Witam wszytskich serdecznie. Dawno nic nie pisałem, ale zawsze tak jest że znajdzie się coś ważniejszego do roboty. Szczególnie na wsi gdzie mieszkam, pracy w koło domu nie brakuje. Lecz dzisiaj chciałem się z Wami podzielić pewnym pomysłem, na który wpadłem przypadkowo. Myślę, że jest naprawdę wart uwagi.
Zauważyłem, że wielu wędkarzy( w tym również ja) lubi łowić odległościówką spławikami na bata, czyli mocowanymi na stałe najczęściej dwupunktowo. Są super czułe, delikatne. A więc niezastąpione na takie ryby jak płocie, karasie, liny. Sprawa wygląda prosto jeśli głębokość łowiska nie przekracza długości naszej wędki, a odległość łowienia jest niewielka np. do 10m. Gdy rzucamy dalej spławik przy zacinaniu chlupie o wode, zarzucany zestaw kiwa się jak wahadło przez co niecelnie rzucamy. Łatwo go znosi fala ponieważ żyłka nie jest prawie zanurzona. I wtedy taki zestaw ma dużo widocznych wad. A my jednak tak kochamy bacikowe super czułe spławiczki…
Wpadłem więc na to by taki spławik zamocować jednopunktowo! To by było coś mielibyśmy nadal nasz ukochany spławik, ale z zaletami wagglera, czyli możliwość łowienia na dalszej odległości, zatapianie żyłki, łatwiejsze zacinanie itd. Robimy to w następujący sposób: -odcinamy oczko metalowe wraz z kawałkiem plastiku od starego spławika -wyciągamy metalowy stelarz z oczkiem -wkładamy w kawałek igielitu(może być nawet gumka z kabelka miękka)ja tak robie -na kil spławika lejemy kropelke superglue i nakładamy gumkę z oczkiem W taki oto prosty sposób mamy przelotowy bacikowy spławiczek przy odległościówce.
Komentarze