Reklama

Korzenny wypadzik

13/04/2015 22:18

Święta minęły a co za tym idzie przy okazji paskudna pogoda.

Z dnia na dzień cieplej.ciśnienie nie głupieje czyli może w końcu coś się w wodzie ruszy i bynajmniej nie będzie to jedne jedynie branie na cały wypad zwłaszcza że z prognoz wynika

że może być jedynie lepiej ale..k..do soboty a szansę na wypad mam dopiero w niedzielę.

Zbytnio się nie przejmując prognozami planuję wypadzik,parę telefonów i dwójka chętnych jest w postaci Hajnela i Kamila i wspólnie dochodzimy do wniosku że najlepiej będzie popołudniu i pod wieczór.

Co do wyboru łowiska a raczej jego braku pada na dzikol na Maciejach z racji tego ze tu kwiecień ucieka a my nadal bez ważnej składki :-)

Niedzielny poranek nie jest wcale zły ,no może poza wiatrem ale i ten nie wydaje się grozny

bo tak lekko z zachodu a właśnie na tym łowisku od zachodniej strony jest kilkunastometrowa,zalesiona skarpa dokładnie tam gdzie zamierzam łowić czyli nawet szansa na spokojną wodę jako taka jest.

Tradycyjne przedpołudniowe potwierdzenie wyprawy czyli kto,co,jak i na co i na 13.30-ści umówieni jesteśmy na przystanku ,bus podjechał planowo więc zamiast tradycyjnej przesiadki "Michałkowice kościół"wybrałem park (Tak się składa ze na obydwu tych przystankach interesujące nas linie się pokrywają) nie wiem ale jakiś sentyment mnie tknął by spojrzeć właśnie w tym miejscu na miejsce gdzie urodził się mój Ojciec (na zdjęciu widoczek z przystanku a ta wieża to moje "korzenie" :-)

Przed nami jeszcze dziesięć minut busem + piętnaście z buta i WODA !!!

Na miejscówkę wybrałem płytszą część zbiornika,nasłonecznioną,osłonięta od wiatru zgodnie z przewidywaniem i pasem trzinki naprzeciw w zasięgu rzutu (precyzyjnego).

Ja stawiam na kulę i grunt ,dalej Kamil ze spławiczkiem i Hajnel z drgającymi szczytówkami.

Przynęty tradycyjnie wiosenne czyli czerwone,białe,pinki no i kuku.

Kombinuje z kulką (miejsca,grunt,przynęta) i zero.

Po ok.pół godzinie coś delikatnie poruszyło bombkę na gruncie,dwie minuty i znowu sygnał życia z dna a kulka nadal martwa.

Gdy u kumpli nadal martwica ja mam trzecie podciagnięcie na grunt i zacinam no i "wisi"

całkiem ładna krasnopiórka-dziwi mnie fakt że z gruntu gdy opodal moja kulka na wszystkie sposoby jest "nietykalna" na dodatek okazało się że jest lekko koślawa i przy zwijaniu skręca żyłkę do tego stopnia że nie warto ratować zestawu i postanawiam przeróbkę na lekka gruntówkę.

U chłopaków nadal cisza a ja mam kolejne podskubywania z tym że nie do zacięcia tu dodam że

używałem zanęty od Heńka z dodatkiem czekolady,pszenicy,pinki i tylko jemu znanych składników.

Hajnel musi się zwijać bez efektownie ,Kamil rezygnuje a ja postanawiam zostać licząc na moment jak słońce zajdzie za drzewa i to był strzał.

Po odejściu chłopaków godzina ciszy i już myślałem ze niepotrzebnie zostałem gdy przyszła fala kilku branek-wykorzystałem trzy (krasnopiórki ok 23-25) i tu uwaga --jak zestaw był dalej jak dwa metry od ziela to lipa z tym że przy takiej odległości nie zaliczyć przerzutu to majstersztyk.

Jednym słowem słowem jak dla mnie całkiem udany wypad bo w końcu coś się ruszyło a najskuteczniejszy okazał się czerwony i gruncik.

P.S. Całkiem nie w temacie ...jak ktoś zbiera znaczki to prosze o kontakt na priv

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama