Zastanawiam się coraz częściej nad sensownością zakazu wędkarstwa podlodowego. Według mnie wędkarstwo podlodowe powinno być surowo wzbronione. Taki tok rozumowania łatwo uzasadnić , wziąwszy poprawkę na ilość utonięć będących tak naprawdę efektem chciwości na ryby nieźle żerujące na pierwszym i ostatnim lodzie. Drugi , odrębny aspekt tej sprawy - dotyka w sposób bezpośredni kwestii etycznej : ryby łowione w przerębli są wywalane na lód - dorodne okonie są zabierane do domu podczas gdy inne mniej satysfakcjonujące części połowu jak np :jazgarz zostają na lodzie !? Sądzę ponadto ,że wędkarstwo podlodowe jest sprzeczne z etyką z przyczyn najprostszych : ile takich np :dorodnych okoni przystąpi w kwietniu do rozrodu ? Odpowiedź jest wiadoma : żaden , a przecież okoń to ryba o bardzo powolnym wzroście. Kolejny przykład dotyczy siei : ryba ta w kilku jeziorach zaczęła się krzyżować z aklimatyzowaną niegdyś w Polsce pelugą do tego stopnia ,że spotkanie w niektórych miejscach czystej genetycznie siei - jest niemożliwe . Zachodzi tutaj konieczność refleksji .Czy każdej siei , która jest krzyżówką nie należy się choć odrobina spokoju w czasie zimy - nie jej wina przecież ,że człowiek zaprowadził w środowisku swój spaczony porządek ? Czy każdej siei , w przypadku , której przyroda zadbała o "czystość rasy " - nie należy się spokój i darowanie jej życia ? Generalizując całe to zagadnienie :uważam ,że zimą , pod lodową taflą - wszystkim rybom (bez wyjątku na gatunek ) , należy się spokój i pomoc w przetrwaniu tej pory roku a nie masowy natłok różnej maści ludzi korzystających z okazji dobrych brań na "pierwszym " lub ostatnim lodzie.
Kolego zima tak jak i pozostałe pory roku to doskonały czas na wędkowanie i nic tego nie zmieni.Nie wszyscy są samobójcami ja nigdy nie wszedłem na pierwszy ani na ostatni lód po prostu zesrał bym się ze strachu.Nie karzdy łowiący i to nie ważne czy na lodzie czy też nie jest WĘDKARZEM poniewarz WĘDKARZ dba o ryby i nie zostawia ich na lodzie - dosłownie.Ja sam zabieram czasami ryby poniewarz bardzo lubię rybie mięso ale wszystko z umiarem.Jeśli łowiąc na lodzie mam zamiar zabrać złapaną rybe to humanitarnie ją uśmiercam i wkładam do woreczka a jeśli nie chcę jej brać to wędruje do przerębla.
Dodam jeszcze że zgadzam się z Twoim tekstem...no może nie w całości ale głownie co do tego że pseudo wędkarze zabierają wszystko co się rusza oraz też nie mogę patrzeć jak złowione ryby leżą jak sople na kupce koło łowiącego.Oni chyba nie zdają sobie sprawy co ta ryba czuje przez te ostatnie minuty a właściwie minute jej życia.
KOLEDZY PAMIĘTAJMY RYBY MOŻNA ZABIERAĆ ALE Z UMIAREM I PRZEDE WSZYSTKIM WIĘCEJ SZACUNKU DO RYB.
Kolego zima tak jak i pozostałe pory roku to doskonały czas na wędkowanie i nic tego nie zmieni.Nie wszyscy są samobójcami ja nigdy nie wszedłem na pierwszy ani na ostatni lód po prostu zesrał bym się ze strachu.Nie karzdy łowiący i to nie ważne czy na lodzie czy też nie jest WĘDKARZEM poniewarz WĘDKARZ dba o ryby i nie zostawia ich na lodzie - dosłownie.Ja sam zabieram czasami ryby poniewarz bardzo lubię rybie mięso ale wszystko z umiarem.Jeśli łowiąc na lodzie mam zamiar zabrać złapaną rybe to humanitarnie ją uśmiercam i wkładam do woreczka a jeśli nie chcę jej brać to wędruje do przerębla.
Dodam jeszcze że zgadzam się z Twoim tekstem...no może nie w całości ale głownie co do tego że pseudo wędkarze zabierają wszystko co się rusza oraz też nie mogę patrzeć jak złowione ryby leżą jak sople na kupce koło łowiącego.Oni chyba nie zdają sobie sprawy co ta ryba czuje przez te ostatnie minuty a właściwie minute jej życia.
KOLEDZY PAMIĘTAJMY RYBY MOŻNA ZABIERAĆ ALE Z UMIAREM I PRZEDE WSZYSTKIM WIĘCEJ SZACUNKU DO RYB.
Wędkarze wchodzący na cienki lód robią to z własnej woli i na własną odpowiedzialność i nie można im tego zabronić, a jeśli chodzi o masowe łowienie okoni zimą to idąc tokiem rozumowania pana Uran29 to ze względu na intensywność brań trzeba by zabronić łowienia szczupaka w maju, węgorza w czerwcu, lipcu i sierpniu itd. Najlepiej całkowicie zabronić amatorskiego łowienia ryb w polsce, a składki opłacajmy tylko dla przyjemności. A jeśli chodzi o wyrzucanie żywych ryb na lód to jest to niezgodne z RAPR i masz prawo zgłosić to do odpowiednich służb.
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Nie jestem zwolennikiem lowienia pod lodem, ale trudno jest podczepic cokolwiek lowiac delikatna splawikowka w przerebli. Rownie trudno jest podczepic rybe lowiac na mormyszke :).
Ale nie mniej, nie lowie, nie bede lowi i nie do konca rozumiem tych co lowia pod lodem. Jednak z Twoja argumentacja sie nie zgodze
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Jak już było napisane - każdy ma prawo do swojego zdania. Wędkowanie bałałajką to metoda na szarpaka - KOMPLETNA BZDURA !!!! Widać kolega nie miał styczności z tą metodą. Na forum każdy może napisać że jest ideałem itd. Ale czemu tych ideałów nad wodą nie widać ??? Może i błystka pod lodowa to jeszcze jakieś szarpania (na tej metodzie się nie znam ) Ale mormyszka to szarpak ? 0,5 g spławik to szarpak ? To pewnie spining to też SZARPAK ?
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
No i nie zgadzam się. Albo nigdy nie łowiłeś pod lodem, albo sam stosujesz taką metodę .Każdy kto ma odrobinę pojęcia o wędkarstwie pod lodowym wie jak trudno jest zimą skutecznie wędkować i jakie przynęty się stosuje, często nie większe od łepka zapałki. Reasumując bzdury kolego piszesz.
przy kazdej metodzie mozna podciac rybe...łowie czesto ns spore cykady i nie ukrywam ze na plecionce poczuje drgania nie wynikajace z prowadzenia i oczywiscie reaguje na to...ale nie zawsze jest to ryba zacieta za pysk. sandacze na rzekach schodza w doły na zimowiska i jesli ktos tam wedkuje to uwazam ze nie ma czysto wedkarskich intencji
Większej bzdury nie słyszałem żeby zabraniać łowienia z pod lodu. Lepiej zająć się zarybieniem za naszą kasę. I łowić kiedy tylko jest na to ochota. A Ty jak nie chcesz, albo Ci za zimno to siedź za piecem w domu i nie łów. Zimowe łowienie jest dla wytrwałych i bardzo atrakcyjne. A kto kazał wpuszczać do jezoir pelugę. I komu ta ryba potrzebna. A to że nie ostrożni wędkarze i nie tylko wędkarze topią się bo wchodzą na cienki lód, nie ma tu żadnego znaczenia. To tak jakby żołnierz jechał na misję i siedział głęboko w betonowym bunkrze i wrócił uradowany że misję zaliczył i kasę zarobił. A gdzie żołnierska czy wędkarska adrenalina. Co za różnica czy ktoś utopi się pod lodem czy go na prostej drodze zabije samochód czy w drewnianym kościele spadnie mu na głowę cegła. Przeciez to jest prawo dżungli. Ryb i tak nie wyłowią. Ryby biorą kiedy mają ochotę. Częściej nie żerują. Nawet na hodowlanych stawach nieraz nie można nic złowić. Każdy ma prawo do swojej oceny. Ale nigdy nie wolno zabraniać łowienia z pod lodu. Przecież to frajda. Po co stwarzac jakieś ograniczenia w połowach. Każdy z wędkarzy łowi tyle ile mu jest potrzebne. Zawsze łowi się i uwalnia. A zabiera tylko wybranych kilka ryb aby utrakcyjnić wyjazd i mieć dowód np. przed żoną By nie było podejrzeń z tymi wędkarskimi wypadami. Pozdrawiam
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Dokladnie- i znowu zaczyna nadużywać koloru i wielkości czcionki za co dostal ostatniego bana - więc zaraz zglosimy naruszenie jak będzie dalej brnąl na ślepo.
Dajcie popisać koledze, z ciekawością poczytam jego naukowe argumentację. Dopiero dzisiaj założyłem tutaj konto, chociaż od blisko roku czytam Wasze wpisy :), i mam nadzieję wiele zyskać z Waszych wypowiedzi.
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie. 1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki. Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy 2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu. Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak.
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Czy ktos z nas lowil kiedykolwiek z pod lodu , nie z lodu, na lodzie,prowokowac mozna !!niczym klawiature uruchomicie pomyslcie czy to sie oplaca nie lepiej przemilczec. Mniej satysfakcji beda mieli" ŚPRYTNI"
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie. 1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki. Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy 2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu. Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak.
To wszystko reguluje RAPR . Ja tu nie widzę problemu
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie. Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie. 1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki. Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy 2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu. Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak. CześćPaweł na Zalewie Zegrzyńskim jest taka strefa, że z lodu wędkować tam nie można i nie jest to nic nie znaczący kątek a duży kawał wody. Sam odczułem to na własnej skórze, jak kilka lat temu to wprowadzono, ponieważ wliczono do tej strefy miejsce na zimowe leszcze. Sprzedaż joka i ochotki spadła drastycznie zimą :-(Dopóki ktoś się nie przekona, że rozrzucanie ryb jest nie etyczne i nie regulaminowe dopóty tak będzie. Tylko jak znam życie kara może być niewspółmierna ale czy za bezmyślne zabijanie i męczenie ryb kara może być niewspółmierna.Jasno zaznaczam, że nie popieram wypowiedzi Uran29 ponieważ w naszym zwyczaju jest wylanie dziecka z kąpielą.Janusz JKarp Janusz JKarp
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie. Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
... i czytać RAPR 5. Metoda podlodowa 5.1. Łowienie ryb spod lodu na przynętę sztuczną - inną niż mormyszka - dozwolone jest na jedną wędkę, a w przypadku połowu na przynętę naturalną lub mormyszkę na dwie wędki. Za mormyszkę uważa się przynętę, w postaci jednolitego korpusu – dowolnego kształtu i koloru, o długości nie większej niż 15 mm, z wtopionym lub wlutowanym haczykiem o pojedynczym ostrzu. 5.2. Otwory w lodzie należy wykonywać o średnicy nie większej niż 20 cm, a między nimi zachować odległość nie mniejszą niż 1 m. 5.3.Zabrania się połowu ryb w porze nocnej, tj. od zmierzchu do świtu. 5.4. Złowione ryby, przeznaczone do zabrania należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu. Zabite ryby należy przechowywać w pojemnikach. 5.5. Przy wędkowaniu tą metodą wędkujący zobowiązany jest zachować minimalnąodległość 10 m od innych wędkujących. 5.6. Zabrania się stosować martwej i żywej ryby jako przynęty PS: Nigdy nie zdarzyło mi się wyciągnąć pod haczonej ryby, nawet w czasie intensywnych brań.
OD dzis zakaz łowienia wiosną, latem ,jesienią i zima :) Bo ryby tarło , a bo na dworze szybciej ciemno , a bo godzine sie do tylu przestawia bądz do przodu. Pozdrawiam normalnych
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie. Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
Dlatego ja nie mam zamiaru zakazywac, daleki jestem od tego, ale powinno sie to jakos uregulowac. Kol JKarp pisze ze na Zegrzynskim jest taka strefa. Ale na ilu jeszcze ?. Ja osobiscie nie znam takich wod (nie lowie na wodach stojacych, to fakt, wiec moze sie grubo myle) gdzie ryby mialyby skrawek wody tylko dla siebie. A te porozrzucane ryby to naprawde plaga. Reguluje to RAPR, ale tak jak w przypadku innych por roku, jakos lamania przepisow na temat przechowywania ryb nie widzac, tak w przypadku lodu, jest to widoczne az nadto. Ciekawe ile osob otrzymalo kary za ryby lezace obok przerebla ?. Moze straznicy sie wypowiedza, jak odnosza sie do tego typu przewinienia. A jest wg mnie ono nieporownywalnie gorsze od zapomnianej daty w rejestrze ;).
Nie będę polemizował z ludźmi, którzy nie łowili ryb z lodu. Co do rozrzucania ryb to prawda. Taka sama jak z rzucaniem papierków na ziemię a nie do kosza. To po prostu brak kultury. A znajdowanie ryb centymetr po centymetrze, bo się łowi z lodu....po prostu pusty śmiech. Spróbuj wywiercić 50 otworów o średnicy 12-15 cm. Jaka to będzie powierzchnia ? Dziwię się Pawelz, że piszesz takie idiotyzmy. Miałem Cię za mądrzejszego człowieka...
Nie będę polemizował z ludźmi, którzy nie łowili ryb z lodu. Co do rozrzucania ryb to prawda. Taka sama jak z rzucaniem papierków na ziemię a nie do kosza. To po prostu brak kultury. A znajdowanie ryb centymetr po centymetrze, bo się łowi z lodu....po prostu pusty śmiech. Spróbuj wywiercić 50 otworów o średnicy 12-15 cm. Jaka to będzie powierzchnia ? Dziwię się Pawelz, że piszesz takie idiotyzmy. Miałem Cię za mądrzejszego człowieka...
Centymetr po centymetrze to tylko przenosnia. Chodzi mi o fakt, ze w zasadzie kazdy skrawek wody moze zostac oblowiony. Jesli latem w zasiegu spinningu byl powiedzmy pas 40-60 m od brzegu a wszystkie ryby plywajace dalej mogly spokojnie zerowac, teraz majac lod do dyspozycji, siegniemy kazdego zakatku jeziora czy innego lowiska. Tylko od nas zalezy czy nam sie bedzie chcialo wiercic gdzies dziury czy nie. Wiadomo ze dziury nie bedziemy wiercic w odleglosci 1 cm od drugiej. Wydaje mi sie to logiczne i nie sadzilem ze bede musial to tlumaczyc.
No i zeby nie bylo dalszych nieporozumien. Oczywiscie jedna osoba nie jest w stanie oblowic kilkuhektarowego jeziorka. Ale kilkudziesieciu wedkarzy oblowi praktycznie kazdy metr kwadratowy wody. Jesli nie w jeden to kilka dni.
Nie jestem specem od lowienia pod lodem (wogole tak nie lowie) wiec nie wdaje sie w polemike czy latwo czy trudno i jakimi metodami najlepiej zlowic rybe. To nie moja dziedzina. To co pisze to spostrzezenia kogos stajacego z boku i nie zawsze sa one takie, jakby przystawalo na obserwacje wedkarzy. To ze nie lowi sie ryb spod lodu, nie oznacza ze nie zauwaza sie czasami dziwnych zachowan i nie ma prawa ich komentowac. Bylem kilka razy z wedka na lodzie i ZAWSZE widzialem ten sam widok, niezaleznie czy to byly Cieszanowice czy Zalew Sulejowski. Byc moze gdzie indziej jest lepiej, ale szczerze mowiac, ogladajac wiele zdjec w internecie, w to nie wierze.
Bardzo mozliwe, ze nie zlowie wiecej, bo po prostu nie potrafie. Ale ktos kto umie lowic spod lodu (a znam takich ludzi - moj znajomy jezdzi nawet co roku do Kazachstanu zima zeby polowic - szalenstwo) potrafi spustoszyc lowisko. Sa tu wedkarze z Opoczna i moze pamietaja rzez okoni kilkanascie (a raczej kilkadziesiat) lat temu na Miedznej. Lowiono wowczas po 100 i wiecej ryb na glowe. Latem czy jesienia na spinning malo kto lowil okonie. Ale jak przychodzila zima .... No i efekt byl taki ze w ciagu 2-3 lat ta ryba zniknela z Miedznej. Nie wiem jak teraz bo od poczatku lat 90-tych tam nie lowilem.
Mój rekord to 316 okoni w 4 godziny. Ale byłem wtedy głupi i piękny. I to jedyna pociecha z tamtych czasów. Łowiłem tak jak mnie nauczyli starsi, doświadczeni wędkarze. Teraz piszę prawdę o swoich tamtych czasach i jestem bardzo be. Za wcześnie się chyba urodziłem...
No cóż Jacenty. Na oko widać, że jestem starszy jakieś 16 lat :) Mniej więcej. Wcale nie jestem teraz tak bardzo dumny, że złowiłem tyle medalowych ryb, kiepskim sprzętem, bez echosondy i innych wynalazków. Dlaczego ? Bo zabrałem im wolność...Teraz większość bym wypuścił. Niestety, parcie na sławę mołojecką, jaki to ja jestem mistrz itp pierdoły. Żałuję...
Ostatnie swoje dwa metrowe szczupaki wypuściłem. Ostatniego będąc w towarzystwie kolegów na łódce. Po zmierzeniu wrzuciłem go po prostu z powrotem do rzeki, do domu. Nie wiem, czy widziałeś bardziej osłupiałych ludzi ...
No to mamy podobnie. W czasach mlodosci wiele ryb zabilem. Za wiele. Ale refleksja przychodzi z czasem :). Do tego aby wypuscic rybe trzeba samemu dorosnac i zrozumiec, a nie nikogo na sile przekonywac :). Obecnie w zasadzie juz nie zabieram ryb (poza teczakami z CP).
I wszyscy, którzy byli w tym czasie na wodze i widzieli to twierdzili,że byłem pewnie pijany, albo coś wąchałem. Nie zabierają mnie już na ryby, bo przy takim prezesie nie wypada zabrać więcej ryb, czy łowić w okresie ochronnym. Dlatego to moja ostatnia kadencja na stanowisku prezesa koła.Nie mam już siły pracować z niereformowalnymi ludźmi...
Odbiegłem znacząco od tematu wątku. Nie wiem czy Paweł mi wybaczy. Przepraszam. W drodze powrotnej do meritum wątku zapraszam na krótki przystanek. Na dalszy ciąg moich podlodowych wspomnień...
Ostatnie swoje dwa metrowe szczupaki wypuściłem. Ostatniego będąc w towarzystwie kolegów na łódce. Po zmierzeniu wrzuciłem go po prostu z powrotem do rzeki, do domu. Nie wiem, czy widziałeś bardziej osłupiałych ludzi ...
Nie byłem osłupiały, kolega drugi tak:) To był dobry dzień na duże szczupaki. A wracając do tematu, widzę że najwięcej mają do powiedzenia Ci wędkarze co nie znają wędkarstwa podlodowego. Nie bronię tych co faktycznie wyrzucają na lód małe ryby i je tak zostawiają, czy w inny sposób zachowują się nieprzepisowo. Można mnożyć przykłady w każdej metodzie wędkarskiej takie złe zachowania, ale nie jest to wina danej metody tylko ludzi naginających przepisy. A co można powiedzieć na temat "szarpakowców", którzy pod przykrywką spinningowania, podhaczają ryby na zimowiskach. Więc nie wina metody tylko pseudo wędkarzy, zwykłych kłusowników z kartą wędkarską.
Witaj Kris. Właśnie z Krzychem pływałem, gdy wypuściłem tego szczupaka.Najgorsze jest to,że kraj się zmienia, ale nie zmieniają się ludzkie postawy i charaktery. 80% społeczeństwa zachowuje się jak za komuny. Kradnie, niczego nie szanuje, bo państwowe, czyli niczyje, zero kultury, czy skrupułów. A młodzież na to patrzy...
Ostatnie posty to chyba najlepsze wypowiedzi jakie na tym forum od dawna czytałem. Mi kiedyś pewien wędkarz powiedział."I co z tego, że ty wypuścisz jak następny "da w pałę" i do wora - frajer Pan jesteś."Może i frajer, ale odchodząc miałem wrażenie graniczące z pewnością, że On był większym frajerem :) Wracając do tematu i linków, które wkleiłem.Koledzy naciskajcie w swoich Kołach, Okręgach i na zawodach (spotkaniach) towarzyskich by te podlodowe imprezy urządzać na żywej rybie.Jeśli na takich imprezach ludzie zaczną się uczyć, że "można", to już będzie troszkę lepiej....pozdrawiamT.
Tomek, my już zawody dla dzieci "od zawsze" organizujemy na żywej rybie. Bo mamy wystarczającą ilość sędziów. Ale w zawodach dla dorosłych no nie wiem, czy tylu sędziów znajdę. Jak sam wystartuję, to będzie do mnie ze 3 potrzeba...:)))))))))
Moje koło zorganizowało zawody podlodowe na żywej rybie (oczywiście świadomie łamiąc regulamin). Wszyscy wędkujący mieli wiadra, organizator zorganizował pompkę i część wiader. Każdy w drodze na łowisko napompował wody, a po zawodach i zważeniu, wszystkie rybki wróciły do wody - w bardzo dobrej kondycji. Trzech sędziów dało radę przy ponad 40 startujących. Może ta argumentacja trafi do przeciwników łowienia podlodowego.
Jest taka możliwość, aby w ten sposób rozgrywać zawody. Jednak zapis w Zasadach Organizacji Sportu Kwalifikowanego właściwie uniemożliwia nakazanie, aby ryby były żywe. Jako sędziowie możemy jedynie apelować, zachęcać do tego, aby zawodnicy przetrzymywali w tym czasie ryby w pojemniku z wodą..
Dlatego też wcale mnie nie smuci fakt, że w tym roku z powodu warunków pogodowych dwa razy zawody zostały odwołane.
Zastanawiam się coraz częściej nad sensownością zakazu wędkarstwa podlodowego. Według mnie wędkarstwo podlodowe powinno być surowo wzbronione. Taki tok rozumowania łatwo uzasadnić , wziąwszy poprawkę na ilość utonięć będących tak naprawdę efektem chciwości na ryby nieźle żerujące na pierwszym i ostatnim lodzie. Drugi , odrębny aspekt tej sprawy - dotyka w sposób bezpośredni kwestii etycznej : ryby łowione w przerębli są wywalane na lód - dorodne okonie są zabierane do domu podczas gdy inne mniej satysfakcjonujące części połowu jak np :jazgarz zostają na lodzie !? Sądzę ponadto ,że wędkarstwo podlodowe jest sprzeczne z etyką z przyczyn najprostszych : ile takich np :dorodnych okoni przystąpi w kwietniu do rozrodu ? Odpowiedź jest wiadoma : żaden , a przecież okoń to ryba o bardzo powolnym wzroście. Kolejny przykład dotyczy siei : ryba ta w kilku jeziorach zaczęła się krzyżować z aklimatyzowaną niegdyś w Polsce pelugą do tego stopnia ,że spotkanie w niektórych miejscach czystej genetycznie siei - jest niemożliwe . Zachodzi tutaj konieczność refleksji .Czy każdej siei , która jest krzyżówką nie należy się choć odrobina spokoju w czasie zimy - nie jej wina przecież ,że człowiek zaprowadził w środowisku swój spaczony porządek ? Czy każdej siei , w przypadku , której przyroda zadbała o "czystość rasy " - nie należy się spokój i darowanie jej życia ?
Generalizując całe to zagadnienie :uważam ,że zimą , pod lodową taflą - wszystkim rybom (bez wyjątku na gatunek ) , należy się spokój i pomoc w przetrwaniu tej pory roku a nie masowy natłok różnej maści ludzi korzystających z okazji dobrych brań na "pierwszym " lub ostatnim lodzie.
Masz prawo do swojego zdania. Ja uważam, że pod lodem również można łowić.
Pod lodem mozna lowic ale w jakiej pozycji i tu jest zasadnicze pytanie siedzac, lezac a moze na czworaka bo stojac jest trdniej
Kolego zima tak jak i pozostałe pory roku to doskonały czas na wędkowanie i nic tego nie zmieni.Nie wszyscy są samobójcami ja nigdy nie wszedłem na pierwszy ani na ostatni lód po prostu zesrał bym się ze strachu.Nie karzdy łowiący i to nie ważne czy na lodzie czy też nie jest WĘDKARZEM poniewarz WĘDKARZ dba o ryby i nie zostawia ich na lodzie - dosłownie.Ja sam zabieram czasami ryby poniewarz bardzo lubię rybie mięso ale wszystko z umiarem.Jeśli łowiąc na lodzie mam zamiar zabrać złapaną rybe to humanitarnie ją uśmiercam i wkładam do woreczka a jeśli nie chcę jej brać to wędruje do przerębla. Dodam jeszcze że zgadzam się z Twoim tekstem...no może nie w całości ale głownie co do tego że pseudo wędkarze zabierają wszystko co się rusza oraz też nie mogę patrzeć jak złowione ryby leżą jak sople na kupce koło łowiącego.Oni chyba nie zdają sobie sprawy co ta ryba czuje przez te ostatnie minuty a właściwie minute jej życia. KOLEDZY PAMIĘTAJMY RYBY MOŻNA ZABIERAĆ ALE Z UMIAREM I PRZEDE WSZYSTKIM WIĘCEJ SZACUNKU DO RYB.
Kolego zima tak jak i pozostałe pory roku to doskonały czas na wędkowanie i nic tego nie zmieni.Nie wszyscy są samobójcami ja nigdy nie wszedłem na pierwszy ani na ostatni lód po prostu zesrał bym się ze strachu.Nie karzdy łowiący i to nie ważne czy na lodzie czy też nie jest WĘDKARZEM poniewarz WĘDKARZ dba o ryby i nie zostawia ich na lodzie - dosłownie.Ja sam zabieram czasami ryby poniewarz bardzo lubię rybie mięso ale wszystko z umiarem.Jeśli łowiąc na lodzie mam zamiar zabrać złapaną rybe to humanitarnie ją uśmiercam i wkładam do woreczka a jeśli nie chcę jej brać to wędruje do przerębla. Dodam jeszcze że zgadzam się z Twoim tekstem...no może nie w całości ale głownie co do tego że pseudo wędkarze zabierają wszystko co się rusza oraz też nie mogę patrzeć jak złowione ryby leżą jak sople na kupce koło łowiącego.Oni chyba nie zdają sobie sprawy co ta ryba czuje przez te ostatnie minuty a właściwie minute jej życia. KOLEDZY PAMIĘTAJMY RYBY MOŻNA ZABIERAĆ ALE Z UMIAREM I PRZEDE WSZYSTKIM WIĘCEJ SZACUNKU DO RYB.
Wędkarze wchodzący na cienki lód robią to z własnej woli i na własną odpowiedzialność i nie można im tego zabronić, a jeśli chodzi o masowe łowienie okoni zimą to idąc tokiem rozumowania pana Uran29 to ze względu na intensywność brań trzeba by zabronić łowienia szczupaka w maju, węgorza w czerwcu, lipcu i sierpniu itd. Najlepiej całkowicie zabronić amatorskiego łowienia ryb w polsce, a składki opłacajmy tylko dla przyjemności. A jeśli chodzi o wyrzucanie żywych ryb na lód to jest to niezgodne z RAPR i masz prawo zgłosić to do odpowiednich służb.
A ja uważam że po północy powinno się spać a nie pisać takie bzdury
A ja uważam że po północy powinno się spać a nie pisać takie bzdury
Jak wyżej ;-)
Jeżeli tak cię odrzuca widok kilku naszych rybek na lodzie, to obejrzyj sobie jak ruscy łowią spod lodu. Filmiki na YT
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Nie jestem zwolennikiem lowienia pod lodem, ale trudno jest podczepic cokolwiek lowiac delikatna splawikowka w przerebli. Rownie trudno jest podczepic rybe lowiac na mormyszke :).
Ale nie mniej, nie lowie, nie bede lowi i nie do konca rozumiem tych co lowia pod lodem. Jednak z Twoja argumentacja sie nie zgodze
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Jak już było napisane - każdy ma prawo do swojego zdania.
Wędkowanie bałałajką to metoda na szarpaka - KOMPLETNA BZDURA !!!! Widać kolega nie miał styczności z tą metodą. Na forum każdy może napisać że jest ideałem itd. Ale czemu tych ideałów nad wodą nie widać ??? Może i błystka pod lodowa to jeszcze jakieś szarpania (na tej metodzie się nie znam ) Ale mormyszka to szarpak ? 0,5 g spławik to szarpak ?
To pewnie spining to też SZARPAK ?
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
No i nie zgadzam się. Albo nigdy nie łowiłeś pod lodem, albo sam stosujesz taką metodę .Każdy kto ma odrobinę pojęcia o wędkarstwie pod lodowym wie jak trudno jest zimą skutecznie wędkować i jakie przynęty się stosuje, często nie większe od łepka zapałki.
Reasumując bzdury kolego piszesz.
Niech Moderator zakończy dyskusję bo to ewidentna prowokacja do kłótni jest.
Powiem więcej głupoty i bzdury z których nic mądre nie wyniknie.
przy kazdej metodzie mozna podciac rybe...łowie czesto ns spore cykady i nie ukrywam ze na plecionce poczuje drgania nie wynikajace z prowadzenia i oczywiscie reaguje na to...ale nie zawsze jest to ryba zacieta za pysk. sandacze na rzekach schodza w doły na zimowiska i jesli ktos tam wedkuje to uwazam ze nie ma czysto wedkarskich intencji
Większej bzdury nie słyszałem żeby zabraniać łowienia z pod lodu. Lepiej zająć się zarybieniem za naszą kasę. I łowić kiedy tylko jest na to ochota. A Ty jak nie chcesz, albo Ci za zimno to siedź za piecem w domu i nie łów. Zimowe łowienie jest dla wytrwałych i bardzo atrakcyjne. A kto kazał wpuszczać do jezoir pelugę. I komu ta ryba potrzebna. A to że nie ostrożni wędkarze i nie tylko wędkarze topią się bo wchodzą na cienki lód, nie ma tu żadnego znaczenia. To tak jakby żołnierz jechał na misję i siedział głęboko w betonowym bunkrze i wrócił uradowany że misję zaliczył i kasę zarobił. A gdzie żołnierska czy wędkarska adrenalina. Co za różnica czy ktoś utopi się pod lodem czy go na prostej drodze zabije samochód czy w drewnianym kościele spadnie mu na głowę cegła. Przeciez to jest prawo dżungli. Ryb i tak nie wyłowią. Ryby biorą kiedy mają ochotę. Częściej nie żerują. Nawet na hodowlanych stawach nieraz nie można nic złowić. Każdy ma prawo do swojej oceny. Ale nigdy nie wolno zabraniać łowienia z pod lodu. Przecież to frajda. Po co stwarzac jakieś ograniczenia w połowach. Każdy z wędkarzy łowi tyle ile mu jest potrzebne. Zawsze łowi się i uwalnia. A zabiera tylko wybranych kilka ryb aby utrakcyjnić wyjazd i mieć dowód np. przed żoną By nie było podejrzeń z tymi wędkarskimi wypadami. Pozdrawiam
Pod lodem mozna lowic ale w jakiej pozycji i tu jest zasadnicze pytanie siedzac, lezac a moze na czworaka bo stojac jest trdniej
Najlepiej dać pod lód nurka
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Dokladnie- i znowu zaczyna nadużywać koloru i wielkości czcionki za co dostal ostatniego bana - więc zaraz zglosimy naruszenie jak będzie dalej brnąl na ślepo.
Dajcie popisać koledze, z ciekawością poczytam jego naukowe argumentację.
Dopiero dzisiaj założyłem tutaj konto, chociaż od blisko roku czytam Wasze wpisy :), i mam nadzieję wiele zyskać z Waszych wypowiedzi.
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie.
1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki.
Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy
2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu.
Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak.
Popieram Twoje zdanie. Dla mnie wędkarstwo podlodowe to odmiana szarpaka. Namierzasz zimujące ryby i "podczepiasz"
To jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać.
Takie opinie mogą wygłaszać tylko Ci co nigdy nie łowili z lodu i mają pobieżne, często mylne wyobrażenie na temat tego rodzaju wędkowania.
Ludzie nie polemizujecie z tym userem. To nowy nick niejakiego Burego, fanatycznego obrońcy przyrody dla którego najlepszym rozwiązaniem było by wytępienie gatunku Homo sapiens czyli nas ludzi. Oczywiście poza nim samym:)
Czy ktos z nas lowil kiedykolwiek z pod lodu , nie z lodu, na lodzie,prowokowac mozna !!niczym klawiature uruchomicie pomyslcie czy to sie oplaca nie lepiej przemilczec. Mniej satysfakcji beda mieli" ŚPRYTNI"
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie.
1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki.
Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy
2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu.
Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak.
To wszystko reguluje RAPR . Ja tu nie widzę problemu
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie.
Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
Nie mam zamiaru zabraniac lowienia spod lodu ani nikogo namawiac, aby tego zaprzestal, ale sprobojmy spojrzec obiektywnie.
1) Bylem kilka razy raczej dla towarzystwa niz na rybach na lodzie. co przyklulo moja uwage ?. Wszedzie wokol przerebli porozrzucane ryby. I mozemy sie tu zaklinac, ze to nie my, ze to inni itp, ale to fakt I nikt mnie nie przekona ze jest inaczej. Miedzy wedkarzami spaceruja ludzie z dziecmi i wszedobylskie truchla ryb nie sa milym widokiem. Jakos w cieplych porach roku tego nie widac. Nie zauwazylem, zeby wedkarze rozrzucali wokol siebie po piachu zlowione plotki czy okonki.
Uwazam ze takie traktowanie ryb powinno byc karane z cala surowoscia. Lowmy, ale chowajmy ryby od razu do torby lub wypuszczajmy
2) Zima ryby praktycznie nie maja matecznikow, miejsc gdzie moglyby choc chwile odpoczac przed presja wedkarska. Tam gdzie latem nie dalo sie z przyczyn technicznych siegnac ryby, teraz mozna oblowic centymetr po centymetrze. Na kazdym zbiorniku powinno sie ustalic takie obszary, gdzie nie wolno lowic ryb spod lodu.
Sa lowiska gdzie np. nie wolno lowic ze srokow plywajacych. Ale jak tylko przychodzi lod dokonuje sie masowej eksterminacji ryb, ktorych nie potrafilismy zlowic z brzegu. Troche to nie tak.
CześćPaweł na Zalewie Zegrzyńskim jest taka strefa, że z lodu wędkować tam nie można i nie jest to nic nie znaczący kątek a duży kawał wody. Sam odczułem to na własnej skórze, jak kilka lat temu to wprowadzono, ponieważ wliczono do tej strefy miejsce na zimowe leszcze. Sprzedaż joka i ochotki spadła drastycznie zimą :-(Dopóki ktoś się nie przekona, że rozrzucanie ryb jest nie etyczne i nie regulaminowe dopóty tak będzie. Tylko jak znam życie kara może być niewspółmierna ale czy za bezmyślne zabijanie i męczenie ryb kara może być niewspółmierna.Jasno zaznaczam, że nie popieram wypowiedzi Uran29 ponieważ w naszym zwyczaju jest wylanie dziecka z kąpielą.Janusz JKarp
Janusz JKarp
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie.
Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
... i czytać RAPR
5. Metoda podlodowa 5.1. Łowienie ryb spod lodu na przynętę sztuczną - inną niż mormyszka - dozwolone jest na jedną wędkę, a w przypadku połowu na przynętę naturalną lub mormyszkę na dwie wędki. Za mormyszkę uważa się przynętę, w postaci jednolitego korpusu – dowolnego kształtu i koloru, o długości nie większej niż 15 mm, z wtopionym lub wlutowanym haczykiem o pojedynczym ostrzu. 5.2. Otwory w lodzie należy wykonywać o średnicy nie większej niż 20 cm, a między nimi zachować odległość nie mniejszą niż 1 m. 5.3.Zabrania się połowu ryb w porze nocnej, tj. od zmierzchu do świtu. 5.4. Złowione ryby, przeznaczone do zabrania należy uśmiercić bezpośrednio po złowieniu. Zabite ryby należy przechowywać w pojemnikach. 5.5. Przy wędkowaniu tą metodą wędkujący zobowiązany jest zachować minimalnąodległość 10 m od innych wędkujących. 5.6. Zabrania się stosować martwej i żywej ryby jako przynęty
PS: Nigdy nie zdarzyło mi się wyciągnąć pod haczonej ryby, nawet w czasie intensywnych brań.
OD dzis zakaz łowienia wiosną, latem ,jesienią i zima :) Bo ryby tarło , a bo na dworze szybciej ciemno , a bo godzine sie do tylu przestawia bądz do przodu.
Pozdrawiam normalnych
Kol. Paweł też ma częściowo racje, jednak dyskusja jest zbędna - na lodzie łapiemy my wędkarze i to my postępujemy nieetycznie.
Nie trzeba zakazywać a UCZYĆ i tłumaczyć.
Dlatego ja nie mam zamiaru zakazywac, daleki jestem od tego, ale powinno sie to jakos uregulowac.
Kol JKarp pisze ze na Zegrzynskim jest taka strefa. Ale na ilu jeszcze ?. Ja osobiscie nie znam takich wod (nie lowie na wodach stojacych, to fakt, wiec moze sie grubo myle) gdzie ryby mialyby skrawek wody tylko dla siebie.
A te porozrzucane ryby to naprawde plaga. Reguluje to RAPR, ale tak jak w przypadku innych por roku, jakos lamania przepisow na temat przechowywania ryb nie widzac, tak w przypadku lodu, jest to widoczne az nadto. Ciekawe ile osob otrzymalo kary za ryby lezace obok przerebla ?. Moze straznicy sie wypowiedza, jak odnosza sie do tego typu przewinienia. A jest wg mnie ono nieporownywalnie gorsze od zapomnianej daty w rejestrze ;).
Wszystko zależy od podejścia i szanowania obowiązującego prawa.Paweł ma wiele racji, ale jeśli prawo nie jest respektowane, to zaostrzanie go niczego nie zmieni.Przykładem może być ta relacja z 2011 (okoń posiadał już wymiar ochronny !), z zawodów organizowanych przez PZW:
http://www.kurierlubelski.pl/artykul/365775,w-chodlu-wedkarze-lowili-pod-lodem-zdjecia,g,1,5,id,t,z,sm,sg.html#galeria-material
W moim Okręgu wyglądało to najpierw tak(2009):
http://grodzkie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=70&mode=thread&order=0&thold=0
a rok później już tak (2010):
http://grodzkie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=143&mode=thread&order=0&thold=0
Łowienie na lodzie może być też fajną towarzyska zabawą:
http://grodzkie.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=140&mode=thread&order=0&thold=0
Podstawa to nie popadać w skrajności. Wszystkim tym za i tym przeciw życzę udanych wypadów wędkarskich.pozdrawiamT.
Nie będę polemizował z ludźmi, którzy nie łowili ryb z lodu. Co do rozrzucania ryb to prawda. Taka sama jak z rzucaniem papierków na ziemię a nie do kosza. To po prostu brak kultury. A znajdowanie ryb centymetr po centymetrze, bo się łowi z lodu....po prostu pusty śmiech. Spróbuj wywiercić 50 otworów o średnicy 12-15 cm. Jaka to będzie powierzchnia ? Dziwię się Pawelz, że piszesz takie idiotyzmy. Miałem Cię za mądrzejszego człowieka...
Nie będę polemizował z ludźmi, którzy nie łowili ryb z lodu. Co do rozrzucania ryb to prawda. Taka sama jak z rzucaniem papierków na ziemię a nie do kosza. To po prostu brak kultury. A znajdowanie ryb centymetr po centymetrze, bo się łowi z lodu....po prostu pusty śmiech. Spróbuj wywiercić 50 otworów o średnicy 12-15 cm. Jaka to będzie powierzchnia ? Dziwię się Pawelz, że piszesz takie idiotyzmy. Miałem Cię za mądrzejszego człowieka...
Centymetr po centymetrze to tylko przenosnia. Chodzi mi o fakt, ze w zasadzie kazdy skrawek wody moze zostac oblowiony. Jesli latem w zasiegu spinningu byl powiedzmy pas 40-60 m od brzegu a wszystkie ryby plywajace dalej mogly spokojnie zerowac, teraz majac lod do dyspozycji, siegniemy kazdego zakatku jeziora czy innego lowiska. Tylko od nas zalezy czy nam sie bedzie chcialo wiercic gdzies dziury czy nie. Wiadomo ze dziury nie bedziemy wiercic w odleglosci 1 cm od drugiej. Wydaje mi sie to logiczne i nie sadzilem ze bede musial to tlumaczyc.
No i zeby nie bylo dalszych nieporozumien. Oczywiscie jedna osoba nie jest w stanie oblowic kilkuhektarowego jeziorka. Ale kilkudziesieciu wedkarzy oblowi praktycznie kazdy metr kwadratowy wody. Jesli nie w jeden to kilka dni.
Nie jestem specem od lowienia pod lodem (wogole tak nie lowie) wiec nie wdaje sie w polemike czy latwo czy trudno i jakimi metodami najlepiej zlowic rybe. To nie moja dziedzina. To co pisze to spostrzezenia kogos stajacego z boku i nie zawsze sa one takie, jakby przystawalo na obserwacje wedkarzy. To ze nie lowi sie ryb spod lodu, nie oznacza ze nie zauwaza sie czasami dziwnych zachowan i nie ma prawa ich komentowac. Bylem kilka razy z wedka na lodzie i ZAWSZE widzialem ten sam widok, niezaleznie czy to byly Cieszanowice czy Zalew Sulejowski.
Byc moze gdzie indziej jest lepiej, ale szczerze mowiac, ogladajac wiele zdjec w internecie, w to nie wierze.
To postawię każde pieniądze, że nie złowisz łowiąc na lodzie więcej ryb niż latem szanowny Kolego. Bo to trza umić...:)
Możesz stać rybie "na głowie", ale jak nie umiesz łowić to nie złowisz...
Możesz stać rybie "na głowie", ale jak nie umiesz łowić to nie złowisz...
Latem podobnie :)
Bardzo mozliwe, ze nie zlowie wiecej, bo po prostu nie potrafie. Ale ktos kto umie lowic spod lodu (a znam takich ludzi - moj znajomy jezdzi nawet co roku do Kazachstanu zima zeby polowic - szalenstwo) potrafi spustoszyc lowisko.
Sa tu wedkarze z Opoczna i moze pamietaja rzez okoni kilkanascie (a raczej kilkadziesiat) lat temu na Miedznej. Lowiono wowczas po 100 i wiecej ryb na glowe. Latem czy jesienia na spinning malo kto lowil okonie. Ale jak przychodzila zima ....
No i efekt byl taki ze w ciagu 2-3 lat ta ryba zniknela z Miedznej. Nie wiem jak teraz bo od poczatku lat 90-tych tam nie lowilem.
Mój rekord to 316 okoni w 4 godziny. Ale byłem wtedy głupi i piękny. I to jedyna pociecha z tamtych czasów. Łowiłem tak jak mnie nauczyli starsi, doświadczeni wędkarze. Teraz piszę prawdę o swoich tamtych czasach i jestem bardzo be. Za wcześnie się chyba urodziłem...
A ja wręcz przeciwnie. Tak sobie myśle, że jeżeli chodzi o wędkowanie to raczej za póżno się urodziłem. No ale niestety nie nam było o tym decydować.
No cóż Jacenty. Na oko widać, że jestem starszy jakieś 16 lat :) Mniej więcej. Wcale nie jestem teraz tak bardzo dumny, że złowiłem tyle medalowych ryb, kiepskim sprzętem, bez echosondy i innych wynalazków. Dlaczego ? Bo zabrałem im wolność...Teraz większość bym wypuścił. Niestety, parcie na sławę mołojecką, jaki to ja jestem mistrz itp pierdoły. Żałuję...
Ostatnie swoje dwa metrowe szczupaki wypuściłem. Ostatniego będąc w towarzystwie kolegów na łódce. Po zmierzeniu wrzuciłem go po prostu z powrotem do rzeki, do domu. Nie wiem, czy widziałeś bardziej osłupiałych ludzi ...
No to mamy podobnie. W czasach mlodosci wiele ryb zabilem. Za wiele.
Ale refleksja przychodzi z czasem :). Do tego aby wypuscic rybe trzeba samemu dorosnac i zrozumiec, a nie nikogo na sile przekonywac :). Obecnie w zasadzie juz nie zabieram ryb (poza teczakami z CP).
I wszyscy, którzy byli w tym czasie na wodze i widzieli to twierdzili,że byłem pewnie pijany, albo coś wąchałem. Nie zabierają mnie już na ryby, bo przy takim prezesie nie wypada zabrać więcej ryb, czy łowić w okresie ochronnym. Dlatego to moja ostatnia kadencja na stanowisku prezesa koła.Nie mam już siły pracować z niereformowalnymi ludźmi...
Odbiegłem znacząco od tematu wątku. Nie wiem czy Paweł mi wybaczy. Przepraszam. W drodze powrotnej do meritum wątku zapraszam na krótki przystanek. Na dalszy ciąg moich podlodowych wspomnień...
Ostatnie swoje dwa metrowe szczupaki wypuściłem. Ostatniego będąc w towarzystwie kolegów na łódce. Po zmierzeniu wrzuciłem go po prostu z powrotem do rzeki, do domu. Nie wiem, czy widziałeś bardziej osłupiałych ludzi ...
Nie byłem osłupiały, kolega drugi tak:) To był dobry dzień na duże szczupaki.
A wracając do tematu, widzę że najwięcej mają do powiedzenia Ci wędkarze co nie znają wędkarstwa podlodowego. Nie bronię tych co faktycznie wyrzucają na lód małe ryby i je tak zostawiają, czy w inny sposób zachowują się nieprzepisowo. Można mnożyć przykłady w każdej metodzie wędkarskiej takie złe zachowania, ale nie jest to wina danej metody tylko ludzi naginających przepisy. A co można powiedzieć na temat "szarpakowców", którzy pod przykrywką spinningowania, podhaczają ryby na zimowiskach. Więc nie wina metody tylko pseudo wędkarzy, zwykłych kłusowników z kartą wędkarską.
Wodom Cześć.
Witaj Kris. Właśnie z Krzychem pływałem, gdy wypuściłem tego szczupaka.Najgorsze jest to,że kraj się zmienia, ale nie zmieniają się ludzkie postawy i charaktery. 80% społeczeństwa zachowuje się jak za komuny. Kradnie, niczego nie szanuje, bo państwowe, czyli niczyje, zero kultury, czy skrupułów. A młodzież na to patrzy...
Ostatnie posty to chyba najlepsze wypowiedzi jakie na tym forum od dawna czytałem.
Mi kiedyś pewien wędkarz powiedział."I co z tego, że ty wypuścisz jak następny "da w pałę" i do wora - frajer Pan jesteś."Może i frajer, ale odchodząc miałem wrażenie graniczące z pewnością, że On był większym frajerem :)
Wracając do tematu i linków, które wkleiłem.Koledzy naciskajcie w swoich Kołach, Okręgach i na zawodach (spotkaniach) towarzyskich by te podlodowe imprezy urządzać na żywej rybie.Jeśli na takich imprezach ludzie zaczną się uczyć, że "można", to już będzie troszkę lepiej....pozdrawiamT.
Tomek, my już zawody dla dzieci "od zawsze" organizujemy na żywej rybie. Bo mamy wystarczającą ilość sędziów. Ale w zawodach dla dorosłych no nie wiem, czy tylu sędziów znajdę. Jak sam wystartuję, to będzie do mnie ze 3 potrzeba...:)))))))))
To ja przyjadę i pomogę :)
Doskonale rozumiem sprawę.
Moje koło zorganizowało zawody podlodowe na żywej rybie (oczywiście świadomie łamiąc regulamin). Wszyscy wędkujący mieli wiadra, organizator zorganizował pompkę i część wiader. Każdy w drodze na łowisko napompował wody, a po zawodach i zważeniu, wszystkie rybki wróciły do wody - w bardzo dobrej kondycji. Trzech sędziów dało radę przy ponad 40 startujących.
Może ta argumentacja trafi do przeciwników łowienia podlodowego.
Ja jestem absolutnie za. I jestem przeciwnikiem zabierania jakichkolwiek ryb złowionych na zawodach. A na "mojej" wodzie jest zakaz kategoryczny :)
Jest taka możliwość, aby w ten sposób rozgrywać zawody.
Jednak zapis w Zasadach Organizacji Sportu Kwalifikowanego
właściwie uniemożliwia nakazanie, aby ryby były żywe.
Jako sędziowie możemy jedynie apelować, zachęcać do tego,
aby zawodnicy przetrzymywali w tym czasie ryby w pojemniku z wodą..
Dlatego też wcale mnie nie smuci fakt, że w tym roku z powodu
warunków pogodowych dwa razy zawody zostały odwołane.