Reklama

Chcieć to móc-nie zaśmiecajmy łowisk!

29/09/2015 10:21

Zawsze kierowałem się dewizą, że porządki należy zaczynać od siebie. Każdego roku od wieeeelu lat załatwiam kilka mniejszych lub większych spraw związanych z patologiami nad wodą. Piszę to nie, dlatego, żeby się chwalić, ale dlatego, że jest to wstęp do problemu, który w końcu ktoś powinien poruszyć! Problem ten doprowadza mnie do szału! Jakby najlep iej go naszkicować, aby być dobrze zrozumianym. Może najlepiej posłużę się przykładem. Kilka dni temu podjechałem nad staw miejski w Zgierzu. Park, w którym znajduje się staw jest bardzo zadbany. Widać pracę gospodarzy miasta. Wydzielono też ścieżki rowerowe i spacerowe. Postawiono estetyczne ławki i kosze. Sporo kolorowych ludzi uprawiających różne formy rekreacji. Biegacze, rowerzyści, rolkarze itp. Są i wędkarze. Wyciągam klamoty z auta i podchodzę do brzegu. Staję jak wryty. Lustro wody obniżyło się o jakieś 40 cm. Na odsłoniętym przy brzegu dnie - „masakra”! Określę to w trzech słowach; złom, plastik, szkło. Generalnie mówiąc - syf! Podchodzę do wędkarzy.


Reklama

„Panowie jak tak możecie siedzieć spokojnie i łowić w takim śmietniku?”
„A co mamy zrobić!”
„K…., dla własnego sumienia wziąć w rękę, chociaż kilka najbliższych śmieci i wrzucić do kosza oraz powiadomić o brudzie odpowiedzialne służby.”
„Panie k… nie będę sprzątał nie swoich śmieci, a nie będę dzwonić, bo to nic nie da. Niech to zrobią ONI” 


I właśnie to doprowadza mnie do szału! Właśnie to założenie, że nic się nie da zrobić, kiedy nawet się nie spróbowało!!! A z drugiej strony powinni sprawa się zająć bliżej nieokreśleni - ONI. Ich się krytykuje i szuka wokół winnych, byle nie w nas samych. Pierdolona spychotechnika, bo samemu podniesienie śmiecia nie wchodzi w grę! No, bo my są Pany! Tylko wszechobecne malkontenctwo jest okey i trendy. 

Reklama


Dochodzę do wniosku, że część społeczności wędkarskiej (i nie tylko) tkwi w czasach głębokiej komuny. Jakby nie zauważali, że Polska pięknieje. Nikt im nie przywali pałą za mówienie i dociekanie prawdy oraz za działanie! Głównie od nas samych zależy czy będzie lepiej! Ile jest miejsc w kraju gdzie „prawdziwi” wędkarze łowią w śmietniku i udają, że nie dzieje się nic złego?! Zebrałem porcję śmieci w pobliżu miejscówki i wrzuciłem do kosza. Posiedziałem nad wodą kilka godzin, ale było mi jakoś źle. Smutek mieszał się z złością. 

Reklama


Następnego dnia wykonuję najpierw telefon do Straży Miejskiej. Dlaczego nie zwraca uwagi na ten śmietnik i dlaczego patrol objeżdża (też niszczy) staw samochodem po promenadzie dla pieszych? Informuję komendanta o zaobserwowanych faktach. Pan komendant grzecznie obiecuje sumiennie zająć się obiema sprawami. Drugi telefon wykonuję do prezesa Okręgu PZW Łódź Jerzego Pawłowskiego. Nikt nie powiadomił władz o zaistniałej w Zgierzu sytuacji. Obiecuje on natychmiast zająć się sprawą. Można? Można! Czy skończy się tylko na obietnicy? Zobaczymy.

Reklama

 

Mam piękne zdjęcia i nagrane rozmowy, które media chętnie wkleją w swój materiał. Już słyszę gadki. ONI powinni sami to wiedzieć. Jakim cudem mają o wszystkim wiedzieć? Nie można im pomóc? A co się nam stanie jak wykonamy z informacją jeden cholerny telefon? Korona nam z głowy spadnie?! Powtórzę – pier....na spychotechnika. „Weźmy się i zróbcie.” 


Opisałem jeden przykład, a są ich tysiące w różnych wariantach. Kto z was czytających ten materiał nie spotkał się ze „złem” nad wodą. I ilu z was na to „zło” zareagowało? Proszę, nie katujcie mnie np. tekstem; „dzwoniłem na policję i mnie „olali.” Po pierwsze ktoś, kto odebrał zgłoszenie musiał się wam przedstawić i ten policjant wie, że „NIEPODJĘCIE ODPOWIEDNICH DZIAŁAŃ PRZEZ POLICJANTA, KTÓRY DOWIEDZIAŁ SIĘ O PRZESTĘPSTWIE, MOŻE BYĆ TRAKTOWANE, JAKO; PRZEWINIENIE DYSCYPLINARNE, POLEGAJĄCE NA ZANIECHANIU CZYNNOŚCI SŁUŻBOWEJ ALBO WYKONANIU JEJ W SPOSÓB NIEPRAWIDŁÓWY, BĄDŹ TEŻ NIEDOPEŁNIENIU OBOWIAZKÓW SŁUŻBOWYCH (ART.. 132 UST. 1 PKT 2 I 3 USTAWY O POLICJI) LUB TEŻ, JAKO PRZESTĘPSTWO, CO SKUTKUJE POSTĘPOWANIEM KARNYM (ART. 231 PARAGRAF 1 K.K.) 

Reklama


Tych, którzy tylko narzekają jest większość i głównie ci przymykają oczy na kłusowników – wędkarzy łowiących na szarpaka, zabierane ponad limity,niewymiarowe ryby, na nieuczciwych reprezentantów naszego Związku, na złą gospodarkę rybacką, na brudasów! Zacznijmy wreszcie wszyscy działać! Jest wiele możliwości. Tylko trzeba chcieć!


Dlatego tak bardzo w moich materiałach eksponuję wszelkie pozytywne działania wędkarzy, którzy (wprawdzie w zdecydowanej mniejszości) już pozytywnie zmieniają naszą wędkarską teraźniejszość dla lepszej przyszłości. Cieszą mnie powstające kluby, towarzystwa, społeczne partole pilnujące wód, wędkarze mający świadomość, że „karta nie musi zwrócić się trzykrotnie” i że duże ryby to dużo zdrowego narybku, że truciciele i kłusownicy muszą być piętnowani, a nasze pieniądze powinny wydawane być w przemyślany sposób! Mam nadzieję, że dożyję czasów, w których wędkarze będą zgraną poważną siłą i słowo WĘDKARZ ZABRZMI DUMNIE! ALE TO ZALEŻY TYLKO OD NAS SAMYCH. Może zabrzmiało to trochę patetycznie, ale taka jest prawda!

Reklama


PS. Zastanawiam się ilu wędkarzy mnie zrozumiało, a ilu poczuje się obrażonych?

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama