Reklama
  • Kowal73 2013-01-26 20:03:06

    Obiecuje Janku że drugie wejście na lód będzie bardziej przemyślane:):):),no..i liczę na efekty:)            Ubiorę się dosłownie jak dziecko:):):):):)                          

  • zbynio5o 2013-01-26 20:10:45

    A wiecie że J 23 znowu nadaje. Dzieki za pozdrówka :))

    Z 53 także pozdrawia. A co tam słychać u B 49 ?

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-26 20:41:41

    Obiecuje Janku że drugie wejście na lód będzie bardziej przemyślane:):):),no..i liczę na efekty:)            Ubiorę się dosłownie jak dziecko:):):):):)                          







    Oooo  właśnie na eskimosa:)      
     

  • Reklama
  • Kowal73 2013-01-26 20:54:27

    Hi hi ,Dobre Janku,tera to dostosuje się już na pewno:):) Witaj Zbynio:),też Cię pozdrawiam,dawno tu cie nie było:),a jak tam placyk przed miejscówką nad wodą? na letni wypadzik obrany?:):),czy jeszcze za wczas zapytany?,ojjjj,,,,,jaki ja namiocik se kupił,,,ho ho,,bo w samochodzie raczej nie bardzo iż nam znowu go małpy rozwalą:)                                               
                                          

  • zbynio5o 2013-01-26 21:09:00

    Cześć!  Wszystko Zbyszku pod kontrolą, w majówke zaczynam sezon i zaraz po, powiadomie

    jak to wszystko sobie zorganizujemy. Jedno wiem , będzie dobrze. Dla każdego coś miłego :))

    Nawet łodzie wędkarskie na życzenie przycholujemy. Namioty mile widziane bom hotelu jeszcze nie wybudował :)))

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-27 12:13:30

    Dzień dobry:)
     Dzisiejszy krótki wypad na Drwęcę, niestety Trotki nie współpracowały, brzegi zamarznięte na 3 do 4 metry

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-27 12:16:03

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2013-01-27 12:19:18

    Ale za to puściutko nad wodą,spacerek dobrze robi na skołatane nerwy:))

  • bluehornet 2013-01-27 12:44:01

    Brrrrrrrrr - Pan Janek ma chyba w sobie coś z Eskimosa ...

  • Forum wedkuje.pl 2013-01-27 12:52:40

    Grzesiu urodziłem się na Kurpiach, do szkoły miałem prawie 5km w jedną stronę:)
            jestem zahartowany  ....dawniej to były mrozy:))

                                                              

  • zbynio5o 2013-01-27 13:54:17

    Witam. To szczęście Janku mieć takie piękne tereny w okolicach :)

    Daleko masz od domu ?  

    Pozdrawiam Wszystkich świątecznie :)

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2013-01-27 14:31:54

    Witam i Pozdrawiam:)
        Do to tych miejscówek na fotkach powyżej mam jakieś 5km, do Wisły 8km, tylko coraz częściej pracuje poza Toruniem i coraz rzadziej tam zaglądam,ale to się zmieni po magicznej liczbie 67:))   no chyba że znowu podniosą!

  • jacenty75 2013-01-28 08:16:08

    Witam,Przez ten "soczek" w herbatce dopiero dzisiaj napisze co się działo wczoraj na rybkach a działo się dziwnie bo okonie wogóle nie chciały współpracować ani te wymiarowe ani nawet te maluchy przez cały dzień złapałem może z 5 szt natomiast na początku blaszkę dosyć agresywnie zaatakował prawie czarny linek a później kolejny w tym sezonie rak z długimi wąsami.

  • jacenty75 2013-01-28 08:17:02

  • niutek40 2013-01-28 11:45:10

    Zięć dobry;)  Jacku pięknego linka złowiłeś. Lin z pod lodu to rzadkość, mi się to nigdy nie udało, ale byłem świadkiem jak mój kolegia wytargał sporego lina. Tym bardziej gratuluję, my w niedziele pobawiliśmy się z okoniami. Jedno łowiło na mormychę, a koleżanka z podwórka na błystkę.Fajnie brały ale takie 15-20 cm, niektórzy wędkarze mieli parę większych ale niewielu.  O tych mniejszych to nie wspominam, trzeba było z dziury uciekać jak naszły.
    Miłego dnia życzę, ja się zbieram powolutku do ukochanej poniedziałkowej  pracy.    

  • Zibi60 2013-01-28 12:23:01

    Witam. Jacek ma egzotyczne połowy, a u mnie przeważnie jazgarze.
    Wczoraj mi się poszczęściło i poszalałem z okonikami na zawodach o Mistrzostwo Koła: 5 w pierwszej turze i jeden - decydujący - w drugiej (podparty ponad 30-toma jazgarami)

  • Reklama
  • Zibi60 2013-01-28 12:24:55

    Dla ciekawych, wyniki: http://pzwokon.pl/strona/26,wyniki_zawodow

    Pogoda tylko dla zwariowanych, których pozdrawiam.

  • jacenty75 2013-01-28 12:47:33

    Gratki Zbyszek, pozwoliłem sobie zerknąć na lata poprzednie i widzę, że masz skutecznie wzrostową tendencję. "Niestety" wyżej już się nie da:) Jeszcze raz gratuluje!

  • Zibi60 2013-01-28 13:04:09

    Dzięki Jacku. Uwielbiam łowić z lodu, a wyniki - to lata robienia tego co się lubi.

  • JKarp 2013-01-28 13:50:07

    CześćGratulacje Zbyszek :-)No a Jacek - hm ... Ciekawe co te raki tak sobie Ciebie upatrzyły.A linek fajny.JK

  • jacenty75 2013-01-28 14:48:21

    CześćGratulacje Zbyszek :-)No a Jacek - hm ... Ciekawe co te raki tak sobie Ciebie upatrzyły.A linek fajny.JK
    Mam nadzieje, że nie jest to zwiastun "bezrybia" na tym jeziorze:) A może to jakaś personalna aluzja z ich strony do mnie?

  • CZzesio 2013-01-28 15:18:57

    CześćGratulacje Zbyszek :-)No a Jacek - hm ... Ciekawe co te raki tak sobie Ciebie upatrzyły.A linek fajny.JK
    Mam nadzieje, że nie jest to zwiastun "bezrybia" na tym jeziorze:) A może to jakaś personalna aluzja z ich strony do mnie?

    Witam :) No i sytuacja powoli się klaruje...odwieczna zagadka znalazła odpowiedź ;) "Gdzie raki zimują ?" ...jak to gdzie :) U Jacka :) Jacku gratuluje lina :) Okonie z Zagłębia na zimę odlatują na północ Polski do Niutka ... Heniu gratuluje wanny okoni ;) Oczywiście część zostaje na Poraju ;) Moje gratulacje Zbyszku za zajęcie jedynie słusznego miejsca na pudle Brawo Panowie :)

  • jacenty75 2013-01-28 15:47:37

    "Tam gdzie raki zimują" - czyli gdzie? - ano w du.........e! Ja to mam farta jak nie jakieś szemrane ziele na polu to teraz masowa migracja raków:) Ma ktoś jakiegoś pomysła na jaki biznes z tymi skorupiakami? Bo one same z siebie to nie bardzo - zawsze ze wszystkiego się wycofują (tyłem oczywiście).

  • Reklama
  • CZzesio 2013-01-28 16:21:29

    Cześć :) Nie znam się na rakach ...czy to nasze błotne , szlachetne , czy pręgowane (intruz) ale można by jakąś zupine z nich przyrządzić ... albo na hak .

  • jacenty75 2013-01-28 16:31:01

    No własnie Czesio dla mnie to one też wszystkie takie same a tabliczki znamionowej lub przynajmniej metki do tyłka przypiętej nie miały. A na haczyk jeżeli już to chyba szyjki rakowe są dobre (przynajmniej w grze na onet-cie).

  • CZzesio 2013-01-28 16:47:20

    Właśnie poczytałem troszkę o rakach i  UWAGA ! One robią TO nawet do 10 godzin ! Proponował bym wnikliwe badania tych wspaniałych stworzeń :)
    W sumie to powinieneś się cieszyć z raków w Twojej okolicy świadczy to o czystej wodzie ...u mnie co raz trudniej o raka nawet tego "szkodnika"

    to jest rak szlachetny , ma duże i szerokie szczypce                         



    rak błotny ma długie i wąskie szczypce ...





  • jacenty75 2013-01-28 16:58:43

    To te moje to szlachetne na pewno nie były - raczej juz błotne poza tym strasznie czarne były czyli wynikało by, że z błota - tak na chłopski rozum:)

  • CZzesio 2013-01-28 17:07:33

    A co do przynęty to młode raczki linieją kilka razy w roku , wtedy są mięciutkie i można całe zapinać ...niektórzy  ci bez sumienia "zmiękczają"  skorupkę butem ...ale szyjki są podobno najlepsze :)  Pozostaje tylko kwestia ochrony raków rodzimych ...żeby się nie pomylić bo może być kłopot .


    O, tego można na hak ;)


  • Kowal73 2013-01-28 17:27:40

    Witam z wieczorka:),,no proszę jakie wyniki piękne:),dla naszych wspaniałych łowców gratulacje:):):):):),ja wczoraj nic znowu nie złowiłem:(....Nawet RAKA.....,a w czasie kryzysu to i rak jest rybą:):):)                                                
                                      

  • CZzesio 2013-01-28 17:32:32

    Cześć Zbyszku :) No ale teraz mamy dobrobyt , nie kryzys ;













  • jacenty75 2013-01-28 17:44:39

    Cześć Zbyszku :) No ale teraz mamy dobrobyt , nie kryzys ;





    No tak odwłok, żeby nie powiedzieć brzydko kuper na tależu jest a reszta (szyjka) pewnikiem na hak powędrowała. Kryzys czy nie to wędkarz zawsze sobie od ust odejmie żeby tylko było co na haczyk załozyć:)











  • jacenty75 2013-01-28 17:48:50

    A i jeszcze jedno, ciekawe czy te 10 godzin godz. o których wyczytał albo nie doczytał Czesio to tak cały czas od tyłu znaczy tyłem robią TO te raki:)?

  • Kowal73 2013-01-28 17:53:32

    No tak,dobrobyt:):)hi hi a to już widać, bo taka porcyjka to połowa samochodu pewno,i tak pięknie podana to kosztuje.... choć tera nie widać czy on szlachetny był czy z błota:):):)

  • CZzesio 2013-01-28 18:06:29

    A i jeszcze jedno, ciekawe czy te 10 godzin godz. o których wyczytał albo nie doczytał Czesio to tak cały czas od tyłu znaczy tyłem robią TO te raki:)?

    No właśnie ,że nie po raczemu ... rzekł bym pozycja misjonarska ...zresztą zacytuję ciotke Wiki :

     Rozmnażanie Okres godowy trwa od połowy października do połowy listopada i związany jest z jesiennym zejściem raków na większe głębokości. Samice dojrzewają płciowo w 3 roku życia, a samce o rok później. Mają wtedy ok. 8 cm długości. Samiec, gdy znajdzie samicę, to przewraca ją na grzbiet w taki sposób, że czasami traci ona odnóże pochwycone jego szczypcami. Unieruchomiona samica jest dociskana do dna i zaczyna się parzenie, czyli przenoszenie na podbrzusze oraz podogonie samicy płynu nasiennego, zapładniającego jaja samicy. Czynność ta może trwać nawet 10 godzin. Zapłodnienie następuje po kilku lub kilkunastu dniach. Po ok. 6 miesiącach czyli na wiosnę ze zniesionych wcześniej na odwłok zapłodnionych jajeczek lęgną się larwy, które przekształcą się w raczki. Jednorazowo samica składa od 60 do 200 jaj. W pierwszym okresie życia raczki żywią się resztkami żółtka z okresu embrionalnego. Po upływie 8-10 dni raczki przechodzą pierwsze linienie, a po dwóch tygodniach drugie i wtedy przybierają postać dorosłych osobników. W pierwszym roku życia przechodzą około 8 linień, w drugim 5, a w trzecim 2.

  • jacenty75 2013-01-28 18:39:48

    No faktycznie, ja dla odmiany zapytałem wujka Google i takie coś mi pokazał:

  • Kowal73 2013-01-28 18:48:04

    Hi hi Jacku ,a już jak będzie po........                                                                                            

  • CZzesio 2013-01-28 18:51:08

    Dobrze ,że BluModer gdzieś indziej się "obraca" bo dostało by nam się za pornografię ;)


                                                

  • jacenty75 2013-01-28 19:03:43

    Czesio o tym samym pomyślałem (6/9) o moderze nie, ale w ich przypadku to by chyba sobie poocinały co poniektóre narządy pod wpływem chwili tymi kończynami:)

    A tak wogóle z dwojga złego to chyba lepiej, ze "dyskutujemy" sobie o tych rakach a nie o tych onkologicznych......tfu, tfu! 

  • CZzesio 2013-01-28 19:12:54

    No właśnie ...tfu tfu  tfu .....Wole juz o tym 69 pogadać ...

    A to może taka mała zagadeczka ...

     Czy wiecie jaki jest odgłos spadającego włosa na podłogę ?

  • jacenty75 2013-01-28 19:22:47

    No właśnie tfu, tfu - w przypadku włosa z "tych" okolic.

  • jacenty75 2013-01-28 19:25:44

    No właśnie my tu sobie gadu gadu o życiu a gdzie sie podziały nasze panie - Ola, Kasia bo Edyta w miare rególarnie sie melduje.

  • CZzesio 2013-01-28 19:32:16

    Brawo :)    Podejrzewam ,że wszystkie włosy spadając wydają ten sam odgłos .



                         

  • bluehornet 2013-01-28 19:37:10

    Pozdrowienia od M-57
    Pod dębem ...

     Część VIII.................


    Po krótkim posiłku zastanawialiśmy się co dalej, nie mieliśmy żadnego szczegółowego planu poza jedynym , aby przedrzeć się na przeciwległe wzgórze i dotrzeć do najbliższego gospodarstwa prosząc ich o pomoc.
    Ciągle obawialiśmy się nadchodzącej nocy i czy damy sobie z nią  rade, mając na uwadze już jedną noc z małym dreszczykiem, a jaka będzie następna tego nie wiedział nikt. 
    Chmury na niebie były ciemne ale spokojne, nie wskazywało na razie nic aby miały nastąpić zmiany, chociaż za naszymi plecami patrząc w przeciwległym kierunku niż jezioro zaczęło robić się dość ciemno i trochę to nas niepokoiło.
    Andrzej już doszedł do siebie, opowiedział nam jeszcze całą historie od początku , a my byliśmy wpatrzeni i wsłuchani w niego starając się nie uronić ani jednego słowa które wydobywały się z jego ust, opowiadał powoli i dokładnie.
    Słuchaliśmy w całkowitym milczeniu, a gdy doszedł do momentu gdy nie miał sił już się przedzierać i zastali go nasi koledzy wypowiedział kilka słów nad którymi cała reszta aż dziwnie zareagowała, mianowicie powiedział a raczej stwierdził że do momentu jego odnalezienia "musiał stać w wodzie która cały czas wypływała z ziemi" 
    Ktoś natychmiast stwierdził że to jest na pewno źródło z którego wybija woda zdatna do picia, po krótkiej chwili kilkoro z nas  zaoferowało się na ochotnika pójść sprawdzić czy nasze przypuszczenia pokrywają się z rzeczywistością.
    - skoro byłoby i jest to źródło czystej i pitnej wody to skąd taka zanieczyszczona woda znajduje się w jeziorze, ale to musimy sprawdzić, jedyne wytłumaczenie jest takie że woda wypływa i kieruje się w przeciwległym kierunku, zamiast trafiać do jeziora, a mimo wszystko i tak wody gruntowe powinny być zanieczyszczone - dodał na koniec z pewnością w głosie Jacek.
    Pomysł że ktoś pójdzie sprawdzić nie za bardzo spodobał się innym, którzy stwierdzili że nie będzie miał kto pilnować obozu w razie ponownego ataku niewątpliwie niezwykłych mieszkańców tej tajemniczej doliny. 
    Najlepszym wyjściem z sytuacji będzie oczekiwanie na powrót tych którzy już przedzierają sie poprzez gęstwinę krzaków, a osoby które ich wymienią sprawdzą na miejscu wodę.
    Nie potrafiliśmy zdecydować które osoby miały być następne, a które pozostaną w obozie, każdy z nas chciał być w tej czwórce lecz nie mogliśmy dojść do porozumienia kto miał się w niej znaleźć, pozostało losowanie.............
    Losowanie wypadło pomyślnie na Zbyszka(kowal), Jacka, Niutka i Henryka, ktoś wyszukał pojemniki po wodzie i przekazał szczęśliwcom aby uzupełnili gdy stwierdzą że woda nadaje się do picia.
    Po krótkim posiłku zastanawialiśmy się co dalej, nie mieliśmy żadnego szczegółowego planu poza jednym , aby przedrzeć się na przeciwległe wzgórze i dotrzeć do najbliższego gospodarstwa prosząc o pomoc.
    Zdawaliśmy sobie sprawę że musimy się zmieniać podczas przedzierania się przez te gęstwiny krzaków, bo ileż oni mogą wytrzymać, postanowiliśmy że gdy tylko przyjdą do obozowiska zmienimy ich, aby wypoczęli. Rozglądaliśmy się dookoła niespokojnie czy czegoś niepokojącego nie zauważymy, ale była idealna cisza która i tak wydawała nam się bardzo dziwna, czuliśmy w powietrzu coś co za chwilę miałoby się wydarzyć, a każdy z nas był przygotowany na coś czego i tak nie potrafiliśmy sobie racjonalnie wytłumaczyć. 
    Spoglądaliśmy co chwilę w stronę skąd powinni nadejść nasi koledzy, lecz było jeszcze zbyt wcześnie na jakąkolwiek zmianę , zresztą oni i tak nic nie wiedzieli o żadnej zmianie jaką myśmy zaplanowali. 
    Siedzieliśmy w kręgu i zastanawialiśmy się co dalej, to były chyba najczęstsze myśli jakie się nam narzucały a na które nie znaliśmy odpowiedzi. 
    Na naszych twarzach widać było nie tylko strach ale i zmęczenie, brak wody spowodował że nie myliśmy się od dłuższego czasu, nasze ubrania nie przypominały tych w których tu przyjechaliśmy , były bardzo ubrudzone a nawet postrzępione, nie posiadaliśmy nic na zmianę, poza tym co posiadał Henryk w kempingu ale też było tego nie wiele.
    Henryk bezskutecznie próbował włączyć radio lecz bez oczekiwanych rezultatów, przeszukiwał wszystkie możliwe fale próbując coś wyłuskać, wreszcie zrezygnował i usiadł w kucki obok nas, założył ręce za głowę i zaczął krzyczeć tak głośno że sami się wystraszyliśmy
    - dlaczego.....dlaczego.......co tu się k...wa dzieje !
    - uspokój się - powiedziała spokojnie Edyta, podchodząc do niego, Henryk długo nie podnosił głowy a my patrzyliśmy na niego jak motał się ze swoimi myślami, widzieliśmy jak bardzo załamał się całą tą sytuacją, i widzieliśmy jak bardzo musi cierpieć z tego powodu. 
    Siedzieliśmy w milczeniu patrząc dookoła, nerwowa sytuacja powoli zaczęła udzielać się wszystkim, niektórzy zaczęli przeszukiwać kieszenie czy aby nie zachowały się jakieś papierosy, bylo tego niewiele a szczęśliwcy którzy mieli palili w milczeniu i dzielili się z innymi, ci co nie palili nie wiedzieli co mają począć z własnymi dłońmi, nerwowo obracali w nich jakieś kawałki patyków i gałązek.
    Henryk wstał , poszedł do kempingu i wyniósł kilka paczek papierosów które zostały przyjęte z wielkim entuzjazmem przez palaczy
    - zawsze mam kilka paczek - jedną zostawcie chłopakom jak wrócą - powiedział i rozdał papierosy które szybko zniknęły z jego dłoni. 
    Patrzyłem jak z wielką ulgą wciągają dym który sprawia im wielką frajdę, sam kiedyś paliłem i wiem co to znaczy gdy zabraknie ulubionego papieroska szczególnie do porannej kawy, teraz ja się przyglądałem jak większość z nich, rozkoszuje się smakiem papierosa, pomyślałem że brakuje tylko filiżanki kawy do pełni szczęścia, gdy nagle  usłyszałem głos z kempingu - komu zrobić kawę , tylko małą bo musimy wodę oszczędzać, był to głos Oli która krzątała się przy małej kuchence.
    Reakcja była natychmiastowa, nie było nikogo kto by odmówił małej czarnej, wszyscy jak na jedno zawołanie podnieśli się i podeszli pod kemping w oczekiwaniu na kawę, wkrótce wszyscy raczyli się jej aromatem i małymi łyczkami sączyli czarny napój. Atmosfera robiła się coraz lepsza mimo naszych problemów, myślę że wpływ na to miała mała czarna, słychać było głośne rozmowy, ktoś nawet zażartował że wybierze się tu za rok co zostało skwitowane głośnym............ buuuuuuuu.
    - ja myślę - powiedział Zbynio -  że to jest ciągle jakiś niewytłumaczalny sen, który trwa w realu , ale jak to wszystko wytłumaczyć, to co się tutaj dzieje.......... sam nie wiem ? musi być jakieś wytłumaczenie, skoro znaleźliśmy się w tym świecie to musi być jakieś wyjście , tylko gdzie leży ten "myk" aby się z tego cholernego miejsca wydostać, żaden zegarek nie działa , radio również, gdzie są nasze samochody, gdzie jest cała nasza reszta, przecież to się nie dzieje w normalnym świecie - dodał podniesionym już głosem a następnie zamilkł. 
    Inni spojrzeli na niego oczekując w napięciu dalszych wyjaśnień, ale Zbynio zamknął się w sobie i zajął się piciem letniej już kawy. 
    - przecież ja mam kamerę, zaraz będziemy wiedzieć chociaż która jest godzina - powiedział z radością Jacek, po czym wyjął z futerału kamerę, próbował ją włączyć kilkakrotnie, lecz jego zabiegi zdały się na nic, akumulatorek był wyładowany, a my patrzyliśmy jak jeszcze kilkakrotnie próbował ją włączyć lecz bezskutecznie.
    Tutaj nic nie działa, tylko dlaczego - skomentował Zibi, z grymasem na twarzy.
    Wracaliśmy do punktu wyjścia, co dalej, jak się stąd wydostać , cała nadzieja w tych którzy wycinają i przecierają szlak na przeciwległe wzniesienie gdzie możemy oczekiwać pomocy.
    Niespodziewanie podszedł Janek skierował wzrok na wzniesienie i powiedział - spójrzcie na przeciwległy brzeg, i powiedzcie co tam widzicie - zapytał spokojnym głosem.
    Wszyscy spoglądaliśmy w tamtym kierunku gdzie powinna być piaszczysta droga po której dojechaliśmy do samego obozowiska, lecz jej tam nie było, wzgórze pokryte było gęstymi krzewami i karłowatymi drzewkami przez które nie sposób było się przecisnąć.
    Jeżeli my widzimy stąd to co widzimy, to co widzą ci co mieszkają z tamtej strony wzgórza - zapytał z niepokojem w głosie Janek.
    Wszyscy natychmiast spojrzeliśmy na Janka i czekaliśmy na dalsze wyjaśnienia, lecz on milczał patrząc na wzniesienie, które było naszą nadzieją na wydostanie się z tego koszmarnego i piekielnego miejsca.
    Znowu zaczęliśmy częściej spoglądać w kierunku skąd już wkrótce powinno powiać wolnością której tak bardzo pragniemy a tymczasem powinni nadejść koledzy którzy przecierali szlak na wzgórze, jedni stali zapatrzeni inni siedzieli obok kempingu, wszyscy myśleli o jednym, o wydostaniu się stąd za wszelką cenę. 
    Tylko w kempingu trwała gorączkowa dyskusja Edyty z córkami, lecz do nas dochodziły tylko strzępy ich rozmów które nie budziły nas z koszmarnego snu i nie otwierały nam drzwi do upragnionej wolności, wolności której tak bardzo pragnęliśmy................


    Koniec części VIII

    Klepiący od rzeczy Miru57..................

    Ps. Wszystkie osoby występujące w tej historii są autentyczne, a czas i miejsce proszę przyjąć z przymrużeniem oka :)


  • CZzesio 2013-01-28 19:38:27

    No właśnie my tu sobie gadu gadu o życiu a gdzie sie podziały nasze panie - Ola, Kasia bo Edyta w miare regularnie sie melduje.




    Edytka pewnie rybki sprawia. Ale reszta Pań? ..nieobecność nieusprawiedliwiona!


    O ! Super! Kolejna część "Niekończącej się opowieści "   Przeczytałem pięcioma tchami bo mi "wydawca " przeszkadzał ;) Z oceną ***** się wstrzymam ...bo coś nie zdaje mi sie ,żebym to przeżył ... ;P



                                                                                                             

  • Kowal73 2013-01-28 21:49:57

    Jasny gwincior:):):):):),w sumie to aż mnie w ustach zaschło, ogólnie stwierdzam że ta woda zdatna jest do picia:):):):):),jesteśmy uratowani:):):):):)                                      

  • CZzesio 2013-01-28 22:11:39

    Woda do .......

  • Kowal73 2013-01-28 22:23:54

    Hi hi ,jak woda nie do mycia i do .....picia.......to jak mam się taki brudny kłaść spać?:):):):):)                                    

  • ola86 2013-01-29 09:32:41

    Dzień dobry.
    Oj woda czyta i  czyta Extra żytnia woda .hihi 
    Życzę miłego dnia .

  • jacenty75 2013-01-29 09:44:06

    Witam,Nie mów tego głośno (o tej żytniej) bo zaraz zaczną polewać a to jeszcze rano jest:)

  • niutek40 2013-01-29 11:34:01

    ...bry wieczór wszystkim - zostałem zobligowany do przekazania pozdrowień od M-57 :))


    Bardzo dziękujemy za pozdrowienia i również przesyłamy pozdrowienia, dla Szanownego Mirka od Niutków. Jeśli jest takowa możliwość.



Reklama
Reklama