jak wszyscy wiemy,sezon wedkarski sie po woli konczy(niestety)jak on wam minol ????Czy w przyslym roku szykujecie sie na wieksze karpie i inne ryby??piszcie:)
Jaki koniec? Co to za pesymizm? Dla niektórych to dopiero początek ;) Wypoczęte drapieżniki zaczynają intensywnie żerować. Zasiadki sandaczowe, całodniowe bujanie się na łódce po jeziorze ze spinningiem, spacery brzegiem rzeki w poszukiwaniu mętnookiego drapieżnika.
Niektórzy to nawet w zimę wędkują, ale to nie dla mnie, ja jestem piecuch - zima to czas na odpoczynek, konserwacje i uzupełnienie sprzętu, zaplanowanie wypadów na następny sezon. Nie jest to może wędkowanie, ale na bank element wędkarstwa.
No ja również mam zamiar pobujać się ze spinningiem jeszcze troszkę i zaliczyć chociaż ze 3-4 wyprawy nad Wisłę (bardziej w celu zapoznania się z miejscówkami i ogólnie specyfiką łowienia nad tą rzeką, aniżeli w celu łapania rekordów). Co prawda powoli zaczynam się zbroić na przyszły sezon, ale to nie znaczy że ten już się dla mnie zakończył. Planuje tak połowić do listopada, a potem przerwa. Nie planuje całkowicie zapomnieć o wędkarstwie, już czekam na drut, poliwęglan i drewno lipowe z czego miejmy nadzieję powstanie kilka ładnych woblerków. Następny sezon zacznę pewnie najszybciej jak się da, generalnie wiąże z nim nieco większe nadzieję, ale zobaczymy jak to będzie!
ja tylko czekam na dobre przymrozki, bo w wodzie jeszcze nic się nie ruszyło, dzisiaj rano pogoda sztormowa wiatr jak cholera, nawet łódki z przyczepy nie zdjąłem, wróciłem i udałem się na pobliską żwirownie ale niestety bez najmniejszych efektów................szczupak 2,5 kilo na ten sezon to stanowczo za mało, ja chcę więcej. pozdrawiam i połamania
dla mnie niestety z tego względu że jestem młodym wędkarzem(szkola) sezon wędkarski już się skoczył.....szkoda ale w przyszłym roku może spróbuję łowić w rzece górskiej.pozdrawiam
kol.pisag słusznie zauważył-jaki koniec.Osobiście czekam z niecierpliwością na nadejście późnej jesieni.Jest to bardzo piękny okres ale nie dla piecuchów .Mam za sobą kilkanaście bardzo udanych wypadów o tj porze roku.Ale pięknie łowi się również zimą.Uwielbiam zimową scenerię jeziora pokrytego śniegiem oraz jego okolicę.Uroku dodaje pękający naprężony lód.Wiem że niektórzy z tego powodu mogli by mieć co-nieco w spodniach.Tacy siedzą w domach.Ale piękno wędkowaniu nadaje płynąca kra.Wtedy lawiruje się spławikiem między nimi.Jest to trudne,ale są czasem b.dobre wyniki./płoć/.Widać wtedy moc nieposkromionej natury.Ciarki przechodzą gdy słyszy się chrzęst ocierającej się o siebie kry.Jest to niebezpieczne łowienie ,ale gdy zachowa się rozsądek jest dobrze.Mam w kole kilkunastu kolegów ,zwolenników zimowych łowów i jak tylko są warunki organizuję dla nich zawody podlodowe.Koledzy ale jak wtedy smakuje kiełbaska z ogniska, a jak herbatka zimowa .To trzeba przeżyć osobiście.Polecam. piotr0206
Oczywiście że fajnie jest zimową porą wybrać się na rybki choć płocie i 17 cm okonie nie są moim ulubionym gatunkiem ryb, jednak widzę wędkarzy którzy szastają swoim zdrowiem a głownie życiem wędkując w miejscach bardzo niebezpiecznych narażając nasze służby i Państwo niejednokrotnie na straty finansowe w przypadku akcji ratowniczych. Jak się czyta takie opisy jak Piotra to się nie raz człowiek zastanawia czy tacy ludzie mają ok z głową ryzykując dla głupiej płotki czy okonka własne życie a co za tym idzie przyszłość swoich rodzin. W zbliżającym się sezonie zimowym życzę wam wszyscy Koledzy więcej rozsądku i wyobraźni. Jeśli Was zabraknie na tym świecie nikt długo nie będzie Was wspominał oraz Waszych wyśmienitych wyczynów na krach pływających, po prostu pójdziecie w zapomnienie. Jeszcze raz życzę zdrowego rozsądku. pozdrawiam.
Kolego norbiko1,czemu tak pesymistycznie podchodzisz do sprawy,wiadomo że są wędkarze którzy nie zostali wyposażeni w wyobraźnię no ale nie wszyscy.Dla mnie i dla wielu sezon wędkarski trwa cały rok ( jak napisał kolega pisaq),jeden w zimie idzie na lód a drugi szykuje sprzęt i planuje wyprawy.No ale wiadomo na lodzie najważniejsze jest bezpieczeństwo,to prawda dlatego zawsze jest ze mną linka i nigdy nie chodzę sam......Pozdrawiam
Przedwczoraj kuzyn szczupak 55 cm i okoń taki 35 cm, a ja 2 szczupaki po 60 parę cm na spining a dokładniej na gumki 9 i 7 cm :), nie tak źle to wyglądało chociaż to był dopiero pierwszy w tym roku taki szczupakowy wypadzik :) a jak u was ? Biorą ? Jak tak to na co ?;>
Hej Filipek.
Moszę Ci powiedziec , ze jestes w wielkim błędzie piszac , ze sezon sie konczy. Dla wedkarza sezon sie nigdy nie konczy. Jesien i zima to wspanialy okres do lowienia rybek. Niektorzy z nas juz nie moga sie doczekac kiedy tylko zamarzną akweny na ktorych lowimy.
pozdrawiam
Filip??? no co Ty, wymiekasz? teraz najlepszy czas na kapry i grasy (te troche mniej) ,sprezyny nie lataja nad glową ,cisza i spokuj nad wodą ,ja sezon koncze 31 grudnia ,zaczynam 1 stycznia(do 10 pewnie renament)hehehehe,wiecej optymizmu,mam nadzieję że jakies zdjecie podrzucisz w tym roku .jeszcze troche miejsca w gablocie zostało,zapodaj im teraz homar + rak ,zarły to ostatnio ,obserwuj explorera,lubi zaskoczyc na koniec sezonu ,pozdrawiam wszystkich optymistycznie zakreconych ,
Witam wszystkich , przyznam szczerze , że dla mnie ten rok był fatalny ( ze względu na chorobę synka i zamiast iść na nocne karpiowanie ....to ze swoją ekipą społeczników po nocach łapaliśmy kłusowników ---i tu ten rok był i jeszcze chyba będzie żyzny w sieci kłusownicze , około 4 km sieci ---i to społecznej pracy to jest już coś ...nawet PSR - tyle nie zarekwirowała ) ....NO , ALE TU MOWA O RYBKACH ....więc w kwietniu złowiłem karpika 8.17 kg i kila po 1.5 kg i również z większych ryb to leszcz ponad 4 kg .......... i na razie nie mam czym się pochwalić ...ale jeszcze do końca roku trochę jest ................. pozdrawiam wszystkich Jurek społeczny strażnik .
witam, ja ten sezon już mogę zaliczyć do udanych. Na początku lutego złowiłem ładnego dorsza ( 4,20 kg ) i poprawiłem moją pierwszą trocią - 52 cm. Od stycznia do połowy kwietnia zaliczyłem 16 rejsów na dorsze, więc się nie nudziłem. Przełom marca i kwietnia to liny - pojmałem ich w sumie 10, ale żaden nie był większy niż 1 kg. Majówkę miałem marną, bo zamiast szczupaków uwiesiły mi się dwa niewielkie bolenie, ale pod koniec maja ustrzeliłem bolka ponad 3 kg, a kilka dni później klenia ponad 1,5 kg. Jakiś tydzień później kolejny boleń prawie 3 kg, a w międzyczasie kilka mniejszych - takich do 55 - 58 cm. W czerwcu połapałem w Szwecji, trzy zębate 95 cm, 97 cm i 99 cm - niestety do metra troszeczkę zabrakło. W lipcu pływałem trochę za brzanami i udało mi się wyholować jedną medalową - 64 cm. Trafił się też jeden niewielki ( ale wymiarowy ) sumek. Na przełomie sierpnia i września uparłem się na sandacze, ale poza kilkoma " stykowcami " nic godnego uwagi nie zaciąłem. Pięknym przyłowem były trzy okonie powyżej 30 cm - największy 39 cm i prawie kilogram wagi. Trafiłem też kilka zębatych do 70 cm. Później wakacje w Kanadzie, gdzie naciągałem się do bólu łososi ( do 2,5 kg i 65 cm ) i ponad dwadzieścia jesiotrów. Największy miał .... około 400 kg !!! A teraz zamiast lecieć nad wodę to siedzę przed kompem... A na popołudnie do pracy.... Dla mnie sezon trwa nadal. W listopadzie czekają mnie dwa rejsy po morzu ( dorsze ) i dwa dwu - dniowe wypady na morską troć... O ile będzie sprzyjająca pogoda. W morzu jeszcze nie brodziłem, więc czas zacząć ;-) No i zaraz dopiero zacznie się zabawa z sandaczami, które zaczną żerować w najlepsze gdy tylko woda się ochłodzi. Pewnie trafi się też kilka szczupaczków jako przyłów. I tak aż do pierwszego lodu, lub do końca roku. Acha - jeszcze w grudniu wybieram się na jeden dzień na dorsze.
To czego nie udało się zrealizować w tym sezonie, to sum. Spędziłem kilkanaście nocy nad Wisłą, ale prawdziwego potwora na wędce nie miałem. Może za rok.... Miałem też nadzieję na brzanę większą niż 70 cm, ale się nie udało.
Plany na przyszły rok - w drugim tygodniu stycznia trzy dni na pomorskich rzekach w poszukiwaniu troci, maj lub czerwiec tydzień w Szwecji ( może tym razem ucapię metrówę...? ) i chciałbym zaliczyć tydzień lub dwa w Norwegii. No i ten sum mi spokoju nie daje.... ;-)
życzę wszystkim połamania kijów na taaaakich rybskach
Takiego sezonu jeszcze nie miałem brak czasu kilka wypadów ze spinerem kilka mizernych okoni pozatym reszte czasu poświęciłem synowi który zaczyna rywalke w grupie kadetów w spławiku i jak na swoje 8 lat zaczyna całkiem nieżle i to uwazam za duży sukces sezonu pozdrawiam.
I tu w tym miejscu składam Ci Hubi najszczersze Gratulacje, Ty stary druchu jeszcze sobie połapiesz a małemu Kadetowi pomóc to masz rację największy sukces a zlapana przez Huberta rybka nawet najmniejsza to dla Was chłopaki rekord Kraju. Tak trzymaj wychowasz sobie niezłą konkurencję i wtedy zacznie się zabawa :) pozdrawiam Was gorąco
poczekaj -jeszcze trochę i będziesz miał konkurencje w domowej klasyfikacji:)
widziałem jaką chęć do łowienia ma Hubi:)złowi kilka większych sztuk i całkiem wsiąknie.dobrze,że ma trenera pod ręką:)
pozdrów młodego
Jacek wielkie dzięki ale wy stare wygi Norbert i ty fajnie go podpuszczacie on już umie czytać i niestety pózniej składa nie madre propozycje wedkowania ale widocznie tak byc musi pozdrawiam.
Żaden koniec! Jeszcze bolonka w rękę i na leszcza Noteć man blisko,sandacz się kłania a i okoń ładnie zagryza. w deszczowe dni z moją grupą młodzieży przypomnimy sobie trochę teorii ,uzupełnimy brakujący sprzęt , potem struganie nowych spławików i zima za pasem " oby była ", powędkujemy z lodu i od nowego roku wszystko od nowa . Pozdrawiam.
chociaż jeszcze nie koniec sezonu to ja swój sezon już skończyłem. Ten sezon nie należy do najbardziej udanych. Chociaż że trafiały się ładne okazy to i tak był kiepski . Znacznie lepiej poszło mi w tamtym sezonie... ten sezon przeznaczyłem na wile prób i kombinacji nie które okazały się sukcesem nie które kompletną porażką... przyszły sezon będę zaczynał jak najwcześniej i jak najpóźniej będę go kończył... będę próbował łowić jak największe karpie :) i mam nadzieje ze mi się to uda :) życzę dalszych sukcesów...
Ja się jeszcze nie poddaje oczywiście karpiki sobie już podarowałem choć nie wykluczone że może jeszcze się na nie z raz wybiorę, teraz biega ze spinnerem w poszukiwaniu Zębali jak na razie poza dwoma pobiciami i 30cm okoniem nie miałem sukcesów lecz podobno im zimniej tym lepiej choć dziś odrobinę zmarzłem lecz będę biegał dalej.
Nie !!!
Oczywiście, że to nie koniec sezonu. Jeszcze, drapieżna późna jesień, następnie okoniowy pierwszy lód i moja ukochana spławikówka nad przeręblem. Sezon się skończy 31.12.2009r. zakrapianym BALEM i nowy rozpocznie 02.01.2010r. zwany lekiem na BAL. Później kilka wypadów na zimową płoteczkę i mamy już wiosnę !!! Do góry głowa Panowie !!!
jak wszyscy wiemy,sezon wedkarski sie po woli konczy(niestety)jak on wam minol ????Czy w przyslym roku szykujecie sie na wieksze karpie i inne ryby??piszcie:)
I MAM NADZIEJE ZE WSZYSTKIE ZLOWIONE RYBKI WROCILY DO WODY???????????????
Jaki koniec? Co to za pesymizm? Dla niektórych to dopiero początek ;)
Wypoczęte drapieżniki zaczynają intensywnie żerować.
Zasiadki sandaczowe, całodniowe bujanie się na łódce po jeziorze ze spinningiem, spacery brzegiem rzeki w poszukiwaniu mętnookiego drapieżnika.
Niektórzy to nawet w zimę wędkują, ale to nie dla mnie, ja jestem piecuch - zima to czas na odpoczynek, konserwacje i uzupełnienie sprzętu, zaplanowanie wypadów na następny sezon. Nie jest to może wędkowanie, ale na bank element wędkarstwa.
No ja również mam zamiar pobujać się ze spinningiem jeszcze troszkę i zaliczyć chociaż ze 3-4 wyprawy nad Wisłę (bardziej w celu zapoznania się z miejscówkami i ogólnie specyfiką łowienia nad tą rzeką, aniżeli w celu łapania rekordów). Co prawda powoli zaczynam się zbroić na przyszły sezon, ale to nie znaczy że ten już się dla mnie zakończył. Planuje tak połowić do listopada, a potem przerwa. Nie planuje całkowicie zapomnieć o wędkarstwie, już czekam na drut, poliwęglan i drewno lipowe z czego miejmy nadzieję powstanie kilka ładnych woblerków. Następny sezon zacznę pewnie najszybciej jak się da, generalnie wiąże z nim nieco większe nadzieję, ale zobaczymy jak to będzie!
Pzdr
Zdecydowanie nie wszystkie, 2 szczupaki zabrałem.
Mięsiarz ze mnie, wiem...
ja tylko czekam na dobre przymrozki, bo w wodzie jeszcze nic się nie ruszyło, dzisiaj rano pogoda sztormowa wiatr jak cholera, nawet łódki z przyczepy nie zdjąłem, wróciłem i udałem się na pobliską żwirownie ale niestety bez najmniejszych efektów................szczupak 2,5 kilo na ten sezon to stanowczo za mało, ja chcę więcej. pozdrawiam i połamania
Moje nie wszystkie wróciły do wody,były pyszne zostały jeszcze szczupaki i sandacze .
dla mnie niestety z tego względu że jestem młodym wędkarzem(szkola) sezon wędkarski już się skoczył.....szkoda ale w przyszłym roku może spróbuję łowić w rzece górskiej.pozdrawiam
kol.pisag słusznie zauważył-jaki koniec.Osobiście czekam z niecierpliwością na
nadejście późnej jesieni.Jest to bardzo piękny okres ale nie dla piecuchów .Mam
za sobą kilkanaście bardzo udanych wypadów o tj porze roku.Ale pięknie łowi się
również zimą.Uwielbiam zimową scenerię jeziora pokrytego śniegiem oraz jego
okolicę.Uroku dodaje pękający naprężony lód.Wiem że niektórzy z tego powodu mogli by mieć co-nieco w spodniach.Tacy siedzą w domach.Ale piękno wędkowaniu
nadaje płynąca kra.Wtedy lawiruje się spławikiem między nimi.Jest to trudne,ale są czasem b.dobre wyniki./płoć/.Widać wtedy moc nieposkromionej natury.Ciarki przechodzą gdy słyszy się chrzęst ocierającej się o siebie kry.Jest to niebezpieczne
łowienie ,ale gdy zachowa się rozsądek jest dobrze.Mam w kole kilkunastu
kolegów ,zwolenników zimowych łowów i jak tylko są warunki organizuję dla
nich zawody podlodowe.Koledzy ale jak wtedy smakuje kiełbaska z ogniska,
a jak herbatka zimowa .To trzeba przeżyć osobiście.Polecam. piotr0206
zwolenników
Oczywiście że fajnie jest zimową porą wybrać się na rybki choć płocie i 17 cm okonie nie są moim ulubionym gatunkiem ryb, jednak widzę wędkarzy którzy szastają swoim zdrowiem a głownie życiem wędkując w miejscach bardzo niebezpiecznych narażając nasze służby i Państwo niejednokrotnie na straty finansowe w przypadku akcji ratowniczych.
Jak się czyta takie opisy jak Piotra to się nie raz człowiek zastanawia czy tacy ludzie mają ok z głową ryzykując dla głupiej płotki czy okonka własne życie a co za tym idzie przyszłość swoich rodzin.
W zbliżającym się sezonie zimowym życzę wam wszyscy Koledzy więcej rozsądku i wyobraźni. Jeśli Was zabraknie na tym świecie nikt długo nie będzie Was wspominał oraz Waszych wyśmienitych wyczynów na krach pływających, po prostu pójdziecie w zapomnienie.
Jeszcze raz życzę zdrowego rozsądku.
pozdrawiam.
Kolego norbiko1,czemu tak pesymistycznie podchodzisz do sprawy,wiadomo że są wędkarze którzy nie zostali wyposażeni w wyobraźnię no ale nie wszyscy.Dla mnie i dla wielu sezon wędkarski trwa cały rok ( jak napisał kolega pisaq),jeden w zimie idzie na lód a drugi szykuje sprzęt i planuje wyprawy.No ale wiadomo na lodzie najważniejsze jest bezpieczeństwo,to prawda dlatego zawsze jest ze mną linka i nigdy nie chodzę sam......Pozdrawiam
Zima, piękna pora już nie mogę się doczekać kiedy zawisnę nad otworem w lodzie i będę się wpatrywał w kiwaka . Pozdrowienia dla wszystkich maniaków .
jeszcz cale 2 i pol miesiaca zabawy jak dla mnie:)
MOZE POCHWALICIE SIE JAKIMIS OKAZAMI?
Przedwczoraj kuzyn szczupak 55 cm i okoń taki 35 cm, a ja 2 szczupaki po 60 parę cm na spining a dokładniej na gumki 9 i 7 cm :), nie tak źle to wyglądało chociaż to był dopiero pierwszy w tym roku taki szczupakowy wypadzik :) a jak u was ? Biorą ? Jak tak to na co ?;>
BRALY KARPIKI NA KULKI MIODOWE:)I TO NIE MALE 8.5,5 I 2.5 KG TB SYROP MIODOWY GORACO POLECAM
Hej Filipek.
Moszę Ci powiedziec , ze jestes w wielkim błędzie piszac , ze sezon sie konczy. Dla wedkarza sezon sie nigdy nie konczy. Jesien i zima to wspanialy okres do lowienia rybek. Niektorzy z nas juz nie moga sie doczekac kiedy tylko zamarzną akweny na ktorych lowimy.
pozdrawiam
Filip??? no co Ty, wymiekasz? teraz najlepszy czas na kapry i grasy (te troche mniej) ,sprezyny nie lataja nad glową ,cisza i spokuj nad wodą ,ja sezon koncze 31 grudnia ,zaczynam 1 stycznia(do 10 pewnie renament)hehehehe,wiecej optymizmu,mam nadzieję że jakies zdjecie podrzucisz w tym roku .jeszcze troche miejsca w gablocie zostało,zapodaj im teraz homar + rak ,zarły to ostatnio ,obserwuj explorera,lubi zaskoczyc na koniec sezonu ,pozdrawiam wszystkich optymistycznie zakreconych ,
ja wymiekam blahahahahahahahahah jesli chodzi o ryby to nigdy a wybrobuje te kuleczki:)
Witam wszystkich , przyznam szczerze , że dla mnie ten rok był fatalny ( ze względu na chorobę synka i zamiast iść na nocne karpiowanie ....to ze swoją ekipą społeczników po nocach łapaliśmy kłusowników ---i tu ten rok był i jeszcze chyba będzie żyzny w sieci kłusownicze , około 4 km sieci ---i to społecznej pracy to jest już coś ...nawet PSR - tyle nie zarekwirowała ) ....NO , ALE TU MOWA O RYBKACH ....więc w kwietniu złowiłem karpika 8.17 kg i kila po 1.5 kg i również z większych ryb to leszcz ponad 4 kg .......... i na razie nie mam czym się pochwalić ...ale jeszcze do końca roku trochę jest ................. pozdrawiam wszystkich Jurek społeczny strażnik .
ten sezon dla mnie jak i dla wielu kompletna klapa , tyle nocek nad wodą a efektów ZERO!!!! ;/
witam,
ja ten sezon już mogę zaliczyć do udanych. Na początku lutego złowiłem ładnego dorsza ( 4,20 kg ) i poprawiłem moją pierwszą trocią - 52 cm. Od stycznia do połowy kwietnia zaliczyłem 16 rejsów na dorsze, więc się nie nudziłem. Przełom marca i kwietnia to liny - pojmałem ich w sumie 10, ale żaden nie był większy niż 1 kg. Majówkę miałem marną, bo zamiast szczupaków uwiesiły mi się dwa niewielkie bolenie, ale pod koniec maja ustrzeliłem bolka ponad 3 kg, a kilka dni później klenia ponad 1,5 kg. Jakiś tydzień później kolejny boleń prawie 3 kg, a w międzyczasie kilka mniejszych - takich do 55 - 58 cm. W czerwcu połapałem w Szwecji, trzy zębate 95 cm, 97 cm i 99 cm - niestety do metra troszeczkę zabrakło. W lipcu pływałem trochę za brzanami i udało mi się wyholować jedną medalową - 64 cm. Trafił się też jeden niewielki ( ale wymiarowy ) sumek. Na przełomie sierpnia i września uparłem się na sandacze, ale poza kilkoma " stykowcami " nic godnego uwagi nie zaciąłem. Pięknym przyłowem były trzy okonie powyżej 30 cm - największy 39 cm i prawie kilogram wagi. Trafiłem też kilka zębatych do 70 cm. Później wakacje w Kanadzie, gdzie naciągałem się do bólu łososi ( do 2,5 kg i 65 cm ) i ponad dwadzieścia jesiotrów. Największy miał .... około 400 kg !!! A teraz zamiast lecieć nad wodę to siedzę przed kompem... A na popołudnie do pracy....
Dla mnie sezon trwa nadal. W listopadzie czekają mnie dwa rejsy po morzu ( dorsze ) i dwa dwu - dniowe wypady na morską troć... O ile będzie sprzyjająca pogoda. W morzu jeszcze nie brodziłem, więc czas zacząć ;-) No i zaraz dopiero zacznie się zabawa z sandaczami, które zaczną żerować w najlepsze gdy tylko woda się ochłodzi. Pewnie trafi się też kilka szczupaczków jako przyłów. I tak aż do pierwszego lodu, lub do końca roku. Acha - jeszcze w grudniu wybieram się na jeden dzień na dorsze.
To czego nie udało się zrealizować w tym sezonie, to sum. Spędziłem kilkanaście nocy nad Wisłą, ale prawdziwego potwora na wędce nie miałem. Może za rok.... Miałem też nadzieję na brzanę większą niż 70 cm, ale się nie udało.
Plany na przyszły rok - w drugim tygodniu stycznia trzy dni na pomorskich rzekach w poszukiwaniu troci, maj lub czerwiec tydzień w Szwecji ( może tym razem ucapię metrówę...? ) i chciałbym zaliczyć tydzień lub dwa w Norwegii. No i ten sum mi spokoju nie daje.... ;-)
życzę wszystkim połamania kijów na taaaakich rybskach
to w styczniu wybieram się razem z Tobą na te rzeki :)
Takiego sezonu jeszcze nie miałem brak czasu kilka wypadów ze spinerem kilka mizernych okoni pozatym reszte czasu poświęciłem synowi który zaczyna rywalke w grupie kadetów w spławiku i jak na swoje 8 lat zaczyna całkiem nieżle i to uwazam za duży sukces sezonu pozdrawiam.
I tu w tym miejscu składam Ci Hubi najszczersze Gratulacje, Ty stary druchu jeszcze sobie połapiesz a małemu Kadetowi pomóc to masz rację największy sukces a zlapana przez Huberta rybka nawet najmniejsza to dla Was chłopaki rekord Kraju. Tak trzymaj wychowasz sobie niezłą konkurencję i wtedy zacznie się zabawa :)
pozdrawiam Was gorąco
Dzięki Norbert młodemu bardzo to się spodobało mimo deszczu chciał isc od razu na ruby podpuszczaszmłodego pozdrawiam.
poczekaj -jeszcze trochę i będziesz miał konkurencje w domowej klasyfikacji:)
widziałem jaką chęć do łowienia ma Hubi:)złowi kilka większych sztuk i całkiem wsiąknie.dobrze,że ma trenera pod ręką:)
pozdrów młodego
Jacek wielkie dzięki ale wy stare wygi Norbert i ty fajnie go podpuszczacie on już umie czytać i niestety pózniej składa nie madre propozycje wedkowania ale widocznie tak byc musi pozdrawiam.
16 wypraw na dorsze w ciagu 3 miesiecy ? fiu fiu Ty to chyba spisz nad wodą :) takiego zapalu to jesszcze nie widzialem ...
Żaden koniec! Jeszcze bolonka w rękę i na leszcza Noteć man blisko,sandacz się kłania a i okoń ładnie zagryza. w deszczowe dni z moją grupą młodzieży przypomnimy sobie trochę teorii ,uzupełnimy brakujący sprzęt , potem struganie nowych spławików i zima za pasem " oby była ", powędkujemy z lodu i od nowego roku wszystko od nowa . Pozdrawiam.
chociaż jeszcze nie koniec sezonu to ja swój sezon już skończyłem. Ten sezon nie należy do najbardziej udanych. Chociaż że trafiały się ładne okazy to i tak był kiepski . Znacznie lepiej poszło mi w tamtym sezonie... ten sezon przeznaczyłem na wile prób i kombinacji nie które okazały się sukcesem nie które kompletną porażką... przyszły sezon będę zaczynał jak najwcześniej i jak najpóźniej będę go kończył... będę próbował łowić jak największe karpie :) i mam nadzieje ze mi się to uda :) życzę dalszych sukcesów...
Ja się jeszcze nie poddaje oczywiście karpiki sobie już podarowałem choć nie wykluczone że może jeszcze się na nie z raz wybiorę, teraz biega ze spinnerem w poszukiwaniu Zębali jak na razie poza dwoma pobiciami i 30cm okoniem nie miałem sukcesów lecz podobno im zimniej tym lepiej choć dziś odrobinę zmarzłem lecz będę biegał dalej.
Nie !!!
Oczywiście, że to nie koniec sezonu. Jeszcze, drapieżna późna jesień, następnie okoniowy pierwszy lód i moja ukochana spławikówka nad przeręblem. Sezon się skończy 31.12.2009r. zakrapianym BALEM i nowy rozpocznie 02.01.2010r. zwany lekiem na BAL. Później kilka wypadów na zimową płoteczkę i mamy już wiosnę !!! Do góry głowa Panowie !!!
Pozdrawiam i połamania kija życzę.
a jaki kij mi polecacie do170zl oczywiscie karpiowke????
Ach zimo ! Przybywaj !
może jakąś shimanke???
odpowie ktoś wreszcie na mój watek jeszcze raz przypomnę jakaś dobra karpiówka(wędka) do170 zł??????????????????
Redakcjo - Społeczność portalu to MY