A wiec jak w temacie.moja dziewczyna na poczatku jezdzila tylko ze mna na ryby nudzac sie przy tym i ciagle mi marudzac "w kolko te twoje glupie ryby".Az w koncu nie wytrzymalem i dalem jej wedke do reki wytlumaczylem co i jak no i sie zaczelo.Tak jej sie spodobalo ze w kolko mnie teraz pyta kiedy na ryby pojedziemy.ma juz na swoim koncie 2 calkiem spore karpie i kilka ladnych karasi.
Ja właśnie w sierpniu wybieram się z moją dziewczyną na rybki. Jej ojciec od bardzo dawna jest fanatykiem wędkarstwa, i kiedyś z nim łowiła, ale nie spodobało jej się bo tatuś bardzo emocjonalnie podchodził do splątań żyłki :D Mam nadzieję, że jej się spodoba i będzie tak jak w Twoim przypadku ;)!
A ja w żaden sposób nie mogę namówić swojej żony żeby jeździła ze mną na ryby.Nawet jak przywiozę rybę do domu to nie chce na nią patrzyć,mówi że się brzydzi,że ryby śmierdzą i takie tam.Zazdroszczę tym których kobiety wędkują.
moja żoneczka lubi sobie powędkować ale jak jej za dlugo rybka nie bierze to szuka sobie innego zajęcia hihihi, ale teraz bardzo rzadko jeżdzi ze mna, mamy 15miesieczną córeczkę i nie ma za bardzo jak,dziś byliśmy ale córeczka częściej łapała się za kije niż zona.ale wkurza sie jak jade sam ale jakoś dochodzimy do porozumienia :)
Moja żona była raz ze mną na rybach. Przeczytała dwa rozdziały książki i chciała wracać. A ja jeszcze dobrze sprzętu nie rozwinołem. To był jej pierwszy i ostatni raz!!!!!
moja żona nawet ryb nie obiera, a co dopiero łowić, i ja jestem z tego zadowolony, bo żonę mam na co dzień, a ryby raz w tygodniu, ale gdyby tak się stało że zechciała by zemną jezdzić, to nie wiem chyba bym się przerzucił na szachy, dają dużo do myślenia.:)
Moja żonka była zemną kilka razy ale teraz już nie jezdzi bo twierdzi ze w syfie siedziała nie bedzie troszke to przykre bo nad naszymi wodami jest jak jest ale co do wyjazdów na ryby nie sprzeciwia sie pozdrawiam.
Moja żona nigdy nie pochwalała wędkowania ale jak kiedyś przyjechała do mnie na ryby z córką to jak jej dałem wędkę to złowiła więcej płoci jak ja na zawodach w swoim kole ale cóż szczęście dopisuje każdemu i od tej pory wędkują razem zemną.Pozdrawiam
To ja Panowie muszę dołączyć do grona kolegów których żony jeżdżą na ryby i to nie tylko po to żeby zażyć kąpieli słonecznej czy poczytać dobrą książkę tylko łowić, słuchać i podpatrywać, uczyć się łowienia ryb.
Fakt faktem stało się to dopiero w tym roku 2009 po 16 latach małżeństwa lecz lepiej późno niż wcale, oczywiście wcześniej nie jeżdżąc ze mną na ryby zawsze mnie wspierała robiła kanapki, kawę czy herbatę pytała co złowiłem i oczywiście magiczne pytanie kiedy będę wreszcie w domu :)
W sierpniu chce już być pełnoprawnym wędkarzem z kartą i legitymacją w ręku i to mnie bardzo cieszy.
kolego norbiko1 tylko po gratulować wsparcie żonki najważniejsze kanapki i ciepła kawka podstawa.moja żoneczka lubi czasem wypady na rybki ale o karcie nie chce słyszeć,ale to nie problem jakoś sie podziele z nia swoim stanowiskiem :)
Gdy mam wolną chwile zaraz proponuje mi wspólny wyjazd na ryby.Najpierw są przygotowane zanęty,dopiero potem kanapki.Jest bardzo cierpliwa.Potrafi długo oczekiwać na to jedyne branie .Z tego powodu wielokrotnie zostałem pokonany. Na swoim końcie ma wiele okazów,są to leszcze 50cm oraz szczupaki 80tki.Jednak JEJ ulubiona wędka to bacik 7ka.Będąc na rybach żadna pogoda nie jest straszna.Ale jeżeli nie wędkuje to sędziuje,gdyż jest sędzią kl.okręgowej. Życzę niektórym kolegom tak wytrwałej towarzyszki ekapad wędkarskich. piotr 0206
I owszem. Nie straszne jej nawet nocne zasiadki na węgorza. Pierwszą zdobyczą mojej piękniejszej połówki był 50 cm szczupak złowiony na robaka. No i zaczęło się.
Ja mojego nauczyłam łowić ryby, bo samej tak nudno i trzeba czasem z kims pogadac :) Teraz często ze mną łowi i chociaż nie jest takim narwańcem jak ja, to mu się podoba "moczenie kija". Pozdrawiam
Fajnie mieć dziewczynę, która rozumie i podziela nasze zainteresowania.
Jeżeli chodzi o drugą połówkę to... zarówno pierwszą jak i drugą połówkę staram się brać jak najczęściej ze sobą nad wodę :) W ostateczności może być 0,7 :)
Witam. Temat stary jak świat......Poświęciłem swego czasu nawet, dwa artykuły na ten temat.Komu uda się namówić swoja partnerkę do uprawiania naszego hobby ten zasługuje na medal......Temat jest b.trudny haha,i myslę po mału ze nie do rozwiazania.Jesli sie komuś chce to zapraszam do lektury: https://wedkuje.pl/n/moja-zona-renata/2247 https://wedkuje.pl/n/czas-na-wedkowanie/5043 Pozdrawiam
Moja wędkuje ze mną, łamiąc przy tym regulamin, bo nie posiada papieru. A ja mam to w d..... Jest to jeden, jedyny pkt.RAPR, którego nie mam zamiaru przestrzegać. Ajek nie wędkuje, to i tak lubi kija potrzymać...... ;-)
Moja Pani, jak słyszy "ryby" to szału dostaje. Jest tak zrażona, że nawet w restauracji ryby nie zamawia... Dwa razy była ze mną na rybach. Pech sprawił, że spławik nie drgnął ani na moment. Uznała, że to co robię jest (oj dużo się tego nasłuchałem, więc oszczędzę Wam czytania tych słów).
Tylko pamiętaj, jak będzie się robić "gorąco" to musisz wyjąc zestawy z wody, żeby regulaminu nie złamać. Mam nadzieje, że Twoja dziewczyna to zrozumie...:)
A wiec jak w temacie.moja dziewczyna na poczatku jezdzila tylko ze mna na ryby nudzac sie przy tym i ciagle mi marudzac "w kolko te twoje glupie ryby".Az w koncu nie wytrzymalem i dalem jej wedke do reki wytlumaczylem co i jak no i sie zaczelo.Tak jej sie spodobalo ze w kolko mnie teraz pyta kiedy na ryby pojedziemy.ma juz na swoim koncie 2 calkiem spore karpie i kilka ladnych karasi.
Ja właśnie w sierpniu wybieram się z moją dziewczyną na rybki. Jej ojciec od bardzo dawna jest fanatykiem wędkarstwa, i kiedyś z nim łowiła, ale nie spodobało jej się bo tatuś bardzo emocjonalnie podchodził do splątań żyłki :D Mam nadzieję, że jej się spodoba i będzie tak jak w Twoim przypadku ;)!
A ja w żaden sposób nie mogę namówić swojej żony żeby jeździła ze mną na ryby.Nawet jak przywiozę rybę do domu to nie chce na nią patrzyć,mówi że się brzydzi,że ryby śmierdzą i takie tam.Zazdroszczę tym których kobiety wędkują.
Moja żona pochodzi z Mazur, więc z wędką jest oswojona :) Często gdy razem wędkujemy ma lepsze wyniki niż ja :)
mam ten sam typek,zazdroszcze innym
no i moja zonka te nie da sie namowic na rybki oczywiscie zrobic je tak ale lowic nie
moja żoneczka lubi sobie powędkować ale jak jej za dlugo rybka nie bierze to szuka sobie innego zajęcia hihihi, ale teraz bardzo rzadko jeżdzi ze mna, mamy 15miesieczną córeczkę i nie ma za bardzo jak,dziś byliśmy ale córeczka częściej łapała się za kije niż zona.ale wkurza sie jak jade sam ale jakoś dochodzimy do porozumienia :)
Moja żona była raz ze mną na rybach. Przeczytała dwa rozdziały książki i chciała wracać. A ja jeszcze dobrze sprzętu nie rozwinołem. To był jej pierwszy i ostatni raz!!!!!
moja żona nawet ryb nie obiera, a co dopiero łowić, i ja jestem z tego zadowolony, bo żonę mam na co dzień, a ryby raz w tygodniu, ale gdyby tak się stało że zechciała by zemną jezdzić, to nie wiem chyba bym się przerzucił na szachy, dają dużo do myślenia.:)
Moja żonka była zemną kilka razy ale teraz już nie jezdzi bo twierdzi ze w syfie siedziała nie bedzie troszke to przykre bo nad naszymi wodami jest jak jest ale co do wyjazdów na ryby nie sprzeciwia sie pozdrawiam.
Moja żona nigdy nie pochwalała wędkowania ale jak kiedyś przyjechała do mnie na ryby z córką to jak jej dałem wędkę to złowiła więcej płoci jak ja na zawodach w swoim kole ale cóż szczęście dopisuje każdemu i od tej pory wędkują razem zemną.Pozdrawiam
To ja Panowie muszę dołączyć do grona kolegów których żony jeżdżą na ryby i to nie tylko po to żeby zażyć kąpieli słonecznej czy poczytać dobrą książkę tylko łowić, słuchać i podpatrywać, uczyć się łowienia ryb. Fakt faktem stało się to dopiero w tym roku 2009 po 16 latach małżeństwa lecz lepiej późno niż wcale, oczywiście wcześniej nie jeżdżąc ze mną na ryby zawsze mnie wspierała robiła kanapki, kawę czy herbatę pytała co złowiłem i oczywiście magiczne pytanie kiedy będę wreszcie w domu :) W sierpniu chce już być pełnoprawnym wędkarzem z kartą i legitymacją w ręku i to mnie bardzo cieszy.
kolego norbiko1 tylko po gratulować wsparcie żonki najważniejsze kanapki i ciepła kawka podstawa.moja żoneczka lubi czasem wypady na rybki ale o karcie nie chce słyszeć,ale to nie problem jakoś sie podziele z nia swoim stanowiskiem :)
Gdy mam wolną chwile zaraz proponuje mi wspólny wyjazd na ryby.Najpierw są przygotowane zanęty,dopiero potem kanapki.Jest bardzo cierpliwa.Potrafi długo oczekiwać na to jedyne branie .Z tego powodu wielokrotnie zostałem pokonany.
Na swoim końcie ma wiele okazów,są to leszcze 50cm oraz szczupaki 80tki.Jednak JEJ ulubiona wędka to bacik 7ka.Będąc na rybach żadna pogoda nie
jest straszna.Ale jeżeli nie wędkuje to sędziuje,gdyż jest sędzią kl.okręgowej.
Życzę niektórym kolegom tak wytrwałej towarzyszki ekapad wędkarskich.
piotr 0206
I owszem. Nie straszne jej nawet nocne zasiadki na węgorza. Pierwszą zdobyczą mojej piękniejszej połówki był 50 cm szczupak złowiony na robaka. No i zaczęło się.
Gratuluje towarzyszek .Moja za żadne skarby nie chce slyszeć o wspólnym wypadzie na ryby ona woli jechać grać w skata
NIestety nie, tylko towarzyszy, a mam cztery wedki :)
Cala nadzieja w siedmioletnim synu, ktory wykazuje zapal wedkarski i dziele z nim jedna wedke.
Ja mojego nauczyłam łowić ryby, bo samej tak nudno i trzeba czasem z kims pogadac :) Teraz często ze mną łowi i chociaż nie jest takim narwańcem jak ja, to mu się podoba "moczenie kija".
Pozdrawiam
Fajnie mieć dziewczynę, która rozumie i podziela nasze zainteresowania. Jeżeli chodzi o drugą połówkę to... zarówno pierwszą jak i drugą połówkę staram się brać jak najczęściej ze sobą nad wodę :) W ostateczności może być 0,7 :)
Witam.
Temat stary jak świat......Poświęciłem swego czasu nawet, dwa artykuły na ten temat.Komu uda się namówić swoja partnerkę do uprawiania naszego hobby ten zasługuje na medal......Temat jest b.trudny haha,i myslę po mału ze nie do rozwiazania.Jesli sie komuś chce to zapraszam do lektury:
https://wedkuje.pl/n/moja-zona-renata/2247
https://wedkuje.pl/n/czas-na-wedkowanie/5043
Pozdrawiam
Moja wędkuje ze mną, łamiąc przy tym regulamin, bo nie posiada papieru. A ja mam to w d..... Jest to jeden, jedyny pkt.RAPR, którego nie mam zamiaru przestrzegać. Ajek nie wędkuje, to i tak lubi kija potrzymać...... ;-)
kija potrzymać powiadasz...:)
Moja Pani, jak słyszy "ryby" to szału dostaje. Jest tak zrażona, że nawet w restauracji ryby nie zamawia... Dwa razy była ze mną na rybach. Pech sprawił, że spławik nie drgnął ani na moment. Uznała, że to co robię jest (oj dużo się tego nasłuchałem, więc oszczędzę Wam czytania tych słów).
buahahaha dobre :D
hehe napisz czego się nasłuchałeś. może będzie śmiesznie
Wyskocz z nami na piwko i użyj magicznego słowa "ryby", to się przekonasz a na wszelki wypadek kufel trzymaj obiema rękami bo może być ostro:)
hehe dzięki. nie będę ryzykował.
ja dziś bądź jutro z moją połówką walę na nockę:).
Mateusz, na ryby? :)
Wędki biorę a czy zarzucę to się okaże:). No jasne, że na ryby:)
Tylko pamiętaj, jak będzie się robić "gorąco" to musisz wyjąc zestawy z wody, żeby regulaminu nie złamać. Mam nadzieje, że Twoja dziewczyna to zrozumie...:)
No chyba, że na pół gwizdka "pojedziesz" (ale tego to już na pewno ukochana nie zrozumie) :)
będę mówił, że to jej wędka dzwoni:)