Wiadomo ze są i tacy, co wieszają łby na ścianie. U mnie nie wisi żadna! I na dodatek nie robię zdjęć "okazom" , bo to takie same gromadzenie trofeów jak suszenie łbów by je pokazywać. Jem ryby, ale mam łeb i myślę. Pozdro dla kumatych.
brawo ghostmir , ciągle ten sam , właśnie ,trzeba mieć łeb a nie pusty globus...koledze margor i esox równiez tx macie we mnie wsparcie - róbmy swoje .... pozdrawiam
Jest u nas taka woda, która była przez długie lata uważana za jedną z najrybniejszych wód w okręgu. Niestety, cos sie stało (ja wiem co) i wszystkie mniejsze ryby padły. Zostały tylko tuczniki po 1 metr i większe. Było tam szczupaka i sandacza w bród, okonie jak smoki i w ogóle ryby od zatrzęsienia. Ale wobec katastrofy ekologicznej woda ta stała się martwym akwenem i ta sytuacja trwa juz od kilku lat. Miejscowe koło, które sprawuje pieczę nad tym zbiornikiem od lat go zarybia, a zawsze zarybia tak samo. Półtora tygodnia temu znów zarybiono ten zbiornik. Tak samo jak w innych latach - zgadnijcie czym go zarybiono. To wytłumaczy dlaczego w naszych wodach nie ma ryb.
Po co zabijać duże ryby. Przecież mięso nie jest dobre. Najbardziej denerwuje mnie jak WW pokazali duże rekordowe szczupaki. Większość tych zdjęć była w kafelkach w domu.Takie ryby trzeba wypuścić. Powinno zabierać się aparat fotograficzny i miarkę i do wody. Szczupaków jest coraz mniej i trzeba dbać o populację. Ile małych szczupaczków nie rodzi się przez to?
Skoro nie ma regulacji jak wielką rybe można zabrać do domu to po co ta dyskusja? nie chcesz nie zabieraj, wypuść ale jak ja chce zjeść taką rybę to mam do tego pełne prawo. I to mój problem czy będzie mi smakowała czy nie.
przemku, szczupaki się nie rodzą, zdaje się, że są jajorodne :) więc się wykluwają :) a poza tym, po co zabijań tuczniki, przecież są niesmaczne, lepiej tłuc małe warchlaki; po co eskimosi mają zabijać duże foki, lepiej tłuc ich młode :) hehe itd. itd. wiesz, jedni nie lubią pierogów inni pieczonego kurczaka, co nie znaczy, że te nie są jadalne ;) :) a poza tym, chrzanić to :) przepisy nie odbierają nam prawa w tym zakresie: chcesz jeść, złowiłeś, zjadasz - to takie proste, po co komplikować :) pozdrawiam i umiaru życzę.
owszem "większość przeciwna zabijaniu ryb" ... aaaaaa, jedzie mi tu czołg?? ta większość to chyba tylko w internecie siedzi :) hehe bo nad wodą tego nie widać :) peeeeewnie fajnie jest używać w swojej sprawie owej enigmatycznej WIĘKSZOŚCI, której to efekty działania widać w uczestnictwie w zarybianiach. :) hehe wędkarzy przy tym jak na lekarstwo, ale obsmarować kogoś, bo chce zjeść rybę to łatwo, bo to parę kliknięć :) hehe ... ubawiłem się :) pozdrowienia
odnoszę wrażenie, że im więcej -im częściej wywoływana jest dyskusja No Kill, czy C&R, tym więcej ma ona przeciwników :) to jak ze świadkami jehowy czy cudotwórcami z amway czy innych sekt. z daleko nawet można tolerować, świadkowie nawet nie są tacy źli, tylko jednotorowi, ale nachalność w promowaniu swojego sprawia, że na sam widok rzygać się chce. odwiedzam portal by poczytać porady jak złowić (ostatnio) lina, czy inne ... a co rusz trafiam na wojny ekstremistów. z całym szacunkiem, ale mniej nachalni są kłusole, oni chociaż siedzą cicho i nie afiszują się z tym co robią, i z całą do nich niechęcią, nie mogę tego powiedzieć o Nokilowcach z gębami pełnymi frazesów, którzy robią pewnie w gacie nad wodą kiedy trafi się im większa sztuka i nie wiedzą jak cichaczem przemycić ja z łowiska, żeby ktoś nie zobaczył i nie nazwał ich hipokrytą (oczywiście nie generalizuję, ale niestety "krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje"). pozdrawiam i umiaru życzę
"odnoszę wrażenie, że im więcej -im częściej wywoływana jest dyskusja No Kill, czy C&R, tym więcej ma ona przeciwników" ja też mam takie wrażenie. Ale to pewnie dlatego, że zwolennicy wspomnianej wyżej zasady zwykle odpuszczają zaszcuci i wyśmiani przez swoich przeciwników. Pozdrawiam
Spiderlingu Szanowny. To ja się czuję zaszczuty przez niekilanych. A najbardziej mnie rusza jak piszą głupoty, że to jedyna metoda na poprawę czegokolwiek. Jak napisał Kalmar, są podobni do Ś.J że juz sie tym rzygać chce.
kalmar powiedział: z całym szacunkiem, ale mniej nachalni są kłusole, oni chociaż siedzą cicho i nie afiszują się z tym co robią,.........zgadzam się z tym, a jak czytają te historie , to szczają ze śmiechu, albo Jeszce lepiej , wklejają sobie do komórek i śmieszne esemesy komponują , i rozsyłają po ziomach kłusolach.:) mają ubaw.
No z niekilania mają niezłe lahańsko. Posyłają se cytaty z forum i maja polew na całego. Mam proposa dla kłusoli na taki esemes: .......Koledzy! jest dobrze! ryby będzie więcej, siaty trza pokupić bo już prawie wszyscy niekilają! i hura! hehehe
Zafundowaliście nam tutaj panowie podręcznikowy przykład. O tym właśnie mówię. Wystarczy wspomnieć o "niekilani" i od razu żarciki się sypią. Trzeba być twardym żeby to znosić a większości po prostu się nie chce. Dlatego ogólne wrażenie jest właśnie takie jak u kalmara. I jeszcze jedno. Nie należę do grupy "Niekilan" (jak ujął to Ja1kuba), staram się tylko obiektywnie spojrzeć na sprawę.
Nie czytałem całości tylko te największe wpisy (nie da się już teraz całości poczytać) ale muszę przyznać rację koleżance o ksywce Szalona (pozdrawiam bo chyba mamy podobne podejście). A co Wy wielcy wędkarze zrobicie z taką wielką rybą, obetniecie łeb i powiesicie w swoim sklepie wędkarskim - też mam sklep wędkarsko - zoologiczny i tam wymieniam się opowieścią a nie trupami z których pozostają tylko trofea, po co Wam to - przecież to żywe istoty - zdjęcia sobie zróbcie, czy to sum czy inny okaz, temat jest szerszy niż tylko ten nieszczęsny 250 cm sum, tak z innej beczki - to stare wysłużone konie albo idą do rzeźni albo ktoś je humanitarnie kupi i da im tzw emeryturę i pozwoli i m żyć. NO TO PYTAM, CZY MY WĘDKARZE NIE POWINNIŚMY DAć TYM NASZYM REPRODUKTOROM ŻYć TAK JAK ZASŁUŻYLI. Do GHOSTIR I mateuszwos - jak zwykle zgadzam się z Wami ale oczywiście w części, może to i szkodnik taki wielki sum ale czy to nie wynika ze złego sposobu zarybiania przez nasze PZW, czy to nie jest tak, że te ryby tu były a potem my - wędkarze zaczęliśmy poprawiać ich ekosystem, można mówić - karpiom wstęp wzbroniony, można mówić "no kill", a co z tematem np. zero nęcenia - tylko naturalny połów i niestety przyznam się do opcji żeby wprowadzić górny wymiar, sorry ale to moje zdanie. Jak zwykle połamania kijów od Darka
a ja mysle ze zycie to zycie i czy to plos ,szczupak,sum czy znienawidzony sumik karlowaty i czy to okaz duzy maly to zaslyguje na taki sam szacunek i tak jak nieraz pisalem jak kilamy to z umiarem
Łowie i zabieram do domu co złowie (wg regulaminu). Jestem mordercą? Zabijam? A co może mam czerpać energię ze słońca? Ryba wpływa na wszystko jak w reklamie mówią :) Jak mam ją jeść nie "kilając" (haha co za określenie). Wystarczy robić wszystko z głową.
bierzesz wszystko co złowisz, czy na własne potrzeby? Bo jeśli to pierwsze (a tak wnioskuję) to ostatnie sformułowanie Twojego zdania jest chyba nietrafne.
spiderling - wniosek jaki wyciągnąłeś z mojego posta jest błędny. Wszystko z głową i nie robię zapasów. Jadę nad wodę nie po ryby a nawet nie na ryby. Uwielbiam spędzać czas nad wodą. Biorą czy nie i tak jest pięknie. A jeżeli najdzie mnie ochota na łowienie dla zdjęcia to pojadę na komercyjny staw gdzie płacę za pobyt bo ryby trzeba wypuszczać.
Wszystko rozumiem bo większość z nas tutaj ma podobnie, ale jedno mnie dziwi. Czy żeby łowić dla zdjęcia musisz to robić na komercyjnym gdzie TRZEBA wypuścić? Nie jest to możliwe na wodach PZW?
W TYM ROKU WYPUŚCIŁEM ZE SETKĘ PŁOCI :) 4 ODDAŁEM KOLEDZE TAKIE SPORE BYŁY :) BO JEMU JAKOŚ W WIĘKSZYCH PŁOCIACH SIĘ NIE POWIODŁO. ZŁOWIŁEM OKONIA 26 CM, SAMIEC :) I TEŚCIOWA MI GO ZJADŁA, ALE GDYBY NIE TO ... ZJADŁBYM GO SAM ;) PONADTO WOLNOŚĆ ZWRÓCIŁEM 2 ROZPIÓROM, 4 WZDRĘGOM I KILKU MAŁYM BOLENIOM, CO KTOŚ JE POMYLIŁ Z UKLEJAMI ;) ALE... KURDE BALANS, :) BĘDZIE SEZON, BĘDĄ OKAZY :) SZCZUPŁY, SANDACZ, SUM, WĘGORZ TO NAJEM SIĘ JAK STARY ;) HEHE POZDRAWIAM
Pozdro Kalmar. Gdyby choć jeden niekilany napisał, że wypuszczanie ryb jest jakąś metodą na poprawę stanu rzeczy wiadomych, ale nie jest przymusem i że namawia do wypuszczania, ale jak ktoś nie chce, to niech stosuje umiar i zwykłaą uczciwość i tak po koleżeńsku próbował by sie dogadać, a przy okazji choć wspomniał ze sa też inne metody walki z bezrybiem, to ja bym taką gadkę przyjął i dał bym błogosławieństwo. Ale każdy wpis o niekilaniu brzmi mniej więcej tak: - C&R, to jedyna metoda! To panaceum na wszelkie zło! To obowiązek każdego z nas! No Kill, to jedyna słuszna strategia! Kto zjadł rybę to świnia i mięsiarz i kłusol w jednym! U jednej pani to nawet wszyscy inni wędkarze byli menelami i pijaczynami . I tu jest pies pogrzebany. Zero umiaru i tolerancji oraz zastanowienia. Pół bidy jak to jest wędkarz z bagażem doświadczeń, ale wielu niekilanych to chłopcy poniżej 18 roku życia, których wujek zabrał na zebranie klubu karpiowego i tam mu nawtykali koniny, a ten bidul to łyknął i teraz atakuje ludzi w wieku 40-60 lat, którzy wiele w życiu widzieli i nie daja sobie kitu ugniatać, bo mają swój kit, a zapewniam że lepszy i mądrzejszy. Pozdro Kumaci!
GHOSTMIR widzę, żeś z roboty wrócił... no i dobrze boś ciekawie napisał. I faktycznie godzę się z Tobą, że samym wypuszczaniem świata się nie zmieni i trzeba by podjąć inne kroki. Sęk w tym, że gdy czytam ostre walki na forum, to jedna strona jest za wypuszczaniem (bo tylko to coś zmieni), a druga całkowicie odwrotnie - żeby nie wypuszczać bo to i tak nic nie da. Ilekroć czytam coś w tym temacie zawsze spotkam się ze zwolennikami i całkowitymi przeciwnikami. Jedni ganią drugich. A czy można obiektywnie powiedzieć, że wypuszczanie ryb nic nie daje? Wielu tutaj pisze, że to bez sensu bo są przecież rybacy, są kłusownicy i mięsiarze. A ja uważam, że promowanie postawy nokillowej ma sens. Ale nasuwa się pytanie jak promować? Przecież każdy rozsądny (kumaty?) człowiek jak mu się w oczy pluje tekstami o jedynie słusznym sposobie wypuszczania, (jednocześnie całkowicie pomijając fakt szkodliwości innych czynników), po prostu się wkurzy! Moim zdaniem rozsądne w tej sytuacji powinno być podejście do sprawy w szerszym wymiarze, żeby mówić za każdym razem, że nokill jest jednym z kilku sposobów na poprawę stanu wód (broń boże nie przymusowym), a pozostałe to zanieczyszczenia, degeneraci społeczni, zanęta, niefortunne zarybienia i kilka innych. Pozdrawiam
No właśnie chodzi o to, żeby nas nie szczuto tym niekilaniem. Ja sam wypuszczam ryby. Ale nie fanatycznie! Ryby jem i lubię jeść więc raz kilam a raz nie kilam ! I ktoś mi powie ze jestem łobuz, bo ryby trzeba bezwarunkowo wypuszczać. Bzdura!
mi wczoraj dane bylo 2 karpie dopasc-nieprzepadam za nimi ale ktos mi podpowiedzial jak zrobic z nich cos zjadliwego wiec wlasnie Dorka to uskutecznia a o efekcie napisze !!!zlowilem tez pare okonkow czyli jednej z bardziej wartosciowych dla mnie zdobyczy ale objela je amnestia bo jeszcze niewytarte
Ty morderco! Ty zły człowieku! a pomyślałeś że za kilka sezonów te bidulki mogły urosnąć dokarmiane odpowiednio do masy 15-20 kilo? A ile to by było radości dla karpiarza?! A że żabiok zasypany gnojem, to szczegół! Można taka świnię odłowić i przenieść do czystego stawu! A ty bidule zbrodniłeś! Ty łobuzie przez duże"łe"
panowie,nasze gdybanie tu nie pomoze,sa ludzie kturzy uprawiaja ten sport dla przyjemnosci i tacy,ktorzy przynosza obiad do domu !!! Nic na to nie poradzimy. Pozdrawiam !
Dla przyjemności lub dla obiadu, to ja zrozumiem każdego, ale w życiu nie zrozumiem pacana który jest karpiarzem dla medali i dyplomów. Choć przyznaje że mozna pogodzić te sprawy, jednak takich karpiarzy którzy je godzą jest 1 na 100.
Kilka tygodni temu znajomy wędkarz złowił troć na rekord polski ale myślał że jest z zarybienia i że mięso ma niesmaczne i wypuścił rybę okazało się że to był dzikus
karpie zostaly upieczone,obrane z oscia nastepnie ugotowane z lbami i jarzynami ,nastepnie z tej bazy powstala galaretka i powiem wam ze to calkiem niezle +groszek ,kuku i jajka
Mówicie że 90% dużych ryb ginie. To jakim cudem wędkarze łowią po kilka razy te same wielkie karpie na łowiskach komercyjnych? Jedno z moich łowisk, karp nazwany "kubuś", bardzo charakterystyczny. Ma już 3 łowców w galerii łowiska. Wiem od właścicieli komercyjnych wód, że łowi się ponownie te same sztuki. Ale tam obowiązują maty, podbieraki, haczyki bezzadziorowe, rany się dezynfekuje, ryby trzyma w sposób taki by jej nie uszkodzić, dotyka tylko zwilżonymi rękoma. Na koniec fotka i do wody. Ok, część zginie ale nie 90%. No chyba że weźmie ktoś i rzuci na trawę, potem rozerwie pół pyska hakiem i na koniec podniesie za skrzela. Pozrawiam :)
osobiście też nie jestem za zabijaniem dużych ryb,ale coż niektórzy mają parcie na mięcho.najbardziej jednak dobija mnie jedna z naszych gazet,która na całj długości umieszcza napis "NO KILL" a kilkanaście stron dalej umieszcza zdjęcia gości np.z 10kg szczupakiem na tle szafek kuchennych lub kafelek w łazience.wiadomo ze ryby "poszły"na klopsy.myśle że są śmiesznipublikujac takie zdjęcia
Osobiście jestem żeby takie duże ryby wypuszczać do wody.Ludzie którzy je biorą podejrzewam że tylko dla tego, gdyż nie potrafili by udowodnić rozmiarów a w szczególności wagi tej ryby. Wiadomo że mięso nic specjalnego .Szkoda taki potwór miał niesamowite szczęście dorosnąć do takich gabarytów i walka z nim to przygoda życia.Któż nie marzy złowić większego szczupaka, karpia czy suma, lub innego gatunku w którym się specjalizuje.Tłumaczenia ile on zje do mnie nie trafiają ,na pewno nie więcej niż kłusole wyłowią.Tym co wypuszczają takie sztuki chylę czoła ,jest szansa że inny wędkarz będzie miał na szansę na przygodę życia.POŁAMANIA
Pewnie wypuści :-) Ja bym też wypuścił :-) i Ty byś wypuścił :-), słowem każdy by wypuścił ;-) Jeden po złowieniu, drugi po napstrykaniu fotek, trzeci po wytarganiu kotwicy ze skrzeli, czwarty po upieczeniu też wypuści do kibla. Tak więc wszyscy wypuszczają. Normalnie zaraz zwymiotuję.
Wiadomo ze są i tacy, co wieszają łby na ścianie. U mnie nie wisi żadna! I na dodatek nie robię zdjęć "okazom" , bo to takie same gromadzenie trofeów jak suszenie łbów by je pokazywać. Jem ryby, ale mam łeb i myślę. Pozdro dla kumatych.
brawo ghostmir , ciągle ten sam , właśnie ,trzeba mieć łeb a nie pusty globus...koledze margor i esox równiez tx macie we mnie wsparcie - róbmy swoje .... pozdrawiam
ciągle ten sam, bo moje przekonania są moje, a nie cudze , zasłyszane w klubie karpiarskim.
