, że zna regulamin i nie byłoby przekrętów. Teoretycznie dorośli rowerzyści znają kodeks drogowy i mają prawo jeździć po drogach publicznych. (bez egzaminu i bez oświadczenia)
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Lubię wędkować i często mam do czynienia z młodzieżą, i nie tylko. I wiem ilu tak naprawdę nie ma pojęcia że są jakieś zapisy prawne regulujące wędkarstwo. I że nieświadomie narażają się na nieprzyjemności z tego tytułu w razie kontroli.
Fakt ci starsi co posiadają te karty, to pewnie dlatego że taki nie inny mieli* egzamin, a może dlatego że brak kontroli.
Pomijając ten fakt, jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Lubię wędkować i często mam do czynienia z młodzieżą, i nie tylko. I wiem ilu tak naprawdę nie ma pojęcia że są jakieś zapisy prawne regulujące wędkarstwo. I że nieświadomie narażają się na nieprzyjemności z tego tytułu w razie kontroli.
Fakt ci starsi co posiadają te karty, to pewnie dlatego że taki nie inny mieli* egzamin, a może dlatego że brak kontroli.
Pomijając ten fakt, jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą). Jednym słowem zwariowałeś :).
W zeszły roku wpuściłem chłopaka na "swoje" stanowisko, długo nęcone, nie bardzo wiedział gdzie się rozłożyć więc mówię siadaj obok,pogadamy, będzie razniej, wspomnę że oprócz pięknego lina złowił jeszcze ładnego amura ( ja nic, nawet brania) i właśnie w tym amurze był problem gość jakieś 35 lat, egzamin,karta,opłaty PZW, nie miał zielonego pojęcia co ta za ryba :) Ale tak mu się podobała że z pięć razy przymierzał się do jej zabicia i jakoś nie mógł, ostatecznie rybka wróciła do wody a ubaw miałem jak cholera :)
... jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą). Jednym słowem zwariowałeś :).
Zbynio, wiem że lubisz rozśmieszać jak klaun.
Mnie chodzi o taki podstawowy kursik, polegający na zapoznaniu z atlasem ryb, podstawami zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb na wędkę. Ewentualnie adept po opłaceniu takiego egzaminu powinien dostawać taki atlasik i jakiś poradnik z zapiskami co do zasad uprawiania APR
A po co ten egzamin ?.Co on daje ?. Poza tym ze maci w glowach. Czlowiek powinien byc swiadom tego co robi. Chce isc na ryby, to powienien znac przepisy dotyczace miejsca w ktorym chce lowic. Nie zna, to placi. Jego problem. Jesli ktos zabija rybe, nie znajac jej gatunku ani wymiarow czy okresow ochronnych, to podejmuje ryzyko. Albo sie uda albo nie. Jak nie to place. Mi by do glowy nie przyszlo zabic rybe co do ktorej nie mam pewnosci ze moge. Podobnie z lowienie. Jesli nie wiem czy w danym miejscu mi wolno lowic czy nie to nie lowie i tyle. Proste jak konstrukcja cepa. Zawsze jak jade na nowe lowisko, to najpierw zapoznaje sie z regulaminem (co mi wolno a czego nie). Nie wazne ze mam karte wedkarska. Mam znac przepisy
Pawelz, można i tak do tego podejść. Bo nie karta czyni z ciebie prawdziwego wędkarza, a to jak postępujesz.
"A po co ten egzamin ?.Co on daje ?. Poza tym ze maci w glowach."
Jeśli zdałeś prawdziwy egzamin, z tego co mówi ustawa. To znaczy że wiesz jak masz uprawiać APR. I nie widzę tu żadnego moncenia w głowach a raczej nacisk na świadomość wędkarza.
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą. Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą. Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
Dokładnie albo egzamin z prawdziwego zdarzenia ( jakby nie patrząc państwowy ) albo wcale.Ale te wszystkie przepisy jak wolno łowić są zapisane w Ustawie i RAPR. Nawet nie trzeba kupować za 5 zł - w necie jest wszystko. A teraz gdy większość posiada smartfony z dostępem do netu wszystko można znaleźć. Z jednej strony podnosimy larum jak dostaniemy mandat 50 zł za brak wpisu w rejestrze z drugiej strony niewymiarowa ryba kosztuje 200 zł. Gdyby ta ryba kosztowała 500 zł a nieprawidłowy sprzęt ( drugi haczyk, zakazana przynęta ) kosztował 300 zł już wtedy jeden z drugim zastanowili by się świadomie łamiąc przepisy. Bo nikt mi nie powie, że wędkarz nie że ma łowić na jeden haczyk itd itp. Doskonale to wiedzą tylko udają, że ich to nie dotyczy. W wielu krajach egzaminu nie ma i jakoś muszą z tym wędkarze żyć ;-)JK
To już osobna sprawa że gdyby kary były wysokie a kontrole częste i szczegółowe to żaden egzamin nie byłby potrzebny bo we własnym interesie każdy znałby przepisy. Ja zawsze powtarzam przy każdym kolejnym podniesieniu wysokości kar dla piratów drogowych, czy pijanych kierowców : Nie wysokość kary może coś zmienić a jej nieuchronność. I tak samo dla wędkarzy. Nawet te skromne 200 zł za niewymiarową rybę by wystarczyło gdyby taki pacjent nie przejmujący się wymiarami wiedział że na każdym wypadzie będzie miał prawdopodobnie przynajmniej jedną kontrolę. Chociaż to i tak śmiesznie niska cena jak np. jeden nie za duży sandacz w centrali rybnej kosztuje ok 100zł.
... jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą). Jednym słowem zwariowałeś :).
Zbynio, wiem że lubisz rozśmieszać jak klaun.
Mnie chodzi o taki podstawowy kursik, polegający na zapoznaniu z atlasem ryb, podstawami zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb na wędkę. Ewentualnie adept po opłaceniu takiego egzaminu powinien dostawać taki atlasik i jakiś poradnik z zapiskami co do zasad uprawiania APR
Arturze jakby Ci tu delikatnie napisać i nie rozśmieszyć innych...? Na początek pominę fakt, że nazwałeś mnie klaunem. Pewno Ci sie wymskło. Hmmm ciężka sprawa, ale dam radę chyba... Po co dodatkowe problemy robić. trzeba ludzi zachęcać a nie odstraszać. Kursy, książeczki to są dodatkowe pieniądze, których PZW nie ma. Wędkarstwo to nie myślistwo i nikt nie zginie. Po co miałby być taki kurs? Przecież tego wszystkiego można się dowiedzieć z internetu, czy książek. Jeżeli chcesz łowić tak samo jak jezdzić na rowerze to musisz znac zasady i umieć, bo inaczej dostaniesz mandat. Zgadzam się, ze np. jakiś pedagog wędkarz, nie ja, bo nie mam cierpliwości, mógłby w ramach pracy społecznej popracować z chętną młodzieżą wyjaśniając im jak to działa i pouczyć ich w sprawie niejasności związanych z przepisami... Przy okazji zaszczepiając im bakcyla wędkarstwa...
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą. Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
Harrry jeżeli ktoś będzie chciał ukraść to i tak ukradnie, czy Ty tego nie rozumiesz? Takie rzeczy wysysa się z mlekiem matki. To samo jest na drodze. Egzamin na prawko jest bardzo skrupulatny i co?! i nic, policji nie ma, to hulaj dusza piekła nie ma. Wedkarsto to nie jazda samochodem, a te egzaminy to wyłudzanie pieniędzy. Ja np. nie zastanawiam się nad wymiarami, bo i tak wszystko trafia do wody i w d... mam obostrzenia..... Koszty i jeszcze raz koszty. Szczerze to miałem dość trudny egzamin, bo zostałem spytany wyrywkowo z wszystkiego i tyle z tego egzaminu pamiętam...... Dlaczego ludzie przekraczają predkośc, łamia przepisy na drodze, a egzamin na prawko nie dośc, że sporo kosztował to był jeszcz bardzo skrupulatny..?
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą. Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów. W ostatnich latach ?. Nie liczac OS"ow i wod prywatnych 0!!!. Siatki nie stosuje, 100% ryb wypuszczam, lowie na jedna wedke - muchowka. Na dwie nawet jakby bylo wolno to raczej niewykonalne :). To ze nie ma kontroli nie oznacza ze mamy zastapic ja innymi glupimi przepisami. W normalnie zarzadzanych wodach (prywatnych) nikogo nie interesuje czy znasz przepisy czy nie. Masz je po prostu znac a jak nie to kary nie unikniesz. Nie rozumiem np koniecznosci posiadania karty wedkarskiej na wodach skarbu Panstwa dzierzawionych przez inne podmioty niz PZW. Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin. Kazdy dzierzawca ustala swoje odrebne przepisy. Po cholere wiec egzamin i karta. Tylko moze namieszac mlodemu czlowiekowi, bo na pytanie na egzaminie o wymiar ochronny pstraga odpowie np.... no wlasnie co ma odpowiedziec ?. Zeby nie zostac ukaranyym przez straznikow na Wisle ?
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem
dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego
powinien odbywac sie egzamin. Pawelz, gdzie żeś to wyczytał? Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR Tu coś do uzupełnienia wiedzy: http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje: "Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę
wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie
śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju
Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o
przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np.
RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów . Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą .
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem
dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego
powinien odbywac sie egzamin. Pawelz, gdzie żeś to wyczytał? Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR Tu coś do uzupełnienia wiedzy: http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje: "Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę
wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie
śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju
Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o
przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np.
RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Zgadza sie, moje przeoczenie. Egzamin powinien byc z przepisow "ministerialnych" a te sa jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistosci.
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów . Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą .
A jaka powinna byc wedka czy zylka na karpia ?. O to maja pytac na egzaminie ?. jakiej klasy AFTMA powinie byc kija na lipienia na Sanie ?. Chyba zartujesz, jesli uwazasz ze z takich rzeczy powinien byc przeprowadzany egzamin. Szkolenia, informacje ze znajomosci z obchodzenia sie z rybami itp OK. Ale nie na egzaminie. Karty wedkarskiej jako takiej wogole nie powinno byc. W czym lepszy jest np Niemiec od Polaka, ze ten pierwszy moze u nas lowic legalnie ryby bez karty a Polak nie ?
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem
dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego
powinien odbywac sie egzamin. Pawelz, gdzie żeś to wyczytał? Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR Tu coś do uzupełnienia wiedzy: http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje: "Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę
wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie
śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju
Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o
przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np.
RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Komu to tłumaczysz? Weź lepiej idź i wytłumacz tym co w PZW przekrety robili i egzaminy bez egzaminu! Zaglosuj że jesteś przeciw i wszystko się zmieni. Wprowadzisz atlasiki dla dzieci i będzie kursiki przeprowadzał :).
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów . Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą . Co kto ma do żyłki jakiej używasz, czy haka? Jak wg Ciebie miałby ten egzamin wyglądać?
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem
dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego
powinien odbywac sie egzamin. Pawelz, gdzie żeś to wyczytał? Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR Tu coś do uzupełnienia wiedzy: http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
.....
Komu to tłumaczysz? Weź lepiej idź i wytłumacz tym co w PZW przekrety robili i egzaminy bez egzaminu! Zaglosuj że jesteś przeciw i wszystko się zmieni. Wprowadzisz atlasiki dla dzieci i będzie kursiki przeprowadzał :). Zbynio, odpisałem dla Paweza co do sugestii egzaminowania z RAPR, co nie znaczy że tak się jeszcze nie dzieje.
I ja akurat takie jak to ty zwiesz przekręty, ja delikatnie mówiąc nieścisłości/niezgodności wytknołem w trosce o przeciętnego wedkarza. To stwierdzono że jestem kłótliwy. :-)
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
jak ktoś jest zainteresowany to proszę poczytać pytania z państwowego egzaminu na kartę wędkarską na bawarii z 2013 r,punkt 4 to pytania z przyborów wędkarskich ,praktyki wędkarskiej i postępowania ze złowionymi rybami,porównajcie ilość diałów i pytań do Polskiego egzaminu
Kochani ile jest kół wędkarskich gdzie zdaje się za kase po znajomości,teraz to odkryli bo ktoś komuś zalazł za skóre i podpierdzielił.W takim kraju niestety żyjemy
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Zabilbym tego egzaminatora smiechem. Moze ja na plotke preferuje duza dzdzownice na haczyku #6 i zylce 0.30 ?. Kto mi zabroni tak lowic plocie ?. Czy to niezgodne z jakimikolwiek przepisami zebym mial nie zdac ?. Co do bezpiecznego wypuszczania ryb to OK. Taka wiedze nalezy wpajac, ale nie ma takiej podstawy prawnej zeby z niewiedzy z takiego zachowania uwalac na egzaminie. Przepisy jasno precyzuja jak ma wygladac egzamin na panstwowy dokument jakim jest karta wedkarska. I zaden glab z PZW nie ma prawa wymyslac swoich wlasnych teorii.
Zgadza sie, moje przeoczenie. Egzamin powinien byc z przepisow "ministerialnych" a te sa jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistosci.
A co jest wyrwane z rzeczywistości w rozporządzeniu z dna 12 listopada 2001 roku itp.
Że wędkarz ma przestrzegać regulaminu łowiska, wymiarów ochronnych itd?
Na egzaminie nie padaja pytania czy wedkarz ma przestrzegac regulamin czy wymiary ochronne, ale pytania np o te wymiary ochronne. A one maja sie nijak do wymiarow na poszczegolnych lowiskach nawet PZW. Wezmy np Krosno. Adept idzie na egzamin i slyszy pytanie o okres ochronny np lipienia i jego wymiar. I co ma biedny odpowiedziec. Jesli zgodnie z ogolnokrajowymi przepisami (a tak powinien) to jak zastosuje je nad woda to beknie. Jak w zgodzie z tym co obowiazuje w okregu krosnienskim to powinien nie zdac, mimo ze tak lowiac bedzie w zgodzie z lokalnymi przepisami. I takich przypadkow mozna by podac dziesiatki jesli nie setki. Dlatego nauka przepisow tych z rozporzadzenia jest kompletnie nieprzydatna i decydowanie na ich podstawie czy ktos bedzie mogl lowic czy nie to nieporozumienie.
jak ktoś jest zainteresowany to proszę poczytać pytania z państwowego egzaminu na kartę wędkarską na bawarii z 2013 r,punkt 4 to pytania z przyborów wędkarskich ,praktyki wędkarskiej i postępowania ze złowionymi rybami,porównajcie ilość diałów i pytań do Polskiego egzaminu
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Zanim zdecydował się na te procedury to zastanowił się dobrze czy akceptuje zasady [regulamin] , jednym z kryteriów jest takie że po poświęconym czasie , energii i kasy [sporej] nie ma co myśleć że to mi się ,,zwróci w mięsie "" . wędkarstwo to jest pasja , a nie sposób na odciążenie budżetu na jedzenie . Zawsze mogę trafić na przyłów i stracić rybę , ale można choć trochę być przewidywalnym i nie robić tego z premedytacją . Gdzie zdawał egzamin ? - w kraju tzw starej europejskiej demokracji , przykro mi to pisać ale tam jest , a może była inna mentalność , wykroczeń ludzie po prostu się wstydzą i nie musi za każdym stać kontroler amen .
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Zanim zdecydował się na te procedury to zastanowił się dobrze czy akceptuje zasady [regulamin] , jednym z kryteriów jest takie że po poświęconym czasie , energii i kasy [sporej] nie ma co myśleć że to mi się ,,zwróci w mięsie "" . wędkarstwo to jest pasja , a nie sposób na odciążenie budżetu na jedzenie . Zawsze mogę trafić na przyłów i stracić rybę , ale można choć trochę być przewidywalnym i nie robić tego z premedytacją . Gdzie zdawał egzamin ? - w kraju tzw starej europejskiej demokracji , przykro mi to pisać ale tam jest , a może była inna mentalność , wykroczeń ludzie po prostu się wstydzą i nie musi za każdym stać kontroler amen .
Mógłbyś dokładniej napisać gdzie i jakie koszty tego wszystkiego? No dobra, ale jak to sie ma do rzeczywistość i tego co ja napisałem, bo trochę odjechałeś. Piszesz rzeczy oczywiste i tego nie trzeba nikomu powtarzać, bo kto by chciał żeby mu sie ryba zrywała? To jest oczywista oczywistość, ze łowisz po to, zeby złowić, a tym samym korzystasz z takiego sprzętu, który na to ci pozwala. To chyba jest jasne i proste jak konstrukcja cepa.... nie zmienia to faktu, ze ten egzamin o którym pisze jest po prostu śmieszny i nijak się ma do rzeczywistości. Ja też jestem za tym, zeby z szacunkiem traktować ryby i najlepiej wypuszczać, nie męczyć, a jak masz chęć zabrać to ciach w łeb i po sprawie... Nie rozumiem jeszcze jednego, a mianowicie tego, czy Ty chcesz, żeby takie rzeczy były w Polsce? Chcesz ludzi przymusowo szkolić na NK? Wychodzi na to, że tak....
Ale to chyba nie zdawal egzaminu na karte wedkarska. Dokument panstwowy. Prawdopodobnie zdawal egzamin na czlonka jakiegos stowarzyszenia. Wtedy nie ma sprawy. Stowarzyszeni samo moze ustalac na jakich zasadach przyjmuje nowych czlonkow.
Spróbuję to trochę wyjaśnić , szwagier poczuł to ,,coś "" i postanowił wykupić pozwolenie u nas w Polsce - to że obcokrajowiec nie musi mieć polskiej karty wędkarskiej nie znaczy że nie musi udokumentować znajomości przepisów amatorskiego połowu ryb w innym kraju -przynajmniej europejskim - i tak samo jest w przypadku naszych obywateli np. w Niemczech , tam na tymczasowe pozwolenia uznają nasze karty wędkarskie [Niemcy to federacja częściowo autonomicznych państw więc przepisy mogą być różne ] . Postanowił zostać wędkarzem w Bawarii , takim jak u nas ,,państwowym"" i tak mniej więcej wyglądały procedury [ miał do wyboru kilku miesięczne chodzenie na wykłady w swoim mieście lub na urlopie te same godziny poświęcić na obozie szkoleniowym i tam zdać egzamin . Nie wiem czy zrozumiałe jest to , co chciałem na tym przykładzie przekazać - że wędkarz to nie rybak i nie utrzymuje siebie ani rodziny z łowienia .Jeszcze jedno jeśli zakapuję tego co po piwie prowadzi auto , albo tego co siedzi na sąsiedniej miejscówce i wydaje się spoko gościem a zabiera szczupaka 49 cm bo i tak już nie żyje i trochę szkoda by się ,,zmarnował"" to kto jest h..em ? . PZW prawie nic nie robi na naszych wodach , czyli pozostawia wody prawu natury , jak uda nam się zorganizować i racjonalnie wykorzystać to w NASZYCH KAŁACH [na poziomie koła to chyba możliwe ? ] to przecież możemy mieć prawdziwe , dzikie , nie skażone eldorado .
Wymiary ochronne i limity są dla mięsiarzy.Jeśli ktoś będzie zabierał co i ile będzie chciał,to co to da,że wykuje i zda egzamin celująco???Niektórzy robią kartę właśnie tylko po to i teoria ma się tu nijak do praktyki. Ja nie mam problemu z wymiarami i limitami,bo ryby wypuszczam ;) Połamania kija,koledzy.
Wymiary ochronne i limity są dla mięsiarzy.Ja ryby wypuszczam,więc mnie to nie dotyczy :) Sory ja zabiorę kilkanaście rybek w ciągu roku patrząc na wymiar i okres ochronny, i to ma znaczyć ze jestem mięsiarzem?
Po drugie jeśli jesteś no kil to jeśli masz honor to i nie polujesz na ryby które obecnie mają okres ochronny?
Ostatnio kolega ze sklepu wędkarskiego mi opowiadał,że jakiś jego znajomy chwalił mu sie,że w zeszłym roku tak łapał leszcze,że musiał kupić zamrażarkę.Na OLXie widziałem ogłoszenie,w którym koleś wystawił na sprzedaż "każdą ilość płotki mrożonej".I po co to zabierać?Po jaki ch...j????????? Jeśli używam słowa "MIĘSIARZ",to właśnie takich debili to dotyczy.
Spróbuję to trochę wyjaśnić , szwagier poczuł to ,,coś "" i postanowił wykupić pozwolenie u nas w Polsce - to że obcokrajowiec nie musi mieć polskiej karty wędkarskiej nie znaczy że nie musi udokumentować znajomości przepisów amatorskiego połowu ryb w innym kraju -przynajmniej europejskim - i tak samo jest w przypadku naszych obywateli np. w Niemczech , tam na tymczasowe pozwolenia uznają nasze karty wędkarskie [Niemcy to federacja częściowo autonomicznych państw więc przepisy mogą być różne ] . Postanowił zostać wędkarzem w Bawarii , takim jak u nas ,,państwowym"" i tak mniej więcej wyglądały procedury [ miał do wyboru kilku miesięczne chodzenie na wykłady w swoim mieście lub na urlopie te same godziny poświęcić na obozie szkoleniowym i tam zdać egzamin . Nie wiem czy zrozumiałe jest to , co chciałem na tym przykładzie przekazać - że wędkarz to nie rybak i nie utrzymuje siebie ani rodziny z łowienia .Jeszcze jedno jeśli zakapuję tego co po piwie prowadzi auto , albo tego co siedzi na sąsiedniej miejscówce i wydaje się spoko gościem a zabiera szczupaka 49 cm bo i tak już nie żyje i trochę szkoda by się ,,zmarnował"" to kto jest h..em ? . PZW prawie nic nie robi na naszych wodach , czyli pozostawia wody prawu natury , jak uda nam się zorganizować i racjonalnie wykorzystać to w NASZYCH KAŁACH [na poziomie koła to chyba możliwe ? ] to przecież możemy mieć prawdziwe , dzikie , nie skażone eldorado .
