Reklama
  • DelfinUm2014-08-07 10:44:15

    Witam kolegów na forum,
    do napisana tego postu skłoniły mnie moje ostatnie obserwacje starego/nowego wędkarza.
    Moje doświadczenie zdobywałem u boku ojca i wójka od dziecka niestety z długą przerwą 20 lat. Po tej przerwie teraz sam będąc ojcem i mając 36 lat postanowiłem pobawić się w wędkowanie z synem. Zrobiłem kartę, kupiłe amatorski sprzęt i pojechałem nad wodę. Jakie było moje zdziwienie kiedy poza jakimiś drobnymi krąpiami, plotkami czy wstrętnym małym sumikiem nie można złapać nic większego. Zdziwienie było o tyle duże że dalej w głowie tkwią mi wyprawy z ojcem, kiedy to było branie za braniem - leszcze, płocie, okonie, karasie. 8/10 wypadów było udanych, teraz delikatnie mówiąc bryndza.
    Zacząłem zgłębiać temat i jestem przerażony tym jak daleko poszedł świat wędkarski i co jest dostępne dla amatora aby poprawić "wynik".
    Bardzo mocno wstrząsa mną fakt że w tej chwili stosowane są techniki typu łódki z echosondą i GPS, jakieś kosmiczne zanęty, proteiny itp. Koledzy z pracy wyprostowali mi kręgosłup i opisali proceder: szuka się echosondą łachy pod lustrem, zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak!
    Gdzie tu amatorskie łowienie ryb? Gdzie przyjemność pobytu nad wodą? Gdzie emocje "niespodzianki"?
    Jak na to patrzę to jest to dla mnie zwykłe oszustwo i zabijanie ducha amatorskiego połowu ryb.
    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    Dziwię się że przepisy na to pozwalają.


  • Jędrula 2014-08-07 10:59:07

    Kolego , idąc Twoim tokiem myślenie powinniśmy oddać nasze samochody na złom i kupić konia i furmankę albo lepiej osła .  Wydaję mi się , że trochę histeryzujesz i niepotrzebnie się nakręcasz , skoro nie chcesz pomocnych gadżetów to ich nie używaj . Po drugie , te wynalazki są pomocne jednak nic nie wskórasz gdy brakuje Ci wiedzy i doświadczenia którym się nie wykazałeś pisząc to -  ""...zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak! "" 


  • ryukon1975 2014-08-07 11:06:46

    Każdy ma prawo wyboru, każdy łowi jak chce i jak ma ochotę. Patrząc na otoczonych gadżetami nowoczesnej techniki wędkarzy wcale im nie zazdroszczę. Kupa gratów  jeszcze za nikogo ryby nie złowiła i nie złowi.


    http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,dragon-express-specialist-100-powrot-do-korzeni,77295

  • Jędrula 2014-08-07 11:13:07

    Krzychu , coś mi się zdaję , że ktoś tu nie lubi karpiarzy i to chyba prowokacja ?

  • Reklama
  • JKarp 2014-08-07 11:13:50

    Bardzo mocno wstrząsa mną fakt że w tej chwili stosowane są techniki typu łódki z echosondą i GPS, jakieś kosmiczne zanęty, proteiny itp. Koledzy z pracy wyprostowali mi kręgosłup i opisali proceder: szuka się echosondą łachy pod lustrem, zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak! Gdzie tu amatorskie łowienie ryb? Gdzie przyjemność pobytu nad wodą? Gdzie emocje "niespodzianki"? 
    Zmień kolegów bo poszli na łatwiznę i nagadali żeby nie powiedzieć głupot. Żadna zanęta, żadna kulka, żadna łódka nie spowoduje tego, że ryba wejdzie na hak ;-) O wyniku ostatecznie i tak decyduje wędkarz. JK

  • ryukon1975 2014-08-07 11:17:02

    Krzychu , coś mi się zdaję , że ktoś tu nie lubi karpiarzy i to chyba prowokacja ?



    Nie sądzę Jędrek bo w zainteresowaniach kolegi DelfinUm na pierwszym miejscu z ryb jest karp. :) Jednak mnie nic tu już nie zdziwi. :)

  • 89krzysztof 2014-08-07 11:45:42

    Technologia poszła do przodu, takie przynęty, takie gadżety, a ja nadal podjeżdżam nad wodę, wyciągam wędkę i idę łowić bez żadnych GPSów, Echosond itd. Zatrzymałem się w rozwoju jakieś 15 lat temu. Nadal stosuję te same metody, tylko wędkę mam lepszą, kołowrotek lepszy i plecionkę zamiast żyłki. A na brak ryb nie narzekam, bo wiem, że są. Tylko trzeba się trochę wysilić żeby je złowić. Ale fakt, kiedyś było lepiej bo zarzuciłem i co rzut ryba...

  • pawelz 2014-08-07 12:20:49

    A ja troche kolege rozumiem.
    Kiedys, w pocztakach lat 90-tych lowilem na spinning z lodki na ZS. Kto wtedy myslal o echo, GPS itp wynalazkach. Rybe trzeba bylo umiec znalezc. Trzeba bylo umiec ustawic sie w odpowiednim miejscu na podstawie punktow na linii brzegowej. Kotwica sondowalo sie dno a przynentami, niestety, obecnosc karczy czy innych przeszkod. Teraz jak slucham znajomych, jak to widza ryby na echosondach, jak bez niej nie umieja znalezc miejsca odpowiedniecgo, to odnosze wrazenie, ze gdyby wiekszosci wedkarzy odebrac te wspolczesne zabawki, to byli by jak dziecko we mgle. Podobnie jest z wywozka przynety. Nigdy tego nie uznawalem i uwazam, ze ryby nalezy lowic tam, gdzie potrafimy zarzucic przynete.
    Rowniez i moja obecna dzialka nie uchronila sie od zle pojmowanego postepu. Nie potrafiono wyczuc wszystkich bran, poprowadzic naturalnie przynety, itp. A co przeszkadzalo. Sznur muchowy. Wg mnie rzecz, bez ktorej nie mozna mowic o wedkarstwie muchowym. Ale i to dalo sie obejsc. I tak powstala metoda zylkowa, w ktorej sznur jest tylko niepotrzebnym balastem na kolowrotku. A w mysl postepu, dla tych co nie chca isc na latwizne, wynaleziono linki w klasie 0 AFTMA (dla niewtajemniczonych to taka troche grubsza zylka, no ale sznur mamy). To ze to nie sznur ciagnie przynete jak powinno byc w muszkarstwie, to juz nikogo nie obchodzi.
    Nie twierdze, ze powinnismy nie isc z postepem. Ale sa pewne granice, ktorych nie powinno sie lamac. Sprzet ma nam pomagac, ale nie wyreczac w zadnym z elementow wedkarstwa.
    Sami powinnismy poslac przynete w wybrane miejsce, sami zanecic, sami zlokalizowac ryby, sami zaciac i sami wyholowac. Zastapienie ktorejkolwiek z tych czynnosci wypacza wg mnie wedkarstwo.

