Wybraliśmy się z przyjacielem Jackiem nad wodę. Postanowiliśmy jednak nie jechać jak zwykle nad Warte czy starorzecza.Wybraliśmy się nad rzeczke Lutynie.I tu też naszym celem nie była Lutynia na odcinku,gdzie jest zarybiana między tamami,lecz interesował nas odcinek rzeki za zaporą w miejscowości Słupia. Lutynia płynie tam dziko między lasami i łąkami. Postanowiliśmy poszukać głębokich dołków i sprawdzić czy są tam ryby. Znależliśmy kilka zagłębień lecz poza małymi płotkami i kiełbikami nic większego nie udało się nam namierzyć. Jednak maszerując coraz dalej zapomniałem zupełnie o rybach.
Zafascynowała mnie dzikość tej rzeki płynącej wśród lasów i górek. Złożyłem wędkę i maszerowałem wzdłuż rzeczki zapominając o całym świecie. Naturalne piękno budzącej się do życia przyrody,rzeczka wijąca się pośród lasów, górek i łąk, czysta woda i naturalne przepławki wprawiły mnie w osupienie. Nigdy tu nie byłem, a mam zaledwie 5 km do tak pięknego naturalnego rezerwatu przyrody. Bo jak inaczej nazwać takie piękno. Dziwię się , że okręg czy koło do tej pory nie zainteresowało się tak pięknym odcinkiem rzeki. Gdyby tylko zarybić kleniem, jaziem i pstrągiem mielibyśmy wspaniały górski odcinek rzeczki. Cisza i spokój wprawiły mnie w błogi nastrój.
Na początku rzeczka płynie wolno,by po 300 m gwałtownie przyspieszyć. Maszerując coraz dalej poczułem się jak w górach. Wysokie skarpy i pagórki,naturalnie poprzewracane drzewa nadają Lutyni naturalnego piękna, którego bardzo mało gdzie można doświadczyć. Jeśli tylko znależliby się maniacy, chętni do zarybieni i dbania o naturalne piękno tej rzeczki to napewno będe jednym z nich.
Komentarze