Kalendarze brań, dostępne w każdym branżowym czasopiśmie, jak i na różnych portalach w tym Naszym moim zdaniem najlepszym czyli oczywiście „wędkuje.pl”. Ciekawi mnie ilu z Nas zwraca uwagę przed wyjazdem na rubryki owych kalendarzy i czy… pięć gwiazdek lub "rybek" jadę, jedna siedzę w domu…. Żartobliwie oczywiście, bo i tak pewnie większość pracujących, lub jeszcze się uczących wybór ma niewielki i zostają oczywiście głównie weekendy. W tym sezonie postanowiłem sprawdzić !
Przed każdą wyprawą tak dla zabawy patrzyłem tak na portalu jak i w wędkarskim świecie…. No mi szlag, większość dni wolnych, czyli najczęściej soboty figurowały jako jedna rybka, czyli brania beznadziejne. Nie o ryby tu w końcu tylko chodzi ale o to żeby pobyć nad tą kochaną wodą.
Czarne Sosnowickie…..
Jedna rybka na kalendarzu…. Beznadzieja pewnie :) 5 godzinny wypad, ogółem we dwoje mamy 14 leszczyków, 3 okonie, w tym dwa rekordowe po 40 centymetrów, jeden mój, drugi Marty, w tym dwa kolejne spięte.
Cud, miód wypad….
To samo jezioro już z 4 rybkami na kalendarzu, czyli przynęty takie same, miejscówka także, nastawienie olbrzymie…
I cóż….
Siedzimy rekreacyjnie, podziwiamy przyrodę, Marta z aparatem biega po 2 godzinach zasiadki i pstryka fotki przyrodzie…. Efekt…. 4 leszczyki, tzw. „żyletki”
Reasumując pewnie coś w tym musi być, jednak skądś się takie dane biorą. Wiem, że czasem wpływ na brania mają fazy księżyca, ciśnienie czy wiatr…. Skoki temperatury itp...
Dobrze, że rybki nie są w temacie i głosu tutaj nie mają :)
Jak są głodne to jedzą to co im podrzucimy niezależnie od aury. Jeszcze dwa epizody odnośnie schematów czy powiedzeń utkwiły mi na stałe w pamięci.
Kilkanaście lat temu wędkując w Janowcu na dużej, teraz już rozmytej klatce, dość obleganej przez wędkarzy co chwilę gość po drugie stronie ( ewidentnie wstawiony)„nucił” na całe gardło….. „pada sobie deszczyk, zaraz będzie leszczyk”. Po jakiejś godzinie słuchania tej monotonii, wędkarz, który był kilka metrów ode mnie chyba już tym poirytowany odśpiewał – „pada sobie równo a Ty złapiesz gówno „ Rechotali dosłownie wszyscy, aż się mało nie popłakałem. Po kolejnych 15 minutach śpiewający kolega postanowił zakończyć swój wypad.
Mam tez kolegę, który na każdej wyprawie, gdzie jak to niestety czasem bywa schodzimy o kiju, zawsze i za każdym razem jest to wina ciśnienia ! No przepraszam, czasem doda do tego wiatr, bo zawsze wieje akurat w jego stronę i nie z tej z której trzeba :)
Nawet jak ja będę z 3 rybkami a On złowi zero to i tak ciśnienie na 100%, nawet nie ma dyskusji !Ciekawy jestem czy koledzy, którzy zerkają na te dane w kalendarzach mają podobne, czy lepsze spostrzeżenia i wyniki.
Pozdrawiam serdecznie !
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze