Jeśli raz włożysz rękę do ogniska i się poparzysz to zrobisz to jeszcze raz?
Dziwne pytanie?
Jeśli tak uważasz to dlaczego często łowisz ryby wielokrotnie okaleczone przez haki, czy wręcz z haczykami. (jeden którego miałem na spiningu miał 4 haczyki w paszczy).
Ludzie potrafią uczyć się na błędach? Pies, kot też, a ty?
Korek mógł mieć negatywny wpływ na zbójeckie zapędy szczupaka, nie dziwię się rezygnacji z ataku, bo wiele razy podsuwałem esoxom żywe i sztuczne przynęty, co spotykało się z dezaprobatą.. ot zwyczajnie nasza wędkarska ułomność - nie potrafimy skusić ryby zawsze i wszędzie.
Cały czas męczy mnie zachowanie tej ofiary.. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Korek mógł mieć negatywny wpływ na zbójeckie zapędy szczupaka, nie dziwię się rezygnacji z ataku, bo wiele razy podsuwałem esoxom żywe i sztuczne przynęty, co spotykało się z dezaprobatą.. ot zwyczajnie nasza wędkarska ułomność - nie potrafimy skusić ryby zawsze i wszędzie.
Cały czas męczy mnie zachowanie tej ofiary.. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Szczerze mówiąc mnie dokładnie też, to strasznie zastanawia. Wiadomo niektóre zwierzęta (jaszczurka) tak się zachowują w razie niebezpieczeństwa, ale wzdręga! Być może też? Co do szczupaka, on po prostu nie żerował. Raczej podpłyną z ciekawości, tak sądzę.
Może i nie był głodny, ale dwa razy "cmoknął", jak gdyby chciał spróbować. Wiem, że sandacze które nie pobierają pokarmu trącają, a nawet "walą" lub przysiadają na przynęty, co my interpretujemy jako odganianie. Co do zachowania wzdręgi, to rzeczywiście chyba nikt nie posądzał tego stworzenia o tak zmyślne działanie.
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Pomijając to, co zrobiła wzdręga (może była u schyłku życia) to ryby wbrew opinii jaką często się słyszy, nie są takie głupie. Szczupak moim zdaniem był podejrzliwy co do tego korka, bo przecież niejedną rybę w swoim życiu zjadł i czegoś takiego nie miały. W łowieniu na spławik jest podobnie, każdy drobiazg może wpłynąć na częstotliwość brań, jak np. nisko umieszczona śrucina.
Czy liście drzewa pochylające się w kierunku promieni słonecznych to instynkt?
Nazywa się to przystosowaniem organizmów do warunków środowiska i ma się chyba nijak do zdarzenia na filmie. Tam zaistniały warunki nienaturalne poprzez ingerencje człowieka.
Może faktycznie wzdręga konała. Ryba przed śmiercią osiąga tak zwany punkt bez powrotu czyli stadium po którym przywrócenie jej do życia jest już niemożliwe. Może konać godzinami i w tym czasie mieć dobre i gorsze chwile jednak uratowanie jej jest już niemożliwe.
Właśnie "przystosowanie organizmów do środowiska" to jest klucz (wytrych) na odpowiedź dlaczego tak, a nie inaczej szczupaczek postąpił z wzdręgą lub wzdręga ze szczupaczkiem.
Może tak może nie ??
Moją opinię przedstawiłem, jeśli ktoś uważa, że są inne powody ...
Czytam z uwagą i staram się wyciągać wnioski z toczącej się dyskusji i jak na razie żaden argument nie przemawia za nadprzyrodzoną zdolnością tak jednej jak i drugiej ryby.
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Być może było to spowodowane tym, że płotka wyczuła drapieżnika i w obawie przed tym znieruchomiała żeby nie sprowokować szczupaka do ataku i w konsekwencji nie stracić życia. Dość dawno temu łowiąc metodą żywcową na małym stawie gdzie głębokość nie przekraczała metra, miałem kilka przypadków typu, że po zarzuceniu zestawu (karaś pospolity 4-5cm) rybka jak wiadomo bardzo ruchliwa, spławik tańczył w te i z powrotem i nagle stop zero ruchu jakby zamarła. Po około 10 min myślę o zwijaniu zestawu, dwa obroty korbką i potężny atak! Szczupak chybił! Zwijam zestaw patrze, karaś tryska energią jakby dopiero założony na hak.
Pewnie nasze spostrzeżenia jak i nasze"ludzkie"umysły nie są w stanie przyjąć właśnie takie zachowanie i realnie wytłumaczyć aby to normalnie przyjąć. Czyli pewne zachowania zwierząt nie do końca jest przez naukę wytłumaczalne mimo że jesteśmy jedynymi istotami "myślącymi" ?
