A i jeszcze jedno produkujesz do sprzedaży czy tylko na własny uzytek ?
Robie tego dosc sporo,to druga moja korba po pstrągach,wiec nadmiar produkcji staram sie spieniezyc,a za zarobione zlotówki kupuje materialy do ich produkcji,co niweluje koszty wyko.do malowania używam farb w areozolu.Pisze do mnie wiele osób z prosbą o wykonanie dla nich kilku,kilkunasu sztuk i jeszcze nikomu nie odmówiełem,moze nie zawsze czas realizacji jest dość krótki,bo sam proces produkcji jest dosc dlugi,to nie zawsze znajdzie sie czas .Na KOBIKI,bo tak je nazwał nasz portalowy kol.ŁYSY WĄŻ, łowią juz praktycznie w całej polsce i to skutecznie,z czego jestem bardzo zadowolony
Witam. Mam pytanie moj tata dostal kiedys od znajomego ok 30 sztuk nie dokonczonych woblerow tzn (nie pomalowane i nie maja jezyczkow) z czego je dorobic? czy pleksa sie nadaje?
Bardzo bardzo piękne!! jak jeszcze pracują tak jak wyglądają to super pełen podziw!!!! Ja sam produkuje główki Jigowe ale mam orginalne formy i leje po 600-700szt na godzin. przy woblerach masz więcej roboty.naprawdę czapki z głowy.
Najlepszym materiałem na stery do woblerów jest poliwęglan, nie jest tak łamliwy jak plexi.Koszt co prawda trochę większy ale coś za coś.Kupić go można w marketach budowlanych. Pozdrawiam K.M.
A takimi woblerami mozna łowic z brzegu cczy tytlko z pojazdów pływajacych????? ja tez kiedys 1 zrobiłem bo zobaczylem jak sie robi na spryciarze.pl ale cos mi nie wyszedł.
Też zacząłem strugać w tym sezonie:D Daje linka do forum gdzie jest o tym naprawdę sporo i zdjęć też nie brakuje :) http://www.splawik.com/Woblery-blaszki-__Wykonanie_Domowym_Sposobem___6761
Chociaż
standardowych przynęt na naszym rynku nie brakuje to jednak przy
każdej wizycie w jakimkolwiek sklepie wędkarskim zawsze odczuwałem
niedosyt. Przynęty imitujące różnego rodzaju owady na jazie, klenie,
pstrągi czy lipienie, a w innym zaś przypadku „boleniowe kilery” to
dziś charakterystyczne wyposażenie spinningisty, który własnoręcznie
wykonuje swoje przynęty.
O samodzielnym wykonaniu woblerów
myślimy z reguły wtedy, gdy po raz kolejny tracimy przynętę za
kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych. Obławianie zatopionych drzew czy
krzewów, bądź też penetrowanie najlepiej zapowiadających się miejscówek
typu faszynowe opaski czy główki zawsze naraża nas na możliwość utraty
kolejnej przynęty. Lecz który ze spinningistów odmówi sobie
przyjemności trafienia w takim miejscu życiowego okazu. Każde ryzyko
niesie ze sobą jakieś straty tak jest również i w tym wypadku. Dlatego
alternatywą dla każdego spinningisty jest dołączyć do wciąż rosnącej
grupy wędkarzy, którzy własnoręcznie wykonują swoje przynęty.
Nie każdy przez okres zimowy zrobi
kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dobrze pracujących przynęt, więc
argumentacja finansowa nie ma racji bytu. Ale możliwość wynalezienia
ciekawego kształtu o niesamowitej barwie i wręcz idealnej akcji, a także
możliwość spędzenia wolnego czasu podczas jakże martwej pory roku dla
wielu miłośników tej metody to chyba nienajgorszy pomysł do stworzenia,
małej domowej fabryczki woblerów.
Teoretycznie nie miałoby sensu gdybyśmy
chcieli zrobić jeden lub dwa i nie dlatego, że pracy przy obróbce jest
bardzo dużo, tylko nakład, jaki poniesiemy w przygotowanie warsztatu i
zakup materiałów oraz sam proces technologiczny jest dosyć długi, (co
najmniej kilkudniowy), a chodzi tu o schnięcie żywicy, bądź wszelkiego
rodzaju lakierów, klejów i farb. Warto, więc przemyśleć dokładnie, jakie
woblery chcemy robić i wykonywać je seriami po kilkanaście sztuk
najlepiej tej samej długości. Pozwoli nam to zaoszczędzić trochę czasu
na przygotowanie innych elementów do wykonania naszych przynęt oraz
znacznie ułatwi malowanie.
Przygotowując się do realizacji
zamierzonego przedsięwzięcia musimy zaopatrzyć się przede wszystkim w
materiały, z których będziemy wykonywać nasze oraz narzędzia, bez
których one nie powstaną. Przygotowując sobie miejsce pracy pamiętajmy,
że sama obróbka może być uciążliwa dla reszty domowników, a mowa tu o
wszelkiego rodzaju pyłach, oparach lakierów, farb i klejów.
Z czego?
Najłatwiejszym materiałem w obróbce jest
balsa. Przy użyciu papieru ściernego można formować ją w różnego
rodzaju kształty bez konieczności używania jakichkolwiek nożyków. Kupimy
ją w sklepach modelarskich, można też za pomocą internetu nabyć ją na
różnych aukcjach w ten sposób oszczędza się czas na bieganie po
sklepach dostając gotowy produkt pocięty listewki bądź wałki o różnych
średnicach. Balsa jest bardzo lekka i miękka. Charakteryzuje ją bardzo
duża wyporność i stabilność, trzeba natomiast mocno dociążać ją
ołowianymi wkładkami oraz odpowiednio utwardzić – poprzez naniesienie
wielu warstw – w końcowej fazie lakieru bądź żywicy w przeciwnym razie
po pierwszym spotkaniu ze szczupakiem możemy być rozczarowani, co
zostanie z naszego woblera.
Drewno lipowe jest wręcz idealnym
surowcem na początek, do produkcji woblerów. Ogólnie dostępne w każdej
stolarni bądź też u rzeźbiarzy, którzy wykonują z nich swoje arcydzieła.
Ja właśnie zaopatruję się u zaprzyjaźnionego rzeźbiarza, który posiada
sezonowaną lipę i przygotowuje mi surowiec w gotowych do strugania
belkach. Gdyby jednak i te sposoby zawiodły to nic, innego jak wybrać
się z rodziną na długi spacer zabierając ze sobą ostry nóż lub niewielką
piłkę. Przycinamy dolne konary o różnych średnicach. Pamiętajmy jednak
o tym, aby nie korować od razu drewna, w ten sposób zapobiegniemy
pękaniu wzdłuż słojów. Pocięte w kawałki możemy suszyć w warunkach
domowych bądź też w suchych piwnicach czy strychach. Naturalnym jest,
że sezonowana lipa z pewnością będzie łatwiejsza w obróbce i nie
spowoduje „odparzania” się farby pod zewnętrzną warstwą żywicy czy
lakieru, lecz wysuszona w domowych warunkach już po miesiącu bądź dwóch
nadaje się do kształtowania. Można również wykonywać ze wszelkiego
typu drzew liściastych lub owocowych. Dębowego czy owocowego kawałka
drewna nie łatwo będzie nam uzyskać wymarzony kształt poprzez
struganie, lecz waga tak zrobionego woblerka pozwoli nam oddać naprawdę
dalekie rzuty.
Czym?
Do odpowiedniego ukształtowania korpusu z
pewnością potrzebować będziemy wszelkiego rodzaju nożyków. Ponieważ
obróbkę drewna, można podzielić na dwa etapy również nasze narzędzie
trzeba sklasyfikować według tych samych kryteriów. Wstępne struganie
możemy wykonać za pomocą wszelkiego rodzaju noży, scyzoryków czy innych
narzędzi o bardzo ostrych ostrzach. W drugiej fazie, którą możemy
nazwać kształtowaniem końcowym użyć możemy wszelkich noży monterskich
typu nóż do tapet, nóż do regipsów są tzw. nożyki z wymiennymi ostrzami
bądź też możemy zakupić komplet nożyków modelarskich, do których
również zakupimy zapasowe ostrza. Z pewnością potrzebować będziemy
równocześnie mnóstwo papieru ściernego o zróżnicowanej gramaturze
ziarna od dosyć grubego po papier oznaczony symbolem 1000 i więcej tzw.
„wodny”.
W naszym warsztaciku nie może zabraknąć
piłki do drewna albo zwykłego brzeszczotu do metalu oprawionego
jednostronnie za pomocą kawałka drewna, bądź zwykłej taśmy izolacyjnej.
Niezbędne nam również będą wszelkiego rodzaju kombinerki i szczypce o
różnych kształtach oraz obcążki do formowania stelaży z drutu.
Niewielkie imadełka, które można kupić w każdym sklepie z narzędziami
posłużą nam podczas wycinania rowków na stery czy też stelaże. Przyda
się również wiertarka niekoniecznie elektryczna w zupełności wystarczy
ręczna niewielkich rozmiarów. Oczywiście nie może również zabraknąć
wszelkiego rodzaju i wielkości pilników do drewna.
Odrębną grupą są narzędzia i przyrządy,
które posłużą nam do pomalowania i przyozdobienia naszych przynęt tak,
aby ich skuteczność zdumiała nawet największych oponentów domowej
produkcji woblerów. Samo malowanie możemy wykonać za pomocą dwóch
sposobów. Pierwszym z nich jest malowanie aerografem. Jest to
miniaturowy pistolet do malowania precyzyjnego, służący do nanoszenia
farby metodą rozpylania poprzez strumień powietrza. Naniesiona farba
charakteryzuje się równomiernym kryciem z rozmytymi brzegami. Malując
można swobodnie nanosić kolor bezpośrednio na pokrywaną powierzchnię
lub z wykorzystaniem najprzeróżniejszych szablonów. Stosowanie
wymiennych końcówek umożliwia nam dobór kształtu i szerokości
strumienia oraz rozmycia lub wyostrzenia krawędzi malowanych detali
odpowiednio do wykonywanego woblera.
Charakterystyczną cechą przy używaniu
tej techniki malowania jest sposób tworzenia się kolorów pośrednich tzw.
odcieni przez nakładanie na siebie kolorów podstawowych. Nabyć takie
urządzenie możemy w sklepach modelarskich bądź też w wyspecjalizowanych
placówkach zajmujących się sprzedażą urządzeń lakierniczych. Z reguły
można nabyć sam pistolet do malowania, lecz jeżeli ktoś z was posiada
trochę więcej gotówki może nabyć taki aparat wraz z kompresorem.
Drugim sposobem jest oczywiście
malowanie ręczne za pomocą pędzli, pędzelków ewentualnie innych znanych
wam sposobów malowania. Przy użyciu wszelkiego rodzaju farb i barwników
od najzwyklejszych akwarel czy plakatówek poprzez wszelkiego rodzaju
lakiery czy najbardziej profesjonalne farby typu tempera. Jednak te
ostatnie wymagają odrobiny wprawy oraz zapoznania się z fachową
literaturą i sposobami użycia. Jednakże, dokonując wyboru farb
pamiętajmy o tym by sprawdzić, które z zakupionych farb i lakierów,
można mieszać i z jakimi? Bo trzeba wam wiedzieć, iż nie na wszystkie
farby, można położyć ten sam lakier, ponieważ ich skład chemiczny
wchodzi ze sobą w reakcję, co może spowodować np. puchnięcie nałożonej
warstwy i w efekcie końcowym zniszczyć nasze dzieło artystyczne.
Stelaże i stery
Stelaże do naszych woblerów najlepiej
wykonać z drutu ze stali nierdzewnej, średnio twardej o średnicach od fi
0,5 do fi 1,2 który w zupełności wystarczy do wykonania stelażu nawet
do największych woblerów. Niektórzy próbują wykonywać swoje stelaże z
drutu dentystycznego „Dental” do produkcji protez. Moim zdaniem ten
rodzaj materiału jest zbyt twardy i sztywny, idealnie natomiast nadaje
się do wszelkiego rodzaju obrotówek.
Stery oczywiście będą miały ogromny
wpływ na pracę naszego, woblera, więc nie warto używać do jego zrobienia
substytutów w postaci pudełek po płytach CD czy kaset magnetofonowych,
ponieważ ten rodzaj materiału charakteryzuje się dużą kruchością i
przy niewielkim uderzeniu łamie się, więc nie warto oszczędzać
kilkunastu złotych na kawałek poliwęglanu, z którego wykonuje się stery
do woblerów. Tak ja w przypadku balsy tak drut do stelaży i poliwęglan
na stery kupuję z reguły na wszelkiego rodzaju aukcjach jest to dla
mnie najprostsza metoda nabycia tych materiałów a zarazem oszczędzam
czas na bieganiu po sklepach bądź też hurtowniach w zdobyciu i tak
niewielkich ilości, które posłużą na do zrobienia naszych przynęt.
W jaki sposób – krok po kroku?
Obróbka drewna
Skoro wiemy już jak przygotować oraz
wyposażyć nasz domowy warsztat, czas zabrać się do samodzielnego
wykonania naszego pierwszego woblera. Wbrew pozorom nie jest to trudne
wystarczy odrobina wyobraźni przestrzennej a jeżeli ktoś takiej nie
posiada to i z tym można sobie poradzić posiłkując się rozrysowanym
kształtem na kawałku drewna. Obok wyobraźni musimy również uzbroić się w
cierpliwość albowiem nie wolno a wręcz nie powinno spieszyć się
podczas kształtowania korpusu tak, więc zmuszeni jesteśmy do najwyższej
samodyscypliny. Na początek radzę zacząć od większych przynęt w
rozmiarach od 5 do 10 cm, o prostych kształtach, ponieważ najłatwiej
jest nimi operować a pozwoli wam to wypracować sobie własną technikę
obróbki i dostrzec błędy, jakie z pewnością będziecie popełniać na samym
początku. Kształt woblera poza steram ma zasadniczy wpływ na jego
pracę, im bardziej pękate i powyginane często przypominające swym
kształtem „banany” – tak popularnie brzmi nazwa trociowych woblerów –
tym ich praca będzie agresywniejsza. A więc decydując się na zrobienie
własnych przynęt musimy, okreslić jakie gatunki ryb chcemy nimi łowić
oraz na jakich zbiornikach. Biorąc kawałek drewna rysujemy zarys
kształtu wyznaczając wzdłuż środka, według którego będziemy strugać. Po
czym po linii, którą wyznaczyliśmy robimy nacięcie brzeszczotem albo
piłką pozwoli to w późniejszym czasie na osadzenie stelażu naszego
woblera a jednocześnie będzie dla nas wyznacznikiem osi przynęty. Gdy
mamy już zarys naszego modelu woblera zaczynamy obrabiać go od końca
tzn. od części ogonowej obracając go wokół osi strugamy równomiernie bez
użycia siły. Tak, aby wióry wychodzące spod nożyka były długie i
cienkie, równomiernie z całej struganej długości. Pamiętajmy, że jednym,
zbyt silnym pociągnięciem możemy zniszczyć całą dotychczasową pracę, o
czym z pewnością niejeden raz się sami przekonacie. Po kilkunastu
minutach nasz kawałek drewna będzie już przypominał woblera, a z czasem
zajmie wam to kilka minut. Kolejnym krokiem jest ukształtowanie części
przedniej, czyli głowy naszej przynęty możemy zrobić to za pomocą
większego nożyka ścinając pod dosyć dużym kątem od góry ku dołowi. Po
tej czynności zaczynamy wyrównywać wszelkie nierówności nożykami
modelarskimi, róbmy to bardzo powoli, ponieważ ostrze takiego nożyka
może spowodować trwałe uszkodzenia naszych palców a nawet obciąć jego
znaczną część są to, bowiem bardzo ostre narzędzia. Następnie używając
papieru ściernego od dosyć grubego poprzez coraz drobniejszy szlifujemy
nasze dzieło do uzyskania gładkiej powierzchni. Tak przygotowanego
woblera przecieramy wilgotną szmatką w celu usunięcia wszelkich pyłów i
odstawiamy go do wyschnięcia w między czasie wykonując kolejną
przynętę. Gdy już obróbka drewna na dużych przynętach nie będzie
stanowiła dla was większego problemu możecie zacząć próbować strugać
coraz to bardziej skomplikowane kształty, od małych woblerków
imitujących narybek po wszelkiego rodzaju przynęty imitujące różne
owady typu żuki, chrabąszcze bądź też możecie spróbować stworzyć własne
wzory.
Wykonanie stelażu
Do wykonania stelażu tak jak już
wcześniej wspomniałem najlepszy będzie drut ze stali nierdzewnej –
średnio twardy. Najczęściej stosowanym przez mnie drut stelażowy ma
średnicę 0,8 mm i w zupełności wystarcza do tych największych woblerów,
oczywiście wykonany jest on w całości z jednego kawałka drutu. Jest też
druga metoda, o której należy tu wspomnieć. Stelaże do woblerów można
by podzielić na dwie kategorie: pierwsza składające się z pojedynczych
wkręcanych oczek oraz te drugie mocowane przez całość przynęty. Ja
osobiście preferuję tą drugą metodę ze względu, iż daje mi ona poczucie
pewności, że podczas holowania tych większych okazów moja przynęta mnie
nie zawiedzie i nie wypadnie z niej oczko, ale jak wiadomo ile
sposobów tyle opinii. Aby przygotować stelaż należy odmierzyć sobie
kilka lub kilkanaście centymetrów drutu w zależności od wielkości
woblera i powyginać go za pomocą kombinerek z okrągłymi końcówkami
zaczynając od pierwszego oczka czyli od przodu. Co ilustruje nam
rysunek nr 1. Nie ma w tej czynności wielkiej filozofii jakby na pozór
mogło się wydawać? Jeżeli mamy przygotowaną partię takich samych,
woblerów możemy taśmowo wykonać kilkanaście jednakowych stelaży, mimo
wszystko wykonanie takiego stelażu nie powinno wam sprawić wielkich
problemów.
Wyważanie i dociążanie
Dociążenie, woblera jest uzależnione od
sposobu wykonania stelażu. W przypadku, gdy zdecydujemy się na
wklejanie pojedynczych uszek to dociążenie woblera musimy wykonać
poprzez nawiercenie kilku bądź kilkunastu otworów wzdłuż linii
brzusznej i wklejenie w te otwory ołowianych śrucin. Przy stelażach
jedno częściowych sprawa jest troszeczkę prostsza, ponieważ w rowek, w
którym umieszczony jest stelaż wkładamy taśmę ołowianą o długości
naszej przynęt. Można również umieścić stare kawałki ołowiu rozklepane
na płasko. Pamiętajmy niemniej jednak większy ciężar powinien znajdować
się w przedniej części woblera, jako że z reguły (w zależności od
modelu) charakteryzuje ją większa wyporność. Nawet, jeśli za bardzo
przednia część zostanie przeciążona to nie ma powodów do paniki,
ponieważ nie wpłynie to negatywnie na pracę woblera, lecz jedynie nasz
model może okazać się wersją tonącą jak również będzie charakteryzowała
go drobniejsza praca.
Malowanie i przyozdabianie
Malowanie to najdłuższy etap w całej
domowej produkcji i uświadamia nam, że warto wykonywać woblery partiami.
W zależności od warunków, jakimi dysponujemy może trwać kilka bądź
nawet kilkanaście dni. Po każdorazowym malowaniu, konieczne jest
odczekanie do momentu aż wszystkie farby wyschną, a więc nakładania ich
partiami. Jednak przed przystąpieniem do malowania należy dokładnie
przygotować korpusy woblerów, uzupełniając wszystkie ubytki szpachlą do
drewna, a następnie szlifując papierem ściernym o bardzo wysokiej
numeracji. Uzyskujemy w ten sposób jednolitą gładką powierzchnię a tak
przygotowany korpus po raz kolejny przecieramy wilgotną szmatką w celu
usunięcia wszelkich pyłów. Jeżeli chodzi o sam sposób malowania to tak
jak już wspomniałem możemy użyć aerografu i farb modelarskich,
lakierniczych lub innych do tego typu urządzeń. Możemy również nasze
przynęty malować wszelkiego typu lakierami w aerozolu. Innym sposobem
pokrycia naszego woblera kolorami to typowa tradycyjna metoda farby i
pędzla. Przy zastosowaniu najprostszych farb, czyli plakatówek poprzez
najprzeróżniejsze aż do profesjonalnej tempery. Jednak przy malowaniu
przynęt imitujących wszelkiego typu owady, żuki czy chrabąszcze musimy
wykazać się zdolnościami manualnymi, ponieważ czynność ta nie należy do
najłatwiejszych chyba, że ktoś jest wybitnie uzdolniony plastycznie.
Pamiętajmy o tym by przed przystąpieniem do malowania właściwego, czyli z
użyciem ostatecznego koloru pokryć naszą przynętę podkładem.
Zapobiegniemy w ten sposób kilku krotnemu malowaniu kolorami. Do
wykonania tej czynności najlepsze są wszelkie odcienie „szarej bieli”
bądź też „brudnej perły”, która znakomicie zachowuje się jako farba
podkładowa. Jeżeli chodzi o dobór kolorów to w zależności od przekonań i
naszego doświadczenia wędkarskiego oraz łowisk, na jakich zostaną
wykorzystane możemy malować od najbardziej naturalnych po najbardziej
wyszukane jaskrawe a wręcz odblaskowe. Chcąc osiągnąć efekt łuski na
części grzbietowej możemy poprzez różnego rodzaju materiały pomalować
naszą przynętę. Ja do tego celu używam najzwyklejszej firany z bardzo
drobniutkimi oczkami. Pamiętać jednak musimy o doborze farb i lakieru o
tych samych parametrach składnikowych by nie dopuścić do „zwarzenia się
farby”, podczas nanoszenia zewnętrznej warstwy ochronnej w postaci
lakieru. Możemy też posłużyć się szablonami wcześniej przygotowanymi w
celu np. osiągnięcia pasków grzbietowych, wycinanym w kawałku brystolu
lub tektury otwory (patrz rysunek nr 3). Ostateczną powłokę wierzchnią
możemy uzyskać poprzez ręczne lub mechaniczne malowanie lakierami
bezbarwnymi. Jest też jeszcze jedna metoda, która moim zdaniem jest
najprostsza i mało pracochłonna. A polega na zamaczaniu przynęt w
lakierze i suszeniu ich w pozycji pionowej. Ten sposób daje nam pewność,
że warstwa lakieru będzie równomierna na całej długości przynęty.
Stery i ich wpływ na pracę, woblera.
Ster i jego umocowanie, czyli kąt, pod
jakim zostanie wklejony poza kształtem samej przynęty jest drugim
elementem, który ma zasadniczy wpływ na jego pracę. I tak długość steru
ma wpływ na głębokość schodzenia woblera, tzn. czym dłuższy ster i
mniejszy kąt zamocowania tym wobler będzie głębiej schodził i odwrotnie.
Drugim czynnikiem, jest szerokość steru tzn. czym szerszy tym będzie
agresywniej pracował i odwrotnie, czym węższy tym jego praca będzie
delikatniejsza. Przygotowanie takiego steru nawet bez większego
doświadczenia nie powinno zająć więcej jak kilkanaście minut. I tak jak w
przypadku stelaży proponowałbym przygotować po kilkanaście sztuk
różnych wzorów. Najprostszym sposobem jest narysowanie koła za pomocą
najzwyklejszego cyrkla bądź odrysowanie koła z jakiegoś przedmiotu np.
jednego grosza. Później wyznaczeniem jego środka za pomocą dwóch osi
oraz narysowaniem dwóch linii, od samego środka bądź poniżej w
zależności od efektu, jaki chcemy osiągnąć. Wycinać możemy w zależności
od grubości poliwęglanu za pomocą nożyczek lub niewielkich nożyc do
blachy. Ranty tak wyciętego steru należy jeszcze oszlifować delikatnym
papierem ściernym. Umieszczenie steru w pomalowanej już
przynęcie nie jest wielką sztuką wymaga jedynie odrobinę cierpliwości a
po wklejeniu kilkunastu sterów, można nabrać wprawy. Umieszczam woblera
w imadle, na które to szczęki wcześniej nałożyłem kawałki skóry w celu
zapobiegnięcia odciśnięciu się szczęk. Najlepiej nowym brzeszczotem
bez użycia jakiejkolwiek siły wykonując ruch w jedną stronę – do siebie
bądź od siebie, aby kawałki farby nie odłupały się. Sam proces
wklejenia odbywa się „na wyczucie” podyktowany nabytym doświadczeniem.
Do tej czynności używam klejów, cyjanopanowych, lecz kleje te mają
tendencję do szybkiego schnięcia. Więc na początek proponuję zastosować
kleje dwuskładnikowe, schną wolniej i pozwoli nam to na symetryczne
ulokowanie steru. Rysunek nr 2 ilustruje rodzaje sterów oraz kąt jego
umieszczenia i wpływ na głębokość pracy.
Testowanie i modyfikacja
Po długiej żmudnej pracy przyszedł czas
na efekt końcowy, czyli ustawienie naszej przynęty. Czas testów to
chyba najlepszy etap w produkcji, każdego domowego producenta, choć
niekiedy przynosi rozczarowania i zniechęcenie. Lecz jeżeli każda faza
wykonana została z należytą starannością a nasza dotychczasowa praca
nie była jednym wielkim eksperymentem to nasze zadowolenie może nie
mieć końca z osiągniętego efektu. Zabierając ze sobą nad wodę partię
wykonanych woblerów nie zapomnijmy zabrać również niewielkich płaskich
kombinerek. Jeśli nasz wabik wykłada się na boki lewy lub prawy to
możemy skorygować to podginając uszko zawsze odwrotnie do boku, na
który się wykłada. Możemy też skorygować agresywność jego pracy
podginając uszko przednie do góry by uzyskać drobniejszą lub do dołu by
jego raca była agresywniejsza. Niestety nie ma żadnych norm ile należy
podgiąć uszko, więc pozostaje metod prób i błędów aż do osiągnięcia
prawidłowej pracy. Pamiętajmy, aby nie wyginać za mocno lepiej podgiąć
je kilka razy niż raz przesadzić. Wykładanie się na boki możemy również
skorygować poprzez oszlifowanie steru, lecz w tym wypadku obowiązuje
zasada że jeżeli wobler wykłada się na lewy bok to szlifujemy lewy i
tak samo w drugą stronę. Czasami również zachodzi potrzeba
zeszlifowania obydwu boków, ponieważ ster jest stosunkowo za duży do
naszej przynęty. W etapie testowania istnieje również możliwość
modyfikacji głębokości schodzenia naszego, woblera chociażby za pomocą
zwykłej zapalniczki. Podgrzewając delikatnie ster możemy go podgiąć w
dół uzyskując pracę na większych głębokościach lub analogicznie
podginając do góry celem „wypłycenia” jego pracy.
Po tak długiej i zaawansowanej pracy
pozostaje wam tylko jeszcze jedna rzecz do zrobienia, udać się na
ryby. Życzę wszystkim, aby wasze własnoręcznie wykonane przynęty
przyniosły wam zadowolenie a odzwierciedleniem tego niech będą okazy
życia.
Zapraszam do umieszczania fotek własnoręcznie zrobionych woblerów.
KOBIKI
Patrze na nie z podziwem. Naprawde trzeba mieć talent .
No i możliwości w zapleczu technicznym.
Wspaniałe Wobki ja też planuje swoją produkcją :) trzeba zająć się czymś w zimowe wieczory i umilić sobie czas:)
Komplecik na zimową trotkę
Tylko pozazdroscić takich woblerków.Wykonanie takich przynet samemu to wielka sztuka .Pozdrawiam i taaaaaaaakej ryby
Mamy się czym chwalić, na portalu mamy mistrza w produkcji wobków, spławików i kolegę który ma talent i maluje ładne obrazy:)
Kobi jakich farb do malowania używasz?
A i jeszcze jedno produkujesz do sprzedaży czy tylko na własny uzytek ?
Ładniutkie Kobiki,próbowałeś je hurtem upłynniać?np.przez Coronę Fishing?
no ładne, a z czego sie takie woblerki robi jeśli mógł bym spytać?
No no panowie,macie talent,nie ma co.Też kiedyś strugałem co nieco dla własnej satysfakcji,piekny potok na własnego killera więcej chyba waży...
kamils125 woblery głównie robi się z drewna lipowego lub balsy ale można i próbowac z innych materiałów np. gips
jeszcze nie skonczone
ja tam nie kombinowałem jeszcze z tym ale chciał bym, mógł byś mi na privie napisac jak to sie robi?
no panowie dzieła sztuki .tylko tak dalej.
A oto mój mały śmietnik
A oto mój mały bałagan
A oto mój mały bałagan
Jerk bałagan.
I bałagan w przygotowaniu.
A i jeszcze jedno produkujesz do sprzedaży czy tylko na własny uzytek ?
Robie tego dosc sporo,to druga moja korba po pstrągach,wiec nadmiar produkcji staram sie spieniezyc,a za zarobione zlotówki kupuje materialy do ich produkcji,co niweluje koszty wyko.do malowania używam farb w areozolu.Pisze do mnie wiele osób z prosbą o wykonanie dla nich kilku,kilkunasu sztuk i jeszcze nikomu nie odmówiełem,moze nie zawsze czas realizacji jest dość krótki,bo sam proces produkcji jest dosc dlugi,to nie zawsze znajdzie sie czas .Na KOBIKI,bo tak je nazwał nasz portalowy kol.ŁYSY WĄŻ, łowią juz praktycznie w całej polsce i to skutecznie,z czego jestem bardzo zadowolony
Zachęcam wszystkich do własnoręcznej produkcji naprawdę warto!! pozdrawiam:)
a to jedna z moich wypocin ....z podziękowaniem dla kanikadze za wskazówki
czy takie woblery można malować farbami olejnymi
Oczywiście ,że można
a można plakatówkami
w prawdzie można tylko trzeba naprawdę dobrze i kilka razy je polakierować lakierem
Witam. Mam pytanie moj tata dostal kiedys od znajomego ok 30 sztuk nie dokonczonych woblerow tzn (nie pomalowane i nie maja jezyczkow) z czego je dorobic? czy pleksa sie nadaje?
tak 1mm plexsa sie nadaje.
Bardzo bardzo piękne!! jak jeszcze pracują tak jak wyglądają to super pełen podziw!!!! Ja sam produkuje główki Jigowe ale mam orginalne formy i leje po 600-700szt na godzin. przy woblerach masz więcej roboty.naprawdę czapki z głowy.
Najlepszym materiałem na stery do woblerów jest poliwęglan, nie jest tak łamliwy jak plexi.Koszt co prawda trochę większy ale coś za coś.Kupić go można w marketach budowlanych.
Pozdrawiam K.M.
Moje próby cz1.
moje próby
A takimi woblerami mozna łowic z brzegu cczy tytlko z pojazdów pływajacych????? ja tez kiedys 1 zrobiłem bo zobaczylem jak sie robi na spryciarze.pl ale cos mi nie wyszedł.
kolego osa2012 spróbuj z tego polecam
http://www.jerkbait.pl/?p=151
bardzo piekne woblery na forum pokazyja mi sie najbardziej podoba ten co jak płotkaa wyglada 3 czesciowy a jak pracyje mazenie
a skad wziasc te kułeczka do mocowania kotwic????
Też zacząłem strugać w tym sezonie:D Daje linka do forum gdzie jest o tym naprawdę sporo i zdjęć też nie brakuje :) http://www.splawik.com/Woblery-blaszki-__Wykonanie_Domowym_Sposobem___6761
Chociaż standardowych przynęt na naszym rynku nie brakuje to jednak przy każdej wizycie w jakimkolwiek sklepie wędkarskim zawsze odczuwałem niedosyt. Przynęty imitujące różnego rodzaju owady na jazie, klenie, pstrągi czy lipienie, a w innym zaś przypadku „boleniowe kilery” to dziś charakterystyczne wyposażenie spinningisty, który własnoręcznie wykonuje swoje przynęty.
O samodzielnym wykonaniu woblerów myślimy z reguły wtedy, gdy po raz kolejny tracimy przynętę za kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych. Obławianie zatopionych drzew czy krzewów, bądź też penetrowanie najlepiej zapowiadających się miejscówek typu faszynowe opaski czy główki zawsze naraża nas na możliwość utraty kolejnej przynęty. Lecz który ze spinningistów odmówi sobie przyjemności trafienia w takim miejscu życiowego okazu. Każde ryzyko niesie ze sobą jakieś straty tak jest również i w tym wypadku. Dlatego alternatywą dla każdego spinningisty jest dołączyć do wciąż rosnącej grupy wędkarzy, którzy własnoręcznie wykonują swoje przynęty.
Nie każdy przez okres zimowy zrobi kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt dobrze pracujących przynęt, więc argumentacja finansowa nie ma racji bytu. Ale możliwość wynalezienia ciekawego kształtu o niesamowitej barwie i wręcz idealnej akcji, a także możliwość spędzenia wolnego czasu podczas jakże martwej pory roku dla wielu miłośników tej metody to chyba nienajgorszy pomysł do stworzenia, małej domowej fabryczki woblerów.
Teoretycznie nie miałoby sensu gdybyśmy chcieli zrobić jeden lub dwa i nie dlatego, że pracy przy obróbce jest bardzo dużo, tylko nakład, jaki poniesiemy w przygotowanie warsztatu i zakup materiałów oraz sam proces technologiczny jest dosyć długi, (co najmniej kilkudniowy), a chodzi tu o schnięcie żywicy, bądź wszelkiego rodzaju lakierów, klejów i farb. Warto, więc przemyśleć dokładnie, jakie woblery chcemy robić i wykonywać je seriami po kilkanaście sztuk najlepiej tej samej długości. Pozwoli nam to zaoszczędzić trochę czasu na przygotowanie innych elementów do wykonania naszych przynęt oraz znacznie ułatwi malowanie.
Przygotowując się do realizacji zamierzonego przedsięwzięcia musimy zaopatrzyć się przede wszystkim w materiały, z których będziemy wykonywać nasze oraz narzędzia, bez których one nie powstaną. Przygotowując sobie miejsce pracy pamiętajmy, że sama obróbka może być uciążliwa dla reszty domowników, a mowa tu o wszelkiego rodzaju pyłach, oparach lakierów, farb i klejów.
Z czego?
Najłatwiejszym materiałem w obróbce jest balsa. Przy użyciu papieru ściernego można formować ją w różnego rodzaju kształty bez konieczności używania jakichkolwiek nożyków. Kupimy ją w sklepach modelarskich, można też za pomocą internetu nabyć ją na różnych aukcjach w ten sposób oszczędza się czas na bieganie po sklepach dostając gotowy produkt pocięty listewki bądź wałki o różnych średnicach. Balsa jest bardzo lekka i miękka. Charakteryzuje ją bardzo duża wyporność i stabilność, trzeba natomiast mocno dociążać ją ołowianymi wkładkami oraz odpowiednio utwardzić – poprzez naniesienie wielu warstw – w końcowej fazie lakieru bądź żywicy w przeciwnym razie po pierwszym spotkaniu ze szczupakiem możemy być rozczarowani, co zostanie z naszego woblera.
Drewno lipowe jest wręcz idealnym surowcem na początek, do produkcji woblerów. Ogólnie dostępne w każdej stolarni bądź też u rzeźbiarzy, którzy wykonują z nich swoje arcydzieła. Ja właśnie zaopatruję się u zaprzyjaźnionego rzeźbiarza, który posiada sezonowaną lipę i przygotowuje mi surowiec w gotowych do strugania belkach. Gdyby jednak i te sposoby zawiodły to nic, innego jak wybrać się z rodziną na długi spacer zabierając ze sobą ostry nóż lub niewielką piłkę. Przycinamy dolne konary o różnych średnicach. Pamiętajmy jednak o tym, aby nie korować od razu drewna, w ten sposób zapobiegniemy pękaniu wzdłuż słojów. Pocięte w kawałki możemy suszyć w warunkach domowych bądź też w suchych piwnicach czy strychach. Naturalnym jest, że sezonowana lipa z pewnością będzie łatwiejsza w obróbce i nie spowoduje „odparzania” się farby pod zewnętrzną warstwą żywicy czy lakieru, lecz wysuszona w domowych warunkach już po miesiącu bądź dwóch nadaje się do kształtowania. Można również wykonywać ze wszelkiego typu drzew liściastych lub owocowych. Dębowego czy owocowego kawałka drewna nie łatwo będzie nam uzyskać wymarzony kształt poprzez struganie, lecz waga tak zrobionego woblerka pozwoli nam oddać naprawdę dalekie rzuty.
Czym?
Do odpowiedniego ukształtowania korpusu z pewnością potrzebować będziemy wszelkiego rodzaju nożyków. Ponieważ obróbkę drewna, można podzielić na dwa etapy również nasze narzędzie trzeba sklasyfikować według tych samych kryteriów. Wstępne struganie możemy wykonać za pomocą wszelkiego rodzaju noży, scyzoryków czy innych narzędzi o bardzo ostrych ostrzach. W drugiej fazie, którą możemy nazwać kształtowaniem końcowym użyć możemy wszelkich noży monterskich typu nóż do tapet, nóż do regipsów są tzw. nożyki z wymiennymi ostrzami bądź też możemy zakupić komplet nożyków modelarskich, do których również zakupimy zapasowe ostrza. Z pewnością potrzebować będziemy równocześnie mnóstwo papieru ściernego o zróżnicowanej gramaturze ziarna od dosyć grubego po papier oznaczony symbolem 1000 i więcej tzw. „wodny”.
W naszym warsztaciku nie może zabraknąć piłki do drewna albo zwykłego brzeszczotu do metalu oprawionego jednostronnie za pomocą kawałka drewna, bądź zwykłej taśmy izolacyjnej. Niezbędne nam również będą wszelkiego rodzaju kombinerki i szczypce o różnych kształtach oraz obcążki do formowania stelaży z drutu. Niewielkie imadełka, które można kupić w każdym sklepie z narzędziami posłużą nam podczas wycinania rowków na stery czy też stelaże. Przyda się również wiertarka niekoniecznie elektryczna w zupełności wystarczy ręczna niewielkich rozmiarów. Oczywiście nie może również zabraknąć wszelkiego rodzaju i wielkości pilników do drewna.
Odrębną grupą są narzędzia i przyrządy, które posłużą nam do pomalowania i przyozdobienia naszych przynęt tak, aby ich skuteczność zdumiała nawet największych oponentów domowej produkcji woblerów. Samo malowanie możemy wykonać za pomocą dwóch sposobów.
Pierwszym z nich jest malowanie aerografem. Jest to miniaturowy pistolet do malowania precyzyjnego, służący do nanoszenia farby metodą rozpylania poprzez strumień powietrza. Naniesiona farba charakteryzuje się równomiernym kryciem z rozmytymi brzegami. Malując można swobodnie nanosić kolor bezpośrednio na pokrywaną powierzchnię lub z wykorzystaniem najprzeróżniejszych szablonów. Stosowanie wymiennych końcówek umożliwia nam dobór kształtu i szerokości strumienia oraz rozmycia lub wyostrzenia krawędzi malowanych detali odpowiednio do wykonywanego woblera.
Charakterystyczną cechą przy używaniu tej techniki malowania jest sposób tworzenia się kolorów pośrednich tzw. odcieni przez nakładanie na siebie kolorów podstawowych. Nabyć takie urządzenie możemy w sklepach modelarskich bądź też w wyspecjalizowanych placówkach zajmujących się sprzedażą urządzeń lakierniczych. Z reguły można nabyć sam pistolet do malowania, lecz jeżeli ktoś z was posiada trochę więcej gotówki może nabyć taki aparat wraz z kompresorem.
Drugim sposobem jest oczywiście malowanie ręczne za pomocą pędzli, pędzelków ewentualnie innych znanych wam sposobów malowania. Przy użyciu wszelkiego rodzaju farb i barwników od najzwyklejszych akwarel czy plakatówek poprzez wszelkiego rodzaju lakiery czy najbardziej profesjonalne farby typu tempera. Jednak te ostatnie wymagają odrobiny wprawy oraz zapoznania się z fachową literaturą i sposobami użycia. Jednakże, dokonując wyboru farb pamiętajmy o tym by sprawdzić, które z zakupionych farb i lakierów, można mieszać i z jakimi? Bo trzeba wam wiedzieć, iż nie na wszystkie farby, można położyć ten sam lakier, ponieważ ich skład chemiczny wchodzi ze sobą w reakcję, co może spowodować np. puchnięcie nałożonej warstwy i w efekcie końcowym zniszczyć nasze dzieło artystyczne.
Stelaże i stery
Stelaże do naszych woblerów najlepiej wykonać z drutu ze stali nierdzewnej, średnio twardej o średnicach od fi 0,5 do fi 1,2 który w zupełności wystarczy do wykonania stelażu nawet do największych woblerów. Niektórzy próbują wykonywać swoje stelaże z drutu dentystycznego „Dental” do produkcji protez. Moim zdaniem ten rodzaj materiału jest zbyt twardy i sztywny, idealnie natomiast nadaje się do wszelkiego rodzaju obrotówek.
Stery oczywiście będą miały ogromny wpływ na pracę naszego, woblera, więc nie warto używać do jego zrobienia substytutów w postaci pudełek po płytach CD czy kaset magnetofonowych, ponieważ ten rodzaj materiału charakteryzuje się dużą kruchością i przy niewielkim uderzeniu łamie się, więc nie warto oszczędzać kilkunastu złotych na kawałek poliwęglanu, z którego wykonuje się stery do woblerów. Tak ja w przypadku balsy tak drut do stelaży i poliwęglan na stery kupuję z reguły na wszelkiego rodzaju aukcjach jest to dla mnie najprostsza metoda nabycia tych materiałów a zarazem oszczędzam czas na bieganiu po sklepach bądź też hurtowniach w zdobyciu i tak niewielkich ilości, które posłużą na do zrobienia naszych przynęt.
W jaki sposób – krok po kroku?
Obróbka drewna
Skoro wiemy już jak przygotować oraz wyposażyć nasz domowy warsztat, czas zabrać się do samodzielnego wykonania naszego pierwszego woblera. Wbrew pozorom nie jest to trudne wystarczy odrobina wyobraźni przestrzennej a jeżeli ktoś takiej nie posiada to i z tym można sobie poradzić posiłkując się rozrysowanym kształtem na kawałku drewna. Obok wyobraźni musimy również uzbroić się w cierpliwość albowiem nie wolno a wręcz nie powinno spieszyć się podczas kształtowania korpusu tak, więc zmuszeni jesteśmy do najwyższej samodyscypliny. Na początek radzę zacząć od większych przynęt w rozmiarach od 5 do 10 cm, o prostych kształtach, ponieważ najłatwiej jest nimi operować a pozwoli wam to wypracować sobie własną technikę obróbki i dostrzec błędy, jakie z pewnością będziecie popełniać na samym początku. Kształt woblera poza steram ma zasadniczy wpływ na jego pracę, im bardziej pękate i powyginane często przypominające swym kształtem „banany” – tak popularnie brzmi nazwa trociowych woblerów – tym ich praca będzie agresywniejsza. A więc decydując się na zrobienie własnych przynęt musimy, okreslić jakie gatunki ryb chcemy nimi łowić oraz na jakich zbiornikach. Biorąc kawałek drewna rysujemy zarys kształtu wyznaczając wzdłuż środka, według którego będziemy strugać. Po czym po linii, którą wyznaczyliśmy robimy nacięcie brzeszczotem albo piłką pozwoli to w późniejszym czasie na osadzenie stelażu naszego woblera a jednocześnie będzie dla nas wyznacznikiem osi przynęty. Gdy mamy już zarys naszego modelu woblera zaczynamy obrabiać go od końca tzn. od części ogonowej obracając go wokół osi strugamy równomiernie bez użycia siły. Tak, aby wióry wychodzące spod nożyka były długie i cienkie, równomiernie z całej struganej długości. Pamiętajmy, że jednym, zbyt silnym pociągnięciem możemy zniszczyć całą dotychczasową pracę, o czym z pewnością niejeden raz się sami przekonacie. Po kilkunastu minutach nasz kawałek drewna będzie już przypominał woblera, a z czasem zajmie wam to kilka minut. Kolejnym krokiem jest ukształtowanie części przedniej, czyli głowy naszej przynęty możemy zrobić to za pomocą większego nożyka ścinając pod dosyć dużym kątem od góry ku dołowi. Po tej czynności zaczynamy wyrównywać wszelkie nierówności nożykami modelarskimi, róbmy to bardzo powoli, ponieważ ostrze takiego nożyka może spowodować trwałe uszkodzenia naszych palców a nawet obciąć jego znaczną część są to, bowiem bardzo ostre narzędzia. Następnie używając papieru ściernego od dosyć grubego poprzez coraz drobniejszy szlifujemy nasze dzieło do uzyskania gładkiej powierzchni. Tak przygotowanego woblera przecieramy wilgotną szmatką w celu usunięcia wszelkich pyłów i odstawiamy go do wyschnięcia w między czasie wykonując kolejną przynętę. Gdy już obróbka drewna na dużych przynętach nie będzie stanowiła dla was większego problemu możecie zacząć próbować strugać coraz to bardziej skomplikowane kształty, od małych woblerków imitujących narybek po wszelkiego rodzaju przynęty imitujące różne owady typu żuki, chrabąszcze bądź też możecie spróbować stworzyć własne wzory.
Wykonanie stelażu
Do wykonania stelażu tak jak już wcześniej wspomniałem najlepszy będzie drut ze stali nierdzewnej – średnio twardy. Najczęściej stosowanym przez mnie drut stelażowy ma średnicę 0,8 mm i w zupełności wystarcza do tych największych woblerów, oczywiście wykonany jest on w całości z jednego kawałka drutu. Jest też druga metoda, o której należy tu wspomnieć. Stelaże do woblerów można by podzielić na dwie kategorie: pierwsza składające się z pojedynczych wkręcanych oczek oraz te drugie mocowane przez całość przynęty. Ja osobiście preferuję tą drugą metodę ze względu, iż daje mi ona poczucie pewności, że podczas holowania tych większych okazów moja przynęta mnie nie zawiedzie i nie wypadnie z niej oczko, ale jak wiadomo ile sposobów tyle opinii. Aby przygotować stelaż należy odmierzyć sobie kilka lub kilkanaście centymetrów drutu w zależności od wielkości woblera i powyginać go za pomocą kombinerek z okrągłymi końcówkami zaczynając od pierwszego oczka czyli od przodu. Co ilustruje nam rysunek nr 1. Nie ma w tej czynności wielkiej filozofii jakby na pozór mogło się wydawać? Jeżeli mamy przygotowaną partię takich samych, woblerów możemy taśmowo wykonać kilkanaście jednakowych stelaży, mimo wszystko wykonanie takiego stelażu nie powinno wam sprawić wielkich problemów.
Wyważanie i dociążanie
Dociążenie, woblera jest uzależnione od sposobu wykonania stelażu. W przypadku, gdy zdecydujemy się na wklejanie pojedynczych uszek to dociążenie woblera musimy wykonać poprzez nawiercenie kilku bądź kilkunastu otworów wzdłuż linii brzusznej i wklejenie w te otwory ołowianych śrucin. Przy stelażach jedno częściowych sprawa jest troszeczkę prostsza, ponieważ w rowek, w którym umieszczony jest stelaż wkładamy taśmę ołowianą o długości naszej przynęt. Można również umieścić stare kawałki ołowiu rozklepane na płasko. Pamiętajmy niemniej jednak większy ciężar powinien znajdować się w przedniej części woblera, jako że z reguły (w zależności od modelu) charakteryzuje ją większa wyporność. Nawet, jeśli za bardzo przednia część zostanie przeciążona to nie ma powodów do paniki, ponieważ nie wpłynie to negatywnie na pracę woblera, lecz jedynie nasz model może okazać się wersją tonącą jak również będzie charakteryzowała go drobniejsza praca.
Malowanie i przyozdabianie
Malowanie to najdłuższy etap w całej domowej produkcji i uświadamia nam, że warto wykonywać woblery partiami. W zależności od warunków, jakimi dysponujemy może trwać kilka bądź nawet kilkanaście dni. Po każdorazowym malowaniu, konieczne jest odczekanie do momentu aż wszystkie farby wyschną, a więc nakładania ich partiami. Jednak przed przystąpieniem do malowania należy dokładnie przygotować korpusy woblerów, uzupełniając wszystkie ubytki szpachlą do drewna, a następnie szlifując papierem ściernym o bardzo wysokiej numeracji. Uzyskujemy w ten sposób jednolitą gładką powierzchnię a tak przygotowany korpus po raz kolejny przecieramy wilgotną szmatką w celu usunięcia wszelkich pyłów. Jeżeli chodzi o sam sposób malowania to tak jak już wspomniałem możemy użyć aerografu i farb modelarskich, lakierniczych lub innych do tego typu urządzeń. Możemy również nasze przynęty malować wszelkiego typu lakierami w aerozolu. Innym sposobem pokrycia naszego woblera kolorami to typowa tradycyjna metoda farby i pędzla. Przy zastosowaniu najprostszych farb, czyli plakatówek poprzez najprzeróżniejsze aż do profesjonalnej tempery. Jednak przy malowaniu przynęt imitujących wszelkiego typu owady, żuki czy chrabąszcze musimy wykazać się zdolnościami manualnymi, ponieważ czynność ta nie należy do najłatwiejszych chyba, że ktoś jest wybitnie uzdolniony plastycznie. Pamiętajmy o tym by przed przystąpieniem do malowania właściwego, czyli z użyciem ostatecznego koloru pokryć naszą przynętę podkładem. Zapobiegniemy w ten sposób kilku krotnemu malowaniu kolorami. Do wykonania tej czynności najlepsze są wszelkie odcienie „szarej bieli” bądź też „brudnej perły”, która znakomicie zachowuje się jako farba podkładowa. Jeżeli chodzi o dobór kolorów to w zależności od przekonań i naszego doświadczenia wędkarskiego oraz łowisk, na jakich zostaną wykorzystane możemy malować od najbardziej naturalnych po najbardziej wyszukane jaskrawe a wręcz odblaskowe. Chcąc osiągnąć efekt łuski na części grzbietowej możemy poprzez różnego rodzaju materiały pomalować naszą przynętę. Ja do tego celu używam najzwyklejszej firany z bardzo drobniutkimi oczkami. Pamiętać jednak musimy o doborze farb i lakieru o tych samych parametrach składnikowych by nie dopuścić do „zwarzenia się farby”, podczas nanoszenia zewnętrznej warstwy ochronnej w postaci lakieru. Możemy też posłużyć się szablonami wcześniej przygotowanymi w celu np. osiągnięcia pasków grzbietowych, wycinanym w kawałku brystolu lub tektury otwory (patrz rysunek nr 3). Ostateczną powłokę wierzchnią możemy uzyskać poprzez ręczne lub mechaniczne malowanie lakierami bezbarwnymi. Jest też jeszcze jedna metoda, która moim zdaniem jest najprostsza i mało pracochłonna. A polega na zamaczaniu przynęt w lakierze i suszeniu ich w pozycji pionowej. Ten sposób daje nam pewność, że warstwa lakieru będzie równomierna na całej długości przynęty.
Stery i ich wpływ na pracę, woblera.
Ster i jego umocowanie, czyli kąt, pod jakim zostanie wklejony poza kształtem samej przynęty jest drugim elementem, który ma zasadniczy wpływ na jego pracę. I tak długość steru ma wpływ na głębokość schodzenia woblera, tzn. czym dłuższy ster i mniejszy kąt zamocowania tym wobler będzie głębiej schodził i odwrotnie. Drugim czynnikiem, jest szerokość steru tzn. czym szerszy tym będzie agresywniej pracował i odwrotnie, czym węższy tym jego praca będzie delikatniejsza. Przygotowanie takiego steru nawet bez większego doświadczenia nie powinno zająć więcej jak kilkanaście minut. I tak jak w przypadku stelaży proponowałbym przygotować po kilkanaście sztuk różnych wzorów. Najprostszym sposobem jest narysowanie koła za pomocą najzwyklejszego cyrkla bądź odrysowanie koła z jakiegoś przedmiotu np. jednego grosza. Później wyznaczeniem jego środka za pomocą dwóch osi oraz narysowaniem dwóch linii, od samego środka bądź poniżej w zależności od efektu, jaki chcemy osiągnąć. Wycinać możemy w zależności od grubości poliwęglanu za pomocą nożyczek lub niewielkich nożyc do blachy. Ranty tak wyciętego steru należy jeszcze oszlifować delikatnym papierem ściernym. Umieszczenie steru w pomalowanej już przynęcie nie jest wielką sztuką wymaga jedynie odrobinę cierpliwości a po wklejeniu kilkunastu sterów, można nabrać wprawy. Umieszczam woblera w imadle, na które to szczęki wcześniej nałożyłem kawałki skóry w celu zapobiegnięcia odciśnięciu się szczęk. Najlepiej nowym brzeszczotem bez użycia jakiejkolwiek siły wykonując ruch w jedną stronę – do siebie bądź od siebie, aby kawałki farby nie odłupały się. Sam proces wklejenia odbywa się „na wyczucie” podyktowany nabytym doświadczeniem. Do tej czynności używam klejów, cyjanopanowych, lecz kleje te mają tendencję do szybkiego schnięcia. Więc na początek proponuję zastosować kleje dwuskładnikowe, schną wolniej i pozwoli nam to na symetryczne ulokowanie steru. Rysunek nr 2 ilustruje rodzaje sterów oraz kąt jego umieszczenia i wpływ na głębokość pracy.
Testowanie i modyfikacja
Po długiej żmudnej pracy przyszedł czas na efekt końcowy, czyli ustawienie naszej przynęty. Czas testów to chyba najlepszy etap w produkcji, każdego domowego producenta, choć niekiedy przynosi rozczarowania i zniechęcenie. Lecz jeżeli każda faza wykonana została z należytą starannością a nasza dotychczasowa praca nie była jednym wielkim eksperymentem to nasze zadowolenie może nie mieć końca z osiągniętego efektu. Zabierając ze sobą nad wodę partię wykonanych woblerów nie zapomnijmy zabrać również niewielkich płaskich kombinerek. Jeśli nasz wabik wykłada się na boki lewy lub prawy to możemy skorygować to podginając uszko zawsze odwrotnie do boku, na który się wykłada. Możemy też skorygować agresywność jego pracy podginając uszko przednie do góry by uzyskać drobniejszą lub do dołu by jego raca była agresywniejsza. Niestety nie ma żadnych norm ile należy podgiąć uszko, więc pozostaje metod prób i błędów aż do osiągnięcia prawidłowej pracy. Pamiętajmy, aby nie wyginać za mocno lepiej podgiąć je kilka razy niż raz przesadzić. Wykładanie się na boki możemy również skorygować poprzez oszlifowanie steru, lecz w tym wypadku obowiązuje zasada że jeżeli wobler wykłada się na lewy bok to szlifujemy lewy i tak samo w drugą stronę. Czasami również zachodzi potrzeba zeszlifowania obydwu boków, ponieważ ster jest stosunkowo za duży do naszej przynęty. W etapie testowania istnieje również możliwość modyfikacji głębokości schodzenia naszego, woblera chociażby za pomocą zwykłej zapalniczki. Podgrzewając delikatnie ster możemy go podgiąć w dół uzyskując pracę na większych głębokościach lub analogicznie podginając do góry celem „wypłycenia” jego pracy.
Po tak długiej i zaawansowanej pracy pozostaje wam tylko jeszcze jedna rzecz do zrobienia, udać się na ryby. Życzę wszystkim, aby wasze własnoręcznie wykonane przynęty przyniosły wam zadowolenie a odzwierciedleniem tego niech będą okazy życia.