Reklama

""A po MATURACH..."

26/05/2017 21:48

Jak to zwykle bywa, gdy znajdzie się cos wolnego czasu najlepiej spożytkować go na rybach. Tym razem wybrałem sie nad mój ulubiony kamieniołom wraz z dziewczyną  zaprzyjaźnionym kolegom naszego teamu oraz jego dziewczyną. Szybki temat na grillu kończącym matury i już byliśmy umówieni. Dziewczyną też spodobał sie ten pomysł bo miało być ciepło i słonecznie, jednak gdy zajechaliśmy na zbiornik zaczęło padać, ale ziarna ugotowane, kulki zadipowane,  musieliśmy namówić dziewczyny i przeczekać deszcz. Po rozłożeniu szybka decyzja o miejscu łowienia i kładziemy zestawy w  wytypowanym i zanęconym miejscu. Po pierwszej godzinie słyszymy nieśmiałe pikanie patrzę na poda i odjazd na moim kiju. Szczęśliwy hol skończony moim oficjalnym pb 10kg. Powoli zbliża się kolejna burza. Czas schować  sie do namiotu i zagrać we 4 w makao. Deszcz przestał siąpić i słyszymy kolejny odjazd tym razem na wędce Wiktora, zacięcie, wspaniały hol, publika ze stanowiska obok oraz złamana wędka ale zachowaliśmy zimną krew i karp wylądował w podbieraku. Waga wytarowana ryba w worku, wskaźnik pokazuje 14 kg nowe pb karpia Wiktora a także pobite i moje. Szybki telefon do kolegi z klubu i nowa wędka nad woda zestawy bez zmian położone co 1.5m od siebie, 30 min po zarzuceniu kolejne branie i kolejny karpik na macie tym razem 7kg. Nasza wyobraźnia co do nocy rozpala sie coraz bardziej lecz ani w nocy ani przez cały następny dzień nie usłyszeliśmy pikania. Trzeci ranek zasiadki godzina około 6.30 i w moim namiocie rozbrzmiewa dźwięk centralki, suwaki w górę, bieg i siedzi, czuje ze nie jest to maleństwo, na brzegu okazuje sie rekordem wyprawy oraz moją życiówką  17.300 krótka sesja zdjęciowa i do wody, obyło sie bez tradycyjnego zdjęcia z wiadrem wody lecz należy pamiętać ze Wiktor łowi głównie na tyczkę i może nie znac naszych obyczajów, ale gdy powiedziałem mu o tym zwyczaju nie obyło się bez oblania mnie wodą. Była to jedna z najlepszych dotychczas zasiadek i choć tylko trzy dniowa przyniosła wiele szczęścia i radochy mimo połamanego kija...
Dziewczyny przyniosły nam szczęście, zasiadka udała sie znakomicie, a rzeczy z branży tyczkarskiej przydają się  jak widać i u nas. Życzę wszystkim połamania kija ! 
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama