W spółdzielni musi być m.in. zarząd na czele z prezesem. Spółdzielnie działające w tej samej branży niechybnie powołują regionalny związek, w którym musi być m.in. zarząd z prezesem na czele. Regionalne związki powołują rzecz jasna związek centralny, w którym musi być m.in. zarząd z prezesem na czele. Członkowie dzisiejszych spółdzielni mieszkaniowych doskonale wiedzą, jaki mają w praktyce wpływ na funkcjonowanie swojej spółdzielni. Że o członkach PZW nie wspomnę. Zwłascza o tych, którzy nie uczestniczą w Walnych Zgromadzeniach, tylko istnieją na stronach internetowych. Tak jak autor tego wątku.
chudy28 dzięki za odpowiedz, ale co, są gorsze? lepsze? jak twoim zdaniem jest? pytam bo dostałem zaproszenie do takiej spółdzielni, nie bardzo wiem na czym polega i naprawdę chentnie poznam twoją opinię, bo na czym, jak na czym, ale odnośnie takich tematów to jesteś dla mnie autorytetem podobnie jak zbg.
Ja nie słyszałem o formule spółdzielni działającej w zakresie wędkarstwa. Słyszałem natomiast wiele dobrego o niezależnych od PZW stowarzyszeniach wędkarskich. Jest w kraju około 20 i na ogół ograniczają swoją działalność do poziomu lokalnego. Mniej więcej 8 lat temu rozmawiałem z przedstawicielami Iławskiego Stowarzyszenia Wędkarskiego i Krakowskiego Stowarzyszenia Wędkarskiego. Oba te podmioty bardzo chwaliły sobie wyrwanie spod kurateli PZW. Dzięki staraniom uzyskały prawo do dzierżawienia określonych wód rozpoczęły tam działalność w zakresie ich zagospodarowania i określenia warunków wędkowania. Jak jest dzisiaj - nie wiem.
Myślę, że sporo informacji uzyskasz wklepując w wyszukiwarkę - niezależne stowarzyszenia wędkarskie. Tam zapewne są namiary do wielu stowarzyszeń oraz wzorcowy statut.
Powołanie podobnego stowarzyszenia w Warszawie np. na Ursynowie jest też możliwe. Kłopot jednak z pozyskaniem jakiś łowisk. Chyba wszystkie mają już swoich właścicieli bądź dzierżawców. A powołanie bez dostępu do wody mija się z celem. Należałoby bowiem głównie wędkować na wodach PZW co oznaczałoby wnoszenie opłat do PZW !
Można też przeczekać okres dzierżawy przez PZW danej wody (wód ) i przystąpić na konkurencyjnych warunkach do przetargu na jej ( ich ) użytkowanie. Może się uda ? Ale to wymaga czasu, pieniędzy i zaangażowania.
Powyższe wynika z własnych przemyśleń i być może w jakimś fragmencie się mylę. Dawno się tym nie interesowałem i nie zajmowałem. Uznałem swego czasu, że są szanse na uzdrowienie PZW poprzez statutowe działanie. Trudna sprawa, ale nadal tak uważam. Jednak bez mozolnej budowy struktur poziomych ( poza statutowych ) z innym kołami w okręgu tych szans nie widzę.
Stowarzyszenie może też otrzymać wodę od PZW, takim przykładem jest Stowarzyszenie Pasaria. Otrzymali od PZW pewien odcinek Pasłęki na którym działają. Sęk tylko w tym że oprócz opłat w stowarzyszeniu trzeba też robić opłaty na okręg warmińsko - mazurski PZW, bo woda nadal należy do PZW, jednak nikt kto nie jest w stowarzyszeniu łowić tam nie może. Członek tego stowarzyszenia może chyba raz w roku zaprosić jednego wędkarza za którego ma zapłacić 60 PLN dniówki.
Witajcie. Jestem członkiem Niezależnego Towarzystwa Wędkarskiego w Kwidzynie. Towarzystwo posiada niezłe wody, dobry statut. Składkę członkowską płaci się u nas tylko raz przy wstępowaniu. Na sezon 2010 opłata na łowiska z łodzi wynosiła 170 zł. Są zarybienia, gospodarka prowadzona jest dosyć mądrze. W tych wodach jeszcze ryba jest. Ja korzystam najczęściej z tygodniówek. Nie kupuję na cały sezon. Tygodniówka z łodzi to koszt 40 PLN. Mamy też podpisanych wiele porozumień. Nie jest źle.
Dzięki koledzy za odpowiedzi, faktycznie pewnie zapraszająca mnie osoba miała na myśli Stowarzyszenie, lecz użyła nazwy spółdzielnia. Wiele się zgadza, bo mają pod opieką łowiska w okolicach Warszawy, i podpisaną umowę (porozumienie) na Mazurach gdzie domki i łodzie dla członków tej jak to kolega nazwał spółdzielni są na preferencyjnych warunkach.
1) Rękawic nie trzeba zdejmować, bo - ja przynajmniej - na rękach ich nie mam. Przyznaję się tylko do dysponowania szpadą, bo sporom szlachetna szermierka towarzyszy nierzadko. Miecza dobywam z rzadka i z ostrożna, bo kto mieczem wojuje nierzadko od niego ginie...
2) Z uczestnictwem w stowarzyszeniach trzeba uważać (zapisy w statucie), jako że PZW zakazuje udziału w "konkurencyjnych" związkach i może dojść do wykluczeń.
3) Osobiście uważam, że w przypadku Ursynowa pomyślna, wspólna działalność wędkarzy nie zależy od wyboru formuły organizacyjnej (tj. koło PZW albo lokalne stowarzyszenie). To przede wszystkim kwestia stopnia zainteresowania większości członków aktywnym uczestnictwem w funkcjonowaniu organizacji. Jeśli nie ma wspólnej wizji programowej, lekceważy się obowiązujące przepisy wewnętrzne, niezdrowe ambicje i spryt dominują nad roztropnością i bezinteresownością, to zarówno zarząd koła PZW, jak i zarząd lokalnego stowarzyszenia z sensem i skutecznie nie podziałają.
4) Kol. Jajaca, najchętniej bym z Tobą pogadał nt. zaplanowanego na październik walnego zgromadzenia naszego macierzystego koła nr 28 na Ursynowie. Może to ostatnia okazja, by o tym konkretnym ogniwie OM PZW pogadać - bo jeśli nie damy rady wybrać zarządu, to po kole nr 28 pozostaną tylko wspomnienia.
Czy ktoś wie coś na temat spółdzielni, spółdzielnia zamiast koła.
Są już jakieś? A może któreś z kół przymierza się to przekształcenia.
Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
Czemu spółdzielnia lepsza od koła?
W spółdzielni musi być m.in. zarząd na czele z prezesem. Spółdzielnie działające w tej samej branży niechybnie powołują regionalny związek, w którym musi być m.in. zarząd z prezesem na czele. Regionalne związki powołują rzecz jasna związek centralny, w którym musi być m.in. zarząd z prezesem na czele. Członkowie dzisiejszych spółdzielni mieszkaniowych doskonale wiedzą, jaki mają w praktyce wpływ na funkcjonowanie swojej spółdzielni. Że o członkach PZW nie wspomnę. Zwłascza o tych, którzy nie uczestniczą w Walnych Zgromadzeniach, tylko istnieją na stronach internetowych. Tak jak autor tego wątku.
Zdejmnijcie koledzy rękawice.........
chudy28 a może ty je zdejmiesz? spotkajmy się i pogadajmy tematów nam nie zabraknie.
chudy28 dzięki za odpowiedz, ale co, są gorsze? lepsze? jak twoim zdaniem jest? pytam bo dostałem zaproszenie do takiej spółdzielni, nie bardzo wiem na czym polega i naprawdę chentnie poznam twoją opinię, bo na czym, jak na czym, ale odnośnie takich tematów to jesteś dla mnie autorytetem podobnie jak zbg.
Ja nie słyszałem o formule spółdzielni działającej w zakresie wędkarstwa. Słyszałem natomiast wiele dobrego o niezależnych od PZW stowarzyszeniach wędkarskich. Jest w kraju około 20 i na ogół ograniczają swoją działalność do poziomu lokalnego. Mniej więcej 8 lat temu rozmawiałem z przedstawicielami Iławskiego Stowarzyszenia Wędkarskiego i Krakowskiego Stowarzyszenia Wędkarskiego. Oba te podmioty bardzo chwaliły sobie wyrwanie spod kurateli PZW. Dzięki staraniom uzyskały prawo do dzierżawienia określonych wód rozpoczęły tam działalność w zakresie ich zagospodarowania i określenia warunków wędkowania. Jak jest dzisiaj - nie wiem.
Myślę, że sporo informacji uzyskasz wklepując w wyszukiwarkę - niezależne stowarzyszenia wędkarskie. Tam zapewne są namiary do wielu stowarzyszeń oraz wzorcowy statut.
Powołanie podobnego stowarzyszenia w Warszawie np. na Ursynowie jest też możliwe. Kłopot jednak z pozyskaniem jakiś łowisk. Chyba wszystkie mają już swoich właścicieli bądź dzierżawców. A powołanie bez dostępu do wody mija się z celem. Należałoby bowiem głównie wędkować na wodach PZW co oznaczałoby wnoszenie opłat do PZW !
Można też przeczekać okres dzierżawy przez PZW danej wody (wód ) i przystąpić na konkurencyjnych warunkach do przetargu na jej ( ich ) użytkowanie. Może się uda ? Ale to wymaga czasu, pieniędzy i zaangażowania.
Powyższe wynika z własnych przemyśleń i być może w jakimś fragmencie się mylę. Dawno się tym nie interesowałem i nie zajmowałem. Uznałem swego czasu, że są szanse na uzdrowienie PZW poprzez statutowe działanie. Trudna sprawa, ale nadal tak uważam. Jednak bez mozolnej budowy struktur poziomych ( poza statutowych ) z innym kołami w okręgu tych szans nie widzę.
Pozdrawiam.
Stowarzyszenie może też otrzymać wodę od PZW, takim przykładem jest Stowarzyszenie Pasaria. Otrzymali od PZW pewien odcinek Pasłęki na którym działają. Sęk tylko w tym że oprócz opłat w stowarzyszeniu trzeba też robić opłaty na okręg warmińsko - mazurski PZW, bo woda nadal należy do PZW, jednak nikt kto nie jest w stowarzyszeniu łowić tam nie może. Członek tego stowarzyszenia może chyba raz w roku zaprosić jednego wędkarza za którego ma zapłacić 60 PLN dniówki.
Witajcie. Jestem członkiem Niezależnego Towarzystwa Wędkarskiego w Kwidzynie. Towarzystwo posiada niezłe wody, dobry statut. Składkę członkowską płaci się u nas tylko raz przy wstępowaniu. Na sezon 2010 opłata na łowiska z łodzi wynosiła 170 zł. Są zarybienia, gospodarka prowadzona jest dosyć mądrze. W tych wodach jeszcze ryba jest. Ja korzystam najczęściej z tygodniówek. Nie kupuję na cały sezon. Tygodniówka z łodzi to koszt 40 PLN. Mamy też podpisanych wiele porozumień. Nie jest źle.
Dzięki koledzy za odpowiedzi, faktycznie pewnie zapraszająca mnie osoba miała na myśli Stowarzyszenie, lecz użyła nazwy spółdzielnia. Wiele się zgadza, bo mają pod opieką łowiska w okolicach Warszawy, i podpisaną umowę (porozumienie) na Mazurach gdzie domki i łodzie dla członków tej jak to kolega nazwał spółdzielni są na preferencyjnych warunkach.
1) Rękawic nie trzeba zdejmować, bo - ja przynajmniej - na rękach ich nie mam. Przyznaję się tylko do dysponowania szpadą, bo sporom szlachetna szermierka towarzyszy nierzadko. Miecza dobywam z rzadka i z ostrożna, bo kto mieczem wojuje nierzadko od niego ginie...
2) Z uczestnictwem w stowarzyszeniach trzeba uważać (zapisy w statucie), jako że PZW zakazuje udziału w "konkurencyjnych" związkach i może dojść do wykluczeń.
3) Osobiście uważam, że w przypadku Ursynowa pomyślna, wspólna działalność wędkarzy nie zależy od wyboru formuły organizacyjnej (tj. koło PZW albo lokalne stowarzyszenie). To przede wszystkim kwestia stopnia zainteresowania większości członków aktywnym uczestnictwem w funkcjonowaniu organizacji. Jeśli nie ma wspólnej wizji programowej, lekceważy się obowiązujące przepisy wewnętrzne, niezdrowe ambicje i spryt dominują nad roztropnością i bezinteresownością, to zarówno zarząd koła PZW, jak i zarząd lokalnego stowarzyszenia z sensem i skutecznie nie podziałają.
4) Kol. Jajaca, najchętniej bym z Tobą pogadał nt. zaplanowanego na październik walnego zgromadzenia naszego macierzystego koła nr 28 na Ursynowie. Może to ostatnia okazja, by o tym konkretnym ogniwie OM PZW pogadać - bo jeśli nie damy rady wybrać zarządu, to po kole nr 28 pozostaną tylko wspomnienia.