Reklama
  • klarus283112011-03-06 10:46:06

    CZŁONEK PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi, posiadającemu kartę wędkarską jedną ze swoich wędek do wędkowania,w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu,bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód.Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.A co z osobami które żyją w związkach partnerskich (bez ślubu),czy też mogą z tego przepisu korzystać

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 10:49:06

    CZŁONEK PZW ma prawo udostępnić współmałżonkowi, posiadającemu kartę wędkarską jedną ze swoich wędek do wędkowania,w granicach przysługującego mu stanowiska i limitu połowu,bez konieczności uiszczenia przez współmałżonka składki członkowskiej oraz składki na ochronę i zagospodarowanie wód.Powyższe ma wyłącznie zastosowanie przy wędkowaniu dopuszczającym łowienie na dwie wędki.A co z osobami które żyją w związkach partnerskich (bez ślubu),czy też mogą z tego przepisu korzystać



    Nie. Przepisy nie przewidują takich uprawnień w przypadku konkubinatu, narzeczeństwa itp.



  • wajo 2011-03-06 10:58:50

    Nie mogą. To jest właśnie całe PZW. Zamiast zadbać o to, by łowiąc z kolegą, narzeczoną, kuzynem, wujkiem etc... zapalać ludzi do wędkarstwa, przez co PZW przybywało by członków, przez zwykłą głupotę i niezrozumiałe zatwardzenie związek nasz usilnie ten przepis odnawia.Na zwykłą logikę, jeśli mogę łowić na dwie wędki, to kogo to obchodzi, kto te wędki dzierży w dłoni? Przecież większość z nas w taki właśnie sposób została zainfekowana bakcylem wędkarstwa. Prawie każdy łowił kiedyś z kolegą, przyjacielem, kimś z rodziny, a potem wstąpił do szerokiej rzeszy wędkarzy i kontynuował hobby już na swoje konto. Niestety jest to przejaw betonowej filozofii postkomunistycznego molocha jakim jest PZW. Nie zmienimy tego nigdy, bo obstrukcja panująca w naszym związku jest nieuleczalna. Oczywiście podniosą się zaraz głosy że prawię głupoty, a ja tam swoje wiem i wiem też, że nic by się nie stało, nie ucierpiał by rybostan ani przyroda, gdyby członek PZW posiadający uprawnienia do połowu amatorskiego mógł jedną wędkę udostępniać jednej osobie ( dowolnej) w ramach swego limitu i stanowiska. Był by to doskonały sposób na krzewienie tej pięknej pasji jaką jest wędkarstwo.

    Niejednokrotnie bywałem na rybach z kimś znajomym i nieraz jedna wędkę mu udostępniłem. Moje ryzyko, bo łamałem w ten sposób zapyziały regulamin. Natomiast nie mam w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ uważam, że nie zrobiłem niczego, czego musiałbym się wstydzić. Inna sprawa, że w razie kontroli....... no ale cóż, z głupotą PZW trzeba jakoś polemizować, by nie stać się kolejnym starym, skamieniałym pniem.

    Pozdrzwiam.

  • klarus28311 2011-03-06 11:11:34

    Moim zdaniem przepis ten powinien być zmieniony ,popieram kolegę WAJO. POZDRAWIAM

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 16:03:09

    Nie mogą. To jest właśnie całe PZW. Zamiast zadbać o to, by łowiąc z kolegą, narzeczoną, kuzynem, wujkiem etc... zapalać ludzi do wędkarstwa, przez co PZW przybywało by członków, przez zwykłą głupotę i niezrozumiałe zatwardzenie związek nasz usilnie ten przepis odnawia.Na zwykłą logikę, jeśli mogę łowić na dwie wędki, to kogo to obchodzi, kto te wędki dzierży w dłoni? Przecież większość z nas w taki właśnie sposób została zainfekowana bakcylem wędkarstwa. Prawie każdy łowił kiedyś z kolegą, przyjacielem, kimś z rodziny, a potem wstąpił do szerokiej rzeszy wędkarzy i kontynuował hobby już na swoje konto. Niestety jest to przejaw betonowej filozofii postkomunistycznego molocha jakim jest PZW. Nie zmienimy tego nigdy, bo obstrukcja panująca w naszym związku jest nieuleczalna. Oczywiście podniosą się zaraz głosy że prawię głupoty, a ja tam swoje wiem i wiem też, że nic by się nie stało, nie ucierpiał by rybostan ani przyroda, gdyby członek PZW posiadający uprawnienia do połowu amatorskiego mógł jedną wędkę udostępniać jednej osobie ( dowolnej) w ramach swego limitu i stanowiska. Był by to doskonały sposób na krzewienie tej pięknej pasji jaką jest wędkarstwo.

    Niejednokrotnie bywałem na rybach z kimś znajomym i nieraz jedna wędkę mu udostępniłem. Moje ryzyko, bo łamałem w ten sposób zapyziały regulamin. Natomiast nie mam w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ uważam, że nie zrobiłem niczego, czego musiałbym się wstydzić. Inna sprawa, że w razie kontroli....... no ale cóż, z głupotą PZW trzeba jakoś polemizować, by nie stać się kolejnym starym, skamieniałym pniem.

    Pozdrzwiam.




    Ale tu chodzi o to, żeby własnie NAJPIERW wyrobić sobie kartę, wybulić kasę, a potem rób sobie z tym hobby co chcesz. Podoba Ci się jak wujek, tata, kolega, brat, sąsiad, kuzyn łowią ryby? Zdaj egzamin, zapłać i miej kartę wędkarską. Nie wiesz czy się Ci spodoba ta zabawa? Łów najpierw na komercjach, po to one są właśnie stworzone. A jak się spodoba, to wtedy PZW i własna karta z przywilejami i zakazami. Widziałem wielu tak uczących się łowić przy koledze. Zerwane ryby, pokaleczone, wyrwane przy zacięciu pyski ryb, ryby zerwane razem z zestawami etc. 



  • bluehornet 2011-03-06 16:08:29

    Sic !!!

  • ATeam 2011-03-06 16:26:07

    Nie mogą. To jest właśnie całe PZW. Zamiast zadbać o to, by łowiąc z kolegą, narzeczoną, kuzynem, wujkiem etc... zapalać ludzi do wędkarstwa, przez co PZW przybywało by członków, przez zwykłą głupotę i niezrozumiałe zatwardzenie związek nasz usilnie ten przepis odnawia.Na zwykłą logikę, jeśli mogę łowić na dwie wędki, to kogo to obchodzi, kto te wędki dzierży w dłoni? Przecież większość z nas w taki właśnie sposób została zainfekowana bakcylem wędkarstwa. Prawie każdy łowił kiedyś z kolegą, przyjacielem, kimś z rodziny, a potem wstąpił do szerokiej rzeszy wędkarzy i kontynuował hobby już na swoje konto. Niestety jest to przejaw betonowej filozofii postkomunistycznego molocha jakim jest PZW. Nie zmienimy tego nigdy, bo obstrukcja panująca w naszym związku jest nieuleczalna. Oczywiście podniosą się zaraz głosy że prawię głupoty, a ja tam swoje wiem i wiem też, że nic by się nie stało, nie ucierpiał by rybostan ani przyroda, gdyby członek PZW posiadający uprawnienia do połowu amatorskiego mógł jedną wędkę udostępniać jednej osobie ( dowolnej) w ramach swego limitu i stanowiska. Był by to doskonały sposób na krzewienie tej pięknej pasji jaką jest wędkarstwo.

    Niejednokrotnie bywałem na rybach z kimś znajomym i nieraz jedna wędkę mu udostępniłem. Moje ryzyko, bo łamałem w ten sposób zapyziały regulamin. Natomiast nie mam w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ uważam, że nie zrobiłem niczego, czego musiałbym się wstydzić. Inna sprawa, że w razie kontroli....... no ale cóż, z głupotą PZW trzeba jakoś polemizować, by nie stać się kolejnym starym, skamieniałym pniem.

    Pozdrzwiam.




    Ale tu chodzi o to, żeby własnie NAJPIERW wyrobić sobie kartę, wybulić kasę, a potem rób sobie z tym hobby co chcesz. Podoba Ci się jak wujek, tata, kolega, brat, sąsiad, kuzyn łowią ryby? Zdaj egzamin, zapłać i miej kartę wędkarską. Nie wiesz czy się Ci spodoba ta zabawa? Łów najpierw na komercjach, po to one są właśnie stworzone. A jak się spodoba, to wtedy PZW i własna karta z przywilejami i zakazami. Widziałem wielu tak uczących się łowić przy koledze. Zerwane ryby, pokaleczone, wyrwane przy zacięciu pyski ryb, ryby zerwane razem z zestawami etc. 




    No to wreszcie się dowiedziałem do czego służą komercje.

    A czy koledze Mastiff nie szkoda zerwanych pokaleczonych i z powyrywanymi pyskami ryb
    na łowiskach komercyjnych? Nie nadążam za tokiem rozumowania.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 16:59:55

    No to wreszcie się dowiedziałem do czego służą komercje.

    A czy koledze Mastiff nie szkoda zerwanych pokaleczonych i z powyrywanymi pyskami ryb
    na łowiskach komercyjnych? Nie nadążam za tokiem rozumowania.




    A to juz jest problem właścicieli takich komercji, wpuszczając i pozwalając łowić żółtodziobom kompletnym, którzy się uczą, wkalkulowują ryzyko i biora za to siano i to niezłe. To prywaciarze, którzy na takich amatorach właśnie trzaskają kasę, a te pokaleczone ryby zwrócą im się 20 razy i w łeb te rybki i tak dostaną i tak, bo po to pływają w tych komercjach, na rzeź. No bez żartów, że kolega nie wie po co istnieją łowiska komercyjne......



  • Reklama
  • wajo 2011-03-06 17:14:07

    Kolego Mastiff czy ty czasem nie przesadzasz? Sam łowię u mnie na wodach masę ryb pozbawionych pyszczków. Zgadnij skąd się one biorą? Jasna rzeczą jest, że każdy kto wędkuje jako zielony jest winien pewnych szkód, ale tak samo wędkarz który zrobił uprawnienia a jest zielony, tak samo zawodnik na zawodach, tak samo żona, czy dziecko któremu możesz udostępnić wędkę. Nasze hobby ma łączyć ludzi, a na przykład wspólny wyjazd pod namiot ze znajomymi może przynieść PZW kolejnego członka który będzie opłacał składki. Skąd taki paniczny strach przed udostępnieniem koledze jednej wędki? Poza tym dziś jest moda na pary ( obojetnie jak to nazwać) ale na pary, nie małżeństwa. Nie widzę nic niebezpiecznego w tym, żeby mężczyzna próbował zaszczepić swoją pasję swojej partnerce, partnerowi ( choć to drugie mnie odrzuca) Jednak jeśli wychodzi się na przeciw ludziom żyjącym w konkubinacie i innych związkach partnerskich, to dlaczego zawsze to nasze PZW musi pozostawać tak twardym betonem? Bo co? Bo siedzą tam same stare komuchy?

    Nie popadał bym w aż tak dalece idącą panikę kolego Mastiff.


  • Jack14 2011-03-06 17:35:02

    Oj Macieju pojechałeś i myślę, że za daleko.

    Ja też jestem zwolennikiem łowienia na jedną wędkę spławikową . Wtedy druga ręka jest wolna !

  • arekde 2011-03-06 17:35:38

    Ciekawe czy ryby pokaleczone, z powyrywanymi pyskami wiedzą, że pływają w komercyjnej wodzie i przez to lepiej to znoszą?

    ;-)

  • Jack14 2011-03-06 17:36:28

    oczywiście miałem na myśli łowienie z partnerką ;-)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 17:41:54

    ;)

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 17:49:37

    Kolego Mastiff czy ty czasem nie przesadzasz? Sam łowię u mnie na wodach masę ryb pozbawionych pyszczków. Zgadnij skąd się one biorą? Jasna rzeczą jest, że każdy kto wędkuje jako zielony jest winien pewnych szkód, ale tak samo wędkarz który zrobił uprawnienia a jest zielony, tak samo zawodnik na zawodach, tak samo żona, czy dziecko któremu możesz udostępnić wędkę. Nasze hobby ma łączyć ludzi, a na przykład wspólny wyjazd pod namiot ze znajomymi może przynieść PZW kolejnego członka który będzie opłacał składki. Skąd taki paniczny strach przed udostępnieniem koledze jednej wędki? Poza tym dziś jest moda na pary ( obojetnie jak to nazwać) ale na pary, nie małżeństwa. Nie widzę nic niebezpiecznego w tym, żeby mężczyzna próbował zaszczepić swoją pasję swojej partnerce, partnerowi ( choć to drugie mnie odrzuca) Jednak jeśli wychodzi się na przeciw ludziom żyjącym w konkubinacie i innych związkach partnerskich, to dlaczego zawsze to nasze PZW musi pozostawać tak twardym betonem? Bo co? Bo siedzą tam same stare komuchy?

    Nie popadał bym w aż tak dalece idącą panikę kolego Mastiff.




    Mam tu na mysli nie partnerki, żony, narzeczone, dziewczyny, ale perfidne pożyczanie wędek kolegom, którzy mogą mieć karty wędkarskie, ale im się nie chce bulić. Wtedu po jaką cholerę miałbym wyrabiać sobie kartę, jak przeważnie jeżdżę z kolegami na ryby? Czterech facetów, z tego dwóch ma kartę. Wtedy dopiero zarybianie i tak kiepskie, padłoby na ryj i krzyk, że ryb nie ma bo kasy nie ma.




  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:08:07

    Ciekawe czy ryby pokaleczone, z powyrywanymi pyskami wiedzą, że pływają w komercyjnej wodzie i przez to lepiej to znoszą?




    Właścicielom tych ryb, to kalafiorem dynda. Ważne, że kasa jest za sam pobyt wędkarza na jego komercji. A czy one będą bez warg, bez płetw, czy bez oczu, to mało ważne dla "biznesmena"- wędkarza amatora niedzielnego. Po to te ryby do męczenia w swoich bajorach właśnie kupują. Mają pływać i brać, a nie wyglądać jak tap madels.... Na komercjach ryby były, są i będą bardziej kaleczone niż na innych łowiskach, bo na komercjach "bawią" się wędkami dzieci, kompletni amatorzy i amatorki zarzucania wędek. 



  • konik777 2011-03-06 18:10:28

    witam
    czytam i tak sobie myślę to co napisał kolega Maciej    " Czterech facetów, z tego dwóch ma kartę. Wtedy dopiero zarybianie i tak kiepskie, padłoby na ryj i krzyk, że ryb nie ma bo kasy nie ma."     ALE WĘDEK TEŻ JEST CZTERY I CO TO ZA RÓŻNICA KTO JĄ TRZYMA WIĘCEJ I TAK NIE ZŁAPIĄ WIĘC ZARYBIANIE NIEMA TU NIC DO TEGO. przepis jest tu tylko dla upierdliwych SSR

  • wajo 2011-03-06 18:19:19

    Mastiffie to nie tak. Ty piszesz o codziennym, no powiedzmy częstym łowieniu z tymi samymi kolegami. Ja zaś mam na myśli choćby taka sytuację sprzed roku. Poznałem fajnych ludzi, zaprosiłem ich nad wodę. Siedzieliśmy ponad tydzień pod namiotem. Pomyślałem, że jeśli im się to spodoba, to namówię i jego i ją, by sobie wyrobili karty i wtedy razem moglibyśmy na takie wyjazdy się udawać częściej. Tak jak myślałem, obojgu wędkowanie przypadło do gustu i już w tym roku pisali do mnie, że zgłosili się do koła PZW, więc w tym roku pewnie pojedziemy razem na biwak z wędką. Ja im pozwalałem przez cały tydzień łowić na mój sprzęt, a tylko pilnowałem by wszystkie normy zostały zachowane i pouczałem ich w zakresie technicznym oraz dyskutowaliśmy o przepisach. Nie uważam, że rybostan ucierpiał, bo rybki spożywaliśmy tylko kilka razy, a to jeszcze te, które złowiłem nocą. Resztę się uwalniało zaraz po złowieniu. Ja wiem, że regulamin i takie tam, ale logika, myślenie, nauka, czy to był wielki grzech , no może tak, ale ja to i tak powtórzę za każdym razem jak poznam fajowych ludzi.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:21:40

    witam

    czytam i tak sobie myślę to co napisał kolega Maciej    " Czterech facetów, z tego dwóch ma kartę. Wtedy dopiero zarybianie i tak kiepskie, padłoby na ryj i krzyk, że ryb nie ma bo kasy nie ma."     ALE WĘDEK TEŻ JEST CZTERY I CO TO ZA RÓŻNICA KTO JĄ TRZYMA WIĘCEJ I TAK NIE ZŁAPIĄ WIĘC ZARYBIANIE NIEMA TU NIC DO TEGO. przepis jest tu tylko dla upierdliwych SSR




    Przepis jest dla upierdliwych SSR?????????? Przepis jest dla wędkarzy kolego, a SSR ma obowiązek go od nich egzekwować, tak OBOWIĄZEK nakazany regulaminowo. To nie SSR wymyśliło ten czy jakikolwiek punkt RAPR, który każdy wędkarz musi respektować i się dostosować. Jeśli czterech facetów trzaska płocie, albo leszcze, czy okonie na cztery spławikówki, to nie złapie więcej ryb? To spróbuj sam przy maksymalnych braniach łowić na dwa spławiki z wynikiem 100 na 100 (sto brań- sto ryb). Np. dwie tyczki.... ahhahahahaha, a spróbuj tak z kolegą. Zobaczymy czy sam na dwie nałowisz więcej, czy z kolegą na dwie.



  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:26:24

    Mastiffie to nie tak. Ty piszesz o codziennym, no powiedzmy częstym łowieniu z tymi samymi kolegami. Ja zaś mam na myśli choćby taka sytuację sprzed roku. Poznałem fajnych ludzi, zaprosiłem ich nad wodę. Siedzieliśmy ponad tydzień pod namiotem. Pomyślałem, że jeśli im się to spodoba, to namówię i jego i ją, by sobie wyrobili karty i wtedy razem moglibyśmy na takie wyjazdy się udawać częściej. Tak jak myślałem, obojgu wędkowanie przypadło do gustu i już w tym roku pisali do mnie, że zgłosili się do koła PZW, więc w tym roku pewnie pojedziemy razem na biwak z wędką. Ja im pozwalałem przez cały tydzień łowić na mój sprzęt, a tylko pilnowałem by wszystkie normy zostały zachowane i pouczałem ich w zakresie technicznym oraz dyskutowaliśmy o przepisach. Nie uważam, że rybostan ucierpiał, bo rybki spożywaliśmy tylko kilka razy, a to jeszcze te, które złowiłem nocą. Resztę się uwalniało zaraz po złowieniu. Ja wiem, że regulamin i takie tam, ale logika, myślenie, nauka, czy to był wielki grzech , no może tak, ale ja to i tak powtórzę za każdym razem jak poznam fajowych ludzi.

    Tak sobie czytam , i powiem Ci że nie zawsze ale tym razem się z Tobą zgadzam, jak zwykle się nie rozpisuję bo....... po co ci ?

  • konik777 2011-03-06 18:27:27

    To spróbuj sam przy maksymalnych braniach łowić na dwa spławiki z wynikiem 100 na 100 (sto brań- sto ryb). Np. dwie tyczki.... ahhahahahaha, a spróbuj tak z kolegą. Zobaczymy czy sam na dwie nałowisz więcej, czy z kolegą na dwie.

    U NAS NA ŚLĄSKU  NIE MA TAKICH ŁOWISK. ale masz racje nie da się tego zrobić

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:28:01

    Mastiffie to nie tak. Ty piszesz o codziennym, no powiedzmy częstym łowieniu z tymi samymi kolegami. Ja zaś mam na myśli choćby taka sytuację sprzed roku. Poznałem fajnych ludzi, zaprosiłem ich nad wodę. Siedzieliśmy ponad tydzień pod namiotem. Pomyślałem, że jeśli im się to spodoba, to namówię i jego i ją, by sobie wyrobili karty i wtedy razem moglibyśmy na takie wyjazdy się udawać częściej. Tak jak myślałem, obojgu wędkowanie przypadło do gustu i już w tym roku pisali do mnie, że zgłosili się do koła PZW, więc w tym roku pewnie pojedziemy razem na biwak z wędką. Ja im pozwalałem przez cały tydzień łowić na mój sprzęt, a tylko pilnowałem by wszystkie normy zostały zachowane i pouczałem ich w zakresie technicznym oraz dyskutowaliśmy o przepisach. Nie uważam, że rybostan ucierpiał, bo rybki spożywaliśmy tylko kilka razy, a to jeszcze te, które złowiłem nocą. Resztę się uwalniało zaraz po złowieniu. Ja wiem, że regulamin i takie tam, ale logika, myślenie, nauka, czy to był wielki grzech , no może tak, ale ja to i tak powtórzę za każdym razem jak poznam fajowych ludzi.




    Kolego @wajo, ale w taki sposób podchodzących do wędkarstwa z kolegami jak Ty wędkarzy, jest jak na lekarstwo. Z takim czysto "pedagogiczno-koleżeńskim" podejściem niewielu wędkarzy proponuje kolegom wypady na ryby. Przeważnie jest tak -A weź se kija, zakładaj robala i idź se tam łowić..... Ty pilnowałeś, pouczałeś, radziłeś, uczyłeś, opieprzyłeś jak nie posłuchał rady itp. Zachowanie i podejście do tematu jak zorza polarna, piękne, ale rzadkie.


  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:31:32

    To spróbuj sam przy maksymalnych braniach łowić na dwa spławiki z wynikiem 100 na 100 (sto brań- sto ryb). Np. dwie tyczki.... ahhahahahaha, a spróbuj tak z kolegą. Zobaczymy czy sam na dwie nałowisz więcej, czy z kolegą na dwie.

    U NAS NA ŚLĄSKU  NIE MA TAKICH ŁOWISK. ale masz racje nie da się tego zrobić



    Własnie słyszałem od bodajże kolegi Ghostmira, że są u Was piękne i rybne łowiska obfitujące w ryby każdej maści, że łowienie dwiema wędkami naraz, jest sztuką nie do wykonania.



  • konik777 2011-03-06 18:38:41


    Własnie słyszałem od bodajże kolegi Ghostmira, że są u Was piękne i rybne łowiska obfitujące w ryby każdej maści, że łowienie dwiema wędkami naraz, jest sztuką nie do wykonania.

    to kolega Ghostmira jest cudotwórcą i pełny szacu dla niego widocznie ja jestem kaleką bo nie umie łowić tam gdzie jeżdze są ryby ale nie tak żebym nie umiał się obrobić( no chyba ze płoteczki nie miarowe prze brzegu i to nie wszędzie i zawsze)

  • arus 2011-03-06 18:43:57

    Kolego Macieju a napiszesz jak sam zaczynałeś przygodę z wędką ? Bo ja tak jak i większość zaczynałem od kłusownictwa. Pozatym nie uważam zeby zdanie egzaminu teoretycznego było równoznaczne z umiejętnością połowu (urwane pyszczki )

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 18:55:43

    Kolego Macieju a napiszesz jak sam zaczynałeś przygodę z wędką ? Bo ja tak jak i większość zaczynałem od kłusownictwa. Pozatym nie uważam zeby zdanie egzaminu teoretycznego było równoznaczne z umiejętnością połowu (urwane pyszczki )




    Z tatą, zawsze z tatą, a drugim egzaminem jaki zdałem w dziecięcym wieku, był egzamin na kartę wędkarską. Teraz jest taki luksis, że faceci z głową w kołach potworzyli szkółki wędkarskie i każdy chcący wędkować ma drzwi otwarte, my takich luksusów nie mieliśmy. Nic o egzaminie teoretycznym nie pisałem, jedynie o posiadaniu i opłaceniu karty, a że wiąże się ona z egzaminem, to już jest sprawa regulaminowa. Więc lepiej na legalu uczyć się jak nie wyrywać pyszczków, bo te parę złociszy z karty pozwoli zarybić w to miejsce nowymi rybkami.

     

  • konik777 2011-03-06 18:59:28

    parę złociszy z karty pozwoli zarybić w to miejsce nowymi rybkami.

    tak zarybią karpiami dla mięsiaży  zeby nie pyszczyli ze koło nic nie robi i nie zarybia

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 19:05:57

    parę złociszy z karty pozwoli zarybić w to miejsce nowymi rybkami.

    tak zarybią karpiami dla mięsiaży  zeby nie pyszczyli ze koło nic nie robi i nie zarybia




    No widzisz, to jest Twoje doświadczenie z Twojego okręgu. U mnie robili i robią to z głową, bo karpiem zarybiają w minimalnym tylko stopniu, innymi gatunkami za to dość sporo. Wody są bardzo rybne i systematycznie zarybiane, mimo ogromnej afery związanej z kradzieżą kasy przez księgową w Okręgu. 




  • arus 2011-03-06 19:12:37

    Ciekawi mnie jeszcze ile osób opłaci składki nie mając wczesniej wedki w ręku?
    Osobiście jeżdfzę ze znajomymi na tzw. komercje i wcale nie uwazam ze to jest jakas wielka kasa a i nikt nie pozwoli na jakies chore obchodzenie się z rybkami .

  • konik777 2011-03-06 19:15:22

    i chwalić za to twoje koło niech inne koła biorą przykład i w tedy będą mieli więcej członków atak to większość moich znajomych wykupuje opolskie bo tam taniej i naprawdę dbają o rybę i wędkarzy tylko daleko ale warto mam dwa zbiorniki pod nosem ale nie warto nawet myśleć o tym żeby tam pojechać

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-06 19:19:35

    i chwalić za to twoje koło niech inne koła biorą przykład i w tedy będą mieli więcej członków atak to większość moich znajomych wykupuje opolskie bo tam taniej i naprawdę dbają o rybę i wędkarzy tylko daleko ale warto mam dwa zbiorniki pod nosem ale nie warto nawet myśleć o tym żeby tam pojechać




    No własnie. Ludzie tu myślą, a i porozumień mamy sporo.


  • krzychu64 2011-03-06 19:59:58

    Mastiffie to nie tak. Ty piszesz o codziennym, no powiedzmy częstym łowieniu z tymi samymi kolegami. Ja zaś mam na myśli choćby taka sytuację sprzed roku. Poznałem fajnych ludzi, zaprosiłem ich nad wodę. Siedzieliśmy ponad tydzień pod namiotem. Pomyślałem, że jeśli im się to spodoba, to namówię i jego i ją, by sobie wyrobili karty i wtedy razem moglibyśmy na takie wyjazdy się udawać częściej. Tak jak myślałem, obojgu wędkowanie przypadło do gustu i już w tym roku pisali do mnie, że zgłosili się do koła PZW, więc w tym roku pewnie pojedziemy razem na biwak z wędką. Ja im pozwalałem przez cały tydzień łowić na mój sprzęt, a tylko pilnowałem by wszystkie normy zostały zachowane i pouczałem ich w zakresie technicznym oraz dyskutowaliśmy o przepisach. Nie uważam, że rybostan ucierpiał, bo rybki spożywaliśmy tylko kilka razy, a to jeszcze te, które złowiłem nocą. Resztę się uwalniało zaraz po złowieniu. Ja wiem, że regulamin i takie tam, ale logika, myślenie, nauka, czy to był wielki grzech , no może tak, ale ja to i tak powtórzę za każdym razem jak poznam fajowych ludzi.


    Witam
    I O TO W TYM WSZYSTKIM CHODZI.
    Zaszczepić młodych ( aczkolwiek nie koniecznie młodych) zarazić pasją. Więcej dobrego zrobimy użyczając wędki w ramach jednego łowiska nie koniecznie osobie posiadającej kartę wędkarską. W dzisiejszych czasach tak jak inne dokumenty sprowadza się do roli tzw. papieru.
    Wajo popieram w całej rozciągłości tematu. Choćby nawet dwie osoby wędkowały naszym sprzętem, pod naszą kontrolą, to i tak więcej ryb nie zabiorą niż nam limit określony w RAPR pozwala. Więcej szkody rybom nie zdobią a wręcz przeciwnie niż łowiąc bez nadzoru osoby z doświadczeniem. Sam miałem taki przypadek, gdzie kolega ( oczywiście z kartą ) bał się założyć przypon na żyłce 0,12. Ale gdy po moich instrukcjach wyciągnął klenia 45cm następnego dnia zakupił przyponówki od 0.08.
    Zarazić kogoś pasją nie jest źle, a w szczególności gdy ma nad tym nadzór ktoś z doświadczeniem. No bo kto pytam się kto ma udzielić porady w chwili ciągnięcia ryby jeśli nie doświadczony kolega. Na komercję jedzie się po mięso i odrobinę adreanaliny szczególnie gdy nie ma się karty wędkarskiej.
    Pozdr. 

  • wajo 2011-03-06 20:10:36

    Cieszę się że ktoś myśli podobnie jak ja.

  • JaroDaw 2011-03-07 11:03:52

    Sam również mam zastrzeżenia co do sensu tego przepisu, uważam że wędkarz po opłaceniu składek powinien móc udostępnić wędkę swoją, lub drugą, innej osobie bez karty w ramach swojego limitu, z zastrzeżeniem, że musi mieć nadal z nią kontakt i odpowiada za przestrzeganie przepisów na swoim stanowisku. Dlaczego ?; bo jak raz czy dwa razy do roku, zabiorę małżonkę, kolegę kuzyna, czy sąsiadkę, ani ryby, ani PZW na tym nie ucierpi. Pojechałem w zeszłym roku ze znajomymi na wakacje, któregoś dnia małżonka puściła mnie na rybki ;) i zabrałem ze sobą kumpla i nie do końca świadom udostępniłem mu swoją wędkę na 0,5 godzinki ( cały połów trwał może 50 min, bo zbyt szybko nas nasze panie odnalazły) tydzień po powrocie kolega miał już kartę i razem jeździmy co niedzielę powędkować. Gdyby nie tamten mój wybryk wątpię czy kumpel by się tym zainteresował. No ale przepisy są przepisami i respektować je trzeba. Z jednym się z Maćkiem @Mastiff zgodzę w 100%, chodzi o KASĘ !!!!!!!!!!!!!!!!

  • wajo 2011-03-07 11:42:26

    Wiem że chodzi o kasę. Jednak pośrednio taki zapis właśnie pozbawia kasy PZW, bo jak zauważyłeś kolego JaroDaw, takie wypady owocują albo zniechęceniem , albo zapaleniem się do wędkarstwa tej drugiej osoby. Ja sam zostałem w ten sposób zarażony wirusem wędkarskim. Ja też kilka osób w taki sposób zaraziłem. I gdzie tu jest grzech? Że sobie ktoś leszczyka złowił pod moim nadzorem? 

  • mirekjanuszko 2011-03-08 13:21:15

    Zgadzam  się z większością wypowiadanych tutaj zdań na temat posiadania przez współmałzonka karty wędkarskiej,bo po 1;zmusza taką osobę do poznania Regulaminu A.P.R.      2.przestrzegania wszystkich jego zasad nad wodą, 3.niewielka opłata za egzamin i papier.Jeszcze taka mała uwaga ,wiele osób myli kartę wędkarską.[mały koszt] zlegitymacją pzw [duży koszt] i ze względów finansowych boi się  jej wyrobienia.

  • Jack14 2011-03-08 17:57:26

    Kolego "wajo" masz rację i dziwię się, że koledzy już nie pamiętają jak sami zaczynali przygodę z wędkowaniem.

  • emil30 2011-03-08 20:47:37

    Koledzy prawda jest taka że 98% z nas zaczynało tak samo ,,jako kłusownik,,ja też,pierwsze kroki stawiałem u boku taty łowiąc na jego wędkę potem dopiero była karta i własny sprzęt.
    Moja druga połowa zaczynała tak samo ,,jako kłusownik,,u mojego boku łowiąc na moją wędkę i w ramach mojego limitu złapała bakcyla i wyrobiła sobie kartę teraz wszystkie wyprawy spędzamy razem.Jestem strażnikiem SSR wiem że prawnie powinno to wyglądac inaczej,przykładem jest moja 12letnia córcia  która chce łowic i zaczęliśmy od wyrobienia karty.
    Osobiście jestem zdania że wędkarz który ma opłaconą kartę powinien móc udostępnic jedną wędkę osobie towarzyszącej w ramach swojego łowiska i limitu biorąc za nią pełna odpowiedzialnośc.

  • mirekjanuszko 2011-03-10 11:35:27

    A ja miałem bardzo dawno temu taką przygodę z udostepnieniem drugiej wędki małżonce:akurat w pobliżu łowiska  jest ośrodek wyp.z domkami i oczywiście wędkarze przyjeżdżają do nich z rodzinami .;a póżniej siedzą z żoną,synem itd nad wodą którzy  jednocześnie kibicują i relaksują się obok wędkarza.Nagle otrzymują telefon,dają potrzymać na ten czas bata współmałżonce,no i tragedia .Jak spod ziemi wyrasta patrol PSR i nie ma to tamto 200zl mandatu.Jeszcze pokażą na dowód zdjęcie zrobione zza krzaka za którym czatowali na takich  naiwnych.ktoś mi powie że,psr przesadza ,że nadgorliwi ,ale fakt jest faktem .Są tacy wśród strażników psr.Tak że wierzcie mi lepiej wydać te parę zl na kartę i mieć spokój,nawet jak współmałżonka ma tą wędkę w ręku tylko przez 2 min w roku. 

  • radekszumocki 2011-03-11 07:15:06

    Koledzy zgadzam się z wami ,że skoro w życiu prywatnym wspieramy i doradzamy  się w małżeństwie to tym bardziej nad wodą, na  pewno doświadczony wędkarz  udzieli właściwych wskazówek wędkarskich żonie , był to jeden z momentów gdy mieliśmy nad nimi władzę i mogliśmy pouczać ,trochę żartobliwie ale coś w tym jest , ale skoro ustawodawca zdecydował inaczej to nie wiem co będzie nad  wodą gdy będą miały karty ,choć wiele z z tych pań później zostaje pełnoprawnymi członkami PZW ,mam u siebie panią która raz pojechała z nami na kontrolę wód  ,w obecnej chwili zdecydowała się zostać strażniczką.POZDRAWIAM.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 10:24:24

    Bardzo dobrze że mogę usiąśc z żoną nad jeziorkiem i łapac rybki, może wtedy bardziej przekona się do tego hobby. Ale takie prawo nigdy w życiu nie powinno dotyczyc kuzynów , wujków itd. Chyba niektórzy z was niezdają sobie sprawy,ile nagle mieli by wujków, kuzynów itd. Ja za to że łowię ryby zgodnie z przepisami muszę słono zapłacic, więc jak wujek i kuzyn chce łowic to najpierw niech zda egzamin na kartę wędkarską, wykupi składki i wtedy dopiero nad wodę.

  • JaroDaw 2011-03-11 11:38:09

    Bardzo dobrze że mogę usiąśc z żoną nad jeziorkiem i łapac rybki, może wtedy bardziej przekona się do tego hobby. Ale takie prawo nigdy w życiu nie powinno dotyczyc kuzynów , wujków itd. Chyba niektórzy z was niezdają sobie sprawy,ile nagle mieli by wujków, kuzynów itd. Ja za to że łowię ryby zgodnie z przepisami muszę słono zapłacic, więc jak wujek i kuzyn chce łowic to najpierw niech zda egzamin na kartę wędkarską, wykupi składki i wtedy dopiero nad wodę.


    Oczywiście, każdy ma swoje zdanie i pewnie by można wymieniać za i przeciw argumenty bez końca, ale prawo stanowi tak , a nie inaczej, więc się jego trzymajmy. Jeżeli kiedyś jednak ustawodawca złagodzi jednak tę zasadę, to albo tylko małżonka, albo wszyscy. Nadal uważam że nie stanowiło by to jakiegoś większego zagrożenia dla populacji ryb, gdyby czyjaś małżonka, potrzymała wędkę na wspólnym wypadzie, lub przejęła na godzinkę spining, bez zdawania egzaminów i chodźmy odrobiny wiedzy o wędkowaniu. W końcu my za to odpowiadamy.RAPR jest święty i zachęcam do jego przestrzegania.pozdrawiam Jarek 

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 12:00:34

    Zgadzam się, a nawet jestem skłonny twierdzić, że w takich przypadkach, dla świętego spokoju jeśli ktoś chce łowić z drugą osobą na swoim limicie, to deklaruje to, opłacając składki i dopłaca załóżmy symboloczne 10 zł, które W CAŁOŚCI trafia na zarybianie, natomiast małżonka/nek powinni mieć to gratis będąc np. dopisanymi do karty wędkarskiej. Wilk i owca syci :)

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 12:02:15

    Taaaaaaaaaaaak a może by tak jedną karte na rodzinę co ? I każda rodzinka by uzupełniała braki w rybostanie na swoim odcinku...........hehehehehe

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 12:07:01

    Taaaaaaaaaaaak a może by tak jedną karte na rodzinę co ? I każda rodzinka by uzupełniała braki w rybostanie na swoim odcinku...........hehehehehe




    No teraz praktycznie tak jest, z tą różnicą, że współmałżonek ma swój papierek, a dzieci jadą na Twojej karcie póki są małolatami.

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 12:09:28

    Taaaaaaaaaaaak a może by tak jedną karte na rodzinę co ? I każda rodzinka by uzupełniała braki w rybostanie na swoim odcinku...........hehehehehe




    No teraz praktycznie tak jest, z tą różnicą, że współmałżonek ma swój papierek, a dzieci jadą na Twojej karcie póki są małolatami.



    Tak.....hehehe ale większość wyżera te ryby a wołają o więcej, a tu echooooooooooooooo......hehe

  • pawelz 2011-03-11 12:26:27

    A czy ktos zastanowile sie nad jednym, bardzo waznym aspektem.
    Pomijajac dzieci i mlodziez to dorosla osoba chcaca lowic ryby MUSI miec karte wedkarska.
    Nawet jesli PZW pozwoli na lowienie bez oplat i legitymacji czlonkowskiej  w ramach limitow czlonka PZW to pamietajmy ze kumpel, wspolmalzonek czy ktokolwiek inny i tak bedzie musial miec karte wedkarska. Pokazcie mi takie osoby, ktore nie wedkowaly, Wy chcecie zaszepic w nich ta pasje a ktore maja wyrobiona karte wedkarska ?. Bo o to sie tu rozchodzi.
    Ilu jest w Polsce ludzi ktorzy maja karte wedkarska a nie lowia ryb.?

  • Forum wedkuje.pl 2011-03-11 12:27:07

    Ustawodawca powinien być bardziej przychylny i powinien w swojej ustawie dać mały bonus, a mianowicie powinien polegać on na tym że każdy uprawniony do wedkowania może udostępnić swoją wędkę w pierwszy tydzień każdego miesiąca, każdej osobie  (wedłóg własnego uznania) aby zaszczepić tą pasje i zachęcic do wstępowania w nasze szeregi.

  • krzychu64 2011-03-11 12:51:33

    Zgadzam się, a nawet jestem skłonny twierdzić, że w takich przypadkach, dla świętego spokoju jeśli ktoś chce łowić z drugą osobą na swoim limicie, to deklaruje to, opłacając składki i dopłaca załóżmy symboloczne 10 zł, które W CAŁOŚCI trafia na zarybianie, natomiast małżonka/nek powinni mieć to gratis będąc np. dopisanymi do karty wędkarskiej. Wilk i owca syci :)

    Całkowicie się z Tobą Maćku zgadzam. Co do kwoty to mogło by to być nawet 30 czy 50 złotych oczywiście gdyby w całości trafiło na zarybienie. Przy powiedzmy teoretycznie wykorzystaniu limitu przewidzianego dla członków  PZW wzrosly by środki na zarybienie naszych wód.
    Moja żona chętnie wraz ze mną spędza czas nad wodą, jednak wędka jej nie pociąga. Natomiast mój przyszły zięć bardzo chętnie by się od czasu do czasu ze mną wybrał na rybki. jednak wyrabianie karty wędkarskiej czy wstępowanie do PZW nie jest dla niego oplacalne bo po co wnosić pełne opłaty za trzy czy cztery dni wędkowania w roku. Lepiej jechać na komercję. A tak nasze koła wzbogaciły by się o jakieś tam pieniądze które przyniosły by pożytek wszystkim członkom. A ryby i tak zgodnie z limitem dla pełnoprawnego członka, i stanowiska jedno.

    Mirosław nie wiem kto te ryby tak Tobie wyżera. Czy ten łowiący zgodnie z regulaminem na dwie wędki, czy w ramach jednego łowiska i limitu dwie osoby na dwie wędki. Limit i stanowisko jedno. Więc pytam się kto. Coś mi się zdaje że próbujesz tutaj siać zamęt zamiast rozważać propozycje wprowadzenia jakiegoś novum z pożytkiem dla naszej społeczności.
    Pozdr.

  • JaroDaw 2011-03-11 13:23:50

    Taaaaaaaaaaaak a może by tak jedną karte na rodzinę co ? I każda rodzinka by uzupełniała braki w rybostanie na swoim odcinku...........hehehehehe




    No teraz praktycznie tak jest, z tą różnicą, że współmałżonek ma swój papierek, a dzieci jadą na Twojej karcie póki są małolatami.



    Tak.....hehehe ale większość wyżera te ryby a wołają o więcej, a tu echooooooooooooooo......hehe


    pojechałeś .. mam nadzieję że przynajmniej sam wiesz o co Tobie chodziło w tym poście.

  • JaroDaw 2011-03-11 13:25:26

    A czy ktos zastanowile sie nad jednym, bardzo waznym aspektem.
    Pomijajac dzieci i mlodziez to dorosla osoba chcaca lowic ryby MUSI miec karte wedkarska.
    Nawet jesli PZW pozwoli na lowienie bez oplat i legitymacji czlonkowskiej  w ramach limitow czlonka PZW to pamietajmy ze kumpel, wspolmalzonek czy ktokolwiek inny i tak bedzie musial miec karte wedkarska. Pokazcie mi takie osoby, ktore nie wedkowaly, Wy chcecie zaszepic w nich ta pasje a ktore maja wyrobiona karte wedkarska ?. Bo o to sie tu rozchodzi.
    Ilu jest w Polsce ludzi ktorzy maja karte wedkarska a nie lowia ryb.?


    Właśnie pisałem(liśmy) o możliwości bez karty, bo obecnie małżonek posiadający kartę może.

  • pawelz 2011-03-11 13:34:41

    Ale to juz pretensje nie do PZW a do ustawodawcy.
    A 99% postow w tym watku pisze tylko o PZW.



Reklama
Reklama