Robiąc zakupy w Lidlu w ubiegłym tygodniu, podążając znużony za żoną, z nogi na nogę, z wózkiem pełnym zakupów, kątem oka moją uwagę przykuł widok niewielkiego opakowania i dziwnie znajomy kształt. Ożywiłem się lekko, spojrzałem bardziej uważnie w wybranym kierunku i dosłownie otworzyłem usta ze zdziwienia. Tripod w Lidlu? Zatrzymałem się zaskoczony zostawiając żonę daleko w przedzie. Biorę pudełeczko do ręki i wkrótce okazuje się, że jest to wersja statywu wędkarskiego. Czyż nie chodziłem za takim, myśląc o wykonywaniu zdjęć nad wodą podczas wypadów wędkarskich. Po otwarciu opakowania, już na pierwszy rzut oka sprzęt wydał mi się interesujący. Całkiem solidnie wykonana głowica osadzona na kulistym czopie, giętkie nogi powleczone gumową, użebrowaną od zewnętrznej strony masą. Czegoś takiego przecież szukałem. W górnej części głowicy znajduje się zaczep do aparatu umożliwiający jego szybkie osadzenie i jednocześnie zdjęcie bez potrzeby odkręcania sprzętu od statywu. Małe pokrętło w podstawie głowicy umożliwia szybkie odblokowanie głowicy, zmianę kąta nachylenia i ponowne pewne zablokowanie. Jak dla mnie rewelacja. Na dodatek nogi statywu są giętkie, co umożliwia podczepienie np. całego zestawu na jakieś poręczy, gałęzi, czy też innym uchwycie dając swobodę wykonywania zdjęć w różnych płaszczyznach. Na koniec zerkam na cenę i oczom nie wierzę, 25 złotych polskich!!!
Dzięki takiemu przypadkowi i zarazem nowemu statywowi znacznie łatwiej będzie można robić fotki na uprzednio przygotowanym stanowisku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze