Jezioro Rybnickie zaskakuje swoimi rekordowymi rybami ,nie dawno został złowiony rekordowy sum [2,45m/102kg] a już mamy następnego giganta naszych wód 2,50m ,czy rybnicka woda kryje większe ryby . http://www.haczyk.pl/
O ja (cenzura autorska)! Ale bydlak! Jakby mi taka ryba wzięła to wyrzuciłbym wędkę, dorzucił sprzęt i może samochód...byle tylko trzymała się z dala ode mnie i mojej rodziny! :D
Coś niesamowitego! A przede wszystkim - dobra postawa wędkarza, ryba została wypuszczona. Bo i po co ją zabierać skoro mamy milion fotek i kilka filmików samej ryby jak i holu. Nie zważył - wypuścił, uznał, że medal i rekord nie są warte życia tak pięknej ryby! Brawo! Pogratulować i okazu i postawy! Pozdrawiam!
Mie ma co , OCH , OCH . !!! Jest to ryba marzenie niejednego z NAS . Każdy serdecznie gratuluje i lekko zazdrości , wzdycha i po cichu marzy " moę jutro mi taka weźmie " . Ale co do samego faktu , kurna toż to mała łódź podwodna !!! Ponbucku toż to mo pysk jak wrota stodoły .
Nie wiem jak to się tyczy do rekordów ale sum jest w tej chwili objęty okresem ochronnym więc szczęśliwy łowca nie miał innej możliwości jak wypuścić piękną rybę. Szkoda tylko że nie poznaliśmy wagi ryby.
No na pewno nie jednemu gapiowi-wędkarzowi ślinka pociekła na widok takiej ilości rybiego mięsa, gdyby jakiś mięsiarz go złowił to pewnie od razu by go zapakował do bagażnika samochodu i szybko do domu na rzeźnię. Na szczęście trafił w dobre ręce i na wiosnę będzie szykował się do tarła.
No na pewno nie jednemu gapiowi-wędkarzowi ślinka pociekła na widok takiej ilości rybiego mięsa, gdyby jakiś mięsiarz go złowił to pewnie od razu by go zapakował do bagażnika samochodu i szybko do domu na rzeźnię. Na szczęście trafił w dobre ręce i na wiosnę będzie szykował się do tarła.
i dobrze! W ogóle nie wiem czy można fotografować ryby złowione podczas okresu ochronnego. Widać można ale to bez sensu. Tak czy siak należy pogratulować łowcy niemałych umiejętności władania kijem.
Okaz piękny i aż serce się raduje że takie ryby jeszcze istnieją. Zastanawiam się czy chłopaki próbując wypuścić tego suma nie wyrządzili mu krzywdy. Oglądając filmik widziałem moment jak chwycili go za boczne płetwy, próbując podnieść nieumiejętnie jego cielsko coś poważnie chrupnęło, jakby kość płetwy. Aż chłopaki na chwile się wystraszyli. Na tym zbiorniku nie ma warunków na wędkowanie a tym bardziej na podebranie tak dużej ryby, strome betonowe brzegi. Przeorali go po tym betonie jak cholera, a tak się bębni o mokrych dłoniach, zwilżonych wodą matach i zachowaniu szczególnej ostrożności.
Dobrze, że go wypuścili! Mam nadzieję że będzie sobie rósł. Wydaje mi się ogladając film, że sum został złowiony na zimnej wodzie, a został wypuszczony do części jeziora z ciepłą wodą! Co może spowodować jego jeszcze większą wielkość w najbliższym czasie.A w rezultacie może rekord..........świata! Choć znając jezioro rybnickie taki rekord już w nim pływa!
Ale, ale to nie pierwszyzna dla tego łowcy...
jest też wywiad i wszystko jasne:
http://www.haczyk.tv/Tomasz-Markiewka,751f.html
to nie jest jego pierwszy taki sum... w tym roku. Miesiąc temu złowił też suma ponad 2 metry (tylko nie mogłem zrozumieć czy 2 i 3cm, czy 2,43?)
Spinning Dragona, ktoś podpowie jaki to dokładnie model?
Trzeba będzie wziąć pod uwagę:-)
Coś za coś! Innym kijem chyba nie dałby rady wyholować tego suma! Każdy łowi takim sprzętem na jaki go stać! Choć biedny nie powinien kupować dziadostwa, bo straci!
Jakie dwa kafle! Sam kołowrotek kosztować może ponad trzy tysiace! Niektóre modele Daiwy! A gdzie kij! Plecionka! Mając taki sprzęcior to ryby same wyjdą z wody, żeby go poogladać! I właściciela również!
Wydaje mi się że nie musieli go wyciągać na brzeg w całości aby go odhaczyć. To da się chyba zrobić w wodzie. Nigdy nie miałem do czynienia z takim olbrzymem więc pewien nie jestem. Wiem jednak że ryba złowiona w okresie lub wymiarze ochronnym powinna jak najszybciej trafić do wody bez fotografowania itd.
Poza tym mówcie mi co chcecie ale wyholowanie czegoś takiego na sandaczowy sprzęt to jest cud przez wielkie "C". Powiecie, że jestem zazdrośnikiem i niedowiarkiem ale ja nie wierzę jakoś w to wszystko.
Dlaczego nie zostanie uznany? Dlatego że nie został zważony? Przecież powinni uwzględnić to że nad wodą niema jak zważyć takiego olbrzyma. Jest jeszcze możliwość zgłoszenia okazu do rekordu w długości które prowadzone są przez (Wędkarski Świat), tylko niestety w tym przypadku rekord nie będzie uznany ze względu na okres ochronny.
Znam to jezioro i tego gościa co go podbierał. Tam nie można ryby odhaczyć w wodzie przynajmniej takiej wielkiej z powodu dość stromego brzegu w całości wybetonowanego. Można zjechać do wody ,a jest dość głęboko! W wywiadzie łowca nic nie mówi, że używa sprzetu sandaczowego!Tylko o plecionce o wytrzymałości 9 kg. A jak już był na brzegu to czemu nie zmierzyć! O reszcie napisał Pisaq. Teoretycznie sum powinien być w letargu zimowym i nie żerować! W tym jeziorze są obok siebie sumy, sandazce, szczupaki, okonie, tołpygi, karpie i wiele innych. Złowiono nawet na wędkę piranię i to wcale nie taką małą! W okresie sumowym używam w tym miejcu plecionki przynajmniej o srednicy 0.25 mn, od czasu gdy sum w ciągu kilku chwil wybrał mi 200 metrów żylki o średnicy 0.30mn! A kołowrotek był do wyrzucenia! Spalony hamulec! Polowałem na sandacza!
Mateusz jednak racje masz nie musieli to wyciagac na góre mogli to nad brzegiem zrobic. Ale to wleczenie go na tym haku , lapanie za płetwy i ciągniecie do wody, tak samo jak ustawiali go do mierzenia tez go tym hakiem zamiast ręką przeciagnac. Nie ciekawie to wyglądało
Popieram mateuszwos Jednego nie mogę zrozumieć ,było tam tyle chłopa ,a suma ciągali po ziemi. Toż to szok .Oczywiście mozna pogratulować wyholowania takie monstrum ,Za złowienie takiej rybki 5 gwiazd. Natomiast za obchodzenie się z tą rybką ,należy się lufa ,jak koniu owies .
To cytat z opisu zdarzenia. "Okazało się, że na ripperka przeznaczonego dla sandacza połakomił się
duży sum. Wtedy jeszcze nikt nie mógł przypuszczać jaki potwór jest na
końcu plecionki. Wygięty do granic możliwości kij i linka wchodząca do
wody 100 metrów od brzegu zapowiadały długą walkę, której wynik
wyglądał na bardzo niepewny." Stąd wiem że łowca nastawiał się na sandacza. Jakiego kija i jakiej żyłki/plecionki używacie zwykle na sandacza? No nie wiem czy to realne. Niby nie mam podstaw żeby człowiekowi nie wierzyć ale jakoś mi trudno to przełknąć mając na uwadze co 20 kilowy sum potrafi wyczyniać z solidnym sprzętem przeznaczonym do połowów suma.
Ja zazdrośnikiem nie jestem. Życzę Wam wszystkim Koledzy spotkania z taką rybeńką, ale takiego obchodzenia się z rybą NIE ŻYCZĘ ! Jak szmatę po betonie, jakby tak któregoś z nich pojechać mordą po betonie.
Nie chciałby być żle zrozumiany. Ale na tym zbiorniku są brzegi wybetonowane przynajmniej w niektórych miejscach i nie można zejść do wody bezpiecznie.Jedyną rzeczą jaką mogli zrobić to nie próbować go wyciągać,tylko odciąć plecionkę! A wtedy nie było by wiadomo ile mierzył!Coś mi się wydaje Mateusz ,że Ci gula skoczyła! Chłop po prostu miał szczęście! Według mnie w tym jeziorze pływają sumy znacznie przekraczające wielkością te ostatnio złowione. A złowienie ich jest tylko kwestią czasu i wytrzymałości sprzętu! Oraz ograniczeń w okręgu katowickim związanym z zakazem wywożenia przynęt! Bo jak rzucić np. kilowym karpiem ( żywiec ) na odległość 100 metrow. Jeśli się nic nie stanie to w tym jeziorze będą sumy większe niż w Ebro! A myślę, że już są!
Ale ponad dwa metry suma na sandaczowy zestaw? Ja też w to nie wierzę. Gratuluję oczywiście umiejętności w holowaniu takiego bydlaka. Jednak to przypadek a najbardziej cenię wędkarzy, którzy nastawiaja się na konkretny gatunek i go łowią.
Faktycznie postępowanie tych ludzi pozostawia wiele do życzenia. Pomijając nawet fakt ( o którym wspominał Longin ), że nie można inaczej ryby wyciągnąć bo beton na około, to jednak obchodzili się z sumem bardzo nieostrożnie. My w Polsce dopiero uczymy się wypuszczać ryby i pewnie nie jedną jeszcze skaleczymy zanim nauczymy się nie robić im krzywdy, nie potrzebnie nie stresować, a jednak jak najlepiej udokumentować zdarzenie. Dla łowcy mimo wszystko wielkie brawa za wyholowanie giganta i jeszcze większe, za nie powieszenie go na gałęzi obok domu.
Czy nie miał prawa żerować? Zapominacie że to wody podgrzane i występuje inna termika .Co do postępowania z ryba moze faktycznie mało delikatnie ,ale jest duża[90%] szansa że przeżyje ,natomiast ten uznany na rekord polski już na pewno nie popływa .Sumy sa wytrzymałe na urazy mechaniczne ,a widziałem sporo pokaleczonych ryb na Odrze ,a to po spotkaniu z barka czy po przepłynieciu przez turbiny elektrowni.
Z tego co widziałem to ten sum został złowiony na kierownicy tak nazywa sie to łowisko, ale w części z zimną wodą! Kierownica odziela wodę ciepłą od zimnej! A został wypuszczony do wody ciepłej! Tak przynajmniej wygląda to na filmie!
Dlaczego nie. Każdy może , a czasem powinien mieć wątpliwości. Mnie również nie podoba się postępowanie z taką rybą trochę bezceremonialne! Ale widocznie inaczej nie mogli, albo nie umieli! Znam to łowisko i może dlatego mam, mniej wątpliwości!
Hiszpania to pikuś pan pikuś haha cudze chwalicie swego nie znacie jestesmy lepsi tańsi no i u siebie na naszych wodach mamy rybska duże i to się chwali po co wyjeżdzać daleko jak pod nosem mamy bogate zbiorniki gdzie pływają olbrzymy gratki dla łowcy i wszystkim tym wedkarzą co będą wedkować na tych wodach trzeba życzyć jeszcze większych okazów i trzeba pamietać że i tu mamy coś do powiedzenia pozdrawiam.
Napotkałem wzmiankę, że na Rybniku od długiego czasu sa zlikwidowane jakiekolwiek odłowy rybackie. Jest to kolejna woda PZW, na której się to udało. Okazuje się,ze jak ktos chce, to można. Tylko pogratulować i pozazdroscic kolegom ze Śląska,ze mają takie eldorado. Na pewno nie jest idealnie, ale patrząc na centrum Polski...
Jeżeli już jesteśmy przy tym Rybniku to jak to jest podzielone? Czytam regulamin i zbyt wiele zrozumieć nie mogę. Jest tam jakaś licencja roczna na wędkowanie na terenie całego zbiornika za wyjątkiem "zrzutu", "kierownicy" itp? Chciałbym się tam kiedyś wybrać, przynajmniej raz na trupki i raz na spining... ale na bank nie na zrzut, 100zł/doba to dla mnie za dużo.
gdzies czytalem ze tam było tak z oplatami ze im blizej spustu wody cieplej tym drozej przy spuscie 100 za dzien czy za dobe, troche dalej 80 , pozniej 60 itd a calkowicie daleko to chyba 15 zł
Loli - dzieki za film. Powiem, że ten łowca wykazał się wyjatkowym kunsztem i opanowaniem do końca. Mój najwiekszy sum w życiu - to marne 7.5 kilo na grunt, z Bugu. Ta osęka - nie wiem czy haka wolno używać do lądowania ryb. Kiedys tego zakazano, ale może dzisiaj wolno. To nie zadna złośliwość z mojej strony. Najbardziej lubiłem westerny z happy-endem. To jest taki własnie film - symbol. Cieszę się że sumisko wóciło do swojego świata, i tam zasnie kiedyś spokojnie, najpierw dając życie tysiącom sumów, swoich następców. To chyba proroctwo odnowy naszego wędkarstwa - chciałbym bardzo i robię wszystko,zeby tak sie stało.
...sum potraktowany został bardzo żle, wbijanie osęki, ciąganie po betonie- tylu było kibiców, to mogli suma podnieść , sum był jeszcze niedostatecznie zmęczony. Rybę podbiera się jak już spokojnie leży na boczku , wtedy osękę należy włożyć pod skrzela i energicznie wyciągnąć na brzeg .Wiem ,że ten beton sprawiał pewne trudności , ale to niczego nie usprawiedliwia . Prawdopodobnie łowca tracił cierpliwość i chciał rybę mieć szybko na brzegu...pozdr...
Zgadzam się z kolegą jurekb. Nie podoba mi się sposób jak potraktowali tą rybę. Tyle gapiów, tyle rąk.. Nie można było go podnieść z wody? To "szuranie" po betonie bardzo źle wygląda...
Jezioro Rybnickie zaskakuje swoimi rekordowymi rybami ,nie dawno został złowiony rekordowy sum [2,45m/102kg] a już mamy następnego giganta naszych wód 2,50m ,czy rybnicka woda kryje większe ryby . http://www.haczyk.pl/
O ja (cenzura autorska)! Ale bydlak! Jakby mi taka ryba wzięła to wyrzuciłbym wędkę, dorzucił sprzęt i może samochód...byle tylko trzymała się z dala ode mnie i mojej rodziny! :D
Coś niesamowitego!
A przede wszystkim - dobra postawa wędkarza, ryba została wypuszczona. Bo i po co ją zabierać skoro mamy milion fotek i kilka filmików samej ryby jak i holu.
Nie zważył - wypuścił, uznał, że medal i rekord nie są warte życia tak pięknej ryby!
Brawo!
Pogratulować i okazu i postawy!
Pozdrawiam!
Mie ma co , OCH , OCH . !!! Jest to ryba marzenie niejednego z NAS . Każdy serdecznie gratuluje i lekko zazdrości , wzdycha i po cichu marzy " moę jutro mi taka weźmie " . Ale co do samego faktu , kurna toż to mała łódź podwodna !!! Ponbucku toż to mo pysk jak wrota stodoły .
Nie wiem jak to się tyczy do rekordów ale sum jest w tej chwili objęty okresem ochronnym więc szczęśliwy łowca nie miał innej możliwości jak wypuścić piękną rybę. Szkoda tylko że nie poznaliśmy wagi ryby.
Fakt, na suma nie poluję, w zimę nie wędkuję to i zapomniałem - przyznaję się bez bicia.
Co nie zmienia faktu, że są tacy co by wzięli :x
No na pewno nie jednemu gapiowi-wędkarzowi ślinka pociekła na widok takiej ilości rybiego mięsa, gdyby jakiś mięsiarz go złowił to pewnie od razu by go zapakował do bagażnika samochodu i szybko do domu na rzeźnię. Na szczęście trafił w dobre ręce i na wiosnę będzie szykował się do tarła.
Suma łowimy teraz tylko w jednym przypadku : na Odrze od ujścia Warty do granic z wodami morskimi,pozdrawiam maksymilian 42
No na pewno nie jednemu gapiowi-wędkarzowi ślinka pociekła na widok takiej ilości rybiego mięsa, gdyby jakiś mięsiarz go złowił to pewnie od razu by go zapakował do bagażnika samochodu i szybko do domu na rzeźnię. Na szczęście trafił w dobre ręce i na wiosnę będzie szykował się do tarła.
chyba do autobusu :D
Dobry mięsiarz to i do malucha by go zmieścił aby tylko do domu zabrać. Czasami ludzie mają takie pomysły i sposoby że się w głowie nie mieści.
rekord nie zostanie uznany!
i dobrze! W ogóle nie wiem czy można fotografować ryby złowione podczas okresu ochronnego. Widać można ale to bez sensu. Tak czy siak należy pogratulować łowcy niemałych umiejętności władania kijem.
Dlaczego nie zostanie uznany? Dlatego że nie został zważony? Przecież powinni uwzględnić to że nad wodą niema jak zważyć takiego olbrzyma.
Dlatego że ma okres ochronny kolego! Po mojemu to nie powinien być nawet wyjmowany z wody.
Wędkarz próbował złowić sandacza a że jego przynęta spodobała się sumowi to już nie jego wina, rekord jest rekordem a ryba i tak wróciła do wody.
Okaz piękny i aż serce się raduje że takie ryby jeszcze istnieją.
Zastanawiam się czy chłopaki próbując wypuścić tego suma nie wyrządzili mu krzywdy. Oglądając filmik widziałem moment jak chwycili go za boczne płetwy, próbując podnieść nieumiejętnie jego cielsko coś poważnie chrupnęło, jakby kość płetwy. Aż chłopaki na chwile się wystraszyli. Na tym zbiorniku nie ma warunków na wędkowanie a tym bardziej na podebranie tak dużej ryby, strome betonowe brzegi. Przeorali go po tym betonie jak cholera, a tak się bębni o mokrych dłoniach, zwilżonych wodą matach i zachowaniu szczególnej ostrożności.
O kurna taką rybę na spinning. Shock! Ale widać na filmie, że gość ma umiejętności. Swoją drogą na jaką żyłkę on go wyciągnął?
Na plecionkę
Mateusz a jak mieli go odczepic? wydaje mi sie ze to był najbardziej humanitarny sposób
Dobrze, że go wypuścili! Mam nadzieję że będzie sobie rósł. Wydaje mi się ogladając film, że sum został złowiony na zimnej wodzie, a został wypuszczony do części jeziora z ciepłą wodą! Co może spowodować jego jeszcze większą wielkość w najbliższym czasie.A w rezultacie może rekord..........świata! Choć znając jezioro rybnickie taki rekord już w nim pływa!
Ale, ale to nie pierwszyzna dla tego łowcy... jest też wywiad i wszystko jasne: http://www.haczyk.tv/Tomasz-Markiewka,751f.html to nie jest jego pierwszy taki sum... w tym roku. Miesiąc temu złowił też suma ponad 2 metry (tylko nie mogłem zrozumieć czy 2 i 3cm, czy 2,43?) Spinning Dragona, ktoś podpowie jaki to dokładnie model? Trzeba będzie wziąć pod uwagę:-)
Dragon HM80. Na bank nie jaziowo-kleniowy ;)
Cena kijaszków z tej serii przekracza 900zł, nierzadko 1000zł.
Coś za coś! Innym kijem chyba nie dałby rady wyholować tego suma! Każdy łowi takim sprzętem na jaki go stać! Choć biedny nie powinien kupować dziadostwa, bo straci!
No Panowie, trzeba wywalić dwa kafle i będziemy ciągać takie ryby ha ha ha :)
Jakie dwa kafle! Sam kołowrotek kosztować może ponad trzy tysiace! Niektóre modele Daiwy! A gdzie kij! Plecionka! Mając taki sprzęcior to ryby same wyjdą z wody, żeby go poogladać! I właściciela również!
Wydaje mi się że nie musieli go wyciągać na brzeg w całości aby go odhaczyć. To da się chyba zrobić w wodzie. Nigdy nie miałem do czynienia z takim olbrzymem więc pewien nie jestem. Wiem jednak że ryba złowiona w okresie lub wymiarze ochronnym powinna jak najszybciej trafić do wody bez fotografowania itd.
Poza tym mówcie mi co chcecie ale wyholowanie czegoś takiego na sandaczowy sprzęt to jest cud przez wielkie "C". Powiecie, że jestem zazdrośnikiem i niedowiarkiem ale ja nie wierzę jakoś w to wszystko.
Dlaczego nie zostanie uznany? Dlatego że nie został zważony? Przecież powinni uwzględnić to że nad wodą niema jak zważyć takiego olbrzyma.
Jest jeszcze możliwość zgłoszenia okazu do rekordu w długości które prowadzone są przez (Wędkarski Świat), tylko niestety w tym przypadku rekord nie będzie uznany ze względu na okres ochronny.
Znam to jezioro i tego gościa co go podbierał. Tam nie można ryby odhaczyć w wodzie przynajmniej takiej wielkiej z powodu dość stromego brzegu w całości wybetonowanego. Można zjechać do wody ,a jest dość głęboko! W wywiadzie łowca nic nie mówi, że używa sprzetu sandaczowego!Tylko o plecionce o wytrzymałości 9 kg. A jak już był na brzegu to czemu nie zmierzyć! O reszcie napisał Pisaq. Teoretycznie sum powinien być w letargu zimowym i nie żerować! W tym jeziorze są obok siebie sumy, sandazce, szczupaki, okonie, tołpygi, karpie i wiele innych. Złowiono nawet na wędkę piranię i to wcale nie taką małą! W okresie sumowym używam w tym miejcu plecionki przynajmniej o srednicy 0.25 mn, od czasu gdy sum w ciągu kilku chwil wybrał mi 200 metrów żylki o średnicy 0.30mn! A kołowrotek był do wyrzucenia! Spalony hamulec! Polowałem na sandacza!
Mateusz jednak racje masz nie musieli to wyciagac na góre mogli to nad brzegiem zrobic. Ale to wleczenie go na tym haku , lapanie za płetwy i ciągniecie do wody, tak samo jak ustawiali go do mierzenia tez go tym hakiem zamiast ręką przeciagnac. Nie ciekawie to wyglądało
a ten strach w ich głosie...
Popieram mateuszwos Jednego nie mogę zrozumieć ,było tam tyle chłopa ,a suma ciągali po ziemi. Toż to szok .Oczywiście mozna pogratulować wyholowania takie monstrum ,Za złowienie takiej rybki 5 gwiazd. Natomiast za obchodzenie się z tą rybką ,należy się lufa ,jak koniu owies .
Medalowy okaz
To cytat z opisu zdarzenia. "Okazało się, że na ripperka przeznaczonego dla sandacza połakomił się duży sum. Wtedy jeszcze nikt nie mógł przypuszczać jaki potwór jest na końcu plecionki. Wygięty do granic możliwości kij i linka wchodząca do wody 100 metrów od brzegu zapowiadały długą walkę, której wynik wyglądał na bardzo niepewny." Stąd wiem że łowca nastawiał się na sandacza. Jakiego kija i jakiej żyłki/plecionki używacie zwykle na sandacza? No nie wiem czy to realne. Niby nie mam podstaw żeby człowiekowi nie wierzyć ale jakoś mi trudno to przełknąć mając na uwadze co 20 kilowy sum potrafi wyczyniać z solidnym sprzętem przeznaczonym do połowów suma.
Ja zazdrośnikiem nie jestem. Życzę Wam wszystkim Koledzy spotkania z taką rybeńką, ale takiego obchodzenia się z rybą NIE ŻYCZĘ ! Jak szmatę po betonie, jakby tak któregoś z nich pojechać mordą po betonie.
Nie chciałby być żle zrozumiany. Ale na tym zbiorniku są brzegi wybetonowane przynajmniej w niektórych miejscach i nie można zejść do wody bezpiecznie.Jedyną rzeczą jaką mogli zrobić to nie próbować go wyciągać,tylko odciąć plecionkę! A wtedy nie było by wiadomo ile mierzył!Coś mi się wydaje Mateusz ,że Ci gula skoczyła! Chłop po prostu miał szczęście! Według mnie w tym jeziorze pływają sumy znacznie przekraczające wielkością te ostatnio złowione. A złowienie ich jest tylko kwestią czasu i wytrzymałości sprzętu! Oraz ograniczeń w okręgu katowickim związanym z zakazem wywożenia przynęt! Bo jak rzucić np. kilowym karpiem ( żywiec ) na odległość 100 metrow. Jeśli się nic nie stanie to w tym jeziorze będą sumy większe niż w Ebro! A myślę, że już są!
Ale ponad dwa metry suma na sandaczowy zestaw? Ja też w to nie wierzę. Gratuluję oczywiście umiejętności w holowaniu takiego bydlaka. Jednak to przypadek a najbardziej cenię wędkarzy, którzy nastawiaja się na konkretny gatunek i go łowią.
Oczywiście,że przypadek i dużo szczęścia! Ten sum w tym okresie roku nie miał prawa żerować!
Faktycznie postępowanie tych ludzi pozostawia wiele do życzenia. Pomijając nawet fakt ( o którym wspominał Longin ), że nie można inaczej ryby wyciągnąć bo beton na około, to jednak obchodzili się z sumem bardzo nieostrożnie. My w Polsce dopiero uczymy się wypuszczać ryby i pewnie nie jedną jeszcze skaleczymy zanim nauczymy się nie robić im krzywdy, nie potrzebnie nie stresować, a jednak jak najlepiej udokumentować zdarzenie.
Dla łowcy mimo wszystko wielkie brawa za wyholowanie giganta i jeszcze większe, za nie powieszenie go na gałęzi obok domu.
Czy nie miał prawa żerować? Zapominacie że to wody podgrzane i występuje inna termika .Co do postępowania z ryba moze faktycznie mało delikatnie ,ale jest duża[90%] szansa że przeżyje ,natomiast ten uznany na rekord polski już na pewno nie popływa .Sumy sa wytrzymałe na urazy mechaniczne ,a widziałem sporo pokaleczonych ryb na Odrze ,a to po spotkaniu z barka czy po przepłynieciu przez turbiny elektrowni.
Nie, gul mi nie skoczył. Może nie potrzebnie piszę o swoich wątpliwościach.
Z tego co widziałem to ten sum został złowiony na kierownicy tak nazywa sie to łowisko, ale w części z zimną wodą! Kierownica odziela wodę ciepłą od zimnej! A został wypuszczony do wody ciepłej! Tak przynajmniej wygląda to na filmie!
Dlaczego nie. Każdy może , a czasem powinien mieć wątpliwości. Mnie również nie podoba się postępowanie z taką rybą trochę bezceremonialne! Ale widocznie inaczej nie mogli, albo nie umieli! Znam to łowisko i może dlatego mam, mniej wątpliwości!
Hiszpania to pikuś pan pikuś haha cudze chwalicie swego nie znacie jestesmy lepsi tańsi no i u siebie na naszych wodach mamy rybska duże i to się chwali po co wyjeżdzać daleko jak pod nosem mamy bogate zbiorniki gdzie pływają olbrzymy gratki dla łowcy i wszystkim tym wedkarzą co będą wedkować na tych wodach trzeba życzyć jeszcze większych okazów i trzeba pamietać że i tu mamy coś do powiedzenia pozdrawiam.
Napotkałem wzmiankę, że na Rybniku od długiego czasu sa zlikwidowane jakiekolwiek odłowy rybackie. Jest to kolejna woda PZW, na której się to udało. Okazuje się,ze jak ktos chce, to można. Tylko pogratulować i pozazdroscic kolegom ze Śląska,ze mają takie eldorado. Na pewno nie jest idealnie, ale patrząc na centrum Polski...
Jeżeli już jesteśmy przy tym Rybniku to jak to jest podzielone?
Czytam regulamin i zbyt wiele zrozumieć nie mogę.
Jest tam jakaś licencja roczna na wędkowanie na terenie całego zbiornika za wyjątkiem "zrzutu", "kierownicy" itp?
Chciałbym się tam kiedyś wybrać, przynajmniej raz na trupki i raz na spining... ale na bank nie na zrzut, 100zł/doba to dla mnie za dużo.
gdzies czytalem ze tam było tak z oplatami ze im blizej spustu wody cieplej tym drozej przy spuscie 100 za dzien czy za dobe, troche dalej 80 , pozniej 60 itd a calkowicie daleko to chyba 15 zł
tutaj jest conieco informacji Zalew Rybnicki - potwory z Rybnika
Loli - dzieki za film. Powiem, że ten łowca wykazał się wyjatkowym kunsztem i opanowaniem do końca. Mój najwiekszy sum w życiu - to marne 7.5 kilo na grunt, z Bugu. Ta osęka - nie wiem czy haka wolno używać do lądowania ryb. Kiedys tego zakazano, ale może dzisiaj wolno. To nie zadna złośliwość z mojej strony. Najbardziej lubiłem westerny z happy-endem. To jest taki własnie film - symbol. Cieszę się że sumisko wóciło do swojego świata, i tam zasnie kiedyś spokojnie, najpierw dając życie tysiącom sumów, swoich następców. To chyba proroctwo odnowy naszego wędkarstwa - chciałbym bardzo i robię wszystko,zeby tak sie stało.
...sum potraktowany został bardzo żle, wbijanie osęki, ciąganie po betonie- tylu było kibiców, to mogli suma podnieść , sum był jeszcze niedostatecznie zmęczony. Rybę podbiera się jak już spokojnie leży na boczku , wtedy osękę należy włożyć pod skrzela i energicznie wyciągnąć na brzeg .Wiem ,że ten beton sprawiał pewne trudności , ale to niczego nie usprawiedliwia . Prawdopodobnie łowca tracił cierpliwość i chciał rybę mieć szybko na brzegu...pozdr...
Zgadzam się z kolegą jurekb. Nie podoba mi się sposób jak potraktowali tą rybę. Tyle gapiów, tyle rąk.. Nie można było go podnieść z wody? To "szuranie" po betonie bardzo źle wygląda...