W rubryce \\\wpisy znad wody\\\ w komentarzach do niektórych wpisów toczy się bezpardonowa walka zwolenników no kill z zabierajacymi ryby.Z punktu prawa to przepisy państwowe i RAPR reguluje te kwestie. Każdy kto nie przestrzega przepisów popełnia przestępstwo lub wykroczenia .Tu nie ma dyskusji. ale czy obecne przepisy są właściwe? Czy zabierając 30cm leszcza . popełniamy coś niewłaściwego? Kilka moich uwag do obecnych uregulowań .1.wymiary okresu ochronne winny być regulowane w większym stopniu przez władze regionalne a nie centralnie dla całej Polski. Czy zabieranie wymiarowych ale niezbyt okazałych ryb jest niewłaściwe? To zależy o jaki gatunek i jaką wodę chodzi .Np. wspomniany leszcz jest gatunkiem tak prężnym ,że zabieranie tylko bardzo dużych sztuk prowadzi do karłowacenia populacji, a amatorów na małe leszczyki zbyt dużo nie ma. Zarybianie sumem powoduje różne do końca nie przewidziane skutki, często negatywne, które trudno naprawić. Na zbiorniku Turawskim za zmniejszenie populacji sandacza obwinia się suma. Władze zniosły limity domowe, ale pozytywnych skutków brak.Dlaczego nie skrócić okresu ochronnego o czerwiec i listopad. Presja wędkarska jest wtedy duża i może by to zmniejszyło populację suma. Innym paradoksem jest wg. mnie wymiar ochronny wzdręgi 15cm.Gatunek ten jest obecnie tak powszechny, że wyparł z wielu wód płoć i sam karłowacieje. W wielu wodach jest gatunkiem dominującym nie dorastających do 15cm.Dlaczego ma wymiar ochronny, nikt nie może tego wyjaśnić.,Jeśli chcemy powrotu płoci do wielu wód to trzeba zmniejszyć populację karłowatej wzdręgi. Podsumowując te krótkie uwagi sądzę, że postulat wypuszczenia wszystkich nie będących okazami ryb w wielu przypadkach byłoby szkodliwe.Tylko dobry gospodarz winien mieć prawo do szczegółowego regulowania warunków połowu. Jeśli przepisy są przestrzegane to osoby które z tymi uregulowaniami się nie zgadzają winny postulować zmiany ,uzasadniając je a nie obrażać tych którzy postępują inaczej choć zgodnie z obowiązującymi przepisami.
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA GOSPODARKI MORSKIEJ I ŻEGLUGI ŚRÓDLĄDOWEJ1)
z dnia 24 lipca 2017 r.
zmieniające rozporządzenie w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli
i połowu innych organizmów żyjących w wodzie
Na podstawie art. 2 ust. 2 i art. 21 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2015 r.
poz. 652 oraz z 2017 r. poz. 60) zarządza się, co następuje:
§ 1. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz
warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie (Dz. U. poz. 1559, z 2003 r. poz. 160,
z 2009 r. poz. 780, z 2010 r. poz. 654 oraz z 2011 r. poz. 842) w § 7 w ust. 1:
1) pkt 11 i 12 otrzymują brzmienie:
„11) suma (Silurus glanis L.) – od dnia 1 stycznia do dnia 31 maja,
12) szczupaka (Esox lucius L.) – od dnia 1 stycznia do dnia 30 kwietnia,”;
2) pkt 15a otrzymuje brzmienie:
„15a) węgorza (Anguilla anguilla L.) – od dnia 1 grudnia do dnia 31 marca,”.
§ 2. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej: M. Gróbarczyk
1) Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej kieruje działem administracji rządowej – rybołówstwo, na podstawie § 1 ust. 2
pkt 2
Pod tym względem mam ortodoksyjne poglądy - nigdy nie zabieram złowionych ryb (wyjątek - sumik karlowaty).
Moim zdaniem, za które zostanę pewnie zaraz ukamienowany, ukrzyżowany, nabity na pal i rozerwany końmi, powinien być wprowadzony system brytyjski - ZAKAZ ZABIERANIA JAKICHKOLWIEK RYB - jest to niezależne od okresu ochronnego, wymiarów i tym podobnych cząstkowych ograniczeń!!! Wówczas natura poradzi sobie.
Albo też wprowadzić system niemiecki, który tam w niektórych landach funkcjonuje, a mianowicie: "wszystko co na haku, to twoje, włącznie z ptakami i innym żyjęciem".
Ma facet rację. Gospodarzyć wodą, to nie tylko ciągle zakazywać i zacieśniać przepisy. U mnie wzdręga to zwykły śmieć, a nawet na żywca jej założyć nie można chyba, że na suma, ale złowić ją wiekszą niż 12 cm jest fartem. Niczego na hak nie założysz, bo te ścierwa biorą nawet na nakrętki od śrub. A płoci nie uświadczysz! Mówiąc o tej rybie "ścierwo" wyjaśniam, że jest to określenie z mej strony podszyte niestety ogromnymi, negatywnymi emocjami, nie zaś ogólnym poglądem na żywe stworzenia. Już mnie za to kiedyś chciano ukamieniować - póki co, okazuje się, że miałem rację twierdząc, iż w mojej okolicy powinno się wprowadzić czasowo zakaz wypuszczania wzdręgi tak, jak pokemona.
Co do sumów, w mojej okolicy sum się rpozpanoszył okropnie. Nie ma karasia, nie ma leszcza, nie ma uklei, nie ma płoci, sandacza nie widać od dawna, jazia nie ma wcale, nawet krąp zniknął. Ale suma złowić, to betka. Tak więc pozostaje łowić suma, albo zarybieniowego prosiaka - tyle nam zostało.
Bynajmniej - nie przez wędkarzy tak jak ja zabierających kilka ryb z łowiska, ale właśnie przez gospodarkę prowadzoną od dupy strony przez wszelkie władze podobne ministrowi Szyszko. Eksperci w zadek kopani - psiajucha!
Hahahha, na turawie nie ma sandacza bo sum, ale jak na otwarcie sezonu wbije 600 łódek i większość wywozi po 3 komplety sandacza to jest normalne?? Hahah sum swoje zrobi ale nie tyle co człowiek, wzdrega karlowacieje bo że tak powiem okoń i szczupak niestety wielu smakuje i wolą go zjeść niż wypuścić żeby robił co ma robić i trzymał odpowiednią populację bialorybu :(
(...)Bynajmniej - nie przez wędkarzy tak jak ja zabierających kilka ryb z łowiska, ale właśnie przez gospodarkę prowadzoną od dupy strony przez wszelkie władze podobne ministrowi Szyszko. Eksperci w zadek kopani - psiajucha!
Nie polemizuję, każdy ma prawo do własnych poglądów, nawet jeśli są skrajnie spaczone jak Kedzia i moje, ale w powyższym ustępie zgadzam się w pełni.
Hahahha, na turawie nie ma sandacza bo sum, ale jak na otwarcie sezonu wbije 600 łódek i większość wywozi po 3 komplety sandacza to jest normalne?? Hahah sum swoje zrobi ale nie tyle co człowiek, wzdrega karlowacieje bo że tak powiem okoń i szczupak niestety wielu smakuje i wolą go zjeść niż wypuścić żeby robił co ma robić i trzymał odpowiednią populację bialorybu :(
Dokładnie tak!
Ja porównując stan pogłówia wszelakich gatunków z przed kikudziesięciu lat a obecnie zaprzestałem zabierania ryb od wielu lat. Przepisy PZW uogólnione do wszystkich rzek są chore. Powiedzmy Wisła i Wislok ... ich podobieństwo to tylko pierwsza litera w nazwie a reszta to przepaść a limity takie same. Rozmiawialiśmy już o tym z kolegami nie raz, że gdybyśmy łowili i zabierali ryby zgodnie z przepisami jesteśmy w stanie wyrybić i pozbawić tarlaków spory odcinek rzeki. Tu mam na myśli i spinningistów i znajomych spławowikowców. Nie mam nic do tego, że ktoś od czasu do czasu zabierze rybę no bo mu wolno, ale zdrowy rozsądek i umiar wydaje mi się rzeczą w tym wypadku najważniejszą.
Ja nie twierdzÄ, Ĺźe za brak sandacze w Turawie winien jest tylko sum .PrzesadzaÄ z presjÄ wÄdkarska teĹź nie naleĹźy. IloĹÄ Ĺodzi na otwarcie sezonu z roku na rok wzrasta ale w Ĺźadnym momencie nie przekroczyĹa 200. Sam wielokrotnie liczyĹem. Po kilku dniach jest po kilka ,rzadziej kilkanaĹcie. Przed niewiele laty Ĺowili rybacy i z sandaczem byĹo o wiele lepiej. Presja wÄdkarska byĹa nawet wiÄksza , z tÄ róşnicÄ , Ĺźe okupowane byĹy brzegi. Problem jest wiÄc bardziej zĹoĹźony i nie ma prostej odpowiedzi.
Witam , także uważam że niektóre wymiary ochronne jak i ilości ryb dopuszczonych do zabierania z wody są nietrafione , co stoi na przeszkodzie by uzależnić poszczególne gatunki ryb do zabrania z wody od wielkości , np Leszcz do 35 cm 5 kg , powyżej 35 cm 5 sztuk , wprowadzić wymiar ochronny dla płoci 20 cm , może ktoś wreszcie pomysli nad Linem i jaziem , pokutujący od tylu lat wymiar podnieść do przynajmniej 30 a nawet 35 cm , podobnie z Karasiem do 30 cm 5 kg, powyżej 30 cm 5 sztuk , wzdregę wyjąć z pod prawa i tak wogole naprawić ten bezsęsowny dotychczasowy RAPR, a wędkarz po osiągnięciu jakiego kolwiek limitu winie opuścić łowisko a wówczas jeśli będzie chciał dalej łowić będzie zmuszony do wypuszczania złowionych ryb by nie osiągnąć limitu , tylko kto to ma zrobić.
Stanisław w pełni popieram twoją wypowiedź, chciałbym tylko dodać że RAPR w rozdz. VI punkt 9 podaje że wszelkie limity połowu nie dotyczą między innymi leszcza więc nie rozumiem o co te pretensje do Askana, nie łamie regulaminu a ci wszyscy co na niego naskakują powinni trochę poczytać czym grozi znieważenie przez Internet."przestępstwem jest zniewaga, przewidziana w art. 216 §2 Kk, zgodnie z którym kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Znieważyć można poprzez epitet, ubliżenie komuś, np. nazywając kogoś kretynem. O tym co zostanie uznane za zniewagę decydują względy kulturowe i kontekst.
Stanisławie,co zatem powiesz o zasumionej rzece Ebro w której pływa tyle sandaczy że regularne ich łowienie nie jest problemem nawet dla "Maćków z Klanu"?
Witam. To zagadnienie poruszone w temacie dzieli wędkarski świat. Lecz moim zdaniem nie warto się kłucić tylko warto porozmawiać jak to czynimy w tym wątku. Moim zdaniem nie należy popadać w skrajnośći. I podczas wędkowania mamy prawo zabrać jakąś rybkę, ale powinniśmy to robić z umiarem, nie na każdej wyprawie wędkarskiej, wtedy kiedy potrzebujemy, z poszanowaniem dla okazów czy limitów a nasze zbiorniki będą rybniejsze. Jak mówiłem nie należy popadać w skrajności. Od wieków wioski, czy wędkarze kożystali z jezior, wręcz rybołóstwo dla tych wiosek stanowiło utrzymanie dla ich mieszkańców. I ryby były, i były to okazy, były piękne jesiotry, trocie, łososie i wędorze migrowały rzekami. Teraz to umiera, a wręcz umarło. Co do przepisów obowiązujących w PZW to jak koledzy wspominali przydały by się poprawki,bo przepisy są najzwyczajniej stare, a wędkarstwo się zmienia. Jak koledzy wspominali na łowiskach przepisy powinny być w niektórych przypadkach inne, np wymiary ochronne ryb, ponieważ na jednym łowisku jakaś ryba nadmiernie się rozmnożyła, a na innym wcale już prawie nie występuje. Więc tylko ci co mają kontakt z łowiskiem mogą racjonalnie podjmować działania regulujące przepisy danych gatunków ryb. PZW powinno się zmienić bo poprostu nie dba o większość wód, a pobrało je pod swoje skrzydła, nie dopuszczają ludzi z zewnątrz na stołki, nie ma żadnej kontroli nad pieniędzmi z naszych składek, nie ma wiadomości odnośnie zarybień,itd. Osobiście chciałbym wiedzieć gdzie idą pieniądze nasze wspólne ze składek.
Wszystko powinno odbywać się z umiarem, powinniśmy wyciągnąć wnioski z rybaków morskich tam to dobrze widać. Ryby łowiono od wieków na morzach, ale były to małe łodzie, małe sieci, ryb taka pojedyńcza łódź przywiozła ze sobą tylko trochę. I ryby były i to okazy. Co obrazuje, że racjonalne zabieranie ryb z łowiska nie szkodzi. Teraz porównajmy co teraz zrobiono. Powstała ogromna technologia, w morze nie wypływają już kutry tylko w Danii czy całej Skandynawi powstały ogromne statki teraz nie pamiętam ich nazwy i taki statek łowi tysiące ton ryb ogromnymi siećmi. Mrozi je, przerabia w konserwy. Normalny przemysł czy fabryka przerobu ryb. Czy poławiają małe rybki stanowiące pokarm dla drapieżnych ryb na mączki i pasze. Żenada. To powinno być zakazane. Ale co postulaty Polski znaczą dla mądrości i postępu zachodu lub innych części europy tak w tej sprawie jak i w innych, których wiele. I to obrazuje dewastacje środowiska i to, że nadmierne bezmyślne zabieranie ryb powoduje stanowczą dewastacje rybostanu w łowisku. Więc wnioski należy wyciągać bo mamy z czego zarówno z wędkarskiej historii jak i rybackiej Polski i Polskich wód. Pozdrawiam.
Każde łowisko powinno mieć osobny regulamin dostosowany do rybostanu. Jak i lmity i wymiary ogólnopolskie to kpina. Nie które okregi cos robią w lepszym kierunku, ale i tak wedkarze mają do w dupie
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego, nie rodzimego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :)))
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :)))
Leszcze, liny, karasie, płocie i inne rodzime gatunki, z którymi karp przestanie konkurować... ;-)
PS
Cytat: "Karp występuje obecnie w ok. 60 krajach na wszystkich kontynentach (z wyłączeniem Antarktydy). W wielu z nich jest uważany za szkodnika. W Stanach Zjednoczonych oraz w Australii jest uznawany za groźny gatunek inwazyjny. W tym drugim kraju, wobec braku tradycji konsumpcji tej ryby, produkuje się z karpi nawóz. W Polsce karp stanowi 80% zarybień wód otwartych. Budzi to duże kontrowersje, gdyż jest to gatunek obcy i ma niekorzystny wpływ na zbiornik, do którego jest wpuszczany (zamulenie wody oraz degradacja dna)."
Patrząc na aktualny stan to chyba jedyne sensowne wyjście. W ciągu kilku lat znowu zaczęlibyśmy łowić na PZW normalne ryby w normalnych ilościach i o normalnej wielkości. Rybostan poprawi się naturalnie nawet na w okręgach, gdzie zarząd przepija hajs na zarybianie.
Chcesz złowić i zjeść? Komercja. Gospodarze będą zadowoleni. Powstanie wiele nowych obiektów przez co będą bardziej konkurencyjne. Same plusy dla środowiska, komrecji i wędkarzy.
Tak to widzę.
Karpie niech będą, pare szt. Grubych misiów to spora radość, piszecie o kaprpiach ze są gatunkiem inwazyjnym w niektórych krajach, tak, ale tam tarło ma 100% skuteczność. U nas karp rzadko ma młode. A co do zarybiania karpiem to faktycznie kpina, i nie chodzi mi o gatunek tylko o to jak to wygląda, wypuszcza sie wymiarowe karpiki i chwile po tym pozwala sie je zabierać, świeżo wpuszczona ryba bierze jak opentana i w taki sposób te zarybieniowe karpiki znikają szybkiej niz sie pojawiają. Co jest tylko pożywką dla miesiarstwa. Czy nie lepiej wpuścić malego 5cm karpika i dać mu zdziczec zanim osiągnie rozmiar? Słabsze sztuki zostaną wylapane przez drapieżniki i zostaną normalne dzikie zdrowe rybki, a nie jak to ma teraz miejsce polamane poobijane 35 z pleśnią. :/ Myślę ze karp nie jest taki zły, inne kraje o zbliżonych warunkach ( nie Australie i Hiszpanie itp.)mają w wodach karpie większe njz u nas i często więcej a innych ryb nie brakuje i mają pokaźne rozmiary.
Karp, karp, karp i karp - rzygać się chce! Oddam 5 sztuk 5 kilogramowych świń za jednego, 3 kilogramowgo leszcza! A tu ciągle jak mantrę powtarzają : karp i karp! Psiajucha! Lina ... takiego z 50 cm! Leszca ze 3-4 kilo! Sandacza takiego koło 90 cm! Okonia takiego koło 40 cm! Płoć około 40 cm! Ale kur*a ciągle ten zasrany karp! Mam was kuźwa dość.
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego, nie rodzimego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :)))
Niech go najpierw złowią tego karpia a nie łowią zarybieniówki.
Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują ;-)
W USA i Australii ma doskonałe warunki do rozrodu więc jest inwazyjny.
Kedzio jak są ładne leszcze to jako przyłów sie trafiają na kulki i nie pomaga zakładanie dwóch kulek 20 mm na haku 1/0 ...Ale one muszą być a nie zostają wyłowione jak zaczynają dobrze żerować i nie wżne czy ma 30 cm czy 60 cm i tak zostanie zjedzony. Jak nie w postaci smażonej to w occie. I tak zamyka się koło :-( i powstają opowieści, że karp wyparł leszcze.
JK
Karp to ścierwo,pasożyt,ekonomiczny strzał w kolano,zasłona dymna przez którą nasze wody dogorywają.Prawo do życia powinien mieć w tylko i wyłącznie ściśle wyselekcjonowanych wodach-w każdej innej powinien być bezwzględnie tępiony.
Co do NK...
Powiem tak-kiedyś,parę lat wstecz,ubijałem co któregoś dużego szczupaka,potokowca,itd...Nie widziałem w tym nic złego,nagannego.
Wody dawały-ja brałem,było mi wolno.
Z czasem jednak,śledząc zapiski z wcześniejszych lat zauważyłem pewną prawidłowość-sukcesywnie zmniejszały się ilosć i jakość łowionych ryb.Dlaczego? pomyslałem,toć kużwa jestem coraz lepszy,dysponuję lepszym sprzętem ,wiedzą,mam więcej kasy i czasu na ryby a moje wody znam jak własną kieszeń-nawet lepiej.
Tylko ja targam tu po x medalowych esoxów rocznie,tylko ja podchodzę z potokowcami pod piatkę...Konkurencja choć liczna to raczej niegrożna,coś tam od biedy raz kiedyś złowi ale tylko rzadko i z przypadku.
Więc skoro łowię częściej,łowię lepiej,to dlaczego łowię mniejsze ryby?
BO UBIŁEM JUŻ WIĘKSZE.
Dodam iż mówię tu o niewielkich wodach-30h max i potokowej rzece,na takich wodach 1 skuteczny spinningista jest w stanie w 2 sezony wybić całą podstawową populację drapieżnika.
Ja miałem na to 15 lat...I stało się,przekroczenie metra w esoxie było już wyzwaniem a potok na trójkę wydarzeniem.
Poszedłem po rozum do głowy-NK całkowite,trwa to już któryś tam rok.
I teraz widzę jak głupi byłem,i teraz widzę co mógłbym łowić gdyby nie ta głupota wcześniej.
Za sprawą Nk obserwuję jak moje wody odżywają,90tki esoxa po 1-2 na wypad-no problem,50 tki potokowca w paczkach po 2-3? no problem.
Często łowię te same ryby po dwa,trzy,cztery razy,kilka razy dają mi kopa adrenaliny-usmażone zrobiłyby to tylko raz i to jeszcze nie mnie bo ryb nie lubię.
Jak ten mój wywód ma się do tytułowych paragrafów,rozporządzeń i ch...ów mójów dzikich wężów? Nijak.
Ja tylko mówię jak to ze mną było i że na własnej skórze zrozumiałem jak 1 wędkarz może zmienić oblicze wody a są nas tysiące.
Chcecie-smażcie,wasza broszka,byle nie ryby z moich wód.
(...) Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują (...).
JK
Januszku, a co to ma do rzeczy w sprawie całkowitego zakazu zabierania przez wędkarzy ryb rodzimych gatunków? Leszcz i lin to rodzime gatunki, a karp, byczek, tołpyga, amur i inni imigranci to w naszych wodach chwast. Pozwólmy rozwijać się naszym rodzimym gatunkom, jednocześnie pomóżmy naturze zwalczyć inwazję "napływowców" niezależnie czy były świadomie (czyt. bezmyślnie), czy przypadkowo introdukowane w nasze środowisko.
Jeszcz echwila i sie normalnie zes**cie w gacie za tym kurde śmieciem.
Uważaj kedziu,bo jak się tak będziesz napinał z tym jak piszesz smieciem to sam zadryche sobie zafundujesz w portkach.:)
Pawia to owszem można puścić czytając te Twoje popierduszki co i za co oddasz-kogo to obchodzi ?
Daj se na luz -może nie bedziesz rzygał i gacie będa czyste.:)
(...) Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują (...).
JK
Januszku, a co to ma do rzeczy w sprawie całkowitego zakazu zabierania przez wędkarzy ryb rodzimych gatunków? Leszcz i lin to rodzime gatunki, a karp, byczek, tołpyga, amur i inni imigranci to w naszych wodach chwast. Pozwólmy rozwijać się naszym rodzimym gatunkom, jednocześnie pomóżmy naturze zwalczyć inwazję "napływowców" niezależnie czy były świadomie (czyt. bezmyślnie), czy przypadkowo introdukowane w nasze środowisko.
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A calkowity zakaz popieram - z tym, że od czternstego wieku skoro przebywa w naszych wodach może już czas odpuścić z tym obcym gatunkiem a obszerne opracowania jaki to jest ten karp szkodnik mają się nijak do rzeczywistości na dobrych łowiskacj komercyjnych gdzie razem z karpiami jest ładny leszcz, lin, płocie itd. To nie karp wypiera nasze rodzime gatunki a człowiek.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na bezmyslne zarybienia sandaczem i głowacicą.
JK
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A pewnie że ryją...Największe lechony penetrują zaledwie kilka centymetrów mulistego podłoża,karp idzie niczym pług śnieżny i potrafi nawet cały się "okopać" .
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A pewnie że ryją...Największe lechony penetrują zaledwie kilka centymetrów mulistego podłoża,karp idzie niczym pług śnieżny i potrafi nawet cały się "okopać" .
Daniel widziałem film z Wygonina pod tytułem " Co robią leszcze jak wejdą w zanętę podczas gdy karpie nie żerują". I zapeniam Cię, że nie było to parę centymetrów. Poryte doły na 20 cm lub może i więcej. Był to film nagrany na zawodach z kamery podwodnej kilka lat temu. Natomiast na różnych filmikach kręconych pod wodą z żerowania karpi dostępnych na YT nie zauważyłem, żeby karpie jakoś strasznie ryły w czasie żerowania.
Jedno jest pewne - zdrowy umiar w zarybieniach jest kluczowy jeśli chodzi o populację ryb w każdynm zbiorniku. Tym bardziej zdrowy umiar w zabieraniu ryb jest ważny. W tym roku złowiliśmy z 40 amurów ( a może i więcej ) i co by było gdyby je zabrać wszystkie?W tym dwa po 17 kilo :-) Do tego kilkanaście karpi. Co ciekawe wszystkie ryby łowione z marszu bez wcześniejszego nęcenia z tego dwa karpie na wodzie, gdzie miejscowy widząc nasze przygotowania aż się uśmiał jak usłyszał, że my na karpie... Dobrze, że brania były nad ranem i w nocy jak nikogo nie było bo by dopiero sie narobiło ;-) A tak to tylko my wiemy, że tam są karpie :-)
JK
Janusz - one są tu już od XII wieku, a niektóre mądrale twierdzą, że nawet od XI. Ale jest (chyba przyznasz) różnica, pomiędzy hodowlą w stawach, pod kontrolą, w celu pozyskiwania stosunkowo wartościowego mięsa, albo też w celu zarobkowo handlowym, a niszczeniem wód nie będących stawami hodowlanymi.
Mnie z kolei guzik obchodzi, że zrodziła się moda na karpiowanie, że coraz więcej jest karpiarzy i zabiegają o to, by wpuszczać to coś do naszych wód. Niech sobie są karpiarze, niech sobie te świniaki łowią, ale niech to robią na łowiskach sztucznych, stawach do tego przeznaczonych i wszyscy będą zadowoleni. Większość z was i tak pokazuje tutaj foty świń łowionych na wodach komercyjnych - więc o co ten dym?! ALE! niech te wody komercyjne są stawami sztucznymi, a nie tak, że jeden czy tam drugi koleś wodę wydzierżawi i na niej komercję odstawia. Jeśli zbiorniki są naturalne, albo zdążyły sie znaturalizować np. ze żwirowni czy innych wyrobisk, nie powinny być one zarybiane świniami i koniec i kropka. Sracie w gacie i uważacie się za idealistów, ekologów, szerzycie to swoje zakichane NIEKILEJ, ale tak do końca, to macie nasze wody w głębokim poważaniu i chodzi wam tylko o to, cobyście te swoje prosięta mogli wyciągać, całować a cholibka ino wie, czy przypadkiem jeszcze nie coś więcej, bo jak was czytam, to mi na to wychodzi, że to lekkie zboczenie już jest w mordę. Tyle lat już tu jestem i non stop to samo sranie w banię czytam. Jako szczyl zabierałem mnóstwo ryb i też mi minęło. Zrewidowałem poglądy i stosuję zasadę zwyczajnego, zdrowego rozumu. O dziwo świnie na święta kupuję ( i nie dlatego, że ich nie umiem złowić). Ale ten jazgot o niekilaniu już mi się normalnie przeżarł i dostaję od niego odruchów wymiotnych. Miedzy innymi po to powołano do życia PZW, by sprawować kontrolę nad wodami ( nad ich stanem) i by można było działać w celu zapewnienia równowagi gatunkowej. A co się robi?! Na zebraniach karpiarze i starsze pierdoły płaczą tylko o tony karpia! Zawsze przegłosują! Kasa ( choć jej wiele w kołach nie zostaje) idzie na świnie i szlus. A regulaminy i przepisy są tworzone przez debili ( nawet niektórych nie potrafią napisać w zrozumiały i jednoznaczny sposób). Te przepisy może nie są aż takie złe, jednak lokalnie, miejscowo, tam, gdzie jesteśmy nacodzień, nie sprawdzają się i są wręcz szkodliwe. A wy tu ciągle tylko niekilaj i niekilaj i że kaper to koleś spoko jest. A ja powiadam, że uwielbiam karpia jak se go kupię i zeżrę, a w moich łowiskach uważam go za śmiecia. Wolę go kupić, bo jak policzę koszty moich wypraw na ryby, to choćbym brał jak leci, zgodnie z regulaminem, i tak się nie opłaci. Przy czym łowię dla przyjemności i obcowania z naturą. Wezmę dwa większe liny, owszem. Wezmę kilka ładnych płoci ( coraz mniej bo nie ma). Czasem nałowię uklei na "moskaliki", okonia trzepnę w łeb, ale nie pięć tylko jednego. I mam do tego tak moralne, jak i zapisami prawnymi określone prawo, a wasze pitolenie o tym niekilaniu na szczęście mam gdzieś. Głowę każdy ma! Jeśli ta głowa jest w porządku, to ryby są bezpieczne - ot cała prawda o zabijaniu. Moralność się ma, albo się jej nie ma. Żadna religia tego nie zmieni. Seryjni zabójcy też chodzą do kościoła!
dziÄki wszystkim za wĹasne uwagi i przemyĹlenia, okazuje siÄ ,Ĺźe moĹźna wypowiadaÄ nawet przeciwstawne poglÄ dy bez obraĹźania inaczej myĹlÄ cych.SÄ dzÄ, Ĺźe nadal bÄdÄ Koledzy i KoleĹźanki wypowiadaÄ siÄ na powyĹźszy temat.
Ja też jestem zdania, że umiar w zarybienich gra kluczową rolę. A to, że zarybiaja karpiami mi też nie za bardzo pasuje bo to jest też i moja kasa te karpie. Inną sprawą jest, że po zarybieniu linami pewnie działoby się to samo z karpiami. Zapuść szczupaki wymiarowe - to samo.
Te ryby to PZW ;-) W tym roku raz byłem na komercji i wystarczy. Dla mnie to żadna duma złowić i jeszcze się chwalić z komercji. Czasem pojadę z Kolegami i tyle.
Oczywiście - te regulaminy pisane pośpiesznie na kolanie, pod publikę to nie jest nic dobrego.
Wiele razy pisałem - nie jestem wrogiem zabierania ryb. Jednak trzeba to robić z głową i bardzo rozsądnie. Nie znoszę ortodoksyjnego podejścia do kilania. A już wpisy "karpiarzy" z rocznym stażem w karpiowaniu o stosowaniu C&R jakby nie można napisać Złów i Wypuść powodują u mnie mordercze myśli.
Nie zawsze łowię ale zawsze wypuszczam :-)
A reszta jak uważa niech robi byleby z głową i rozsądkiem.
JK
Zwalacie wine na karpia a tluczecie leszcze liny i wszystko co zlowiecie. W sezon da sie wywalić z jeziora większosc ryb. Zapraszam do opolskiego województwa na wody no kill, leszcze takie ze na bałwana z kulek 24mm biorą jak mają dzień, jak jest tarlo to woda aż wrze, a karpi i amura jest sporo i dużo ma 10+ a część dochodzi do magicznej 20. Nie karp jest winny bezrybu tylko ci co biorą ryby bez rozumu weź jedną na miesiąc a nie każdą wymiarowă. Dajmy wodzie spokój nie zarabiajmy nie wyławiajmy a ryby będą, mam w okolicy prywatny staw, nikt od lat nie zarybia ani nie bierze ryb, a są tam szczupaki 100+ leszcze i liny 4kg o które sie kedzio tak prosisz, są też karpie z dawnych zarybien, są nawet inwazyjne byczki które tak wyzwywacie (mają prawie pół metra, sam w to nie wierzyłem jak zobaczyłem) są i 40letnie sumy i ryb nie brakuje. Chcecie ryby w wodzie to nie wyzywajcie karpi i innych gatunków chyba ze jeden... Ludzki gatunek który wszędzie niszczy przyrodę... Palą plastik, wywalają śmieci, niszczą lasy.. Można by wiele wymieniać, jedynak przyznać sie do tego nie potrafią, co najwyżej zwalić na co innego
Panowie w tym całym PZW jesteście poprostu oszukiwani, płacicie i płaczecie ,a oni swoje , wy opłacacie im ze swoich składek podatki za wody dzierżawione a wzamian możecie sobie posiedzieć nad wodą , no cóż to wasze pieniądze , chcecie płaćcie, ale proszę , nie narzekajcie.
nawet jeśli zarybia to wylapią.. Co z tego że wypuszczą jak za 2 tyg zjedzona.. Karpiem są zarybienia nawet spore, idz i złap mi 20kg na pzw do 15ha. No próbuj. Myślisz ze jak wypuszczą lina to beda same 4kg hahaha 1kg nie dożyję, u mnie wpuszczali szczupaki to niewymiarowe do bagażnika walili bo brały, i tak 10 szt dzienie przez tydzień bo potem juz nie było.... Powiecie ze jakby pilowali to by były. Były by i owszem ale do czasu aż osiągnęły by wymiar... Jeśli chcesz łapać zarybieniówki ledwo ponad wymiar to proszę... Ale jesli chcesz łapać duże sztuki to musisz zacząć wypuszczać i dać im urosnąć, niektóre ryby potrzebują bardzo dużo czasu, nie rok nie dwa, czasem nawet 20
Te Karpiczek - jak mi pokażesz tego półmetrowego pokemona, to zostane nokilem - słowo! Ale mi go pokaż. Pomyśl zanim cos chlapniesz. Bo ( po śląsku) "fanzolisz jak głodny faroż".
W stowarzyszeniach wędkarskich górny wymiar karpia 70 cm urósł ? zarybienia kilka ton na rok na ponad 100 członków , no kill nie wchodzi w gre , wędkarze mają limity, a mimo to cały rok łowią z powodzeniem, dalej dajcie się ogłupiać , im to na rękę.
Przyjedź na 601 to złowisz se tę tuczoną świnię 20+. Ale płoci nie złowisz, ani leszcza, ani karasia.... chyba, że komunistkę wzdręgę. Nu, abu suma z dwuma.... A tego pokemona włóż między bajki. Co ty myślisz? Że gadasz z rówieśnikiem?! W Ameryce Północnej dorastają do 45 cm, ale bardzo rzadko. W Polsce jest zbyt zimno i nie ma takich wód. U nas karłowacieją. Sam je łowię od lat i największe jakie wyjmowałem miały po 40-42 cm. To były pojedyncze sztuki. A ty masz w stawie półmetrowe.... i inne ryby .... gratuluję, zgłoś się do rekordów Guinessa.
Czyli skoro lapałes 42cm to ktoś inny niemógł 45? Widziałem takie byczki tam tylko raz nie mówię ze cały czas sie takie łowi ale podejrzewam ze może być takich wiecej. I powtarzam nie napisałem pół metrowe tylko prawie pół metrowe.
W rubryce \\\wpisy znad wody\\\ w komentarzach do niektórych wpisów toczy się bezpardonowa walka zwolenników no kill z zabierajacymi ryby.Z punktu prawa to przepisy państwowe i RAPR reguluje te kwestie. Każdy kto nie przestrzega przepisów popełnia przestępstwo lub wykroczenia .Tu nie ma dyskusji. ale czy obecne przepisy są właściwe? Czy zabierając 30cm leszcza . popełniamy coś niewłaściwego? Kilka moich uwag do obecnych uregulowań .1.wymiary okresu ochronne winny być regulowane w większym stopniu przez władze regionalne a nie centralnie dla całej Polski. Czy zabieranie wymiarowych ale niezbyt okazałych ryb jest niewłaściwe? To zależy o jaki gatunek i jaką wodę chodzi .Np. wspomniany leszcz jest gatunkiem tak prężnym ,że zabieranie tylko bardzo dużych sztuk prowadzi do karłowacenia populacji, a amatorów na małe leszczyki zbyt dużo nie ma. Zarybianie sumem powoduje różne do końca nie przewidziane skutki, często negatywne, które trudno naprawić. Na zbiorniku Turawskim za zmniejszenie populacji sandacza obwinia się suma. Władze zniosły limity domowe, ale pozytywnych skutków brak.Dlaczego nie skrócić okresu ochronnego o czerwiec i listopad. Presja wędkarska jest wtedy duża i może by to zmniejszyło populację suma. Innym paradoksem jest wg. mnie wymiar ochronny wzdręgi 15cm.Gatunek ten jest obecnie tak powszechny, że wyparł z wielu wód płoć i sam karłowacieje. W wielu wodach jest gatunkiem dominującym nie dorastających do 15cm.Dlaczego ma wymiar ochronny, nikt nie może tego wyjaśnić.,Jeśli chcemy powrotu płoci do wielu wód to trzeba zmniejszyć populację karłowatej wzdręgi. Podsumowując te krótkie uwagi sądzę, że postulat wypuszczenia wszystkich nie będących okazami ryb w wielu przypadkach byłoby szkodliwe.Tylko dobry gospodarz winien mieć prawo do szczegółowego regulowania warunków połowu. Jeśli przepisy są przestrzegane to osoby które z tymi uregulowaniami się nie zgadzają winny postulować zmiany ,uzasadniając je a nie obrażać tych którzy postępują inaczej choć zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Jeśli chodzi o suma to poszła zmiana
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA GOSPODARKI MORSKIEJ I ŻEGLUGI ŚRÓDLĄDOWEJ1)
z dnia 24 lipca 2017 r.
zmieniające rozporządzenie w sprawie połowu ryb oraz warunków chowu, hodowli
i połowu innych organizmów żyjących w wodzie
Na podstawie art. 2 ust. 2 i art. 21 ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. o rybactwie śródlądowym (Dz. U. z 2015 r.
poz. 652 oraz z 2017 r. poz. 60) zarządza się, co następuje:
§ 1. W rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 12 listopada 2001 r. w sprawie połowu ryb oraz
warunków chowu, hodowli i połowu innych organizmów żyjących w wodzie (Dz. U. poz. 1559, z 2003 r. poz. 160,
z 2009 r. poz. 780, z 2010 r. poz. 654 oraz z 2011 r. poz. 842) w § 7 w ust. 1:
1) pkt 11 i 12 otrzymują brzmienie:
„11) suma (Silurus glanis L.) – od dnia 1 stycznia do dnia 31 maja,
12) szczupaka (Esox lucius L.) – od dnia 1 stycznia do dnia 30 kwietnia,”;
2) pkt 15a otrzymuje brzmienie:
„15a) węgorza (Anguilla anguilla L.) – od dnia 1 grudnia do dnia 31 marca,”.
§ 2. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej: M. Gróbarczyk
1) Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej kieruje działem administracji rządowej – rybołówstwo, na podstawie § 1 ust. 2
pkt 2
Pod tym względem mam ortodoksyjne poglądy - nigdy nie zabieram złowionych ryb (wyjątek - sumik karlowaty).
Moim zdaniem, za które zostanę pewnie zaraz ukamienowany, ukrzyżowany, nabity na pal i rozerwany końmi, powinien być wprowadzony system brytyjski - ZAKAZ ZABIERANIA JAKICHKOLWIEK RYB - jest to niezależne od okresu ochronnego, wymiarów i tym podobnych cząstkowych ograniczeń!!! Wówczas natura poradzi sobie.
Albo też wprowadzić system niemiecki, który tam w niektórych landach funkcjonuje, a mianowicie: "wszystko co na haku, to twoje, włącznie z ptakami i innym żyjęciem".
Ma facet rację. Gospodarzyć wodą, to nie tylko ciągle zakazywać i zacieśniać przepisy. U mnie wzdręga to zwykły śmieć, a nawet na żywca jej założyć nie można chyba, że na suma, ale złowić ją wiekszą niż 12 cm jest fartem. Niczego na hak nie założysz, bo te ścierwa biorą nawet na nakrętki od śrub. A płoci nie uświadczysz! Mówiąc o tej rybie "ścierwo" wyjaśniam, że jest to określenie z mej strony podszyte niestety ogromnymi, negatywnymi emocjami, nie zaś ogólnym poglądem na żywe stworzenia. Już mnie za to kiedyś chciano ukamieniować - póki co, okazuje się, że miałem rację twierdząc, iż w mojej okolicy powinno się wprowadzić czasowo zakaz wypuszczania wzdręgi tak, jak pokemona.
Co do sumów, w mojej okolicy sum się rpozpanoszył okropnie. Nie ma karasia, nie ma leszcza, nie ma uklei, nie ma płoci, sandacza nie widać od dawna, jazia nie ma wcale, nawet krąp zniknął. Ale suma złowić, to betka. Tak więc pozostaje łowić suma, albo zarybieniowego prosiaka - tyle nam zostało.
Bynajmniej - nie przez wędkarzy tak jak ja zabierających kilka ryb z łowiska, ale właśnie przez gospodarkę prowadzoną od dupy strony przez wszelkie władze podobne ministrowi Szyszko. Eksperci w zadek kopani - psiajucha!
Hahahha, na turawie nie ma sandacza bo sum, ale jak na otwarcie sezonu wbije 600 łódek i większość wywozi po 3 komplety sandacza to jest normalne?? Hahah sum swoje zrobi ale nie tyle co człowiek, wzdrega karlowacieje bo że tak powiem okoń i szczupak niestety wielu smakuje i wolą go zjeść niż wypuścić żeby robił co ma robić i trzymał odpowiednią populację bialorybu :(
(...)Bynajmniej - nie przez wędkarzy tak jak ja zabierających kilka ryb z łowiska, ale właśnie przez gospodarkę prowadzoną od dupy strony przez wszelkie władze podobne ministrowi Szyszko. Eksperci w zadek kopani - psiajucha! Nie polemizuję, każdy ma prawo do własnych poglądów, nawet jeśli są skrajnie spaczone jak Kedzia i moje, ale w powyższym ustępie zgadzam się w pełni.
Hahahha, na turawie nie ma sandacza bo sum, ale jak na otwarcie sezonu wbije 600 łódek i większość wywozi po 3 komplety sandacza to jest normalne?? Hahah sum swoje zrobi ale nie tyle co człowiek, wzdrega karlowacieje bo że tak powiem okoń i szczupak niestety wielu smakuje i wolą go zjeść niż wypuścić żeby robił co ma robić i trzymał odpowiednią populację bialorybu :( Dokładnie tak!
Ja porównując stan pogłówia wszelakich gatunków z przed kikudziesięciu lat a obecnie zaprzestałem zabierania ryb od wielu lat. Przepisy PZW uogólnione do wszystkich rzek są chore. Powiedzmy Wisła i Wislok ... ich podobieństwo to tylko pierwsza litera w nazwie a reszta to przepaść a limity takie same. Rozmiawialiśmy już o tym z kolegami nie raz, że gdybyśmy łowili i zabierali ryby zgodnie z przepisami jesteśmy w stanie wyrybić i pozbawić tarlaków spory odcinek rzeki. Tu mam na myśli i spinningistów i znajomych spławowikowców. Nie mam nic do tego, że ktoś od czasu do czasu zabierze rybę no bo mu wolno, ale zdrowy rozsądek i umiar wydaje mi się rzeczą w tym wypadku najważniejszą.
Ja nie twierdzÄ, Ĺźe za brak sandacze w Turawie winien jest tylko sum .PrzesadzaÄ z presjÄ wÄdkarska teĹź nie naleĹźy. IloĹÄ Ĺodzi na otwarcie sezonu z roku na rok wzrasta ale w Ĺźadnym momencie nie przekroczyĹa 200. Sam wielokrotnie liczyĹem. Po kilku dniach jest po kilka ,rzadziej kilkanaĹcie. Przed niewiele laty Ĺowili rybacy i z sandaczem byĹo o wiele lepiej. Presja wÄdkarska byĹa nawet wiÄksza , z tÄ róşnicÄ , Ĺźe okupowane byĹy brzegi. Problem jest wiÄc bardziej zĹoĹźony i nie ma prostej odpowiedzi.
Witam , także uważam że niektóre wymiary ochronne jak i ilości ryb dopuszczonych do zabierania z wody są nietrafione , co stoi na przeszkodzie by uzależnić poszczególne gatunki ryb do zabrania z wody od wielkości , np Leszcz do 35 cm 5 kg , powyżej 35 cm 5 sztuk , wprowadzić wymiar ochronny dla płoci 20 cm , może ktoś wreszcie pomysli nad Linem i jaziem , pokutujący od tylu lat wymiar podnieść do przynajmniej 30 a nawet 35 cm , podobnie z Karasiem do 30 cm 5 kg, powyżej 30 cm 5 sztuk , wzdregę wyjąć z pod prawa i tak wogole naprawić ten bezsęsowny dotychczasowy RAPR, a wędkarz po osiągnięciu jakiego kolwiek limitu winie opuścić łowisko a wówczas jeśli będzie chciał dalej łowić będzie zmuszony do wypuszczania złowionych ryb by nie osiągnąć limitu , tylko kto to ma zrobić.
No może trochę przesadziłem ale to dalej setki setki setki sandacza w ciągu roku :)
Stanisław w pełni popieram twoją wypowiedź, chciałbym tylko dodać że RAPR w rozdz. VI punkt 9 podaje że wszelkie limity połowu nie dotyczą między innymi leszcza więc nie rozumiem o co te pretensje do Askana, nie łamie regulaminu a ci wszyscy co na niego naskakują powinni trochę poczytać czym grozi znieważenie przez Internet."przestępstwem jest zniewaga, przewidziana w art. 216 §2 Kk, zgodnie z którym kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Znieważyć można poprzez epitet, ubliżenie komuś, np. nazywając kogoś kretynem. O tym co zostanie uznane za zniewagę decydują względy kulturowe i kontekst.
Stanisławie,co zatem powiesz o zasumionej rzece Ebro w której pływa tyle sandaczy że regularne ich łowienie nie jest problemem nawet dla "Maćków z Klanu"?
Stanisławie, a na czym ty piszesz, że ci jakieś kulfony, zamiast polskich liter wychodzą?
Jopek podejrzewam ze to że coś musi być winne :) Warto dodać ze suma w ebro kiedyś nie było, a w polsce był od zawsze :)
sam nie wiem dlaczego,tekst byĹ poprawny a wyszĹo to co wyszĹo.
Witam. To zagadnienie poruszone w temacie dzieli wędkarski świat. Lecz moim zdaniem nie warto się kłucić tylko warto porozmawiać jak to czynimy w tym wątku. Moim zdaniem nie należy popadać w skrajnośći. I podczas wędkowania mamy prawo zabrać jakąś rybkę, ale powinniśmy to robić z umiarem, nie na każdej wyprawie wędkarskiej, wtedy kiedy potrzebujemy, z poszanowaniem dla okazów czy limitów a nasze zbiorniki będą rybniejsze. Jak mówiłem nie należy popadać w skrajności. Od wieków wioski, czy wędkarze kożystali z jezior, wręcz rybołóstwo dla tych wiosek stanowiło utrzymanie dla ich mieszkańców. I ryby były, i były to okazy, były piękne jesiotry, trocie, łososie i wędorze migrowały rzekami. Teraz to umiera, a wręcz umarło. Co do przepisów obowiązujących w PZW to jak koledzy wspominali przydały by się poprawki,bo przepisy są najzwyczajniej stare, a wędkarstwo się zmienia. Jak koledzy wspominali na łowiskach przepisy powinny być w niektórych przypadkach inne, np wymiary ochronne ryb, ponieważ na jednym łowisku jakaś ryba nadmiernie się rozmnożyła, a na innym wcale już prawie nie występuje. Więc tylko ci co mają kontakt z łowiskiem mogą racjonalnie podjmować działania regulujące przepisy danych gatunków ryb. PZW powinno się zmienić bo poprostu nie dba o większość wód, a pobrało je pod swoje skrzydła, nie dopuszczają ludzi z zewnątrz na stołki, nie ma żadnej kontroli nad pieniędzmi z naszych składek, nie ma wiadomości odnośnie zarybień,itd. Osobiście chciałbym wiedzieć gdzie idą pieniądze nasze wspólne ze składek.
Wszystko powinno odbywać się z umiarem, powinniśmy wyciągnąć wnioski z rybaków morskich tam to dobrze widać. Ryby łowiono od wieków na morzach, ale były to małe łodzie, małe sieci, ryb taka pojedyńcza łódź przywiozła ze sobą tylko trochę. I ryby były i to okazy. Co obrazuje, że racjonalne zabieranie ryb z łowiska nie szkodzi. Teraz porównajmy co teraz zrobiono. Powstała ogromna technologia, w morze nie wypływają już kutry tylko w Danii czy całej Skandynawi powstały ogromne statki teraz nie pamiętam ich nazwy i taki statek łowi tysiące ton ryb ogromnymi siećmi. Mrozi je, przerabia w konserwy. Normalny przemysł czy fabryka przerobu ryb. Czy poławiają małe rybki stanowiące pokarm dla drapieżnych ryb na mączki i pasze. Żenada. To powinno być zakazane. Ale co postulaty Polski znaczą dla mądrości i postępu zachodu lub innych części europy tak w tej sprawie jak i w innych, których wiele. I to obrazuje dewastacje środowiska i to, że nadmierne bezmyślne zabieranie ryb powoduje stanowczą dewastacje rybostanu w łowisku. Więc wnioski należy wyciągać bo mamy z czego zarówno z wędkarskiej historii jak i rybackiej Polski i Polskich wód. Pozdrawiam.
Każde łowisko powinno mieć osobny regulamin dostosowany do rybostanu. Jak i lmity i wymiary ogólnopolskie to kpina. Nie które okregi cos robią w lepszym kierunku, ale i tak wedkarze mają do w dupie
Z pośród tych, które wolno zabierać, nie zabierać: ciężarnych, dzieci, starców i tych, których jest mało w danym łowisku.
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego, nie rodzimego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :)))
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :))) Leszcze, liny, karasie, płocie i inne rodzime gatunki, z którymi karp przestanie konkurować... ;-)
PS Cytat: "Karp występuje obecnie w ok. 60 krajach na wszystkich kontynentach (z wyłączeniem Antarktydy). W wielu z nich jest uważany za szkodnika. W Stanach Zjednoczonych oraz w Australii jest uznawany za groźny gatunek inwazyjny. W tym drugim kraju, wobec braku tradycji konsumpcji tej ryby, produkuje się z karpi nawóz. W Polsce karp stanowi 80% zarybień wód otwartych. Budzi to duże kontrowersje, gdyż jest to gatunek obcy i ma niekorzystny wpływ na zbiornik, do którego jest wpuszczany (zamulenie wody oraz degradacja dna)."
Tanie mięso na wędkarzy , wpuscić wyłapać i nadal narzekac , że nie ma ryby
Patrząc na aktualny stan to chyba jedyne sensowne wyjście. W ciągu kilku lat znowu zaczęlibyśmy łowić na PZW normalne ryby w normalnych ilościach i o normalnej wielkości. Rybostan poprawi się naturalnie nawet na w okręgach, gdzie zarząd przepija hajs na zarybianie.
Chcesz złowić i zjeść? Komercja. Gospodarze będą zadowoleni. Powstanie wiele nowych obiektów przez co będą bardziej konkurencyjne. Same plusy dla środowiska, komrecji i wędkarzy.
Tak to widzę.
Karpie niech będą, pare szt. Grubych misiów to spora radość, piszecie o kaprpiach ze są gatunkiem inwazyjnym w niektórych krajach, tak, ale tam tarło ma 100% skuteczność. U nas karp rzadko ma młode. A co do zarybiania karpiem to faktycznie kpina, i nie chodzi mi o gatunek tylko o to jak to wygląda, wypuszcza sie wymiarowe karpiki i chwile po tym pozwala sie je zabierać, świeżo wpuszczona ryba bierze jak opentana i w taki sposób te zarybieniowe karpiki znikają szybkiej niz sie pojawiają. Co jest tylko pożywką dla miesiarstwa. Czy nie lepiej wpuścić malego 5cm karpika i dać mu zdziczec zanim osiągnie rozmiar? Słabsze sztuki zostaną wylapane przez drapieżniki i zostaną normalne dzikie zdrowe rybki, a nie jak to ma teraz miejsce polamane poobijane 35 z pleśnią. :/ Myślę ze karp nie jest taki zły, inne kraje o zbliżonych warunkach ( nie Australie i Hiszpanie itp.)mają w wodach karpie większe njz u nas i często więcej a innych ryb nie brakuje i mają pokaźne rozmiary.
Karp, karp, karp i karp - rzygać się chce! Oddam 5 sztuk 5 kilogramowych świń za jednego, 3 kilogramowgo leszcza! A tu ciągle jak mantrę powtarzają : karp i karp! Psiajucha! Lina ... takiego z 50 cm! Leszca ze 3-4 kilo! Sandacza takiego koło 90 cm! Okonia takiego koło 40 cm! Płoć około 40 cm! Ale kur*a ciągle ten zasrany karp! Mam was kuźwa dość.
Jeszcz echwila i sie normalnie zes**cie w gacie za tym kurde śmieciem!
Wiem, że narażę się wielu, że zbliża się lincz, ale nadal obstaję przy moich poglądach - nie zabierać żadnych ryb, oprócz gatunków inwazyjnych, napływowego, nie rodzimego "chwastu" zakłócającego równowagę biologiczną! Natura sama sobie poradzi w regulacji środowiska.
No to u karpiarzy sobie kolega nagrabił, bo pewnie do jakiś 80 % polskich wód karp został wpuszczony w trakcie zarybień :))) Co oni wtedy będą łowić jak go zjemy ? :)))
Niech go najpierw złowią tego karpia a nie łowią zarybieniówki.
Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują ;-)
W USA i Australii ma doskonałe warunki do rozrodu więc jest inwazyjny.
Kedzio jak są ładne leszcze to jako przyłów sie trafiają na kulki i nie pomaga zakładanie dwóch kulek 20 mm na haku 1/0 ...Ale one muszą być a nie zostają wyłowione jak zaczynają dobrze żerować i nie wżne czy ma 30 cm czy 60 cm i tak zostanie zjedzony. Jak nie w postaci smażonej to w occie. I tak zamyka się koło :-( i powstają opowieści, że karp wyparł leszcze.
JK
Karp to ścierwo,pasożyt,ekonomiczny strzał w kolano,zasłona dymna przez którą nasze wody dogorywają.Prawo do życia powinien mieć w tylko i wyłącznie ściśle wyselekcjonowanych wodach-w każdej innej powinien być bezwzględnie tępiony.
Co do NK...
Powiem tak-kiedyś,parę lat wstecz,ubijałem co któregoś dużego szczupaka,potokowca,itd...Nie widziałem w tym nic złego,nagannego.
Wody dawały-ja brałem,było mi wolno.
Z czasem jednak,śledząc zapiski z wcześniejszych lat zauważyłem pewną prawidłowość-sukcesywnie zmniejszały się ilosć i jakość łowionych ryb.Dlaczego? pomyslałem,toć kużwa jestem coraz lepszy,dysponuję lepszym sprzętem ,wiedzą,mam więcej kasy i czasu na ryby a moje wody znam jak własną kieszeń-nawet lepiej.
Tylko ja targam tu po x medalowych esoxów rocznie,tylko ja podchodzę z potokowcami pod piatkę...Konkurencja choć liczna to raczej niegrożna,coś tam od biedy raz kiedyś złowi ale tylko rzadko i z przypadku.
Więc skoro łowię częściej,łowię lepiej,to dlaczego łowię mniejsze ryby?
BO UBIŁEM JUŻ WIĘKSZE.
Dodam iż mówię tu o niewielkich wodach-30h max i potokowej rzece,na takich wodach 1 skuteczny spinningista jest w stanie w 2 sezony wybić całą podstawową populację drapieżnika.
Ja miałem na to 15 lat...I stało się,przekroczenie metra w esoxie było już wyzwaniem a potok na trójkę wydarzeniem.
Poszedłem po rozum do głowy-NK całkowite,trwa to już któryś tam rok.
I teraz widzę jak głupi byłem,i teraz widzę co mógłbym łowić gdyby nie ta głupota wcześniej.
Za sprawą Nk obserwuję jak moje wody odżywają,90tki esoxa po 1-2 na wypad-no problem,50 tki potokowca w paczkach po 2-3? no problem.
Często łowię te same ryby po dwa,trzy,cztery razy,kilka razy dają mi kopa adrenaliny-usmażone zrobiłyby to tylko raz i to jeszcze nie mnie bo ryb nie lubię.
Jak ten mój wywód ma się do tytułowych paragrafów,rozporządzeń i ch...ów mójów dzikich wężów? Nijak.
Ja tylko mówię jak to ze mną było i że na własnej skórze zrozumiałem jak 1 wędkarz może zmienić oblicze wody a są nas tysiące.
Chcecie-smażcie,wasza broszka,byle nie ryby z moich wód.
(...) Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują (...).
JK Januszku, a co to ma do rzeczy w sprawie całkowitego zakazu zabierania przez wędkarzy ryb rodzimych gatunków? Leszcz i lin to rodzime gatunki, a karp, byczek, tołpyga, amur i inni imigranci to w naszych wodach chwast. Pozwólmy rozwijać się naszym rodzimym gatunkom, jednocześnie pomóżmy naturze zwalczyć inwazję "napływowców" niezależnie czy były świadomie (czyt. bezmyślnie), czy przypadkowo introdukowane w nasze środowisko.
Jeszcz echwila i sie normalnie zes**cie w gacie za tym kurde śmieciem.
Uważaj kedziu,bo jak się tak będziesz napinał z tym jak piszesz smieciem to sam zadryche sobie zafundujesz w portkach.:)
Pawia to owszem można puścić czytając te Twoje popierduszki co i za co oddasz-kogo to obchodzi ?
Daj se na luz -może nie bedziesz rzygał i gacie będa czyste.:)
(...) Olek rozumiem, że leszcz i lin nie ryją dna jak żerują (...).
JK Januszku, a co to ma do rzeczy w sprawie całkowitego zakazu zabierania przez wędkarzy ryb rodzimych gatunków? Leszcz i lin to rodzime gatunki, a karp, byczek, tołpyga, amur i inni imigranci to w naszych wodach chwast. Pozwólmy rozwijać się naszym rodzimym gatunkom, jednocześnie pomóżmy naturze zwalczyć inwazję "napływowców" niezależnie czy były świadomie (czyt. bezmyślnie), czy przypadkowo introdukowane w nasze środowisko.
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A calkowity zakaz popieram - z tym, że od czternstego wieku skoro przebywa w naszych wodach może już czas odpuścić z tym obcym gatunkiem a obszerne opracowania jaki to jest ten karp szkodnik mają się nijak do rzeczywistości na dobrych łowiskacj komercyjnych gdzie razem z karpiami jest ładny leszcz, lin, płocie itd. To nie karp wypiera nasze rodzime gatunki a człowiek.
Należy jeszcze zwrócić uwagę na bezmyslne zarybienia sandaczem i głowacicą.
JK
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A pewnie że ryją...Największe lechony penetrują zaledwie kilka centymetrów mulistego podłoża,karp idzie niczym pług śnieżny i potrafi nawet cały się "okopać" .
To w nawiązaniu o ryciu, że karp bardzo ryje w dnie. Leszcz i lin też ryją niekiepsko.
A pewnie że ryją...Największe lechony penetrują zaledwie kilka centymetrów mulistego podłoża,karp idzie niczym pług śnieżny i potrafi nawet cały się "okopać" .
Daniel widziałem film z Wygonina pod tytułem " Co robią leszcze jak wejdą w zanętę podczas gdy karpie nie żerują". I zapeniam Cię, że nie było to parę centymetrów. Poryte doły na 20 cm lub może i więcej. Był to film nagrany na zawodach z kamery podwodnej kilka lat temu. Natomiast na różnych filmikach kręconych pod wodą z żerowania karpi dostępnych na YT nie zauważyłem, żeby karpie jakoś strasznie ryły w czasie żerowania.
Jedno jest pewne - zdrowy umiar w zarybieniach jest kluczowy jeśli chodzi o populację ryb w każdynm zbiorniku. Tym bardziej zdrowy umiar w zabieraniu ryb jest ważny. W tym roku złowiliśmy z 40 amurów ( a może i więcej ) i co by było gdyby je zabrać wszystkie?W tym dwa po 17 kilo :-) Do tego kilkanaście karpi. Co ciekawe wszystkie ryby łowione z marszu bez wcześniejszego nęcenia z tego dwa karpie na wodzie, gdzie miejscowy widząc nasze przygotowania aż się uśmiał jak usłyszał, że my na karpie... Dobrze, że brania były nad ranem i w nocy jak nikogo nie było bo by dopiero sie narobiło ;-) A tak to tylko my wiemy, że tam są karpie :-)
JK
Janusz - one są tu już od XII wieku, a niektóre mądrale twierdzą, że nawet od XI. Ale jest (chyba przyznasz) różnica, pomiędzy hodowlą w stawach, pod kontrolą, w celu pozyskiwania stosunkowo wartościowego mięsa, albo też w celu zarobkowo handlowym, a niszczeniem wód nie będących stawami hodowlanymi.
Mnie z kolei guzik obchodzi, że zrodziła się moda na karpiowanie, że coraz więcej jest karpiarzy i zabiegają o to, by wpuszczać to coś do naszych wód. Niech sobie są karpiarze, niech sobie te świniaki łowią, ale niech to robią na łowiskach sztucznych, stawach do tego przeznaczonych i wszyscy będą zadowoleni. Większość z was i tak pokazuje tutaj foty świń łowionych na wodach komercyjnych - więc o co ten dym?! ALE! niech te wody komercyjne są stawami sztucznymi, a nie tak, że jeden czy tam drugi koleś wodę wydzierżawi i na niej komercję odstawia. Jeśli zbiorniki są naturalne, albo zdążyły sie znaturalizować np. ze żwirowni czy innych wyrobisk, nie powinny być one zarybiane świniami i koniec i kropka. Sracie w gacie i uważacie się za idealistów, ekologów, szerzycie to swoje zakichane NIEKILEJ, ale tak do końca, to macie nasze wody w głębokim poważaniu i chodzi wam tylko o to, cobyście te swoje prosięta mogli wyciągać, całować a cholibka ino wie, czy przypadkiem jeszcze nie coś więcej, bo jak was czytam, to mi na to wychodzi, że to lekkie zboczenie już jest w mordę. Tyle lat już tu jestem i non stop to samo sranie w banię czytam. Jako szczyl zabierałem mnóstwo ryb i też mi minęło. Zrewidowałem poglądy i stosuję zasadę zwyczajnego, zdrowego rozumu. O dziwo świnie na święta kupuję ( i nie dlatego, że ich nie umiem złowić). Ale ten jazgot o niekilaniu już mi się normalnie przeżarł i dostaję od niego odruchów wymiotnych. Miedzy innymi po to powołano do życia PZW, by sprawować kontrolę nad wodami ( nad ich stanem) i by można było działać w celu zapewnienia równowagi gatunkowej. A co się robi?! Na zebraniach karpiarze i starsze pierdoły płaczą tylko o tony karpia! Zawsze przegłosują! Kasa ( choć jej wiele w kołach nie zostaje) idzie na świnie i szlus. A regulaminy i przepisy są tworzone przez debili ( nawet niektórych nie potrafią napisać w zrozumiały i jednoznaczny sposób). Te przepisy może nie są aż takie złe, jednak lokalnie, miejscowo, tam, gdzie jesteśmy nacodzień, nie sprawdzają się i są wręcz szkodliwe. A wy tu ciągle tylko niekilaj i niekilaj i że kaper to koleś spoko jest. A ja powiadam, że uwielbiam karpia jak se go kupię i zeżrę, a w moich łowiskach uważam go za śmiecia. Wolę go kupić, bo jak policzę koszty moich wypraw na ryby, to choćbym brał jak leci, zgodnie z regulaminem, i tak się nie opłaci. Przy czym łowię dla przyjemności i obcowania z naturą. Wezmę dwa większe liny, owszem. Wezmę kilka ładnych płoci ( coraz mniej bo nie ma). Czasem nałowię uklei na "moskaliki", okonia trzepnę w łeb, ale nie pięć tylko jednego. I mam do tego tak moralne, jak i zapisami prawnymi określone prawo, a wasze pitolenie o tym niekilaniu na szczęście mam gdzieś. Głowę każdy ma! Jeśli ta głowa jest w porządku, to ryby są bezpieczne - ot cała prawda o zabijaniu. Moralność się ma, albo się jej nie ma. Żadna religia tego nie zmieni. Seryjni zabójcy też chodzą do kościoła!
dziÄki wszystkim za wĹasne uwagi i przemyĹlenia, okazuje siÄ ,Ĺźe moĹźna wypowiadaÄ nawet przeciwstawne poglÄ dy bez obraĹźania inaczej myĹlÄ cych.SÄ dzÄ, Ĺźe nadal bÄdÄ Koledzy i KoleĹźanki wypowiadaÄ siÄ na powyĹźszy temat.
Ja też jestem zdania, że umiar w zarybienich gra kluczową rolę. A to, że zarybiaja karpiami mi też nie za bardzo pasuje bo to jest też i moja kasa te karpie. Inną sprawą jest, że po zarybieniu linami pewnie działoby się to samo z karpiami. Zapuść szczupaki wymiarowe - to samo.
Te ryby to PZW ;-) W tym roku raz byłem na komercji i wystarczy. Dla mnie to żadna duma złowić i jeszcze się chwalić z komercji. Czasem pojadę z Kolegami i tyle.
Oczywiście - te regulaminy pisane pośpiesznie na kolanie, pod publikę to nie jest nic dobrego.
Wiele razy pisałem - nie jestem wrogiem zabierania ryb. Jednak trzeba to robić z głową i bardzo rozsądnie. Nie znoszę ortodoksyjnego podejścia do kilania. A już wpisy "karpiarzy" z rocznym stażem w karpiowaniu o stosowaniu C&R jakby nie można napisać Złów i Wypuść powodują u mnie mordercze myśli.
Nie zawsze łowię ale zawsze wypuszczam :-)
A reszta jak uważa niech robi byleby z głową i rozsądkiem.
JK
Zwalacie wine na karpia a tluczecie leszcze liny i wszystko co zlowiecie. W sezon da sie wywalić z jeziora większosc ryb. Zapraszam do opolskiego województwa na wody no kill, leszcze takie ze na bałwana z kulek 24mm biorą jak mają dzień, jak jest tarlo to woda aż wrze, a karpi i amura jest sporo i dużo ma 10+ a część dochodzi do magicznej 20. Nie karp jest winny bezrybu tylko ci co biorą ryby bez rozumu weź jedną na miesiąc a nie każdą wymiarowă. Dajmy wodzie spokój nie zarabiajmy nie wyławiajmy a ryby będą, mam w okolicy prywatny staw, nikt od lat nie zarybia ani nie bierze ryb, a są tam szczupaki 100+ leszcze i liny 4kg o które sie kedzio tak prosisz, są też karpie z dawnych zarybien, są nawet inwazyjne byczki które tak wyzwywacie (mają prawie pół metra, sam w to nie wierzyłem jak zobaczyłem) są i 40letnie sumy i ryb nie brakuje. Chcecie ryby w wodzie to nie wyzywajcie karpi i innych gatunków chyba ze jeden... Ludzki gatunek który wszędzie niszczy przyrodę... Palą plastik, wywalają śmieci, niszczą lasy.. Można by wiele wymieniać, jedynak przyznać sie do tego nie potrafią, co najwyżej zwalić na co innego
Panowie w tym całym PZW jesteście poprostu oszukiwani, płacicie i płaczecie ,a oni swoje , wy opłacacie im ze swoich składek podatki za wody dzierżawione a wzamian możecie sobie posiedzieć nad wodą , no cóż to wasze pieniądze , chcecie płaćcie, ale proszę , nie narzekajcie.
nawet jeśli zarybia to wylapią.. Co z tego że wypuszczą jak za 2 tyg zjedzona.. Karpiem są zarybienia nawet spore, idz i złap mi 20kg na pzw do 15ha. No próbuj. Myślisz ze jak wypuszczą lina to beda same 4kg hahaha 1kg nie dożyję, u mnie wpuszczali szczupaki to niewymiarowe do bagażnika walili bo brały, i tak 10 szt dzienie przez tydzień bo potem juz nie było.... Powiecie ze jakby pilowali to by były. Były by i owszem ale do czasu aż osiągnęły by wymiar... Jeśli chcesz łapać zarybieniówki ledwo ponad wymiar to proszę... Ale jesli chcesz łapać duże sztuki to musisz zacząć wypuszczać i dać im urosnąć, niektóre ryby potrzebują bardzo dużo czasu, nie rok nie dwa, czasem nawet 20
Te Karpiczek - jak mi pokażesz tego półmetrowego pokemona, to zostane nokilem - słowo! Ale mi go pokaż. Pomyśl zanim cos chlapniesz. Bo ( po śląsku) "fanzolisz jak głodny faroż".
Napisałem prawie pół. 40-45cm kiedyś jak znów pójdę na tą wode i będę widział ze ktoś łapie na federka to będę się starał zrobić zdjęcie
W stowarzyszeniach wędkarskich górny wymiar karpia 70 cm urósł ? zarybienia kilka ton na rok na ponad 100 członków , no kill nie wchodzi w gre , wędkarze mają limity, a mimo to cały rok łowią z powodzeniem, dalej dajcie się ogłupiać , im to na rękę.
No to Piotrze złap karpia 20kg na pzw, bo 3kg to dla mnie nie karp, 3kg karp to tak jak szczupak 25cm
Przyjedź na 601 to złowisz se tę tuczoną świnię 20+. Ale płoci nie złowisz, ani leszcza, ani karasia.... chyba, że komunistkę wzdręgę. Nu, abu suma z dwuma.... A tego pokemona włóż między bajki. Co ty myślisz? Że gadasz z rówieśnikiem?! W Ameryce Północnej dorastają do 45 cm, ale bardzo rzadko. W Polsce jest zbyt zimno i nie ma takich wód. U nas karłowacieją. Sam je łowię od lat i największe jakie wyjmowałem miały po 40-42 cm. To były pojedyncze sztuki. A ty masz w stawie półmetrowe.... i inne ryby .... gratuluję, zgłoś się do rekordów Guinessa.
Czyli skoro lapałes 42cm to ktoś inny niemógł 45? Widziałem takie byczki tam tylko raz nie mówię ze cały czas sie takie łowi ale podejrzewam ze może być takich wiecej. I powtarzam nie napisałem pół metrowe tylko prawie pół metrowe.