Reklama

Kolejny dzień z płotkami

12/03/2009 20:32
Przez kolejne dni szaruga za oknem i padajacy deszcz doprowadzał mnie do pasji. Zaplanowałem wyjazd na płotki lecz pogoda była paskudna. Wreszcie wczoraj około godziny 9.00 widze małe przejaśnienia na niebie. Dzwonie do brata i pytam czy nie wyskoczymy do portu w Nowym Mieście na płotki, bo po ostatnim udanym wypadzie bardzo mnie ciągnie sprawdzić czy rybki nadal tam są. Jednak oprócz wędki na płotki postanawiam zabrać spinning i sprawdzić czy okonie nie zaczeły wiosennego żerowania.Po dotarciu do celu na pierwszy ogień idzie spinning.

Główka 3 gramy miodowy twister i ruszam na podbój okoni.Jakie było moje zdziwienie gdy w trzecim rzucie jest pstryk i pierwszy okonek tego roku wyskakuje z wody. Jednak jak się okazało był to ostatni tego dnia. Wprawdzie miałem kilka delkatnych pstryków jednak już nic nie udało mi się przyciąć. Po godzinym biczowani wody,postanawiam przestawić się na płotki. Do wody ladują trzy małe kulki zanęty Trapera, pinka na hak i do boju.

Pierwsze brania przynoszą ukleje i małe krąpie. Jednak po kliku minutach wszystko się uspokaja. Pierwsze delikatne przynurzenie spławika daje mi do zrozumienia, że wreście w łowisko przyszły te większe płoteczki. W ciagu godziny wyciagam z wody kilka ładnych rybek. I znów tak jak ostatnio brania stają się coraz rzadsze. Postanowiłem donęcić i to był mój błąd. Zaraz po donęceniu brania ustały zupełnie. Kilka kolejnych rzutów bez brania i niestety trzeba kończyć bo troszeczke jestem ograniczony czasowo. Jednak kolejny krótki wypad nad wode jest bardzo udany i oto chodzi.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama