Przykro mi ,ale ja dla mnie to zwykła rzeź ,takich ryb nie zabieramy.Proponuje aby dać ogłoszenie ,że ten co daruje życie tak pięknej rybie dostanie świniaka .
Jeżeli takie ryby mają pozostać w łowisku, to zarybianie inna rybą jest bezsensowne, sam wędkarz który wyłowił tego suma stwierdził że był świadkiem jak zarybili szczupakiem (pół tony) to ile z tych szczupaków uniknęło paszczy suma ? Jeśli będą je wypuszczać to jakie ryby tam pozostaną poza sumem ?
Ryba je tyle ile musi,a potem długi czas nie żeruje, a nie jak wielu wędkarzy łowi tyle ile da się i przerabia się na kotlety lub ląduje w śmieciach bo odechciało mu się skrobać po wyczerpującym wędkowaniu.Nie raz widziałem ryby jak leżały za blokiem na trawie w całości.I nie uważam że ze strony suma tkwi problem.
Dokładnie , wyrżnąć wszystko z wody co ma powyżej 1 m i zostawić nie miarowe wzdręgi i leszcze z tasiemcami CześćOj tam metr - 65cm to góra bo taki szczupły to już ładne płotki wcina. " Jak się nie znasz na takich sprawach to nie zabieraj głosu."?????JK
W moim odczuciu estetyka tego połowu nie ma nic wspólnego z wędkarstwem... To najzwyklejsze szkodnictwo i coś co dalekie jest od jakiekolwiek odmiany wędkarstwa. Z tego opisu wynika , że człowiek który złowił tego suma ma problemy z samokontrolą i działa pod wpływem impulsu ( stąd podejście typu "aby tylko mieć ją już w garażu"). Natomiast co się tyczy sprzedaży łbów na Allegro : w regulaminie wyraźnie stoi napisane przecież , że : "Wędkarzowi złowionych ryb sprzedawać nie wolno". Myślę , że przepis ten dotyczy również preparatów taksydermicznych . Bo niby w końcu czym różni się rzecz użytkowa jaką są przetwory spożywcze w tym ryby do spożycia sprzedane choćby sąsiadce od sprzedaży preparatu taksydermicznego ( wypchanej ryby , wypreparowanego łba itd)?
Każdy kto natknie się na sprzedaż łbów lub innych części ryb takie jak :wypreparowane kufy , medaliony z łbami sumów , głowacic , wypchane ryby - powinien natychmiast zgłosić tę sprawę stosownym organom ! Regulamin wyraźnie mówi o ZAKAZIE takiego postępowania . Wędkarz to bowiem nie rybak - prawo więc wyraźnie mówi , że amatorowi połowu ryb jakim jest przecież każdy wędkarz - ryb sprzedawać nie wolno! Czym różni się handel przedmiotem użytkowym jakim jest przecież uśmiercona ryba gotowa do spożycia ( objęta owym zakazem) od preparatów taksydermicznych ? POWTÓRZĘ ZATEM PO RAZ WTÓRY : Wędkarzowi ryb sprzedawać nie wolno !
Żadna ustawa i żaden regulamin nie zabrania posiadać,wymieniać,ofiarowywać czy sprzedawać trofeów wędkarskich czy łowieckich.Do nich należą m.in.wypreparowane łby ryb,płetwy,łuki skrzelowe,poroże samców zwierzyny płowej,szable i fajki dzików,grandle samic zwierzyny płowej, omyki zajęcze czy pióra ptaków łownych jak również całe głowy czy wypchane ptaki. Można tez dyskutować i przedstawiać racje na temat czy wędkarstwo,łowiectwo jest humanitarne.Kaleczenie ryb,nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem.Tak samo jak jedzenie mięsa.A rośliny? Zjadanie roślin to jest humanitarne?One też są na niższym szczeblu rozwoju w stosunku do człowieka jak ryby.Na jakiej zasadzie ocenić który szczebel można zjadać a który nie?!Jak zatem żyć? Idąc tym tropem należy zakazać wilkom choćby, zjadania zwierząt,bo dlaczego homo sapiens ma być gorszy od lupusa?Jeżeli naczelnym nie wolno zjadać złowionych ryb co czynił już homo erectus to należy zabronić szczupakom,sumom,sandaczom czy innym okoniom zjadania białorybu.Człowiek jest tak samo jak marchewka,sum,czy dzik składnikiem łańcucha pokarmowego tylko na samym jego szczycie.Nie próbujmy więc zmieniać na siłę tego co stworzyła natura,czy jak kto woli Bóg do którego kolega Chetonik tak chętnie się odwołuje.
Żadna ustawa i żaden regulamin nie zabrania posiadać,wymieniać,ofiarowywać czy sprzedawać trofeów wędkarskich czy łowieckich.Do nich należą m.in.wypreparowane łby ryb,płetwy,łuki skrzelowe,poroże samców zwierzyny płowej,szable i fajki dzików,grandle samic zwierzyny płowej, omyki zajęcze czy pióra ptaków łownych jak również całe głowy czy wypchane ptaki. Można tez dyskutować i przedstawiać racje na temat czy wędkarstwo,łowiectwo jest humanitarne.Kaleczenie ryb,nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem.Tak samo jak jedzenie mięsa.A rośliny? Zjadanie roślin to jest humanitarne?One też są na niższym szczeblu rozwoju w stosunku do człowieka jak ryby.Na jakiej zasadzie ocenić który szczebel można zjadać a który nie?!Jak zatem żyć? Idąc tym tropem należy zakazać wilkom choćby, zjadania zwierząt,bo dlaczego homo sapiens ma być gorszy od lupusa?Jeżeli naczelnym nie wolno zjadać złowionych ryb co czynił już homo erectus to należy zabronić szczupakom,sumom,sandaczom czy innym okoniom zjadania białorybu.Człowiek jest tak samo jak marchewka,sum,czy dzik składnikiem łańcucha pokarmowego tylko na samym jego szczycie.Nie próbujmy więc zmieniać na siłę tego co stworzyła natura,czy jak kto woli Bóg do którego kolega Chetonik tak chętnie się odwołuje. "nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem. " A kolega za to nie zdaje sobie sprawy czym jest humanitaryzm i , że dotyczy on tylko i wyłącznie kwestii ludzkiej . Humanitaryzm to postawa ludzka około działań ludzkich i tylko między ludźmi ten termin nabiera znaczenia . Humanitaryzm jak sama nazwa wskazuje wynika z zainteresowania człowieka drugim człowiekiem. Druga sprawa : powyższy wpis nie ma nic wspólnego z tym co napisałem . Po raz kolejny zadaję pytanie tym , którzy skorzy są do "analizy " całej sytuacji . W regulaminie jest przepis , z którego jasno wynika , że WĘDKARZOWI SPRZEDAWAĆ RYB NIE WOLNO. WĘDKARZ JEST OSOBĄ UPRAWIAJĄCĄ AMATORSKI POŁÓW I JAKIEKOLWIEK KORZYŚCI MAJĄTKOWE UZYSKIWANE POPRZEZ SPRZEDAŻ RYB ( TAKŻE WYPCHANYCH I ICH CZĘŚCI ) STANOWI ŁAMANIE OBOWIĄZUJĄCYCH PRZEPISÓW. Zwracam się do tych wędkarzy , którzy rozumieją problem od razu , zamiast odwracać uwagę od tego bulwersującego problemu 0 dygresjami niezwiązanymi z żadną poruszanych tutaj kwestii. PODAM TYLKO PROSTY PRZYKŁAD : WĘDKARZ CHCĄCY ZABRC RYBĘ ŁOSOSIOWATĄ , MUSI JĄ NATYCHMIAST UŚMIERCIĆ A WIĘC CZYNI TO NIEZWŁOCZNIE SPECJALNĄ PAŁKĄ SŁUŻĄCĄ DO TEGO CELU. CHOWA DO CHLEBAKA RYBĘ I IDZIE DO DOMU, NASTĘPNIE DZWONI DO SĄSIADKI , WYJMUJE "SREBRZYSTY PRZEDMIOT " , POBIERA NALEŻNOŚĆ I ZADOWOLONY , POGWIZDUJĄC WESOŁO IDZIE DO DOMU. KOLEJNY WĘDKARZ ŁOWI PSTRĄGA , DUŻEGO PSTRĄGA CZY ŁOSOSIA . NASTĘPNIE W ZACISZU DOMOWYM PREPARUJE GO I SPRZEDAJE TEJ SAMEJ SĄSIADCE .... Rodzie się pytanie :mianowicie , czym przedmiot użytkowy jaką jest martwa ryba gotowa do przyrządzenia złowiona przez wędkarza i niestety sprzedana sąsiadce różni się do preparatu z ryby złowionej nie przez rybaka a wędkarza ? To samo tyczy się łbów sumów , sumów i głowacic , łososi itd - wędkarz nie ma prawa sprzedać złowionej , ale martwej i przeznaczonej do konsumpcji ryby , ale inny przedmiot użytkowy jakim jest preparat taksydermiczny -wolno mu sprzedać ? GŁUPOTA i jeszcze raz głupota i tyle . Paradoks typowy dla naszego kraju. PS : proszę przedmówcę aby nie wprowadzał w błąd osób potencjalnie zainteresowanych tą nielogiczną sprzecznością i problemem skandalizującego procederu zarazem. Nie chodzi tutaj o kwestię humanitaryzmu ( terminu odnoszącego się wyłącznie do ludzi bo wyrosłego z nurtu filozofii homocentrycznej ) , roślinki, Boga , czy pojedyncze " fetysze " takie jak łuska , które wędkarz rozdaje innym na szczęście. Temat jest prosty i zrozumiały .Chodzi tutaj o sprzedaż ryb złowionych przez wędkarza - nieważne w jakiej formie je sprzedaje , zawsze popełnia ten sam występek i basta. Pisząc o preparatach taksydermicznych mam tutaj na myśli właśnie wielkie łby sumów, łososie, pstrągi itp , duże okazałe ryby wypchane lub zakonserwowane . Wędkarzowi nie wolno sprzedawać złowionych ryb ,ale te same złowione ryby "utrwalone " jako "trofeum "sprzedać już można ? Nonsens i tyle. Ktoś kto łowi na wędkę , by w drodze do domu sprzedać np: karpia ,żeby mieć na "gołdę " - kim jest ? Osoba , która nałowi zamrażalnik szczupaków i sprzedaje ryby lub przetwory z tych ryb - kim jest ? A kim jest ktoś kto na Allegro handluje łbami sumów czy wypreparowanymi rybami ? Apeluję do ROZSĄDNYCH wędkarzy ,aby zastanowili się nad tym problemem.
Przykro mi ,ale ja dla mnie to zwykła rzeź ,takich ryb nie zabieramy.Proponuje aby dać ogłoszenie ,że ten co daruje życie tak pięknej rybie dostanie świniaka .
Jeżeli takie ryby mają pozostać w łowisku, to zarybianie inna rybą jest bezsensowne, sam wędkarz który wyłowił tego suma stwierdził że był świadkiem jak zarybili szczupakiem (pół tony) to ile z tych szczupaków uniknęło paszczy suma ? Jeśli będą je wypuszczać to jakie ryby tam pozostaną poza sumem ?
Ryba je tyle ile musi,a potem długi czas nie żeruje, a nie jak wielu wędkarzy łowi tyle ile da się i przerabia się na kotlety lub ląduje w śmieciach bo odechciało mu się skrobać po wyczerpującym wędkowaniu.Nie raz widziałem ryby jak leżały za blokiem na trawie w całości.I nie uważam że ze strony suma tkwi problem.
Dokładnie , wyrżnąć wszystko z wody co ma powyżej 1 m i zostawić nie miarowe wzdręgi i leszcze z tasiemcami
CześćOj tam metr - 65cm to góra bo taki szczupły to już ładne płotki wcina.
" Jak się nie znasz na takich sprawach to nie zabieraj głosu."?????JK
...a ja tam myślę, że ktoś musi niezłą kasę na tym trzepać, że my wyżeramy ryby z łowisk!
Ciekaw jestem komu najbardziej zależy na takim stanie rzeczy?! Ci którzy wiedzą jak wygląda procedura zarybiania, to już wiedzą o kogo chodzi!
Na początku każdego sezonu mam kocią mordę, że sam jeszcze finansowo wspieram ten proceder.
Daniec
W moim odczuciu estetyka tego połowu nie ma nic wspólnego z wędkarstwem... To najzwyklejsze szkodnictwo i coś co dalekie jest od jakiekolwiek odmiany wędkarstwa. Z tego opisu wynika , że człowiek który złowił tego suma ma problemy z samokontrolą i działa pod wpływem impulsu ( stąd podejście typu "aby tylko mieć ją już w garażu"). Natomiast co się tyczy sprzedaży łbów na Allegro : w regulaminie wyraźnie stoi napisane przecież , że : "Wędkarzowi złowionych ryb sprzedawać nie wolno". Myślę , że przepis ten dotyczy również preparatów taksydermicznych . Bo niby w końcu czym różni się rzecz użytkowa jaką są przetwory spożywcze w tym ryby do spożycia sprzedane choćby sąsiadce od sprzedaży preparatu taksydermicznego ( wypchanej ryby , wypreparowanego łba itd)?
Połów tego suma to zwykła rzeźnia , nie wędkarstwo.
Każdy kto natknie się na sprzedaż łbów lub innych części ryb takie jak :wypreparowane kufy , medaliony z łbami sumów , głowacic , wypchane ryby - powinien natychmiast zgłosić tę sprawę stosownym organom ! Regulamin wyraźnie mówi o ZAKAZIE takiego postępowania . Wędkarz to bowiem nie rybak - prawo więc wyraźnie mówi , że amatorowi połowu ryb jakim jest przecież każdy wędkarz - ryb sprzedawać nie wolno! Czym różni się handel przedmiotem użytkowym jakim jest przecież uśmiercona ryba gotowa do spożycia ( objęta owym zakazem) od preparatów taksydermicznych ? POWTÓRZĘ ZATEM PO RAZ WTÓRY : Wędkarzowi ryb sprzedawać nie wolno !
Żadna ustawa i żaden regulamin nie zabrania posiadać,wymieniać,ofiarowywać czy sprzedawać trofeów wędkarskich czy łowieckich.Do nich należą m.in.wypreparowane łby ryb,płetwy,łuki skrzelowe,poroże samców zwierzyny płowej,szable i fajki dzików,grandle samic zwierzyny płowej, omyki zajęcze czy pióra ptaków łownych jak również całe głowy czy wypchane ptaki.
Można tez dyskutować i przedstawiać racje na temat czy wędkarstwo,łowiectwo jest humanitarne.Kaleczenie ryb,nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem.Tak samo jak jedzenie mięsa.A rośliny? Zjadanie roślin to jest humanitarne?One też są na niższym szczeblu rozwoju w stosunku do człowieka jak ryby.Na jakiej zasadzie ocenić który szczebel można zjadać a który nie?!Jak zatem żyć?
Idąc tym tropem należy zakazać wilkom choćby, zjadania zwierząt,bo dlaczego homo sapiens ma być gorszy od lupusa?Jeżeli naczelnym nie wolno zjadać złowionych ryb co czynił już homo erectus to należy zabronić szczupakom,sumom,sandaczom czy innym okoniom zjadania białorybu.Człowiek jest tak samo jak marchewka,sum,czy dzik składnikiem łańcucha pokarmowego tylko na samym jego szczycie.Nie próbujmy więc zmieniać na siłę tego co stworzyła natura,czy jak kto woli Bóg do którego kolega Chetonik tak chętnie się odwołuje.
Żadna ustawa i żaden regulamin nie zabrania posiadać,wymieniać,ofiarowywać czy sprzedawać trofeów wędkarskich czy łowieckich.Do nich należą m.in.wypreparowane łby ryb,płetwy,łuki skrzelowe,poroże samców zwierzyny płowej,szable i fajki dzików,grandle samic zwierzyny płowej, omyki zajęcze czy pióra ptaków łownych jak również całe głowy czy wypchane ptaki.
Można tez dyskutować i przedstawiać racje na temat czy wędkarstwo,łowiectwo jest humanitarne.Kaleczenie ryb,nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem.Tak samo jak jedzenie mięsa.A rośliny? Zjadanie roślin to jest humanitarne?One też są na niższym szczeblu rozwoju w stosunku do człowieka jak ryby.Na jakiej zasadzie ocenić który szczebel można zjadać a który nie?!Jak zatem żyć?
Idąc tym tropem należy zakazać wilkom choćby, zjadania zwierząt,bo dlaczego homo sapiens ma być gorszy od lupusa?Jeżeli naczelnym nie wolno zjadać złowionych ryb co czynił już homo erectus to należy zabronić szczupakom,sumom,sandaczom czy innym okoniom zjadania białorybu.Człowiek jest tak samo jak marchewka,sum,czy dzik składnikiem łańcucha pokarmowego tylko na samym jego szczycie.Nie próbujmy więc zmieniać na siłę tego co stworzyła natura,czy jak kto woli Bóg do którego kolega Chetonik tak chętnie się odwołuje.
"nawet haczykiem bezzadziorowym w tym kontekście nie ma nic wspólnego z humanitaryzmem. " A kolega za to nie zdaje sobie sprawy czym jest humanitaryzm i , że dotyczy on tylko i wyłącznie kwestii ludzkiej . Humanitaryzm to postawa ludzka około działań ludzkich i tylko między ludźmi ten termin nabiera znaczenia . Humanitaryzm jak sama nazwa wskazuje wynika z zainteresowania człowieka drugim człowiekiem. Druga sprawa : powyższy wpis nie ma nic wspólnego z tym co napisałem . Po raz kolejny zadaję pytanie tym , którzy skorzy są do "analizy " całej sytuacji . W regulaminie jest przepis , z którego jasno wynika , że WĘDKARZOWI SPRZEDAWAĆ RYB NIE WOLNO. WĘDKARZ JEST OSOBĄ UPRAWIAJĄCĄ AMATORSKI POŁÓW I JAKIEKOLWIEK KORZYŚCI MAJĄTKOWE UZYSKIWANE POPRZEZ SPRZEDAŻ RYB ( TAKŻE WYPCHANYCH I ICH CZĘŚCI ) STANOWI ŁAMANIE OBOWIĄZUJĄCYCH PRZEPISÓW. Zwracam się do tych wędkarzy , którzy rozumieją problem od razu , zamiast odwracać uwagę od tego bulwersującego problemu 0 dygresjami niezwiązanymi z żadną poruszanych tutaj kwestii. PODAM TYLKO PROSTY PRZYKŁAD : WĘDKARZ CHCĄCY ZABRC RYBĘ ŁOSOSIOWATĄ , MUSI JĄ NATYCHMIAST UŚMIERCIĆ A WIĘC CZYNI TO NIEZWŁOCZNIE SPECJALNĄ PAŁKĄ SŁUŻĄCĄ DO TEGO CELU. CHOWA DO CHLEBAKA RYBĘ I IDZIE DO DOMU, NASTĘPNIE DZWONI DO SĄSIADKI , WYJMUJE "SREBRZYSTY PRZEDMIOT " , POBIERA NALEŻNOŚĆ I ZADOWOLONY , POGWIZDUJĄC WESOŁO IDZIE DO DOMU. KOLEJNY WĘDKARZ ŁOWI PSTRĄGA , DUŻEGO PSTRĄGA CZY ŁOSOSIA . NASTĘPNIE W ZACISZU DOMOWYM PREPARUJE GO I SPRZEDAJE TEJ SAMEJ SĄSIADCE .... Rodzie się pytanie :mianowicie , czym przedmiot użytkowy jaką jest martwa ryba gotowa do przyrządzenia złowiona przez wędkarza i niestety sprzedana sąsiadce różni się do preparatu z ryby złowionej nie przez rybaka a wędkarza ? To samo tyczy się łbów sumów , sumów i głowacic , łososi itd - wędkarz nie ma prawa sprzedać złowionej , ale martwej i przeznaczonej do konsumpcji ryby , ale inny przedmiot użytkowy jakim jest preparat taksydermiczny -wolno mu sprzedać ? GŁUPOTA i jeszcze raz głupota i tyle . Paradoks typowy dla naszego kraju. PS : proszę przedmówcę aby nie wprowadzał w błąd osób potencjalnie zainteresowanych tą nielogiczną sprzecznością i problemem skandalizującego procederu zarazem. Nie chodzi tutaj o kwestię humanitaryzmu ( terminu odnoszącego się wyłącznie do ludzi bo wyrosłego z nurtu filozofii homocentrycznej ) , roślinki, Boga , czy pojedyncze " fetysze " takie jak łuska , które wędkarz rozdaje innym na szczęście. Temat jest prosty i zrozumiały .Chodzi tutaj o sprzedaż ryb złowionych przez wędkarza - nieważne w jakiej formie je sprzedaje , zawsze popełnia ten sam występek i basta. Pisząc o preparatach taksydermicznych mam tutaj na myśli właśnie wielkie łby sumów, łososie, pstrągi itp , duże okazałe ryby wypchane lub zakonserwowane . Wędkarzowi nie wolno sprzedawać złowionych ryb ,ale te same złowione ryby "utrwalone " jako "trofeum "sprzedać już można ? Nonsens i tyle. Ktoś kto łowi na wędkę , by w drodze do domu sprzedać np: karpia ,żeby mieć na "gołdę " - kim jest ? Osoba , która nałowi zamrażalnik szczupaków i sprzedaje ryby lub przetwory z tych ryb - kim jest ? A kim jest ktoś kto na Allegro handluje łbami sumów czy wypreparowanymi rybami ? Apeluję do ROZSĄDNYCH wędkarzy ,aby zastanowili się nad tym problemem.