Kiedy już ochłoniemy z ogarniającego nas niejednokrotnie w całości roztargnienia spowodowanego szałem zakupów i przygotowań świątecznych i spontanicznie podejmiemy wyprawę na rybkę z pod lodu zróbmy sobie i naszemu często sfatygowanemu wyposażeniu mały „rachunek sumienia” tak by skutkiem naszego upragnionego poczynania i niedosytu emocji nie było zaskoczenie służb, które musiały by nam udzielać ewentualnej pomocy. Wiem że ciągle się o tym mówi i pisze ale jak się widzi to co faktycznie dzieje to same słowa cisną się na usta.
Cieszmy się naszym hobby oraz zainteresowaniami a tym samym pozwólmy się cieszyć bliskim nami i naszymi sukcesami !!!
Niech to moje motto życiowe będzie drogowskazem w podejmowaniu szybkich i spontanicznych wypraw oraz często nie wypracowanych do końca decyzji, których skutki nie ponosimy tylko my ale również nasi BLISCY i osoby dbające o szeroko pojęte BEZPIECZEŃSTWO. Pamiętajmy, że walczyć z żywiołem zawsze można ale nie zawsze się wygrywa. Może nie będzie błędnym stwierdzeniem w dyscyplinie zimowej, że „jeśli nie podejmiesz walki wiec, że przegrałeś a jeśli ją podejmiesz masz szanse jeszcze wygrać”. Mierząc się z lodem i tym co jest pod nim zadajmy sobie pytanie czy nie ryzykuję zbyt wiele tym, iż wiedząc że nie do końca spełniam wszystkie wymogi i warunki by zacząć „nierówną walkę” mimo to podejmuję to wyzwanie.
Jeśli ktoś jeszcze tego nie zaznał i się jeszcze waha przed podjęciem pierwszych kroków podpowiem, że naprawdę warto. W celu małego wprowadzenia zapraszam a nawet odsyłam do mojego ciągle aktualnego opisu umieszczonego na blogu: Początkujący początkującym walki z lodem i nie tylko
Z wędkarskim pozdrowieniem i życzeniami sukcesów pod lodowych – Joker.
Komentarze