No u mnie w końcu kleń się ruszył. Woda spadła, poziom się ustabilizował i zaczyna coś się dziać. Dzisiaj złowiłem 7 kleni, a raczej kleników, takich do 30 cm (do tego dwa małe okonki i jeden mały bolo). Sama młodzież, ale dobre i to. Mój brat dzisiaj z gruntu na kiełbia złowił klenia takiego ok.35 cm.
U mnie również woda nareszcie taka jak lubię choć chimeryczna ale to normalne.Jest za to dużo mlodych klenikow co cieszy bo ostatnio ich nie widzialem.Wielkich sukcesów nie ma bo upały swoje robią ale pokazuje sie żerujący sum,boleń,spławiają sie leszcze.To jest to co tygrysy lubia najbardziej:-)...Wreszcie można dreptac po opaskach i na to czekałem cały rok,od poczatku sezonu az do końca lipca.
U mnie podobnie, w końcu mogę pobrodzić w wodzie ze spinem w ręku w poszukiwaniu kleni - moje ulubione łowienie. W ostatnich dniach pokazało się sporo małych kleników. Wcześniej nie było ich bardzo widać, ale teraz jest ich naprawdę sporo, ruszył się też i większy, wczoraj widziałem kilka takich sporych kluch, ale nie dały się podejść. No i małego bolenia też jest naprawdę dużo.
Dzisiaj zaliczyłem całkiem udany wypad ze spinem nad Wisłę. Wybrałem się na starą, rzadko odwiedzaną główkę. W zeszłym roku byłą tam fajna, kleniowo-boleniowa woda. W tym roku jednak woda mocno się zmieniła, jest mniejszy nurt, bolenia zero, ale za to dopisały okonie.
Wynik to 6 okoni (plus jeden spięty). Żadne okazy, ale największy miał 30 cm, jeden 25 cm, reszta w granicach 15-20 cm.
Ja na ogół poluje na opaskach i w dzikich bocznych korytach ale faktycznie klen zrobil sie bardzo aktywny - niestety ten mały.Mozliwe ze na duze trzeba zapolowac noca.Ważna rzecz na niskiej (nareszcie!) wodzie to poszukiwanie ryb w miejscach gdzie one maja tlen - kamienie i przelewy,rafki itp.Sum tez aktywny,nawet w dzien.Chyba pora zabrac porzadny sprzet i duze woblery bo wczoraj nawet na małe kleniowe wobki dwa siadły.Wprawdzie niewymiarowe maleństwa tj. jakies 60-65 cm ale polowały aktywnie w biały dzien i wieksze tez sie pokazywały.Niestety z lekkim sprzetem nie było szans nawet probowac ich kusic.Robi sie ciekawie...
Upał,upał,upal!!!Niestety odbiera on chęć do żerowania rybom.Co wyjazd to sama drobnica.Od dluższego czasu nie widać aktywności bolenia.Biorąc pod uwage okoliczności przyrody to nawet zrozumiałe ale troche boli jak wieszaja sie same male okonki,szczupaczki ołowki i kleniki 20 -taki.Szkoda kaleczyc niewymiarowe rybki.Mimo to nie ma co narzekac bo Wisła nareszcie niska i prawie wszedzie mozna dojsc.Moze nie biora jak marzenie ale nalowic sie mozna do bólu bo miejscowek nie brakuje w poblizu głownego nurtu.
Wczoraj wybrałem się nad Wisłę na grunt i na przykosie, przy której siedziałem, bolenie waliły aż miło. I to takie całkiem spore.
To pewnie kwestia pogody,cisnienia itp.Wiadomo ze one maja swoje okresy aktywnosci.Czekam na koniec fali upału bo bardzo rano na ryby nie chce mi sie wstawac (ostatnio to niczego nie zmienialo) a łowic w żarówie to srednia przyjemnośc - dla ryb także.
Na swojej wodzie zauważyłem, że ryba aktywniejsza jest wieczorem niż nawet z samego rana. Z rana nad wodą jestem zazwyczaj około 4.30 i nawet tak wcześnie ryby gorzej biorą niż np.20-21.
A tak w ogóle to muszę wybrać się na nockę, bo aż wstyd się przyznać, ale w tym roku jeszcze nie byłem.
Ja też nie:-( Rekompensuje to sobie od czasu do czasu wyjazdem baaardzo porannym tak że nad wodą jestem połtorej godziny przed wschodem słonca.Ostatnio zaobserwowałem o takiej porze sumowe wariactwo i nie były to małe ryby ale prawdziwe lochy.Było tez jedno uderzenie klenia chyba życia bo widziałem rybę tuz przy brzegu opaski pod nogami(było juz dość widno).Fajnie bo po takich akcjach wiesz ze coś w tej wodzie jest - to bardzo motywujące.Natomiast na wędce zameldowało sie to co zawsze czyli duzo małych klonków,okonie (zauwazyłem znaczny wzrost liczebnosci tych ryb w ciągu ostatnich dwóch lat i cieszy mnie to),szczupaczki ołówki (bardzo ich duzo,są wszędzie i bardzo mnie to cieszy bo swiadczy o udanym tarle rok lub dwa temu) i jakies jaziki.Wisła jest jak zwykle chimeryczna ale wiem że przyjdzie taki dzien i taka chwila...więc piore wode spinningiem żeby trafic na ten moment.Jak nie teraz to jesienia napewno.Zreszta samo przebywanie nad rzeka to wielki bonus od życia.
Ciekawe to co piszesz o pistoletach, bo u mnie w tym roku w ogóle nie widać szczupaka. Osobiście złowiłem jednego w maju (71 cm), poza tym nic. Co prawda nie poluję konkretnie na szczupaki, ale zawsze jakiś przyłów się trafił, raz mniejszy, raz większy (zazwyczaj mniejszy ;-))). Fakt jest taki, że o tej porze roku kilka szczupaków miałem na rozkładzie, a teraz tylko ten jeden...Ale spokojnie, zaczyna coś się dziać na wodzie i to mnie cieszy, liczę na dobre wyniki w sierpniu, znacznie lepsze niz w ostatnich miesiącach.
Toruń, Wisła. Rybka chyba zaczna skubać bo coraz częściej padają szczupaczki. Na razie niewielkie ale zawsze:) Wczoraj jeden spad oraz wyciągnięty wymiarek. Za to cały czas mam problem z namierzeniem aktywnych sandaczy:( Ale pogoda coraz lepsza więc po cichu liczę na lepsze efekty;)
przed chwilą wróciłem znad wody. Jak pech to pech: cały dzień ładna, słoneczna pogoda, a jak pojawiłem się nad wodą to nadciągnęły chmury, zepsuła się pogoda a ryba w ogóle nie żerowała. Złowiłem dwa okonki i małego klenika, a brat 2 okonki i 2 małe szczupaczki. Ogólnie niefart i lipa.
Teoretycznie takie ochlodzenie po okresie upałów powinno zaowocować lepszym żerowaniem bo przecież było troche deszczu,wiatr i nizsza temperatura a to prawdopodobnie dotleniło wode.Narazie praktyka tego nie pokazuje ale nie zapominajmy ze w tym okresie ryby maja mnóstwo naturalnego pokarmu i skuszenie ich wabikiem spinningowym jest trudniejsze niz np. jesienia (truizm).Na plus dla nas jest fakt ze rybki sa teraz bardziej aktywne bo ich metabolizm jest szybszy niz w zimnej porze roku wiec wniosek jest taki że probowac trzeba - im częściej tym lepiej.Zadna filozofia:-)Ja teraz zmieniam ""poligon"" i przetestuje dzikie boczne koryta,płytkie,z zarosnietymi i niedostepnymi brzegami, ze zwalonymi drzewami i wolnym uciągiem.Wiem że moga one zaskoczyć chociaz na ogół pelno w nich ryb niewymiarowych (wszelkie drapiezniki).Zaleta jest taka że bran jest tam na ogół duzo.Z lekkim sprzetem mozna pobrodzic - fajna zabawa.Troche mnie juz zmęczyło bezrybie(brak bran a nie ryb) na głównym korycie więc to będzie miła odmiana.Rybki tu nie czesto widuja ludzi,raczej sarny i dziki wiec szanse rosna...Zobaczymy co z tego wyniknie.
wczoraj trochę z bratem pochodziłem po takim zamkniętym akwenie (przy wyższym stanie płynie woda, teraz jest on odcięty od nurtu). Ryby sporo, ale większości to małe okonki i szczupaczki. Po około godzinie daliśmy sobie spokój, szkoda było kaleczyć narybek.
No i teoria sie częsciowo sprawdziła.Po ochłodzeniu połowiłem mase drobnych klonków - ledwo wymiarowych na smuzaki i trafił sie jeden 40-tak.Zaden okaz ale juz godna rybka jak na maleństwa które dotychczas sie czepiały.B.duzo brań - głównie na smuzaki i obrotówki.Klasyczny wobler narazie w odwrocie.
Worek z kleniami sie rozwiazal.Kleniki ,klonki małe 25-30 cm sporadycznie 35-40 czyli nie okazy ale na okrase kilka brań ryb ""okołozawałowych"" było.Tylko jedna przyneta sieje spustoszenie i jest to własnej produkcji smużak,ale nie typowy jak bromba.Na klasyczne woblerki kleniowe nic.Co ciekawe na nic innego z robactwa nawet nie skubna a na to moje paskudztwo branie w co drugim rzucie!Swietna zabawa.Zaraz uciekam nad Wisle zastosowac w praktyce moje nowe wunderwaffe...
wczoraj poszedłem na spinna i o 17.00 miałem potworne branie na obrotówkę w nurcie, na początku myślałem że to ładny bolek a okazał sie sumek 82 cm, miły przyłów :D
Klenie zastrajkowały trochę ostatnio,same kurduple.Dzisiaj też nie bardzo chciały współpracować wiec wyżyłem sie na łatwiejszym przeciwniku.Specjalnie zabrałem delikatny sprzet,cienka żyłeczke i malutkie przynęty żeby nie dac sie bolkom sprowokowac:-)Miały być klenie i tylko klenie ale "przypadkiem" w pudełku zaplątał sie własnej roboty 4 i pół centymetrowy woblerek uklejka robiony pod bolenia własnie i... nie wytrzymałem.Efekt - trzy brania i jedna zapieta rybka.Nieduży bo tylko 65 cm ale na bardzo lekkim zestawie troche poszalał i wynagrodził brak bran kleni.
Wybrałem się wczoraj z samego rana. Mgła i 8 st.na termometrze, czyli powoli zbliża się jesień. Honor uratował mały klenik, do tego miałem jedno pobicie i dwie ryby na wędce, które jednak mi się spięły po kilku sekundach holu. Jedna z nich była całkiem ładna. Szkoda.
Ale miałem dzisiaj poranek... Byłem nad wodą około 5.30, przez godzinę nic się nie dzieje. Postanawiam obłowić jedną z głowek,zmieniam przynętę na obrotówkę nr 2. Po którymś rzucie już mam wyciągać błystkę z wody i wtedy mocne uderzenie, niestety po kilku sekundach ryba odpływa z przynętą w pysku, pękła żyłka...Szczupak miał na oko 60-70 cm. Pech. Idę dalej, obławiam kolejne miejscówki, ale łowię tylko małego szczupaczka i okonka.
Wracając do domu postanawiam jeszcze raz obłowić wspomnianą główkę, tym razem od strony napływowej. Zakładam woblera Glooga, kilka rzutów i jest , siedzi ryba. Jest duża i mocno walczy, robi przede mną piękną świece i widzę ładnego szczupaka, takiego około 70 cm. Około minuty walki i ryba przeciera stalowy przypon o wytrzymałości 10 kg(!!!). Zwykły szajs. Wk....wienie niesamowite. Wracam do domu jak zbity pies, jutra z rana melduję się tam ponownie.
Jestem ciekaw, czy to mógł być ten sam szczupak. Rozmiar podobny, ta sama główka, tylko wziął po dwóch różnych jej stronach.
Wiesz co, miałem jeden ostatni przypon i go założyłem, firmy nie pamiętam. Podejrzewam, że gdyby to był przypon wolframowy, to nie miałbym takiej przygody. Te stalowe podobno potrafią się skręcać i wtedy szczupak może go łatwo przetrzeć. Muszę dzisiaj zakupić jakieś porządne przypony, może możecie polecić jakieś sprawdzone?
Wiesz co, miałem jeden ostatni przypon i go założyłem, firmy nie pamiętam. Podejrzewam, że gdyby to był przypon wolframowy, to nie miałbym takiej przygody. Te stalowe podobno potrafią się skręcać i wtedy szczupak może go łatwo przetrzeć. Muszę dzisiaj zakupić jakieś porządne przypony, może możecie polecić jakieś sprawdzone?
Jest odwrotnie to wolfram się skręca, stal można w miarę wyprostować wolframu raczej już nie.
Znalazłem opakowanie po tym przyponie. Przypony stalowe marki Larus, jakieś litewskie gówno. Kupiłem to kiedyś w jakimś sklepie bo innych nie mieli. No i została mi ostatnia sztuka, a że inne pozrywałem to założyłem ten shit.
A ogólnie to stosuję najczęściej Spinwala ;-) Nie polecam też Kongera, potrafi zerwać się na agrafce.
Mogłes mieć dwa razy tego samego szczupaka.Z moich doswiadczeń wynika że jest to możliwe.Pare razy zdarzyła mi sie taka sytuacja przy czym nie wylkluczone że na tym stanowisku było kilka szczupaków.A co do wyników na Wisle to u mnie cienko ostatnio.Nawet małe klenie przestały reagować na smużaki.Natretnie gryza malenkie szczupaczki, aż ich szkoda kaleczyć ale musiałbym wcale nie łowic...W ciągu ostatnich paru wypraw mialem dwie ładne ryby ale spadły niestety za to mój ojciec miał ciekawy przyłów podczas łowienia okoni na bocznym korytku Wisły gdzie kamienie ,piach i woda teraz stoi - na effzeta 1 ke dziabnęła mu chyba metrówa.Szczupak zapiąl sie za dziubek i po efektownej swiecy i paru odjazdach(żyłka 0.18) sie wypiął.Lepiej że spadł a nie odgryzł błystki (wolframu nie było) bo odpłynął bez "kolczyka". A co do wolframów to trzeba zwracac uwage na agrafki.Broń Boże kupować to dziadostwo z agrafka z blaszki!Tylko z jednego kawałka drutu,a przypon pod szczupakiem koledze strzelił bo musiał byc uszkodzony.To nie musi od razu być spinwal ale moga byc tansze mikado,jaxony itd.Pod 70 tka taki do 10kg nie ma prawa peknac a sa jednak tansze niz spinwale.Nie demonizujmy, chyba że ktos poluje na szczupy powyżej metra to faktycznie warto sie zabezpieczyć czyms renomowanym.Na "normalne" lowienie wyroby naszych rodzimych importerów-producentów sa wystarczajace o ile dobrze dopasujemy je do zestawu,mocy linki itp.
Również polecam Ci zestawy do własnoręcznego robienia przyponów. Ja używam dragonów self-made, dajesz dobre agrafki i krętliki i masz przypon jaki tylko chcesz.
w sobotę około godziny 8.30 już byłem znudzony machaniem na sandałka przeszedłem na następną główkę. Usiadłem i od niechcenia rzuciłem kopytko na napływ a tu szczupły 96 cm (nie miałem wagi więc nie wiem ile ważył) - miły wypad;)) wisełka okolice ostromecka k/bydgoszczy
U mnie jest po prostu koszmarnie.BEZRYBIE.Czekam na ochlodzenie bo jak na gume nie polowie to sezon do bani.Ryby ignorują wszelkie blystki ,woblery itd. Wieszaja sie czasem szczupaczki olówki albo okonki po 15 cm w miejscach gdzie powinien stac klen,bolenia nie widać woda martwa.Szkoda gadać.Az chce sie wedke na kolanie zlamać :-( Niestety z roku na rok jest coraz słabiej.Wiadomo że to chimeryczna rzeka ale to już przesada.Przykro...
Dzisiaj Wisła w okolicach Bydgoszczy. Czas spinningowania od 15 do 19 dwa małe okonie i jeden szczupak 18 cm. W tym roku coś na Wiśle ryba nie chce współpracować:(
Jest syfiasta pogoda, wschodni wiatr, zimne noce i straszna żarówa to pewnie tez ma jakis wpływ chociaz ogolnie ten rok jest nędzny.Spokojnie panowie jesienią na gume z opadu swoje rybki sie złowi...mam nadzieje.
Po wypadzie z kolegą na Wisełkę ( 3 dni temu) pobiliśmy swoje rekordy ja na Morsa 3 szczupłego około 15 cm, a kumpel na obrotówkę longa 4 szczupaczysko max 8 cm. Ale był miło spedzony czas i kontakt z rybą :)
Słabo,slabo coraz słabiej...Ryby nieaktywne.Nie ganiają drobnicy,wyplycenia u szczytu opasek puste,sandacz z opadu nie pstryka.Martwa woda niestety.
No u mnie w końcu kleń się ruszył. Woda spadła, poziom się ustabilizował i zaczyna coś się dziać. Dzisiaj złowiłem 7 kleni, a raczej kleników, takich do 30 cm (do tego dwa małe okonki i jeden mały bolo). Sama młodzież, ale dobre i to. Mój brat dzisiaj z gruntu na kiełbia złowił klenia takiego ok.35 cm.
U mnie również woda nareszcie taka jak lubię choć chimeryczna ale to normalne.Jest za to dużo mlodych klenikow co cieszy bo ostatnio ich nie widzialem.Wielkich sukcesów nie ma bo upały swoje robią ale pokazuje sie żerujący sum,boleń,spławiają sie leszcze.To jest to co tygrysy lubia najbardziej:-)...Wreszcie można dreptac po opaskach i na to czekałem cały rok,od poczatku sezonu az do końca lipca.
U mnie podobnie, w końcu mogę pobrodzić w wodzie ze spinem w ręku w poszukiwaniu kleni - moje ulubione łowienie. W ostatnich dniach pokazało się sporo małych kleników. Wcześniej nie było ich bardzo widać, ale teraz jest ich naprawdę sporo, ruszył się też i większy, wczoraj widziałem kilka takich sporych kluch, ale nie dały się podejść. No i małego bolenia też jest naprawdę dużo.
Ewidentnie coś się zaczęło dziać...
Dzisiaj zaliczyłem całkiem udany wypad ze spinem nad Wisłę. Wybrałem się na starą, rzadko odwiedzaną główkę. W zeszłym roku byłą tam fajna, kleniowo-boleniowa woda. W tym roku jednak woda mocno się zmieniła, jest mniejszy nurt, bolenia zero, ale za to dopisały okonie.
Wynik to 6 okoni (plus jeden spięty). Żadne okazy, ale największy miał 30 cm, jeden 25 cm, reszta w granicach 15-20 cm.
Ja na ogół poluje na opaskach i w dzikich bocznych korytach ale faktycznie klen zrobil sie bardzo aktywny - niestety ten mały.Mozliwe ze na duze trzeba zapolowac noca.Ważna rzecz na niskiej (nareszcie!) wodzie to poszukiwanie ryb w miejscach gdzie one maja tlen - kamienie i przelewy,rafki itp.Sum tez aktywny,nawet w dzien.Chyba pora zabrac porzadny sprzet i duze woblery bo wczoraj nawet na małe kleniowe wobki dwa siadły.Wprawdzie niewymiarowe maleństwa tj. jakies 60-65 cm ale polowały aktywnie w biały dzien i wieksze tez sie pokazywały.Niestety z lekkim sprzetem nie było szans nawet probowac ich kusic.Robi sie ciekawie...
Upał,upał,upal!!!Niestety odbiera on chęć do żerowania rybom.Co wyjazd to sama drobnica.Od dluższego czasu nie widać aktywności bolenia.Biorąc pod uwage okoliczności przyrody to nawet zrozumiałe ale troche boli jak wieszaja sie same male okonki,szczupaczki ołowki i kleniki 20 -taki.Szkoda kaleczyc niewymiarowe rybki.Mimo to nie ma co narzekac bo Wisła nareszcie niska i prawie wszedzie mozna dojsc.Moze nie biora jak marzenie ale nalowic sie mozna do bólu bo miejscowek nie brakuje w poblizu głownego nurtu.
Wczoraj wybrałem się nad Wisłę na grunt i na przykosie, przy której siedziałem, bolenie waliły aż miło. I to takie całkiem spore.
Wczoraj wybrałem się nad Wisłę na grunt i na przykosie, przy której siedziałem, bolenie waliły aż miło. I to takie całkiem spore.
To pewnie kwestia pogody,cisnienia itp.Wiadomo ze one maja swoje okresy aktywnosci.Czekam na koniec fali upału bo bardzo rano na ryby nie chce mi sie wstawac (ostatnio to niczego nie zmienialo) a łowic w żarówie to srednia przyjemnośc - dla ryb także.
Na swojej wodzie zauważyłem, że ryba aktywniejsza jest wieczorem niż nawet z samego rana. Z rana nad wodą jestem zazwyczaj około 4.30 i nawet tak wcześnie ryby gorzej biorą niż np.20-21.
A tak w ogóle to muszę wybrać się na nockę, bo aż wstyd się przyznać, ale w tym roku jeszcze nie byłem.
Ja też nie:-( Rekompensuje to sobie od czasu do czasu wyjazdem baaardzo porannym tak że nad wodą jestem połtorej godziny przed wschodem słonca.Ostatnio zaobserwowałem o takiej porze sumowe wariactwo i nie były to małe ryby ale prawdziwe lochy.Było tez jedno uderzenie klenia chyba życia bo widziałem rybę tuz przy brzegu opaski pod nogami(było juz dość widno).Fajnie bo po takich akcjach wiesz ze coś w tej wodzie jest - to bardzo motywujące.Natomiast na wędce zameldowało sie to co zawsze czyli duzo małych klonków,okonie (zauwazyłem znaczny wzrost liczebnosci tych ryb w ciągu ostatnich dwóch lat i cieszy mnie to),szczupaczki ołówki (bardzo ich duzo,są wszędzie i bardzo mnie to cieszy bo swiadczy o udanym tarle rok lub dwa temu) i jakies jaziki.Wisła jest jak zwykle chimeryczna ale wiem że przyjdzie taki dzien i taka chwila...więc piore wode spinningiem żeby trafic na ten moment.Jak nie teraz to jesienia napewno.Zreszta samo przebywanie nad rzeka to wielki bonus od życia.
Ciekawe to co piszesz o pistoletach, bo u mnie w tym roku w ogóle nie widać szczupaka. Osobiście złowiłem jednego w maju (71 cm), poza tym nic. Co prawda nie poluję konkretnie na szczupaki, ale zawsze jakiś przyłów się trafił, raz mniejszy, raz większy (zazwyczaj mniejszy ;-))). Fakt jest taki, że o tej porze roku kilka szczupaków miałem na rozkładzie, a teraz tylko ten jeden...Ale spokojnie, zaczyna coś się dziać na wodzie i to mnie cieszy, liczę na dobre wyniki w sierpniu, znacznie lepsze niz w ostatnich miesiącach.
Toruń, Wisła.
Rybka chyba zaczna skubać bo coraz częściej padają szczupaczki. Na razie niewielkie ale zawsze:) Wczoraj jeden spad oraz wyciągnięty wymiarek. Za to cały czas mam problem z namierzeniem aktywnych sandaczy:( Ale pogoda coraz lepsza więc po cichu liczę na lepsze efekty;)
przed chwilą wróciłem znad wody. Jak pech to pech: cały dzień ładna, słoneczna pogoda, a jak pojawiłem się nad wodą to nadciągnęły chmury, zepsuła się pogoda a ryba w ogóle nie żerowała. Złowiłem dwa okonki i małego klenika, a brat 2 okonki i 2 małe szczupaczki. Ogólnie niefart i lipa.
Teoretycznie takie ochlodzenie po okresie upałów powinno zaowocować lepszym żerowaniem bo przecież było troche deszczu,wiatr i nizsza temperatura a to prawdopodobnie dotleniło wode.Narazie praktyka tego nie pokazuje ale nie zapominajmy ze w tym okresie ryby maja mnóstwo naturalnego pokarmu i skuszenie ich wabikiem spinningowym jest trudniejsze niz np. jesienia (truizm).Na plus dla nas jest fakt ze rybki sa teraz bardziej aktywne bo ich metabolizm jest szybszy niz w zimnej porze roku wiec wniosek jest taki że probowac trzeba - im częściej tym lepiej.Zadna filozofia:-)Ja teraz zmieniam ""poligon"" i przetestuje dzikie boczne koryta,płytkie,z zarosnietymi i niedostepnymi brzegami, ze zwalonymi drzewami i wolnym uciągiem.Wiem że moga one zaskoczyć chociaz na ogół pelno w nich ryb niewymiarowych (wszelkie drapiezniki).Zaleta jest taka że bran jest tam na ogół duzo.Z lekkim sprzetem mozna pobrodzic - fajna zabawa.Troche mnie juz zmęczyło bezrybie(brak bran a nie ryb) na głównym korycie więc to będzie miła odmiana.Rybki tu nie czesto widuja ludzi,raczej sarny i dziki wiec szanse rosna...Zobaczymy co z tego wyniknie.
wczoraj trochę z bratem pochodziłem po takim zamkniętym akwenie (przy wyższym stanie płynie woda, teraz jest on odcięty od nurtu). Ryby sporo, ale większości to małe okonki i szczupaczki. Po około godzinie daliśmy sobie spokój, szkoda było kaleczyć narybek.
Najlepiej wrzucić telefon jak najszybciej do 100% alkoholu a następnie wysuszyć
No i teoria sie częsciowo sprawdziła.Po ochłodzeniu połowiłem mase drobnych klonków - ledwo wymiarowych na smuzaki i trafił sie jeden 40-tak.Zaden okaz ale juz godna rybka jak na maleństwa które dotychczas sie czepiały.B.duzo brań - głównie na smuzaki i obrotówki.Klasyczny wobler narazie w odwrocie.
Worek z kleniami sie rozwiazal.Kleniki ,klonki małe 25-30 cm sporadycznie 35-40 czyli nie okazy ale na okrase kilka brań ryb ""okołozawałowych"" było.Tylko jedna przyneta sieje spustoszenie i jest to własnej produkcji smużak,ale nie typowy jak bromba.Na klasyczne woblerki kleniowe nic.Co ciekawe na nic innego z robactwa nawet nie skubna a na to moje paskudztwo branie w co drugim rzucie!Swietna zabawa.Zaraz uciekam nad Wisle zastosowac w praktyce moje nowe wunderwaffe...
wczoraj poszedłem na spinna i o 17.00 miałem potworne branie na obrotówkę w nurcie, na początku myślałem że to ładny bolek a okazał sie sumek 82 cm, miły przyłów :D
Klenie zastrajkowały trochę ostatnio,same kurduple.Dzisiaj też nie bardzo chciały współpracować wiec wyżyłem sie na łatwiejszym przeciwniku.Specjalnie zabrałem delikatny sprzet,cienka żyłeczke i malutkie przynęty żeby nie dac sie bolkom sprowokowac:-)Miały być klenie i tylko klenie ale "przypadkiem" w pudełku zaplątał sie własnej roboty 4 i pół centymetrowy woblerek uklejka robiony pod bolenia własnie i... nie wytrzymałem.Efekt - trzy brania i jedna zapieta rybka.Nieduży bo tylko 65 cm ale na bardzo lekkim zestawie troche poszalał i wynagrodził brak bran kleni.
Wczorajszy wiślany jaź
Wczoraj sam drobiazg.Zimno i wietrznie nad rzeka.Przedsmak wczesnej jesieni - wolałbym żeby było jeszcze ciepło...
Wybrałem się wczoraj z samego rana. Mgła i 8 st.na termometrze, czyli powoli zbliża się jesień. Honor uratował mały klenik, do tego miałem jedno pobicie i dwie ryby na wędce, które jednak mi się spięły po kilku sekundach holu. Jedna z nich była całkiem ładna. Szkoda.
Nadal drobiazgi kleniki i mikroszczupaczki.Trzeba chyba poganiać za boleniem bo wieczorami ładne sztuki sie pokazują.
To tak w ramach ciekawostki 60cm o wschodzie słońca wisełka na główce.. ;]
To tak w ramach ciekawostki 60cm o wschodzie słońca nad wiseła .. ;]
To tak w ramach ciekawostki 60cm o wschodzie słonca nad wisełką ;] [Wa-Wa]
To tak w ramach ciekawostki 60cm o wschodzie słonca nad wisełką ;]
sory cos się popsuło..
zmniejsz riozmiar zdjecia do 100 kb :)
Ale miałem dzisiaj poranek... Byłem nad wodą około 5.30, przez godzinę nic się nie dzieje. Postanawiam obłowić jedną z głowek,zmieniam przynętę na obrotówkę nr 2. Po którymś rzucie już mam wyciągać błystkę z wody i wtedy mocne uderzenie, niestety po kilku sekundach ryba odpływa z przynętą w pysku, pękła żyłka...Szczupak miał na oko 60-70 cm. Pech. Idę dalej, obławiam kolejne miejscówki, ale łowię tylko małego szczupaczka i okonka.
Wracając do domu postanawiam jeszcze raz obłowić wspomnianą główkę, tym razem od strony napływowej. Zakładam woblera Glooga, kilka rzutów i jest , siedzi ryba. Jest duża i mocno walczy, robi przede mną piękną świece i widzę ładnego szczupaka, takiego około 70 cm. Około minuty walki i ryba przeciera stalowy przypon o wytrzymałości 10 kg(!!!). Zwykły szajs. Wk....wienie niesamowite. Wracam do domu jak zbity pies, jutra z rana melduję się tam ponownie.
Jestem ciekaw, czy to mógł być ten sam szczupak. Rozmiar podobny, ta sama główka, tylko wziął po dwóch różnych jej stronach.
jakich przyponów używasz?
Wiesz co, miałem jeden ostatni przypon i go założyłem, firmy nie pamiętam. Podejrzewam, że gdyby to był przypon wolframowy, to nie miałbym takiej przygody. Te stalowe podobno potrafią się skręcać i wtedy szczupak może go łatwo przetrzeć. Muszę dzisiaj zakupić jakieś porządne przypony, może możecie polecić jakieś sprawdzone?
Wiesz co, miałem jeden ostatni przypon i go założyłem, firmy nie pamiętam. Podejrzewam, że gdyby to był przypon wolframowy, to nie miałbym takiej przygody. Te stalowe podobno potrafią się skręcać i wtedy szczupak może go łatwo przetrzeć. Muszę dzisiaj zakupić jakieś porządne przypony, może możecie polecić jakieś sprawdzone?
Jest odwrotnie to wolfram się skręca, stal można w miarę wyprostować wolframu raczej już nie.
Znalazłem opakowanie po tym przyponie. Przypony stalowe marki Larus, jakieś litewskie gówno. Kupiłem to kiedyś w jakimś sklepie bo innych nie mieli. No i została mi ostatnia sztuka, a że inne pozrywałem to założyłem ten shit.
A ogólnie to stosuję najczęściej Spinwala ;-) Nie polecam też Kongera, potrafi zerwać się na agrafce.
Mogłes mieć dwa razy tego samego szczupaka.Z moich doswiadczeń wynika że jest to możliwe.Pare razy zdarzyła mi sie taka sytuacja przy czym nie wylkluczone że na tym stanowisku było kilka szczupaków.A co do wyników na Wisle to u mnie cienko ostatnio.Nawet małe klenie przestały reagować na smużaki.Natretnie gryza malenkie szczupaczki, aż ich szkoda kaleczyć ale musiałbym wcale nie łowic...W ciągu ostatnich paru wypraw mialem dwie ładne ryby ale spadły niestety za to mój ojciec miał ciekawy przyłów podczas łowienia okoni na bocznym korytku Wisły gdzie kamienie ,piach i woda teraz stoi - na effzeta 1 ke dziabnęła mu chyba metrówa.Szczupak zapiąl sie za dziubek i po efektownej swiecy i paru odjazdach(żyłka 0.18) sie wypiął.Lepiej że spadł a nie odgryzł błystki (wolframu nie było) bo odpłynął bez "kolczyka". A co do wolframów to trzeba zwracac uwage na agrafki.Broń Boże kupować to dziadostwo z agrafka z blaszki!Tylko z jednego kawałka drutu,a przypon pod szczupakiem koledze strzelił bo musiał byc uszkodzony.To nie musi od razu być spinwal ale moga byc tansze mikado,jaxony itd.Pod 70 tka taki do 10kg nie ma prawa peknac a sa jednak tansze niz spinwale.Nie demonizujmy, chyba że ktos poluje na szczupy powyżej metra to faktycznie warto sie zabezpieczyć czyms renomowanym.Na "normalne" lowienie wyroby naszych rodzimych importerów-producentów sa wystarczajace o ile dobrze dopasujemy je do zestawu,mocy linki itp.
CześćTomek kup sobie stalowe linki do własnoręcznego robienia przyponów.A Larus to litewski Jaxon.JK
No to ładnie Tomek, trzeba będzie wyciągnąć spina i i powoli zaczynać ten jesienny sezon - tylko, że ja z tą naszą Wisłą to raczej na bakier jestem:)
Również polecam Ci zestawy do własnoręcznego robienia przyponów. Ja używam dragonów self-made, dajesz dobre agrafki i krętliki i masz przypon jaki tylko chcesz.
Bieda z nędzą straszna...
No słabizna ale szczupaczka pod 50 wyciągnąłem. Zawsze to coś...
w sobotę około godziny 8.30 już byłem znudzony machaniem na sandałka przeszedłem na następną główkę. Usiadłem i od niechcenia rzuciłem kopytko na napływ a tu szczupły 96 cm (nie miałem wagi więc nie wiem ile ważył) - miły wypad;)) wisełka okolice ostromecka k/bydgoszczy
U mnie jest po prostu koszmarnie.BEZRYBIE.Czekam na ochlodzenie bo jak na gume nie polowie to sezon do bani.Ryby ignorują wszelkie blystki ,woblery itd. Wieszaja sie czasem szczupaczki olówki albo okonki po 15 cm w miejscach gdzie powinien stac klen,bolenia nie widać woda martwa.Szkoda gadać.Az chce sie wedke na kolanie zlamać :-( Niestety z roku na rok jest coraz słabiej.Wiadomo że to chimeryczna rzeka ale to już przesada.Przykro...
Przed chwilą wróciłem z Wisełki i straszna kicha. Niewiele się działo a honor uratowały dwa niewielkie okonki.
Dzisiaj Wisła w okolicach Bydgoszczy. Czas spinningowania od 15 do 19 dwa małe okonie i jeden szczupak 18 cm. W tym roku coś na Wiśle ryba nie chce współpracować:(
Jest syfiasta pogoda, wschodni wiatr, zimne noce i straszna żarówa to pewnie tez ma jakis wpływ chociaz ogolnie ten rok jest nędzny.Spokojnie panowie jesienią na gume z opadu swoje rybki sie złowi...mam nadzieje.
Po wypadzie z kolegą na Wisełkę
( 3 dni temu) pobiliśmy swoje rekordy ja na Morsa 3 szczupłego około 15 cm, a kumpel na obrotówkę longa 4 szczupaczysko max 8 cm. Ale był miło spedzony czas i kontakt z rybą :)
Witam mi na Wiśle udało się 2 sumiki złowi ć , w czoraj 4 kg i w środę 7 kg :) tydzień udany
Witam ja wczoraj 3h na Wiśle i jeden szczupły 61cm woda poszła do góry i coś zaczęło się dziać