Jest u nas taka woda, która była przez długie lata uważana za jedną z najrybniejszych wód w okręgu. Niestety, cos sie stało (ja wiem co) i wszystkie mniejsze ryby padły. Zostały tylko tuczniki po 1 metr i większe. Było tam szczupaka i sandacza w bród, okonie jak smoki i w ogóle ryby od zatrzęsienia. Ale wobec katastrofy ekologicznej woda ta stała się martwym akwenem i ta sytuacja trwa juz od kilku lat. Miejscowe koło, które sprawuje pieczę nad tym zbiornikiem od lat go zarybia, a zawsze zarybia tak samo. Półtora tygodnia temu znów zarybiono ten zbiornik. Tak samo jak w innych latach - zgadnijcie czym go zarybiono. To wytłumaczy dlaczego w naszych wodach nie ma ryb.
No to mnie zaintrygowało - o jakiej wodzie mówisz ? No i co się stało, że ryby padły ?
opowiem Ci na priv
A na Dębskiego mawiano ...gruba ryba ?
Po co zabijać duże ryby. Przecież mięso nie jest dobre. Najbardziej denerwuje mnie jak WW pokazali duże rekordowe szczupaki. Większość tych zdjęć była w kafelkach w domu.Takie ryby trzeba wypuścić. Powinno zabierać się aparat fotograficzny i miarkę i do wody. Szczupaków jest coraz mniej i trzeba dbać o populację. Ile małych szczupaczków nie rodzi się przez to?
kolego uważaj co piszesz, pozdro
spider pisz o kogo Ci chodzi, bo można zrozumieś opacznie.
o Przema chodzi
Skoro nie ma regulacji jak wielką rybe można zabrać do domu to po co ta dyskusja? nie chcesz nie zabieraj, wypuść ale jak ja chce zjeść taką rybę to mam do tego pełne prawo. I to mój problem czy będzie mi smakowała czy nie.
przemku, szczupaki się nie rodzą, zdaje się, że są jajorodne :) więc się wykluwają :) a poza tym, po co zabijań tuczniki, przecież są niesmaczne, lepiej tłuc małe warchlaki; po co eskimosi mają zabijać duże foki, lepiej tłuc ich młode :) hehe itd. itd. wiesz, jedni nie lubią pierogów inni pieczonego kurczaka, co nie znaczy, że te nie są jadalne ;) :) a poza tym, chrzanić to :) przepisy nie odbierają nam prawa w tym zakresie: chcesz jeść, złowiłeś, zjadasz - to takie proste, po co komplikować :) pozdrawiam i umiaru życzę.
owszem "większość przeciwna zabijaniu ryb" ... aaaaaa, jedzie mi tu czołg?? ta większość to chyba tylko w internecie siedzi :) hehe bo nad wodą tego nie widać :) peeeeewnie fajnie jest używać w swojej sprawie owej enigmatycznej WIĘKSZOŚCI, której to efekty działania widać w uczestnictwie w zarybianiach. :) hehe wędkarzy przy tym jak na lekarstwo, ale obsmarować kogoś, bo chce zjeść rybę to łatwo, bo to parę kliknięć :) hehe ... ubawiłem się :) pozdrowienia
odnoszę wrażenie, że im więcej -im częściej wywoływana jest dyskusja No Kill, czy C&R, tym więcej ma ona przeciwników :) to jak ze świadkami jehowy czy cudotwórcami z amway czy innych sekt. z daleko nawet można tolerować, świadkowie nawet nie są tacy źli, tylko jednotorowi, ale nachalność w promowaniu swojego sprawia, że na sam widok rzygać się chce. odwiedzam portal by poczytać porady jak złowić (ostatnio) lina, czy inne ... a co rusz trafiam na wojny ekstremistów. z całym szacunkiem, ale mniej nachalni są kłusole, oni chociaż siedzą cicho i nie afiszują się z tym co robią, i z całą do nich niechęcią, nie mogę tego powiedzieć o Nokilowcach z gębami pełnymi frazesów, którzy robią pewnie w gacie nad wodą kiedy trafi się im większa sztuka i nie wiedzą jak cichaczem przemycić ja z łowiska, żeby ktoś nie zobaczył i nie nazwał ich hipokrytą (oczywiście nie generalizuję, ale niestety "krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje"). pozdrawiam i umiaru życzę
"odnoszę wrażenie, że im więcej -im częściej wywoływana jest dyskusja No Kill, czy C&R, tym więcej ma ona przeciwników" ja też mam takie wrażenie. Ale to pewnie dlatego, że zwolennicy wspomnianej wyżej zasady zwykle odpuszczają zaszcuci i wyśmiani przez swoich przeciwników. Pozdrawiam
kalmarze! Jam jest tego samego zdania!
Spiderlingu Szanowny. To ja się czuję zaszczuty przez niekilanych. A najbardziej mnie rusza jak piszą głupoty, że to jedyna metoda na poprawę czegokolwiek. Jak napisał Kalmar, są podobni do Ś.J że juz sie tym rzygać chce.
widzę że kolejny atak Niekilan odparty. nie będziemy się tą ciszą długo cieszyć Niekilanie wkrótce zaatakują:)
kalmar powiedział: z całym szacunkiem, ale mniej nachalni są kłusole, oni chociaż siedzą cicho i nie afiszują się z tym co robią,.........zgadzam się z tym, a jak czytają te historie , to szczają ze śmiechu, albo Jeszce lepiej , wklejają sobie do komórek i śmieszne esemesy komponują , i rozsyłają po ziomach kłusolach.:) mają ubaw.
No z niekilania mają niezłe lahańsko. Posyłają se cytaty z forum i maja polew na całego. Mam proposa dla kłusoli na taki esemes:
.......Koledzy! jest dobrze! ryby będzie więcej, siaty trza pokupić bo już prawie wszyscy niekilają!
i hura! hehehe
a może zrobimy składki dla kłusoli na siaty? bo już tylko tego się mogą spodziewać
dobre ghostmir, się ubawiłem , JAK KŁUSOL NA WĘDKUJE PL. ha ha ha :)
Zafundowaliście nam tutaj panowie podręcznikowy przykład. O tym właśnie mówię. Wystarczy wspomnieć o "niekilani" i od razu żarciki się sypią. Trzeba być twardym żeby to znosić a większości po prostu się nie chce. Dlatego ogólne wrażenie jest właśnie takie jak u kalmara. I jeszcze jedno. Nie należę do grupy "Niekilan" (jak ujął to Ja1kuba), staram się tylko obiektywnie spojrzeć na sprawę.
Nie czytałem całości tylko te największe wpisy (nie da się już teraz całości poczytać) ale muszę przyznać rację koleżance o ksywce Szalona (pozdrawiam bo chyba mamy podobne podejście). A co Wy wielcy wędkarze zrobicie z taką wielką rybą, obetniecie łeb i powiesicie w swoim sklepie wędkarskim - też mam sklep wędkarsko - zoologiczny i tam wymieniam się opowieścią a nie trupami z których pozostają tylko trofea, po co Wam to - przecież to żywe istoty - zdjęcia sobie zróbcie, czy to sum czy inny okaz, temat jest szerszy niż tylko ten nieszczęsny 250 cm sum, tak z innej beczki - to stare wysłużone konie albo idą do rzeźni albo ktoś je humanitarnie kupi i da im tzw emeryturę i pozwoli i m żyć. NO TO PYTAM, CZY MY WĘDKARZE NIE POWINNIŚMY DAć TYM NASZYM REPRODUKTOROM ŻYć TAK JAK ZASŁUŻYLI. Do GHOSTIR I mateuszwos - jak zwykle zgadzam się z Wami ale oczywiście w części, może to i szkodnik taki wielki sum ale czy to nie wynika ze złego sposobu zarybiania przez nasze PZW, czy to nie jest tak, że te ryby tu były a potem my - wędkarze zaczęliśmy poprawiać ich ekosystem, można mówić - karpiom wstęp wzbroniony, można mówić "no kill", a co z tematem np. zero nęcenia - tylko naturalny połów i niestety przyznam się do opcji żeby wprowadzić górny wymiar, sorry ale to moje zdanie. Jak zwykle połamania kijów od Darka
temat "zero nęcenia" jest poruszany w pokoju "społeczności" po tytułem: "zakaz nęcenia" proponuję poczytać
a ja mysle ze zycie to zycie i czy to plos ,szczupak,sum czy znienawidzony sumik karlowaty i czy to okaz duzy maly to zaslyguje na taki sam szacunek i tak jak nieraz pisalem jak kilamy to z umiarem
Łowie i zabieram do domu co złowie (wg regulaminu). Jestem mordercą? Zabijam? A co może mam czerpać energię ze słońca? Ryba wpływa na wszystko jak w reklamie mówią :) Jak mam ją jeść nie "kilając" (haha co za określenie). Wystarczy robić wszystko z głową.
bierzesz wszystko co złowisz, czy na własne potrzeby? Bo jeśli to pierwsze (a tak wnioskuję) to ostatnie sformułowanie Twojego zdania jest chyba nietrafne.
spiderling - wniosek jaki wyciągnąłeś z mojego posta jest błędny. Wszystko z głową i nie robię zapasów. Jadę nad wodę nie po ryby a nawet nie na ryby. Uwielbiam spędzać czas nad wodą. Biorą czy nie i tak jest pięknie. A jeżeli najdzie mnie ochota na łowienie dla zdjęcia to pojadę na komercyjny staw gdzie płacę za pobyt bo ryby trzeba wypuszczać.
Wszystko rozumiem bo większość z nas tutaj ma podobnie, ale jedno mnie dziwi. Czy żeby łowić dla zdjęcia musisz to robić na komercyjnym gdzie TRZEBA wypuścić? Nie jest to możliwe na wodach PZW?
(lecę do roboty)
W TYM ROKU WYPUŚCIŁEM ZE SETKĘ PŁOCI :) 4 ODDAŁEM KOLEDZE TAKIE SPORE BYŁY :) BO JEMU JAKOŚ W WIĘKSZYCH PŁOCIACH SIĘ NIE POWIODŁO. ZŁOWIŁEM OKONIA 26 CM, SAMIEC :) I TEŚCIOWA MI GO ZJADŁA, ALE GDYBY NIE TO ... ZJADŁBYM GO SAM ;) PONADTO WOLNOŚĆ ZWRÓCIŁEM 2 ROZPIÓROM, 4 WZDRĘGOM I KILKU MAŁYM BOLENIOM, CO KTOŚ JE POMYLIŁ Z UKLEJAMI ;) ALE... KURDE BALANS, :) BĘDZIE SEZON, BĘDĄ OKAZY :) SZCZUPŁY, SANDACZ, SUM, WĘGORZ TO NAJEM SIĘ JAK STARY ;) HEHE POZDRAWIAM
Pozdro Kalmar. Gdyby choć jeden niekilany napisał, że wypuszczanie ryb jest jakąś metodą na poprawę stanu rzeczy wiadomych, ale nie jest przymusem i że namawia do wypuszczania, ale jak ktoś nie chce, to niech stosuje umiar i zwykłaą uczciwość i tak po koleżeńsku próbował by sie dogadać, a przy okazji choć wspomniał ze sa też inne metody walki z bezrybiem, to ja bym taką gadkę przyjął i dał bym błogosławieństwo. Ale każdy wpis o niekilaniu brzmi mniej więcej tak:
- C&R, to jedyna metoda! To panaceum na wszelkie zło! To obowiązek każdego z nas! No Kill, to jedyna słuszna strategia! Kto zjadł rybę to świnia i mięsiarz i kłusol w jednym! U jednej pani to nawet wszyscy inni wędkarze byli menelami i pijaczynami .
I tu jest pies pogrzebany. Zero umiaru i tolerancji oraz zastanowienia. Pół bidy jak to jest wędkarz z bagażem doświadczeń, ale wielu niekilanych to chłopcy poniżej 18 roku życia, których wujek zabrał na zebranie klubu karpiowego i tam mu nawtykali koniny, a ten bidul to łyknął i teraz atakuje ludzi w wieku 40-60 lat, którzy wiele w życiu widzieli i nie daja sobie kitu ugniatać, bo mają swój kit, a zapewniam że lepszy i mądrzejszy. Pozdro Kumaci!
GHOSTMIR widzę, żeś z roboty wrócił... no i dobrze boś ciekawie napisał. I faktycznie godzę się z Tobą, że samym wypuszczaniem świata się nie zmieni i trzeba by podjąć inne kroki. Sęk w tym, że gdy czytam ostre walki na forum, to jedna strona jest za wypuszczaniem (bo tylko to coś zmieni), a druga całkowicie odwrotnie - żeby nie wypuszczać bo to i tak nic nie da. Ilekroć czytam coś w tym temacie zawsze spotkam się ze zwolennikami i całkowitymi przeciwnikami. Jedni ganią drugich. A czy można obiektywnie powiedzieć, że wypuszczanie ryb nic nie daje? Wielu tutaj pisze, że to bez sensu bo są przecież rybacy, są kłusownicy i mięsiarze. A ja uważam, że promowanie postawy nokillowej ma sens. Ale nasuwa się pytanie jak promować? Przecież każdy rozsądny (kumaty?) człowiek jak mu się w oczy pluje tekstami o jedynie słusznym sposobie wypuszczania, (jednocześnie całkowicie pomijając fakt szkodliwości innych czynników), po prostu się wkurzy! Moim zdaniem rozsądne w tej sytuacji powinno być podejście do sprawy w szerszym wymiarze, żeby mówić za każdym razem, że nokill jest jednym z kilku sposobów na poprawę stanu wód (broń boże nie przymusowym), a pozostałe to zanieczyszczenia, degeneraci społeczni, zanęta, niefortunne zarybienia i kilka innych. Pozdrawiam
i jeszcze jedno, kalmar ten tekst wyżej jest super. Siedzimy tu wszyscy z kumplami w robocie i boki zrywami. Jesteś super gość
No właśnie chodzi o to, żeby nas nie szczuto tym niekilaniem. Ja sam wypuszczam ryby. Ale nie fanatycznie! Ryby jem i lubię jeść więc raz kilam a raz nie kilam ! I ktoś mi powie ze jestem łobuz, bo ryby trzeba bezwarunkowo wypuszczać. Bzdura!
Zgadzam się z Tobą GHOSTMIR, bo w końcu ryby się łapie albo dla hobby albo dla zjedzenia. Nikt nie może nam zabronić wziąć ryby, która jest wymiarowa.
mi wczoraj dane bylo 2 karpie dopasc-nieprzepadam za nimi ale ktos mi podpowiedzial jak zrobic z nich cos zjadliwego wiec wlasnie Dorka to uskutecznia a o efekcie napisze !!!zlowilem tez pare okonkow czyli jednej z bardziej wartosciowych dla mnie zdobyczy ale objela je amnestia bo jeszcze niewytarte
Ty morderco! Ty zły człowieku! a pomyślałeś że za kilka sezonów te bidulki mogły urosnąć dokarmiane odpowiednio do masy 15-20 kilo? A ile to by było radości dla karpiarza?! A że żabiok zasypany gnojem, to szczegół! Można taka świnię odłowić i przenieść do czystego stawu! A ty bidule zbrodniłeś! Ty łobuzie przez duże"łe"
panowie,nasze gdybanie tu nie pomoze,sa ludzie kturzy uprawiaja ten sport dla przyjemnosci i tacy,ktorzy przynosza obiad do domu !!! Nic na to nie poradzimy.
Pozdrawiam !
Dla przyjemności lub dla obiadu, to ja zrozumiem każdego, ale w życiu nie zrozumiem pacana który jest karpiarzem dla medali i dyplomów. Choć przyznaje że mozna pogodzić te sprawy, jednak takich karpiarzy którzy je godzą jest 1 na 100.
Kilka tygodni temu znajomy wędkarz złowił troć na rekord polski ale myślał że jest z zarybienia i że mięso ma niesmaczne i wypuścił rybę okazało się że to był dzikus
karpie zostaly upieczone,obrane z oscia nastepnie ugotowane z lbami i jarzynami ,nastepnie z tej bazy powstala galaretka i powiem wam ze to calkiem niezle +groszek ,kuku i jajka
Mówicie że 90% dużych ryb ginie. To jakim cudem wędkarze łowią po kilka razy te same wielkie karpie na łowiskach komercyjnych? Jedno z moich łowisk, karp nazwany "kubuś", bardzo charakterystyczny. Ma już 3 łowców w galerii łowiska. Wiem od właścicieli komercyjnych wód, że łowi się ponownie te same sztuki. Ale tam obowiązują maty, podbieraki, haczyki bezzadziorowe, rany się dezynfekuje, ryby trzyma w sposób taki by jej nie uszkodzić, dotyka tylko zwilżonymi rękoma. Na koniec fotka i do wody. Ok, część zginie ale nie 90%. No chyba że weźmie ktoś i rzuci na trawę, potem rozerwie pół pyska hakiem i na koniec podniesie za skrzela. Pozrawiam :)
Nie 90 tylko 68proc
osobiście też nie jestem za zabijaniem dużych ryb,ale coż niektórzy mają parcie na mięcho.najbardziej jednak dobija mnie jedna z naszych gazet,która na całj długości umieszcza napis "NO KILL" a kilkanaście stron dalej umieszcza zdjęcia gości np.z 10kg szczupakiem na tle szafek kuchennych lub kafelek w łazience.wiadomo ze ryby "poszły"na klopsy.myśle że są śmiesznipublikujac takie zdjęcia
Osobiście jestem żeby takie duże ryby wypuszczać do wody.Ludzie którzy je biorą podejrzewam że tylko dla tego, gdyż nie potrafili by udowodnić rozmiarów a w szczególności wagi tej ryby. Wiadomo że mięso nic specjalnego .Szkoda taki potwór miał niesamowite szczęście dorosnąć do takich gabarytów i walka z nim to przygoda życia.Któż nie marzy złowić większego szczupaka, karpia czy suma, lub innego gatunku w którym się specjalizuje.Tłumaczenia ile on zje do mnie nie trafiają ,na pewno nie więcej niż kłusole wyłowią.Tym co wypuszczają takie sztuki chylę czoła ,jest szansa że inny wędkarz będzie miał na szansę na przygodę życia.POŁAMANIA
jesteś za tym żeby inni wypuszczali? Sam też wypuszczasz? (wypuszczałbyś?) Co zrobisz jak złowisz szczupłego 120 cm? zabierzesz czy wypuścisz?
Pewnie wypuści :-) Ja bym też wypuścił :-) i Ty byś wypuścił :-), słowem każdy by wypuścił ;-) Jeden po złowieniu, drugi po napstrykaniu fotek, trzeci po wytarganiu kotwicy ze skrzeli, czwarty po upieczeniu też wypuści do kibla. Tak więc wszyscy wypuszczają. Normalnie zaraz zwymiotuję.