Ostatnio kolega ze sklepu wędkarskiego mi opowiadał,że jakiś jego znajomy chwalił mu sie,że w zeszłym roku tak łapał leszcze,że musiał kupić zamrażarkę.Na OLXie widziałem ogłoszenie,w którym koleś wystawił na sprzedaż "każdą ilość płotki mrożonej".I po co to zabierać?Po jaki ch...j????????? Jeśli używam słowa "MIĘSIARZ",to właśnie takich debili to dotyczy. To taki nie przestrzega regulaminu. Dla niego jest on po to by se nim d.... podetrzeć.
co do egzaminów na kartę w polsce to napiszę tak,mam wielu znajomych a moi znajomi mają również znajomych a znajomi znajomych mają jeszcze więcej znajomych he he he ,rzadko słyszałem żeby któryś ze znajomych zdawał jakiś egzamin,wiem na pewno że znajomi znajomych i moi znajomi mają szafki pełne najróżniejszych alkoholi przez te egzaminy ha ha
http://www.tvn24.pl/krakow,50/118-zarzutow-dla-dwoch-czlonkow-kola-wedkarskiego,614149.html#.VqjUGaU_5nE.facebook
JK
PZW działa jak należy :). Ta karta to potrzebna jak dziura w moście. Czy każdy posiadacz karty zna przepisy? Kto chce łowić powinien zapoznać się z RAPR i tyle.... Wyłudzanie pieniędzy i nic więcej.
PZW działa jak należy :). Ta karta to potrzebna jak dziura w moście. Czy każdy posiadacz karty zna przepisy? Kto chce łowić powinien zapoznać się z RAPR i tyle.... Wyłudzanie pieniędzy i nic więcej.
Zbynio, każdy posiadacz karty wedkarskiej powinien znać RAPR?
A po co komuś RAPR jeśli wędkuje na wodach RZGW użytkowanych rybacko przez PGR- ryb (Ostrów, Mrągowo itd)
Zaś co do poświadczania nieprawdy, to chyba członkowie zarządów PZW są w tym przodownikami....
Ogólne zadowolenie. Egzaminatorzy „zarobili” bez wysiłku, egzaminowani też bez wysiłku „zdali egzamin”, a uczciwym ludziom ciśnienie skacze. Zamiast egzaminu, wystarczyłoby oświadczenie kandydata na wędkarza, że zna regulamin i nie byłoby przekrętów. Teoretycznie dorośli rowerzyści znają kodeks drogowy i mają prawo jeździć po drogach publicznych. (bez egzaminu i bez oświadczenia)
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Lubię wędkować i często mam do czynienia z młodzieżą, i nie tylko.
I wiem ilu tak naprawdę nie ma pojęcia że są jakieś zapisy prawne regulujące wędkarstwo. I że nieświadomie narażają się na nieprzyjemności z tego tytułu w razie kontroli.
Fakt ci starsi co posiadają te karty, to pewnie dlatego że taki nie inny mieli* egzamin, a może dlatego że brak kontroli.
Pomijając ten fakt, jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Arturze właśnie o to chodzi, że ile dzierżawców tyle obostrzeń mogą sobie wprowadzać, a tą kartą można sobie tył... :) A tamtych oszustów powinni skazać na 10 lat ciężkich robót przy odmulaniu i czyszczeniu rowów... Same nieprawidłowości w tym PZW..
Lubię wędkować i często mam do czynienia z młodzieżą, i nie tylko.
I wiem ilu tak naprawdę nie ma pojęcia że są jakieś zapisy prawne regulujące wędkarstwo. I że nieświadomie narażają się na nieprzyjemności z tego tytułu w razie kontroli.
Fakt ci starsi co posiadają te karty, to pewnie dlatego że taki nie inny mieli* egzamin, a może dlatego że brak kontroli.
Pomijając ten fakt, jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą).
Jednym słowem zwariowałeś :).
W zeszły roku wpuściłem chłopaka na "swoje" stanowisko, długo nęcone, nie bardzo wiedział gdzie się rozłożyć więc mówię siadaj obok,pogadamy, będzie razniej, wspomnę że oprócz pięknego lina złowił jeszcze ładnego amura ( ja nic, nawet brania) i właśnie w tym amurze był problem gość jakieś 35 lat, egzamin,karta,opłaty PZW, nie miał zielonego pojęcia co ta za ryba :) Ale tak mu się podobała że z pięć razy przymierzał się do jej zabicia i jakoś nie mógł, ostatecznie rybka wróciła do wody a ubaw miałem jak cholera :)
... jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą).
Jednym słowem zwariowałeś :).
Zbynio, wiem że lubisz rozśmieszać jak klaun.
Mnie chodzi o taki podstawowy kursik, polegający na zapoznaniu z atlasem ryb, podstawami zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb na wędkę.
Ewentualnie adept po opłaceniu takiego egzaminu powinien dostawać taki atlasik i jakiś poradnik z zapiskami co do zasad uprawiania APR
A po co ten egzamin ?.Co on daje ?. Poza tym ze maci w glowach. Czlowiek powinien byc swiadom tego co robi. Chce isc na ryby, to powienien znac przepisy dotyczace miejsca w ktorym chce lowic. Nie zna, to placi. Jego problem. Jesli ktos zabija rybe, nie znajac jej gatunku ani wymiarow czy okresow ochronnych, to podejmuje ryzyko. Albo sie uda albo nie. Jak nie to place. Mi by do glowy nie przyszlo zabic rybe co do ktorej nie mam pewnosci ze moge. Podobnie z lowienie. Jesli nie wiem czy w danym miejscu mi wolno lowic czy nie to nie lowie i tyle. Proste jak konstrukcja cepa.
Zawsze jak jade na nowe lowisko, to najpierw zapoznaje sie z regulaminem (co mi wolno a czego nie). Nie wazne ze mam karte wedkarska. Mam znac przepisy
Pawelz, można i tak do tego podejść. Bo nie karta czyni z ciebie prawdziwego wędkarza, a to jak postępujesz.
"A po co ten egzamin ?.Co on daje ?. Poza tym ze maci w glowach."
Jeśli zdałeś prawdziwy egzamin, z tego co mówi ustawa. To znaczy że wiesz jak masz uprawiać APR. I nie widzę tu żadnego moncenia w głowach a raczej nacisk na świadomość wędkarza.
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą.
Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą.
Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
Dokładnie albo egzamin z prawdziwego zdarzenia ( jakby nie patrząc państwowy ) albo wcale.Ale te wszystkie przepisy jak wolno łowić są zapisane w Ustawie i RAPR. Nawet nie trzeba kupować za 5 zł - w necie jest wszystko. A teraz gdy większość posiada smartfony z dostępem do netu wszystko można znaleźć. Z jednej strony podnosimy larum jak dostaniemy mandat 50 zł za brak wpisu w rejestrze z drugiej strony niewymiarowa ryba kosztuje 200 zł. Gdyby ta ryba kosztowała 500 zł a nieprawidłowy sprzęt ( drugi haczyk, zakazana przynęta ) kosztował 300 zł już wtedy jeden z drugim zastanowili by się świadomie łamiąc przepisy. Bo nikt mi nie powie, że wędkarz nie że ma łowić na jeden haczyk itd itp. Doskonale to wiedzą tylko udają, że ich to nie dotyczy.
W wielu krajach egzaminu nie ma i jakoś muszą z tym wędkarze żyć ;-)JK
To już osobna sprawa że gdyby kary były wysokie a kontrole częste i szczegółowe to żaden egzamin nie byłby potrzebny bo we własnym interesie każdy znałby przepisy. Ja zawsze powtarzam przy każdym kolejnym podniesieniu wysokości kar dla piratów drogowych, czy pijanych kierowców : Nie wysokość kary może coś zmienić a jej nieuchronność. I tak samo dla wędkarzy. Nawet te skromne 200 zł za niewymiarową rybę by wystarczyło gdyby taki pacjent nie przejmujący się wymiarami wiedział że na każdym wypadzie będzie miał prawdopodobnie przynajmniej jedną kontrolę. Chociaż to i tak śmiesznie niska cena jak np. jeden nie za duży sandacz w centrali rybnej kosztuje ok 100zł.
... jestem za Karta Wędkarską, jak też za jakimiś kursami na nią. By adept tego hobby wiedział co i jak.
Masz rację. Taki kursant powinien przejść najpierw dwuletni staż pod okiem doświadczonego wedkarza. W tym powinien zaliczyć kurs naciagania glizdy na hak, rzut do celu najpierw bez wędki (symulacja necenia), potem wędką (spławik, grunt, spin, muchą).
Jednym słowem zwariowałeś :).
Zbynio, wiem że lubisz rozśmieszać jak klaun.
Mnie chodzi o taki podstawowy kursik, polegający na zapoznaniu z atlasem ryb, podstawami zasad uprawiania amatorskiego połowu ryb na wędkę.
Ewentualnie adept po opłaceniu takiego egzaminu powinien dostawać taki atlasik i jakiś poradnik z zapiskami co do zasad uprawiania APR
Arturze jakby Ci tu delikatnie napisać i nie rozśmieszyć innych...? Na początek pominę fakt, że nazwałeś mnie klaunem. Pewno Ci sie wymskło. Hmmm ciężka sprawa, ale dam radę chyba... Po co dodatkowe problemy robić. trzeba ludzi zachęcać a nie odstraszać. Kursy, książeczki to są dodatkowe pieniądze, których PZW nie ma. Wędkarstwo to nie myślistwo i nikt nie zginie. Po co miałby być taki kurs? Przecież tego wszystkiego można się dowiedzieć z internetu, czy książek. Jeżeli chcesz łowić tak samo jak jezdzić na rowerze to musisz znac zasady i umieć, bo inaczej dostaniesz mandat. Zgadzam się, ze np. jakiś pedagog wędkarz, nie ja, bo nie mam cierpliwości, mógłby w ramach pracy społecznej popracować z chętną młodzieżą wyjaśniając im jak to działa i pouczyć ich w sprawie niejasności związanych z przepisami... Przy okazji zaszczepiając im bakcyla wędkarstwa...
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą.
Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
Harrry jeżeli ktoś będzie chciał ukraść to i tak ukradnie, czy Ty tego nie rozumiesz? Takie rzeczy wysysa się z mlekiem matki. To samo jest na drodze. Egzamin na prawko jest bardzo skrupulatny i co?! i nic, policji nie ma, to hulaj dusza piekła nie ma. Wedkarsto to nie jazda samochodem, a te egzaminy to wyłudzanie pieniędzy. Ja np. nie zastanawiam się nad wymiarami, bo i tak wszystko trafia do wody i w d... mam obostrzenia..... Koszty i jeszcze raz koszty. Szczerze to miałem dość trudny egzamin, bo zostałem spytany wyrywkowo z wszystkiego i tyle z tego egzaminu pamiętam...... Dlaczego ludzie przekraczają predkośc, łamia przepisy na drodze, a egzamin na prawko nie dośc, że sporo kosztował to był jeszcz bardzo skrupulatny..?
A ja jestem za egzaminem i to takim konkretnym żeby nie było łatwo tą kartę dostać. A nie potem nad wodą większość ludzi nie ma pojęcia co można, czego nie i w efekcie robią co chcą.
Pawelz a powiedz mi ile miałeś w ostatnich latach kontroli przeprowadzonych ? A ile spośród nich obejmowało sprawdzenie siatki, zwinięcie zestawów i sprawdzenie czy nie masz tam uwiązanych np. 10 kotwic ? Odpowiedź na pierwsze pytanie to pewnie kilka a na drugie zero. Tak przynajmniej wyglądałaby moja odpowiedź. No i teraz zadaj sobie pytanie kiedy ta osoba nie znająca przepisów dostanie mandat. Bo moim zdaniem o ile nie będzie łamała tych przepisów "widocznych z daleka" typu 3 wędki, sieci itd. to spokojnie może sobie wiele wiele lat łowić zanim ktoś zweryfikuje jego brak znajomości przepisów.
W ostatnich latach ?. Nie liczac OS"ow i wod prywatnych 0!!!. Siatki nie stosuje, 100% ryb wypuszczam, lowie na jedna wedke - muchowka. Na dwie nawet jakby bylo wolno to raczej niewykonalne :).
To ze nie ma kontroli nie oznacza ze mamy zastapic ja innymi glupimi przepisami. W normalnie zarzadzanych wodach (prywatnych) nikogo nie interesuje czy znasz przepisy czy nie. Masz je po prostu znac a jak nie to kary nie unikniesz. Nie rozumiem np koniecznosci posiadania karty wedkarskiej na wodach skarbu Panstwa dzierzawionych przez inne podmioty niz PZW. Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin.
Kazdy dzierzawca ustala swoje odrebne przepisy. Po cholere wiec egzamin i karta. Tylko moze namieszac mlodemu czlowiekowi, bo na pytanie na egzaminie o wymiar ochronny pstraga odpowie np.... no wlasnie co ma odpowiedziec ?. Zeby nie zostac ukaranyym przez straznikow na Wisle ?
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin.
Pawelz, gdzie żeś to wyczytał?
Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR
Tu coś do uzupełnienia wiedzy:
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje:
"Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np. RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów .
Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą .
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin.
Pawelz, gdzie żeś to wyczytał?
Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR
Tu coś do uzupełnienia wiedzy:
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje:
"Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np. RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Zgadza sie, moje przeoczenie. Egzamin powinien byc z przepisow "ministerialnych" a te sa jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistosci.
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów .
Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą .
A jaka powinna byc wedka czy zylka na karpia ?. O to maja pytac na egzaminie ?. jakiej klasy AFTMA powinie byc kija na lipienia na Sanie ?. Chyba zartujesz, jesli uwazasz ze z takich rzeczy powinien byc przeprowadzany egzamin. Szkolenia, informacje ze znajomosci z obchodzenia sie z rybami itp OK. Ale nie na egzaminie. Karty wedkarskiej jako takiej wogole nie powinno byc. W czym lepszy jest np Niemiec od Polaka, ze ten pierwszy moze u nas lowic legalnie ryby bez karty a Polak nie ?
Zgadza sie, moje przeoczenie. Egzamin powinien byc z przepisow "ministerialnych" a te sa jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistosci.
A co jest wyrwane z rzeczywistości w rozporządzeniu z dna 12 listopada 2001 roku itp.
Że wędkarz ma przestrzegać regulaminu łowiska, wymiarów ochronnych itd?
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin.
Pawelz, gdzie żeś to wyczytał?
Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR
Tu coś do uzupełnienia wiedzy:
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
Cytuje:
"Komisje egzaminacyjne powołane przez PZW prowadzą egzaminy na kartę wędkarską w oparciu o przepisy zawarte w: Ustawie o rybactwie śródlądowym, oraz Rozporządzeń wykonawczych Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Podczas egzaminu nie wolno zadawać pytań opartych o przepisy i regulaminy ustanowione przez użytkownika rybackiego wody, np. RAPR obowiązujący na wodach użytkowanych przez PZW."
To tylko wędkarzom tak się utarło. To niby regulamin wszystkich wód państwowych. Tak jak i opłacanie karty wędkarskiej co roku.
Komu to tłumaczysz?
Weź lepiej idź i wytłumacz tym co w PZW przekrety robili i egzaminy bez egzaminu! Zaglosuj że jesteś przeciw i wszystko się zmieni. Wprowadzisz atlasiki dla dzieci i będzie kursiki przeprowadzał :).
Pawelz dobry przykład i jeszcze dodam, że u mnie w okolicy na prywatnym łowisku brak jest jakichkolwiek zasad (wiadomo i to jest naturalne, ze się nie śmieci i należy sie przyzwoicie zachowywac), nie potrzeba żadnej karty wędkarskiej, a ryby tyle, że życzę powodzenia temu co dałby radę drugą wędkę obsłużyć. Łowisko wręcz kwitnie i jest oblegane przez wędkarzy. Nie ma wymiarów ochronnych i można kupić ryby ile dusza zapragnie, też się zmagają z kłusownikami i też się zdarza, że ktoś rybę ukradnie, też ptactwo im rybę wybiera, bo to nieuniknione, też wydra wlezie..... Mimo to jest co łowić.... Można? Można!
Nie łowiłem , ale byłem na takim łowisku gdzie ludzie bez wiedzy i doświadczenia dawali upust jakimś dzikim instynktom - przegapione branie ryby i hak wyrwany razem z wnętrznościami i tym podobne , co to ma wspólnego z wędkarstwem ? Normalnie po szkoleniu i egzaminie nowicjusz nie powinien zadawać pytań typu ,,jaka wędka żyłka na karpia "" a przede wszystkim powinien nauczyć się szacunku do przyrody , nie liczy się ilość lecz jakość . Myślę że takie egzaminy powinny też selekcjonować i wykluczyć mięsiarzy i brudasów .
Nie jest sf tak to wygląda za zachodnią granicą .
Co kto ma do żyłki jakiej używasz, czy haka? Jak wg Ciebie miałby ten egzamin wyglądać?
Jade np na Wisle do Wilka i dostaje jednodniowe zezwolenie z opisem dokladnym co mi wolno a co nie. Ma sie to nijak do RAPR"u z ktorego powinien odbywac sie egzamin.
Pawelz, gdzie żeś to wyczytał?
Bo to że już kiedyś o tym pisano na forum, i nawet ZG PZW zwrócił uwagę że pytania maja być z przepisów a nie RAPR
Tu coś do uzupełnienia wiedzy:
http://www.pzw.org.pl/home/wiadomosci/94650/67/wzorcowy_zestaw_pytan_dla_komisji_egzaminacyjnych_na_karte_wedka
.....
Komu to tłumaczysz?
Weź lepiej idź i wytłumacz tym co w PZW przekrety robili i egzaminy bez egzaminu! Zaglosuj że jesteś przeciw i wszystko się zmieni. Wprowadzisz atlasiki dla dzieci i będzie kursiki przeprowadzał :).
Zbynio, odpisałem dla Paweza co do sugestii egzaminowania z RAPR, co nie znaczy że tak się jeszcze nie dzieje.
I ja akurat takie jak to ty zwiesz przekręty, ja delikatnie mówiąc nieścisłości/niezgodności wytknołem w trosce o przeciętnego wedkarza. To stwierdzono że jestem kłótliwy. :-)
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
jak ktoś jest zainteresowany to proszę poczytać pytania z państwowego egzaminu na kartę wędkarską na bawarii z 2013 r,punkt 4 to pytania z przyborów wędkarskich ,praktyki wędkarskiej i postępowania ze złowionymi rybami,porównajcie ilość diałów i pytań do Polskiego egzaminu
http://www.schafkopfer.de/downloads/pruefung-2013.pdf
Kochani ile jest kół wędkarskich gdzie zdaje się za kase po znajomości,teraz to odkryli bo ktoś komuś zalazł za skóre i podpierdzielił.W takim kraju niestety żyjemy
Dwaj członkowie koła wędkarskiego w Alwerni usłyszeli w sumie 118 zarzutów poświadczenia nieprawdy. Mężczyźni byli członkami komisji egzaminacyjnej koła. Potwierdzali przeprowadzenie egzaminów na kartę wędkarską, choć tak naprawdę ich nie było. Obaj wędkarze przyznali się do winy, grozi im teraz do 5 lat więzienia. Wędkarz nie mógł sam wrócić z zamarzniętego zalewu. Pomogła załoga poduszkowca Mężczyzna... czytaj dalej » Chrzanowscy policjanci dostali informację, że w trakcie egzaminów na kartę wędkarską w kole w Alwerni doszło do nieprawidłowości. – Wstępne czynności potwierdziły te informacje, wszczęto postępowanie przygotowawcze w sprawie poświadczenia nieprawdy przez członków komisji – informuje Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy małopolskiej komendy policji. Poświadczali nieprawdę Policjanci zabezpieczyli dokumentację egzaminacyjną koła wędkarskiego i przesłuchali w charakterze świadków 100 osób. Olbrzymią tołpygę złowił na małą płotkę. "Walka trwała 20 minut, aż mi się nogi uginały" Ma 120... czytaj dalej » - Zebrany materiał dowodowy wykazał, że w latach 2010-2014 w kole wędkarskich w Alwerni doszło do nieprawidłowości w trakcie egzaminów na kartę wędkarską – podaje Ciarka. Jak tłumaczy Robert Matyasik, oficer prasowy chrzanowskiej policji, komisja egzaminacyjna potwierdzała fakt odbycia egzaminu na kartę wędkarską niezgodnie z obowiązującymi przepisami i w ten sposób poświadczała nieprawdę. - Podpisywali listy egzaminacyjne, jednak egzaminy w rzeczywistości się nie odbywały - wyjaśnia Matyasik. Grozi im 5 lat więzienia Postępowanie zakończyło się w styczniu tego roku. Dwóch członków komisji egzaminacyjnej, 69-letni mieszkaniec Regulic i 49-latek z Alwerni, usłyszało 118 zarzutów. Mężczyźni przyznali się do winy i poddali się dobrowolnie karze. Grozi im kara 5 lat pozbawienia wolności. (http://www.tvn24.pl)
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Zabilbym tego egzaminatora smiechem. Moze ja na plotke preferuje duza dzdzownice na haczyku #6 i zylce 0.30 ?. Kto mi zabroni tak lowic plocie ?. Czy to niezgodne z jakimikolwiek przepisami zebym mial nie zdac ?. Co do bezpiecznego wypuszczania ryb to OK. Taka wiedze nalezy wpajac, ale nie ma takiej podstawy prawnej zeby z niewiedzy z takiego zachowania uwalac na egzaminie. Przepisy jasno precyzuja jak ma wygladac egzamin na panstwowy dokument jakim jest karta wedkarska. I zaden glab z PZW nie ma prawa wymyslac swoich wlasnych teorii.
