Na drugim miejscu po FISHrzębinówce ( w moim prywatnym rankingu) znajduje się nalewka z kwiatów czarnego bzu. Smak nalewki z tych kwiatów był jednym z pierwszych smaków, jaki mnie w nalewkach zauroczył. Działa ona wzmacniająco na naczynia krwionośne (zmniejszają kruchość naczyń włoskowatych),pomaga przy wszelakich infekcjach, przeziębieniach, zapaleniach gardła czy zatok, podobno pomagają też przy problemach skórnych, reumatycznych i zakaźnych; ma ona też między innymi właściwości uspokajające, kwiaty dzikiego bzu zawierają olejki eteryczne , związki wapnia potasu , sodu i żelaza, flawonoidy, samo zdrowie? A zatem do dzieła.
50 baldaszków kwiatów dzikiego bzu zerwijcie w okresie kwitnienia (u nas przypada on na początek czerwca ( ale w zeszłym roku w okolicach Włocławka zrywałem kwiaty w lipcu, kiedy u nas już dawno przekwitły), włóżcie je po opłukaniu do słoja przekładając plastrami cytryny. Potrzebne nam będą 2 cytryny, musimy je dobrze wyszorować i pozbawić pestek. Teraz czas na przygotowanie syropu: do 1 litra przegotowanej i przestudzonej wody dodajemy 0.6 kg cukru i dokładnie mieszamy i zalewamy nasze kwiaty. Odstawiamy na 10 dni w nasłonecznione miejsce, przykrywamy płótnem ( ja używam pieluchy z tetry ) i codziennie mieszamy, delikatnie całość, czystą łyżką aby zapobiec fermentacji. Po odstaniu, płyn przelewamy do drugiego naczynia przez podwójną gazę i zalewamy litrem spirytusu i sokiem wyciśniętym z 3 limonek. Zamykamy na 6 tygodni, przez pierwszy tydzień stale mieszając przez następne 5 tygodni zostawiamy naszą nalewkę w spokoju aby się wyklarowała. Po przefiltrowaniu rozlewamy do butelek i odstawiamy na 2 miesiące aby się „przegryzła”. I tak mamy nalewkę która wzmocni nas przed „ciężką pracą na rybach”, pomoże, jak się przeziębimy lub zainfekujemy, a gdy nas połamie w kościach 2 kieliszeczki nam pomogą.
........ a jeśli nie, proponuję nalewkę z ....kuzynki jarzębiny – aronii. Jest ona niezwykle bogatym źródłem witamin i minerałów. Surowe owoce nie są zbyt smaczne, twarda skórka i cierpki smak Ale za to nalewka z aronii, - fantastyczna w smaku, doskonała na zimowe wieczory i przy przeziębieniu. Warto też dodać, że ta właśnie nalewka doskonale reguluje ciśnienie krwi ,które niejednokrotnie, ryby mogą nam popsuć. A zatem, owoce aronii po wcześniejszym zamrożeniu, rozmrażamy i myjemy, potem osuszamy i wsypujemy do garnka. Po zasypaniu cukrem ( 0.5kg ) stawiamy na gazie i mocno podgrzewamy (nie doprowadzamy do wrzenia), studzimy i przelewamy do słoja, następnie zalewamy spirytusem, w ilości 300 ml i 500 ml wódki dodajemy laskę wanilię i trzy plastry imbiru. Zamykamy i odstawiamy w ciemne, ciepłe miejsce na 2 tygodnie. W tym czasie co kilka dni należy nią potrząsnąć. Potem należy przefiltrować nalewkę i przelać do butelek. Zamykamy i odstawiamy w ciemne, chłodne miejsce na co najmniej 3 miesiące.
A jak ta nam nie pomoże, to nasze skołatane serce,uspokoić nas może tylko nalewka z melisy a jak ją robimy??? ano.....do garnka wkładamy 150g świeżych listków melisy (najlepsze są na przełomie lipca i sierpnia) 2 listki świeżej mięty, szczypta cynamonu i szczyptę suszonego dziurawca. Zalewamy wszystko szklanką wrzątku i parzymy 10-15 minut pod przykryciem, następnie napar studzimy i filtrujemy. Następnym etapem będzie przygotowanie syropu; szklanka wody , 0.5 kg cukru, wszystko zagotować następnie ostudzić i dodać wyciśnięty sok z jednej cytryny. Do słoja wlewamy przygotowany napar, ostudzony syrop i 500ml spirytusu, zamykamy i odstawiamy na 2 tygodnie. Następnie należy ją przefiltrować, zlać do butelek i odstawić na następne 2 tygodnie.
W razie nagłej potrzeby, słabego połowu na uspokojenie jak znalazł. Smacznego !!!!!!!!!!
Komentarze