Przyznam- przepis jest dosyć nietypowy i odważny a zarazem prosty. Przeglądając zawartość zamrażarki moja m-żonka trafiła na dzwonka zamrożonego karpia- relikt po minionych Świętach, a że ryby za długo w zamrażarce nie powinny leżeć, pojawiła się propozycja sobotniego obiadku. Karp po rozmrożeniu i opłukaniu trafił do miseczki gdzie został posolony, przyprawiony pieprzem (opieprzony?-ach, ten nasz język ;-)) a następnie obsypany przyprawą pt. warzylion rodem z manufaktury Winiar. Po godzinnej wizycie rybki w chłodnym miejscu, nadawała się do smażenia- oczywiście bez panierki- w małej ilości tłuszczu na patelni, najlepiej z nieprzywierającą powłoką. Smak, mówię Wam- zaskakujący. Rewelacyjnie smakuje podany z zasmażaną kapustką oraz ziemniakami. Według mnie warto nieraz poeksperymentować z czymś nowym, poznać nowe smaki. Pozdrawiam i odważnym życzę smacznego.
Komentarze