Spytał mnie się kiedyś jakiś czort gdzie szukać szczupaka w rzece. Bo to nie jezioro stwierdził podrostek jakby te jezioro było mu tak świetnie znane. Chyba te bajoro co pod blokiem ma i szuka tych biednych rybek co do wymiaru 10cm im brakuje bo większe nasi działacze PZW zeżarli co ciągle zarybiają tymi workami z narybkiem ale mniejsza z tym. No dobrze trochę oszukałem bo zarybiają sobie trochę sporym szczupakiem ale na wiosnę robią pospolite ruszenie i wyławiają wszystko w ciągu tygodnia na żywca. Kit im w ucho niech się napasą na tych moich i waszych składkach. Wróćmy jednak do łowienia porządnych ryb w rzece.
Więc jak pewnie część z was wie szczupaka porządnego w rzece ciężko uświadczyć. Przynajmniej w Wiśle bo presja tu taka że osiwieć idzie. Może nad Odrą jeszcze traficie fajne ryby ale to też rzekę trzeba znać i z Mazowsza daleko. Przy okazji pozdrawiam łebków znad Odry. Wpadnę jak tylko czas pozwoli. No dobra ale gdzie szukać tego szczupaka w rzece. Sprawa jest całkiem prosta bo te durne bydlę siedzi wszędzie tam gdzie woda spokojna, gdzie głębiej odrobinę jest, gdzie drzewo powalone za którym się schroni lub zielska trochę rośnie i w pobliżu drobnicy którą przekąsić może. Proste co nie? A gucio bo nie.
Po dużej wodzie co nasze piękne mazowieckie rzeki wiosną i na przełomie lata nawiedza szczupaka można znaleźć w nurcie głównym na środku rzeki tam gdzie raczej brzany byście szukali. Czemu tak jest? Za cholerę nie wiem. Wiem na pewno że po powodziach ryba głupieje. Całe szczęście trwa to chwilę tylko i te proste do złowienia drapieżniki wracają na swoje miejsca. Znowu jeszcze można szukać ich w spokojnych zatokach na krawędzi nurtu i spokojnej wody, w portach, starorzeczach i wszędzie tam gdzie szybką wodą się zbytnio nie zmęczą i uklejek lub krąpi w sąsiedztwie pyska będą w bród miały.
Więc po jakiego czorta przychodzi do mnie cholera taka i pyta się gdzie szukać szczupaka w rzece choć w każdym podręczniku co kartki już zżółkłe ma może to znaleźć lub w innych internetach informacji na ten temat od czorta i ciut ciut. Bo nie może go w rzece za diabły znaleźć. Choć przyłazi rano i wieczorem i ciska spinningiem lub żywca stawia od rana do wieczora. I co? I gucio. Przyłazi potem do mnie i się dopytuje o szczegóły. A szczegóły są niewiarygodnie proste i wymowne. Szczupaki mu nie biorą bo ich po prostu już prawie nie ma. Ten wspaniały choć przygłupi drapieżnik pada pierwszy ofiarą waszych obrotówek wahadeł i gum. Pierwszy chapnie żywca co żeście na niego nastawili. Byle okoń to przy nim ryba z doktoratem co katalogi z waszymi przynętami za młodu studiowała.
Mój wpis się przyda gdy ludki trochę ochłoną i zaczną szanować jeszcze to co w naszych pięknych rzekach zostało. Może i szczupaków trochę przybędzie i można ich będzie znowu szukać w tych prostych podręcznikowych miejscach, na przykosach, w rynnach ze spowolnieniem, pod burtą głęboką i w pobliżu grążeli w zacienionej zatoczce. Ale to chyba nie za życia mojego bo włodarze naszych mazowieckich wód troszczą się bardziej o rybaka niż o wędkarza i aby na mnie nie było że to ja ze szczupaków kiełbasy nakręciłem i dla tego ich nie ma.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze