Reklama

Bobry w Polsce – inwazja czy powrót do normalności?

11/03/2014 12:31

Wielu wędkarzy a właściwie nie tylko wędkarzy, w ostatnich latach obserwuje wzrost populacji bobrów. Pościnane drzewa, tamy, żeremia, przeraźliwe pluski wywołane bobrzymi ogonami, to wszystko coraz częściej spotykamy nad naszymi wodami. Wielu z nas zastanawia się nad przyczyną tego zjawiska i jaki ono ma wpływ na samo wędkarstwo. 

Bobry w Polsce – inwazja czy powrót do normalności?

Coraz częściej też czytuję artykuły czy felietony ukazujące bobra jako szkodnika, czytuję także „legendy” o bobrach, które z wielką efektywnością wyżerają „nasze” ryby z rzek i jezior doprowadzając do bezrybia. Dlatego na wstępie zechcę nieco przybliżyć sylwetkę bobra posiłkując się materiałami z wikipedii aby oddzielić opowieści z „mchu i paproci” od ciekawych spostrzeżeń na temat wpływu bobrów, na jakość wędkarstwa w Polsce.

Myślę, że zdumiewająca większość wędkarzy miała sposobność widzieć bobra na żywo ale nie na tyle dokładnie aby określić jego gabaryty. Uważa się go za największego gryzonia Eurazji, masa ciała dorosłego osobnika dochodzi do 29 kg, a długość ciała do 110 cm. Tak więc mamy do czynienia z naprawdę dużym zwierzakiem. Jest zwierzęciem silnie terytorialnym, rodzinnym, wiedzie nocny tryb życia. Posiada szereg cech morfologicznych, które ułatwiają mu prowadzenie ziemnowodnego trybu życia – może przebywać pod wodą bez przerwy nawet do 15 minut. Bóbr należy do nielicznego grona gatunków, które potrafią przystosować środowisko do własnych potrzeb. Dzięki wyjątkowo silnym siekaczom bez problemu potrafią ściąć bardzo grube drzewa, o średnicy nawet do 1 m. Dodam jedynie, że dolne siekacze przy pomocy których bobry wykonują większość swoich prac mogą osiągać długość 15 cm. Do najbardziej charakterystycznych śladów funkcjonowania bobrów w środowisku należą budowane przez nie tamy i żeremia oraz powalone drzewa.

Bóbr europejski jest roślinożercą! Tak więc stare przekonania, że bobry polują na ryby, są zupełnie nieprawdziwe. Tak kochani to nie bobry zjadły nam ryby:) Bóbr żywi się niemal wszystkimi dostępnymi częściami roślin przybrzeżnych i wodnych – łykiem drzew i krzewów (w tym często osiki i wierzby), gałązkami, roślinami zielnymi takimi jak trzcina czy tatarak. Pełna lista zjadanych roślin jest długa i składa się z ponad 200 gatunków roślin zielnych i 100 drzewiastych. W praktyce jednak ta różnorodność jest ograniczona, bowiem bóbr żeruje w stosunkowo wąskim, bo zwykle około 20–metrowym pasie brzegowym. Rzadko kiedy i niechętnie zapuszcza się dalej od zbiornika wodnego. Od późnej wiosny do wczesnej jesieni bobry żywią się głównie roślinnością zielną. Od października, kiedy jej zaczyna brakować, zaczynają wybierać krzewy i drzewa liściaste. Ich fragmenty są także magazynowane na zimę. Bobry nie zjadają jednak samego drewna, ale korę drzew, liście, młode pędy, cienkie gałązki i łyko Spośród drzew lubią topolę, osikę i wierzby oraz w nieco mniejszym stopniu brzozę, leszczynę i inne drzewa liściaste. Coraz częściej trafiają się przypadki kiedy bobry wchodzą w szkodę ogrodnikom dobierając się do sadów owocowych podgryzając jabłonie czy grusze.
Wobec powyższego zwalanie przyczyn bezrybia panującego w Polsce na bobry w moim odczuciu jest i śmieszne i bezsensowne. Zauważmy jednak, że mimo iż bobry ryb nie jedzą to mają niejako wpływ na ich populację ponieważ żyją po sąsiedzku. Jaki to może być wpływ? Na świecie jedynie nieliczne gatunki, w tym człowiek i bóbr, potrafią przystosować środowisko do własnych potrzeb. W warunkach postępującego przekształcania środowiska przyrodniczego często zachodzi konflikt między nimi. Jednak o ile działalność człowieka bardzo rzadko jest korzystna dla przyrody, o tyle działalność bobrów może przywracać korzystne stosunki wodne, utrzymywać i zwiększać różnorodność biologiczną, ograniczać erozję, zwiększać tempo samooczyszczania się wód. Budowle wznoszone przez bobry zmieniają charakter cieku wodnego. Powstają nowe siedliska, zwiększa się retencja zlewni, a nawet zmieniają się parametry fizykochemiczne wody, bowiem stawy akumulują dużą ilość osadów. Działalność bobrów tworzy nowe środowisko, korzystne dla populacji ryb i płazów. Większa dostępność pożywienia, lepsze warunki tarłowe ryb itp.

Ja osobiście nie doświadczam negatywnego wpływu bobrów na efektywność wypoczynku nad wodą. Mam jednak świadomość, że oprócz wędkarstwa są inne aspekty, na które oddziałują i myślę tu o ogrodnictwie. To fakt, że stają się utrapieniem sadowników, niweczą starania i trud w utrzymanie sadów, powalając drzewa owocowe. Ten problem wydaje się dużo poważniejszy ale znów rodzi się pytanie czy to bobry wchodzą do naszych sadów czy my z sadami rozgościliśmy się na terenach zalewowych rzek? Ciekawy jestem waszych wędkarskich i okołowędkarskich spostrzeżeń na temat bobrów. Czy dożyliśmy inwazji bobra czy może powrotu do równowagi biologicznej? Czy warto już alarmować iż z braku naturalnych wrogów bobrów (rysie, wilki) może dojść do dalszej ekspansji? Czy może cieszyć się z każdej kolejnej sztuki będącej dowodem na poprawę czystości naszych wód? Podzielcie się opiniami w komentarzach.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama