Panie @marek-debickiOtóż pierwszy wynik w google to własnie to forum i ten wpis. I jak człowiek szuka informacji na jakiś temat to takie osoby wszystkowiedzące przeszkadzają, a nie pomagają.Aby uniknąć takich sytuacji proponuje: - nie pisać tego typu rad, aby szukać w google- odpisać na zadane pytanie- jeśli jest się moderatorem wskazać link do duplikatu i zamknąć obecny temat. Pozdrawiam.
Używam "od zawsze" czegoś takiego: Do okoni rewelacja....
To jest rewelacyjne, ale warto przejechać szerokim pilnikiem na płasko po tych wypustkach. Po tym zabiegu krawędzie lepiej łapią łuski i można skrobać na wyścigi. ;) Osobiście wolę jednak filetowanie.
Używam "od zawsze" czegoś takiego: Do okoni rewelacja....
Tak samo i ja. Skrobie pod wodą w misce. I łusek nie ma na ścianach. Lubię i filety z okonia, ale skóry nie zdejmuję, bo tym sposobem traci połowę smaku. Na swoim blogu opisałem inną jeszcze skrobaczkę do ryb, ale to do białorybiu lepiej pasuje. http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,skrobaczka-do-ryb,76338
Zgoda Artur właśnie wysmażony w skórce okoń jest wspaniały, Ale Irek swoje garbusy może sobie pozwolić na filetowanie bo to rybska po dwa i więcej kilo.
Witam wg mnie kapstel od byle czego i kawałek klapki można kilogramami skrobać ... o właśnie w ten sposóbi najlepiej zanurzyć okonia w misce z wodą, wówczas całkowicie eliminujemy pryskanie łusek.
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
Ci, którzy kupują ryby do jedzenia, nie ponoszą winy za ich męczarnie przed śmiercią, bo ryby i tak są w sklepie. Ci, którzy jeżdżą autobusem na gapę, też nie robią nic złego, bo autobus i tak jedzie. Tak można uciszyć wyrzuty sumienia.
Już pomijam sposób obierania.Jakoś sobię z tym radzę.Ale narobiliście mi kol.apetytu na świężą rybką.Teraz muszę czekać na rozpoczęcie sezonu.Może coś się uchaczy.Wtedy będzie miód w gębie.Pozdrawiam.
Przypominam że skórę, po obu stronach płetwy grzbietowej nacina się na głębokość kilku milimetrów i wyrywa się płetwę w całości wraz z drobnymi ośćmi. Mam nadzieję, że przed tarłem nie będą brały.
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
Panga, sola, tilapia,mintaj inny syf podrobiony przez chinczyków. Karmione odpadami pozwierzęcymi , hodowlane w zasranej delcie Mekongu. Kupuj dalej @borysie1402 dla ciebie ta oferta.
@zbynio5o ja nie jem ryb tak jak ty ,ja wędkarstwo traktuje czysto sportowo,przez takich ludzi jak ty jest coraz mniej ryb w naszych wodach dodać do tego kłusoli to już całkiem masakra,a ryby w sklepach były,są i będą a jak chcesz zeżreć okonia to też możesz go kupić w sklepie albo na łowisku komercyjnym.Ale ty wychodzisz z tego założenia że jak opłaciłeś kartę wędkarską(około 200zł)to musisz conajmniej na tą kwotę nałapać ryb i je skonsumować bo przeciesz szkoda TYLE KASY!!!znam takich jak ty,często widuję ich nad wodą,żenada
Bredzisz chłopcze, wszystko coś nabazgrał to twoje urojenie. A ja sie odniosłem do twojego ewidentnego stwierdzenia że zjadasz ryby sklepowe i nic więcej. Zgadza sie ? Przemyśl to co napisałeś i nie zakładaj z jakiego to ja wychodze założenia.
@zbynio5o ja nie jem ryb tak jak ty ,ja wędkarstwo traktuje czysto sportowo,przez takich ludzi jak ty jest coraz mniej ryb w naszych wodach dodać do tego kłusoli to już całkiem masakra,a ryby w sklepach były,są i będą a jak chcesz zeżreć okonia to też możesz go kupić w sklepie albo na łowisku komercyjnym.Ale ty wychodzisz z tego założenia że jak opłaciłeś kartę wędkarską(około 200zł)to musisz conajmniej na tą kwotę nałapać ryb i je skonsumować bo przeciesz szkoda TYLE KASY!!!znam takich jak ty,często widuję ich nad wodą,żenada
Ryby w sklepach to niby skąd się biorą..? :)
Oosbiście używam ostrza piłki scyzoryka i skrobię po skosie, a nie pod łuskę. Używa również w ten sam sposób widelca. Ot i tyle. Ale jak kolega mówił zaraz po usmierceniu skrobie się zdecydowanie lżej. W ciągu pół godziny moim sposobem mogę oskrobać około 10-12 okoni.
bo ryby w sklepach są wytwarzane w drukarkach 3D.
Zamordowane ryby ze sklepów nie miały szansy na przeżycie, a ich "niewidoczna" dla twojego sumienia część została po prostu wyrzucona bo nie miała wymiaru handlowego, była z gatunku niehandlowego. Wiele zostanie wyrzuconych do śmietnika bo się nie sprzeda.
Wiele z tych ryb skonało w męczarniach.
Dalej - apelujcie do mojego sumienia...
Na szczęście jest o wiele zdrowsze niż wasze.
A co do skrobania okonia to dzięki za poradę bo męczyłem się z tym a teraz idzie o wiele lepiej. Pieczony okoń to najlepszy obiad tygodnia :=) Takie małe święto kulinarne!
Czy to "no kill" to jakaś nowa religia?? Niedługo będą ludzi ogniem i mieczem z nad wody przeganiać?? Trochę umiaru i pomyślunku!!!
Oczywistą oczywistością jest, że nie powinno się zabierać wszystkiego co tylko na haku siądzie i żaden normalny wędkarz tak nie robi! Nikt przy zdrowych zmysłach też nie zaprzeczy, że smak świeżej ryby "prosto z wody" i tej ze sklepu jest po prostu nieporównywalny!!! Łowię ryby i niewielką część z nich konsumuję, jestem godnym potępienia mięsiarzem ale (o zgrozo) dobrze mi z tym.
Co do skrobania zaś, to nigdy w życiu nie skrobałem linów, zaś okonia najlepiej czyści się na świeżo, wspomnianą już tu kilkakrotnie deseczką ponabijaną kapslami.
Czy to "no kill" to jakaś nowa religia?? Niedługo będą ludzi ogniem i mieczem z nad wody przeganiać?? Trochę umiaru i pomyślunku!!!
Oczywistą oczywistością jest, że nie powinno się zabierać wszystkiego co tylko na haku siądzie i żaden normalny wędkarz tak nie robi! Nikt przy zdrowych zmysłach też nie zaprzeczy, że smak świeżej ryby "prosto z wody" i tej ze sklepu jest po prostu nieporównywalny!!! Łowię ryby i niewielką część z nich konsumuję, jestem godnym potępienia mięsiarzem ale (o zgrozo) dobrze mi z tym.
Co do skrobania zaś, to nigdy w życiu nie skrobałem linów, zaś okonia najlepiej czyści się na świeżo, wspomnianą już tu kilkakrotnie deseczką ponabijaną kapslami.
Â
Pewnie, kolega dobrze mówi, 90% wędkarzy wypuszcza część ryb, czyli stosuje się do wymogów. Reszta to nieświadomi, lub zupełni amatorzy.
Jest regulamin , jest limit ,jest wymiar ochronny - przestrzegam ( czasem rybę wezmę ) a więc się od......cie.
Jest ograniczenie 60 km/h Ty jedziesz 40 km/h ja jadę 55km /h a więc jestem nieświadomym amatorem .
