na co Ty lowisz takie kobzy ? czym Ty je tam necisz ? : )
Nic nowego Ci nie powiem kolego, standard nad standardami, przynęta, to najczęściej czerwony robak, czasami na pinkę się skuszą, rzadziej na kukurydzę, a zanęta, to ta najtańsza, TRAPER na rzekę lub na leszcza, czy płoć. Zanętę daję tylko do koszyka, więc kilogram wystarcza mi na ogół na cały dzień łowienia, chociaż staram się mieć drugi kilogram w zapasie, bo jak tak często trzeba przerzucać, to nie zawsze ten kilogram starczy. Pozdrawiam i powodzenia! :) Wychodzi więc na to, że to kwestia dobrej miejscówki i odrobiny szczęścia.
na co Ty lowisz takie kobzy ? czym Ty je tam necisz ? : )
Nic nowego Ci nie powiem kolego, standard nad standardami, przynęta, to najczęściej czerwony robak, czasami na pinkę się skuszą, rzadziej na kukurydzę, a zanęta, to ta najtańsza, TRAPER na rzekę lub na leszcza, czy płoć. Zanętę daję tylko do koszyka, więc kilogram wystarcza mi na ogół na cały dzień łowienia, chociaż staram się mieć drugi kilogram w zapasie, bo jak tak często trzeba przerzucać, to nie zawsze ten kilogram starczy. Pozdrawiam i powodzenia! :) Wychodzi więc na to, że to kwestia dobrej miejscówki i odrobiny szczęścia.
Dobra miejscówka i szczęście też jest ważne i fakt, miejsce jest niesamowite i szczęście mi czasami dopisuje, ale bez kombinowania i w takim miejscu się nie połowi.Możesz mi wierzyć na słowo, albo i nie, ale jak jeden wędkarz dojdzie do tego, na jaką przynętę i na jakiej długości przyponie podana przynęta pasuje rybom danego dnia, to będzie łowił rybę za rybą, a drugi, który nie będzie kombinował, złowi od tego pierwszego, np. 10 razy mniej ryb, mimo, iż będą siedzieć 2 metry obok siebie i zestawy będą mieli w tych samych miejscach.Spotkałem się z taką sytuacją już niejednokrotnie, albo miałem też taką sytuację, że przyjechałem popołudniu na nockę, było dwóch wędkarzy i dowiedziałem się, że nic nie bierze i faktycznie, siatek w wodzie nie mieli (99% łowiących tam, nie wypuszcza ryb i nie trzeba pytać, żeby wiedzieć, czy ryba bierze, czy nie), a przez ten czas, kiedy się rozstawiałem na stanowisku, też nic nie wyjęli. Gdy wszystko miałem przygotowane i zarzuciłem jednego feedera, drugiego już nie zdążyłem zarzucić, bo już miałem branie i pierwszą rybę na brzegu i po kilku minutach, miałem na koncie już kilka ryb i tego popołudnia, nocy i kolejnego dnia, ryba brała świetnie, złowiłem bardzo dużo ładnych ryb, m.in. karasia 48 cm i lina 47 cm.Tak więc, dobre miejsce, to dopiero połowa sukcesu:)
miałem raz podobną sytuacje nad Wisłą ,dwie wędki w odległości 3m i tylko na jedną brały lechy po 6 sztuce postanowiłem zamienić węki miejscami i...... brały dalej na tą samą złowiłem jeszcze 3 a ta druga nawet puknięcia hehe
No muszę się z tym zgodzić, chociaż dopiero raczkuję w wędkarstwie ;) Rok temu miałem podobną sytuację tylko z jedną wędką. Siedziałem już z wędką ponad 2 godziny i nic, nawet pyknięcia nie było. Łowiłem na białego robaka, w miejscu, w którym byłem już parę razy i zawsze coś wyciągałem. Dzień wcześniej wyczytałem, że kolor haczyka powinno się dobierać do koloru przynęty, dlatego łowiąc na białego wziąłem jasny haczyk. Po dwóch godzinach stwierdziłem, że coś jest nie tak, bo zawsze coś mi w tym miejscu brało. Wróciłem do swojego ulubionego haczyka czarnego ownera... ta sama wielkość, ta sama długość przyponu i wielkość żyłki przyponu... i od razu zaczęły się brania. Czytałem też gdzieś, że jeśli brania są intensywne to skraca się przypon a jeśli słabo ryba bierze to przypon się wydłuża. Ale jeszcze tego nie przetestowałem ;) Takich kruczków i sztuczek jest pewnie całe mnóstwo i jak wędkarz je zna... jak wedkarz2309... to haracze ryby az milo :). Pozdrawiam
Z tymi braniami to tak jak mówicie różnie jest w mojej miejscowości jest taka tama co nazwano ją ZŁOTA, chyba dlatego że brały tam same spore złociste lechole i że brania były faktycznie jak złoto, pewnego dnia poszliśmy z kolegą na tamę i on usiadł ode mnie jakieś 2-3m, a jego koszyk lądował praktycznie na moim,rzucaliśmy praktycznie na siebie a nawet kilka razy na krzyż, ale do rzeczy, ja pamiętam tego dnia złapałem dokładnie 11 leszczy powyżej 1 kg każdy a koleś nic zero, nawet mu nie chciało brać, łapaliśmy na to samo, zanęta też, wiadomo nasze zestawy się tylko różniły, może tak jak wspominacie haczyki i przypony. Z drugiej strony miałem niezły ubaw bo kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek:-) Oboje do dziś wspominamy ten wypad i zawsze nas to bawi:-)
Była kolejna środa i kolejne rybki:)M.in. 4 leszcze. Największy mógł być życiówką (57 cm), ale gdy go podebrałem i chciałem go w podbieraku w wodzie uwolnić z haka (tak robię z rybami, które chcę uwiecznić na fotografii, pozostałe uwalniam bezpośrednio w wodzie), złapałem szczypcami haczyk, wyjąłem z pyszczka i... wtedy leszcz się odwrócił i odpłynął... Myślę, że miał między 55, a 60 cm.
Pierwsza nocka (20-21.04) za mną. Jeśli chodzi o leszcze, to w nocy, było ich 3 sztuki. Za dnia tylko jeden, w ciągu 20 godzin, 4 leszcze (do ok. 50 cm). Pierwszy w tym roku, nocny leszcz - pięćdziesiątak.
Z tymi braniami to tak jak mówicie różnie jest w mojej miejscowości jest taka tama co nazwano ją ZŁOTA, chyba dlatego że brały tam same spore złociste lechole i że brania były faktycznie jak złoto, pewnego dnia poszliśmy z kolegą na tamę i on usiadł ode mnie jakieś 2-3m, a jego koszyk lądował praktycznie na moim,rzucaliśmy praktycznie na siebie a nawet kilka razy na krzyż, ale do rzeczy, ja pamiętam tego dnia złapałem dokładnie 11 leszczy powyżej 1 kg każdy a koleś nic zero, nawet mu nie chciało brać, łapaliśmy na to samo, zanęta też, wiadomo nasze zestawy się tylko różniły, może tak jak wspominacie haczyki i przypony. Z drugiej strony miałem niezły ubaw bo kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek:-) Oboje do dziś wspominamy ten wypad i zawsze nas to bawi:-)
I tu masz rozwiązanie sprawy. "Kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek", a jako że leszcze są niepalące i nie lubią zapachu nikotyny (podobnie jak ja), nie chciały nawet powąchać przynęt dotykanych rękoma Twojego kolegi.
Byłem dziś z synem ale było marnie u nas na południu jeszcze zimna woda jedna zyletka się zapieła . A co do przynęt to ja najlepsze efekty mam na ciasto z ochodkami . Robie zwykłe ciasto z kaszy i dodaje ochodki mrożone ze sklepu .
Wczoraj kolejny dzień na Odrze i kolejne leszcze, złowiłem m.in. 3 leszcze w standardowej wielkości (45-50 cm).Lada dzień powinny przestać brać, z informacji znad wody, wiem, że od kilku dni, coraz trudniej jest złowić leszcza i faktycznie tak jest, a łowione samice, są tak grube, jakby połknęły balona, więc tarło tuż tuż...:) Odpływająca, przyszła mama...
To już chyba ostatni mój post tutaj w tym roku, bo w maju ruszam ze spinem za bolkiem, a później, będzie już lato:)Byłem na nocce z pt. na sob. i udało mi się wyjąć jednego leszcza, pod 50 cm. Rybą dominującą, był 30-35 krąp. Odpływający leszcz - pięćdziesiątak.
NO u mnie zapowiada się całkiem nieźle zaliczyłem już nockę nad wodą, efekt dobry 6 leszczy takie od 44-50cm. No a dwa dni temu siedziałem w okolicy Głogowa nad odrą, zerwałem dość sporego leszcza już do miałem na tafli ale niestety poszedł:-( No i wiadomo co z tym się łączy, wyprowadził wszystko więc rzuciłem na wątrobę indyczą, po od godzinie czasu, wędka spadła z widełek tak pociągnął, przycinam i ostro jedzie z hamulca, hol może trwał 5-10min max i wylądował w podbieraczku dorodny kleń, waga 2,86kg mój rekord! Byłem w szoku jak go zobaczyłem!
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na Dobrzeń i przewietrzyć wędki... :) Jak pojedziesz - daj znać...bo sam jestem ciekaw!
Sam jestem ciekaw lecz sądzę że nie będzie rewelacji .. hihihih ale dam znać Jeszcze mam chodzi mi po głowie Turawa-wały Ja bym raczej obstawiał na Odrę - jezioro jeszcze bardzo zimne. Byłeś już gdzieś w tym roku z feederami??/ A kanał Ulgi?
Hm nie myślałem .. Lecz w ubiegłym roku byłem pod koniec marca na Turawie i z lewej strony tamy brała na prawdę ładna płoć na federka i żałowałem że nie miałem odległościówki lecz w tym roku będę mieć bo kupiłem bardzo okazyjnie jaxona xt pro new generation match 4,2 c.w. 5-25 za jedyne 150zł. dystrybutor robił wyprzedażNad wodą jeszcze nie byłem z kijkiem lecz w najbliższych dniach będę :) Kanału Ulgi nie znam tak jakbym chciał, wiem że siedzą i nic więcej
wedkarz2309
na co Ty lowisz takie kobzy ? czym Ty je tam necisz ? : )
Nic nowego Ci nie powiem kolego, standard nad standardami, przynęta, to najczęściej czerwony robak, czasami na pinkę się skuszą, rzadziej na kukurydzę, a zanęta, to ta najtańsza, TRAPER na rzekę lub na leszcza, czy płoć. Zanętę daję tylko do koszyka, więc kilogram wystarcza mi na ogół na cały dzień łowienia, chociaż staram się mieć drugi kilogram w zapasie, bo jak tak często trzeba przerzucać, to nie zawsze ten kilogram starczy.
Pozdrawiam i powodzenia! :)
Wychodzi więc na to, że to kwestia dobrej miejscówki i odrobiny szczęścia.
:-)
wedkarz2309
na co Ty lowisz takie kobzy ? czym Ty je tam necisz ? : )
Nic nowego Ci nie powiem kolego, standard nad standardami, przynęta, to najczęściej czerwony robak, czasami na pinkę się skuszą, rzadziej na kukurydzę, a zanęta, to ta najtańsza, TRAPER na rzekę lub na leszcza, czy płoć. Zanętę daję tylko do koszyka, więc kilogram wystarcza mi na ogół na cały dzień łowienia, chociaż staram się mieć drugi kilogram w zapasie, bo jak tak często trzeba przerzucać, to nie zawsze ten kilogram starczy.
Pozdrawiam i powodzenia! :)
Wychodzi więc na to, że to kwestia dobrej miejscówki i odrobiny szczęścia.
Dobra miejscówka i szczęście też jest ważne i fakt, miejsce jest niesamowite i szczęście mi czasami dopisuje, ale bez kombinowania i w takim miejscu się nie połowi.Możesz mi wierzyć na słowo, albo i nie, ale jak jeden wędkarz dojdzie do tego, na jaką przynętę i na jakiej długości przyponie podana przynęta pasuje rybom danego dnia, to będzie łowił rybę za rybą, a drugi, który nie będzie kombinował, złowi od tego pierwszego, np. 10 razy mniej ryb, mimo, iż będą siedzieć 2 metry obok siebie i zestawy będą mieli w tych samych miejscach.Spotkałem się z taką sytuacją już niejednokrotnie, albo miałem też taką sytuację, że przyjechałem popołudniu na nockę, było dwóch wędkarzy i dowiedziałem się, że nic nie bierze i faktycznie, siatek w wodzie nie mieli (99% łowiących tam, nie wypuszcza ryb i nie trzeba pytać, żeby wiedzieć, czy ryba bierze, czy nie), a przez ten czas, kiedy się rozstawiałem na stanowisku, też nic nie wyjęli. Gdy wszystko miałem przygotowane i zarzuciłem jednego feedera, drugiego już nie zdążyłem zarzucić, bo już miałem branie i pierwszą rybę na brzegu i po kilku minutach, miałem na koncie już kilka ryb i tego popołudnia, nocy i kolejnego dnia, ryba brała świetnie, złowiłem bardzo dużo ładnych ryb, m.in. karasia 48 cm i lina 47 cm.Tak więc, dobre miejsce, to dopiero połowa sukcesu:)
miałem raz podobną sytuacje nad Wisłą ,dwie wędki w odległości 3m i tylko na jedną brały lechy po 6 sztuce postanowiłem zamienić węki miejscami i...... brały dalej na tą samą złowiłem jeszcze 3 a ta druga nawet puknięcia hehe
No muszę się z tym zgodzić, chociaż dopiero raczkuję w wędkarstwie ;)
Rok temu miałem podobną sytuację tylko z jedną wędką. Siedziałem już z wędką ponad 2 godziny i nic, nawet pyknięcia nie było. Łowiłem na białego robaka, w miejscu, w którym byłem już parę razy i zawsze coś wyciągałem. Dzień wcześniej wyczytałem, że kolor haczyka powinno się dobierać do koloru przynęty, dlatego łowiąc na białego wziąłem jasny haczyk. Po dwóch godzinach stwierdziłem, że coś jest nie tak, bo zawsze coś mi w tym miejscu brało. Wróciłem do swojego ulubionego haczyka czarnego ownera... ta sama wielkość, ta sama długość przyponu i wielkość żyłki przyponu... i od razu zaczęły się brania.
Czytałem też gdzieś, że jeśli brania są intensywne to skraca się przypon a jeśli słabo ryba bierze to przypon się wydłuża. Ale jeszcze tego nie przetestowałem ;)
Takich kruczków i sztuczek jest pewnie całe mnóstwo i jak wędkarz je zna... jak wedkarz2309... to haracze ryby az milo :).
Pozdrawiam
Z tymi braniami to tak jak mówicie różnie jest w mojej miejscowości jest taka tama co nazwano ją ZŁOTA, chyba dlatego że brały tam same spore złociste lechole i że brania były faktycznie jak złoto, pewnego dnia poszliśmy z kolegą na tamę i on usiadł ode mnie jakieś 2-3m, a jego koszyk lądował praktycznie na moim,rzucaliśmy praktycznie na siebie a nawet kilka razy na krzyż, ale do rzeczy, ja pamiętam tego dnia złapałem dokładnie 11 leszczy powyżej 1 kg każdy a koleś nic zero, nawet mu nie chciało brać, łapaliśmy na to samo, zanęta też, wiadomo nasze zestawy się tylko różniły, może tak jak wspominacie haczyki i przypony. Z drugiej strony miałem niezły ubaw bo kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek:-) Oboje do dziś wspominamy ten wypad i zawsze nas to bawi:-)
No jutro 5 rano wyjazd na rybki:-)
W środę tylko jeden leszcz...
Walcząca pięćdziesiątka.
No z takim to już można powalczyć:-)
W środę kolejny wypad na ryby i m.in. 14 leszczy od ok. 45 cm do 56 cm.
Jeden z wielu - ok. 50 cm.
Była kolejna środa i kolejne rybki:)M.in. 4 leszcze. Największy mógł być życiówką (57 cm), ale gdy go podebrałem i chciałem go w podbieraku w wodzie uwolnić z haka (tak robię z rybami, które chcę uwiecznić na fotografii, pozostałe uwalniam bezpośrednio w wodzie), złapałem szczypcami haczyk, wyjąłem z pyszczka i... wtedy leszcz się odwrócił i odpłynął... Myślę, że miał między 55, a 60 cm.
Pierwsza nocka (20-21.04) za mną. Jeśli chodzi o leszcze, to w nocy, było ich 3 sztuki. Za dnia tylko jeden, w ciągu 20 godzin, 4 leszcze (do ok. 50 cm).
Pierwszy w tym roku, nocny leszcz - pięćdziesiątak.
fajna zabawa jak podejdzie stadko takich 50tek:)
Z tymi braniami to tak jak mówicie różnie jest w mojej miejscowości jest taka tama co nazwano ją ZŁOTA, chyba dlatego że brały tam same spore złociste lechole i że brania były faktycznie jak złoto, pewnego dnia poszliśmy z kolegą na tamę i on usiadł ode mnie jakieś 2-3m, a jego koszyk lądował praktycznie na moim,rzucaliśmy praktycznie na siebie a nawet kilka razy na krzyż, ale do rzeczy, ja pamiętam tego dnia złapałem dokładnie 11 leszczy powyżej 1 kg każdy a koleś nic zero, nawet mu nie chciało brać, łapaliśmy na to samo, zanęta też, wiadomo nasze zestawy się tylko różniły, może tak jak wspominacie haczyki i przypony. Z drugiej strony miałem niezły ubaw bo kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek:-) Oboje do dziś wspominamy ten wypad i zawsze nas to bawi:-)
I tu masz rozwiązanie sprawy. "Kumpel się strasznie denerwował wypalił chyba ze 40 fajek", a jako że leszcze są niepalące i nie lubią zapachu nikotyny (podobnie jak ja), nie chciały nawet powąchać przynęt dotykanych rękoma Twojego kolegi.
Byłem dziś z synem ale było marnie u nas na południu jeszcze zimna woda jedna zyletka się zapieła . A co do przynęt to ja najlepsze efekty mam na ciasto z ochodkami . Robie zwykłe ciasto z kaszy i dodaje ochodki mrożone ze sklepu .
Wczoraj kolejny dzień na Odrze i kolejne leszcze, złowiłem m.in. 3 leszcze w standardowej wielkości (45-50 cm).Lada dzień powinny przestać brać, z informacji znad wody, wiem, że od kilku dni, coraz trudniej jest złowić leszcza i faktycznie tak jest, a łowione samice, są tak grube, jakby połknęły balona, więc tarło tuż tuż...:)
Odpływająca, przyszła mama...
To już chyba ostatni mój post tutaj w tym roku, bo w maju ruszam ze spinem za bolkiem, a później, będzie już lato:)Byłem na nocce z pt. na sob. i udało mi się wyjąć jednego leszcza, pod 50 cm. Rybą dominującą, był 30-35 krąp.
Odpływający leszcz - pięćdziesiątak.
NO u mnie zapowiada się całkiem nieźle zaliczyłem już nockę nad wodą, efekt dobry 6 leszczy takie od 44-50cm. No a dwa dni temu siedziałem w okolicy Głogowa nad odrą, zerwałem dość sporego leszcza już do miałem na tafli ale niestety poszedł:-( No i wiadomo co z tym się łączy, wyprowadził wszystko więc rzuciłem na wątrobę indyczą, po od godzinie czasu, wędka spadła z widełek tak pociągnął, przycinam i ostro jedzie z hamulca, hol może trwał 5-10min max i wylądował w podbieraczku dorodny kleń, waga 2,86kg mój rekord! Byłem w szoku jak go zobaczyłem!
bardzo ładne leszcze.
Mam tylko prośbę, piszcie wszyscy na co wzięły. Interesuje mnie to i pewnie innych również :)
hej koledzy jak co tak u Was, ktoś już probował federka w tym roku? Ja wybieram się w poniedziałek, ma być ładna pogoda
ja z 2 tyg temu juz probowalem , ale wysoka woda na Narwi i bez bran :(
Byłem dzisiaj z kolega nad Odrą, ale nic nie brało. Woda wysoka i zalane główki.
Ja dziś pojechałem na feeder na jeziorko. Niestety jeszcze lód jest:)
no jutro wypad na odre, lodu nie ma, woda wysoka, ale cieplutko sie robi
no jutro wypad na odre, lodu nie ma, woda wysoka, ale cieplutko sie robi
I połowił coś kolega?
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na DObrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na DObrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Ma się całkiem nieźle !
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na Dobrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Jak pojedziesz - daj znać...bo sam jestem ciekaw!
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na DObrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Ma się całkiem nieźle !
Co ma się dobrze ?
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na Dobrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Jak pojedziesz - daj znać...bo sam jestem ciekaw!
Sam jestem ciekaw lecz sądzę że nie będzie rewelacji .. hihihih ale dam znać
Jeszcze mam chodzi mi po głowie Turawa-wały
Koledzy napiszcie jak z Odrą bo mam zamiar wyskoczyć na Dobrzeń i przewietrzyć wędki... :)
Jak pojedziesz - daj znać...bo sam jestem ciekaw!
Sam jestem ciekaw lecz sądzę że nie będzie rewelacji .. hihihih ale dam znać
Jeszcze mam chodzi mi po głowie Turawa-wały
Ja bym raczej obstawiał na Odrę - jezioro jeszcze bardzo zimne.
Byłeś już gdzieś w tym roku z feederami??/
A kanał Ulgi?
Hm nie myślałem .. Lecz w ubiegłym roku byłem pod koniec marca na Turawie i z lewej strony tamy brała na prawdę ładna płoć na federka i żałowałem że nie miałem odległościówki lecz w tym roku będę mieć bo kupiłem bardzo okazyjnie jaxona xt pro new generation match 4,2 c.w. 5-25 za jedyne 150zł. dystrybutor robił wyprzedażNad wodą jeszcze nie byłem z kijkiem lecz w najbliższych dniach będę :) Kanału Ulgi nie znam tak jakbym chciał, wiem że siedzą i nic więcej