Kiedyś w poczytnej wędkarskiej gazecie napisano: aby ominąć przepis zakazujący łowienia na "dryfa", należy dołączyć do zestawu spławik i co jakiś czas podciągać trupka. Straż nie ma prawa nam nic zarzucić. Zatem spławik 0,5g i sru łowić zębole!
Złamałem przepis zabraniajacy wabienia ryby poprzez ciagłe podciaganie, poruszanie zywą przynętą, którą niewątpliwie jest robak czerwony.
Jednak czy ktos określił sposób podciągania? Czy ja, redukując luz zyłki, i poprawiając spławik (bo go znosiło), podciągając co jakiś czas, wabiłem celowo rybe w nieetyczny sposób?
No to kłusol, który kilka krzaczorów dalej łowił ryby na zestawy liczące po 5 haków, miał niezły ubaw z jegomościa w mundurku moro.
Mirku, zaprawdę powiadam Ci, że zaglądam tam niemal codziennie w poszukiwaniu Twoich nowych (jakże mi bliskich "terytorialnie") przygód:) Mogło się jednak zdarzyć, że coś mi umknęło.
To sie ociera o pastisz jakiegos przepisu. Jak to celowe wabienie? A jak necimy, to nie wabimy celowo? Przeciez to normalne, ze podczas lowienia na splawik podciagamy, przesuwamy zestaw, zarzucamy ponownie, itd. Szczegolnie okonek lubi jak mu nagle niepozorny robaczek smignie przed nosem:-). To i takie perelki mamy w RAPR? Chyba nie doczytalem, albo nie chcialem o tym wiedziec, bo to przeciez jakas komedia.
W świetle przepisów RAPR cyt... 3. OBOWIĄZKI WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW § 2 ,pkt 6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem połowu.
i teraz się pytam ilu z was ten przepis respektuje znam wody gdzie przed wędkowaniem trzeba by przyjechać ciężarówką a spinningiści musieli by zamiast spinningować zbierać śmieci ...pewnie że znam miejsca gdzie jest czysto ale są też miejsca gdzie jest taki syf ze ........
Jak spinninguję to taki przepis olewam. Zbrakło by mi wakacji aby choć raz połowić. Musiałbym bowiem non stop zbierać śmieci. Jednak jeśli łowię w jednym miejscu to staram się ten przepis przestrzegać. Chociaż oczywiście też zdarzy się, że oleję. Często na ryby jadę rowerem kilka kilometrów po trudnym terenie. Nie zawsze mam ze sobą worek. Często najbliższy kosz jest u mnie w domu. Jest kilka powodów dla których ten przepis łamię.
W moich okolicach jest poważny problem dzikich wysypisk śmieci. Temu nie da się zaradzić przestrzegając jedynie wspomnianego przepisu. Tu trzeba działać troszkę inaczej ale jeśli takie coś przeszkadza dwóm osobom spośród tysiąca to wiecie ile można załatwić.
Ciekawe jak ten przepis się ma do jigowania i czy skokowe ściąganie zestawu to to samo co podnoszenie i opuszczanie przyjmijmy że jeśli łowię na spławik ale nie z gruntu a tak nad samym dnem i jest fala to bardzo możliwe ze przynęta podnosi się i opada czyli łamię przepis ?????
1 - nie sądzę, że i, co tutaj piszą, nigdy nie złamali przepisu, to niedorzeczność;
2 - po kiego grzyba, czepiamy się ilości użytych wykrzykników i znaków zapytania ?
3 - czy to kolejny temat do utarczek słownych i używania słów powszechnie uznawanych za wulgarne ?
Trzymajmy się tematu i nie róbmy z siebie świętych !!! Każdemu się zdarzy. Nad wodą widać, jak przestrzegane są przepisy zawarte w szczególności w RAPR. Nie wydaje mi się, że koledzy wędkarze, posiadający komputer i internet, zalogowani na tym portalu są wzorem. Są (jestem również) być może i w miarę etyczni i PRAWIE przestrzegają wszystkich zapisów regulaminowych, ale świętych nie ma !!! Resztę pozostawiam sumieniom.
Kiedyś w poczytnej wędkarskiej gazecie napisano: aby ominąć przepis zakazujący łowienia na "dryfa", należy dołączyć do zestawu spławik i co jakiś czas podciągać trupka. Straż nie ma prawa nam nic zarzucić. Zatem spławik 0,5g i sru łowić zębole!
Złamałem przepis zabraniajacy wabienia ryby poprzez ciagłe podciaganie, poruszanie zywą przynętą, którą niewątpliwie jest robak czerwony.
Jednak czy ktos określił sposób podciągania? Czy ja, redukując luz zyłki, i poprawiając spławik (bo go znosiło), podciągając co jakiś czas, wabiłem celowo rybe w nieetyczny sposób?
No to kłusol, który kilka krzaczorów dalej łowił ryby na zestawy liczące po 5 haków, miał niezły ubaw z jegomościa w mundurku moro.
Zbysiu - ty jeszcze nie odwiedziłes mojego bloga? :-)
Mirku, zaprawdę powiadam Ci, że zaglądam tam niemal codziennie w poszukiwaniu Twoich nowych (jakże mi bliskich "terytorialnie") przygód:) Mogło się jednak zdarzyć, że coś mi umknęło.
To sie ociera o pastisz jakiegos przepisu. Jak to celowe wabienie? A jak necimy, to nie wabimy celowo? Przeciez to normalne, ze podczas lowienia na splawik podciagamy, przesuwamy zestaw, zarzucamy ponownie, itd. Szczegolnie okonek lubi jak mu nagle niepozorny robaczek smignie przed nosem:-). To i takie perelki mamy w RAPR? Chyba nie doczytalem, albo nie chcialem o tym wiedziec, bo to przeciez jakas komedia.
Ów osobnik miał na mysli punkt regulaminu, który jesli istniał, to istniał dawno temu. W tej chwili w RAPR nie ma czegos takiego.
Ja o tym przepisie juz kiedys słyszałem, ale poszukiwanie jego brzmienia skończyło się fiaskiem.
Mogę tylko zacytować to, co utkwiło mi w pamięci:
"Podczas połowu na przynęt żywe, zabrania sie rytmicznego podciągania zestawu w celu dodatkowego wabienia ryb."
No w każdym razie było to cos w tym stylu.
No ale skąd się to wzięło? Nie wiem, a nawet mnie to nie obchodzi. Tylko ten strażnik chyba był jakiś..... inny?
W świetle przepisów RAPR cyt...
3. OBOWIĄZKI WĘDKUJĄCEGO W WODACH PZW
§ 2 ,pkt 6. Wędkarz zobowiązany jest utrzymać w czystości stanowisko wędkarskie w
promieniu minimum 5 metrów, bez względu na stan, jaki zastał przed rozpoczęciem
połowu.
i teraz się pytam ilu z was ten przepis respektuje
znam wody gdzie przed wędkowaniem trzeba by przyjechać ciężarówką
a spinningiści musieli by zamiast spinningować zbierać śmieci
...pewnie że znam miejsca gdzie jest czysto ale są też miejsca gdzie jest taki syf ze ........
Jak spinninguję to taki przepis olewam. Zbrakło by mi wakacji aby choć raz połowić. Musiałbym bowiem non stop zbierać śmieci. Jednak jeśli łowię w jednym miejscu to staram się ten przepis przestrzegać. Chociaż oczywiście też zdarzy się, że oleję. Często na ryby jadę rowerem kilka kilometrów po trudnym terenie. Nie zawsze mam ze sobą worek. Często najbliższy kosz jest u mnie w domu. Jest kilka powodów dla których ten przepis łamię.
W moich okolicach jest poważny problem dzikich wysypisk śmieci. Temu nie da się zaradzić przestrzegając jedynie wspomnianego przepisu. Tu trzeba działać troszkę inaczej ale jeśli takie coś przeszkadza dwóm osobom spośród tysiąca to wiecie ile można załatwić.
Niechcący Kolega Hektores przypomniał mi, gdzie ja taki przepisa widziałem. Ano widziałem go, bo jest on w:
Ustawa
z dnia 18 kwietnia 1985 r.
o rybactwie śródlądowym.
c)" przez podnoszenie i opuszczanie przynęty w sposób ciągły, z wyjątkiem łowienia ryb pod lodem," (-)
Ciekawe jak ten przepis się ma do jigowania
i czy skokowe ściąganie zestawu to to samo co podnoszenie i opuszczanie
przyjmijmy że jeśli łowię na spławik ale nie z gruntu a tak nad samym dnem i jest fala to bardzo możliwe ze przynęta podnosi się i opada
czyli łamię przepis ?????
O co tutaj chodzi ?
1 - nie sądzę, że i, co tutaj piszą, nigdy nie złamali przepisu, to niedorzeczność;
2 - po kiego grzyba, czepiamy się ilości użytych wykrzykników i znaków zapytania ?
3 - czy to kolejny temat do utarczek słownych i używania słów powszechnie uznawanych za wulgarne ?
Trzymajmy się tematu i nie róbmy z siebie świętych !!! Każdemu się zdarzy. Nad wodą widać, jak przestrzegane są przepisy zawarte w szczególności w RAPR. Nie wydaje mi się, że koledzy wędkarze, posiadający komputer i internet, zalogowani na tym portalu są wzorem. Są (jestem również) być może i w miarę etyczni i PRAWIE przestrzegają wszystkich zapisów regulaminowych, ale świętych nie ma !!! Resztę pozostawiam sumieniom.
Pozdrawiam i połamania kija życzę.
To mi sie podoba !!!
Tak trzymaj stary !!!
Zrozumiales o co mi chodzi !!!
Pozdrawiam wzszystkich ~!!!