Reklama

Kłusownicy nie odpuszczają nawet pod lodem

31/01/2009 15:58
Podczas gdy prawie całą Polskę ogarnęła grypa, przeziębienia to kłusownikom. To na rękę ( może i oni chorują- lecz nie przeszkadza im to okradać Nasze Wody ). A chodzi o Port Jachtowy w Płocku dzielnica Radziwie. Wcześniej sprzątnęliśmy im spod nosa trzy sieci – ratując wiele setek różnych ryb. Przez dłuższy czas pojedynczo jeździliśmy wieczorami sprawdzać ( czy duże otwory wykute w lodzie są przygotowane do stawiania sieci pod lodem i przeciąganie ich do drugiego wielkiego otworu w lodzie ) stan akwenu, a Port Jachtowy to spora zatoka łącząca się z Wisłą tylko 25 metrowym wpływem i jest to nie pisane zimowisko większości ryb.

Przez ponad 10 dni wszystko było w porządku. W międzyczasie wielu z nas zachorowało i kilka dni nie byliśmy nad wodą, ale ta złudna cisza ( nikt z wędkarzy nie dzwonił ) okazała się pozorna. Gdy w poniedziałek 26 stycznia pojechałem wczesnym rankiem ( jeszcze chory ) na akwen-- to o mało mnie nie zwaliło z nóg. Wykute były następne wielkie dziury w lodzie i lód pokryty był czerwoną krwią ryb. Musieli przede mną wyciągać sieci kłusownicze gdyż nie zdążyli pozabierać wszystkich ryb ( tych mniejszych ), ryby powrzucali do przerębli i do pobliskich trzcin.

Ciekawi mnie gdzie była wtedy PSR. Ale cóż człowiek uczy się na błędach dla kłusoli nie ma żadnych świąt, niedziel, nawet chorzy pojadą tylko po to żeby liczyć mamonę za sprzedane ryby. Tym razem im się udało, ale tak mnie zirytowali że tym razem zaczekamy na nich – by odpowiadali przed sądem i ja ich rozliczę osobiście.
Pozdrawiam—rozżalony Jurek

broń łowiecka
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama