Jesienne łowienie ryb drapieżnych , zaplanowałem na trudnych łowiskach. Są to jeziora zdane przez rybaków, dla których ponoć nawet odłowy sieciami są nieopłacalne. Powszechna opinia wędkarska o braku ryb,też nie do końca okazała się trafna. Moim celem było złowienie jak największych: szczupaków , okoni ,sandaczy. Owocem zmagań ostatniego weekendu były :jeden - okoń 35 cm, dwa szczupaki 90 cm+ oraz kilka 50 cm+.
Stosowałem metodę castingową - łowiąc jerkami , z opadu - łowiąc dżigami (gumy ok 10cm), oraz tradycyjny spinning obrotówką (mepps - lusox nr.3). Do wszystkich przynęt stosowałem apetyzer, który napełniałem atraktorem "ryba drapieżna"
Poniżej krótka migawka filmowa.
Połamania
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze