Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
Paweł ja tam zgodzę się z Irkiem. Niektórzy mężczyźni polują na ryby inni na sarny i jelenie a jeszcze inny na kobiety. Mężczyzna powinien rywalizować i stawiać sobie wyzwania bo inaczej się cofa. Cała reszta chodzi w rurkach...
pewnie że tak. tylko Irek uważa tylko ten co poluje jest mężczyzną, a ja napisałem, że nie trzeba taszczyć ryby do domu żeby to udowodnić. wg niego cała reszta niewieścieje. ciekawe stwierdzenie? bo nie przynieśli ryby do domu? jakim pierwotnym instynktom mamy dać jeszcze upust, żeby być mężczyzną? kobicie dać pałą w łeb i do jaskini. Irek mamy 21 wiek. może na szabelki wyskoczymy, albo na dzidy. daj spokój człowieku o czym Ty napisałeś. widzę, że niektórzy zamiast iść do przodu to się cofają w rozwoju. ja lubię łowić i całą otoczkę z tym związaną, ale nie muszę czyścic zbiorników w poszukiwaniu pokarmu.:)
Być może nie dość wnikliwie czytałem wypowiedzi Irka ale w jednej z nich jasno napisał i tu cytuję: "W tym wszystkim mało istotne jest czy zdobycz "uwalisz" i przyniesiesz
do domu, czy ją wypuścisz. Najważniejże, żeby umieć upolować. Brak
spełnienia rodzi frustracje i grozi wypaczeniami psychiki, zahamowaniem
rozwoju itp.. Już masz przypadki takich ludzi na forach krzyczących na
innych: mięsiarz. Robią to z głodu sukcesów i spełnienia." - A z tym się najzupełniej zgadzam.
mamy gorsze przypadki krzyczących na tych co wypuszczają... zgadam się z tym "Najważniejże, żeby umieć upolować"
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
.....Tomek nie musisz pisać ile zabierasz, to Twoja sprawa. zastanów się jaki widok bezcenny by był jakbyś podał własnoręcznie ubitą od obucha golonkę. upolowaną kaczkę, czy inne zwierze.:)) chciałbym uświadomić, niektórym że w dzisiejszych czasach mężczyzna nie musi polować, żeby być mężczyzną. wystarczy, że zarabia na rodzinę na jej utrzymanie itd. a na ryby, nie po ryby chodzi dla przyjemności łowienia, relaksu itd.. nie trzeba zabijać, żeby wykarmić rodzinę. nie te czasy. nikomu nic nie bronię, ale to kiedyś się polowało, zbierało chrust na palenisko, żyło w szałasach, jeździło na koniu itd.. dziś jak żona nie wierzy, że ktoś był na rybach, a ktoś się boi, że dostanie szmatą po głowi to wystarczy zrobić zdjęcie i rybkę do wody wypuścić.:)).....
Totalna bzdura kolego. W dzisiejszych czasach wielu mężczyzn "niewieścieje" właśnie dlatego, że tłumią lub pozwalają na tłumienie swojego podstawowego instynktu. Zarabianie pieniędzy jest tylko marną namiastką częściowo zastępującą polowanie i dającą jakąś tam satysfakcję, ale nic nie zastąpi nam całego rytuału związanego z przygotowaniem do łowów i ostatecznie samego polowania.
W tym wszystkim mało istotne jest czy zdobycz "uwalisz" i przyniesiesz do domu, czy ją wypuścisz. Najważniejże, żeby umieć upolować. Brak spełnienia rodzi frustracje i grozi wypaczeniami psychiki, zahamowaniem rozwoju itp.. Już masz przypadki takich ludzi na forach krzyczących na innych: mięsiarz. Robią to z głodu sukcesów i spełnienia.
Lepiej zawczasu zadbać o swoją kondycję psychiczną i zapolować.. z dobrym skutkiem oczywiście. :)
Podsumowując - MUSIMY POLOWAĆ
Takie jest moje zdanie.
A na święta ryby upolowane, ukatrupione i wyfiletowane własnoręcznie.
Dobranoc.
Czyli oprocz wedkarzy i mysliwych mamy samych zniewiescialych mezczyzn ?. Bo tak nalezaloby to zrozumiec. W Polsce lowi i poluje jakies 1200000 (nie potrafie powiedziec dokladnie ilu bo nie wiem jaka jest skala myslistwa). Mezczyzn zdolnych do tych czynnosci przypuszczam duzo wiecej. Nawet doliczajac klusownikow to i tak tych zniwiescialych jest przerazajaca ilosc. Gdzie ja zyje. ?
Hmm... Reszta to tacy jak ten na foto? ;) Tutaj akurat jest zapłakany. https://www.google.pl/search?q=pir%C3%B3g&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=atihUuGGBI6P4gS314DQCg&sqi=2&ved=0CKABEIke&biw=1024&bih=643#facrc=_&imgdii=_&imgrc=wFi3WOyj2zdBlM%3A%3BpWQiuhUepCA34M%3Bhttp%253A%252F%252Fbi.gazeta.pl%252Fim%252F8%252F5707%252Fz5707778Q%252Cmichal-pirog-kadr-z-programu.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Flodz.gazeta.pl%252Flodz%252F1%252C35153%252C11727248%252CPirog_i_Korwin_Piotrowska_o_tragedii_w_zoo___S___syny_.html%3B620%3B526
U mnie na święta będzie śledź który jest prawdziwą staropolską rybą świąteczną. Więc go kupię. Ale wypełnieniem będzie galantyna ze szczupaka którego złapałem i zamroziłem właśnie na ten cel. Co fakt, ślinka leciała. Ale wolałem go zamrozić na święta. Bo nikt mi nie mógł zagwarantować że przed świętami też złowię wymiarowego. I to że go zamroziłem nie znaczy ze jestem mięsiarzem. Bo więcej wypuszczam niż zabieram. Nawet i te wymiarowe. (w tym roku złowiłem może 15 szt (tak więc mniej niż proponowany limit roczny przez Roxole))
No i nikt mi nie zagwarantuje, że ten co bym kupił w sklepie nie był z lewego obrotu. Czy też nie wsparł bym tego nie etycznego rybaka który nie przestrzega wymiarów ochronnych, czy okresów, albo co gorsza limitów połowowych....
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
Jeśli chodzi o karpia, to już nadałem temat swojej drugiej połowie i ma kupić takiego ze 2-3kg. Jako wschodząca gwiazda filletingu ;) (żart), chcę się zmierzyć z oprawieniem takiej sztuki i wycięciem nożem tych paskudnych ości z grzbietu. Na razie nigdzie czegoś takiego nie widziałem, przekopałem youtube i nic. Może będę pierwszy? Ale się spełnię. :)))
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
ale o dwa więcej będzie. Dokładnie o te dwa które kupisz:):):)
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
ale o dwa więcej będzie. Dokładnie o te dwa które kupisz:):):)
więc pozostaje śledzik i moje ulubione małe tłuste karasie.:)
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
Moim znaniem nie pogorszy tylko uratuje kilka ryb od nie potrzebnego cierpienia spowodowanego bezmyślnym, egoistycznym postępowaniem człowieka, nie zabraniam nikomu sprzedawania karpia czy innych ryb tylko trzeba to robić w humanitarny sposób a podaż nie ma się nic do tego bo karpie i tak będą sprzedawane co roku w podobnych ilościach kwestia tylko czy ktoś sie za to weźmie i w jaki to będzie robiony sposób ale nie miejsce i pora żeby o tym dyskutować, tyle odemnie nie wypowiadam się juz na ten temat w tym wątku gdyż chciałem tylko napisać czy na święta kupuję ryby czy je łowie :))) Pozdro ;)
Ciekawi mnie jak matka 5-ciorga dzieci- noworodków z Hipolitowa (o które jest oskarżona o zabicie) postępowała humanitarnie z karpiem zakupionym na Święta, bardziej od swoich noworodków?
Ciekawi mnie jak matka 5-ciorga dzieci- noworodków z Hipolitowa (o które jest oskarżona o zabicie) postępowała humanitarnie z karpiem zakupionym na Święta, bardziej od swoich noworodków?
Tak Bernardzie. podobno karpia usiłowała utopić... A ona wie co to Święta?
Czyli grozi porażka bo od brzegu przymarzło a lód za cienki czyli jedyna nadzieja że pogoda opowie sie zdecydowanie za jakąś opcją no ale jeszcze troszkę czasu jest :-)
Ja moje 3 ostatnie ryby tego sezonu wytropiłem,zlowilem i z wielka przyjemnoscia osobiście przyzadze i podam na wigilijny stol..2 karpiki po jakies 2kg i sandaczyk 2,4kg.Dorzuce jeszcze cos ze slonej wody z naszego Baltyku i rodzice będą zachwyceni hehe:)
Widzę, że większość o rybce na święta myśli dużo wcześniej i ja coś mam zamrożone w postaci szczupłego. Jednak do świąt jeszcze trochę, a na kolacyjkę to dużo lepiej na stole wygląda i smakuje sandaczyk (:, a więc jutro ruszam na łowy.
Tegoroczna jesień była dla mnie łaskawa wędkarsko, w skutek czego również zdążyłem się zaopatrzyc przed wigilią:) Na moim stole warte honorową będzie pełnił sandaczyk (1,5 kg.), oprócz niego udało mi się "zaopatrzyc" w 3 karpiki oraz dwa leszcze:) Żonka dała mi już w pazdzierniku "zlecenie" na rybki, teraz wszystkim w rodzince chwali jakie te wędkarstwo może byc pożyteczne :) W odpowiedzi na pytanie "kupic czy złowic" jeżeli o mnie chodzi to nie wyobrażam sobie innej opcji, niż konsumpcja w wigilie własnoręcznie złowionej rybki.
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Nareszczcie zwykli wędkarze oddali swoje glosy.....Nie jestem zwolennikiem zamrażarek i ryb słodkowodnych,jednak czas swiat,to czas aby pochwalić się przed rodzina wlasna upolowana rybka...Co tu gadac co swoje to najlepsze:)
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Są ryby i są gamonie - więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić.
ja tam nie lubię ryb ale na święta jestem zmuszony coś tam pomlaskać więc będzie ale nie złowiona bo one na ogół szlamem jadą a kupne przechowują bez lunchu i czystszej wodzie już od pażdziernika .tylko kupne bo złowione zawsze wypuszczam a raczej wypuszczałem bo od dłuższego czasu mizernie mi idzie
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Są ryby i są gamonie - więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić.
Matematyka czasem bywa prosta.
Dobranoc
dzień dobry liczyć nie umiesz:) Są ryby i są gamonie + więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić. Są ryby + więcej C&R= jeszcze więcej ryb dla potrafiących łowić.
Wiedziałem. Czułem. Przewidziałem to. Gdzie tylko pojawi się cokolwiek na temat ryb zjadanych przy dowolnej okazji ( np. świąt), od razu pojawia się też filozofia C&R.
I znowu zaczniemy dywagować na temat sadowniczych odmian ryb i o tym, jak to "minsiorze wsio skuszali".
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali. Gdyby byly ryby, to nikt by na zapas nie mrozil ryb, tylko poszedl 2-3 dni przed wigilia i zlowil. Czemu ludzie mroza ryby ?. Bo boja sie ze to moze ostatnie, ze w grudniu nie da sie juz zlowic itp. Wiem ze pewne gatunki juz biora znacznie gorzej, ale sandacz, szczupak, okon gdyby bylo ich dostatecznie duzo, to i pogoda nie bylaby przeszkoda przed ich zlowieniem. Jak napisalem wczesniej, ktos lubi swieza rybe na stole Wigilijnym a potrafi, niech sobie zlowi. Nic w tym zlego. Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia. Zeby ryba byla znosna w smaku powinna byc gleboko zamrozona a ilu z tych co juz zapelnili lodowki ma zamrazarki ?.
Czas abym i ja jako założyciel wątku się wypowiedział.
Rybę na wigilię łowię z lodu. Idę do zamrażarki podnoszę "klapu" i tam w lodzie zawsze coś złowię. Ja wędkarz kupować rybę na wigilię ? Chyba by mi Stwórca za karę wszystkie wędki połamał (i to na moim łbie).
Czas abym i ja jako założyciel wątku się wypowiedział.
Rybę na wigilię łowię z lodu. Idę do zamrażarki podnoszę "klapu" i tam w lodzie zawsze coś złowię. Ja wędkarz kupować rybę na wigilię ? Chyba by mi Stwórca za karę wszystkie wędki połamał (i to na moim łbie).
Ha widzisz! A ZanderHunter jak ma gorszy sezon i w zamrażarce nic nie ma to ze wstydu do sklepu nie pójdzie tylko zamrażalnik zje na wigilię:):):)
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali. Gdyby byly ryby, to nikt by na zapas nie mrozil ryb, tylko poszedl 2-3 dni przed wigilia i zlowil. Czemu ludzie mroza ryby ?. Bo boja sie ze to moze ostatnie, ze w grudniu nie da sie juz zlowic itp. Wiem ze pewne gatunki juz biora znacznie gorzej, ale sandacz, szczupak, okon gdyby bylo ich dostatecznie duzo, to i pogoda nie bylaby przeszkoda przed ich zlowieniem. Jak napisalem wczesniej, ktos lubi swieza rybe na stole Wigilijnym a potrafi, niech sobie zlowi. Nic w tym zlego. Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia. Zeby ryba byla znosna w smaku powinna byc gleboko zamrozona a ilu z tych co juz zapelnili lodowki ma zamrazarki ?.
Pawelz. Przyznaję, że ten cios ci wyszedł przednio. W najczarniejszych koszmarach nie przyśniło mi się tak postawione pytanie. Nie będę tu też używał odpowiednich do opisania mojego stosunku do podobnych problemów słów. One się zwyczajnie nie nadają na forum, bo mam ostrzeżenie od moderatora, które jak widzę, będzie na mnie wisiało aż po sądny dzień.
Ale do rzeczy:
Po pierwsze - nie każdy jest zboczony i nie każdy lubi ze smarkami po kolana nad wodą szukać choroby tylko dlatego, że tobie się wydaje coś, co ci się wydaje. Ja nie marznę nad wodą, bom chorobliwy z natury.
Po drugie - Jesteś w błędzie jeśli chodzi o świeżość ryb przeznaczonych do konsumpcji. Masz mylne wyobrażenie o świeżości ryb i niestety piszesz pierdółki. Ktoś, kto wie o co chodzi, zgoła inaczej niż ty podejdzie do tematu. Ryba bezpośrednio po złowieniu nie jest najlepszym materiałem do obróbki cieplnej. Najlepiej jest ją właśnie przemrozić przez kilka dni. Zaś ryba oczyszczona i odpowiednio zamrożona ( bo nie wystarczy wrzucić do zamrażalnika) zachowuje świeżość nic nie tracąc na walorach nawet przez 3 miesiące. Ja zamrożoną rybę mogę trzymać nawet rok ( ale to już moja słodka tajemnica).
Po trzecie - znów się zaczyna ta drętwa gadka na temat kto potrafi, a kto nie potrafi złowić ryby. Po jakiego wała takie teksty? A co z rybami sadowniczymi? Kupuje się np. żywą rybę i też się ją zamraża. A kupuje się ją żywą dlatego, że wtedy wiadomo co się ma w tej zamrażarce. Nikt nam kitu nie wciśnie racząc nas rybą która padła w transporcie, która przeleżała na lodziku w sklepie. Żywa ryba, to żywa ryba - rozumiesz!
A co do pochodzenia i świeżości razem wziętych, to tylko ryba złowiona własnoręcznie gwarantuje nam, że to co jemy, jest świeże i wiadomo skąd pochodzi.
Po czwarte - Nie masz pojęcia o rybach w sensie kulinarnym, na co wskazuje to zdanie:
"-Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia."
Wybacz, ale ryby to ja potrafię robić na 300 sposobów, z czego 150 to moje pomysły. Cały rok pichcę ile wlezie, a co za tym idzie, to też przechowuję ryby i złowione i te z sadu. Wiec kiedy ktoś pociska takie kity jak ty tutaj, to mam dreszcze jak przy horrorze.
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
Paweł ja tam zgodzę się z Irkiem. Niektórzy mężczyźni polują na ryby inni na sarny i jelenie a jeszcze inny na kobiety. Mężczyzna powinien rywalizować i stawiać sobie wyzwania bo inaczej się cofa. Cała reszta chodzi w rurkach...
pewnie że tak. tylko Irek uważa tylko ten co poluje jest mężczyzną, a ja napisałem, że nie trzeba taszczyć ryby do domu żeby to udowodnić. wg niego cała reszta niewieścieje. ciekawe stwierdzenie? bo nie przynieśli ryby do domu? jakim pierwotnym instynktom mamy dać jeszcze upust, żeby być mężczyzną? kobicie dać pałą w łeb i do jaskini. Irek mamy 21 wiek. może na szabelki wyskoczymy, albo na dzidy. daj spokój człowieku o czym Ty napisałeś. widzę, że niektórzy zamiast iść do przodu to się cofają w rozwoju. ja lubię łowić i całą otoczkę z tym związaną, ale nie muszę czyścic zbiorników w poszukiwaniu pokarmu.:)
Być może nie dość wnikliwie czytałem wypowiedzi Irka ale w jednej z nich jasno napisał i tu cytuję: "W tym wszystkim mało istotne jest czy zdobycz "uwalisz" i przyniesiesz do domu, czy ją wypuścisz. Najważniejże, żeby umieć upolować. Brak spełnienia rodzi frustracje i grozi wypaczeniami psychiki, zahamowaniem rozwoju itp.. Już masz przypadki takich ludzi na forach krzyczących na innych: mięsiarz. Robią to z głodu sukcesów i spełnienia." - A z tym się najzupełniej zgadzam.
mamy gorsze przypadki krzyczących na tych co wypuszczają... zgadam się z tym "Najważniejże, żeby umieć upolować"
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
.....Tomek nie musisz pisać ile zabierasz, to Twoja sprawa. zastanów się jaki widok bezcenny by był jakbyś podał własnoręcznie ubitą od obucha golonkę. upolowaną kaczkę, czy inne zwierze.:)) chciałbym uświadomić, niektórym że w dzisiejszych czasach mężczyzna nie musi polować, żeby być mężczyzną. wystarczy, że zarabia na rodzinę na jej utrzymanie itd. a na ryby, nie po ryby chodzi dla przyjemności łowienia, relaksu itd.. nie trzeba zabijać, żeby wykarmić rodzinę. nie te czasy. nikomu nic nie bronię, ale to kiedyś się polowało, zbierało chrust na palenisko, żyło w szałasach, jeździło na koniu itd.. dziś jak żona nie wierzy, że ktoś był na rybach, a ktoś się boi, że dostanie szmatą po głowi to wystarczy zrobić zdjęcie i rybkę do wody wypuścić.:)).....
Totalna bzdura kolego. W dzisiejszych czasach wielu mężczyzn "niewieścieje" właśnie dlatego, że tłumią lub pozwalają na tłumienie swojego podstawowego instynktu. Zarabianie pieniędzy jest tylko marną namiastką częściowo zastępującą polowanie i dającą jakąś tam satysfakcję, ale nic nie zastąpi nam całego rytuału związanego z przygotowaniem do łowów i ostatecznie samego polowania.
W tym wszystkim mało istotne jest czy zdobycz "uwalisz" i przyniesiesz do domu, czy ją wypuścisz. Najważniejże, żeby umieć upolować. Brak spełnienia rodzi frustracje i grozi wypaczeniami psychiki, zahamowaniem rozwoju itp.. Już masz przypadki takich ludzi na forach krzyczących na innych: mięsiarz. Robią to z głodu sukcesów i spełnienia.
Lepiej zawczasu zadbać o swoją kondycję psychiczną i zapolować.. z dobrym skutkiem oczywiście. :)
Podsumowując - MUSIMY POLOWAĆ
Takie jest moje zdanie.
A na święta ryby upolowane, ukatrupione i wyfiletowane własnoręcznie.
Dobranoc.
Czyli oprocz wedkarzy i mysliwych mamy samych zniewiescialych mezczyzn ?. Bo tak nalezaloby to zrozumiec. W Polsce lowi i poluje jakies 1200000 (nie potrafie powiedziec dokladnie ilu bo nie wiem jaka jest skala myslistwa). Mezczyzn zdolnych do tych czynnosci przypuszczam duzo wiecej. Nawet doliczajac klusownikow to i tak tych zniwiescialych jest przerazajaca ilosc. Gdzie ja zyje. ?
Hmm... Reszta to tacy jak ten na foto? ;) Tutaj akurat jest zapłakany.
https://www.google.pl/search?q=pir%C3%B3g&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=atihUuGGBI6P4gS314DQCg&sqi=2&ved=0CKABEIke&biw=1024&bih=643#facrc=_&imgdii=_&imgrc=wFi3WOyj2zdBlM%3A%3BpWQiuhUepCA34M%3Bhttp%253A%252F%252Fbi.gazeta.pl%252Fim%252F8%252F5707%252Fz5707778Q%252Cmichal-pirog-kadr-z-programu.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Flodz.gazeta.pl%252Flodz%252F1%252C35153%252C11727248%252CPirog_i_Korwin_Piotrowska_o_tragedii_w_zoo___S___syny_.html%3B620%3B526
U mnie na święta będzie śledź który jest prawdziwą staropolską rybą świąteczną. Więc go kupię. Ale wypełnieniem będzie galantyna ze szczupaka którego złapałem i zamroziłem właśnie na ten cel.
Co fakt, ślinka leciała. Ale wolałem go zamrozić na święta. Bo nikt mi nie mógł zagwarantować że przed świętami też złowię wymiarowego. I to że go zamroziłem nie znaczy ze jestem mięsiarzem. Bo więcej wypuszczam niż zabieram. Nawet i te wymiarowe. (w tym roku złowiłem może 15 szt (tak więc mniej niż proponowany limit roczny przez Roxole))
No i nikt mi nie zagwarantuje, że ten co bym kupił w sklepie nie był z lewego obrotu. Czy też nie wsparł bym tego nie etycznego rybaka który nie przestrzega wymiarów ochronnych, czy okresów, albo co gorsza limitów połowowych....
Post #706102 to żarcik. ;)
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
Jeśli chodzi o karpia, to już nadałem temat swojej drugiej połowie i ma kupić takiego ze 2-3kg. Jako wschodząca gwiazda filletingu ;) (żart), chcę się zmierzyć z oprawieniem takiej sztuki i wycięciem nożem tych paskudnych ości z grzbietu. Na razie nigdzie czegoś takiego nie widziałem, przekopałem youtube i nic.
Może będę pierwszy? Ale się spełnię. :)))
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
ale o dwa więcej będzie. Dokładnie o te dwa które kupisz:):):)
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
masz rację. ilość nie zależy wyłącznie od popytu. nie będzie 2 * tyle, bo nie będę kupował więcej.:)
ale o dwa więcej będzie. Dokładnie o te dwa które kupisz:):):)
więc pozostaje śledzik i moje ulubione małe tłuste karasie.:)
Ryba na święta - kupić czy złowić ?
Oczywiście kupić, złowić i zabrać równa się jedna lub kilka ryb mniej w " mojej wodzie" :))) Ja tak jak i w tamtym roku kupie żywego karpia lub dwa od tych co to tak je humanitarnie przetrzymują w męczarniach, wezmę siekierkę i przejadę się z rybkami nad pewną dzika wodę :)) a jak się będę chciał najeść micha to sobie zjem śledzia albo pójdę do rodziców np. na pstrąga które kupują (ZABITE !!!) prosto z hodowli .
dobry pomysł:)
pomysł mojej żony :)
też mam taką wodę gdzie mogę wpuścić nie łamiąc przepisów i tak zrobię.
ale zgodzicie się ze mną panowie że to tylko pogorszy problem przetrzymywania karpia w niehumanitarny sposób? Przecież to jedynie zwiększy podaż. Za rok będziecie musieli kupić 2 x tyle karpia a za dwa lata 4 razy tyle.
Moim znaniem nie pogorszy tylko uratuje kilka ryb od nie potrzebnego cierpienia spowodowanego bezmyślnym, egoistycznym postępowaniem człowieka, nie zabraniam nikomu sprzedawania karpia czy innych ryb tylko trzeba to robić w humanitarny sposób a podaż nie ma się nic do tego bo karpie i tak będą sprzedawane co roku w podobnych ilościach kwestia tylko czy ktoś sie za to weźmie i w jaki to będzie robiony sposób ale nie miejsce i pora żeby o tym dyskutować, tyle odemnie nie wypowiadam się juz na ten temat w tym wątku gdyż chciałem tylko napisać czy na święta kupuję ryby czy je łowie :))) Pozdro ;)
Ciekawi mnie jak matka 5-ciorga dzieci- noworodków z Hipolitowa (o które jest oskarżona o zabicie) postępowała humanitarnie z karpiem zakupionym na Święta, bardziej od swoich noworodków?
Ciekawi mnie jak matka 5-ciorga dzieci- noworodków z Hipolitowa (o które jest oskarżona o zabicie) postępowała humanitarnie z karpiem zakupionym na Święta, bardziej od swoich noworodków?
Tak Bernardzie. podobno karpia usiłowała utopić... A ona wie co to Święta?
Ja juz mam rybke na wigilje , zaopatrzyłem sie w nią w nieskazitelnych wodach PZW
Ja mam coraz mniejszą nadzieje patrząc za okno
"Ja mam coraz mniejszą nadzieje patrząc za okno" I dobrze
JK
"Ja mam coraz mniejszą nadzieje patrząc za okno" I dobrze
JK
:))
"Ja mam coraz mniejszą nadzieje patrząc za okno" I dobrze
JK
:))
:-((((((((
Jednak :-)JK
:-)
Lepiej złowić samemu. Kupuję tylko w przypadku totalnej porażki na łowiskach.
Czyli grozi porażka bo od brzegu przymarzło a lód za cienki czyli jedyna nadzieja że pogoda opowie sie zdecydowanie za jakąś opcją no ale jeszcze troszkę czasu jest :-)
Ja już sezon zakończyłem. Mam dość świniaków w zamrażarce. Nie muszę marznąć.
Cel - wytropić,złowić,ukillować...zaczynam od wtorku mamy jeszcze 2 tyg. do świąt w razie W trzeba będzie posilić się zamrażalnikiem...:)))
Cel - wytropić,złowić,ukillować...zaczynam od wtorku mamy jeszcze 2 tyg. do świąt w razie W trzeba będzie posilić się zamrażalnikiem...:)))
Nie gadaj że opierniczysz zamrażalnik na kolację wigilijną?:):)
Ja moje 3 ostatnie ryby tego sezonu wytropiłem,zlowilem i z wielka przyjemnoscia osobiście przyzadze i podam na wigilijny stol..2 karpiki po jakies 2kg i sandaczyk 2,4kg.Dorzuce jeszcze cos ze slonej wody z naszego Baltyku i rodzice będą zachwyceni hehe:)
Cel - wytropić,złowić,ukillować...zaczynam od wtorku mamy jeszcze 2 tyg. do świąt w razie W trzeba będzie posilić się zamrażalnikiem...:)))
Nie gadaj że opierniczysz zamrażalnik na kolację wigilijną?:):)
He,he...aż będzie podskakiwał...!!! nie jestem tradycjonalistą a "karp" to mój wróg wolę śledzia...:) mea culpa...:)))
P:)
Cel - wytropić,złowić,ukillować...zaczynam od wtorku mamy jeszcze 2 tyg. do świąt w razie W trzeba będzie posilić się zamrażalnikiem...:)))
Nie gadaj że opierniczysz zamrażalnik na kolację wigilijną?:):)
Dobre. :))) U mnie będziemy posilać się mrożonkami z zamrażalnika, oczywiście odpowiednio przygotowanymi do spożycia.
Widzę, że większość o rybce na święta myśli dużo wcześniej i ja coś mam zamrożone w postaci szczupłego. Jednak do świąt jeszcze trochę, a na kolacyjkę to dużo lepiej na stole wygląda i smakuje sandaczyk (:, a więc jutro ruszam na łowy.
Tegoroczna jesień była dla mnie łaskawa wędkarsko, w skutek czego również zdążyłem się zaopatrzyc przed wigilią:) Na moim stole warte honorową będzie pełnił sandaczyk (1,5 kg.), oprócz niego udało mi się "zaopatrzyc" w 3 karpiki oraz dwa leszcze:) Żonka dała mi już w pazdzierniku "zlecenie" na rybki, teraz wszystkim w rodzince chwali jakie te wędkarstwo może byc pożyteczne :) W odpowiedzi na pytanie "kupic czy złowic" jeżeli o mnie chodzi to nie wyobrażam sobie innej opcji, niż konsumpcja w wigilie własnoręcznie złowionej rybki.
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Nareszczcie zwykli wędkarze oddali swoje glosy.....Nie jestem zwolennikiem zamrażarek i ryb słodkowodnych,jednak czas swiat,to czas aby pochwalić się przed rodzina wlasna upolowana rybka...Co tu gadac co swoje to najlepsze:)
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Dobre......:))))))
Pamietacie sławetny tekst Smolenia ?
kiedys normą był ogół a nie margines.
Ja chyba zostanę z jednym garbatym bo mi wszystko w okolicy przymarzło
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Są ryby i są gamonie - więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić.
Matematyka czasem bywa prosta.
Dobranoc
Jest nadzieja bo noc i za oknem dwa na plusie czyli moze odpusci :-)
ja tam nie lubię ryb ale na święta jestem zmuszony coś tam pomlaskać więc będzie ale nie złowiona bo one na ogół szlamem jadą a kupne przechowują bez lunchu i czystszej wodzie już od pażdziernika .tylko kupne bo złowione zawsze wypuszczam a raczej wypuszczałem bo od dłuższego czasu mizernie mi idzie
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Są ryby i są gamonie - więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić.
Matematyka czasem bywa prosta.
Dobranoc
dzień dobry
liczyć nie umiesz:)
Są ryby i są gamonie + więcej gamoni = więcej ryb dla potrafiących łowić.
Są ryby + więcej C&R= jeszcze więcej ryb dla potrafiących łowić.
Matematyka czasem bywa prosta.:))
Wiedziałem. Czułem. Przewidziałem to. Gdzie tylko pojawi się cokolwiek na temat ryb zjadanych przy dowolnej okazji ( np. świąt), od razu pojawia się też filozofia C&R.
I znowu zaczniemy dywagować na temat sadowniczych odmian ryb i o tym, jak to "minsiorze wsio skuszali".
Powodzenia życzę.
cześć. Kedzio co tak długo??
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Gdyby byly ryby, to nikt by na zapas nie mrozil ryb, tylko poszedl 2-3 dni przed wigilia i zlowil.
Czemu ludzie mroza ryby ?. Bo boja sie ze to moze ostatnie, ze w grudniu nie da sie juz zlowic itp. Wiem ze pewne gatunki juz biora znacznie gorzej, ale sandacz, szczupak, okon gdyby bylo ich dostatecznie duzo, to i pogoda nie bylaby przeszkoda przed ich zlowieniem.
Jak napisalem wczesniej, ktos lubi swieza rybe na stole Wigilijnym a potrafi, niech sobie zlowi. Nic w tym zlego. Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia. Zeby ryba byla znosna w smaku powinna byc gleboko zamrozona a ilu z tych co juz zapelnili lodowki ma zamrazarki ?.
Takie pytanie do "zamrażaczy"... Panowie i Panie, jak długo trzymacie ryby w zamrażarce?
Takie pytanie do "zamrażaczy"... Panowie i Panie, jak długo trzymacie ryby w zamrażarce?
Do wyczerpania zapasów...:)
Takie pytanie do "zamrażaczy"... Panowie i Panie, jak długo trzymacie ryby w zamrażarce?
Do wyczerpania zapasów...:)
Prawidłowa odpowiedz!...*****...:)))
Czas abym i ja jako założyciel wątku się wypowiedział.
Rybę na wigilię łowię z lodu. Idę do zamrażarki podnoszę "klapu" i tam w lodzie zawsze coś złowię. Ja wędkarz kupować rybę na wigilię ? Chyba by mi Stwórca za karę wszystkie wędki połamał (i to na moim łbie).
Czas abym i ja jako założyciel wątku się wypowiedział.
Rybę na wigilię łowię z lodu. Idę do zamrażarki podnoszę "klapu" i tam w lodzie zawsze coś złowię. Ja wędkarz kupować rybę na wigilię ? Chyba by mi Stwórca za karę wszystkie wędki połamał (i to na moim łbie).
Ha widzisz! A ZanderHunter jak ma gorszy sezon i w zamrażarce nic nie ma to ze wstydu do sklepu nie pójdzie tylko zamrażalnik zje na wigilię:):):)
To jest dopiero prawdziwy wędkarz i ma Honor! :)
Takie pytanie do "zamrażaczy"... Panowie i Panie, jak długo trzymacie ryby w zamrażarce?
Do wyczerpania zapasów...:)
Prawidłowa odpowiedz!...*****...:)))
:)
Kurka wodna! To są w tej Polsce ryby, czy nie ma ryb? Ja mam zamrożone, wy macie zamrożone, czyli się łowiło! A cały czas sie płacze na tym forum, co ryb ni ma, i nie bedzie, bo minsiorze wsio skuszali.
Gdyby byly ryby, to nikt by na zapas nie mrozil ryb, tylko poszedl 2-3 dni przed wigilia i zlowil.
Czemu ludzie mroza ryby ?. Bo boja sie ze to moze ostatnie, ze w grudniu nie da sie juz zlowic itp. Wiem ze pewne gatunki juz biora znacznie gorzej, ale sandacz, szczupak, okon gdyby bylo ich dostatecznie duzo, to i pogoda nie bylaby przeszkoda przed ich zlowieniem.
Jak napisalem wczesniej, ktos lubi swieza rybe na stole Wigilijnym a potrafi, niech sobie zlowi. Nic w tym zlego. Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia. Zeby ryba byla znosna w smaku powinna byc gleboko zamrozona a ilu z tych co juz zapelnili lodowki ma zamrazarki ?.
Pawelz. Przyznaję, że ten cios ci wyszedł przednio. W najczarniejszych koszmarach nie przyśniło mi się tak postawione pytanie. Nie będę tu też używał odpowiednich do opisania mojego stosunku do podobnych problemów słów. One się zwyczajnie nie nadają na forum, bo mam ostrzeżenie od moderatora, które jak widzę, będzie na mnie wisiało aż po sądny dzień.
Ale do rzeczy:
Po pierwsze - nie każdy jest zboczony i nie każdy lubi ze smarkami po kolana nad wodą szukać choroby tylko dlatego, że tobie się wydaje coś, co ci się wydaje. Ja nie marznę nad wodą, bom chorobliwy z natury.
Po drugie - Jesteś w błędzie jeśli chodzi o świeżość ryb przeznaczonych do konsumpcji. Masz mylne wyobrażenie o świeżości ryb i niestety piszesz pierdółki. Ktoś, kto wie o co chodzi, zgoła inaczej niż ty podejdzie do tematu. Ryba bezpośrednio po złowieniu nie jest najlepszym materiałem do obróbki cieplnej. Najlepiej jest ją właśnie przemrozić przez kilka dni. Zaś ryba oczyszczona i odpowiednio zamrożona ( bo nie wystarczy wrzucić do zamrażalnika) zachowuje świeżość nic nie tracąc na walorach nawet przez 3 miesiące. Ja zamrożoną rybę mogę trzymać nawet rok ( ale to już moja słodka tajemnica).
Po trzecie - znów się zaczyna ta drętwa gadka na temat kto potrafi, a kto nie potrafi złowić ryby. Po jakiego wała takie teksty? A co z rybami sadowniczymi? Kupuje się np. żywą rybę i też się ją zamraża. A kupuje się ją żywą dlatego, że wtedy wiadomo co się ma w tej zamrażarce. Nikt nam kitu nie wciśnie racząc nas rybą która padła w transporcie, która przeleżała na lodziku w sklepie. Żywa ryba, to żywa ryba - rozumiesz!
A co do pochodzenia i świeżości razem wziętych, to tylko ryba złowiona własnoręcznie gwarantuje nam, że to co jemy, jest świeże i wiadomo skąd pochodzi.
Po czwarte - Nie masz pojęcia o rybach w sensie kulinarnym, na co wskazuje to zdanie:
"-Ale pitolenie o swiezej i smacznej rybie ktora przelezala w lodowce miesiac mnie oslabia."
Wybacz, ale ryby to ja potrafię robić na 300 sposobów, z czego 150 to moje pomysły. Cały rok pichcę ile wlezie, a co za tym idzie, to też przechowuję ryby i złowione i te z sadu. Wiec kiedy ktoś pociska takie kity jak ty tutaj, to mam dreszcze jak przy horrorze.