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Być może było to spowodowane tym, że płotka wyczuła drapieżnika i w obawie przed tym znieruchomiała żeby nie sprowokować szczupaka do ataku i w konsekwencji nie stracić życia. Dość dawno temu łowiąc metodą żywcową na małym stawie gdzie głębokość nie przekraczała metra, miałem kilka przypadków typu, że po zarzuceniu zestawu (karaś pospolity 4-5cm) rybka jak wiadomo bardzo ruchliwa, spławik tańczył w te i z powrotem i nagle stop zero ruchu jakby zamarła. Po około 10 min myślę o zwijaniu zestawu, dwa obroty korbką i potężny atak! Szczupak chybił! Zwijam zestaw patrze, karaś tryska energią jakby dopiero założony na hak.
Szukałbym prostszego wytłumaczenia. Karaś po prostu wyczuł drapieżnika i się gdzieś nieruchomo ukrył w zielsku czy czymś podobnym podwijając linkę wyjąłeś go z kryjówki wprowadzając w pole ataku.
Miałem raz coś podobnego. Po zarzuceniu zestawu żywicowego na wodzie góra 1,5 m żywiec nie zszedł za nic na dno tylko kręcił się wokół spławika prawie po powierzchni wody niczym wirnik śmigłowca. Minęło około 10 min i od dna oderwał się duży sandacz zbierając żywca praktycznie z powierzchni wody. Ryba nie chciała zejść do dna bo tam czekał na nią "oprawca".
Oczywiście, że zachowania ryb nie są zjawiskami nadprzyrodzonymi, tylko my je poznajemy i pojmujemy na swój - ludzki - sposób. Odkrywamy przy tym ciekawe, nawet zdumiewające - w naszym przekonaniu - zachowania i uczymy się "rozumieć ryby".
Filmik obrazuje atak na "coś" (świecidełko) niepodobnego do ryby. Nie komentujcie głupoty autora filmu.
Cześć :) Oj tam oj tam ;) wolał bym być "smakowym " w polmosie albo testerem durexa ;)))
Wybierz lepiej smakowe to masz pracę do smierci a z Durexa by cię, wcześniej czy później, zwolnili.
Dobrze Zbyszek podzękował za wpisy i co:
z ryby już polecieliśmy do kota czy psa!
o gumach nawet nie wspominam!
Tak się fajnie rozwijał wątek i CZzesio "walnął babola" !
Czy liście drzewa pochylające się w kierunku promieni słonecznych to instynkt?
Jeśli raz włożysz rękę do ogniska i się poparzysz to zrobisz to jeszcze raz?
Dziwne pytanie?
Jeśli tak uważasz to dlaczego często łowisz ryby wielokrotnie okaleczone przez haki, czy wręcz z haczykami. (jeden którego miałem na spiningu miał 4 haczyki w paszczy).
Ludzie potrafią uczyć się na błędach? Pies, kot też, a ty?
Jesteś człowiekiem?
Tak się fajnie rozwijał wątek i CZzesio "walnął babola" !
Bardzo przepraszam za "walnięcie babola" ale myślałem ,że wątek został już podsumowany w poście #694579 i #694584 :( .......obiecuję ani słowa więcej ;)
Przeprosiny przyjęte, a za pokutę odpowiesz na pytanie kolegi @Jack14 ^_^
Jeszcze tak odnośnie choroby wzdręgi i zaniechania ataku przez szczupaka, wszelkie teorie głoszą, że drapieżniki "czyszczą" wody z chorych ryb.
Jeśli mają czyścić, to co - instynkt samozachowawczy (wide korek) nie pozwolił na atak ?
Korek mógł mieć negatywny wpływ na zbójeckie zapędy szczupaka, nie dziwię się rezygnacji z ataku, bo wiele razy podsuwałem esoxom żywe i sztuczne przynęty, co spotykało się z dezaprobatą.. ot zwyczajnie nasza wędkarska ułomność - nie potrafimy skusić ryby zawsze i wszędzie.
Cały czas męczy mnie zachowanie tej ofiary.. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Korek mógł mieć negatywny wpływ na zbójeckie zapędy szczupaka, nie dziwię się rezygnacji z ataku, bo wiele razy podsuwałem esoxom żywe i sztuczne przynęty, co spotykało się z dezaprobatą.. ot zwyczajnie nasza wędkarska ułomność - nie potrafimy skusić ryby zawsze i wszędzie.
Cały czas męczy mnie zachowanie tej ofiary.. nie potrafię tego wytłumaczyć.
Szczerze mówiąc mnie dokładnie też, to strasznie zastanawia. Wiadomo niektóre zwierzęta (jaszczurka) tak się zachowują w razie niebezpieczeństwa, ale wzdręga! Być może też? Co do szczupaka, on po prostu nie żerował. Raczej podpłyną z ciekawości, tak sądzę.
Może i nie był głodny, ale dwa razy "cmoknął", jak gdyby chciał spróbować. Wiem, że sandacze które nie pobierają pokarmu trącają, a nawet "walą" lub przysiadają na przynęty, co my interpretujemy jako odganianie.
Co do zachowania wzdręgi, to rzeczywiście chyba nikt nie posądzał tego stworzenia o tak zmyślne działanie.
:-)
Jak widzę to nie ma chętnych do odpowiedzi na moje pytania :-)
(Oczywiście nie były kierowane Zbyszku do ciebie bezpośrednio tylko do wszystkich).
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Pomijając to, co zrobiła wzdręga (może była u schyłku życia) to ryby wbrew opinii jaką często się słyszy, nie są takie głupie. Szczupak moim zdaniem był podejrzliwy co do tego korka, bo przecież niejedną rybę w swoim życiu zjadł i czegoś takiego nie miały. W łowieniu na spławik jest podobnie, każdy drobiazg może wpłynąć na częstotliwość brań, jak np. nisko umieszczona śrucina.
Czy liście drzewa pochylające się w kierunku promieni słonecznych to instynkt?
Nazywa się to przystosowaniem organizmów do warunków środowiska i ma się chyba nijak do zdarzenia na filmie. Tam zaistniały warunki nienaturalne poprzez ingerencje człowieka.
Może faktycznie wzdręga konała. Ryba przed śmiercią osiąga tak zwany punkt bez powrotu czyli stadium po którym przywrócenie jej do życia jest już niemożliwe. Może konać godzinami i w tym czasie mieć dobre i gorsze chwile jednak uratowanie jej jest już niemożliwe.
Właśnie "przystosowanie organizmów do środowiska" to jest klucz (wytrych) na odpowiedź dlaczego tak, a nie inaczej szczupaczek postąpił z wzdręgą lub wzdręga ze szczupaczkiem.
Może tak może nie ??
Moją opinię przedstawiłem, jeśli ktoś uważa, że są inne powody ...
Czytam z uwagą i staram się wyciągać wnioski z toczącej się dyskusji i jak na razie żaden argument nie przemawia za nadprzyrodzoną zdolnością tak jednej jak i drugiej ryby.
Pozdrawiam.
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Być może było to spowodowane tym, że płotka wyczuła drapieżnika i w obawie przed tym znieruchomiała żeby nie sprowokować szczupaka do ataku i w konsekwencji nie stracić życia. Dość dawno temu łowiąc metodą żywcową na małym stawie gdzie głębokość nie przekraczała metra, miałem kilka przypadków typu, że po zarzuceniu zestawu (karaś pospolity 4-5cm) rybka jak wiadomo bardzo ruchliwa, spławik tańczył w te i z powrotem i nagle stop zero ruchu jakby zamarła. Po około 10 min myślę o zwijaniu zestawu, dwa obroty korbką i potężny atak! Szczupak chybił! Zwijam zestaw patrze, karaś tryska energią jakby dopiero założony na hak.
Pewnie nasze spostrzeżenia jak i nasze"ludzkie"umysły nie są w stanie przyjąć właśnie takie zachowanie i realnie wytłumaczyć aby to normalnie przyjąć. Czyli pewne zachowania zwierząt nie do końca jest przez naukę wytłumaczalne mimo że jesteśmy jedynymi istotami "myślącymi" ?
Kilka dni temu łowiąc na żywca, byłem pewien, że moja rybka na haku jest nieżywa, spławik stał w miejscu a przy oględzinach rybki wyglądała na sztywną i w wodzie opadała jak martwa. Zostawiłem ją bo nie miałem więcej materiału na żywca. Przechodząc w następne miejsce i wrzucając zestaw do wody płoteczka nagle ożyła i śmigała jak szalona.
Być może było to spowodowane tym, że płotka wyczuła drapieżnika i w obawie przed tym znieruchomiała żeby nie sprowokować szczupaka do ataku i w konsekwencji nie stracić życia. Dość dawno temu łowiąc metodą żywcową na małym stawie gdzie głębokość nie przekraczała metra, miałem kilka przypadków typu, że po zarzuceniu zestawu (karaś pospolity 4-5cm) rybka jak wiadomo bardzo ruchliwa, spławik tańczył w te i z powrotem i nagle stop zero ruchu jakby zamarła. Po około 10 min myślę o zwijaniu zestawu, dwa obroty korbką i potężny atak! Szczupak chybił! Zwijam zestaw patrze, karaś tryska energią jakby dopiero założony na hak.
Szukałbym prostszego wytłumaczenia. Karaś po prostu wyczuł drapieżnika i się gdzieś nieruchomo ukrył w zielsku czy czymś podobnym podwijając linkę wyjąłeś go z kryjówki wprowadzając w pole ataku.
Miałem raz coś podobnego. Po zarzuceniu zestawu żywicowego na wodzie góra 1,5 m żywiec nie zszedł za nic na dno tylko kręcił się wokół spławika prawie po powierzchni wody niczym wirnik śmigłowca. Minęło około 10 min i od dna oderwał się duży sandacz zbierając żywca praktycznie z powierzchni wody. Ryba nie chciała zejść do dna bo tam czekał na nią "oprawca".
Oczywiście, że zachowania ryb nie są zjawiskami nadprzyrodzonymi, tylko my je poznajemy i pojmujemy na swój - ludzki - sposób. Odkrywamy przy tym ciekawe, nawet zdumiewające - w naszym przekonaniu - zachowania i uczymy się "rozumieć ryby".
Filmik obrazuje atak na "coś" (świecidełko) niepodobnego do ryby. Nie komentujcie głupoty autora filmu.