Eutrofizacja zbiorników wodnych. Artykuł nie ma na celu krytykowania żadnych osób. W wyniku osobistych przemyśleń i obserwacji autora, celem artykułu jest zwrócenie po raz kolejny uwagi na niekorzystne zmiany powstające w środowisku wodnym znajdującym się w naszym najbliższym otoczeniu, a wynikające z procesu eutrofizacji. Celem jest także zwrócenie uwagi na fakt, że wiele zależy od nas samych. Od tego, jakie jest nasze podejście do wód na których gospodarujemy, w jaki sposób zarybiamy nasze wody, ile i jakich zanęt używamy podczas wędkowania. Generalnie celem materiału jest próba zwiększenia zainteresowania problemem i jednocześnie zwiększenia wysiłków do podjęcia wzmożonych działań, w celu zdecydowanego zahamowania lub ograniczenia zjawiska, które „zabija” nasze wody.
Tak było i w tym konkretnym przypadku. Przejrzałem zrobione nad jeziorem fotki. Przeczytałem po raz kolejny wiele artykułów traktujących o przedmiotowej sprawie. Starałem się wrócić do przyczyn zjawiska, sięgając pamięcią wiele lat wstecz. W końcu przeanalizowałem konkretne działania, jakie zostały już podjęte i wiem, że będą nadal podejmowane, w celu poprawy obecnego stanu.
Bezpośrednią przyczyną podjęcia tematu są warunki pogodowe
i towarzyszące im zjawiska w środowisku z okresu ostatnich kilku dni.
Piątkowe popołudnie ostatniego pełnego majowego weekendu, to kontynuacja kilkudniowych upałów, jakie nawiedziły m.in. rejony Wielkopolski. Wędkujemy skoro świt lub pod wieczór, gdyż nawet w cieniu temperatury są nie do zniesienia.
Już od połowy tygodnia jakaś nieodparta chęć, ciągnęła mnie nad jezioro. Myślałem sobie, że pospininguję pod wieczór w poszukiwaniu okoni, a następnie przed zmrokiem zasiądę spokojnie ze spławikówkami. Zapalę świetliki, zanęcę delikatnie i cierpliwie poczekam za linkiem, karasiem, a może nawet węgorzykiem. Jest coś magicznego w takim spławikowym, nocnym wędkowaniu i pomimo faktu, że należy zachować szczególną uwagę i ostrożność, aby nie poplątać zestawów, to taki sposób wędkowania sprawia mi ogromną przyjemność.
Pomimo tego, że na łowisku jestem krótko po 16.00, nawet nie myślę o przygotowywaniu spinningu do zamierzonego wędkowania. Z nieba leje się przysłowiowy żar, a komary bezlitośnie ucztują na każdym odsłoniętym miejscu ciała i nie tylko. Kręcę się więc z nogi na nogę wokół kempingu, starając się usuwać skutki ostatnich wichur. Wichury spowodowały, że sosnowy las obdarzył polanę ogromną ilością szyszek i drobnych gałązek, które trzeba uporządkować nie chcąc się narazić jakąś kontuzję.
Dopiero około 19.00 zrobiło się nieco przyjemniej, m.in. za sprawą niewielkiego zachmurzenia. Biorę więc torbę spinningową i ruszam nad wodę. Już ze skraju skarpy widać skutki pylenia sosen. W miarę spokojną zatokę pokrywa spora ilość żółtego, sosnowego pyłku. Jednak na powierzchni wody, już w samym pasie trzcinowisk i w całej części zatoki nie zmarszczonej falą wywołaną podmuchami wiatru, pływają duże płaty zielonej mazi. Co się dzieje? Przecież to dopiero kilka dni upałów. Ci będzie z wodą jak przyjdzie upalny czerwiec lub lipiec? Niestety, takimi efektami objawia swoją obecność zjawisko zakwitu. Ciężko jest znaleźć wolną lukę, w którą można by posłać przynętę spinningową, unikając zahaczenia nią o złowieszczą maź. Jest nieciekawie, gdyż owa substancja zalega także pod powierzchnią wody. Zahaczywszy kilkakrotnie o glony rezygnują z dalszego spinningowania w tym miejscu, przenosząc się w drugi koniec jeziorka. Nie daje mi jednak spokoju skala tego zjawiska. Rodzi się też pytanie, czym ono będzie skutkować po szczytowym okresie zakwitu. Czy wszyscy zdajemy sobie sprawę
z tego, jakie zmiany będą następowały w wodnym środowisku i jaki skutek wywrą w najbliższy czasie na stan rybostanu? Przytoczę w tym miejscu kilka stwierdzeń z artykułu Pani Joanny Ruszyńskiej „Eutrofizacja a zakwity glonów”
http://jezioro.com.pl/artykuly.html?id=2661
„Po szczytowym etapie zakwitu ogromna masa obumarłych komórek glonów opada na dno a jej rozkład tlenowy powoduje wyczerpanie tlenu w warstwach naddennych. Konsekwencją braku tlenu są procesy gnilne, pogorszenie się warunków życia i ustąpienie niektórych gatunków zwierząt np. ryb, u których następuje zapychanie lub ranienie przez okrzemki i tobołki skrzel. Z kolei młodociane stadia ryb mogą zostać uwięzione w wypływających na powierzchnię kożuchach nitkowatych glonów. Masowy rozwój fitoplanktonu pociąga za sobą znaczne zmiany fizyczne wody. Pogarsza się jej przezroczystość, następuje zmiana barwy np. na jasnozieloną przy zakwicie Chroococcales i Volvocales, zielonobrunatną od okrzemek (Bacillariophyceae), złoto-rdzawą od Peridinium, turkusową od sinic (Cyanophyta).”
Perspektywa to niezbyt ciekawa. Dlatego dobrze, że walce z jej przyczynami poświęca się coraz więcej uwagi. Co jest ważne, szczególnie dla małych zbiorników wodnych, to przede wszystkim podjęcie na szeroką skalę działań mających na celu ochronę środowiska poprzez wdrażanie projektów oczyszczania ścieków, szczególnie w rejonach coraz liczniejszych działek rekreacyjnych. To także np. ograniczenie ilości stosowanych zanęt gotowych i zarazem powrót do przynęt i zanęt naturalnych. W dalszej części coraz rozważniej podchodzi się m.in. do tematu zarybiania, starając się chronić gatunki rodzime.
Różnego rodzaju myśli krążą mi po głowie na temat tego, co zanotowałem i co się dzieje z wodą. Skończyłem spinningowanie, gdyż dochodziła 20.00. Zabrałem dwie spławikówki, pudełko czerwonych robaków i puszkę kukurydzy i udałem się w spokojną i czystą od glonów zatokę. Wraz z nastaniem zmroku
i odpaleniem świetlików zmysły skupiły się na odgłosach dochodzących z otoczenia. Krótko po dziewiątej następuje branie. Trzydziestocentymetrowy karpik poprawia mi znacznie humor. Chwilę później w podbieraku ląduje piękna płoć. Koncentruję się tylko na precyzyjnym ułożeniu przynęty na podwodnym stoku, wpatrując się następnie w kojące zielone światło sygnalizatora świetlnego, zamontowanego na antence spławika. Dodatkowo widok ten i przyjemny powiew letniego wiatru przynosi ulgę po upalnym dniu. W taki to sposób ukojenie i ucieczkę od popołudniowych obserwacji przynosi ciepła, majowa noc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze