Dzisiaj postanowiłem się jak zwykle przejść nad pobliskie jezioro zobaczyć co tam słychać.
Mimo iż za oknem świeci ładnie słoneczko i wydawać by się mogło że jest ciepło to szybko to "wydawanie się" mi przeszło :)
Gdy wyszedłem z domu przywitała mnie minusowa temperatura i mocno skrzący się w słońcu śnieg.
No dobra pomyślałem.Skoro już wyszedłem to idę się przejść.Patrzę a tu droga nad jezioro ładnie odśnieżona i w miarę czysta.
Ale co nie zmienia faktu że zaspy ze śniegu są po obu jej stronach co nie jest zbytnio wiosennym klimatem:)
Jak by zamknąć oczy i ustawić się twarzą do słońca można by pomyśleć że jest piękne przedwiośnie.
Ptaszki ćwierkają,słonko lekko przygrzewa.Jest cisza i spokój - to właśnie lubię najbardziej....no ale otwieram oczy i wciąż widzę te zaspy - od razu mnie się ciepło zrobiło ba normalnie zawrzałem :)
Idę dalej i na śniegu obserwuję świeże tropy zwierząt które w mojej okolicy bardzo licznie występują.
Występują tu m.in : sarny,lisy,borsuki,tchórze,kuny oraz dziki.
Okolica jest bardzo urozmaicona i piękna.
Patrząc na liczne tropy można by sobie pomyśleć że zwierzęta zrobiły sobie swojego rodzaju autostrady które się przecinają w wielu miejscach nawzajem ze sobą.
Na niebie widzę dwa pięknie kołujące jastrzębie wypatrujące zdobyczy która ukrywa się gdzieś w okolicy i przez chwilę nieuwagi może zostać dziś jednego z nich obiadem.
I w tym pięknym przyrodniczym krajobrazie docieram do zejścia nad jezioro a tu zonk:)
Zaspa aż po kolana no masakra i tak w tej zaspie idę sobie a właściwie pełzam około 100metrów.
Po dotarciu nad wodę jest już trochę lepiej - tzn.mniej śniegu na mojej drodze :)
No i widzę że jezioro jest pięknie skute lodem na którym leży spora warstwa śniegu.
Ach skoda że przez chwilę mogliśmy w tym roku zasmakować wiosny i mówię tu całkiem poważnie bo gdyby nie te chwilowe ocieplenie to lód nad jeziorem byłby na tyle gruby aby bezpiecznie można było trochę połowić :).
Zrobiłem obchód ulubionych miejscówek i znów zaczęły się marzenia o wędkowaniu.
O ta miejscówka była dobrą miejscówką okoniową, na tamtej ładnie brały mi płocie i wzdręgi a tam złowiłem pierwszego w swoim życiu lina.
Marzenia i wspomnienia znowu zaczęły się ze sobą mieszać a zimno doskwiera tak mocno że czas wracać do domu.
Jeszcze kilka chwil,głęboki wdech...jeden,drugi, trzeci i pora wracać.
No i znów byle do drogi:)
Kopię się dobrą chwilę w tej zaspie po kolana no ileż to można.No ale w końcu wyszedłem na drogę i wracam spokojnie do domu.
Rozglądając się dookoła dostrzegam w oddali pasące się stado sarenek które po chwili coś spłoszyło i zaczęły galopować przed siebie.Piękny widok:).
Po chili dochodzę już do mojej wioski i gdy widzę już swój dom dostrzegam na polu sąsiada kątem oka rude coś.
Tym cosiem był piękny,dobrze odżywiony lis - naprawdę kawał zwierzaka.Ale zanim zdążyłem wyjąć i odblokować telefon mój okaz już znikł gdzieś w krzach - a szkoda.
Teraz chyba na spacery muszę zabierać aparat a nie tyko telefon :)
No nic nie pozostaje innego jak tylko czekać i prosić Boga o lepszą pogodę i udany sezon wędkarski - czego Wam i sobie życzę.
Z wędkarskim pozdrowieniem Lin1992.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze