Reklama

Co dalej z karpiami w Rybniku?

03/08/2008 12:12

Postanowiłem podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami na temat gwałtownie malejącej populacji karpi w zbiorniku elektrowni w Rybniku. Jako zapalony karpiarz łowię tam od 15 lat, ale od kilku lat obserwuję ogromne spustoszenie tego gatunku na tym łowisku. Zarybienia co prawda są, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb, tym bardziej, że do wody wpuszczane są małe okazy, które stanowią świetną pożywkę dla również obecnych w zbiorniku sumów

Pamiętam dawne czasy, kiedy do rybnickiego zbiornika wpuszczano nawet 10 ton karpia, teraz maksymalnie jest to 5 ton, a o amurze już w ogóle zapomniano. Na hiszpańskiej rzece Ebro, gdzie również wpuszcza się karpie, okazy nie ważą mniej niż 2-3 kg, u nas natomiast z uporem wprowadza się karpie ważące niecały 1 kg, a takie nie mają nawet szansy wyrosnąć, ponieważ od razu są zjadane przez sumy. Kilkakrotnie rozmawiałem z dyrektorem naszego okręgu, odpowiedzialnego za zarybienia, twierdził, że zbiornik w Rybniku to jego oczko w głowie, ale patrząc na działania władz PZW, wcale tego nie widać.

Myślę, że doskonałym rozwiązaniem, które poprawiłoby nieco stan populacji karpia, nie tylko w tym zbiorniku, jest organizacja Mistrzostw Polski. Wówczas część środków z opłat za udział w zawodach mogłaby zostać przeznaczona na zarybienia, i tak co roku. Oczywiście mam tu na myśli okazy ważące powyżej 3-4 kg. Atutem jest dogodna lokalizacja przy elektrowni, dzięki której woda w zbiorniku jest ciepła przez cały rok, a to sprzyja rozwojowi ryb. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie byłoby opłacalne i dla PZW, i dla samej elektrowni, a przy okazji z pożytkiem dla karpi.
Mam nadzieję, że władze okręgu wezmą pod uwagę mój pomysł, zanim nie będzie za późno i karpie z rybnickiego zbiornika w ogóle znikną…
Damian Marcol

O komentarz i ocenę szans takiego rozwiązania problemu poprosiliśmy dyrektora ds. gospodarczych katowickiego okręgu PZW, Henryka Brylskiego. Okręg od czterech lat zarządza zbiornikiem, do tej pory zajmowała się tym samym elektrownia.

Jak nam powiedział, szanse na zorganizowanie Mistrzostw są, ale po pierwsze musi pojawić się podmiot, który wykaże wolę organizacji tego rodzaju przedsięwzięcia. Po drugie, będzie on musiał wziąć na siebie obowiązek zapewnienia jednakowych szans dla uczestników zawodów, co będzie trudne zważywszy na ukształtowanie i warunki na zbiorniku.

Odnosząc się do samych zarybień, dyrektor przypomina o zmienionych przepisach, które nakładają limity związane z zarybianiem. „Zanim przepisy się nie zmieniły, elektrownia nie miała tak związanych rąk, jak my – przekonuje. – Nasza umowa dokładnie określa, ile karpia może wpuścić (5 ton) i staramy się tych dawek nie przekraczać, ponieważ będziemy musieli liczyć się z surowymi konsekwencjami”.
Wygląda więc na to, że rewolucji w kwestii populacji karpia nie ma się co spodziewać.
Dla zainteresowanych – kolejne zarybienie karpiem w Rybniku zaplanowano na jesień.
Martyna Mikulska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama