Jak koledzy sądzą czy chemia w wędkarstwie ma wpływ na środowisko.
Bo moje stanowisko jest takie że za dużo jest tego świństwa chemicznego napakowanego w karpiarstwie, mimo to że producenci mówią, że może pan skosztować i się pan nie otruje to i tak to jest chemia. Wiem że w naszych produktach jest też lecz to nie znaczy byśmy jeszcze więcej jej dokładali tym bardziej że jest to środowisko naturalne. Wody naszych jezior stawów są w stanie opłakanym. Wody w kolorze mydła a nie jak kiedyś mogłeś widzieć dno. Na ten dam przykład woda znana Poznaniakom stawy na Debinie łowisko specjalne. Kiedyś wspaniała lustrzana woda a dziś trypel, karp zapanował i karpiarze jeden na drugim z kilogramami protein chemicznie komponowanych. Gdzie sie podziali ci karpiarze co poławiali na przynęty naturalne. Teraz karpiarz jak nie wyruszy na zasiadkę bez protein to nic nie złapie, a na naturalne nie umie łapać mało tego nie wie gdzie tego szukać, pozyskać bo po co idzie i kupuje te świństwa i on poczuwa się za rasowego wędkarza.
Na tym zdjęciu na blacie stoiska są szklaneczki z proteiną jest to pokaz jak się rozpuszcza, kolory, zapachy i co tylko. Jakość zdjęcia jest kiepska co prawda, ale coś tam widać ci co byli na targach to widzieli. Moja krytyka wynika z tego że nie wędkuje na stuczne świństwa tylko na naturalnych ziarnach. Krytykę karpiarzy mam gdzieś niech nauczą się dbać o środowisko. Wspaniałe jest to że jest teraz przepis na zawody ile stosować zanęty ,a nie tony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze