Ilu jeszcze pajaców musi się utopić, zanim ludkowie zakumają że te harce na lodzie to igranie ze śmiercią? Co - mam znicza zapalić?
Zapalę nawet dwa - ale to na konto tego, żeby wreszcie ludziska zmądrzeli.
Dlaczego nazywasz wędkujących na lodzie pajacami? Nikt Ciebie nie prosi o zapalanie zniczy czy też pouczanie innych, każdy wie doskonale czym ryzykuje wchodząc na niepewny lód. Jak nie rozumiesz tego sposobu łowienia, nie znaczy to jesteś mądrzejszy od tych co w ten sposób łowią.
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
Co jest chore? Chora jest Twoja nieznajomość tematu ?Wrzucenie profesjonalnego przygotowania i sprawdzenia łowiska na zawody do głupoty ludzkiej? Czy chore jest to że głupota ludzka nie zna granic ,bo na jeziorach przepływowych warstwa lodu jest symboliczna -lub różnie warstwowo rozłożona? Czy chore są apele Policji ,straży Miejskiej i Rybackiej o rozsądek na danych łowiskach ,a w tym konkretnym przypadku na tym łowisku? Czy ogólnie to zwykłe paplanie bez wysiłku i namysłu ,co jest rzeczywiście chore? Chłodne jak lód spojrzenie na dany temat może ostudzić gorące zapały do osądów i wyciągania pochopnych wniosków .Wyobraźnia -piękne i proste słowo.Zawsze życzę jej wędkarzom łowiącym w zimę ,teraz chętnie życzę jej założycielowi tematu. Wszystkie sprawy które są związane z łowieniem pod lodowym ,to nie sprawy Św. Mikołaja i do jednego wora wciepywać nie można.
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
Co jest chore? Chora jest Twoja nieznajomość tematu ?Wrzucenie profesjonalnego przygotowania i sprawdzenia łowiska na zawody do głupoty ludzkiej? Czy chore jest to że głupota ludzka nie zna granic ,bo na jeziorach przepływowych warstwa lodu jest symboliczna -lub różnie warstwowo rozłożona? Czy chore są apele Policji ,straży Miejskiej i Rybackiej o rozsądek na danych łowiskach ,a w tym konkretnym przypadku na tym łowisku? Czy ogólnie to zwykłe paplanie bez wysiłku i namysłu ,co jest rzeczywiście chore? Chłodne jak lód spojrzenie na dany temat może ostudzić gorące zapały do osądów i wyciągania pochopnych wniosków .Wyobraźnia -piękne i proste słowo.Zawsze życzę jej wędkarzom łowiącym w zimę ,teraz chętnie życzę jej założycielowi tematu. Wszystkie sprawy które są związane z łowieniem pod lodowym ,to nie sprawy Św. Mikołaja i do jednego wora wciepywać nie można.
U mnie po lodzie nawet ślad nie został. Jakoś nie wyobrażam sobie by zdrowy umysłowo człowiek wchodził w teraz w tych warunkach na lód.Chyba że w innych rejonach kraju nadal jest dziesięć stopni poniżej zera przez okrągła dobę. Tragedia, jednak chyba nikomu nie trzeba pokazywać palcem kto zawinił. Oby inni wyciągnęli odpowiednie wnioski.
Spokojnie panowie. Na dużych jeziorach mazurskich nadal jest 20-30 cm lodu. Ci ludzie weszli na jakieś małe bajorko, bo pierwszy raz słyszę nazwę tego oczka. A jak wiadomo małe zbiorniki najszybciej zamarzają, ale i najszybciej "puszczają". Dziwię się ich głupocie, ale głupich nie sieją...
Dlatego kolego Kristoph1 uważam, że na lód może wejść wyłącznie człowiek wyjątkowo obeznany z tematem, który potrafi ocenić ryzyko, zna dany zbiornik, jest przygotowany merytorycznie, czyli posiada potrzebna wiedzę oraz potrafi się odpowiednio zabezpieczyć. Ja, będąc smarkiem oglądałem świat spod lodu. Powiem szczerze, nie jest to doświadczenie które może pozostać obojętnym i bez wpływu na dalsze życie. Ale wtedy byłem smarkiem, a teraz jestem dorosłym, dość już zaawansowanym wiekowo człowiekiem, który wyciągnął wnioski z własnych przeżyć i dziś już inaczej podchodzi do podobnych pierdołów.
Pytasz czy jestem mądrzejszy? Ależ tak! Jestem mądrzejszy, bo trzeba być cholernie kiepskim intelektualnie baranem, by włazić na podobną taflę w takich, a nie innych warunkach, w dodatku będąc kompletnym ignorantem w dziedzinie.
Takie mam zdanie i mam prawo je mieć. Uważam każdego kto porywa się z motyka na słońce za idiotę i nic na to nie poradzę. Wiele razy pisałem przy takich okazjach, że nie zal mi nikogo, kto z własnej i nieprzymuszonej woli postanawia postawić swoje życie jako zastaw za kawałek durnej przyjemności.
Co - złowiliby kilka okoni, może jaką płotkę... a teraz co? Rodziny będą debili opłakiwać, dzieci osierocone ( chyba) A my tu będziemy pianę bić i żale oraz frustracje wylewać i żałobą na pokaz brylować, bo co roku jest ta sama śpiewka i każdego roku kilku, a może i kilkunastu pajaców włazi tam, gdzie nie powinni! ???
Tak myślę! Idzie gość na szczyt w Andach w zimie, chce zabłysnąć, proszę bardzo - spadł? - no to co - mam płakać?
Jedzie wojak do Iraku - na wojnie strzelają nie? A ja w każdych wiadomościach słucham ile kulek wystrzeliły Arabusy w kierunku polskiej bazy... a potem koleś dostaje w czerep - co - mam płakać?
Bierze nurek butlę i penetruje błękitne studnie w Ameryce Południowej - wiadomo, ryzyko po diable! - topi się człek - mam kuźwa płakać?
Tak samo my, wędkarze - rozum jest? Chyba tak! A mimo corocznych przykrych wypadków włazimy na środek Wisły, jeziora, stawu, w dodatku nie mając pojęcia co robimy i jak to robimy... Mam płakać po każdym takim idiocie?
A co powiesz na tego strażaka co w zeszłym roku ratował starego dziada na Wiśle bo go kra poniosła... wlazł debil na środek rzeki, prawie na granicę płynącej wody i potem zasuwał w kierunku Bałtyku, a biedny strażak pokiereszowany i połamany przez bryły lodu wylądował w szpitalu i wiele nie brakowało a byłby został martwym bohaterem?!
Tak uważam - trzeba być nienormalnym i porąbanym, by się pchać w taka pogodę bez zastanowienia na lód!
Co racja to racja. Więc Dan przechodź przez jezdnię tylko w wyznaczonych miejscach, zapinaj pasy w swojej Zafirze, nie bierz węglówki do ręki w czasie burzy i...nie przesadzaj już z seksem, bo już nie ten wiek... Na znicz ode mnie wtedy nie licz...
Przed chwilą byłem sprawdzić lód na moich dwóch jeziorkach. Rano mogłem spokojnie jechać zapolować na płoteczki. Tak na marginesie dodam, że ja tylko z piką na lód chodzę. :-)
Powiem tak: Ten sezon łowiłem na lodzie po raz pierwszy - pewnie nie zdecydowałbym się przez to, że nie wiedziałem o co w tym chodzi i trochę się bałem lodu. Jednak poznałem starszego wędkarza z dużym doświadczeniem lodowym, który pokazał mi i wytłumaczył co to lód, kiedy można wejść, kiedy nie i jakie są zasady bezpiecznego łowienia. W tym momencie uważam, że ktoś kto nigdy nie łowił w zimie nie powiniem wypowiadać sie negatywnie o tej formie wędkarstwa ponieważ strach i krytyka w/w wynika tylko i wyłącznie z niewiedzy.
Te osoby, które zginęły wczoraj nie żyją ponieważ zlekceważyli niebezpieczeństwo i weszli na taki lód na jaki wchodzić nie powinni.
Lód po którym można jeździć autem napewno nie załamałby się pod nimi.
Poza tym zawsze tak jest, że giną ci, którzy lekceważą zasady bezpieczeństwa. Idzie wiosna, mogliby powędkować jeszcze w życiu... A teraz? Teraz se powędkują..... w niebiesiech...
Stało się nieszczęście, ale to nie powód by nazywać kogoś porąbanym czy nienormalnym jest to po prostu brak szacunku. Oni nie postawili na szali Twego życia więc sobie daruj osądzanie Ich, już za późno.
Posłuchaj kolego Kristoph. Ja mam takie zdanie. Ja tak uważam. Ja nazywam debilstwo debilstwem. Nie mam zamiaru płakać, wić sie z rozpaczy tylo z powodu że ktoś wpadł na durny pomysł i poszedł pod lód. Bo tobie trzeba napisać nie o czynności, czyli że goście byli na lodzie, przebywali na lodzie, wleźli na lód, poszli po lodzie, wędkowali na lodzie, chodzili po lodzie lub siedzieli na lodzie i ten lód sie pod nimi załamał i się utopili - patrz -skrót myślowy - utopili się na lodzie - wyrażenie "na lodzie" rozum jako " podczas jakichś czynności na lodzie".
CZY JA MUSZĘ JAK DO DZIECKA PISAĆ?
Podsumowując, nie jestem żadnym sędzią bo i wyroku tu nikt nie będzie ferował. Ja mam takie zdanie o idiotach co włażą w marcu na taki lód. Mam prawo mieć swoje zdanie i dla ciebie go zmieniał nie będę. Ty możesz płakać i znicze palić a potem głowę popiołem posypać oraz wznosić modły za ich dusze. Niechybnie i ja szepnę słówko Bozi, by miała ich dusze pod opieką, ale też i za to, by Kochana Bozia dała rozum reszcie podobnych osobników którzy przez durne parcie na topienie robaka osieracają rodziny.
Ty myśl co chcesz, ale pozwól mi mieć swoje zdanie.
Ostatnio widziałem wędkarzy którzy
rozłożyli sobie deski na lodzie w kształcie trójkąta ,
każdy obrał sobie jedna bolę i na niej siedział . Rybki im brały
wyśmienicie , kolega zaszedł do nich i zapytał jak zejdą z lodu
gdyż przy brzegu jest bardzo cienki ? Usłyszał , że dokładnie
tak jak weszli – PO DESKACH . No i jak to nazwać ?! No jak ?
Nie ująłbym tego tak jak @dandec ale
przychylam się do tego co napisał . Jakim trzeba być ignorantem i
.............? No szkoda słów na ludzi którzy
ryzykują swoje życie dla kilku ryb ???
Powiem więcej. Wielu tutaj by się ze mną zgodziło, tylko na tym forum jak jesteś politycznie niepoprawny to cie rozdziobią kruki i wrony. Wiele osób tu myśli podobnie jak ja, ale się cykają ze strachu, bo to można galerię później mieć obsrana pałami, albo bloga zapaskudzonego, albo ktoś kogoś objedzie tak jak Kristoph mnie...
Zwyczajna rzecz - brak odwagi do "mania" własnego zdania.
Posłuchaj kolego Kristoph. Ja mam takie zdanie. Ja tak uważam. Ja nazywam debilstwo debilstwem. Nie mam zamiaru płakać, wić sie z rozpaczy tylo z powodu że ktoś wpadł na durny pomysł i poszedł pod lód. Bo tobie trzeba napisać nie o czynności, czyli że goście byli na lodzie, przebywali na lodzie, wleźli na lód, poszli po lodzie, wędkowali na lodzie, chodzili po lodzie lub siedzieli na lodzie i ten lód sie pod nimi załamał i się utopili - patrz -skrót myślowy - utopili się na lodzie - wyrażenie "na lodzie" rozum jako " podczas jakichś czynności na lodzie".
CZY JA MUSZĘ JAK DO DZIECKA PISAĆ?
Podsumowując, nie jestem żadnym sędzią bo i wyroku tu nikt nie będzie ferował. Ja mam takie zdanie o idiotach co włażą w marcu na taki lód. Mam prawo mieć swoje zdanie i dla ciebie go zmieniał nie będę. Ty możesz płakać i znicze palić a potem głowę popiołem posypać oraz wznosić modły za ich dusze. Niechybnie i ja szepnę słówko Bozi, by miała ich dusze pod opieką, ale też i za to, by Kochana Bozia dała rozum reszcie podobnych osobników którzy przez durne parcie na topienie robaka osieracają rodziny.
Ty myśl co chcesz, ale pozwól mi mieć swoje zdanie.
Oczekujesz by wszyscy uszanowali Twoje zdanie czy się komuś podoba czy nie, czy to nie hipokryzja skoro nazywasz kiepskimi intelektualnie baranami (cyt. z Twojej wypowiedzi) ludzi, którzy mają odmienne od Ciebie zdanie i wchodzą na lód w marcu. Oni nie mogą mieć innego zdania, muszą mieć takie same co Ty bo od razu obrzucasz ich epitetami? Nie pytali się ani mnie ani Ciebie o pozwolenie wejścia lód, wybrali w/g własnych doświadczeń. Zapłacili za to najwyższą cenę i nie trzeba ich obrażać po śmierci, choćby to była głupia śmierć. Nie narzucam Ci swego zdania i dla mnie go nie musisz zmieniać,szanuję zdanie innych lecz nie zawsze się zgadzam z zdaniem innych.
Gdyby poświęcili swoje życie ratując kogoś z pożaru, albo tonącego dzieciaka, czy przy tej katastrofie kolejowej, to byłby heroizm i pochwał bym nie szczędził. Ale włazić na lód po rybę, a w rezultacie zostać topielcem to żadna chwała - wybacz.
Tak, każdego kto ( szczególnie o tym czasie) włazi na lód uważam za nie do końca normalnego - masz rację. Często jadąc gdzieś widzę tych żądnych ryby wariatów jak siedzą nad tymi przeręblami i zawsze się najpierw uśmiechnę, a potem pokręcę głową z ubolewaniem nad ludzką głupotą.
Każdy może się poczuć urażony moimi słowami, ale dziś opłakujecie nieznajomych wędkarzy, a jutro może będziemy opłakiwać któregoś z was, bo niestety ludzie dorośli powinni myśleć, a jak nie myślą, to ponoszą konsekwencje.
A zatrważające jest to, iż owo zjawisko przybrało postać masowego exodusu, co jest dla mnie zwyczajnie nie tyle bolesne, co drażniące.
Koledzy nie kłóćcie się o to czy weszli na lód ,a może nie powinni,mieli do tego prawo ,wierzyli organizatorowi ,jak ja dobrze zrozumiałem to były to mistrzostwa Polski,a więc organizator zawodów z najwyższej półki,i to na nim ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa dla zawodników,ciekaw jestem czy któryś z panów organizatorów poczuwa się do tego że popełnił błąd, niedopatrzenie,w tym przypadku sprawą powinna zająć się prokuratura i ustalić dlaczego nasi koledzy nie żyją,koledzy to były zawody ,a nie prywatna wyprawa na lód,tak jak my tak i organizator ma swoje prawa ale i obowiązki,smutna sprawa i tragedia dla rodzin ,myślę że sędziami w tej sprawie nie będziemy tylko my na naszym portalu.
No i masz...... Następny kiep się utopił. Czy do jutra to będzie już ostatni? A może jutro następnych znajdą? Kiedy to się skończy? Wybaczta, ale to istotnie pacany te topielce!
Jeszcze nie ucichła pyskówka z powodu dwóch, a tu już wiadomości płyną że się następny utopił na własne życzenie!
Mogę to powiedzieć z całą stanowczością, że łowienie spod lodu to nie jest zabawa. Zimą, kiedy mrozy i lód jest gruby, zdarzają się wypadki ale tu jeszcze bym był skłonny powiedzieć, że niech tam sobie łowią wariaci skoro lubią. Ale teraz?! Teraz kiedy lód to zwykła pułapka?!
Koledzy jak któryś z was jeszcze pojedzie na lód, to powiadam - ma zryty beret i to strasznie zryty!
Pewnie do końca tygodnia się jeszcze z pięciu utopi.
Dlatego kolego Kristoph1 uważam, że na lód może wejść wyłącznie człowiek wyjątkowo obeznany z tematem, który potrafi ocenić ryzyko, zna dany zbiornik, jest przygotowany merytorycznie, czyli posiada potrzebna wiedzę oraz potrafi się odpowiednio zabezpieczyć. Ja, będąc smarkiem oglądałem świat spod lodu. Powiem szczerze, nie jest to doświadczenie które może pozostać obojętnym i bez wpływu na dalsze życie. Ale wtedy byłem smarkiem, a teraz jestem dorosłym, dość już zaawansowanym wiekowo człowiekiem, który wyciągnął wnioski z własnych przeżyć i dziś już inaczej podchodzi do podobnych pierdołów.
Pytasz czy jestem mądrzejszy? Ależ tak! Jestem mądrzejszy, bo trzeba być cholernie kiepskim intelektualnie baranem, by włazić na podobną taflę w takich, a nie innych warunkach, w dodatku będąc kompletnym ignorantem w dziedzinie.
Takie mam zdanie i mam prawo je mieć. Uważam każdego kto porywa się z motyka na słońce za idiotę i nic na to nie poradzę. Wiele razy pisałem przy takich okazjach, że nie zal mi nikogo, kto z własnej i nieprzymuszonej woli postanawia postawić swoje życie jako zastaw za kawałek durnej przyjemności.
Co - złowiliby kilka okoni, może jaką płotkę... a teraz co? Rodziny będą debili opłakiwać, dzieci osierocone ( chyba) A my tu będziemy pianę bić i żale oraz frustracje wylewać i żałobą na pokaz brylować, bo co roku jest ta sama śpiewka i każdego roku kilku, a może i kilkunastu pajaców włazi tam, gdzie nie powinni! ???
Tak myślę! Idzie gość na szczyt w Andach w zimie, chce zabłysnąć, proszę bardzo - spadł? - no to co - mam płakać?
Jedzie wojak do Iraku - na wojnie strzelają nie? A ja w każdych wiadomościach słucham ile kulek wystrzeliły Arabusy w kierunku polskiej bazy... a potem koleś dostaje w czerep - co - mam płakać?
Bierze nurek butlę i penetruje błękitne studnie w Ameryce Południowej - wiadomo, ryzyko po diable! - topi się człek - mam kuźwa płakać?
Tak samo my, wędkarze - rozum jest? Chyba tak! A mimo corocznych przykrych wypadków włazimy na środek Wisły, jeziora, stawu, w dodatku nie mając pojęcia co robimy i jak to robimy... Mam płakać po każdym takim idiocie?
A co powiesz na tego strażaka co w zeszłym roku ratował starego dziada na Wiśle bo go kra poniosła... wlazł debil na środek rzeki, prawie na granicę płynącej wody i potem zasuwał w kierunku Bałtyku, a biedny strażak pokiereszowany i połamany przez bryły lodu wylądował w szpitalu i wiele nie brakowało a byłby został martwym bohaterem?!
Tak uważam - trzeba być nienormalnym i porąbanym, by się pchać w taka pogodę bez zastanowienia na lód!
nie ma ludzi "obeznanych z lodem" podobnie jak nie ma ludzi obeznanych z "ośmiotysięcznikami".Każde extremum wiąże się z ryzykiem. Czy to będą grotołazi, czy zbieracze szyszek, czy inni nurkowie głębinowi.Kwestia ewentualnej "głupoty" wychodzi dopiero po fakcie. Podobnie jak kwestia ryzyka, podejmowanego przez ryzykujących.Tak naprawdę, nie zawsze chodzi o ryby, o rekord itp.Ważne by - jeśli już podejmowana jest jakaś próba - ograniczać ryzyko.Na lodzie to będzie linka, kolce (na nogach i na szyi) itp, itd.Widziałem wędkujących asekurowanych dętką traktorową.NIGDY NIE MA 100 % ZABEZPIECZEŃ.I to jest jedyna cała prawda w tematach: wspinaczka, wędkarstwo, kolarstwo, nurkowanie, grzybobranie, łowiectwo, strzelectwo, ... a nawet sex.Nie trywializuję tematu szanując świadome ryzyko podejmowane przez każdego człowieka.A ryzyko jest świadome zawsze ! Zawsze z chwilą podjęcia decyzji.Dlatego szanuję wybór i decyzje tych, którzy uznali, że może lepiej inaczej niż z pilotem w dłoni...Współczuję rodzinom, decyzję szanuję.Proszę jedynie - dla bezpieczeństwa kolejnych podejmujących decyzje - nie traktujmy tego w kategoriach "bohaterstwa" czy "stawiania czoła wyzwaniom".Najwięcej zawałów serca jest na wiosnę. Nagła "decyzja" o oderwaniu się od pilota TV i po jesienno - zimowym zastoju zaczyna robić równie extremalnie jak na lodzie, w wysokich górach, ...... wybierać, decydować, ......... ale najpierw Myśleć (nawet jak ORGANIZATORZY obiecują lodowe cuda wiosną)(*)T.
Ja również nie zamierzam rozczulać się nad nimi, bo stracili życie tak jakby na własne życzenie.
Jak ich nazwać, ludzi którzy przy takich warunkach wchodzą na lód - idioci!
Mało tego, jeśli by przeżyli to ja bym ich dodatkowo jeszcze obciążył kosztami akcji ratunkowej.
Rozumiem że służby ratunkowe są od ratowania, ale jeśli ktoś nie używa mózgownicy, łamie wszelkie zasady zdrowego rozsądku czy przepisy - powinien za to ponosić konsekwencje.
Być może ktoś w tym samym czasie naprawdę potrzebował pomocy tych służb i jej nie otrzymał w odpowiednim czasie, bo służby były skierowane do tej akcji.
Oczywiście nie mam nic przeciwko łowieniu na podlodowemu - wszystko jest dla ludzi.
Ale podstawa to zdrowy rozsądek i odpowiednia ochrona, zabezpieczenia.
A jeśli ktoś lubi takie ryzyko jak oni to ich wybór – nie ma czego żałować.
Żal jedynie najbliższych i tych co musieli narażać swoje życie w akcji ratunkowej.
Jak widać nie tylko ja mam bardzo dobrze sprecyzowane zdanie na temat podobnych ofiar. I to mnie cieszy, bo dzięki takim wypowiedziom wiem, że moje reakcje nie są niczym dziwnym i odosobnionym. Hobby ma nieść radość nie tylko mnie, ale i mojej rodzinie. Zawsze latem zabieram nad wodę moje dzieci i żonę, która w zeszłym roku sama zdobyła kartę wędkarską. Dzięki temu, że żonę zainteresowałem swoją pasją mam teraz same plusy. Bywa, że w sklepie wędkarskim sama mi proponuje, że jak coś jest mi potrzebne to - "bierz " - mówi. Nie ma tez żadnych pretensji, że sprzeniewierzam kasę na sprawy związane z wędkowaniem.
Jakim musiałbym być idiotą, by iść marznąć i utopić się w pogoni za jakimś marnym okonkiem.
Jestem ponoć mięsiarzem, bo do lodówki ładuje tyle ile mi trzeba. Ale właśnie dziś robiłem porządki w tej lodówce i jutro do roboty biorę na śniadanie dla przyjaciół kilka pięknych leszczy, a na kolację zjedliśmy karpika. Dzięki temu nie muszę łazić na lód i ryzykować. Wolę wędkarstwo w błogim ciepełku słoneczka, a przy tym wiem, że w następnym sezonie ja i moja rodzina będziemy znów mogli się wspólnie cieszyć z chwil spędzonych nad wodą.
To zimowe wędkowanie nie mogłoby mi dać tyle radości - a przy tym wszyscy czujemy się w miarę bezpiecznie.
Jak widać nie tylko ja mam bardzo dobrze sprecyzowane zdanie na temat podobnych ofiar. I to mnie cieszy, bo dzięki takim wypowiedziom wiem, że moje reakcje nie są niczym dziwnym i odosobnionym. Hobby ma nieść radość nie tylko mnie, ale i mojej rodzinie. Zawsze latem zabieram nad wodę moje dzieci i żonę, która w zeszłym roku sama zdobyła kartę wędkarską. Dzięki temu, że żonę zainteresowałem swoją pasją mam teraz same plusy. Bywa, że w sklepie wędkarskim sama mi proponuje, że jak coś jest mi potrzebne to - "bierz " - mówi. Nie ma tez żadnych pretensji, że sprzeniewierzam kasę na sprawy związane z wędkowaniem.
Jakim musiałbym być idiotą, by iść marznąć i utopić się w pogoni za jakimś marnym okonkiem.
Jestem ponoć mięsiarzem, bo do lodówki ładuje tyle ile mi trzeba. Ale właśnie dziś robiłem porządki w tej lodówce i jutro do roboty biorę na śniadanie dla przyjaciół kilka pięknych leszczy, a na kolację zjedliśmy karpika. Dzięki temu nie muszę łazić na lód i ryzykować. Wolę wędkarstwo w błogim ciepełku słoneczka, a przy tym wiem, że w następnym sezonie ja i moja rodzina będziemy znów mogli się wspólnie cieszyć z chwil spędzonych nad wodą.
To zimowe wędkowanie nie mogłoby mi dać tyle radości - a przy tym wszyscy czujemy się w miarę bezpiecznie.
Howgh!
CześćE tam od razu mięsiarz ;-) No tymi leszczami to smaka narobiłeś:-) myślę nie tylko mnie.Miałem nic w tym wątku nie mówić ale w dobrym towarzystwie dać się powiesić to nie ujma.Myślę, że dostatecznie jasno się wyraziłem na ten temat.Ale gdyby były niejasności:Od zawsze jak pamiętam i ja jeździłem na lód. Opisałem nawet swoje przygody o ile można to tak nazwać - jak czołgając się po " gumowym lodzie " schodziłem z tzw ostatniego lodu. Nie będę pisał czy to było mądre na ten lód wejść czy głupie. Rano był mocny i dość jeszcze gruby.TO BYŁO BARDZO GŁUPIE !!!Dwa lata temu bynajmniej nie z lenistwa postanowiłem - koniec z wędkowaniem na lodzie. Tak rozsądnie pomyślałem - cały sezon ganiasz za okazami a zimą ganiasz za drobiazgiem. Po co Ci to potrzebne? Musisz ? Odpowiedziałem sobie - nie muszę. Wiem - fajnie, wrony kraczą, lód huczy, ognisko, kiełbaska. Zwyciężył czysty egoizm.JK
Januszu to nie egoizm. to troska o rzeczy o których większość ludzi myśli dopiero po "ptokach".
Ja tych okonków mogę natrzaskać w dwie godziny ze sto sztuk latem, więc po co mam se zdrowie niszczyć.
Ale dzięki tej decyzji będziesz pewnie tutaj w tym i następnym sezonie - a potom uwidim. Może wpadniesz pod ciężarówkę, może się potkniesz na schodach... ale spod lodu Cię nie wyciągną - i gitara!
Danielu @dandec zająłeś skrajne, a nawet bardzo skrajne stanowisko w sprawie wędkowania podlodowego, ja ośmielę się mieć nieco inne, bardziej zbliżone do Tomka @Pitbull. Przed każdą wyprawą robię wywiad z tymi co byli na lodzie, analizuję pogodę, korzystam z podglądu obrazu zalewu z kamerki nad nim umiejscowionej... staram się ograniczyć do minimum ryzyko i wędkuję świadomie je ponosząc. Uwielbiam wędkować pod lodem, robię to ponad 20 lat na jednym zbiorniku, który nie ma wirów czy pływów wymywających lód od spodu (oprócz miejsca wpływu rzeki: Niebezpieczny lód - ostrożnie ). Jeszcze jedno - nie robię tego dla kilku marnych okoników, po prostu to mnie pasjonuje. Stwierdzenia napisane przez Ciebie charakteryzują ludzi, którzy nie byli, nie wędkowali na lodzie i wierzę, że chcesz ostrzec początkujących, zielonych w temacie, ale zrozum, że są tacy co będą robić swoje, bo to kochają.
Zibi..tak jak piszesz,wchodzi się na lód z rozwagą i rozsądkiem!Umieć trzeba i mieć pewność żę kiedy się wchodzi na lód..to i się z niego musi wrócić o własnych siłach bez tragicznych konsekwencji..!Daniel po prostu martwi się o innych!Dla tego tak ostro opisuje..wędkowanie na lodzie..Ja sam wędkuje z lodu od dziecka:)Przyznam że mam wielki respekt do lodu..ale uwielbiam po nim chodzić wędkować z niego i słuchać jego muzyki..jak śpiewa! Coś nie powtarzalnego..:)
Jeszcze jedno - nie robię tego dla kilku marnych okoników, po prostu to mnie pasjonuje. Stwierdzenia napisane przez Ciebie charakteryzują ludzi, którzy nie byli, nie wędkowali na lodzie i wierzę, że chcesz ostrzec początkujących, zielonych w temacie, ale zrozum, że są tacy co będą robić swoje, bo to kochają.
Zbyszku jak zwykle stanąłeś na wysokości zadania i napisałeś kilka rozsądnych zdań.Po przeczytaniu większości wypowiedzi mam nieodparte wrażenie ,że pisali je ludzie wrogo nastawieni do wędkarstwa pod lodowego lub nie mający o tym zielonego pojęcia.Wiadomo nie od dziś ,ze bezpieczeństwo i rozsądek powinny być na pierwszym miejscu.Podobne tematy były już na tym forum i w swoich komentarzach zawsze pisałem : na pierwszy i ostatni lód nie chodzimy ze świdrem lecz z piką którą lód kontrolujemy.Wszystkie dodatki ,o których pisał Tomek jak najbardziej wskazane.ja dodał bym jeszcze jeden-Myślenie nie boli
CześćJa myślę, że wszystkie słowa w tym temacie są rozsądne. Różnią się tylko przekazem emocjonalnym. Ja uwielbiałem łowić z lodu. To, że przestałem to mój wybór a nie wrogość do łowienia z lodu.Naprawdę sam czasem byłem na siebie zły - oczywiście już po zejściu z lodu.Rozwaga i myślenie - co po tym jak nie widać grubości lodu. Jeden krok i nawet pierzchnia może już być niepotrzebna. Rozwaga i myślenie - jak chcę wejść na ostatni lód. Pytanie - czy muszę? Głupota - jak wiem, że lód jest nie taki.Całkowite zdziwienie - jak po kilku dniach z lodu pozostaje cienka szybka. Tak jak opisał to Zbyszek. Brak reguły jest regułą poza uporczywymi długotrwałymi mrozami.JK
http://www.tvn24.pl/-1,1737696,0,1,pod-wedkarzami-zalamal-sie-lod-zmarli-mimo-reanimacji,wiadomosc.html
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
http://www.tvn24.pl/-1,1737696,0,1,pod-wedkarzami-zalamal-sie-lod-zmarli-mimo-reanimacji,wiadomosc.html
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
Tytuł powinien brzmieć "głupota"
Ilu jeszcze pajaców musi się utopić, zanim ludkowie zakumają że te harce na lodzie to igranie ze śmiercią? Co - mam znicza zapalić?
Zapalę nawet dwa - ale to na konto tego, żeby wreszcie ludziska zmądrzeli.
Ilu jeszcze pajaców musi się utopić, zanim ludkowie zakumają że te harce na lodzie to igranie ze śmiercią? Co - mam znicza zapalić?
Zapalę nawet dwa - ale to na konto tego, żeby wreszcie ludziska zmądrzeli.
Dlaczego nazywasz wędkujących na lodzie pajacami? Nikt Ciebie nie prosi o zapalanie zniczy czy też pouczanie innych, każdy wie doskonale czym ryzykuje wchodząc na niepewny lód. Jak nie rozumiesz tego sposobu łowienia, nie znaczy to jesteś mądrzejszy od tych co w ten sposób łowią.
http://www.tvn24.pl/-1,1737696,0,1,pod-wedkarzami-zalamal-sie-lod-zmarli-mimo-reanimacji,wiadomosc.html
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
Co jest chore?
Chora jest Twoja nieznajomość tematu ?Wrzucenie profesjonalnego przygotowania i sprawdzenia łowiska na zawody do głupoty ludzkiej?
Czy chore jest to że głupota ludzka nie zna granic ,bo na jeziorach przepływowych warstwa lodu jest symboliczna -lub różnie warstwowo rozłożona?
Czy chore są apele Policji ,straży Miejskiej i Rybackiej o rozsądek na danych łowiskach ,a w tym konkretnym przypadku na tym łowisku?
Czy ogólnie to zwykłe paplanie bez wysiłku i namysłu ,co jest rzeczywiście chore?
Chłodne jak lód spojrzenie na dany temat może ostudzić gorące zapały do osądów i wyciągania pochopnych wniosków .Wyobraźnia -piękne i proste słowo.Zawsze życzę jej wędkarzom łowiącym w zimę ,teraz chętnie życzę jej założycielowi tematu. Wszystkie sprawy które są związane z łowieniem pod lodowym ,to nie sprawy Św. Mikołaja i do jednego wora wciepywać nie można.
chore jest wchodzenie na taki lód!
http://forum.wedkuje.pl/post/wedkarz-0-woda-1/411253/25#439907
chore jest wchodzenie na taki lód!
A fakt niezaprzeczalny .... Choroba prowadząca do tragedii...niestety.
http://www.tvn24.pl/-1,1737696,0,1,pod-wedkarzami-zalamal-sie-lod-zmarli-mimo-reanimacji,wiadomosc.html
a wczoraj jeszcze rozgrywano mistrzostwa Polski w lowieniu podlodowym
chore!
Co jest chore?
Chora jest Twoja nieznajomość tematu ?Wrzucenie profesjonalnego przygotowania i sprawdzenia łowiska na zawody do głupoty ludzkiej?
Czy chore jest to że głupota ludzka nie zna granic ,bo na jeziorach przepływowych warstwa lodu jest symboliczna -lub różnie warstwowo rozłożona?
Czy chore są apele Policji ,straży Miejskiej i Rybackiej o rozsądek na danych łowiskach ,a w tym konkretnym przypadku na tym łowisku?
Czy ogólnie to zwykłe paplanie bez wysiłku i namysłu ,co jest rzeczywiście chore?
Chłodne jak lód spojrzenie na dany temat może ostudzić gorące zapały do osądów i wyciągania pochopnych wniosków .Wyobraźnia -piękne i proste słowo.Zawsze życzę jej wędkarzom łowiącym w zimę ,teraz chętnie życzę jej założycielowi tematu. Wszystkie sprawy które są związane z łowieniem pod lodowym ,to nie sprawy Św. Mikołaja i do jednego wora wciepywać nie można.
popieram!!!!
U mnie po lodzie nawet ślad nie został.
Jakoś nie wyobrażam sobie by zdrowy umysłowo człowiek wchodził w teraz w tych warunkach na lód.Chyba że w innych rejonach kraju nadal jest dziesięć stopni poniżej zera przez okrągła dobę.
Tragedia, jednak chyba nikomu nie trzeba pokazywać palcem kto zawinił.
Oby inni wyciągnęli odpowiednie wnioski.
Spokojnie panowie. Na dużych jeziorach mazurskich nadal jest 20-30 cm lodu. Ci ludzie weszli na jakieś małe bajorko, bo pierwszy raz słyszę nazwę tego oczka. A jak wiadomo małe zbiorniki najszybciej zamarzają, ale i najszybciej "puszczają". Dziwię się ich głupocie, ale głupich nie sieją...
To jezioro nie jest może duże i nie małe, ma około 50 ha, lecz jest przepływowe. Przepływa przez nie rzeka Łyna i to jest przyczyna słabego lodu na tym jeziorze.
http://www.tv-trwam.pl/index.php?section=zwnw§io=129
Proszę sobie obejrzeć film, a zwłaszcza dobrze wysłuchać wypowiedź sędziego głównego zawodów.
Dlatego kolego Kristoph1 uważam, że na lód może wejść wyłącznie człowiek wyjątkowo obeznany z tematem, który potrafi ocenić ryzyko, zna dany zbiornik, jest przygotowany merytorycznie, czyli posiada potrzebna wiedzę oraz potrafi się odpowiednio zabezpieczyć. Ja, będąc smarkiem oglądałem świat spod lodu. Powiem szczerze, nie jest to doświadczenie które może pozostać obojętnym i bez wpływu na dalsze życie. Ale wtedy byłem smarkiem, a teraz jestem dorosłym, dość już zaawansowanym wiekowo człowiekiem, który wyciągnął wnioski z własnych przeżyć i dziś już inaczej podchodzi do podobnych pierdołów.
Pytasz czy jestem mądrzejszy? Ależ tak! Jestem mądrzejszy, bo trzeba być cholernie kiepskim intelektualnie baranem, by włazić na podobną taflę w takich, a nie innych warunkach, w dodatku będąc kompletnym ignorantem w dziedzinie.
Takie mam zdanie i mam prawo je mieć. Uważam każdego kto porywa się z motyka na słońce za idiotę i nic na to nie poradzę. Wiele razy pisałem przy takich okazjach, że nie zal mi nikogo, kto z własnej i nieprzymuszonej woli postanawia postawić swoje życie jako zastaw za kawałek durnej przyjemności.
Co - złowiliby kilka okoni, może jaką płotkę... a teraz co? Rodziny będą debili opłakiwać, dzieci osierocone ( chyba) A my tu będziemy pianę bić i żale oraz frustracje wylewać i żałobą na pokaz brylować, bo co roku jest ta sama śpiewka i każdego roku kilku, a może i kilkunastu pajaców włazi tam, gdzie nie powinni! ???
Tak myślę! Idzie gość na szczyt w Andach w zimie, chce zabłysnąć, proszę bardzo - spadł? - no to co - mam płakać?
Jedzie wojak do Iraku - na wojnie strzelają nie? A ja w każdych wiadomościach słucham ile kulek wystrzeliły Arabusy w kierunku polskiej bazy... a potem koleś dostaje w czerep - co - mam płakać?
Bierze nurek butlę i penetruje błękitne studnie w Ameryce Południowej - wiadomo, ryzyko po diable! - topi się człek - mam kuźwa płakać?
Tak samo my, wędkarze - rozum jest? Chyba tak! A mimo corocznych przykrych wypadków włazimy na środek Wisły, jeziora, stawu, w dodatku nie mając pojęcia co robimy i jak to robimy... Mam płakać po każdym takim idiocie?
A co powiesz na tego strażaka co w zeszłym roku ratował starego dziada na Wiśle bo go kra poniosła... wlazł debil na środek rzeki, prawie na granicę płynącej wody i potem zasuwał w kierunku Bałtyku, a biedny strażak pokiereszowany i połamany przez bryły lodu wylądował w szpitalu i wiele nie brakowało a byłby został martwym bohaterem?!
Tak uważam - trzeba być nienormalnym i porąbanym, by się pchać w taka pogodę bez zastanowienia na lód!
Howgh!
Co racja to racja. Więc Dan przechodź przez jezdnię tylko w wyznaczonych miejscach, zapinaj pasy w swojej Zafirze, nie bierz węglówki do ręki w czasie burzy i...nie przesadzaj już z seksem, bo już nie ten wiek... Na znicz ode mnie wtedy nie licz...
Przed chwilą byłem sprawdzić lód na moich dwóch jeziorkach. Rano mogłem spokojnie jechać zapolować na płoteczki. Tak na marginesie dodam, że ja tylko z piką na lód chodzę. :-)
Powiem tak: Ten sezon łowiłem na lodzie po raz pierwszy - pewnie nie zdecydowałbym się przez to, że nie wiedziałem o co w tym chodzi i trochę się bałem lodu. Jednak poznałem starszego wędkarza z dużym doświadczeniem lodowym, który pokazał mi i wytłumaczył co to lód, kiedy można wejść, kiedy nie i jakie są zasady bezpiecznego łowienia. W tym momencie uważam, że ktoś kto nigdy nie łowił w zimie nie powiniem wypowiadać sie negatywnie o tej formie wędkarstwa ponieważ strach i krytyka w/w wynika tylko i wyłącznie z niewiedzy.
Te osoby, które zginęły wczoraj nie żyją ponieważ zlekceważyli niebezpieczeństwo i weszli na taki lód na jaki wchodzić nie powinni.
Lód po którym można jeździć autem napewno nie załamałby się pod nimi.
A skąd wiesz, że nie wiem z czym to się je?
Poza tym zawsze tak jest, że giną ci, którzy lekceważą zasady bezpieczeństwa. Idzie wiosna, mogliby powędkować jeszcze w życiu... A teraz? Teraz se powędkują..... w niebiesiech...
Stało się nieszczęście, ale to nie powód by nazywać kogoś porąbanym czy nienormalnym jest to po prostu brak szacunku. Oni nie postawili na szali Twego życia więc sobie daruj osądzanie Ich, już za późno.
Tak samo osądzę ciebie jak się utopisz na lodzie. Cóż -tak mam. Nazywam rzeczy po imieniu i nie owijam w waciki.
Sędzią jesteś, że tak szybki jesteś do sądzenia? Tych ludzi już osądził los. Trudno się utopić na lodzie, ale jest to możliwe, pod lodem owszem.
co roku to samo, szkoda tylko, że przy ratowaniy nierozsądnych może zginąć ratownik. Pozdrawiam rozsądnych i tych rozsądnych inaczej.
Posłuchaj kolego Kristoph. Ja mam takie zdanie. Ja tak uważam. Ja nazywam debilstwo debilstwem. Nie mam zamiaru płakać, wić sie z rozpaczy tylo z powodu że ktoś wpadł na durny pomysł i poszedł pod lód. Bo tobie trzeba napisać nie o czynności, czyli że goście byli na lodzie, przebywali na lodzie, wleźli na lód, poszli po lodzie, wędkowali na lodzie, chodzili po lodzie lub siedzieli na lodzie i ten lód sie pod nimi załamał i się utopili - patrz -skrót myślowy - utopili się na lodzie - wyrażenie "na lodzie" rozum jako " podczas jakichś czynności na lodzie".
CZY JA MUSZĘ JAK DO DZIECKA PISAĆ?
Podsumowując, nie jestem żadnym sędzią bo i wyroku tu nikt nie będzie ferował. Ja mam takie zdanie o idiotach co włażą w marcu na taki lód. Mam prawo mieć swoje zdanie i dla ciebie go zmieniał nie będę. Ty możesz płakać i znicze palić a potem głowę popiołem posypać oraz wznosić modły za ich dusze. Niechybnie i ja szepnę słówko Bozi, by miała ich dusze pod opieką, ale też i za to, by Kochana Bozia dała rozum reszcie podobnych osobników którzy przez durne parcie na topienie robaka osieracają rodziny.
Ty myśl co chcesz, ale pozwól mi mieć swoje zdanie.
Ostatnio widziałem wędkarzy którzy rozłożyli sobie deski na lodzie w kształcie trójkąta , każdy obrał sobie jedna bolę i na niej siedział . Rybki im brały wyśmienicie , kolega zaszedł do nich i zapytał jak zejdą z lodu gdyż przy brzegu jest bardzo cienki ? Usłyszał , że dokładnie tak jak weszli – PO DESKACH . No i jak to nazwać ?! No jak ?
Nie ująłbym tego tak jak @dandec ale przychylam się do tego co napisał . Jakim trzeba być ignorantem i .............? No szkoda słów na ludzi którzy ryzykują swoje życie dla kilku ryb ???
Powiem więcej. Wielu tutaj by się ze mną zgodziło, tylko na tym forum jak jesteś politycznie niepoprawny to cie rozdziobią kruki i wrony. Wiele osób tu myśli podobnie jak ja, ale się cykają ze strachu, bo to można galerię później mieć obsrana pałami, albo bloga zapaskudzonego, albo ktoś kogoś objedzie tak jak Kristoph mnie...
Zwyczajna rzecz - brak odwagi do "mania" własnego zdania.
Posłuchaj kolego Kristoph. Ja mam takie zdanie. Ja tak uważam. Ja nazywam debilstwo debilstwem. Nie mam zamiaru płakać, wić sie z rozpaczy tylo z powodu że ktoś wpadł na durny pomysł i poszedł pod lód. Bo tobie trzeba napisać nie o czynności, czyli że goście byli na lodzie, przebywali na lodzie, wleźli na lód, poszli po lodzie, wędkowali na lodzie, chodzili po lodzie lub siedzieli na lodzie i ten lód sie pod nimi załamał i się utopili - patrz -skrót myślowy - utopili się na lodzie - wyrażenie "na lodzie" rozum jako " podczas jakichś czynności na lodzie".
CZY JA MUSZĘ JAK DO DZIECKA PISAĆ?
Podsumowując, nie jestem żadnym sędzią bo i wyroku tu nikt nie będzie ferował. Ja mam takie zdanie o idiotach co włażą w marcu na taki lód. Mam prawo mieć swoje zdanie i dla ciebie go zmieniał nie będę. Ty możesz płakać i znicze palić a potem głowę popiołem posypać oraz wznosić modły za ich dusze. Niechybnie i ja szepnę słówko Bozi, by miała ich dusze pod opieką, ale też i za to, by Kochana Bozia dała rozum reszcie podobnych osobników którzy przez durne parcie na topienie robaka osieracają rodziny.
Ty myśl co chcesz, ale pozwól mi mieć swoje zdanie.
Oczekujesz by wszyscy uszanowali Twoje zdanie czy się komuś podoba czy nie, czy to nie hipokryzja skoro nazywasz kiepskimi intelektualnie baranami (cyt. z Twojej wypowiedzi) ludzi, którzy mają odmienne od Ciebie zdanie i wchodzą na lód w marcu. Oni nie mogą mieć innego zdania, muszą mieć takie same co Ty bo od razu obrzucasz ich epitetami? Nie pytali się ani mnie ani Ciebie o pozwolenie wejścia lód, wybrali w/g własnych doświadczeń. Zapłacili za to najwyższą cenę i nie trzeba ich obrażać po śmierci, choćby to była głupia śmierć.
Nie narzucam Ci swego zdania i dla mnie go nie musisz zmieniać,szanuję zdanie innych lecz nie zawsze się zgadzam z zdaniem innych.
No i dobrze.
Gdyby poświęcili swoje życie ratując kogoś z pożaru, albo tonącego dzieciaka, czy przy tej katastrofie kolejowej, to byłby heroizm i pochwał bym nie szczędził. Ale włazić na lód po rybę, a w rezultacie zostać topielcem to żadna chwała - wybacz.
Tak, każdego kto ( szczególnie o tym czasie) włazi na lód uważam za nie do końca normalnego - masz rację. Często jadąc gdzieś widzę tych żądnych ryby wariatów jak siedzą nad tymi przeręblami i zawsze się najpierw uśmiechnę, a potem pokręcę głową z ubolewaniem nad ludzką głupotą.
Każdy może się poczuć urażony moimi słowami, ale dziś opłakujecie nieznajomych wędkarzy, a jutro może będziemy opłakiwać któregoś z was, bo niestety ludzie dorośli powinni myśleć, a jak nie myślą, to ponoszą konsekwencje.
A zatrważające jest to, iż owo zjawisko przybrało postać masowego exodusu, co jest dla mnie zwyczajnie nie tyle bolesne, co drażniące.
Koledzy nie kłóćcie się o to czy weszli na lód ,a może nie powinni,mieli do tego prawo ,wierzyli organizatorowi ,jak ja dobrze zrozumiałem to były to mistrzostwa Polski,a więc organizator zawodów z najwyższej półki,i to na nim ciąży obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa dla zawodników,ciekaw jestem czy któryś z panów organizatorów poczuwa się do tego że popełnił błąd, niedopatrzenie,w tym przypadku sprawą powinna zająć się prokuratura i ustalić dlaczego nasi koledzy nie żyją,koledzy to były zawody ,a nie prywatna wyprawa na lód,tak jak my tak i organizator ma swoje prawa ale i obowiązki,smutna sprawa i tragedia dla rodzin ,myślę że sędziami w tej sprawie nie będziemy tylko my na naszym portalu.
Mistrzostwa Polski były w Szczecinku ( koszalińskie )....Dalej nie będę komentował...
By jutro w prasie nie było, że "znowu zaatakowano społecznego strażnika..."
By jutro w prasie nie było, że "znowu zaatakowano społecznego strażnika..."
"bezpodstawnie" :)
ale po co klotnie?
tragedia sie stala i niezaprzeczalnie jak co roku zgineli wedkarze
zdrowe to czy chore?
Przed chwilą dzwonił kolega (też przepływowa woda), a tu jest już strona.http://kontakt24.tvn.pl/temat,zalamal-sie-lod-nie-zyje-wedkarz,38205.html?categoryId=2 Dopóki nie było lodu nikt się nie utopił, a z resztą czy jakiegoś roku było inaczej.
No i masz...... Następny kiep się utopił. Czy do jutra to będzie już ostatni? A może jutro następnych znajdą? Kiedy to się skończy? Wybaczta, ale to istotnie pacany te topielce!
Jeszcze nie ucichła pyskówka z powodu dwóch, a tu już wiadomości płyną że się następny utopił na własne życzenie!
I co - to niby jest normalne?!
Ani to mądre ani normalne.
Do tego jednego pojechało co najmniej 4 zastępy straży pożarnej, dwie karetki i policja.
czyli jednak chore...
Mogę to powiedzieć z całą stanowczością, że łowienie spod lodu to nie jest zabawa. Zimą, kiedy mrozy i lód jest gruby, zdarzają się wypadki ale tu jeszcze bym był skłonny powiedzieć, że niech tam sobie łowią wariaci skoro lubią. Ale teraz?! Teraz kiedy lód to zwykła pułapka?!
Koledzy jak któryś z was jeszcze pojedzie na lód, to powiadam - ma zryty beret i to strasznie zryty!
Pewnie do końca tygodnia się jeszcze z pięciu utopi.
Dlatego kolego Kristoph1 uważam, że na lód może wejść wyłącznie człowiek wyjątkowo obeznany z tematem, który potrafi ocenić ryzyko, zna dany zbiornik, jest przygotowany merytorycznie, czyli posiada potrzebna wiedzę oraz potrafi się odpowiednio zabezpieczyć. Ja, będąc smarkiem oglądałem świat spod lodu. Powiem szczerze, nie jest to doświadczenie które może pozostać obojętnym i bez wpływu na dalsze życie. Ale wtedy byłem smarkiem, a teraz jestem dorosłym, dość już zaawansowanym wiekowo człowiekiem, który wyciągnął wnioski z własnych przeżyć i dziś już inaczej podchodzi do podobnych pierdołów.
Pytasz czy jestem mądrzejszy? Ależ tak! Jestem mądrzejszy, bo trzeba być cholernie kiepskim intelektualnie baranem, by włazić na podobną taflę w takich, a nie innych warunkach, w dodatku będąc kompletnym ignorantem w dziedzinie.
Takie mam zdanie i mam prawo je mieć. Uważam każdego kto porywa się z motyka na słońce za idiotę i nic na to nie poradzę. Wiele razy pisałem przy takich okazjach, że nie zal mi nikogo, kto z własnej i nieprzymuszonej woli postanawia postawić swoje życie jako zastaw za kawałek durnej przyjemności.
Co - złowiliby kilka okoni, może jaką płotkę... a teraz co? Rodziny będą debili opłakiwać, dzieci osierocone ( chyba) A my tu będziemy pianę bić i żale oraz frustracje wylewać i żałobą na pokaz brylować, bo co roku jest ta sama śpiewka i każdego roku kilku, a może i kilkunastu pajaców włazi tam, gdzie nie powinni! ???
Tak myślę! Idzie gość na szczyt w Andach w zimie, chce zabłysnąć, proszę bardzo - spadł? - no to co - mam płakać?
Jedzie wojak do Iraku - na wojnie strzelają nie? A ja w każdych wiadomościach słucham ile kulek wystrzeliły Arabusy w kierunku polskiej bazy... a potem koleś dostaje w czerep - co - mam płakać?
Bierze nurek butlę i penetruje błękitne studnie w Ameryce Południowej - wiadomo, ryzyko po diable! - topi się człek - mam kuźwa płakać?
Tak samo my, wędkarze - rozum jest? Chyba tak! A mimo corocznych przykrych wypadków włazimy na środek Wisły, jeziora, stawu, w dodatku nie mając pojęcia co robimy i jak to robimy... Mam płakać po każdym takim idiocie?
A co powiesz na tego strażaka co w zeszłym roku ratował starego dziada na Wiśle bo go kra poniosła... wlazł debil na środek rzeki, prawie na granicę płynącej wody i potem zasuwał w kierunku Bałtyku, a biedny strażak pokiereszowany i połamany przez bryły lodu wylądował w szpitalu i wiele nie brakowało a byłby został martwym bohaterem?!
Tak uważam - trzeba być nienormalnym i porąbanym, by się pchać w taka pogodę bez zastanowienia na lód!
Howgh!
Chciałeś nurków toś wykrakał
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Dwoje-polskich-nurkow-zginelo-w-Czechach,wid,14322478,wiadomosc.html?ticaid=1e12f
nie ma ludzi "obeznanych z lodem" podobnie jak nie ma ludzi obeznanych z "ośmiotysięcznikami".Każde extremum wiąże się z ryzykiem. Czy to będą grotołazi, czy zbieracze szyszek, czy inni nurkowie głębinowi.Kwestia ewentualnej "głupoty" wychodzi dopiero po fakcie. Podobnie jak kwestia ryzyka, podejmowanego przez ryzykujących.Tak naprawdę, nie zawsze chodzi o ryby, o rekord itp.Ważne by - jeśli już podejmowana jest jakaś próba - ograniczać ryzyko.Na lodzie to będzie linka, kolce (na nogach i na szyi) itp, itd.Widziałem wędkujących asekurowanych dętką traktorową.NIGDY NIE MA 100 % ZABEZPIECZEŃ.I to jest jedyna cała prawda w tematach: wspinaczka, wędkarstwo, kolarstwo, nurkowanie, grzybobranie, łowiectwo, strzelectwo, ... a nawet sex.Nie trywializuję tematu szanując świadome ryzyko podejmowane przez każdego człowieka.A ryzyko jest świadome zawsze ! Zawsze z chwilą podjęcia decyzji.Dlatego szanuję wybór i decyzje tych, którzy uznali, że może lepiej inaczej niż z pilotem w dłoni...Współczuję rodzinom, decyzję szanuję.Proszę jedynie - dla bezpieczeństwa kolejnych podejmujących decyzje - nie traktujmy tego w kategoriach "bohaterstwa" czy "stawiania czoła wyzwaniom".Najwięcej zawałów serca jest na wiosnę. Nagła "decyzja" o oderwaniu się od pilota TV i po jesienno - zimowym zastoju zaczyna robić równie extremalnie jak na lodzie, w wysokich górach, ......
wybierać, decydować, ......... ale najpierw Myśleć (nawet jak ORGANIZATORZY obiecują lodowe cuda wiosną)(*)T.
Mistrzostwa Polski były w Szczecinku ( koszalińskie )....Dalej nie będę komentował...
Bo nie ma co komentowac to sie samo kometuje-nabór do SSR wiadomo??
Ja również nie zamierzam rozczulać się nad nimi, bo stracili życie tak jakby na własne życzenie.
Jak ich nazwać, ludzi którzy przy takich warunkach wchodzą na lód - idioci!
Mało tego, jeśli by przeżyli to ja bym ich dodatkowo jeszcze obciążył kosztami akcji ratunkowej.
Rozumiem że służby ratunkowe są od ratowania, ale jeśli ktoś nie używa mózgownicy, łamie wszelkie zasady zdrowego rozsądku czy przepisy - powinien za to ponosić konsekwencje.
Być może ktoś w tym samym czasie naprawdę potrzebował pomocy tych służb i jej nie otrzymał w odpowiednim czasie, bo służby były skierowane do tej akcji.
Oczywiście nie mam nic przeciwko łowieniu na podlodowemu - wszystko jest dla ludzi.
Ale podstawa to zdrowy rozsądek i odpowiednia ochrona, zabezpieczenia.
A jeśli ktoś lubi takie ryzyko jak oni to ich wybór – nie ma czego żałować.
Żal jedynie najbliższych i tych co musieli narażać swoje życie w akcji ratunkowej.
trzeba mieć nie równo pod sufitem żeby wchodzić w tych warunkach na lód ,i co tu dużo mówić !!
Jak widać nie tylko ja mam bardzo dobrze sprecyzowane zdanie na temat podobnych ofiar. I to mnie cieszy, bo dzięki takim wypowiedziom wiem, że moje reakcje nie są niczym dziwnym i odosobnionym. Hobby ma nieść radość nie tylko mnie, ale i mojej rodzinie. Zawsze latem zabieram nad wodę moje dzieci i żonę, która w zeszłym roku sama zdobyła kartę wędkarską. Dzięki temu, że żonę zainteresowałem swoją pasją mam teraz same plusy. Bywa, że w sklepie wędkarskim sama mi proponuje, że jak coś jest mi potrzebne to - "bierz " - mówi. Nie ma tez żadnych pretensji, że sprzeniewierzam kasę na sprawy związane z wędkowaniem.
Jakim musiałbym być idiotą, by iść marznąć i utopić się w pogoni za jakimś marnym okonkiem.
Jestem ponoć mięsiarzem, bo do lodówki ładuje tyle ile mi trzeba. Ale właśnie dziś robiłem porządki w tej lodówce i jutro do roboty biorę na śniadanie dla przyjaciół kilka pięknych leszczy, a na kolację zjedliśmy karpika. Dzięki temu nie muszę łazić na lód i ryzykować. Wolę wędkarstwo w błogim ciepełku słoneczka, a przy tym wiem, że w następnym sezonie ja i moja rodzina będziemy znów mogli się wspólnie cieszyć z chwil spędzonych nad wodą.
To zimowe wędkowanie nie mogłoby mi dać tyle radości - a przy tym wszyscy czujemy się w miarę bezpiecznie.
Howgh!
Jak widać nie tylko ja mam bardzo dobrze sprecyzowane zdanie na temat podobnych ofiar. I to mnie cieszy, bo dzięki takim wypowiedziom wiem, że moje reakcje nie są niczym dziwnym i odosobnionym. Hobby ma nieść radość nie tylko mnie, ale i mojej rodzinie. Zawsze latem zabieram nad wodę moje dzieci i żonę, która w zeszłym roku sama zdobyła kartę wędkarską. Dzięki temu, że żonę zainteresowałem swoją pasją mam teraz same plusy. Bywa, że w sklepie wędkarskim sama mi proponuje, że jak coś jest mi potrzebne to - "bierz " - mówi. Nie ma tez żadnych pretensji, że sprzeniewierzam kasę na sprawy związane z wędkowaniem.
Jakim musiałbym być idiotą, by iść marznąć i utopić się w pogoni za jakimś marnym okonkiem.
Jestem ponoć mięsiarzem, bo do lodówki ładuje tyle ile mi trzeba. Ale właśnie dziś robiłem porządki w tej lodówce i jutro do roboty biorę na śniadanie dla przyjaciół kilka pięknych leszczy, a na kolację zjedliśmy karpika. Dzięki temu nie muszę łazić na lód i ryzykować. Wolę wędkarstwo w błogim ciepełku słoneczka, a przy tym wiem, że w następnym sezonie ja i moja rodzina będziemy znów mogli się wspólnie cieszyć z chwil spędzonych nad wodą.
To zimowe wędkowanie nie mogłoby mi dać tyle radości - a przy tym wszyscy czujemy się w miarę bezpiecznie.
Howgh!
CześćE tam od razu mięsiarz ;-) No tymi leszczami to smaka narobiłeś:-) myślę nie tylko mnie.Miałem nic w tym wątku nie mówić ale w dobrym towarzystwie dać się powiesić to nie ujma.Myślę, że dostatecznie jasno się wyraziłem na ten temat.Ale gdyby były niejasności:Od zawsze jak pamiętam i ja jeździłem na lód. Opisałem nawet swoje przygody o ile można to tak nazwać - jak czołgając się po " gumowym lodzie " schodziłem z tzw ostatniego lodu. Nie będę pisał czy to było mądre na ten lód wejść czy głupie. Rano był mocny i dość jeszcze gruby.TO BYŁO BARDZO GŁUPIE !!!Dwa lata temu bynajmniej nie z lenistwa postanowiłem - koniec z wędkowaniem na lodzie. Tak rozsądnie pomyślałem - cały sezon ganiasz za okazami a zimą ganiasz za drobiazgiem. Po co Ci to potrzebne? Musisz ? Odpowiedziałem sobie - nie muszę. Wiem - fajnie, wrony kraczą, lód huczy, ognisko, kiełbaska. Zwyciężył czysty egoizm.JKJanuszu to nie egoizm. to troska o rzeczy o których większość ludzi myśli dopiero po "ptokach".
Ja tych okonków mogę natrzaskać w dwie godziny ze sto sztuk latem, więc po co mam se zdrowie niszczyć.
Ale dzięki tej decyzji będziesz pewnie tutaj w tym i następnym sezonie - a potom uwidim. Może wpadniesz pod ciężarówkę, może się potkniesz na schodach... ale spod lodu Cię nie wyciągną - i gitara!
Danielu @dandec zająłeś skrajne, a nawet bardzo skrajne stanowisko w sprawie wędkowania podlodowego, ja ośmielę się mieć nieco inne, bardziej zbliżone do Tomka @Pitbull.
Przed każdą wyprawą robię wywiad z tymi co byli na lodzie, analizuję pogodę, korzystam z podglądu obrazu zalewu z kamerki nad nim umiejscowionej... staram się ograniczyć do minimum ryzyko i wędkuję świadomie je ponosząc. Uwielbiam wędkować pod lodem, robię to ponad 20 lat na jednym zbiorniku, który nie ma wirów czy pływów wymywających lód od spodu (oprócz miejsca wpływu rzeki: Niebezpieczny lód - ostrożnie ).
Jeszcze jedno - nie robię tego dla kilku marnych okoników, po prostu to mnie pasjonuje.
Stwierdzenia napisane przez Ciebie charakteryzują ludzi, którzy nie byli, nie wędkowali na lodzie i wierzę, że chcesz ostrzec początkujących, zielonych w temacie, ale zrozum, że są tacy co będą robić swoje, bo to kochają.
Cześć..wszystkim:)
Zibi..tak jak piszesz,wchodzi się na lód z rozwagą i rozsądkiem!Umieć trzeba i mieć pewność żę kiedy się wchodzi na lód..to i się z niego musi wrócić o własnych siłach bez tragicznych konsekwencji..!Daniel po prostu martwi się o innych!Dla tego tak ostro opisuje..wędkowanie na lodzie..Ja sam wędkuje z lodu od dziecka:)Przyznam że mam wielki respekt do lodu..ale uwielbiam po nim chodzić wędkować z niego i słuchać jego muzyki..jak śpiewa! Coś nie powtarzalnego..:)
Jeszcze jedno - nie robię tego dla kilku marnych okoników, po prostu to mnie pasjonuje.
Stwierdzenia napisane przez Ciebie charakteryzują ludzi, którzy nie byli, nie wędkowali na lodzie i wierzę, że chcesz ostrzec początkujących, zielonych w temacie, ale zrozum, że są tacy co będą robić swoje, bo to kochają.
Zgadza się.
Zbyszku jak zwykle stanąłeś na wysokości zadania i napisałeś kilka rozsądnych zdań.Po przeczytaniu większości wypowiedzi mam nieodparte wrażenie ,że pisali je ludzie wrogo nastawieni do wędkarstwa pod lodowego lub nie mający o tym zielonego pojęcia.Wiadomo nie od dziś ,ze bezpieczeństwo i rozsądek powinny być na pierwszym miejscu.Podobne tematy były już na tym forum i w swoich komentarzach zawsze pisałem : na pierwszy i ostatni lód nie chodzimy ze świdrem lecz z piką którą lód kontrolujemy.Wszystkie dodatki ,o których pisał Tomek jak najbardziej wskazane.ja dodał bym jeszcze jeden-Myślenie nie boli
CześćJa myślę, że wszystkie słowa w tym temacie są rozsądne. Różnią się tylko przekazem emocjonalnym. Ja uwielbiałem łowić z lodu. To, że przestałem to mój wybór a nie wrogość do łowienia z lodu.Naprawdę sam czasem byłem na siebie zły - oczywiście już po zejściu z lodu.Rozwaga i myślenie - co po tym jak nie widać grubości lodu. Jeden krok i nawet pierzchnia może już być niepotrzebna. Rozwaga i myślenie - jak chcę wejść na ostatni lód. Pytanie - czy muszę? Głupota - jak wiem, że lód jest nie taki.Całkowite zdziwienie - jak po kilku dniach z lodu pozostaje cienka szybka. Tak jak opisał to Zbyszek. Brak reguły jest regułą poza uporczywymi długotrwałymi mrozami.JK