Zgadza sie, moje przeoczenie. Egzamin powinien byc z przepisow "ministerialnych" a te sa jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistosci.
A co jest wyrwane z rzeczywistości w rozporządzeniu z dna 12 listopada 2001 roku itp.
Że wędkarz ma przestrzegać regulaminu łowiska, wymiarów ochronnych itd?
Na egzaminie nie padaja pytania czy wedkarz ma przestrzegac regulamin czy wymiary ochronne, ale pytania np o te wymiary ochronne. A one maja sie nijak do wymiarow na poszczegolnych lowiskach nawet PZW. Wezmy np Krosno. Adept idzie na egzamin i slyszy pytanie o okres ochronny np lipienia i jego wymiar. I co ma biedny odpowiedziec. Jesli zgodnie z ogolnokrajowymi przepisami (a tak powinien) to jak zastosuje je nad woda to beknie. Jak w zgodzie z tym co obowiazuje w okregu krosnienskim to powinien nie zdac, mimo ze tak lowiac bedzie w zgodzie z lokalnymi przepisami. I takich przypadkow mozna by podac dziesiatki jesli nie setki. Dlatego nauka przepisow tych z rozporzadzenia jest kompletnie nieprzydatna i decydowanie na ich podstawie czy ktos bedzie mogl lowic czy nie to nieporozumienie.
jak ktoś jest zainteresowany to proszę poczytać pytania z państwowego egzaminu na kartę wędkarską na bawarii z 2013 r,punkt 4 to pytania z przyborów wędkarskich ,praktyki wędkarskiej i postępowania ze złowionymi rybami,porównajcie ilość diałów i pytań do Polskiego egzaminu
http://www.schafkopfer.de/downloads/pruefung-2013.pdf
Piter jak? :))) Przełóż na jakiś normalny język to chętnie poczytam :).
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Zanim zdecydował się na te procedury to zastanowił się dobrze czy akceptuje zasady [regulamin] , jednym z kryteriów jest takie że po poświęconym czasie , energii i kasy [sporej] nie ma co myśleć że to mi się ,,zwróci w mięsie "" . wędkarstwo to jest pasja , a nie sposób na odciążenie budżetu na jedzenie . Zawsze mogę trafić na przyłów i stracić rybę , ale można choć trochę być przewidywalnym i nie robić tego z premedytacją . Gdzie zdawał egzamin ? - w kraju tzw starej europejskiej demokracji , przykro mi to pisać ale tam jest , a może była inna mentalność , wykroczeń ludzie po prostu się wstydzą i nie musi za każdym stać kontroler amen .
Moj szwagier zeby zostac wedkarzem amatorem byl na 9 dniowym obozie , kursie szkoleniowym na koniec mial egzamin teoretyczny i praktyczny - egzaminator polecil mu dobrac i uzbroic wedke na konkretny gatunek ryby i do tego skompletowac caly wymagany ekwipunek ( podbierak szczypce noz itp ) ryba to zywe stworzenie i jak ja zlowisz to masz ja bezpiecznie i w dobrej kondycji podebrac a nie finezyjnie zameczyc lub pozwolic wygrac i odplynac z hakiem w brzuchu .
Każdy ma swój rozum i myślisz, że jak ktoś przejdzie taki kurs to stanie się zaraz wielkim NK.. Do takich rzeczy trzeba dorosnąć i samemu chcieć.... Przeczytaj co we wcześniejszych postach napisałem o Prawie Jazdy... Jeszcze jedno; zawsze nawet choćbyś nie wiem jak się starał to ryba może Ci urwać zestaw jak łowisz mniejsze gatunki. Zawsze może wziąć dużo większa ryba niż zakładałeś. Nawet na ciasto może przypakować Ci szczupak tak jak mi sie to kiedyś zdarzyło więc nie rozumiem Twoich teorii. Idąc Twoim tokiem rozumowania to na płoć należałoby założyć hak nr 4 i żyłkę 0,3 mm tam gdzie pływają karpie? O wędkowaniu batem to już w ogóle zapomnij... Gdzie ten szwagier zdawał ten egzamin?
Zanim zdecydował się na te procedury to zastanowił się dobrze czy akceptuje zasady [regulamin] , jednym z kryteriów jest takie że po poświęconym czasie , energii i kasy [sporej] nie ma co myśleć że to mi się ,,zwróci w mięsie "" . wędkarstwo to jest pasja , a nie sposób na odciążenie budżetu na jedzenie . Zawsze mogę trafić na przyłów i stracić rybę , ale można choć trochę być przewidywalnym i nie robić tego z premedytacją . Gdzie zdawał egzamin ? - w kraju tzw starej europejskiej demokracji , przykro mi to pisać ale tam jest , a może była inna mentalność , wykroczeń ludzie po prostu się wstydzą i nie musi za każdym stać kontroler amen .
Mógłbyś dokładniej napisać gdzie i jakie koszty tego wszystkiego? No dobra, ale jak to sie ma do rzeczywistość i tego co ja napisałem, bo trochę odjechałeś. Piszesz rzeczy oczywiste i tego nie trzeba nikomu powtarzać, bo kto by chciał żeby mu sie ryba zrywała? To jest oczywista oczywistość, ze łowisz po to, zeby złowić, a tym samym korzystasz z takiego sprzętu, który na to ci pozwala. To chyba jest jasne i proste jak konstrukcja cepa.... nie zmienia to faktu, ze ten egzamin o którym pisze jest po prostu śmieszny i nijak się ma do rzeczywistości. Ja też jestem za tym, zeby z szacunkiem traktować ryby i najlepiej wypuszczać, nie męczyć, a jak masz chęć zabrać to ciach w łeb i po sprawie... Nie rozumiem jeszcze jednego, a mianowicie tego, czy Ty chcesz, żeby takie rzeczy były w Polsce? Chcesz ludzi przymusowo szkolić na NK? Wychodzi na to, że tak....