  • Reklama
  • JKarp 2014-08-07 12:45:53

    Paweł to po co ludzie pływają łódkami na rybach. Niech łowią z brzegu skoro mamy łowić tam gdzie możemy zarzucić ? Po co super neopreny do brodzenia  - Paweł z brzegu sięgaj po ryby ;-)JK

  • pawelz 2014-08-07 12:54:41

    To nie o to chodzi. Neopreny czy lodka za mnie nie zarzuca zestawu. Owszem, moge podplynac lodka, wpuscic przynete przy burcie i odplynac. Ale jesli ktos tak robi, nie jest dla mnie pelnowartosciowym wedkarzem. Siedzac na lodce, czy stojac w woderach w wodzie, tez musze sie zamachnac i poslac przynete w odpowiednie miejsce, Byc moze, jak za blisko podplyne czy podejde, wystrasze ryby. To o czym piszesz, zastepuje mi grunt pod nogami, ale nie wyrecza mnie w poslaniu przynety.

  • JKarp 2014-08-07 13:18:08

    Oj tam nie zarzuci - przecież zarzuca ha ha ;-)To taki nowy sposób - zarzucanie przy pomocy łódki;-)
    W tych wszystkich nowoczesnościach chodzi o to żeby przy okazji używania cud, miód łódki, zanęty itd MYŚLEĆ bo GPS sam nie napłynie, echo samo nie powie tu łów, kulka sama nie złowi, najlepszy kij sam nie zatnie i sam nie złowi.JK

  • Arcymisiek 2014-08-07 13:22:24

    "Bardzo mocno wstrząsa mną fakt że w tej chwili stosowane są techniki typu łódki z echosondą i GPS, jakieś kosmiczne zanęty, proteiny itp. Koledzy z pracy wyprostowali mi kręgosłup i opisali proceder: szuka się echosondą łachy pod lustrem, zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak!
    Gdzie tu amatorskie łowienie ryb? Gdzie przyjemność pobytu nad wodą? Gdzie emocje "niespodzianki"?
    Jak na to patrzę to jest to dla mnie zwykłe oszustwo i zabijanie ducha amatorskiego połowu ryb.
    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    Dziwię się że przepisy na to pozwalają."


    Nic na to nie poradzisz mamy 21-wszy wiek, technika idzie do przodu... Na pocieszenie mogę ci powiedzieć, że na niektórych łowiskach są wprowadzone zakazy połowu z łodzi, a także wywożenie przynęt i zanet - wszystko zalezy od gospodarza łowiska.

  • Reklama
  • JKarp 2014-08-07 13:29:48

    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    To zdanie jest hm...ciut kontrowersyjne ( jak cały temat ). Rozumiem, że kartofle sprzed tygodnia, spleśniały chleb, kluski z serem, jakaś podpleśniała osypka jest ok i to są sportowe zanęty? JK

  • DelfinUm 2014-08-07 13:31:38

    @pawelz opisał trochę dokładniej o co mi chodzi.
    Nie mam nic przeciw karpiarzom, nie mam nic przeciwko postępowi technologicznemu. Rozumiem i cieszę się z tego, że mamy cieńsze i mocniejsze zarazem żyłki, bardziej wytrzymałe a lżejsze wędziska czy sprawniejsze kołowrotki itd.
    Natomiast zabawki typu sonar, łódki zanętowe czy nęcenie "na siłę" chemią przekształca piękne hobby czy sport w jakiś wyścig szczurów i pogoń za wynikiem za wszelką cenę.

    Rozumiem, że można wydawać grube pieniądze na sprzęt i nie dziwię się temu. Sam jestem gitarzystą i na sprzęt wydaje więcej niż żona jest w stanie wytrzymać nerwowo, i wiem że ten sprzęt bardzo mi pomaga. Natomiast choćbym wydał na najlepszego Gibsona i Marshall to bez umiejętności i czasu poświęconego na ćwiczenie mogę zagrać "Wlazł kotek" i to koślawo.

    W wędkarstwie niestety kupę gadżetów pomaga ominąć bardzo mocno umiejętności, a dodatkowo uprzykrzyć, czy utrudnić zabawę innym.
    Gdyby patrzeć "po wędkarsku" w rozumieniu rozwoju to np. w łowiectwie mieli byśmy dziś noktowizory, tłumiki ognia czy dźwięku z odpowiednią amunicją, strzelali przy paśnikach czy podsypywali hormonami "na dziczka". Strach się bać. Myśliwi bardzo dbają o tradycję i o swoje łowiska, nawet na broń półautomatyczną patrzą z niechęcią. A wędkarze?

    Efekt jest taki, że łowiska są przetrzebione, a jak ryba jest, to jest ogłupiona jakimiś dziwnymi zanętami jak małolaty w dyskotece po cracku.

    Tak ja widzę to co się zmieniło od czasu kiedy byłem nastolatkiem a dniem dzisiejszym.
    Kiedyś wystarczył ryż dmuchany, kluska z chleba, robal, ping-pong na żyłce i była zabawa.
    Szanse były równe.
    Teraz siedzę nad wodą i wieje nudą, a koleś płynący łodzią z sonarem patrzy na mnie jak na debila i myśli o mnie "Frajer, i tak gó...no złapie bo ja tu podsypuje swoim specyfikiem".

  • zbynio 33 2014-08-07 13:43:12

    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    To zdanie jest hm...ciut kontrowersyjne ( jak cały temat ). Rozumiem, że kartofle sprzed tygodnia, spleśniały chleb, kluski z serem, jakaś podpleśniała osypka jest ok i to są sportowe zanęty? JK
    Kolega nie wie co to są proteiny i inny szajs i dlatego założył temat :).

  • DelfinUm 2014-08-07 13:50:27

    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    To zdanie jest hm...ciut kontrowersyjne ( jak cały temat ). Rozumiem, że kartofle sprzed tygodnia, spleśniały chleb, kluski z serem, jakaś podpleśniała osypka jest ok i to są sportowe zanęty? JK
    Kolega nie wie co to są proteiny i inny szajs i dlatego założył temat :).

    Oczywiście :D


  • JKarp 2014-08-07 14:01:14

    "Natomiast zabawki typu sonar, łódki zanętowe czy nęcenie "na siłę" chemią przekształca piękne hobby czy sport w jakiś wyścig szczurów i pogoń za wynikiem za wszelką cenę."Pisząc to jak sądzę nie do końca wiesz czym jest i z czego jest zrobiona dobra kulka proteinowa.Też gram na gitarze ( 34 lata ) i sprzęt sam nie zagra. Ale może bardzo pomóc lecz jak ktoś ma związane palce na nic super szybki gryf, na nic lampy Marshalla, na nic super efekty typu DOD FX7  ;-)To samo ze sprzętem - jak nie masz smykałki wszystko na nic.Myśliwi to zupełnie inna inszość - oni strzelają by zabić i stąd ta tradycja ale nikt nie zabroni im iść z postępem. Oczywiście są też " zanęty " dla zwierzaków z lasu.
    Uwierz, że super sprzęt itd nie spowoduje, że staniesz się super wędkarzem. Na pewno nie umiejąc tego wykorzystać będziesz super gadżeciarzem ;-)JK


  • Reklama
  • darek-salamon 2014-08-07 14:31:48

    Pamiętam moje wypady nad wartę ,jeszcze za czasów PGR-ów ,gdzie mieli ubojnie świń .Przyszedł starszy gościu nad rzekę z kańką od mleka w niej białe robale bo pracował w tym właśnie PGR-rze ,wysypał to wszystko w dołek na rzece usiadł i łowił piekne ryby.Pomijam te łódki i wywożenie zanęty nawet zdarza się to w miejscach raczej z punktu moralnego i według innych wędkarzy nie fair ( pozdrawiam karpiarzy którzy po pas wchodzili do wody ) na Kotlinach i sypali na środek zbiornika wiadrami stosy zanęt.Co się skutecznie przyczyniało do utrudniania innym wędkarzom  wędkowania w tym zbiorniku:-) Ok -zgrozą dla mnie są wymyślane spławiki zamozacinające ,zestawy i takie podobne  gadżety.Zanęty i sprzęt to wola wydania takiej czy innej sumy pieniędzy przez samego wędkarza.Ale co będzie jak do takich gadżetów za 20 lat przyjdą nam z pomocą roboty? Sam zatnie rybę ,doholuje do brzegu ,być może założy kulkę przynętową na hak i zarzuci zestaw:-) Czy to będzie wędkarstwo?Dla mnie to wszystko co jest proste i prosto wykonane ,jest skuteczne.A wszystko co może być pomocne a nie musimy tego mieć ,jest zbyteczne.Ja mam sygnalizatory brań i owszem Ale już dalej sie nie posuwam z tą techniką i na tym poprzestanę:-) Zaznaczę że 20 lat temu było może 150 tys wędkarzy a teraz jest prawie 700 tys.Zarybiać się zarybia ale tyle co 20 lat temu i nawet się nie myśli o tym że wędkarzy jest więcej,Kasy płacimy coraz więcej bo więcej nas jest ,ale władze są ślepe i sobie zarybiają jak chcą i ile chcą.Wody w jeziorku  dla dwóch koni wystarczy na długo bo się jeziorko napełni ale już dla setki nie nastarczy,tak jest z rybami ich też ubywa ,owszem są wyłapywane ale i nie zarybiane  jest od lat w wystarczającej ilości.Co do zanęt owszem mniej ryb jest-więc zanęty  są coraz wymyślniejsze po to właśnie żeby skutecznie wabić to co jeszcze pływa we wodzie,przecież każdy z nas chce mieć i poczuć na kiju tą największą -chociaż parę razy w życiu rybkę:-) Kupowanie wszystkich nowinek technicznych? Dla mnie nie ma to sensu jak spławiki z diodami w środku i przy zanurzeniu przez rybkę splawika w antence zapala się dioda i mocniej świeci ,zostanę przy świetliku :-) mają magiczny wygląd i moc:-) Technika w wędkarstwie musi mieć jakieś granice , kiedy jest to wędkarstwo a kiedy już nim przestaje być.Wyciąganie uklejek jedna po drugiej też przyjemności nie przynosi.Bo tak jakbym był robotem /się czuję.A machinalnie nic nie będę robił bo to mi wędkarstwa nawet nie przypomina:-) 

  • Haryyy5 2014-08-07 15:41:46

     Zaznaczę że 20 lat temu było może 150 tys wędkarzy a teraz jest prawie 700 tys.Zarybiać się zarybia ale tyle co 20 lat temu i nawet się nie myśli o tym że wędkarzy jest więcej,Kasy płacimy coraz więcej bo więcej nas jest ,ale władze są ślepe i sobie zarybiają jak chcą i ile chcą.


    Problemem moim zdaniem jest może nawet nie tyle mała ilość zarybień co wszelkie sprawy "poboczne". Ile razy było tak że na fakturze ryb było dwa razy więcej niż w rzeczywistości poszło do wody ? u mnie co chwilę wychodzą takie sprawy. Albo jak to się dzieje że PZW, jak wiadomo wielka organizacja i odbiorca hurtowy ryb z hodowli kupuje je sporo drożej niż rzeczywiście stoją ? znajomy który chcąc sprawdzić jak nasz okręg wywiązał się z zakupu na szybko obdzwonił okoliczne hodowle i popytał o cenę. I co ? Bez problemu dostał lepszą cenę. Albo może mi ktoś mądry wytłumaczy dlaczego PZW pozwala na sytuacje gdzie zaraz po wpuszczeniu ryb zjeżdżają się "WENTKAŻE" i zapychają bagażnik świeżo wpuszczonymi rybami ? nikt nie wpadnie na pomysł zakazu połowu ? Pozatym, kiedyś ktoś "mądry" wpadł na pomysł zarybiania karpiem i teraz 90 % zarybień to właśnie karp. Ryba która się u nas nie rozmnaża. Ile by nie wpuścili i tak ostatecznie wszystkie zostaną wyłapane nie pozostawiając po sobie kolejnych pokoleń. Przy okazji  karpie wyniszczają rodzime gatunki. Nie trudno dotrzeć do tej wiedzy ale chyba osoby odpowiedzialne za to nie mają czasu i ochoty na zbędne na przemyślenia.

    Zarybienia są i jestem przekonany że mimo wszystko są większe niż 20 lat temu ale niestety brakuje myślących, uczciwych ludzi, którzy by się tym zajęli. Brakuje odpowiedniej kontroli i efekt jest taki a nie inny. A potem trzeba używać łódek zanętowych, ton kulek i tak jak kolega wyżej napisał innych gadżetów żeby coś złapać. Ale czy faktycznie potrzeba tego wszystkiego ? Kto chce ten używa. na pewno jest to jakieś ułatwienie ale tez nikt mi nie wmówi ani że bez odpowiedniego sprzętu nic się nie złowi ani że z najlepszym sprzętem złowi się zawsze. Bo czy ktoś bez doświadczenia, kto pójdzie do sklepu wędkarskiego, wyłoży na ladę 25 tys. zł i kupi najlepsze co mają osiągnie potem nad wodą lepsze efekty niż ktoś kto zamiast 25tys zł w sprzęcie będzie miał 25 lat doświadczenia nad wodą ? Kolego DelfinUM nie łam się. Naprawdę bez drogiego sprzętu też da się łowić. Potrzeba oczywiście więcej wiedzy i umiejętności ale da się. Jakoś u mnie nadal tzw. leśne dziadki mają najlepsze efekty :P

  • DelfinUm 2014-08-07 15:53:54

    Ja się moim sprzętem nie łamię i nie mam kompleksów. Wydałem 1000zł na całość bo wiem że mój ojciec łapał na bambus i miał świetne wyniki.
    Nie zamierzam w ogóle ulegać "modzie" czy trendom sonarowo-zanentowym. Moje wędkowanie to odpoczynek nad woda z żoną i z synem, który ma mega frajdę z batem w ręku. Nie zamierzam tego zmieniać.
    Wyraziłem swoje zdziwienie i pogląd na dzisiejszą sytuację w wodzie i nad wodą.
    Moja ocena jest taka że sami sobie robimy krzywdę takim podejściem i gospodarką.

    Jadę po robaki i na żwirownię.

  • zbynio 33 2014-08-07 17:13:28

    Ja się moim sprzętem nie łamię i nie mam kompleksów. Wydałem 1000zł na całość bo wiem że mój ojciec łapał na bambus i miał świetne wyniki.
    Nie zamierzam w ogóle ulegać "modzie" czy trendom sonarowo-zanentowym. Moje wędkowanie to odpoczynek nad woda z żoną i z synem, który ma mega frajdę z batem w ręku. Nie zamierzam tego zmieniać.
    Wyraziłem swoje zdziwienie i pogląd na dzisiejszą sytuację w wodzie i nad wodą.
    Moja ocena jest taka że sami sobie robimy krzywdę takim podejściem i gospodarką.

    Jadę po robaki i na żwirownię.


    Ale jest tu sporo wędkarzy, którzy nie wydali nawet 1000 zł i łowią na kulki i nie tylko piękne ryby... Podejrzewam, że i bambusem by mieli super efekty.... :). Kolego czasy się zmieniły i już samo to, że możesz pogadać z wędkarzami z całej Polski ile daje.. Weź kup kilka kilo kulek i pochwal się zdobyczą za dwa dni. Zobaczymy jak Ci to ułatwi łowienie. :)

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 18:19:10

    Ja się moim sprzętem nie łamię i nie mam kompleksów. Wydałem 1000zł na całość bo wiem że mój ojciec łapał na bambus i miał świetne wyniki.
    Nie zamierzam w ogóle ulegać "modzie" czy trendom sonarowo-zanentowym. Moje wędkowanie to odpoczynek nad woda z żoną i z synem, który ma mega frajdę z batem w ręku. Nie zamierzam tego zmieniać.
    Wyraziłem swoje zdziwienie i pogląd na dzisiejszą sytuację w wodzie i nad wodą.
    Moja ocena jest taka że sami sobie robimy krzywdę takim podejściem i gospodarką.

    Jadę po robaki i na żwirownię.


    Ale jest tu sporo wędkarzy, którzy nie wydali nawet 1000 zł i łowią na kulki i nie tylko piękne ryby... Podejrzewam, że i bambusem by mieli super efekty.... :). Kolego czasy się zmieniły i już samo to, że możesz pogadać z wędkarzami z całej Polski ile daje.. Weź kup kilka kilo kulek i pochwal się zdobyczą za dwa dni. Zobaczymy jak Ci to ułatwi łowienie. :)

    Nie ucz kolegi niesportowego zachowania :)))) bo nie daj Boże się skusi i podkarmi chemią kilka razy i złowi jakiego rekorda co to sam "na hak wchodzi  :)))), kurcze czemu ja tak nie potrafię mimo ze gadżetciarz ze mnie, chyba brak mi talenta, pier...  się męczyć, obserwować,wchodzić na drzewa, szukać ryb, odpowiedniego zestawu a potem stawiać go po nocy 40 min bo wieje że  mało łba nie urwie i zielska w ch.., w punkt 30cm na 30cm trzeba trafic a łapy się trzęsą a potem weźmie po 2 tyg i pójdzie się jeb... w jakiś kołkach bo cwana z niego bestia..... pier....  jutro bambusa kupuje, glizd ukopie i to samo będzie ....

  • zbynio 33 2014-08-07 21:35:46



    Nie ucz kolegi niesportowego zachowania :)))) bo nie daj Boże się skusi i podkarmi chemią kilka razy i złowi jakiego rekorda co to sam "na hak wchodzi  :)))), kurcze czemu ja tak nie potrafię mimo ze gadżetciarz ze mnie, chyba brak mi talenta, pier...  się męczyć, obserwować,wchodzić na drzewa, szukać ryb, odpowiedniego zestawu a potem stawiać go po nocy 40 min bo wieje że  mało łba nie urwie i zielska w ch.., w punkt 30cm na 30cm trzeba trafic a łapy się trzęsą a potem weźmie po 2 tyg i pójdzie się jeb... w jakiś kołkach bo cwana z niego bestia..... pier....  jutro bambusa kupuje, glizd ukopie i to samo będzie ....

    Oj ciężko by Ci było rozstać się z ultegrami ;)))).

  • Piotr 100574 2014-08-07 22:07:28

    Sliwa,też se chyba bambusa kupie i masz rację że na to samo wyjdzie

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 22:26:57

    Witam kolegów na forum,
    do napisana tego postu skłoniły mnie moje ostatnie obserwacje starego/nowego wędkarza.
    Moje doświadczenie zdobywałem u boku ojca i wójka od dziecka niestety z długą przerwą 20 lat. Po tej przerwie teraz sam będąc ojcem i mając 36 lat postanowiłem pobawić się w wędkowanie z synem. Zrobiłem kartę, kupiłe amatorski sprzęt i pojechałem nad wodę. Jakie było moje zdziwienie kiedy poza jakimiś drobnymi krąpiami, plotkami czy wstrętnym małym sumikiem nie można złapać nic większego. Zdziwienie było o tyle duże że dalej w głowie tkwią mi wyprawy z ojcem, kiedy to było branie za braniem - leszcze, płocie, okonie, karasie. 8/10 wypadów było udanych, teraz delikatnie mówiąc bryndza.
    Zacząłem zgłębiać temat i jestem przerażony tym jak daleko poszedł świat wędkarski i co jest dostępne dla amatora aby poprawić "wynik".
    Bardzo mocno wstrząsa mną fakt że w tej chwili stosowane są techniki typu łódki z echosondą i GPS, jakieś kosmiczne zanęty, proteiny itp. Koledzy z pracy wyprostowali mi kręgosłup i opisali proceder: szuka się echosondą łachy pod lustrem, zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak!
    Gdzie tu amatorskie łowienie ryb? Gdzie przyjemność pobytu nad wodą? Gdzie emocje "niespodzianki"?
    Jak na to patrzę to jest to dla mnie zwykłe oszustwo i zabijanie ducha amatorskiego połowu ryb.
    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    Dziwię się że przepisy na to pozwalają.



    O totototo! Zaraz widać żeś mądry człek...

  • zbynio 33 2014-08-07 22:37:00



    O totototo! Zaraz widać żeś mądry człek...

    .. I świadomy.. :))

  • Iras1975 2014-08-07 22:37:09

    Witam kolegów na forum,
    do napisana tego postu skłoniły mnie moje ostatnie obserwacje starego/nowego wędkarza.
    Moje doświadczenie zdobywałem u boku ojca i wójka od dziecka niestety z długą przerwą 20 lat. Po tej przerwie teraz sam będąc ojcem i mając 36 lat postanowiłem pobawić się w wędkowanie z synem. Zrobiłem kartę, kupiłe amatorski sprzęt i pojechałem nad wodę. Jakie było moje zdziwienie kiedy poza jakimiś drobnymi krąpiami, plotkami czy wstrętnym małym sumikiem nie można złapać nic większego. Zdziwienie było o tyle duże że dalej w głowie tkwią mi wyprawy z ojcem, kiedy to było branie za braniem - leszcze, płocie, okonie, karasie. 8/10 wypadów było udanych, teraz delikatnie mówiąc bryndza.
    Zacząłem zgłębiać temat i jestem przerażony tym jak daleko poszedł świat wędkarski i co jest dostępne dla amatora aby poprawić "wynik".
    Bardzo mocno wstrząsa mną fakt że w tej chwili stosowane są techniki typu łódki z echosondą i GPS, jakieś kosmiczne zanęty, proteiny itp. Koledzy z pracy wyprostowali mi kręgosłup i opisali proceder: szuka się echosondą łachy pod lustrem, zakarmia kilka dni zdalnie, potem przerwa i po dwóch trzech dniach ogłupiona i nauczona do jednej zanęty ryba sama wchodzi na hak!
    Gdzie tu amatorskie łowienie ryb? Gdzie przyjemność pobytu nad wodą? Gdzie emocje "niespodzianki"?
    Jak na to patrzę to jest to dla mnie zwykłe oszustwo i zabijanie ducha amatorskiego połowu ryb.
    Wszelkie echosondy i łódki zanętowe to techniki jak do pozyskania przemysłowego ryb, a zakarmianie wszelkiego rodzaju proteinami czy innym szajsem to niesportowe zachowanie.
    Dziwię się że przepisy na to pozwalają.

    Sam korzystasz z komputera, internetu itd.. oderwij się od tej nowoczesności i pisz listy na korze brzozowej do użytkowników forum. Tutaj poszedłeś na łatwiznę. :) 
    Generalnie temat dziecinada i szkoda się dłużej produkować.


  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 22:55:24

    Wcale nie dziecinada Iras. Każdy korzysta z takiego sprzętu na jaki go stać i niech tak będzie. Zauważ jednak, że wielu wędkarzy chodzi nad wodę po ryby i tutaj rodzi się problem. Mądremu to i wędki elektrycznej nie musisz zabraniać ale u głupiego w ręce to narzędzie staje się niebezpieczne. Łażą tacy z sondami po Wiśle i szarpią zimujące sumy i sandacze. Sądzę, że kolega zakładając temat poruszył istotę wędkarstwa. Mamy łowić jak najwięcej czy mamy mieć satysfakcję z tego, że potrafimy myśleć, przewidywać i wygrywać z rybą? Bo jeśli chodzi o sam hol to ja się nie zdziwię jak niedługo ktoś otworzy taką komerchę gdzie będzie się zapinać wędkarzowi na hak karpia 30 kilo i ten będzie go holował dla satysfakcji.

  • Sebastian Kowalczyk 2014-08-07 23:04:05

    He, he ciekawy temat został tu podjęty. Pierwszy raz nad Wisłą w Warszawie pojawiłem się z 25 lat temu z połową bambusa (znalazłem go w piwnicy, brakowało szczytówki) i co ciekawe łowiłem fajne rybki. I wędkarze byli jacyś sympatyczniejsi. A to jeden dał gówniarzowi spławik inny ciężarek lub haczyki do tego trochę nakopanych koło śmietnika robaków i jakoś się łowiło. Po paru latach nabrałem wprawy i jakby wtedy mi ktoś powiedział, że ze złowieniem porządnego sandacza będzie za parę lat spory problem zabiłbym go śmiechem. A teraz złowienie siedemdziesiątaka jest nie lada wyczynem. :)

  • kucus22 2014-08-07 23:05:14

    Troche biadolicie Panowie, takie jest moje zdanie.
    Taka kolej rzeczy, rzeczywistosc wokol nas sie zmienia i wedkarstwo rowniez...
    Zreszta jakby na to spojrzec szerzej to nic nie jest takie jakie pamietamy.
    Na ten przyklad, uwielbialem muzyke grunge (poczatek lat 90), dzis moge co najwyzej w radio uswiadczyc PIT BULLA:) jednak jak mam ochote sie "odchamic" wracam do tamtych czasow i zapodaje sobie np. nirvane czy pearl jam:) Proponuje w chwilach nostalgi zabrac nad wode babuska i pobawic sie na jeziorku.

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 23:08:35

    He, he ciekawy temat został tu podjęty. Pierwszy raz nad Wisłą w Warszawie pojawiłem się z 25 lat temu z połową bambusa (znalazłem go w piwnicy, brakowało szczytówki) i co ciekawe łowiłem fajne rybki. I wędkarze byli jacyś sympatyczniejsi. A to jeden dał gówniarzowi spławik inny ciężarek lub haczyki do tego trochę nakopanych koło śmietnika robaków i jakoś się łowiło. Po paru latach nabrałem wprawy i jakby wtedy mi ktoś powiedział, że ze złowieniem porządnego sandacza będzie za parę lat spory problem zabiłbym go śmiechem. A teraz złowienie siedemdziesiątaka jest nie lada wyczynem. :)

    Zgadza się Seba ale wciąż boimy się głośno mówić kto za tym stoi.  Wymyślamy historie typu "Nie zarybiajo", "Kormorany", "wydry". Tymczasem prawda jest bardziej przykra niż utrzymujemy. Przestajemy wędkować a zaczynamy łowić...

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 23:42:39

    Sliwa,też se chyba bambusa kupie i masz rację że na to samo wyjdzie

    :)

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 23:43:39



    Nie ucz kolegi niesportowego zachowania :)))) bo nie daj Boże się skusi i podkarmi chemią kilka razy i złowi jakiego rekorda co to sam "na hak wchodzi  :)))), kurcze czemu ja tak nie potrafię mimo ze gadżetciarz ze mnie, chyba brak mi talenta, pier...  się męczyć, obserwować,wchodzić na drzewa, szukać ryb, odpowiedniego zestawu a potem stawiać go po nocy 40 min bo wieje że  mało łba nie urwie i zielska w ch.., w punkt 30cm na 30cm trzeba trafic a łapy się trzęsą a potem weźmie po 2 tyg i pójdzie się jeb... w jakiś kołkach bo cwana z niego bestia..... pier....  jutro bambusa kupuje, glizd ukopie i to samo będzie ....

    Oj ciężko by Ci było rozstać się z ultegrami ;)))).

    ultegry zostawię, do bambusa będą jak znalazł :)))

  • Sebastian Kowalczyk 2014-08-07 23:45:59

    Tylko nie pij za dużo aby sobie tym bambusem oka nie wydłubać :D

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-07 23:49:38

    Tylko nie pij za dużo aby sobie tym bambusem oka nie wydłubać :D

    ja nie pijący ;)

  • Iras1975 2014-08-08 08:23:40

    Wcale nie dziecinada Iras. Każdy korzysta z takiego sprzętu na jaki go stać i niech tak będzie. Zauważ jednak, że wielu wędkarzy chodzi nad wodę po ryby i tutaj rodzi się problem. Mądremu to i wędki elektrycznej nie musisz zabraniać ale u głupiego w ręce to narzędzie staje się niebezpieczne. Łażą tacy z sondami po Wiśle i szarpią zimujące sumy i sandacze. Sądzę, że kolega zakładając temat poruszył istotę wędkarstwa. Mamy łowić jak najwięcej czy mamy mieć satysfakcję z tego, że potrafimy myśleć, przewidywać i wygrywać z rybą? Bo jeśli chodzi o sam hol to ja się nie zdziwię jak niedługo ktoś otworzy taką komerchę gdzie będzie się zapinać wędkarzowi na hak karpia 30 kilo i ten będzie go holował dla satysfakcji.

    Tylko po co szczypać znowu karpiarzy? Mają swój świat i niech sobie w nim egzystują. Mnie tam d* nie boli, że ktoś sobie łowi ryby po 20-30kg jego świat i jego ryby. 

  • zbynio 33 2014-08-08 08:39:54

    He, he ciekawy temat został tu podjęty. Pierwszy raz nad Wisłą w Warszawie pojawiłem się z 25 lat temu z połową bambusa (znalazłem go w piwnicy, brakowało szczytówki) i co ciekawe łowiłem fajne rybki. I wędkarze byli jacyś sympatyczniejsi. A to jeden dał gówniarzowi spławik inny ciężarek lub haczyki do tego trochę nakopanych koło śmietnika robaków i jakoś się łowiło. Po paru latach nabrałem wprawy i jakby wtedy mi ktoś powiedział, że ze złowieniem porządnego sandacza będzie za parę lat spory problem zabiłbym go śmiechem. A teraz złowienie siedemdziesiątaka jest nie lada wyczynem. :)

    I o czym to świadczy? Że sprzęt nie łowi.... :) Może wróć do bambusa. :)

  • zbynio 33 2014-08-08 08:46:21

    Tylko nie pij za dużo aby sobie tym bambusem oka nie wydłubać :D

    ja nie pijący ;)

    Piotrek kolega ze swoich doswiadczen radzi. :)) Pewnie zajeba... Nie raz po pijaku.. :))

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-08 09:14:32

    Wcale nie dziecinada Iras. Każdy korzysta z takiego sprzętu na jaki go stać i niech tak będzie. Zauważ jednak, że wielu wędkarzy chodzi nad wodę po ryby i tutaj rodzi się problem. Mądremu to i wędki elektrycznej nie musisz zabraniać ale u głupiego w ręce to narzędzie staje się niebezpieczne. Łażą tacy z sondami po Wiśle i szarpią zimujące sumy i sandacze. Sądzę, że kolega zakładając temat poruszył istotę wędkarstwa. Mamy łowić jak najwięcej czy mamy mieć satysfakcję z tego, że potrafimy myśleć, przewidywać i wygrywać z rybą? Bo jeśli chodzi o sam hol to ja się nie zdziwię jak niedługo ktoś otworzy taką komerchę gdzie będzie się zapinać wędkarzowi na hak karpia 30 kilo i ten będzie go holował dla satysfakcji.

    Tylko po co szczypać znowu karpiarzy? Mają swój świat i niech sobie w nim egzystują. Mnie tam d* nie boli, że ktoś sobie łowi ryby po 20-30kg jego świat i jego ryby. 


    Pełna zgoda niech sobie ludzie łowią ryby i po 40 kilo, niech biją swoje rekordy ale niech to świadczy o ich kunszcie wędkarskim. Tymczasem dzieje się tak, że cel uświęca środki a ludzie chcą łowić więcej i więcej.

    Co do karpiarzy to ja ich nie szczypię. Wolno im łowić, wolno im kupować sprzęt i wolno im cieszyć się z rekordów. Prawo im na to pozwala.

  • darek-salamon 2014-08-08 09:26:20

    Hm? Piszemy ze ryb jest coraz mniej,oglądałem film z nad Wisły TV TRWAM, gdzie gość trolinguje z łodzi ,efekt jest taki że suma w Wiśle jest naprawdę dużo,podczas jednego nawrotu łodzią złowił 7 sumów od 15kg do 25 kg .Stwierdził że suma jest za dużo i trzeba go trochę przetrzebić bo może się stać tak jak na rzece Ebro z 21 rodzimych gatunków ryb ostało się tylko 2 gat.Sum potrafi być głodny i to bardzo skoro widziałem jak na rz. Warcie sumisko ogłuszyło kaczkę ogonem i bardzo szybko wciągnoł ją pod wodę,a zrobił to tak głośno jakby krowa do wody wpadła.Myślę że niejeden z was słyszał w nocy co się dzieje nad wodą.Mój kolega tylko łowi sumy na Wiśle pozdrawiam Pawła Wieczorka z Łodzi.Uwierzcie mi są sumiska po 100 kg.Tylko trzeba czasu i trzeba wiedzieć gdzie ich szukać.Kolega ma naprawdę mocny sprzęt na te ryby,nie stosuje żyłek tylko specjalne morskie linki.Widziałem jakiego siniaka  miał na brzuchu kiedy miał na wędce wielkiego suma i zerwał mu się ,wędka odbiła i dostał w brzuch rękojeścią.Pawle spytałem jak uważasz ile ten sum ważył?Darek naprawdę był wielki mógł mieć od 90 do 100 kilo.Ryba niewyobrażalnie bardzo silna- te z rzek są bardziej silne niż z jezior.Ciągnijcie zaczep stu kilowy do siebie na wędce a co dopiero jak się taki zaczep porusza jako sumisko.Nie znam tego uczucia ale ręce muszą boleć.W tym przypadku sami oceńcie czy sprzęt marny spełni swoją rolę.Nikt na suma czy karpia 25 kilowego nie pójdzie z bambusem to oczywiste.Większość z nas jest- nawet amatorzy ,specjalistami od jakiegoś gatunku ryb i dobiera sobie taki sprzęt jaki optymalnie mu pasuje.Kogoś stać na drogi sprzęt to go kupuje ,nie stać kupujemy sprzęt średniej klasy.Wiem że wędkarz jak będzie chciał to i tak kupi wcześniej czy póżniej lepszy sprzęt ,wędkarstwo jest to bardzo poważny ,nałóg ale pozytywny.Więcej pewności nam daje dobry sprzęt to prawda ,bo ilu z was straciło rybę bo pękła niby super żyłka ale tania ,jak złamała się szczytówka w czasie holu ryby w mizernym kołowrotku nie wytrzymał kabłąk itd.Każdy doświadczony wędkarz wie czego oczekuje po sprzęcie i zna wszystkie tajniki jego działania.Wybór sprzętu to całkiem indiwidualna sprawa każdego z Was koledzy.I myślę że widząc kolegów nad wodą z marnym sprzętem, szanujmy ich tak jak samych siebie to też nasi koledzy i wędkarze, ja nad wodą potrzebującemu nie odmówiłem nigdy pomocy i nie odmówię nigdy takowej.Jesteśmy taką jedną dużą rodziną jak w rodzinie zdarzają się niesnaski oby to były tylko drobne nieporozumienia i bądźmy dla siebie mili pomocni i otwarci nie zapatrzeni w swój tylko czubek nosa:-) 

  • DelfinUm 2014-08-08 10:45:56

    Tematem nie jest koszt czy jakość sprzętu tylko dodatki i sama idea wędkarstwa.
    Nie jestem przeciwnikiem wędek czy kołowrotków za 30zł ani za 3000zł. Każdy wędkuje na tym, na co go stać.


    Ktoś wyżej trafnie ujął o co chodzi - przestajemy wędkować a zaczynamy łowić.
    I to miałem na myśli rozpoczynając temat.

    Ja również spotkałem się z opiniami moich kolegów:
    1. świeżo zarybiony zbiornik i nagle pełno sępów żeby to wszystko wyłapać
    2. niektórzy "wędkarze" biorą wszystko do domu - w słoiki, na patelnie, a nawet "dla kota" - bez znaczenia, małe duże, wymiar czy nie! Złapałem - moje!

    Wczoraj siedzę sobie rekreacyjnie, nic nie bierze poza małymi krąpiami czy płotkami. Spławik i grunt. Życie ale spokój ducha.
    Z przeciwnego brzegu wypływ ponton na środek żwirowni, koleś sypie wiadrami na łachę i oznacza miejsce antenką. Po czym wraca do brzegu i płynie na inna łachę z żyłkami na palcach nóg, zostawia przynętę przy drugiej antence i wraca do piwa.
    Sportowiec jakich mało.

  • zbynio 33 2014-08-08 10:58:19

    Wcale nie dziecinada Iras. Każdy korzysta z takiego sprzętu na jaki go stać i niech tak będzie. Zauważ jednak, że wielu wędkarzy chodzi nad wodę po ryby i tutaj rodzi się problem. Mądremu to i wędki elektrycznej nie musisz zabraniać ale u głupiego w ręce to narzędzie staje się niebezpieczne. Łażą tacy z sondami po Wiśle i szarpią zimujące sumy i sandacze. Sądzę, że kolega zakładając temat poruszył istotę wędkarstwa. Mamy łowić jak najwięcej czy mamy mieć satysfakcję z tego, że potrafimy myśleć, przewidywać i wygrywać z rybą? Bo jeśli chodzi o sam hol to ja się nie zdziwię jak niedługo ktoś otworzy taką komerchę gdzie będzie się zapinać wędkarzowi na hak karpia 30 kilo i ten będzie go holował dla satysfakcji.

    Tylko po co szczypać znowu karpiarzy? Mają swój świat i niech sobie w nim egzystują. Mnie tam d* nie boli, że ktoś sobie łowi ryby po 20-30kg jego świat i jego ryby. 


    Pełna zgoda niech sobie ludzie łowią ryby i po 40 kilo, niech biją swoje rekordy ale niech to świadczy o ich kunszcie wędkarskim. Tymczasem dzieje się tak, że cel uświęca środki a ludzie chcą łowić więcej i więcej.

    Co do karpiarzy to ja ich nie szczypię. Wolno im łowić, wolno im kupować sprzęt i wolno im cieszyć się z rekordów. Prawo im na to pozwala.

    Nie ma co zazdrościć. Życie nie jest, nie było i nie będzie sprawiedliwe... Na zawodach jeden wylosuje lepsze miejsce, a drugi gorsze... Ryba nigdy nie w pełni świadczyła i nie będzie świadczyć w wędkarstwie o kunszcie, ponieważ to hobby bardzo loteryjne. Wpływ ma pogoda, wielkość zbiornika, presja wędkarska, rybostan na danym zbiorniku, ukształtowanie dna..... No i nasz kunszt, ale to tylko część... zawsze uważałem, że do łowienia jak i do wszystkiego trzeba mieć dryg, a wykazać się kunsztem wędkarskim można czasami niedużą płotką... Na fb dostaje zaproszenia od młodych wędkarzy z rybami na zdjęciach po 20 kg, a zamieniwszy z nimi dwa słowa okazuje się, że nie mają pojęcia o łowieniu... :) Naprawdę nie ma czego zazdrościć.

  • zbynio 33 2014-08-08 11:07:54

    Tematem nie jest koszt czy jakość sprzętu tylko dodatki i sama idea wędkarstwa.
    Nie jestem przeciwnikiem wędek czy kołowrotków za 30zł ani za 3000zł. Każdy wędkuje na tym, na co go stać.


    Ktoś wyżej trafnie ujął o co chodzi - przestajemy wędkować a zaczynamy łowić.
    I to miałem na myśli rozpoczynając temat.

    Ja również spotkałem się z opiniami moich kolegów:
    1. świeżo zarybiony zbiornik i nagle pełno sępów żeby to wszystko wyłapać
    2. niektórzy "wędkarze" biorą wszystko do domu - w słoiki, na patelnie, a nawet "dla kota" - bez znaczenia, małe duże, wymiar czy nie! Złapałem - moje!

    Wczoraj siedzę sobie rekreacyjnie, nic nie bierze poza małymi krąpiami czy płotkami. Spławik i grunt. Życie ale spokój ducha.
    Z przeciwnego brzegu wypływ ponton na środek żwirowni, koleś sypie wiadrami na łachę i oznacza miejsce antenką. Po czym wraca do brzegu i płynie na inna łachę z żyłkami na palcach nóg, zostawia przynętę przy drugiej antence i wraca do piwa.
    Sportowiec jakich mało.

    Widzę, że pijesz do karpiarzy konkretnie, a nie do sprzętu. Plączesz się kolego w swoich wypowiedziach, bo gdzie ten na pontonie użył mega sprzętu? Prawie trzydzieści lat temu pływałem nęcić łódką z kolegą i jego ojcem na leszcza i też mieliśmy zaznaczone miejsce nęcenia. To byłem nowoczesnym wędkarzem? :)))

  • pawelz 2014-08-08 11:24:19

    Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem. Tu nie chodzi o nowoczesnosc (tez jak mnie stac, to kupuje najdrozsze wedki na jakie moge sobie pozwolic). Tu chodzi o "gadzety" wyreczajace wedkarzy w czynnosciach, ktore do wedkarstwa scisle naleza.
    Jesli ktos potrafi zanecic z brzegu na 50-70m i pozniej precyzyjnie poslac w to miejsce zestaw, to niechby lowil najlepszym sprzetem na swiecie. Dla mnie pozostanie specjalista.
    Ale jesli ktos potrzebuje do tego pontonu czy zdalnie sterowanej lodki, bo przy pomocy wedki czy procy nie potrafi, to juz jest cos nie tak. I nie pije tu do karpiarzy, ale do wszystkich metod. Jesli ktos bez echosondy nie potrafi zlowic ryby czy naplynac na niezle miejsce to jest dupa i tyle.

  • zbynio 33 2014-08-08 11:40:48

    Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem. Tu nie chodzi o nowoczesnosc (tez jak mnie stac, to kupuje najdrozsze wedki na jakie moge sobie pozwolic). Tu chodzi o "gadzety" wyreczajace wedkarzy w czynnosciach, ktore do wedkarstwa scisle naleza.
    Jesli ktos potrafi zanecic z brzegu na 50-70m i pozniej precyzyjnie poslac w to miejsce zestaw, to niechby lowil najlepszym sprzetem na swiecie. Dla mnie pozostanie specjalista.
    Ale jesli ktos potrzebuje do tego pontonu czy zdalnie sterowanej lodki, bo przy pomocy wedki czy procy nie potrafi, to juz jest cos nie tak. I nie pije tu do karpiarzy, ale do wszystkich metod. Jesli ktos bez echosondy nie potrafi zlowic ryby czy naplynac na niezle miejsce to jest dupa i tyle.

    Też tak myślałem, ale autor wątku zmienił front... Teraz kwestia tego co uznać za gadżet? :).

  • zbynio 33 2014-08-08 11:41:42

    Hm? Piszemy ze ryb jest coraz mniej,oglądałem film z nad Wisły TV TRWAM, gdzie gość trolinguje z łodzi ,efekt jest taki że suma w Wiśle jest naprawdę dużo,podczas jednego nawrotu łodzią złowił 7 sumów od 15kg do 25 kg .Stwierdził że suma jest za dużo i trzeba go trochę przetrzebić bo może się stać tak jak na rzece Ebro z 21 rodzimych gatunków ryb ostało się tylko 2 gat.Sum potrafi być głodny i to bardzo skoro widziałem jak na rz. Warcie sumisko ogłuszyło kaczkę ogonem i bardzo szybko wciągnoł ją pod wodę,a zrobił to tak głośno jakby krowa do wody wpadła.Myślę że niejeden z was słyszał w nocy co się dzieje nad wodą.Mój kolega tylko łowi sumy na Wiśle pozdrawiam Pawła Wieczorka z Łodzi.Uwierzcie mi są sumiska po 100 kg.Tylko trzeba czasu i trzeba wiedzieć gdzie ich szukać.Kolega ma naprawdę mocny sprzęt na te ryby,nie stosuje żyłek tylko specjalne morskie linki.Widziałem jakiego siniaka  miał na brzuchu kiedy miał na wędce wielkiego suma i zerwał mu się ,wędka odbiła i dostał w brzuch rękojeścią.Pawle spytałem jak uważasz ile ten sum ważył?Darek naprawdę był wielki mógł mieć od 90 do 100 kilo.Ryba niewyobrażalnie bardzo silna- te z rzek są bardziej silne niż z jezior.Ciągnijcie zaczep stu kilowy do siebie na wędce a co dopiero jak się taki zaczep porusza jako sumisko.Nie znam tego uczucia ale ręce muszą boleć.W tym przypadku sami oceńcie czy sprzęt marny spełni swoją rolę.Nikt na suma czy karpia 25 kilowego nie pójdzie z bambusem to oczywiste.Większość z nas jest- nawet amatorzy ,specjalistami od jakiegoś gatunku ryb i dobiera sobie taki sprzęt jaki optymalnie mu pasuje.Kogoś stać na drogi sprzęt to go kupuje ,nie stać kupujemy sprzęt średniej klasy.Wiem że wędkarz jak będzie chciał to i tak kupi wcześniej czy póżniej lepszy sprzęt ,wędkarstwo jest to bardzo poważny ,nałóg ale pozytywny.Więcej pewności nam daje dobry sprzęt to prawda ,bo ilu z was straciło rybę bo pękła niby super żyłka ale tania ,jak złamała się szczytówka w czasie holu ryby w mizernym kołowrotku nie wytrzymał kabłąk itd.Każdy doświadczony wędkarz wie czego oczekuje po sprzęcie i zna wszystkie tajniki jego działania.Wybór sprzętu to całkiem indiwidualna sprawa każdego z Was koledzy.I myślę że widząc kolegów nad wodą z marnym sprzętem, szanujmy ich tak jak samych siebie to też nasi koledzy i wędkarze, ja nad wodą potrzebującemu nie odmówiłem nigdy pomocy i nie odmówię nigdy takowej.Jesteśmy taką jedną dużą rodziną jak w rodzinie zdarzają się niesnaski oby to były tylko drobne nieporozumienia i bądźmy dla siebie mili pomocni i otwarci nie zapatrzeni w swój tylko czubek nosa:-) 

    Salomon normalnie :)

  • pawelz 2014-08-08 12:07:56

    Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem. Tu nie chodzi o nowoczesnosc (tez jak mnie stac, to kupuje najdrozsze wedki na jakie moge sobie pozwolic). Tu chodzi o "gadzety" wyreczajace wedkarzy w czynnosciach, ktore do wedkarstwa scisle naleza.
    Jesli ktos potrafi zanecic z brzegu na 50-70m i pozniej precyzyjnie poslac w to miejsce zestaw, to niechby lowil najlepszym sprzetem na swiecie. Dla mnie pozostanie specjalista.
    Ale jesli ktos potrzebuje do tego pontonu czy zdalnie sterowanej lodki, bo przy pomocy wedki czy procy nie potrafi, to juz jest cos nie tak. I nie pije tu do karpiarzy, ale do wszystkich metod. Jesli ktos bez echosondy nie potrafi zlowic ryby czy naplynac na niezle miejsce to jest dupa i tyle.

    Też tak myślałem, ale autor wątku zmienił front... Teraz kwestia tego co uznać za gadżet? :).

    Wg mnie wszystko co nas wyrecza.

    Lodki do wywozu przynety (zanety). Nie musimy sie meczyc z takim glupstwem, jak zarzucanie.
    Echosonda, GPS (pisze oczywiscie o lowisku, gdzie doskonale widac brzegi itp. Inna sytuacja na morzu, gdzie nie kazdy wedkarz musi byc nawigatorem i poruszac sie wg gwiazd :).
    Zestawy samozacinajace - po cholere sie meczyc z zacinaniem, jak mozna sie zdrzemnac a ryba sama sie zatnie.
    A to ze ktos ma lepsze wedki, kolowrotki itp nie zwalnia go z umiejetnosci poslugiwania sie nimi. Oczywiscie, bedzie mu latwiej zarzucic precyzyjnie, poczuc delikatne branie ryby ale w dalszym ciagu musi wykonac podczas lowienia wszystko to co niezbedne (zmontowac zestaw, dobrac przynete, wybrac lowisko, zanecis samemu, poslac przynete do wody samemu, zauwazyc branie i w koncu wycholowac rybe). Jesli cos nas wyreczy w jednej z tych czynnosci, uwazam to za gadzet. :).
    Oczywiscie to moja interpretacja i nikt nie musi sie z nia zgadzac :)

  • darek-salamon 2014-08-08 12:56:33

    Czyli co? Zakazać /czy zmienić regulamin ? Np? Całkowity zakaz na łowienie spławikami samozacinającymi i systemami.Skoro łódeczka jest wyposażona w nocne światło do wywożenia zanęty w nocy ,czyli całkowity zakaz używania takiego sprzętu w nocy skoro światło sztuczne może wabić ryby.Hm ?jak bez nie oświetlonej łodki ,mozemy poprawnie sterować nią w nocy,fakt.Nie widzimy gdzie płynie i możemy komuś zestawy poplątac.Tych splawików i systemów  co bym zrobił osobiście? Poprostu zakaz i jeszcze raz zakaz.Amen.:-) 

  • Haryyy5 2014-08-08 15:43:09

    Najlepiej zakażmy wszystkiego. Wędka typu bat, żyłka i haczyk. Przynęty do wyboru : robak lub skórka od chleba Wtedy będzie się łowiło wspaniale, tradycyjnie i bez ułatwień. Dosyć że żyjemy w państwie, które przy każdej okazji stara się ograniczać nasze swobody to róbmy to jeszcze sami. Ja bym poszedł nawet krok dalej i zakazał namiotów, foteli, łóżek, ciepłych ubrań nieprzemakalnych. Jak już ktoś chce łowić to uważam że powinien się męczyć. Wtedy będziemy mieli trudno i bez ułatwień :)

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-08 16:22:07

    Tylko nie pij za dużo aby sobie tym bambusem oka nie wydłubać :D

    ja nie pijący ;)

    Piotrek kolega ze swoich doswiadczen radzi. :)) Pewnie zajeba... Nie raz po pijaku.. :))

    Możliwe, nie wiem ale na szczęście nie tykam ... :) a zwłaszcza nad wodą .....

  • Forum wedkuje.pl 2014-08-08 16:56:13

    Najlepiej zakażmy wszystkiego. Wędka typu bat, żyłka i haczyk. Przynęty do wyboru : robak lub skórka od chleba Wtedy będzie się łowiło wspaniale, tradycyjnie i bez ułatwień. Dosyć że żyjemy w państwie, które przy każdej okazji stara się ograniczać nasze swobody to róbmy to jeszcze sami. Ja bym poszedł nawet krok dalej i zakazał namiotów, foteli, łóżek, ciepłych ubrań nieprzemakalnych. Jak już ktoś chce łowić to uważam że powinien się męczyć. Wtedy będziemy mieli trudno i bez ułatwień :)

    Nie! wręcz przeciwnie, należy zezwolić na używanie drygawic i wędek elektrycznych. Następnie będziemy łowić granatami aż w końcu nie uświadczymy ni sztuki w naszych wodach. Ale co tam najlepiej to iść z postępem:) Niektórzy tacy światowi a pędzą w głąb jaskiń. Cóż bowiem daje lepsze paliwo gdy auto jedzie w złym kierunku?



Reklama
Reklama