No to poruszę jeszcze jeden, myślę że ciekawy przypadek. Od paru lat jeżdżę na cudowną wręcz żwirownię. Jest ona dzierżawiona przez okręg PZW od firmy, która zakończyła już na niej pozyskanie kruszywa. Woda ta jest regularnie zarybiana przez związek, a oprócz tego pływa w niej mnóstwo dzikiej ryby (okonie również :) ). Zbiornik o powierzchni około 26 ha. Są tam przepiekne leszcze, takie po 50-60cm. Jak mam ochotę na wędzoną rybę biorę pełny limit takich łopat, który wynosi w okręgu 10 szt./dobę dla leszczy powyżej 35cm. Wiecie dlaczego tak robię? Po pierwsze - nie będę odpalał wędzarni dla jednej rybki, szczególnie że wędzenie na zimno trwa dobrych kilkanaście godzin. :) Ale ważniejsze jest to, że dwie takie żwirownie, dzierżawione przez PZW, w końcu trafiły "pod młotek". Jeżeli ktoś chce bardzo kupić, to PZW nie ma siły przebicia. I tutaj też nie miało. Może nabyć zbiornik co najwyżej za kwotę, która jest zbliżona do wyceny rzeczoznawcy. :) Więc co - mam nie brać ryby ze zbiornika, w którego zarybianiu mam jakiś udział, a który nie wiadomo czy za rok nie będzie łowiskiem specjalnym w prywatnych rękach? To powiem Wam, że w takim wypadku wolę pyszną, wędzoną rybkę zjeść sam oraz poczestować nią moich znajomych. Tym bardziej, że zbiornik jest w gotowości do sprzedaży, tylko cena trochę zaporowa bo 5 mln. :) (sam bym kupił, jakbym trafił dobrą kumulację :) )
Pozdrawiam.
skrobaczka fiskars - idzie przepięnie
Panie @marek-debickiOtóż pierwszy wynik w google to własnie to forum i ten wpis. I jak człowiek szuka informacji na jakiś temat to takie osoby wszystkowiedzące przeszkadzają, a nie pomagają.Aby uniknąć takich sytuacji proponuje: - nie pisać tego typu rad, aby szukać w google- odpisać na zadane pytanie- jeśli jest się moderatorem wskazać link do duplikatu i zamknąć obecny temat.
Pozdrawiam.
Używam "od zawsze" czegoś takiego: Do okoni rewelacja....
To jest rewelacyjne, ale warto przejechać szerokim pilnikiem na płasko po tych wypustkach. Po tym zabiegu krawędzie lepiej łapią łuski i można skrobać na wyścigi. ;) Osobiście wolę jednak filetowanie.
Używam "od zawsze" czegoś takiego: Do okoni rewelacja....
Tak samo i ja. Skrobie pod wodą w misce. I łusek nie ma na ścianach.
Lubię i filety z okonia, ale skóry nie zdejmuję, bo tym sposobem traci połowę smaku.
Na swoim blogu opisałem inną jeszcze skrobaczkę do ryb, ale to do białorybiu lepiej pasuje.
http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,skrobaczka-do-ryb,76338
Zgoda Artur właśnie wysmażony w skórce okoń jest wspaniały, Ale Irek swoje garbusy może sobie pozwolić na filetowanie bo to rybska po dwa i więcej kilo.
Witam wg mnie kapstel od byle czego i kawałek klapki można kilogramami skrobać
Witam wg mnie kapstel od byle czego i kawałek klapki można kilogramami skrobać
... o właśnie w ten sposób i najlepiej zanurzyć okonia w misce z wodą, wówczas całkowicie eliminujemy pryskanie łusek.
Okoni się nie skrobie, okonie się wypuszcza.
Też prawda, ale są też smakosze i czasem zabierają. Ja do nich nie należę, okonie kupuję w sklepie rybnym ;-)
No i filleting ;)
Niebo w gębie :)
Iras1975
Usuń lepiej te zdjęcia bo no killom żyłka pęknie:)
Iras1975
Usuń lepiej te zdjęcia bo no killom żyłka pęknie:)
Skąd wiesz, że nie kupione w rybnym ;-)
Aż mi ślinka pociekła...
Złowione na spinna. :)
A to dzisiejsze, skrobane skrobaczką Jaxon, a filetowane nożem od Krzysztof Siodła "Kroko" ..
Filet ze skórą bez porównania lepszy. Polecam spróbować.
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
Ci, którzy kupują ryby do jedzenia, nie ponoszą winy za ich męczarnie przed śmiercią, bo ryby i tak są w sklepie. Ci, którzy jeżdżą autobusem na gapę, też nie robią nic złego, bo autobus i tak jedzie. Tak można uciszyć wyrzuty sumienia.
Już pomijam sposób obierania.Jakoś sobię z tym radzę.Ale narobiliście mi kol.apetytu na świężą rybką.Teraz muszę czekać na rozpoczęcie sezonu.Może coś się uchaczy.Wtedy będzie miód w gębie.Pozdrawiam.
Przypominam że skórę, po obu stronach płetwy grzbietowej nacina się na głębokość kilku milimetrów i wyrywa się płetwę w całości wraz z drobnymi ośćmi. Mam nadzieję, że przed tarłem nie będą brały.
U nas okres ochronny okonia w marcu i kwietniu , oraz zakaz spinningowania w marcu i kwietniu na wodach nizinnych .
ryby do jedzenia kupuję się w sklepie!!!te złowione wypuszczamy!!!NO KILL
Panga, sola, tilapia,mintaj inny syf podrobiony przez chinczyków. Karmione odpadami pozwierzęcymi , hodowlane w zasranej delcie Mekongu. Kupuj dalej @borysie1402 dla ciebie ta oferta.
@zbynio5o ja nie jem ryb tak jak ty ,ja wędkarstwo traktuje czysto sportowo,przez takich ludzi jak ty jest coraz mniej ryb w naszych wodach dodać do tego kłusoli to już całkiem masakra,a ryby w sklepach były,są i będą a jak chcesz zeżreć okonia to też możesz go kupić w sklepie albo na łowisku komercyjnym.Ale ty wychodzisz z tego założenia że jak opłaciłeś kartę wędkarską(około 200zł)to musisz conajmniej na tą kwotę nałapać ryb i je skonsumować bo przeciesz szkoda TYLE KASY!!!znam takich jak ty,często widuję ich nad wodą,żenada
U nas okres ochronny okonia w marcu i kwietniu , oraz zakaz spinningowania w marcu i kwietniu na wodach nizinnych .
Bardzo fajny i mądry zapis .
Bredzisz chłopcze, wszystko coś nabazgrał to twoje urojenie. A ja sie odniosłem do twojego ewidentnego stwierdzenia że zjadasz ryby sklepowe i nic więcej. Zgadza sie ? Przemyśl to co napisałeś i nie zakładaj z jakiego to ja wychodze założenia.
@zbynio5o ja nie jem ryb tak jak ty ,ja wędkarstwo traktuje czysto sportowo,przez takich ludzi jak ty jest coraz mniej ryb w naszych wodach dodać do tego kłusoli to już całkiem masakra,a ryby w sklepach były,są i będą a jak chcesz zeżreć okonia to też możesz go kupić w sklepie albo na łowisku komercyjnym.Ale ty wychodzisz z tego założenia że jak opłaciłeś kartę wędkarską(około 200zł)to musisz conajmniej na tą kwotę nałapać ryb i je skonsumować bo przeciesz szkoda TYLE KASY!!!znam takich jak ty,często widuję ich nad wodą,żenada
Ryby w sklepach to niby skąd się biorą..? :)
Oosbiście używam ostrza piłki scyzoryka i skrobię po skosie, a nie pod łuskę. Używa również w ten sam sposób widelca. Ot i tyle. Ale jak kolega mówił zaraz po usmierceniu skrobie się zdecydowanie lżej. W ciągu pół godziny moim sposobem mogę oskrobać około 10-12 okoni.
Najlepszy to próbować do bolu
bo ryby w sklepach są wytwarzane w drukarkach 3D.
Zamordowane ryby ze sklepów nie miały szansy na przeżycie, a ich "niewidoczna" dla twojego sumienia część została po prostu wyrzucona bo nie miała wymiaru handlowego, była z gatunku niehandlowego. Wiele zostanie wyrzuconych do śmietnika bo się nie sprzeda.
Wiele z tych ryb skonało w męczarniach.
Dalej - apelujcie do mojego sumienia...
Na szczęście jest o wiele zdrowsze niż wasze.
A co do skrobania okonia to dzięki za poradę bo męczyłem się z tym a teraz idzie o wiele lepiej. Pieczony okoń to najlepszy obiad tygodnia :=) Takie małe święto kulinarne!
Czy to "no kill" to jakaś nowa religia?? Niedługo będą ludzi ogniem i mieczem z nad wody przeganiać?? Trochę umiaru i pomyślunku!!!
Oczywistą oczywistością jest, że nie powinno się zabierać wszystkiego co tylko na haku siądzie i żaden normalny wędkarz tak nie robi! Nikt przy zdrowych zmysłach też nie zaprzeczy, że smak świeżej ryby "prosto z wody" i tej ze sklepu jest po prostu nieporównywalny!!! Łowię ryby i niewielką część z nich konsumuję, jestem godnym potępienia mięsiarzem ale (o zgrozo) dobrze mi z tym.
Co do skrobania zaś, to nigdy w życiu nie skrobałem linów, zaś okonia najlepiej czyści się na świeżo, wspomnianą już tu kilkakrotnie deseczką ponabijaną kapslami.
Czy to "no kill" to jakaś nowa religia?? Niedługo będą ludzi ogniem i mieczem z nad wody przeganiać?? Trochę umiaru i pomyślunku!!!
Oczywistą oczywistością jest, że nie powinno się zabierać wszystkiego co tylko na haku siądzie i żaden normalny wędkarz tak nie robi! Nikt przy zdrowych zmysłach też nie zaprzeczy, że smak świeżej ryby "prosto z wody" i tej ze sklepu jest po prostu nieporównywalny!!! Łowię ryby i niewielką część z nich konsumuję, jestem godnym potępienia mięsiarzem ale (o zgrozo) dobrze mi z tym.
Co do skrobania zaś, to nigdy w życiu nie skrobałem linów, zaś okonia najlepiej czyści się na świeżo, wspomnianą już tu kilkakrotnie deseczką ponabijaną kapslami.
 Pewnie, kolega dobrze mówi, 90% wędkarzy wypuszcza część ryb, czyli stosuje się do wymogów. Reszta to nieświadomi, lub zupełni amatorzy.
Jest regulamin , jest limit ,jest wymiar ochronny - przestrzegam ( czasem rybę wezmę ) a więc się od......cie.
Jest ograniczenie 60 km/h Ty jedziesz 40 km/h ja jadę 55km /h a więc jestem nieświadomym amatorem .
No to poruszę jeszcze jeden, myślę że ciekawy przypadek. Od paru lat jeżdżę na cudowną wręcz żwirownię. Jest ona dzierżawiona przez okręg PZW od firmy, która zakończyła już na niej pozyskanie kruszywa. Woda ta jest regularnie zarybiana przez związek, a oprócz tego pływa w niej mnóstwo dzikiej ryby (okonie również :) ). Zbiornik o powierzchni około 26 ha. Są tam przepiekne leszcze, takie po 50-60cm. Jak mam ochotę na wędzoną rybę biorę pełny limit takich łopat, który wynosi w okręgu 10 szt./dobę dla leszczy powyżej 35cm. Wiecie dlaczego tak robię? Po pierwsze - nie będę odpalał wędzarni dla jednej rybki, szczególnie że wędzenie na zimno trwa dobrych kilkanaście godzin. :) Ale ważniejsze jest to, że dwie takie żwirownie, dzierżawione przez PZW, w końcu trafiły "pod młotek". Jeżeli ktoś chce bardzo kupić, to PZW nie ma siły przebicia. I tutaj też nie miało. Może nabyć zbiornik co najwyżej za kwotę, która jest zbliżona do wyceny rzeczoznawcy. :) Więc co - mam nie brać ryby ze zbiornika, w którego zarybianiu mam jakiś udział, a który nie wiadomo czy za rok nie będzie łowiskiem specjalnym w prywatnych rękach? To powiem Wam, że w takim wypadku wolę pyszną, wędzoną rybkę zjeść sam oraz poczestować nią moich znajomych. Tym bardziej, że zbiornik jest w gotowości do sprzedaży, tylko cena trochę zaporowa bo 5 mln. :) (sam bym kupił, jakbym trafił dobrą kumulację :) )
Pozdrawiam.
Ryby,zwłaszcza drapieżne szanujmy dla nas samych.Nie dla mnie ,dla kogoś...To sie opłaca jeśli chcemy łowic duże okonie a nie "pizdki" po 25 cm.