Ale to chyba nie zdawal egzaminu na karte wedkarska. Dokument panstwowy. Prawdopodobnie zdawal egzamin na czlonka jakiegos stowarzyszenia. Wtedy nie ma sprawy. Stowarzyszeni samo moze ustalac na jakich zasadach przyjmuje nowych czlonkow.
Spróbuję to trochę wyjaśnić , szwagier poczuł to ,,coś "" i postanowił wykupić pozwolenie u nas w Polsce - to że obcokrajowiec nie musi mieć polskiej karty wędkarskiej nie znaczy że nie musi udokumentować znajomości przepisów amatorskiego połowu ryb w innym kraju -przynajmniej europejskim - i tak samo jest w przypadku naszych obywateli np. w Niemczech , tam na tymczasowe pozwolenia uznają nasze karty wędkarskie [Niemcy to federacja częściowo autonomicznych państw więc przepisy mogą być różne ] . Postanowił zostać wędkarzem w Bawarii , takim jak u nas ,,państwowym"" i tak mniej więcej wyglądały procedury [ miał do wyboru kilku miesięczne chodzenie na wykłady w swoim mieście lub na urlopie te same godziny poświęcić na obozie szkoleniowym i tam zdać egzamin . Nie wiem czy zrozumiałe jest to , co chciałem na tym przykładzie przekazać - że wędkarz to nie rybak i nie utrzymuje siebie ani rodziny z łowienia .Jeszcze jedno jeśli zakapuję tego co po piwie prowadzi auto , albo tego co siedzi na sąsiedniej miejscówce i wydaje się spoko gościem a zabiera szczupaka 49 cm bo i tak już nie żyje i trochę szkoda by się ,,zmarnował"" to kto jest h..em ? . PZW prawie nic nie robi na naszych wodach , czyli pozostawia wody prawu natury , jak uda nam się zorganizować i racjonalnie wykorzystać to w NASZYCH KAŁACH [na poziomie koła to chyba możliwe ? ] to przecież możemy mieć prawdziwe , dzikie , nie skażone eldorado .
Wymiary ochronne i limity są dla mięsiarzy.Jeśli ktoś będzie zabierał co i ile będzie chciał,to co to da,że wykuje i zda egzamin celująco???Niektórzy robią kartę właśnie tylko po to i teoria ma się tu nijak do praktyki. Ja nie mam problemu z wymiarami i limitami,bo ryby wypuszczam ;) Połamania kija,koledzy.
Wymiary ochronne i limity są dla mięsiarzy.Ja ryby wypuszczam,więc mnie to nie dotyczy :)
Sory ja zabiorę kilkanaście rybek w ciągu roku patrząc na wymiar i okres ochronny, i to ma znaczyć ze jestem mięsiarzem?
Po drugie jeśli jesteś no kil to jeśli masz honor to i nie polujesz na ryby które obecnie mają okres ochronny?
Wymiary ochronne i limity są dla mięsiarzy.Ja ryby wypuszczam,więc mnie to nie dotyczy :)
Bercik może dać słowo honoru, że wypuszcza wszystkie ryby, a mięsiarz może dać słowo honoru, że zna regulamin. Czyje słowo honoru ma większą wagę?
Bez urazy Artur,mi chodziło o typowych mięsiarzy,takich,którzy biorą wszystko.
Ostatnio kolega ze sklepu wędkarskiego mi opowiadał,że jakiś jego znajomy chwalił mu sie,że w zeszłym roku tak łapał leszcze,że musiał kupić zamrażarkę.Na OLXie widziałem ogłoszenie,w którym koleś wystawił na sprzedaż "każdą ilość płotki mrożonej".I po co to zabierać?Po jaki ch...j????????? Jeśli używam słowa "MIĘSIARZ",to właśnie takich debili to dotyczy.
Ja słowa honoru dawać nie muszę ani nic udowadniać,a co do mięsiarza,to regulamin zna,tyle,że go nie przestrzega.
Spróbuję to trochę wyjaśnić , szwagier poczuł to ,,coś "" i postanowił wykupić pozwolenie u nas w Polsce - to że obcokrajowiec nie musi mieć polskiej karty wędkarskiej nie znaczy że nie musi udokumentować znajomości przepisów amatorskiego połowu ryb w innym kraju -przynajmniej europejskim - i tak samo jest w przypadku naszych obywateli np. w Niemczech , tam na tymczasowe pozwolenia uznają nasze karty wędkarskie [Niemcy to federacja częściowo autonomicznych państw więc przepisy mogą być różne ] . Postanowił zostać wędkarzem w Bawarii , takim jak u nas ,,państwowym"" i tak mniej więcej wyglądały procedury [ miał do wyboru kilku miesięczne chodzenie na wykłady w swoim mieście lub na urlopie te same godziny poświęcić na obozie szkoleniowym i tam zdać egzamin . Nie wiem czy zrozumiałe jest to , co chciałem na tym przykładzie przekazać - że wędkarz to nie rybak i nie utrzymuje siebie ani rodziny z łowienia .Jeszcze jedno jeśli zakapuję tego co po piwie prowadzi auto , albo tego co siedzi na sąsiedniej miejscówce i wydaje się spoko gościem a zabiera szczupaka 49 cm bo i tak już nie żyje i trochę szkoda by się ,,zmarnował"" to kto jest h..em ? . PZW prawie nic nie robi na naszych wodach , czyli pozostawia wody prawu natury , jak uda nam się zorganizować i racjonalnie wykorzystać to w NASZYCH KAŁACH [na poziomie koła to chyba możliwe ? ] to przecież możemy mieć prawdziwe , dzikie , nie skażone eldorado .
a gdzie szwagier łowi na Bawarii?
Okolice Neuburga i Ingolstadt , zwirownie i Dunaj co oplacil obecnie nie wiem .
to ładny kawałek ode mnie ,ja Starberger see,Amersee i Loisach w Kohel am see
Ostatnio kolega ze sklepu wędkarskiego mi opowiadał,że jakiś jego znajomy chwalił mu sie,że w zeszłym roku tak łapał leszcze,że musiał kupić zamrażarkę.Na OLXie widziałem ogłoszenie,w którym koleś wystawił na sprzedaż "każdą ilość płotki mrożonej".I po co to zabierać?Po jaki ch...j????????? Jeśli używam słowa "MIĘSIARZ",to właśnie takich debili to dotyczy.
To taki nie przestrzega regulaminu. Dla niego jest on po to by se nim d.... podetrzeć.
co do egzaminów na kartę w polsce to napiszę tak,mam wielu znajomych a moi znajomi mają również znajomych a znajomi znajomych mają jeszcze więcej znajomych he he he ,rzadko słyszałem żeby któryś ze znajomych zdawał jakiś egzamin,wiem na pewno że znajomi znajomych i moi znajomi mają szafki pełne najróżniejszych alkoholi przez te egzaminy ha ha
Egzaminatorzy* na prawko też biorą i to znacznie więcej ;-)
To nie znaczy że egzamin jest zbędny, tylko to że są ludzie nie kompetentni*
Pomijam zapis o 200, który jest troszkę nie zrozumiały dlaczego aż tylu?...
ależ pewnie że egzamin jest niezbędny