Dzisiaj przeczytałem artykuł kolegi wędkarza na temat sprzedaży sieci rybackich i żaków. Artykuł naprawde poruszający problematykę kłusownictwa a zwłaszcza sprzedaży artykułów do nielegalnych połowów. Chciałbym niewątpliwie poruszyć również inna istotną rzecz mianowicie - kontrole! Już dawno nie widziałem żadnych nad wodą ( rzeki i zbiorniki wodne) być może te kontrole są ale za rzadko. W artykule kolega napisał, iż łatwiej jest owym służbom kontrolującym patrolować bazary niż wiele hektarów wód. Jest to prawda ale czy nie można by zaangażować w to również policję i sprawować kontrole szczególnie w okresie tarła ryb?
Wiadomo, że w okresie tarła ryb ( weźmy za przykład takiego Leszcza) nic go nie interesuje poza samicą i na odwrót, nie jest również ostrożny i zupełnie jest nie płochliwy. Największe żniwa mają wówczas kłusownicy. Okres tarła nie jest jedynym w ciągu roku kiedy to ryby giną masowo z rąk kłusowników to również jest zima gdzie ryby są ospałe czy wiosna gdzie przyroda budzi sie do życia a wraz z nią nasze ryby.
Ostatnio równiez udało mi się, zupełnie przypadkiem podsłuchać rozmowę dwóch przedstawicieli władz okręgowych PZW, Którzy to twierdzili i również upierali sie w przekonaniu, że problemem naszych wód wcale nie są kłusownicy tylko Kormorany. Według tych panów te ptaki są sprawcami braku ryb w naszych wodach. Trudno się z dialogiem owych panów nie zgodzić gdyby nie fakt, że kormorany były od zawsze i ryb wówczas nie brakowało w naszych wodach a natomiast odkąd kłusownicy mają dostęp do super sprzętu dostępnego na każdym bazarze od Skośnookich lub Ukraińców, którzy robią niezły interes w naszym kraju, w rzekach można już tylko poławiać drobnicę i ukleje, której jest zatrzęsienie.
Czas więc, wyciągnąć wnioski. Otóż Kormorany nie są głównym podejrzanym odpowiedzialnym za stan naszych wód. Problemem są również zarybienia. Wszędzie pisze się o kolosalnych zarybieniach naszych wód a nasze "kochane" władze prześcigaja się w liczbach wpuszczanych ton ryb do wód. Pytanie jest jedno: Gdzie te ryby...? Bo prawda jest tylko jedna ryb jest coraz mniej a my jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za stan wód i liczebność rybek tam żyjących.
Na koniec chciałbym zaapelować do kolegów wędkarzy, nie bójmy się informować władz o popełnianych przestępstwach nad wodą, przecież nie żyjemy w średniowieczu i kazdy z nas ma telefony komórkowe, z których można zadzwonić i poinformować odpowiedni organ, że ktos kłusuje nad wodą, trzeba z tym problemem walczyć i zróbmy to jeśli nie dla nas to dla naszych dzieci by te również mogły poczuć jak walczy 2 kilogramowy Leszcz lub duży drapieżnik.
Do zdjęć dołączyłem typowe przyrządy, którymi posługują się kłusownicy żaki
Komentarze