Reklama

Jezioro Słupeckie - Tony śniętych ryb

11/03/2010 00:15

Tysiące śniętych ryb zalegało wody i brzegi jeziora Słupeckiego a władze nie pofatygowały się nawet, by uprzątnąć psujące się ryby program wyemitowany przez TVN w dniu 10 marca 2010r.
Jezioro Słupeckie- sztuczny zbiornik wodny znajdujący się na terenie województwa wielkopolskiego w powiecie Słupeckim w gminie Słupca w bezpośrednim sąsiedztwie miasta Słupca. Utworzony w roku 1954-1955 na miejscu torfowiska ze spiętrzenia wód rzeki Meszny. Wody jeziora charakteryzują się wysokim poziomem zanieczyszczeń, jednak akwen jest bardzo popularny wśród wędkarzy. W przeszłości jezioro było miejscem organizacji zawodów motorowodnych. Od południa do jeziora przylegają obszary leśne i park miejski Słupcy.
Podstawowe wielkości:
• Powierzchnia 258 ha
• Szerokość 0,9 km
• Długość 3,6 km
• Głębokość (zależna od poziomu spiętrzania)od 1,85 do 2,50 m
Jezioro zasila w wodę rzeczka Meszna, która jest dopływem Warty

Do jeziora Słupeckiego spływają ścieki z wszystkich okolicznych domów (zgodnie z Polskim prawem) na trucicieli nakładano kary, które były na tyle niskie, że trucicielom przez 25 lat opłacało się zrzucać ścieki do zbiornika i nie opłacało się budować szamb. Prawdopodobnie ktoś kto kiedyś spróbował ryb złowionych w jeziorze Słupeckim ten poza koszmarnym smakiem i drażniącym smrodem, miał zwykle jeszcze biegunkę lub bardziej dokuczające dolegliwości. Ryby te jednak żyły w tym zatrutym zbiorniku i stanowiły atrakcję dla wędkarzy. Kiedy obniżono poziom wody w zbiorniku gęstość ryb w nim na 1m3 wody wzrosła ponad trzykrotnie. Ryby poruszyły muł i uwolniły uwięzione w nim trucizny w postaci fenoli, siarkowodorów i innych gnilnych trucizn, których w pierwszej kolejności ofiarami stały się ryby.

Tysiące śniętych ryb zalegało wody i brzegi jeziora Słupeckiego niedaleko Konina w Wielkopolsce. Władze nie pofatygowały się nawet, by uprzątnąć psujące się ryby. Przerażający widok straszył mieszkańców okolicznych wsi przez wiele tygodni. Ryby konały w potwornych męczarniach.
- One odczuwają ból, cierpienie – zapewnia Jurek Duszyński, "Zielona Polska".
Gdzie był ten pan Jurek jak przez dwadzieścia lat zatruwano zbiornik. Tam dziwnie żaden z zielonych ani z mieszkańców nie przykuł się łańcuchem do drzewa bo po co? Skoro nie dało się na tym zarobić do własnej kieszeni !

Dlaczego przy remoncie zbiornika nie pomyślano o rybach ? Decyzję administracyjną umożliwiającą rozpoczęcie prac remontowych, a co za tym idzie obniżenie o metr tafli jeziora, wydał Starosta Powiatu Słupeckiego.
- Decyzji nie wydaje się wybiórczo i uznaniowo, tylko wyłącznie po spełnieniu wymogów formalnych. Trudno było to przewidzieć wcześniej mnie, laikowi. Ale nie pomyślał też nikt z tych instytucji, które zajmują się tym zawodowo. Nikt się nie odwołał, nikt nie złożył zastrzeżeń – mówi Mariusz Roga, Starosta Powiatu Słupeckiego.

Jako wędkarz będę bronił tu Starosty ponieważ nie jego obowiązkiem jest zabezpieczenie ryb w zbiorniku. Pytanie moje jest skierowane do dzierżawcy czyli PZW. Jeżeli w powiatowych władzach mamy takich ludzi jak tłumaczący bełkocąco w reportażu pan reprezentujący PZW to „chroń nas Panie” Ten człowiek z hukiem powinien wylecieć z funkcji koła i członka PZW dożywotnio. - Nie byłem tam, ale mam zdjęcia. Nie miałem czasu. Pracuję zawodowo i mam inne problemy – stwierdził Zygmunt Nowak, Polski Związek Wędkarski, okręg w Koninie.

Jedną z instytucji zawodowo zajmujących się ochroną środowiska jest Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska- słyszymy w reportażu. W ciągu 14 dni od daty wydania zgody na remont zbiornika retencyjnego w Słupcy, miał on prawo złożyć uwagi lub zastrzeżenia do tej inwestycji. Inspektor nie skorzystał jednak z takiej sposobności. Nie chciał również przed kamerą rozmawiać na ten temat.

- Nie zajmujemy się tym. To nie jest naszą kompetencją. Jest tam gospodarz – uważa Stanisław Wasilewski, kierownik Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, delegatura w Koninie.
Dzierżawcą jeziora słupeckiego jest Polski Związek Wędkarski w Koninie, który powinien posprzątać padnięte ryb. Nie robił jednak tego przez miesiąc.

Tak koledzy nie szukajmy winnych winę za wszystko ponosi PZW i Ekolodzy. Nie bez winy jest tu SANEPID miesiąc ryby leżą i nikt się nie zainteresował, jakie jest podłoże masowego śnięcia ryb. Na co czekali panowie i panie z tej śniętej też poniekąd instytucji. Jedyne co zrobili przez dwadzieścia lat jest to, że zabronili kąpieli w zbiorniku!
Nie rozumiem jak PZW może dzierżawić zbiornik wodny, w którym jest zaraza i w niedługim czasie po rybach przyjdzie czas na ludzi, tylko patrzeć jak wybuchnie epidemia.
Z uwagi na małe rozmiary zbiornika zaraza uwidoczniła się tu najszybciej dając nam sygnał ostrzegawczy. Jest to czas aby organizacje ekologiczne i te z pod „zielonego groszku” zajęły się tymi tematami, które do nich należą poważnie.

Niestety we wszystkich naszych jeziorach mamy stan zanieczyszczonych osadów na dnie znacznie większy niż w zbiorniku Słupeckim, w niektórych warstwa osadów ze ścieków sięga kilku metrów i tylko patrzeć jak wybuchną z czasem następne masowe zatrucia i epidemie wśród ryb, zwierząt i ludzi. Może Polak zmądrzeje wreszcie po szkodzie. Te śnięte ryby wołają do nas zastanówcie się co dalej z ochroną środowiska w którym żyjecie. Ten przerażający widok powinien straszyć urzędników, władze PZW ekologów oraz mieszkańców okolicznych wsi jeszcze przez wiele tygodni aby zdali sobie sprawę z tego co robią.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama