Reklama

Brak ryb - kto jest za to odpowiedzialny?

15/09/2009 22:20
Dzisiaj przeczytałem artykuł kolegi wędkarza na temat sprzedaży sieci rybackich i żaków. Artykuł naprawde poruszający problematykę kłusownictwa a zwłaszcza sprzedaży artykułów do nielegalnych połowów. Chciałbym niewątpliwie poruszyć również inna istotną rzecz mianowicie - kontrole! Już dawno nie widziałem żadnych nad wodą ( rzeki i zbiorniki wodne) być może te kontrole są ale za rzadko. W artykule kolega napisał, iż łatwiej jest owym służbom kontrolującym patrolować bazary niż wiele hektarów wód. Jest to prawda ale czy nie można by zaangażować w to również policję i sprawować kontrole szczególnie w okresie tarła ryb?

Wiadomo, że w okresie tarła ryb ( weźmy za przykład takiego Leszcza) nic go nie interesuje poza samicą i na odwrót, nie jest również ostrożny i zupełnie jest nie płochliwy. Największe żniwa mają wówczas kłusownicy. Okres tarła nie jest jedynym w ciągu roku kiedy to ryby giną masowo z rąk kłusowników to również jest zima gdzie ryby są ospałe czy wiosna gdzie przyroda budzi sie do życia a wraz z nią nasze ryby.

Ostatnio równiez udało mi się, zupełnie przypadkiem podsłuchać rozmowę dwóch przedstawicieli władz okręgowych PZW, Którzy to twierdzili i również upierali sie w przekonaniu, że problemem naszych wód wcale nie są kłusownicy tylko Kormorany. Według tych panów te ptaki są sprawcami braku ryb w naszych wodach. Trudno się z dialogiem owych panów nie zgodzić gdyby nie fakt, że kormorany były od zawsze i ryb wówczas nie brakowało w naszych wodach a natomiast odkąd kłusownicy mają dostęp do super sprzętu dostępnego na każdym bazarze od Skośnookich lub Ukraińców, którzy robią niezły interes w naszym kraju, w rzekach można już tylko poławiać drobnicę i ukleje, której jest zatrzęsienie.

Czas więc, wyciągnąć wnioski. Otóż Kormorany nie są głównym podejrzanym odpowiedzialnym za stan naszych wód. Problemem są również zarybienia. Wszędzie pisze się o kolosalnych zarybieniach naszych wód a nasze "kochane" władze prześcigaja się w liczbach wpuszczanych ton ryb do wód. Pytanie jest jedno: Gdzie te ryby...? Bo prawda jest tylko jedna ryb jest coraz mniej a my jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za stan wód i liczebność rybek tam żyjących.

Na koniec chciałbym zaapelować do kolegów wędkarzy, nie bójmy się informować władz o popełnianych przestępstwach nad wodą, przecież nie żyjemy w średniowieczu i kazdy z nas ma telefony komórkowe, z których można zadzwonić i poinformować odpowiedni organ, że ktos kłusuje nad wodą, trzeba z tym problemem walczyć i zróbmy to jeśli nie dla nas to dla naszych dzieci by te również mogły poczuć jak walczy 2 kilogramowy Leszcz lub duży drapieżnik.

Do zdjęć dołączyłem typowe przyrządy, którymi posługują się kłusownicy żaki
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama